Rosjanie już się szykują na mecz z Polską

15 gru 2021

Do barażowego meczu z Rosją o awans do mundialu w Katarze zostało już tylko 99 dni. Biało-czerwoni zagrają ze „Sborną” 24 marca przyszłego roku Stadionie Łużniki w Moskwie. I żeby awansować do finału baraży i zagrać ze zwycięzcą spotkania Szwecja – Czechy, muszą zwyciężyć, a z Rosjanami jeszcze nigdy na ich terenie nie wygrali.

Na niewiele ponad trzy miesiące przed potyczką na Łużnikach mecz większe emocje budzi w Rosji. Tamtejsze media przyjęły wynik losowania par barażowych bez entuzjazmu, ale też bez większych obaw. Dziennik „Sport Express” w swojej analizie tak ocenił potencjał rywali „Sbornej” na barażowej ścieżce: „Zdecydowana większość piłkarzy polskiej reprezentacji występuje na co dzień w silnych europejskich ligach. Ostatnio trener Paulo Sousa nie powołał do kadry ani jednego gracza z przeciętnej polskiej ekstraklasy. Polska drużyna to jednak bardziej zbiór indywidualności niż silny zespół, jaki by mogła z nich utworzyć. Fakt, że gramy mecz u siebie może być w starciu z Polakami decydujący. Dlatego nasza drużyna ma 60 procent szans na zwycięstwo. Natomiast w ewentualnej konfrontacji ze Szwecją lub Czechami będzie na odwrót – dla nas 40 procent, dla rywali 60. Szwecja i Czechy mają dzisiaj mocniejsze zespoły niż Polacy”.
Czy jest to trafna ocena, przekonamy się 24 marca, ale faktem jest, że z Rosjanami na ich terenie nasza piłkarska reprezentacja 0:2 w meczu o punkty nigdy nie wygrała. Co prawda te potyczki miały miejsce bardzo dawno temu, jeszcze w czasach ZSRR: w 1957 roku w Moskwie 0:3 w eliminacjach do MŚ 1958, w 1967 w Moskwie 1:2 w eliminacjach do turnieju olimpijskiego igrzysk 1968 roku, a w 1983 roku także w Moskwie 0:2 w eliminacjach Euro 1984. W meczach towarzyskich też szło naszym kiepsko – w 1960 roku biało-czerwoni przegrali tam aż 1:7, a w 1977 roku 1:4, ale w czasach bardziej współczesnych też nie wiodło im się na rosyjskiej ziemi, chociaż po 1990 roku grali tam już tylko spotkania towarzyskie – w 1988 roku przegrali 1:2, w 1996 roku już w meczu z reprezentacją Rosji 0:2, a w 2007 roku zremisowali 2:2. Tak przy okazji, to trzy ostatnie potyczki biało-czerwonych z ekipą „Sbornej zakończyły się remisowo. Serię zaczęła wspomniana potyczka w 2007 roku, a potem nasza drużyna zremisowała z Rosjanami 1:1 w fazie grupowej turnieju Euro 2012, a w tym roku, także 1:1, w czerwcowym spotkaniu towarzyskim przed Euro 2020/21. Te statystyki pokazują, że zadowolenie z faktu, iż w losowaniu par barażowych drużyna Paulo Sousy trafiła na Rosjan, a nie na Włochów czy Portugalczyków, jest nieuzasadnione. Portugalski selekcjoner biało-czerwonych nawarzył nam piwa lekceważąc ostatnie grupowe spotkanie z Węgrami, przez co je przegraliśmy tracąc prawo do rozstawienia w pierwszych potyczkach barażowych. A u siebie reprezentacja Polski ma z Rosjanami dużo korzystniejszy bilans potyczek, także zwycięstwa, ja te legendarne w 1957 roku w Chorzowie czy wygrana 1:0 w Warszawie w 1961 roku i 3:1 w 1998 roku.
Gdyby oceniać szanse zespołów w „polskiej” ścieżce barażowej na podstawie aktualnego rankingu FIFA, to najwyżej z kwartetu drużyn sklasyfikowana jest w nim Szwecja, która zajmuje 25. lokatę. Polska w tym zestawieniu jest na 27. pozycji, Czechy na 31., a Rosja na 34. Teoretycznie zatem faworytem w marcowej potyczce na Łużnikach powinni być Polacy. Głównie dlatego, że mają w swoim składzie Roberta Lewandowskiego. Ekipa „Sbornej” nie ma gracza podobnej klasy, chociaż w Rosji fakt ten wielu tamtejszych futbolowych ekspertów bagatelizuje. „Lewandowski to nie Messi, ani nie Cristiano Ronaldo. Na dodatek gramy u siebie, a to zawsze daje przewagę” – przekonuje rodaków świetny przed laty napastnik Aleksander Mostowoj, 50-krotny reprezentant kraju. Gdy zgoła odmienny pogląd na temat potencjału sportowego obu reprezentacji wygłosił w polskich mediach Maciej Rybus, na co dzień występujący w zespole Lokomotiwu Moskwa, został bezlitośnie publicznie zrugany przez deputowanego do Dumy Narodowej Witalija Miłonowa, który wręcz zaapelował do działaczy moskiewskiego klubu, żeby natychmiast pozbyli się polskiego piłkarza. Na razie bezskutecznie.
Trener „Sbornej” Walerij Karpin ma w swoim kraju nie lepszą prasę niż Paulo Sousa w Polsce. Selekcjoner rosyjskiej reprezentacji jest mocno krytykowany za porażkę w meczu z Chorwacją (0:1), przez którą Rosja straciła pierwszą lokatę w grupie i pewny awans do mundialu w Katarze. Podpadł potem wygłaszając nieopatrznie wątpliwość, czy zdoła przygotować mentalnie zespół do barażów, a także eskalując konflikt z Artiomem Dziubą, najskuteczniejszym od lat napastnikiem rosyjskiej reprezentacji, który we wrześniu tego roku zrezygnował z występów w narodowych barwach w odpowiedzi na zarzuty, że nie jest w najwyższej formie. Od tego czasu w rosyjskiej ekstraklasie strzelił 10 goli, więc kibice chcą jego powrotu do kadry.
Paulo Sousa takich problemów póki co nie ma, bo żaden z kluczowych graczy naszej reprezentacji nie zapowiada rezygnacji z występów. Niektórych wykluczają jednak kontuzje, a innych katastrofalny spadek formy i utrata miejsca w klubowych zespołach, chociaż dla Paulo Sousy nie zawsze jest to akurat powód do pominięcia takiego nieszczęśnika w powołaniach. Do marca przyszłego roku sytuacja poszczególnych kadrowiczów może rzecz jasna ulec zmianie, ale błędem jest ocenianie potencjału naszej reprezentacji jedynie przez pryzmat strzeleckich popisów Roberta Lewandowskiego w Bayernie Monachium, świetnych występów Piotra Zielińskiego w SSC Napoli czy Przemysława Frankowskiego w RC Lens. Dzisiaj największy niepokój budzi rozsypka linii defensywnej biało-czerwonych. Za kadencji Paulo Sousy defensorzy i tak nie imponowali, bo reprezentacja Polski traciła gole niemal we wszystkich spotkaniach, nawet straciła bramkę w meczu z San Marino, lecz w marcu może być z nią jeszcze gorze. Paweł Dawidowicz zerwał więzadło krzyżowe przednie w kolanie i w marcu na pewno grać nie będzie mógł. Jana Bednarka też coraz częściej traci miejsce w podstawowym składzie Southamptonu, ale szokiem jest kryzys formy Kamila Glika. Po przymusowej pauzie za czerwoną kartkę wrócił do kadry Benevento, lecz trener Fabio Caserty nie korzysta z jego usług, bo pod nieobecność Glika zespół w Serie B wygrał cztery kolejne mecze. Włoskie media e Polak nie jest już wart 3,5 mln euro rocznej pensji. Ponadto w fatalnej sytuacji w swoich klubach znajduj się obecnie Kamil Jóźwiak, Tymoteusz Puchacz, w tarapatach są też Mateusz Klich, Karol Linetty, Krzysztof Piątek, Arkadiusz Milik i Karol Świderski. Po kontuzjach do gry wrócili co prawda Jacek Góralski, Kamil Piątkowski i Arkadiusz Reca, ale ich forma na razie jest daleka od wymaganej w reprezentacji. Może do marca sytuacja się zmieni i Paulo Sousa będzie mógł wystawić w meczu z Rosją drużynę złożoną z rzeczywiście najlepszych w tym momencie polskich piłkarzy, którzy na dodatek będą znajdowali się z optymalnej formie. Tylko spełnienie tego warunku daje biało-czerwonym szansę na wygraną na Łużnikach.

Najnowsze

Sztuka dyplomacji

Sztuka dyplomacji

Szczęki z wrażenia poopadały zebranym w warszawskiej Filharmonii podczas uroczystości z Dnia Republiki. Święta...

Grzech ubóstwa

Grzech ubóstwa

Jest w części naszego społeczeństwa skłonność do obwiniania przegrywających o ich porażkę. Po prostu łatwiej zwalać...

Sprawdź również

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Materiał partnerski China Media Group Brzmi jak film, ale to wydarzyło się naprawdę. Od warsztatu i pracy w smarze, przez jazdę 100 km w ulewie za jedną szansą… aż po zwycięstwo na torze WSBK. Zhang Xue i jego ZXMOTO właśnie pokonali legendy branży — i zrobili to w...

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Materiał partnerski - China Media Group We włoskich Alpach trwają XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Jaka jest atmosfera na obiektach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo? Które konkurencje warto śledzić i jak radzi sobie reprezentacja Polski? W tym odcinku łączymy się z...

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa rośnie w siłę na europejskiej arenie, daleko jeszcze do dumy, ale jest coraz lepiej. W krajowym rankingu UEFA, który odzwierciedla wyniki drużyn z ostatnich pięciu sezonów, Polska awansowała z 30. na 18. pozycję. To nie tylko poprawa statystyk, ale i dowód...

Przełamanie Korony Kielce

Przełamanie Korony Kielce

W świecie piłkarskich zmagań, gdzie presja i oczekiwania potrafią przerosnąć samą grę, spotkanie Korony Kielce ze Stalą Mielec było czymś więcej niż tylko kolejnym ligowym starciem. Dla Jacka Zielińskiego, nowego trenera kielczan, to spotkanie miało kluczowe znaczenie...