Trump bez Nobla

fot. flickr / white house

Donald Trump z pewnością nie jest zadowolony. W Oslo rozdano Pokojowego Nobla – i znów nie jemu. Medal powędrował do Wenezuelki, Maríi Coriny Machado, a Trump – jak można się było spodziewać – zareagował urażonym milczeniem i pasmem komentarzy swoich ludzi. Dla Donalda Nobel to nie symbol pokoju, ale brakujący mebel w jego gablocie – tuż obok złotego kibla i portretu samego siebie.

Od miesięcy miał na punkcie Nobla obsesję. Sama nominacja do tej nagrody nie jest niczym wyjątkowym – zgłosić może każdego niemal każdy profesor czy parlamentarzysta. W historii zdarzały się więc i kuriozalne kandydatury, jak ta z 1939 roku, gdy pewien szwedzki poseł dla żartu nominował Adolfa Hitlera, by wykpić politykę ustępstw wobec III Rzeszy. Trump najwyraźniej nie znał tego epizodu i traktował nominacje jak ordery do przypięcia na garniturze. Opowiadał, że „wszyscy mówią, że powinien go dostać”. Podobno dzwonił nawet do Jensa Stoltenberga, byłego szefa NATO, żeby zapytać, jak idą jego szanse. Wyobraźmy to sobie – prezydent światowego mocarstwa dzwoni do Norwegii jak do sklepu z pamiątkami: „dzień dobry, czy mój Nobel już gotowy?”.

Na forum ONZ chwalił się, że poza nim „nikt w historii nie zakończył ośmiu wojen w ciągu dziewięciu miesięcy”. W jego prywatnym rankingu znalazły się m.in. rozejmy między Indiami a Pakistanem, Izraelem a Iranem, Armenią a Azerbejdżanem, porozumienia między Rwandą a Kongiem, Egiptem i Etiopią, a także Serbia–Kosowo, Tajlandia–Kambodża oraz rozmowy z Koreą Północną. Doliczył do tego wycofanie części wojsk z Afganistanu i Iraku. Większość z tych „wojen” wcale się nie zakończyła – część trwała zaledwie kilka dni, inne przerodziły się w kruche rozejmy, a jeszcze inne, jak w Azji czy Afryce, wybuchają na nowo. Trump dopisuje swoje nazwisko do każdego komunikatu o zawieszeniu broni, niezależnie od tego, kto faktycznie negocjował. Jak to ma w zwyczaju, pojawia się na końcu, składa podpis i ogłasza się zbawcą świata.

Jego „dyplomatyczne sukcesy” to widowiska PR-owe. Kiedy w Gazie ogłoszono rozejm, jego sztab natychmiast przygotował grafikę z napisem „President of Peace”. Wyglądało to jak zwiastun nowego serialu o samym sobie. Komitet Noblowski nie zmienił zdania, bo decyzję o laureacie podjęto kilka dni wcześniej. Przedstawiciele komitetu jasno stwierdzili, że zawieszenie broni, ogłoszone dopiero teraz, nie miało żadnego wpływu na werdykt. Być może Trump po prostu tym razem spóźnił się z pokojem.

W Waszyngtonie zawrzało. Rzecznik prezydenta, Steven Cheung, człowiek od prostowania jego gaf, napisał w sieci: „Po raz kolejny Komitet Noblowski udowodnił, że stawia politykę ponad pokojem.” Brzmi dumnie, ale to właśnie jego szef od lat myli pokój z interesem. Trump nie szuka porozumienia – on szuka zysku i rozgłosu. To on stawia politykę i pieniądze ponad pokojem, a jego rzecznik obwinia świat, byle szef wyglądał jak ofiara. Trudno mówić o „prezydencie pokoju”, kiedy to właśnie amerykańska broń spadała na domy w Gazie.

Prezydent USA uzna, że to spisek. Że Norwegowie się uwzięli i nie okazali mu należnego szacunku. W jego oczach na pewno świat znowu go skrzywdził, a Komitet Noblowski to banda niewdzięcznych biurokratów, którzy nie doceniają jego „geniuszu pokojowego” (jeśli coś o tym napisze to pewnie w ten sposób). 

W obliczu zaistniałej sytuacji można się tylko cieszyć, że jakiekolwiek resztki rozsądku w Oslo jeszcze istnieją. Nie wierzę w Boga, więc nie powiem „Boże chroń Norwegię” – ale dziękuję im za to, że nie dali się nabrać i nie ulegli presji ze strony środowiska Trumpa. Zdecydowanie poprawiło mi to w pewnym stopniu humor:)

Julian Mordarski

Julian Mordarski (ur. 25 sierpnia 2000 r.) – redaktor naczelny Dziennika Trybuna, publicysta i komentator polityczny. Absolwent studiów licencjackich z polityki społecznej na Uniwersytetecie Warszawskim; obecnie studiuje dziennikarstwo i medioznawstwo na tej samej uczelni. Z Dziennikiem Trybuna związany od 2022 roku, początkowo jako szef działu zagranicznego. W kwietniu 2025 roku objął funkcję redaktora naczelnego. Od czterech lat współpracuje z mediami lewicowymi, specjalizując się w tematyce społecznej oraz międzynarodowej.

Poprzedni

Prawica broni sprzedaży alkoholu w Sejmie

Następny

W Chile obowiązek głosowania sprzyja populistom i skrajnej prawicy