„Make Vatican Great Again?” Amerykanin na tronie Piotrowym

Robert Francis Prevost, Amerykanin z Chicago, został 8 maja wybrany papieżem i przyjął imię Leon XIV. To pierwszy w historii papież urodzony w USA. Jego wybór odebrano jako kompromisowy – bezpieczny i przewidywalny, wpisany w logikę zarządzania kryzysem Kościoła.

„American Pope” – ogłosił Time. „Misjonarz, który został papieżem” – pisała La Croix. „Papież nie w guście Trumpa” – zauważył Der Spiegel. Sam Trump stwierdził: „To wielki dzień dla Ameryki. Czekam na spotkanie z papieżem Prevostem”.

Prevost przez ponad 20 lat pracował jako duszpasterz i biskup w Peru, gdzie zdobył opinię człowieka bliskiego ludziom. Po powrocie do Rzymu został prefektem Dykasterii ds. Biskupów i jednym z kluczowych urzędników Kurii. Nazywano go „szefem HR Kościoła”, lojalnym wykonawcą umiarkowanej linii Franciszka.

W pierwszym wystąpieniu powiedział: „Pokój z wami – bliskim i dalekim, sprawiedliwym i poszukującym”. Mówił po włosku i hiszpańsku, pomijając swój ojczysty angielski. Peruwiańskie media podkreślały jego dawne zaangażowanie społeczne. Włoska prasa określiła go jako papieża kompromisu: „zmienia twarz, nie kierunek”.

Leon XIV jednak nie ucieknie od pytań o przeszłość. W 1999 roku przyjął do klasztoru księdza oskarżonego o molestowanie. W 2012 mówił o „homoseksualnym stylu życia” jako zagrożeniu – i nigdy nie wycofał tych słów. Nie zajmował stanowiska w sprawach aborcji, związków jednopłciowych, roli kobiet czy przejrzystości finansowej. Jako prefekt promował lojalnych wobec kurii biskupów, ignorując głosy świeckich.

Kościół od lat mierzy się z odpływem wiernych, deficytem budżetowym i nierozliczonymi aferami – zarówno seksualnymi, jak i finansowymi. W 2024 roku w Niemczech odeszło z Kościoła ponad pół miliona osób, Watykan notuje dziesiątki milionów euro deficytu. Brakuje jasnych procedur, kontroli i odpowiedzialności. Leon XIV dotąd nie wykazywał woli reform.

Jego poglądy pozostają zachowawcze. Nie popiera święceń kobiet ani zniesienia celibatu, nie promuje większej roli świeckich w podejmowaniu decyzji. Choć w przemówieniach odnosi się do kwestii ekologii i migrantów, trudno wskazać realne działania, które by za tym szły.

Również w polityce międzynarodowej Stolica Apostolska pozostaje bierna – brak potępienia rosyjskiej agresji na Ukrainę jest wymowny.

W USA nowy papież nie budzi entuzjazmu: konserwatyści mu nie ufają, postępowi są rozczarowani. W Ameryce Łacińskiej zna się jego dorobek, ale bez większych oczekiwań. W Europie traktowany jest jako kontynuator Franciszka – bez jego charyzmy.

W Polsce wybór Leona XIV może nie wywołać większego poruszenia – jeśli jego pontyfikat nie przełoży się na realne zmiany w podejściu Kościoła do kwestii społecznych. Choć wielu Polaków oczekuje większej otwartości, rozdziału Kościoła od państwa czy ograniczenia przywilejów wynikających z konkordatu, na razie nie widać sygnałów, by nowy papież miał takie reformy wspierać. Kościelne wpływy w polityce, edukacji i finansach są w Polsce nadal silne, a reformy pozostają w sferze oczekiwań społecznych, nie realnych działań.

Leon XIV to sprawny zarządca, nie wizjoner. Zna mechanizmy władzy, ale nie chce ich zmieniać. Watykanowi brakuje dziś odwagi do rozliczeń i otwarcia. Gesty nie wystarczą. Potrzebna jest rzeczywista reforma – a tej wciąż brak.

Aleksander Radomski

Poprzedni

Chełmek: lokator skarży się na ADM i apeluje o pomoc

Następny

Trzaskowski u Stanowskiego mówi skrajną prawicą