Kłopoty z frekwencją

Chociaż walka o czołowe miejsca w ekstraklasie jest w tym sezonie nad wyraz zacięta, a ostatnio po każdej kolejce dochodzi do zmiany lidera, nie przekłada się to na wyniki oglądalności. W 17. kolejce najlepsza frekwencja była na stadionie Legii, ale 14 tysięcy widzów to wynik znacznie gorszy od średniej na tym obiekcie.

W tym sezonie średnia widzów w naszej piłkarskiej ekstraklasie wynosi 9577 osób na mecz. Tylko w siedmiu spotkaniach zdarzyło się, że na trybunach było ponad 20 tysięcy kibiców. Rekord padł w meczu derbowym Wisły Kraków z Cracovią, który obejrzało 33 tys. widzów. Ale od tamtej pory zespół „Białej Gwiazdy” wciąż przegrywa i przez to traci sympatię fanów. W miniony weekend potyczka wiślaków z Lechią Gdańsk przyciągnęła na trybuny niewiele ponad 10 tysięcy kibiców. Ich poświęcenie poszło na marne, bo ekipa trenera Artura Skowronka przegrała 0:1 i została pożegnana solidną porcją gwizdów i wyzwisk.

Dla Wisły Kraków taka reakcja fanów to zły znak, bo do tej pory mimo fatalnych wyników krakowski klub mógł chociaż chwalić się wysoka frekwencją – pod tym względem zajmuje trzecią lokatę, za Lechem Poznań i Legi Warszawa. W tym sezonie mecze w Poznaniu oglądało średnio 18 071 widzów, na spotkania drugiej w zestawieniu Legii przychodziło średnio 17 150 kibiców. Dla klubu ze stolicy to porażka, bo w poprzednim sezonie miał najlepszą frekwencję w lidze ze średnią na mecz 17 609 widzów. Druga w tej rywalizacji Wisła Kraków zanotował średnią 16 135. W obecnym sezonie „Biała Gwiazda” zajmuje trzecią lokatę z wynikiem 16 235 osób na jedno spotkanie.

Na czwartym miejscu plasuje się przeżywający kryzys formy Górnik Zabrze, na którego domowe mecze przychodziło jednak średnio 15 376 fanów. Piątą lokatę zajmuje aktualny lider ekstraklasy Śląsk Wrocław ze średnią meczową 14 795, ale już w najbliższy weekend wrocławski klub może mocno poprawić ten wynik, bo będzie gościł u siebie zespół Legii, a stadion we Wrocławiu jak wiadomo może pomieści ponad 40 tysięcy widzów.

Kilka słabszych meczów zespołu Lechii Gdańsk natychmiast odbiło się na frekwencji na jej domowych meczach w tej chwili z średnią meczową 11 564 widzów gdański klub plasuje się w ekstraklasie dopiero na szóstej pozycji, chociaż dysponuje stadionem na 42 tysiące miejsc.

Siódma lokata przypadła Jagiellonii Białystok, ale średnia 10 944 widzów to podobnie jak ma to miejsce w przypadku Lechii jest efektem słabszej gry zespołu, który po 17. kolejce wypadł nawet z grupy mistrzowskiej. Względnie przyzwoitą frekwencją, tylko nieznacznie odbiegająca od średniej ligowej, mogą jeszcze pochwalić się Arka Gdynia (8619 widzów) oraz Cracovia (8458).
Najgorsze wyniki pod względem frekwencji notują jak na razie Korona Kielce (5588), Wisła Płock (5487), Łódzki Klub Sportowy (5267), Piast Gliwice (4697), Zagłębie Lubin (4120), Pogoń Szczecin (3812) i zamykający stawkę Raków Częstochowa (3104). Usprawiedliwić swoją obecność w tym gronie może bez trudu jedynie Pogoń, bo stadion w Szczecinie jest w fazie przebudowy i ma ograniczona liczbę miejsc. Zrozumiała jest też niska frekwencja na meczach Rakowa, bo zespół ten od początku sezonu z braku odpowiedniego stadionu w Częstochowie musi grać gościnnie w Bełchatowie. Dobrego alibi nie ma jedynie Piast, bo to przecież aktualny mistrz Polski.

 

Kolejna zmiana lidera

Piast mógł rozstrzygnąć mecz ze Śląskiem Wrocław jeszcze przed przerwą, ale nie wykorzystał kilku świetnych okazji. W drugiej połowie na boisku dominowali wrocławianie i wygrali 3:0, co pozwoliło im awansować na pierwsze miejsce kosztem Pogoni Szczecin, która straciła dwa punkty w Płocku.

Przed sobotnim meczem bilans spotkań Piasta ze Śląskiem był wyrównany – w 44 rozegranych meczach oba zespoły zaliczyły po 16 zwycięstw, pozostałe 12 potyczek zakończyło się remisami. Gliwiczanie w poprzedniej kolejce przegrali 0:3 z Lechem w Poznaniu, natomiast wrocławska drużyna w czterech ostatnich ligowych spotkaniach odniosła komplet zwycięstw, pokonując kolejno Arkę 2:1, Wisłę Płock 3:1, ŁKS 1:0 i Wisłę Kraków 2:1. Wygrana z Piastem, piąta z rzędu, dała podopiecznym czeskiego trenera Vitezslava Laviczki awans na pozycję lidera ekstraklasy, ale zajmujące kolejne miejsca zespoły mają niewielką stratę punktową. Już w następnej kolejce wrocławianie podejmą Legię Warszawa, która po zaskakującej porażce w poprzedniej kolejce w Szczecinie z Pogonią 1:3, w ten weekend na swoim stadionie łatwo rozbiła Koronę Kielce 4:0. Zresztą w pozostałych do rozegrania w tym roku ligowych kolejkach Śląskowi przyjdzie mierzyć się z samymi potentatami naszej ekstraklasy – po Legii podejmie Lecha, potem zagra jeszcze na wyjeździe z Cracovią. Utrzymać zwycięską serię będzie zatem wrocławianom bardzo trudno, zwłaszcza że te zespoły w odróżnieniu od Piasta są akurat w wysokiej formie.

Ekipa „Kolejorza” dobrze wykorzystała przerwę na reprezentację, bo od wznowienia rozgrywek w dwóch spotkaniach zdobyła komplet punktów strzelając pięć goli i nie tracąc żadnego. Ostatnia wygrana z Wisłą Płock (2:0) była nawet bardziej wartościowa niż zwycięstwo nad Piastem u siebie, bo „Nafciarze” pod wodzą trenera Radosława Sobolewskiego są w tym sezonie trudnym przeciwnikiem i na swoim stadionie odwykli już od porażek.

Za docenienie zasługuje też wysoka wygrana Legii z Koroną (4:0), bo broniący się przed spadkiem kielecki zespół w trzech ostatnich ligowych meczach zdobył aż siedem punktów i na Łazienkowskiej podjął z „Wojskowymi” odważną walkę. Legioniści męczyli się do pierwszej bramki, a potem już poszło im z górki i w drugiej połowie grali już jak z nut. Wicemistrzowie Polski w ostatnich trzech spotkaniach na swoim stadionie strzelili rywalom aż 16 goli, a ostatni raz przegrali u siebie pod koniec września, z Lechią Gdańsk (1:2).

Trener stołecznej drużyny Aleksandar Vuković zapytany po meczu z Koroną, czy już obmyśla strategię na potyczkę ze Śląskiem w następnej kolejce, uśmiechnął się tylko znacząco. „Nie, bo teraz myślę o czekającym nas wcześniej, bo już we wtorek, spotkaniu z Górnikiem Łęczna w Pucharze Polski. Nie mamy prawa popełnić błędu, bo to system pucharowy i na naprawienie go nie będzie już okazji, musimy więc być skoncentrowani przez cały mecz. Dopiero potem zajmiemy się przygotowaniem do gry ze Śląskiem” – powiedział trener Legii.

W niedzielnych meczach szanse na utrzymanie miejsca w ścisłej czołówce zmarnowała Cracovia, która przegrała w Łodzi z ŁKS-em 0:1. Komplet punktów w starciu z drugim z beniaminków, Rakowem Częstochowa, w ostatnich niemal sekundach spotkania straciła też Jagiellonia Białystok.

Wyniki 17. kolejki:
Zagłębie Lubin – Górnik Zabrze 2:0
Gole: Damjan Bohar (18), Bartosz Białek (60). Widzów: 2212.
Wisła Płock – Lech Poznań 0:2
Gole: Tymoteusz Puchacz (33), Christian Gytkjaer (90). Widzów: 4501.
Arka Gdynia – Pogoń Szczecin 1:1
Gole: Michał Nalepa (45 karny) – Hubert Matynia (72). Widzów: 5072.
Piast Gliwice – Śląsk Wrocław 0:3
Gole: Robert Pich (57 karny), Jakub Łabojko (76), Przemysław Płacheta (86). Widzów: 4006.
Legia Warszawa – Korona Kielce 4:0
Gole: Luquinhas (35), Jarosław Niezgoda (44 karny), Walerian Gwilia (69), Jose Kante (90). Widzów: 14 000.
Raków Częstochowa – Jagiellonia Białystok 2:1. Gole: Jakub Wójcicki (65 samobójcza), Sebastian Musiolik (90) – Bartosz Bida (28). Widzów 2381.
ŁKS Łódź – Cracovia Kraków 1:0
Gol: Dani Ramirez (52 karny).
Widzów: 5160.
Kończący kolejkę niedzielny mecz Wisły Kraków z Lechią Gdańsk zakończył się po zamknięciu wydania.