Z francuskiego na filmowy

Zbiór ten zawiera siedemnaście szkiców o osiemnastu dziełach francuskiej klasyki literackiej, które zostały zaadaptowane na ekran telewizyjny przez więcej niż osiemnastu reżyserów, więcej bo niektóre utwory były ekranizowane więcej niż raz, a niektóre wielokrotnie.

Rekordzistą jest sławna osiemnastowieczna powieść Choderlos de Laclos „Niebezpieczne związki”, przez jednych uważana za obraz, przez innych za krytykę a przez innych jeszcze za manifest libertynizmu, którą adaptowano na ekran dwanaście razy, choć w kilku przypadkach jedynie na jej swobodnie potraktowanych motywach.
Kilka razy adaptowano „Czerwone i czarne” Stendhala, czy „Szkołę uczuć” Gustawa Flaubert, a z kręgu literatury popularnej „Piękną i bestię” osiemnastowiecznej pisarki Leprince de Beaumont, „Damę Kameliową” Aleksandra Dumasa-syna i Upiora Opery” Gastona Leroux. Dwukrotnie adaptowane były ( z konieczności – fragmenty) „W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta, a czterokrotnie „Teresa Raquin” Emila Zoli. To z literatury relatywnie dość dobrze znanej także z polskich przekładów i „sławnej”. Jednak niektórzy autorzy szkiców zdecydowali się na szkice o adaptacjach filmowych literatury mniej znane, n.p, „Cheri” Colette, autorki w Polsce tłumaczonej, ale nie cieszącej się tu jakąś szczególna popularnością, „Strasznych dzieci” Jeana Cocteau czy „Milczenia morza” Vercorsa (obie zekranizował Jean Pierre Melville), autorów znanych tu tylko specjalistom i amatorom.
Podobnie, choć niektóre ich powieści przetłumaczone zostały na język polski, raczej tylko wąskim kręgom znana jest proza kryminalna duetu Boileau-Narcejaca i prawdopodobnie więcej osób widziało słynny film „noir” „Widmo” George Clouzot z 1955 roku z Simone Signoret, Paulem Meurisse, Charlesem Vanel niż jego literacki pierwowzór „Diabolique”.
Na polskie ekrany nigdy nie dotarł film Philippe Agostini „Dialogi karmelitanek” według tekstu Georges Bernanos z 1960. Jego wymowa była zbyt ostentacyjnie religijna, by mógł trafić na państwowe ekrany w czasach Władysława Gomułki, a później jego data produkcji uległa „przeterminowaniu”.
Z kolei „Jules i Jim”, zarówno jako pierwowzór literacki w postaci powieści Henri-Pierre Roche, jak i jako adaptacja dokonana w 1962 roku przez Francois Truffaut był zbyt „wsobnie” „francuski” w swoim wyrafinowanym, koronkowym, spekulatywnym, literackim psychologizmie oderwanym od empirii życia, by zdobyć w Polsce więcej niż garstkę zainteresowanych krytyków i koneserów. Podobnie – „Zazie w metrze” Raymonda Queneau, pisarza zawsze „niszowego”, formalistę i eksperymentatora wyobraźni i języka którą przeniósł na ekran podobnie elitarny reżyser Louis Malle. Autorzy szkiców, literaturoznawcy i filmoznawcy analizują skrupulatnie relacje między pierwowzorami literackimi a ich adaptacjami pokazując jak zawiły jest proces przetwarzania powieści na scenariusz a następnie na filmowe kadry.
Towarzyszących temu zjawisk jest ogromna liczba, począwszy od tego, że choć „Upiór w Operze” Gastona Leroux był i jest bardzo, masowo wręcz popularną powieścią, która weszła do popkultury, to ani jednej z jej licznych adaptatorów na ekran nie uczynił tego w pełni zgodnie z pierwowzorem a z „Czerwonego i czarnego” powstała zarówno pełna ironii i umowności ekranizacja francuska Claude Autan-Lara (1947), bardzo „sieriozny” realistyczny film radziecki, jak i wręcz naturalistyczny serial.
Toteż najważniejsza chyba nauka z tej erudycyjnej książki jest taka, że ekranizacje literatury mogą być wszystkim i mogą nawet przewyższać pierwowzór atrakcyjnością, ale nigdy nie są jego zwykłym ekwiwalentem, lecz osobnym dziełem.
Upływu i metamorfoz czasu w ekranizacji „W poszukiwaniu…” Prousta nigdy nie płynie w czasie dwugodzinnej emisji tak, jak podczas wielomiesięcznej lektury siedmiu tomów dzieła.
„Od de Laclosa do Collarda. Adaptacje literatury francuskiej”, red. Alicja Helman, Patrycja Włodek, Fundacja Terytoria Książki, str. 271, ISBN 978-83-7908-038-0