Polska zapłaci

Biznesy z Andrzejem Dudą to musi być czysta przyjemność dla jego kontrahentów. Polski prezydent podpisał deklarację, z której wynika, że do kraju sprowadzonych zostanie 1 tys. albo więcej amerykańskich wojskowych, a Stany Zjednoczone nie poniosą żadnych kosztów.

„Polska planuje zapewnić i utrzymywać wspólnie uzgodnioną infrastrukturę przeznaczoną dla wstępnego pakietu dodatkowych projektów wymienionych poniżej, bez kosztów dla Stanów Zjednoczonych i z uwzględnieniem planowanego poziomu jej wykorzystania przez Siły Zbrojne USA” – czytamy w dokumencie sygnowanym przez Dudę i Trumpa. Na tym gorliwość polskiej strony się nie kończy: „Polska planuje również zapewnić dodatkowe wsparcie Siłom Zbrojnym USA, wykraczające poza obowiązujący w NATO standard wsparcia przez państwo-gospodarza”.
Według doniesień mediów chodzi m.in. o utworzenie Wysuniętego Dowództwa Dywizyjnego USA w Polsce oraz utworzenie i wspólne wykorzystywanie przez Siły Zbrojne USA i Siły Zbrojne RP Centrum Szkolenia Bojowego w Drawsku Pomorskim i docelowo w kilku innych lokalizacjach.
„Stany Zjednoczone zamierzają kontynuować wsparcie dla Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w utworzeniu CSB przez zapewnienie obecności amerykańskich doradców” – stwierdza się w deklaracji.
Dokument zapowiada także utworzenie w Polsce eskadry amerykańskich dronów zwiadowczych MQ-9. Jednak w dokumencie uczyniono specjalne zastrzeżenie, z którego jasno wynika, że Polska nie będzie miała dostępu do danych gromadzonych przez te urządzenia; ewentualnie będzie to dostęp bardzo ograniczony, „stosownie do okoliczności”. „Stany Zjednoczone zamierzają udostępniać Polsce, stosownie do okoliczności, informacje uzyskane w wyniku działań tej eskadry w celu wspierania naszych założeń obronnych” – głosi deklaracja.
W dokumencie wskazano także chęć stworzenia infrastruktury wspierającej obecność w Polsce amerykańskiej pancernej brygadowej grupy bojowej, lotniczej brygady bojowej i batalionu wsparcia logistycznego.
Podpisanie deklaracji miało miejsce w czasie rozpoczętej 12 czerwca wizyty polskiego prezydenta w Waszyngtonie.
Deklarację to jednak nie wszystko – choć umowy w tej sprawie nie podpisano, potwierdziły się zapowiedzi o intencji Polski zakupu myśliwców V generacji F-35 „Lightning II”)– ma być ich 32, czyli tyle, ile zamierzała zakupić Turcja, zanim transakcja nie została zablokowana przez Pentagon w ramach restrykcji za zakup rosyjskich systemów przeciwlotniczych S-400. Jaki będzie koszt tej transakcji – oficjalnie podany i rzeczywisty – można tylko spekulować.
Podpisanie deklaracji jako pierwszy pochwalił sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Europa natomiast milczy – co nie dziwi, bo po raz kolejny Polska dokonała wyłomu w stosunku do stanowiska większości europejskich członków NATO, godząc się na ponadstandardowe w stosunku do Amerykanów warunki zapewniane przez gospodarza i biorąc na siebie gros kosztów – czyli czyniąc to, przeciwko czemu zdecydowanie opierają się Niemcy.
Dodać trzeba, że obok wymiaru militarnego wizyty prezydenta Dudy, pojawiały w jej czasie także wątki energetyczne. Tuż przed wizytą podpisany został kontrakt między PGNiG a amerykańską firmą Venture Global powiększający import gazu do 3,5 mln ton rocznie. Będzie nas to kosztować 8 mld dolarów. Podpisane zostało także porozumienie o współpracy w dziedzinie energii nuklearnej – jedno i drugie pod hasłem uniezależniania się od importu surowców energetycznych od Rosji, co działa jak wytrych, jeśli Polsce chce się coś sprzedać. W rezultacie zatem, ile zapłacimy za wizytę Andrzeja Dudy w – dopiero się okaże.