Lewy dał odpór Hamannowi

Gol i asysta oraz udział przy pierwszej bramce dla Bayernu w wygranym 3:1 meczu z Schalke. Tak Robert Lewandowski odpowiedział na krytykę pod swoim adresem wygłoszoną przez byłego reprezentanta Niemiec Dietmara Hamanna.

Bayern odrobił dwa punkty do prowadzącej Borussii Dortmund, która na swoim stadionie niespodziewanie zremisowała 3:3 z Hoffenheim, chociaż prowadziła już 3:0. Bawarczycy awansowali na drugie miejsce kosztem Borussii M’gladbach, po jej porażce u siebie 0:3 z Herthą Berlin. Po dwudziestu kolejkach ekipa z Dortmundu ma na koncie 50 punktów, drugi Bayern 45, a trzecia Borussia M’Gladbach 42. Czwarty w stawce RB Lipsk zgromadził 38 pkt, a piąty Eintracht Frankfurt 33. Wygląda na to, że walka o mistrzostwo Niemiec rozegra się między ekipami z Dortmundu i Monachium. A w meczach 20. kolejki kapitanami tych zespołów byli polscy piłkarze – Łukasz Piszczek w Borussii Dortmund i Robert Lewandowski w Bayernie.

„Lewy” rozegrał przeciwko Schalke Gelsenkirchen znakomite spotkanie i miał udział przy wszystkich trzech golach dla Bayernu. Przy pierwszym zmusił obrońców rywali do błędu i gola samobójczego, drugiego sam strzelił, a przy trzecim zaliczył asystę. W końcówce meczu miał jeszcze dwie wyborne okazje do zdobycia bramki, ale zabrakło mu szczęścia. Trochę szkoda, bo gdyby je wykorzystał, objąłby prowadzenie w klasyfikacji strzelców, ale i bez tego totalnie ośmieszył Dietmara Hamanna, który tydzień temu poruszył niemiecką opinię publiczną taką oto opinią: „Lewandowski nie ma za wielu przyjaciół w Monachium. Jego zachowanie na boisku jest irytujące. Wymachuje rękoma, pokazuje jakieś teatralne gesty. To sprawia, że jest samotnikiem. Wiem, że nadal regularnie zdobywa bramki, ale brakuje mu goli w najważniejszych meczach. Jego apatyczne ruchy na boisku sprawiają, że powoli staje się problemem Bayernu” – powiedział Hamann na antenie telewizji Sky.

„Lewy” nie zdzierżył i na portalu społecznościowym stwierdził, że opinia Hamanna „jest głupia”. Wypowiedź byłego reprezentanta Niemiec skrytykowali też działacze Bayernu oraz menedżer piłkarza. Najlepsza odpowiedź na niesprawiedliwą ocenę polski piłkarz dał jednak na boisku. Gol strzelony Schalke był jego 13. ligowym trafieniem w tym sezonie i awansował go na druga pozycję w klasyfikacji strzelców, za mającego na koncie 14 goli Lukę Jovicia z Eintrachtu Frankfurt. Futbolowi statystycy podali, że była to zarazem setna bramka „Lewego” zdobyta na Allianz Arenie i 193. w ogóle w Bundeslidze.

Kapitanowi naszej reprezentacji brakuje już tylko jednego gola żeby dogonić w klasyfikacji wszech czasów Bundesligi Peruwiańczyka Claudio Pizarro, najskuteczniejszego obcokrajowca w niemieckiej ekstraklasie i piątego strzelca w klasyfikacji wszech czasów. Chyba nikt nie ma złudzeń, że jeszcze w tym sezonie Lewandowski przekroczy granicę 200 goli. A przecież w tym sezonie Polak bije też swoje osiągnięcia w liczbie asyst. Nazywanie takiego gracza „ciężarem dla Bayernu” to faktycznie głupota.

 

Bayer pokonał Bayern

To nie był udany weekend dla polskich piłkarzy grających w Bundeslidze. Borussia Dortmund z Łukaszem Piszczkiem zremisowała 1:1 z Eintrachtem Frankfurt, a Bayern Monachium z Robertem Lewandowskim przegrał z Bayerem Leverkusen 1:3.

Bayern walczył o ósme z rzędu ligowe zwycięstwo, by w korespondencyjnym pojedynku odrobić część strat do Borussii Dortmund, która mierzyła się z piątym w tabeli Eintrachtem Frankfurt. Tak się jednak nie stało, choć dortmundczycy stracili dwa punkty tylko remisując we Frankfurcie. Bawarczycy jeszcze mocniej pokpili sprawę, bo w Leverkusen zostawili komplet punktów, chociaż do przerwy prowadzili 1:0 po golu Leona Goretzki. Drugiego tuz przed przerwą strzelił Robert Lewandowski, ale sędzia po konsultacji z VAR trafienie unieważnił twierdząc, że Polak był na spalonym.

Trener Bayernu Niko Kovac miał o to do arbitra ogromne pretensje. „Trudno jest ocenić tę sytuację. Prawda jest jednak taka, że gdyby gol zostałby zaliczony, to prowadzilibyśmy do przerwy 2:0, co byłoby wynikiem sprawiedliwym, bo w pierwszej połowie Bayer na boisku nie istniał. Wynik nie odzwierciedla tego, co się działo na boisku także po przerwie. My stworzyliśmy sobie wiele okazji strzeleckich, a nasi rywale oddali cztery strzały i zdobyli z nich trzy gole” – stwierdził 47-letni chorwacki szkoleniowiec. W końcówce spotkania Kovac przeprowadził trzy zmiany, posyłając do boju Serge Gnabry’ego, Alphonso Daviesa i Renato Sanchesa. Po zejściu z boiska Muellera, opaskę kapitana przejął Lewandowski, co nie jest sensacją, bo w przerwie zimowej rada drużyny ustaliła z trenerem, że „Lewy” będzie w zespole trzecim kapitanem – po Neuerze i Muellerze.

Na potknięciu Bayernu skorzystała Borussia Moenchengladbach, która pokonała 2:0 Schalke 04 Gelsenkirchen na Veltins Arena i awansowała na drugie miejsce. Oba zespoły maja na koncie po 42 punkty i stracą do prowadzącej Borussii Dortmund siedem „oczek”. Dortmundczycy, w barwach których cały mecz rozegrał Łukasz Piszczek, też w starciu z Eintrachtem Frankfurt objęli prowadzenie po golu Marco Reusa w 22. minucie, ale 14 minut później wyrównał Luka Jović. Dla pierwszego ze strzelców było to 13., a dla drugiego 14. ligowe trafienie. Obaj są na czele klasyfikacji strzelców, na trzecim miejscu znajdują się na spółkę Lewandowski i Paco Alcacer z Borussii Dortmund, którzy mają po 12 goli na koncie.

W zespole Fortuny Duesseldorf zabrakło w kadrze na mecz Hoffenheim (1:1) obu polskich piłkarzy – Marcina Kamińskiego i świeżo pozyskanego z Sampdorii Genua Dawida Kownackiego.