Schumacher już za Hamiltonem

28 paź 2020

Lewis Hamilton wygrał w niedzielę wyścig o Grand Prix Portugalii. Było to 92. zwycięstwo brytyjskiego kierowcy w Formule 1, co oznacza, że jest on teraz samodzielnym rekordzistą w liczbie triumfów. Wcześniej w klasyfikacji wszech czasów dzielił się pierwszą lokatą z Niemcem Michaelem Schumacherem, który wygrywał w F1 91 razy.

Po wyścigu o GP Portugalii zapytano Hamiltona, czy na początku kariery w Formule 1 wierzył, że pobije rekordowe osiągnięcia legendarnych kierowców tej elitarnej serii wyścigowej. „Gdyby mnie wtedy ktoś o to zapytał, zapewne tylko bym się z tego zaśmiał, bo wtedy na pewno nie uważałem tego za realne. Pamiętam mój pierwszy wygrany wyścig, a później to już dziennikarze mi przypominali, że biłem czyjejś rekordy. O dogonieniu Michaela Schumachera długo nawet nie myślałem, ale nie mówiąc o tym, że znajdę się na pierwszym miejscu i że być może będę mógł nawet jeszcze wyśrubować światowy rekord w liczbie wyścigowych triumfów” – mówił wyraźnie poruszony Hamilton.
Brytyjczyk w swojej drodze na szczyt po kolei wyprzedzał największych tuzów w historii Formuły 1: Juana Manuela Fangio (24), Jimiego Clarka (1960-1968) i Nikiego Laudę (1971-1985), którzy wygrywali po 25 razy, potem Jackiego Stewarta (27 zwycięstw w latach 1965-1973), Nigela Mansella (31 wygranych w latach 1980-1995), Fernanda Alonso (32 zwycięstwa w latach 2001-2018), Ayrtona Sennę (41 wygranych w latach 1984-1994), Alaina Prosta (51 triumfów w latach 1980-1993), Sebastiana Vettela (czterokrotny mistrz świata nadal jest w stawce F1, a od 2007 roku wygrał dotąd 53 wyścigi), aż w końcu pobił też niebotyczny rekord Michaela Schumachera, któy w latach 1991-2012 triumfował na torach F1 91 razy.
Pobicie kosmicznego rekordu Schumachera wywołało gorącą debatę, który z tych kierowców jest lepszy. Gdy obaj mieli jeszcze równo po 91 zwycięstw, to na korzyść Niemca przemawiało choćby to, że on te sukcesy osiągnął w 247 startach, a Hamilton potrzebował na to 261. Analizowano też który z nich dysponował lepszym samochodami, a który miał bardziej wymagających partnerów w zespole. „Staram się nie słuchać tych dyskusji, nie zaglądam też do statystyk, a o niektórych nawet nie wiem, że istnieją. Skupiam się na walce o kolejne wygrane na torze, na pracy z zespołem i robieniu postępów w sztuce ścigania się. Nie czuję, że jestem u szczytu możliwości. Cały czas nad sobą pracuję i wciąż dostrzegam rezerwy, których uruchomienie może przynieść korzyści całemu zespołowi” – zapewnia Hamilton.
Nie ulega jednak wątpliwości, że Brytyjczyk zdołał prześcignąć Schumachera dzięki wyraźnej dominacji ekipy Mercedesa, która od 2014 roku wystawia w Formule 1 najlepsze bolidy. Ale eksperci podkreślają też postawę fair play prezentowana na torze przez brytyjskiego kierowcę. Murray Walker, poważany komentator Formuły 1 w Wielkiej Brytanii, powiedział o tym wprost: „Hamilton nigdy nie zniżył się do tak brudnych chwytów, jakie stosował Schumacher, że wspomnę tylko celowe staranowanie Damona Hilla oraz Jaquesa Villenueva w walce o mistrzowski tytuł, zaparkowanie samochodu w zakręcie Rascasse w Monako, by Fernando Alonso nie mógł poprawić czasu w kwalifikacjach, czy próba wepchnięcia na ścianę Rubensa Barichello przy ponad 300 km/h na Hungarroringu. Fani Schumachera będą temu rzecz jasna zaprzeczać, ale fakty są niezaprzeczalne. Lewis nie ma w swojej karierze takich karczemnych zachowań, ale teraz nie ma już powodu, żeby go z kimkolwiek porównywać. Od niedzieli jest samodzielnym rekordzistą świata w liczbie triumfów w Formule 1 i trochę lat przyjdzie nam poczekać na kierowcę, który będzie w stanie jego osiągnięcia poprawić” – stwierdził Walker.
Karawana Formuły 1 przenosi się teraz z Portugalii do Włoch, na legendarny tor Imola. Ta arena wyścigowa jest wyjątkowa ze względu swoją historię, w tym zwłaszcza tragiczne w skutkach wypadki Ayrtona Senny i Rolanda Ratzenbergera. Dla nikogo nie ulega wątpliwości, że ekipa Mercedesa wygra także Grand Prix Italii i tym samym przypieczętuje swoje siódme mistrzostwo świata konstruktorów. Hamilton z pewnością spróbuje wygrać tam swój 93. wyścig w karierze, a sądząc po tym, z jaka łatwością odjechał rywalom, w tym także swojemu partnerowi z ekipy Mercedesa Valtteriemu Bottasowi, na portugalskim torze Portimao, nie powinien mieć z tym kłopotu także na Imoli. Tym bardziej, że po przeprowadzce na odległość 2,5 tys. kilometrów przygotowania przed wyścigiem o GP Italii skrócono o jeden dzień. Zrezygnowano z piątkowych treningów, sobotnia sesja zostanie przedłużona do 90 minut, a później kierowców czekają kwalifikacje w sobotę i wyścig w niedzielę 1 listopada.

Najnowsze

Sprawdź również

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Materiał partnerski China Media Group Brzmi jak film, ale to wydarzyło się naprawdę. Od warsztatu i pracy w smarze, przez jazdę 100 km w ulewie za jedną szansą… aż po zwycięstwo na torze WSBK. Zhang Xue i jego ZXMOTO właśnie pokonali legendy branży — i zrobili to w...

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Materiał partnerski - China Media Group We włoskich Alpach trwają XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Jaka jest atmosfera na obiektach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo? Które konkurencje warto śledzić i jak radzi sobie reprezentacja Polski? W tym odcinku łączymy się z...

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa rośnie w siłę na europejskiej arenie, daleko jeszcze do dumy, ale jest coraz lepiej. W krajowym rankingu UEFA, który odzwierciedla wyniki drużyn z ostatnich pięciu sezonów, Polska awansowała z 30. na 18. pozycję. To nie tylko poprawa statystyk, ale i dowód...