Tajemnice Watykanu Groźba Papieża

Gdy w październiku 1980 roku pracowałem w Sekretariacie Synodu Biskupów w Watykanie, z dostępem do dokumentów tajnych („sub secreto“), miałem okazję do kontaktów z elitą hierarchi watykańskiej, w tym – z Sekretariatu Stanu.

Doszła wówczas do mnie wiadomość, plotka, o niesamowitej, nieprawdopodobnej wręcz treści. Otóż Jan Paweł II miał jakoby odbyć rozmowę z b.ambasadorem USA w Rzymie – Johnem Volpe , nb. zaufaną osobą ówczesnego szefa CIA Wiliama Casey’a a na dodatek kawalerem maltańskim, na temat sytuacji w Polsce.
Volpe mówić miał o możliwym, siłowym rozwiązaniu klinczu społeczno-politycznego w Polsce. Z jednej strony miałaby stanąć rosnąca w siłę opozycja, popierana przez USA i wraz z nią ewentualnie Wojsko Polskie, z drugiej – interweniujące wojska radzieckie i „sojusznicze“ z ościennych państw Paktu Warszawskiego.
Reakcja papieża na nakreślony przez b.ambasadora USA scenariusz miała być ostra: –„ Nie można wykorzystywać Polski do konfliktu zastępczego z Rosją. Wasze wielkie zwycięstwo (destabilizacja ZSRR) będzie opłacone przez Polaków. Przelewanie krwi za niewłasne interesy nie służy polskiej sprawie. Jeśli nie powstrzymacie waszych działań w moim kraju, to w razie konfliktu przylecę do Polski i zginę z własnym narodem.“
Tyle plotka. A dalej zaczyna się narracja, którą po latach usłyszałem od ówczesnego ambasadora polskiego w Londynie – Jana Bisztygi.
Volpe miał wysłać natychmiastową depeszę tajną, szyfrogram, do Departamentu Stanu USA a ten do najbliższych sojuszników USA, do brytyjskiego Foreign Office (Było to o tyle naturalne, że Wielka Brytania należała wówczas do „Sojuszu Pięciorga Oczu“, grupy współpracy wywiadowczej, złożonej z  USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii i Nowej Zelandii, kontrolującej m.in. system podsłuchów globalnych „Echelon“, z którego dane trafiają do obróbki w Fort Meade w Stanach Zjednoczonych. Aktualnie to jest już „Sojusz Czternastu Oczu“.)
Wracając do początkowego wątku, w końcu pażdziernika 1980 roku, pod koniec Synodu, byłem akurat w trakcie transferu z Rzymu do Paryża, aby zgodnie z decyzjami przełożonych zakonu Jezuitów kontynuować tam studia teologiczne. Miałem kłopoty z łącznością z Centralą Wywiadu w Warszawie a przy tym wiadomość, plotka,w której posiadanie wszedłem, wydawała mi się tak nieprawdopodobna, że nie zdecydowałem się na jej przekazanie innymi, nieosobowymi środkami łączności np. tajnopisem bądź zakamuflowaną mikrofotografią.
Dopiero późnym latem 1981 roku, przy okazji pobytu w kraju i spotkania z  dowództwem wywiadu w ośrodku w Magdalence, „przemyciłem“ tę informację w trakcie lunchu, podczas rozmowy towarzyskiej, dzieląc się ze słuchaczami wszelkimi wątpliwościami co do jej prawdziwości. Ku memu zdziwieniu obecni przedstawiciele Centrali nie wydwali się zaskoczeni moją wypowiedzią, wyglądało na to , że przyjęli ją za dobrą monetę.
Teraz, po latach, uzyskałem potwierdzenie prawdziwości tej „ciekawostki“, która okazała się autentyczna i dzięki dwóźródłowej informacji, mojej jak i jeszcze jednej osoby, uzyskała, z wywiadowczego punktu widzenia, status wiadomości wiarygodnej najwyższej wagi.
I tu znowu wkracza na scenę ambasador Bisztyga, reprezentujący w Londynie Polskę w latach 1978-1981. Ogólnie tam lubiany, wyrobił sobie świetne stosunki w elicie politycznej Wielkiej Brytanii, więcej – zaskarbił sobie zaufanie jej przedstawicieli. Miał doskonałe relacje z doradcą premier Margaret Thatcher do spraw bezpieczeństwa narodowego – Colinem Buddem.
W nocy obudził Bisztygę telefon od oficera MI6, Michaela Pallisera, proszącego go o natychmiastowe spotkanie. Gdy do niego dochodzi, Palliser pokazuje zaskoczonemu ambasadorowi depeszę od Volpe z pytaniem : Czy to możliwe, aby papież zdobył się na realizację swych słów ?
Bisztyga odpowiada: „ To Polak, na dodatek człowiek o góralskiej mentalności, wojownik, skoro mówi, to zrobi.“
Po spotkaniu z Palliserem ambasador wysłał szyfrogram do kraju. Dzięki temu władze polskie uzyskały dodatkowy, wielki argument w rozmowach z Sowietami, mitygujący ich i pozwalający na wewnętrzne rozwiązanie kofliktu przez samych Polaków.
Równolegle Margaret Thatcher zaczyna przekonywać Ronalda Reagana, że należy hamować antyradziecki impet na odcinku polskim. Potwierdzają to opublikowane niedawno w Londynie wybrane depesze brytyjskiej premier do prezydenta USA.
Te zakulisowe działania papieża i Watykanu, jak również uzyskanie przez polski wywiad informacji o nich z dwóch niezależnych źródeł, przyczyniły się zapewne do uratowania naszego kraju, a może nawet dużej części Europy przed krwawą łaźnią.
Wprowadzenie w Polsce stanu wojennego, niezależnie od różnych jego ocen, było, jakkolwiek by na nie nie patrzeć, wewnętrznym, polskim działaniem.
Te, dotąd okryte tajemnicą, intencje papieża jak i fakt zapobieżenia interwencji radzieckiej w wyniku zaangażowania polskich sił zbrojnych, mogą tłumaczyć fenomen wielokrotnych audiencji, których papież udzielał, również po stanie wojennym, Wojciechowi Jaruzelskiemu, przedtem – szefowi partii i państwa a później – pierwszemu po zmianie systemu prezydentowi Polski, nawet wówczas, gdy z obu tych funkcji odszedł.
Tomasz Turowski – pułkownik polskiego wywiadu, wcześniej PRL, a później, jako pozytywnie zweryfikowany, w RP. Także dyplomata (m.in. ambasador RP na Kubie oraz ambasador tytularny w Moskwie) i dziennikarz. Bohater paru filmów dokumentalnych zrealizowanych przez zachodnio europejskich producentów.
Obecnie w stanie spoczynku, pisze książki. Współautor bestsellera „Kret w Watykanie”, który doczekał się kilku zagranicznych tłumaczeń. Autor sensacyjnej trylogii „Dzungla we krwi”, „Krwawiące serce Azji” i „Moskwa nie boi sie krwi”.
Wydał także książkę „Egzekucja” z pogranicza sensacji i political fiction oraz…tomik poezji. Dwie kolejne pozycje z gatunku spy-story są przygotowywane do druku.