Czwartoligowa afera w Niemczech

W Niemczech wrze po publikacji „Bilda” sugerującej, że występujące na czwartym poziomie rozgrywkowym klubu piłkarskie w tym kraju były korumpowane przez azjatyckie mafie bukmacherskie.

Z relacji zamieszczonej w „Bildzie” podano mechanizm korupcyjnego procederu. Najpierw do czwartoligowych klubów zgłaszali się ludzie podający się za przedstawicieli chińskich firm i oferowali współpracę sponsorską. W trakcie negocjacji dopiero wychodziło na jaw, czego oczekują w zamian za finansowe wsparcie. Najczęściej chcieli uzyskać gwarancje, że drużyny na pewno wygra wskazany przez nich mecz, sugerując wręcz, że najpewniejszym sposobem na to jest skorumpowanie przeciwników. Za uzyskanie pożądanego wyniku we wskazanych przez nich spotkaniach klub mógł liczyć na bonus w wysokości 60 tysięcy euro.

Dla zespołu z czwartej ligi nie jest to kwota do pogardzenia, a zatem nie można wykluczyć, że chętnych do takiej „współpracy” było wielu. Proceder ujawnili składając zawiadomienie do prokuratury działacze Chemnitzer FC, którym także złożono taką propozycję, ale ją odrzucili. Podobną propozycję w ubiegłym roku zgłosili też niemieckim organom ścigania działacze klubu Union Fuerstenwalde. Te sygnały wzbudziły zaniepokojenie w nadrzędnych strukturach piłkarskich.

Niemieccy dziennikarze odnaleźli nawet siedzibę chińskiej agencji, której pracownicy mieli podejmować próby korumpowania piłkarzy. Mieści się ona w niewielkim hotelu w jednym z niemieckich miasteczek i jest solidnie zakamuflowana. Ale niemiecka prokuratura jest bardzo zdeterminowana, by jak najszybciej wyjaśnić sprawę, ponieważ korupcyjny skandal z azjatyckimi mafiami bukmacherskimi w IV lidze może być jedynie wierzchołkiem góry lodowej.