Łatwo nie będzie

Wysłuchaliśmy dorocznego orędzia przewodniczącej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen. Pierwszego od wybuchu pandemii Covid-19, która na rok zamroziła życie gospodarcze i społeczne Europy. Unia jednak poradziła sobie z tym groźnym przeciwnikiem.

Pandemia co prawda jeszcze się nie skończyła, ale jesteśmy w nieporównanie lepszej sytuacji. Przede wszystkim mamy szczepionkę – skuteczną broń w walce o życie. Bardzo duże pieniądze, które Unia wyasygnowała na badania i uruchomienie jej produkcji nie poszły na marne. Po 12 miesiącach liczby wyglądają imponująco: 70 proc. dorosłych Europejczyków jest w pełni zaszczepionych, 700 mln. dawek Unia oddała 130 krajom z różnych części świata. Ogromne sumy przeznaczono też na ratowanie miejsc pracy, niekiedy całych branż. Z unijnej pomocy skorzystało ponad 30 mln pracowników i 2,5 mln firm w całej Europie. W efekcie gospodarka europejska szybko odżywa. Wzrost gospodarczy w strefie euro był w ostatnim kwartale większy niż w USA i Chinach!
Z tego doświadczenia należy jednak wyciągnąć naukę. Na wypadek przyszłych, podobnych zagrożeń pandemicznych Europa musi być w stanie szybko i we własnym zakresie wyprodukować właściwe antidotum. Jeśli będziemy działali wspólnie, możemy to zrobić. Udowodniliśmy to w praktyce. Nie tylko zresztą przyczyniając się do powstania w rekordowo krótkim czasie szczepionki, ale też oferując światu unijne, cyfrowe zaświadczenia Covid. Tylko Unia to zrobiła. W Europie wygenerowano już ponad 400 mln zaświadczeń, a do systemu dołączyły 42 kraje na 4 kontynentach.
Jak powiedziała przewodnicząca UE „Inwestujemy jednocześnie w krótkoterminową odbudowę i w długoterminowy dobrobyt”. Ten „długoterminowy dobrobyt, to cała paleta problemów i koniecznych rozwiązań. Niektóre są jeszcze w planach, inne weszły w fazę realizacji, ale nie ulega wątpliwości, że Europa podjęła decyzję – europejska gospodarka musi być nowoczesna, maksymalnie cyfrowa, musimy być bezpieczni ekologicznie i zabezpieczeni socjalnie. Budujemy nowoczesną wspólnotę dobrobytu dla naszych dzieci. Nie ma oczywiście sensu powtarzać całego jej orędzia – zainteresowani mogą je z łatwością znaleźć, choćby na mojej stronie internetowej liberadzki.pl. Warto zaznaczyć jednak, że szefowa Komisji Europejskiej poruszyła najważniejsze sprawy z listy problemów, z którymi UE musi się mierzyć. Mówiła zarówno o koniecznym rozwijaniu technologii 5G, jak i europejskiej suwerenności w zakresie wytwarzania półprzewodników. Mówiła o problemach migracyjnych i o instrumentach, które już są do dyspozycji i pozwalają uniknąć niekontrolowanej fali imigrantów. Mówiła o konieczności utworzenia europejskiego centrum, które gromadziłoby informacje zbierane przez poszczególne państwa członkowskie, po to by skutecznie podejmować niezbędne decyzje. To w kontekście wydarzeń na wschodnich granicach Unii, gdzie Łukaszenka prowadzi wojnę hybrydową zmierzającą do destabilizacji UE.
Pani von der Leyen mówiła też o walce z rajami podatkowymi, o planach aktywizacji zawodowej niepracującej i nieuczącej się młodzieży, o nowych funduszach przeznaczonych na sprawiedliwą transformację energetyczną.
Na tle jej przemówienia chciałbym się jednak podzielić z Państwem dwoma refleksjami. Pierwsza to taka, że przedstawione plany i zamierzenia były konsekwentnie opatrywane takimi określeniami jak „wspólnie” i „razem”. Ursula von der Leyen mówiła „zrobimy to wspólnie”, „to jest nasze wspólne zdanie” itd. To prowadzi mnie do przeświadczenia, że od dalszej integracji Unii Europejskiej nie ma odwrotu. Nieustannie globalizujący się świat sprawia, że i Unia musi stawać się coraz bardziej spójnym organizmem, działającym według akceptowanego przez wszystkich swych członków planu. Jest to w wyraźnej sprzeczności z zapowiedziami partii rządzącej w Polsce mówiącej, że „chcemy być w UE, ale jednocześnie chcemy pozostać suwerennym państwem”. To jednak nie jest to samo i zapowiada dalsze kłopoty. Rzecz rozbija się jak wiadomo o reformę wymiaru sprawiedliwości, która jako rujnująca trójpodział władz jest w Unii nie do zaakceptowania. Podobnie jak realizowane już i planowane ograniczanie wolności prasy. Unia domaga się by w Polsce, w całej rozciągłości i konsekwentnie, przestrzegano norm demokratycznego państwa prawa i praworządności zakotwiczonych zarówno w zapisach traktatowych, w orzeczeniach TSUE jak i w polskiej Konstytucji. PiS zaś podkreśla prawo do własnej interpretacji tych przepisów. Kłopot w tym, że te dwa punkty widzenia nie są tożsame. Nawiązując, choć nie wprost do Polski przewodnicząca KE powiedziała:

-Nasza filozofia postępowania jest następująca: na początku zawsze jest dialog, uporczywe, jak trzeba mozolne dochodzenie do sedna sprawy. Tylko, że nie można podtrzymywać dialogu dla samego dialogu, to musi prowadzić do konkluzji, do rozwiązań. Ich celem zawsze jest obrona wspólnych wartości i fundamentów europejskiej tożsamości. Są one niezmienne, są częścią naszej duszy. „Jesteśmy gotowi ich bronić, nasze determinacja nigdy nie osłabnie” …
Jeśli więc ktoś liczy, że jakoś to będzie, że jakoś się dogadamy, to jest w błędzie. Odnowiona Unia, która powstaje na naszych oczach, ma zapewnić dobrobyt przyszłym pokoleniom.
To nie znaczy jednak, że nadal będzie można ją traktować jak bankomat. Nie dlatego, że na przeszkodzie stoi jakaś mityczna brukselska biurokracja i nie dlatego, że jesteśmy „pod brukselską okupacją”. Dlatego, że społeczeństwa Europy na to nie pozwolą. Najświeższym na to dowodem jest przyjęta właśnie, kolejna już rezolucja Parlamentu Europejskiego na temat przestrzegania prawa w Polsce, wolności mediów i dyskryminowania środowisk LGBT. Unia Europejska nie na zamiaru dłużej wspomagać rządu PiS, który łamie wszelkie zasady. Rezolucja została przyjęta miażdżącą większością: 502 głosy „za”, 149 „przeciw”, przy 36 wstrzymujących się. Zażądano by Komisja Europejska i inne instytucje unijne wstrzymały nie tylko polski Krajowy Plan Odbudowy, ale też, jeśli będzie trzeba, wypłaty z bieżącego budżetu Unii – do czasu, aż rząd PiS nie zrealizuje w pełni wszystkich orzeczeń TSU, które na nim ciążą.
Zatem łatwo i przyjemnie już było. Teraz zaczynają się schody. I to jest druga refleksja, którą chciałem się z Państwem podzielić.