ZAKSA rozbiła Asseco Resovię

Jan T. Kowalski
ZAKSA rozbiła Asseco Resovię

Siatkarze Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle kontynuują zwycięska passę w PlusLidze. Podopieczni trenera Gheorghe Cretu odnotowali szóstą ligową wygraną z rzędu, pokonując w sobotę we własnej hali aspirujący do walki o mistrzostwo zespół Asseco Resovii Rzeszów 3:1. Kędzierzynianie utrzymali pozycję lidera rozgrywek.

Potyczka zespołów Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i Asseco Resovii Rzeszów została obwołana największym hitem 6. kolejki PlusLigi. Kędzierzynianie są liderami rozgrywek i jedyną niepokonaną ekipą, a na takie wyniki przed sezonem nastawiała się właśnie solidnie wzmocniona graczami o uznanej klasie Asseco Resovia Rzeszów, do której dołączyli m.in. dwaj gwiazdorzy ZAKSY – Jakub Kochanowski i Paweł Zatorski. Z tego też powodu sobotni mecz miał dodatkowy smaczek. Rzeszowianie na razie nie potrafią w pełni zdyskontować na parkiecie swojego sportowego potencjału – przegrali już wcześniej z obrońcami mistrzowskiego tytułu Jastrzębskim Węglem, co sensacja nie było, ale porażka z GKS Katowice już bez wątpienia na takie
określenie zasłużyła.
Starcie z ZAKSĄ zespół Asseco Resovii zaczął jednak w imponującym stylu i w pierwszym secie niemal od początku utrzymywał kilkupunktową przewagę. Zwycięstwo 25:17 w premierowej partii przypieczętował Jakub Kochanowski, który pewnie w tym momencie nie żałował swojego odejścia z kędzierzyńskiego klubu. Ale juz w drugim secie mógł mieć co do tego wątpliwości. Na drugą odsłonę spotkania siatkarze ZAKSY wyszli odmienieni i zaczęli grać jak z nut. Wychodziło im niemal wszystko, co nie udawało się w poprzednim secie. Pewnie swoje ataki na skrzydle kończył Aleksander Śliwka, skuteczność odzyskał Kamil Semeniuk, poprawiła się gra blokiem i nawet słabsza postawa Łukasza Kaczmarka nie przeszkodziła kędzierzynianom w pewnym zwycięstwie 25:15.
W trzeciej partii walka była już wyrównana. W ZAKSIE przebudził się w końcu Kaczmarek, w Asseco Resovii najlepszy mecz w tym sezonie rozgrywał Maciej Muzaj. Podopiecznym trenera Alberto Giulianiego nie udało się jednak utrzymać koncentracji i w końcówce seta znów „popłynęli” szokując liczbą błędów i przegranych starć, więc ostatecznie przegrali trzeciego seta 16:25. Początek czwartej odsłony miał dość wyrównany przebieg. Z czasem jednak za sprawą błędów rywali i ataków Semeniuka kędzierzynianie znów zaczęli odskakiwać rywalom. W rzeszowskiej drużynie słabo spisywał się rozgrywający Fabian Drzyzga, a w ZAKSIE takich słabych punktów nie było. Czwartego seta zespół trenera Cretu wybrał 25:19 i cały mecz 3:1, dając tym sygnał ligowym konkurentom, że mimo personalnych strat triumfatorzy ostatniej edycji Ligi Mistrzów CEV i zdobywcy wicemistrzostwa Polski zamierzają także w tym sezonie walczyć o najwyższe laury.
Kędzierzynianie mają w tej chwili poważny problem do rozstrzygnięcia, bo dostali propozycję udziału w Klubowych Mistrzostwach Świata w brazylijskim Betim. Imprezę przeniesiono do Brazylii z Chin w ostatnim momencie, a jej organizatorzy chyba nie uzgodnili jej terminu (7-11 grudnia) z wszystkimi zainteresowanymi organizacjami i klubami. Jeśli ZAKSA podejmie wyzwanie, będzie musiała przełożyć dwa spotkania w PlusLidze, a zaraz po zakończeniu KMŚ przemierzyć pół świata z gorącej Brazylii na mroźną Syberię, bo 14 grudnia kędzierzynianie mają już wyznaczony mecz Ligi Mistrzów CEV z Lokomotiwem Nowosybirsk.
Przypomnijmy, że do KMŚ 2021 zaproszono sześć drużyn. Oprócz ZAKSY jeszcze Sada Cruzeiro (Brazylia), Itas Trentino (Włochy), EMS Taubate Funvic (Brazylia), UPCN Voley Club (Argentyna) i Foolad Sirjan Iranian (Iran). Nie ma w trym gronie przedstawicieli wszystkich kontynentalnych federacji, zaproszenia nie dostał też triumfator poprzedniej edycji KMŚ z 2019 roku włoski Cucine Lube Civitanova. Poza tym koszty wyjazdu do Brazylii wyniosą około pół miliona euro, tymczasem organizatorzy przewidzieli dla zwycięzcy turnieju nagrodę w wysokości 200 tysięcy dolarów amerykańskich, więc jakby nie liczył, nie jest to impreza dla europejskich klubów finansowo opłacalna. Prezes ZAKSY (jeszcze, bo szykuje się do ustąpienia po wygraniu wyborów na sternika PZPS) Sebastian Świderski nie przesądza sprawy. „Termin zaproponowany przez międzynarodową federację rodzi olbrzymie trudności. Udział w turnieju, rozgrywanym w dniach 7-11 grudnia, jest dla nas praktycznie niewykonalny. Na 14 grudnia Europejska Konfederacja Siatkówki zaplanowała nam pierwszy mecz w Lidze Mistrzów w Nowosybirsku. To rodzi kolejny problem związany z długą podróż, różnicą czasu i temperatury, bo ma to istotny wpływ na formę zawodników. Na podjęcie decyzji dano nam trzy dni, a jest to niewystarczający czas nawet na zorganizowanie takich podróży. Dlatego mocno się zastanawiamy nad sensem udziału w tej imprezie” – przyznał prezes Świderski.

Poprzedni

Amerykanie chcą Sloninę

Następny

Lewy dobił do „60”