Starcie mistrzów Polski i Węgier

Szczypiorniści PGE Vive Kielce w szóstej kolejce Ligi Mistrzów EHF pokonali we własnej hali węgierski Telekom Veszprem 34:33. Było to trzecie zwycięstwo kielczan w obecnych rozgrywkach. Do zwycięstwa mistrzów Polski poprowadził Alex Dujshebaev, który zdobył jedenaście bramek.

Mistrzowie Polski nie mają dodatniego bilansu w starciach z mistrzem Węgier. Licząc z sobotnim triumfem w 13 potyczkach wygrali tylko trzy razy, raz zremisowali, a dziewięć spotkań przegrali. Jeden z wygranych meczów miał jednak szczególny ciężar gatunkowy. W 2016 roku PGE Vive i Telkom zmierzyły się w finale Ligi Mistrzów EHF, w którym kielczanie po dogrywce i rzutach karnych triumfowali. W minioną sobotę stawka spotkania była znacznie niższa, bo drużyny na razie rywalizują tylko w fazie grupowej, ale gracze obu zespołów potraktowały potyczkę ambicjonalnie. Kibice w kieleckiej Hali Legionów tylko na tym skorzystali, bo byli świadkami kapitalnego sportowego widowiska.

Trener PGE Vive Tałant Dujszebajew po raz pierwszy w tym sezonie miał do dyspozycji kadrę złożoną z 16 zawodników. Do gry po kontuzjach wrócili Daniel Dujshebaev i Branko Vujović. Natomiast mistrzowie Węgier przyjechali do Kielc osłabieni brakiem Andreasa Nilssona i Kentina Mahe. Spotkanie od pierwszego gwizdkach arbitra toczyło się na bardzo wysokim poziomie. Gospodarze do przerwy mieli lekka przewagę i przez większą część czasu gry prowadzili, jednak nie zdołali odskoczyć rywalom na więcej niż dwie bramki, a do szatni zespoły schodziły przy wyniku 17:17.

Po zmianie stron kielczanie podkręcili jednak tempo i poprawili jakość gry. Znakomicie grał zwłaszcza Alex Dujszebajew, który w całym spotkaniu zdobył aż 11 bramek. W pewnym momencie zespół Tałanta Dujszebajewa miał już cztery bramki przewagi, lecz wtedy rywale zwarli szyki i po przewadze kielczan nic nie zostało. W końcówce mistrzowie Polski okazali się jednak odrobinę lepsi i wygrali mecz różnicą jednej bramki (34:33). Było to ich pierwsze zwycięstwo z Telekomem od trzech lat, od pamiętnego finału Ligi Mistrzów EHF w Kolonii, a zarazem ich pierwsza wygrana z węgierskim zespołem na własnym boisku. Zespół PGE Vive po pokonaniu Telkomu ma siedem punktów i awansował na drugie miejsce w tabeli grupy B. Na jej czele znajduje się THW Kiel, trzeci jest Telkom, czwarty Montpellier HB, piąty Vardar Skopje.

Znacznie gorzej w szóstej kolejce spotkań powiodło się drugiej z polskich drużyn, rywalizującemu w grupie D Orlenowi Wiśle Płock. „Nafciarze” przegrali w Bukareszcie z Dinamem 20:29 (10:13), doznając trzeciej porażki w tej edycji Ligi Mistrzów EHF. W poprzedniej kolejce płocczanie zremisowali z mistrzem Rumunii 26:26. Dinamo w grupie D jest jak na razie niepokonane – na półmetku rozgrywek miało na koncie trzy zwycięstwa i dwa remisy, natomiast ekipa Orlenu Wisły dwa dwa zwycięstwa, jeden remis i dwie porażki. Przegrywając w Bukareszcie płocczanie prawdopodobnie zamknęli sobie drogę do baraży, a potem do 1/8 finału. Po sześciu kolejkach zajmują czwartą lokatę ze stratą pięciu punktów do prowadzącego z dorobkiem 10 „oczek” Dinama. W 7. kolejce (10 listopada) Orlen Wisła podejmie u siebie zajmujący piąte miejsce rosyjski zespół Czechowskie Niedźwiedzie.
W grupie A liderem jest FC Barcelona Lassa (10 pkt) przed Paris Saint-Germain HB (8 pkt). W grupie C prowadzi z dorobkiem 10 pkt prowadzi inny hiszpański zespół, Bidasoa Irun.

 

PGE Vive zagra z milionerami z Paryża

Szczypiorniści PGE Vive Kielce w rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów pokonali we własnej hali ukraiński Motor Zaporoże 34:29 i awansowali do kolejnej fazy rozgrywek. Pierwsze spotkanie zakończyło się remisem 33:33. Polski zespół w ćwierćfinale zagra z opływającym w katarskie petrodolary Paris Saint-Germain HB.

Do rozegranego w miniona sobotę meczu w kieleckiej Hali Legionów oba zespoły przystąpiły osłabione. Mistrzowie Polski zagrali bez Michała Jureckiego, Krzysztofa Lijewskiego i Daniela Dujshebaeva, zaś w zespole mistrza Ukrainy zabrakło Jewgienija Butienki oraz Pawła Paczkowskiego, który zerwał więzadło w kolanie i prawdopodobnie w tym sezonie już nie pojawi się na boisku. Kielczanie rozpoczęli to spotkanie od dwóch bramek Władysława Kulesza. W ósmej minucie bramkarza Motoru Gienadija Komoka pokonał Luka Cindric i prowadzenie polskiej drużyny wzrosło do trzech trafień (5:2).

Po kwadransie gry przewaga gospodarzy wciąż utrzymywała się na poziomie trzech-czterech bramek. Ukraiński zespół raz jeszcze poderwał się do walki i o dwóch bramkach Litwina Aidenasa Malasinskasa przewaga PGE Vive stopniała i w 20. minucie było 11:9, a 26. minucie skurczyła się nawet do jednego trafienia. Ale wtedy podopieczni trenera Tałanta Dujszebajewa znów zwarli szyki i zaczęli punktować, ponownie odskakując rywalom na trzy bramki (15:12), a na przerwę schodzili przy prowadzeniu 17:12. Dla czterech tysięcy kibiców obecnych w Hali Legionów kwestia awansu ich ulubieńców do najlepszej ósemki Ligi Mistrzów była już w tym momencie przesądzona.

Po zmianie stron goście zaskoczyli graczy PGE Vive okresem znakomitej gry i w 36. minucie przegrywali już tylko 17:19, ale kielczanie opanowali sytuację i odskoczyli rywalom na sześć goli. Trener Motoru Nikołaj Stepanets wziął czas i jego rady na jakiś czas pomogły ukraińskiemu zespołowi, bo zniwelował stratę do czterech trafień. Ale wtedy do boksu poprosił swoich graczy Dujszebajew i wszystko wróciło do normy. Goście niemal przez całe spotkanie grali siódemką zawodników w polu, wycofując bramkarza, ale nie przyniosło to im powodzenia, zaś w 55. minucie po takim taktycznym manewrze stracili gola, gdy do pustej ukraińskiej bramki trafił z dystansu syn trenera PGE Vive Alex Dujshebaev. Kielczanie prowadzili po jego rzucie już 31:26 i kibice w Hali Legionów rozpoczęli świętowanie awansu do ćwierćfinału. Ostatecznie mistrzowie Polski wygrali mecz 34:29. Bramki dla gospodarzy zdobywali: Cupara 1 – A. Dujshebaev 6, Kulesz 6, Janc 4, Karalok 4, Moryto 3, Cindrić 3, Fernandez 2, Jurkiewicz 2, Aginagalde 1, Mamić 1 i Jachlewski 1.

W 1/4 finału graczy PGE Vive czeka prestiżowe starcie z potentatem, najbogatszym klubem w piłce ręcznej Paris Saint-Germain HB. Do pierwszego spotkania z mistrzami Francji dojdzie między 24 a 28 kwietnia w Kielcach. Rewanż rozegrany zostanie tydzień później w Paryżu. Stawką rywalizacji jest awans do Final Four Ligi Mistrzów w Kolonii.

 

Bolesna porażka PGE Vive

Szczypiorniści PGE VIVE Kielce przegrali we własnej hali z francuskim Montpellier HB 27:28 (11:14) w meczu 12. kolejki Ligi Mistrzów. Była to piąta porażka kieleckiego zespołu w tych rozgrywkach.

Po porażkach macedońskiego Vardaru Skopje (z węgierskim Veszprem) i niemieckiego Rhein-Neckar Loewen (z białoruskim Mieszkowem Brześć) przed kielczanami otworzyła się szansa na zajęcie drugiego miejsca w grupie. Szczypiorniście PGE VIVE zmarnowali jednak tę okazję przegrywając na własnym boisku z Montpellier i pozostali na czwartej pozycji w tabeli. Pewnym usprawiedliwieniem dla nich jest fakt, że do sobotniego starcia z broniącym tytułu francuskim zespołem kielczanie mogli wystawić zespół zdziesiątkowany kontuzjami (m.in. Alex Dujshebaev, Daniel Dujshebaev i Luka Cindric), zaś ekipa Montpellier przyjechała do Kielc w najsilniejszym składzie. Oba zespoły od początku do końca grały twardo w obronie, a wynik oscylował najczęściej wokół remisu. Dopiero w 23. minucie goście wyszli na dwubramkowe prowadzenie (11:9), a na przerwę schodzili przy wyniku 14:11.

Po zmianie stron francuska drużyna nadal dominowała. W 34. minucie jej przewaga urosła do pięciu trafień (17:12), ale w 55. minucie Julen Aginagalde doprowadził do remisu. Na siedem sekund przed końcowym gwizdkiem przy wyniku 27:28 o czas poprosił trener Tałant Dujszebajew. Po wznowieniu gry jego zawodnicy stracili jednak piłkę i nie zdołali doprowadzić do remisu.

W grupie A prowadzi FC Barcelona Lassa (18 pkt), przed Telekom Veszprem (16), Vardarem Skopje (15), PGE VIVE Kielce (14), Rhein-Neckar Loewen (12), Montpellier HB (7), Mieszkowem (8) i IFK Kristianstad (5).

 

Motor skarcił PGE Vive

Szykujący się do nowego sezonu szczypiorniści PGE Vive Kielce w meczach sparingowych zmiatali rywali z parkietu. Ale w przededniu rozpoczęcia rozgrywek nieoczekiwanie przegrali z Motorem Zaporoże 29:32.

 

Kielczanie na ostatni sprawdzian formy wybrali udział w turnieju Dniepr Cup. Najpierw po bardzo dobrym występie pokonali węgierski MOL-Pick Szeged, a potem białoruski SKA Mińsk. W finałowej potyczce z gospodarzami imprezy Motorem Zaporoże aktualni mistrzowie Polski byli murowanymi faworytami, zwłaszcza że w niedawnym turnieju Szczypiorno Cup pokonali ukraińska ekipę 36:33. Na własnym terenie mistrz Ukrainy, prowadzony przez Polaka Patryka Rombla i z polskimi zawodnikami, Pawłem Paczkowskim i Mateuszem Kusem w składzie, nieoczekiwanie postawił się drużynie trenera Tałanta Dujszebajewa. Do 25. minuty nic nie zapowiadało porażki kielczan, wśród których rej wodzili niezawodni w okresie przygotowawczym Luka Cindrić i Alex Dujshebaev. W ostatnich minutach pierwszej części gry coś się jednak w zacięło i gospodarze schodzi na przerwę z prowadzeniem 17:15.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ już zmianie. Mistrzom Polski nie pomogła ani zmiana w ataku (trener Dujszebajew postawił na dwóch obrotowych, Julena Aguinagalde i Artioma Karaleka), ani rotacja na flankach. W grze kieleckiego zespołu było zbyt dużo błędów, niedokładności i nieporozumień, żeby osiągnąć zwycięstwo. Dla PGE Vive była to pierwszą i zarazem jedyną porażką w serii przedsezonowych sparingów. Do 31 sierpnia, czyli do inaugurującej nowy sezon naszej ekstraklasy piłkarzy ręcznych potyczki z Gwardią Opole, kielczanie nie zagrają już żadnego sparingu. Ich kibice będą więc z niepokojem czekać na wieści o wyniku.

 

Najlepsi szczypiorniści w sezonie

Europejska Federacja Piłki Ręcznej wybrała najlepszych graczy w Lidze Mistrzów. Nominacje dostało pięciu zawodników Vive Kielce: Michał Jurecki, Manuel Strlek, Alex Dujshebaev, Julen Aguinagalde i Blaż Janc.

Żaden z graczy kieleckiego klubu nie wygrał na swojej pozycji. Za najlepszego bramkarza uznano Arpada Sterbika z Vardaru Skopje. Na pozycji lewoskrzydłowego wyróżniono Uwe Gensheimera z Paris Saint-Germain, na pozycji lewego rozgrywającego Sander Sagosena, a wśród środkowych rozgrywających prymat przyznano Nikoli Karabaticiowi (obaj to gracze PSG). Za najlepszego prawego rozgrywającego uznano Francuza Dikę Mema z Barcelony, a prawoskrzydłowym Davida Balaguera z Nantes. Głosowanie wśród kołowych wygrał Bjarte Myrhol ze Skjern, zaś tytuł najlepszego defensora przyznano Luce Karabaticiowi. Za najlepszego gracza młodego pokolenia uznano Romain Lagarde z Nantes, a za najlepszego trener Patrice Canayera, od 20 lat prowadzącego Montpellier.