Zagrają w Tokio

12 sie 2019

Polscy siatkarze wygrali w Gdańsku turniej kwalifikacyjny i wywalczyli awans do igrzysk w Tokio. Biało-czerwoni pokonali Tunezję 3:0, Francję 3:0 i Słowenię 3:1. Najważniejszy cel w tej części sezonu został osiągnięty i teraz mogą spokojnie szykować formę na wrześniowe mistrzostwa Europy. Styl w jakim wygrali imprezę w Ergo Arenie daje podstawy do twierdzenia, że mogą też zwyciężyć w europejskim czempionacie.

W piątkowych spotkaniach Francja pokonała Słowenię 3:0 (26:24, 25:20, 25:23), a Polska także 3:0 (25:15, 25:19, 25:19) wygrała z Tunezją. Te wyniki potwierdziły wcześniejsze przewidywania, że losy olimpijskiego awansu rozstrzygną się w bezpośrednim starciu biało-czerwonych z trójkolorowymi. „Francja to bez wątpienia drużyna ze światowej elity, ale jeśli zagramy na swoim poziomie, to jesteśmy w stanie z nią wygrać. Francuzi dobrze spisują się w przyjęciu, bardzo dobrze bronią, ale jeśli odrzucimy ich od siatki, nasze szanse wzrosną, bo mamy większy potencjał w ataku. W konfrontacji dwóch wyrównanych zespołów często decyduje dyspozycja dnia i mam nadzieję, że to my będziemy mieli lepszy dzień” – mówili przed meczem polscy siatkarze.
Szkoleniowiec francuskiego zespołu Laurent Tillie zrewanżował się pełną respektu oceną naszej reprezentacji. „Polska ma wielu młodych i nowych zawodników, ma też od niedawna Wilfredo Leona, który, co ważne, bardzo dobrze wkomponował się w styl gry polskich siatkarzy. Oni wszyscy są świetnie przygotowani fizycznie i dlatego są takim trudnym przeciwnikiem” – komplementował Polaków trener reprezentacji Francji.

Mała wojna dwóch gwiazd

O rywalizacji obu siatkarzy zrobiło się głośno za sprawą wywiadu, którego Earvin N’Gapeth udzielił w marcu na łamach „PS”. „Leon jest Kubańczykiem. Urodził się na Kubie, występował w reprezentacji tego kraju podczas ważnych turniejów i teraz nagle ma grać dla innego kraju? Nie rozumiem tego i myślę, że podobnie myśli zdecydowana większość osób” – powiedział Francuz i jego słowa odbiły się szerokim echem w całym siatkarskim świecie. Potem gwiazdor reprezentacji Polski próbował złagodzić tę wypowiedź. „Trochę źle zinterpretowano moje słowa. Nie krytykowałem Leona, tylko przepis, który pozwala na reprezentowanie dwóch państw w seniorskich turniejach”– wyjaśniał. Ale chyba było już za późno, bo Kubańczyk wszelkie pytania dotyczące wypowiedzi francuskiego siatkarza ucinał krótkim zdaniem: Nie będę komentował wypowiedzi tego człowieka. Postaram mu odpowiedzieć na boisku”.

I właśnie w sobotnie popołudnie Wilfredo Leon otrzymał taką możliwość, bo trener polskiej reprezentacji Vital Heynen wystawił go w spotkaniu z Francuzami w podstawowym składzie. Nie było to ich pierwsze bezpośrednie starcie, wcześniej jednak konkurowali ze sobą w meczach zespołów klubowych. W półfinale Ligi Mistrzów Sir Colussi Sicoma Perugia, której zawodnikiem obecnie jest Leon, zmierzyła się z jego byłą drużyną Zenitem Kazań, w której teraz pierwsze skrzypce gra właśnie N’Gapeth. Mecz w hali Pala Barton był jednym z najlepszych siatkarskich spektakli w ostatnich latach. Francuz przyćmił Leona, bo chociaż obaj mieli identyczną skuteczność w ataku (57 procent), to N’Gapeth dodał do tego dwa bloki i cztery asy serwisowe, podczas gdy Kubańczyk z polskim paszportem nie zagrał ani jednego asa, zaś popsuł aż osiem zagrywek. W rewanżu też górą był rosyjski klub i Perugia nie wygrała Ligi Mistrzów, a w takim celu przecież zatrudniała kubańskiego siatkarza, który wcześniej przez cztery sezony w barwach Zenita zwyciężał w tych elitarnych rozgrywkach.

Bilans potyczek N’Gapetha z Leonem przed meczem Polska – Francja wynosił zatem 2:0 na korzyść Francuza, ale w Ergo Arenie Kubańczyk wziął pełny odwet za wcześniejsze klęski. Grał fantastycznie, podobnie jak pozostali polscy siatkarze. Wspólnie rozbili słynącą z żelaznej obrony francuską drużynę 3:0 i w tym momencie było już jasne, że to Polacy wywalczą awans i za rok zagrają w Tokio o olimpijskie medale. Trójkolorowi będą musieli o to powalczyć w turnieju kontynentalnym, lecz nawet oni sami smętnie oceniają swoje szanse.

Ta nieznośna Słowenia

Po zwycięstwach z Tunezją i Francją biało-czerwonym w ostatnim ich meczu w turnieju, ze Słowenią, do szczęścia wystarczało im wygrać jednego seta, albo zdobyć co najmniej 59 małych punktów. Jeszcze przed starciem ze Słoweńcami nawet matematyczne szanse stracili Francuzi, bo w spotkaniu z najsłabszą w stawce ekipą Tunezji niespodziewanie stracili seta. Wygrali wprawdzie mecz 3:1, ale w walce o awans na placu boju pozostali już tylko Polacy i Słoweńcy. W lepszej sytuacji byli biało-czerwoni, którym awans na igrzyska zapewniał jeden wygrany set, ale ostatnio nasz zespół nie miał najlepszych wspomnień z potyczek z reprezentacją Słowenii. Nie tak dawno przecież, bo dwa lata temu wyeliminowała biało-czerwonych z mistrzostw Europy.

Słoweńcy chyba na serio uwierzyli, że mają jakiś patent na polski zespół i są w stanie ograć go 3:0 i jeszcze nie dać mu zdobyć 59 punktów. Gdyby tego dokonali, to oni pojechaliby do Tokio. Po pierwszym secie wygranym przez nich 25:21 w polskiej ekipie zrobiło się trochę nerwowo, ale drugą partię nasi siatkarze wygrali 25:23 i przerwali sen rywali o olimpijskiej przygodzie. Potem wygrali też trzeciego seta 25:21, a trener Vital Heynen przeprowadzał te swoje słynne rotacje w składzie, żeby wszyscy zawodnicy kadry mieli udział w wywalczeniu awansu.

 

Najnowsze

Sprawdź również

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Materiał partnerski China Media Group Brzmi jak film, ale to wydarzyło się naprawdę. Od warsztatu i pracy w smarze, przez jazdę 100 km w ulewie za jedną szansą… aż po zwycięstwo na torze WSBK. Zhang Xue i jego ZXMOTO właśnie pokonali legendy branży — i zrobili to w...

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Materiał partnerski - China Media Group We włoskich Alpach trwają XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Jaka jest atmosfera na obiektach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo? Które konkurencje warto śledzić i jak radzi sobie reprezentacja Polski? W tym odcinku łączymy się z...

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa rośnie w siłę na europejskiej arenie, daleko jeszcze do dumy, ale jest coraz lepiej. W krajowym rankingu UEFA, który odzwierciedla wyniki drużyn z ostatnich pięciu sezonów, Polska awansowała z 30. na 18. pozycję. To nie tylko poprawa statystyk, ale i dowód...