W rodzinie socjalistów

Z ANDRZEJEM SZEJNĄ, eurodeputowanym SLD, kandydatem Koalicji Europejskiej do PE (okręg 10 – Małopolska-Świętokrzyskie, miejsce 3 na liście) – rozmawia Krzysztof Lubczyński.

Czy eurodeputowany powinien być przede wszystkim reprezentantem Polski, czy reprezentantem swojej opcji politycznej? A może jest to opozycja pozorna?
Eurodeputowany jest reprezentantem Polski, wyborców swojego okręgu i powinien być lojalny wobec opcji politycznej, która go rekomendowała. W Parlamencie Europejskim dbamy o interesy Polski przy tworzeniu prawa czy walce o podział środków europejskich, regionu dbając o jego rozwój natomiast opcja polityczna to zespół wartości takich jak: tolerancja, równość, poczucie przynależności do Europy i rozdział państwa od Kościoła. Europosłowie SLD bez wątpienia znajdą się w rodzinie Partii Europejskich Socjalistów.
Polska stoi z boku dyskusji o dalszej ewolucji europejskiego systemu. Wpisany w traktaty stan równowagi pomiędzy Unią jako związkiem państw członkowskich i Unią jako wspólnotą jej obywateli wydaje się ulegać zachwianiu. Jak byśmy go chcieli widzieć? Czy poprzez większą centralizację, jako superpaństwo? Czy europejskie instytucje powinny mieć większy wpływ, bardziej bezpośredni na nasze życie?
Mam inne zdanie. Obecny rząd PIS nie stoi obok dyskusji ale stara się jak najbardziej w tej dyskusji namieszać bez konkretnego celu i koalicjantów wśród innych krajów. Ośmiesza nas na arenie międzynarodowej swoją niekompetencją. Unię Europejską należy reformować w duchu wspólnoty obywateli i wartości bez względu czy mówimy o wspólnym rynku, swobodzie przepływu osób czy solidarności europejskiej w kwestiach imigracyjnych, wspólnego budżetu oraz wyrównywania poziomu życia w poszczególnych regionach. Dla SLD w Koalicji Europejskiej ważne są sprawy pracownicze i socjalne i np. powołanie Europejskiego Urzędu ds. Praw Pracowniczych. Odpowiedzią na populizm i kryzys powinna być dalsza integracja.
Pojawiają się cały czas koncepcje reformy UE w duchu albo „Europy dwóch prędkości”, albo takie jak plan Macrona. Dzielące Unię na jej centrum i peryferie. Czy to nie regres europejskiej idei? Z drugiej strony nawet największe gospodarki unijne zdają sobie sprawę, że samotnie nie mają szans w rywalizacji z Chinami, Stanami Zjednoczonymi, a może nawet i z Rosją. Którędy zatem wiedzie droga do przekształcenia UE w jeden organizm, który w stosunku do zewnętrznych partnerów będzie mówił jednym głosem?
Problem Unii tkwi w przybierających na sile ruchach populistycznych, które albo chcą zniszczyć ten piękny projekt, albo jak PiS i premier Morawiecki marzą o Polexit. Powinniśmy mówić jednym głosem szczególnie w sprawach wspólnej polityki zagranicznej, bezpieczeństwa energetycznego i walki ze zmianami klimatycznymi. Poziom smogu nie tylko w Warszawie, Krakowie czy Kielcach jest zatrważający. Nawet Polska na mapie geopolitycznej świata niewiele znaczy, ale Polska w silnej Unii Europejskiej może skutecznie się rozwijać i bronić.
Wspólne, europejskie instytucje obronne. W tym zakresie integracja europejska jest dość słaba. Czego by nie mówić, UE nie jest systemem zbiorowego bezpieczeństwa. Ten projekt to uzupełnienie czy alternatywa dla NATO? Czy Europa może taki system zbiorowego bezpieczeństwa zbudować, bez Stanów Zjednoczonych?
Zagadnienie przyszłości europejskiej współpracy obronnej wróciło do debaty politycznej w UE w związku z wdrażaniem europejskiej strategii globalnej (EGS), która powinna wesprzeć wspólną politykę bezpieczeństwa i obrony (WPBiO). Pojawiła się także w propozycjach kilku państw UE, postulujących budowy europejskiego „rdzenia obronnego”. Na razie wydaje się, że w Unii nie uda się wypracować zgody na głębszą reformę WPBiO. Dlatego państwa wzywające do szybkiego pogłębienia współpracy obronnej również w zakresie rozbudowy sił w oparciu o europejski przemysł zbrojeniowy będą próbowały zrealizować swoje zapowiedzi integracji w wąskiej grupie. Według nich byłaby to polityczna reakcja na kryzys UE i Brexit oraz operacyjna odpowiedź na kryzys bezpieczeństwa w południowym sąsiedztwie Unii. Państwa takie jak Polska, opowiadające się tylko za pragmatycznym podejściem do WPBiO i stawiające przede wszystkim na NATO i w współpracę z Donaldem Trumpem mogą znaleźć się poza głównym nurtem europejskiej współpracy obronnej.
Co europejska lewica chciałaby zrobić, aby Europa stała się również przestrzenią wspólnych standardów socjalnych i standardów zatrudnienia, ochrony zdrowia oraz praw konsumenta? Czy europejska płaca minimalna jest na to rozwiązaniem? Jak powinna być konstruowana – czy jako konkretna kwota, czy też dla różnych krajów, a może i regionów ważona w oparciu o ceny koszyka podstawowych artykułów?
Jako członek Prezydium Partii Europejskich Socjalistów uczestniczyłem w przygotowaniu naszego europejskiego programu przyjętego podczas kongresu w Madrycie 22 lutego 2019 roku. Naszym kandydatem na szefa Komisji Europejskiej jest Frans Timmermans, obecny wiceszef KE, który na zaproszenie SLD Koalicja Europejska wziął 6 maja udział w spotkaniu w Warszawie i debacie z prezydentem Kwaśniewskim i premierem Cimoszewiczem, w której tematy praworządności i społeczne były wiodące.
Postulujemy powstanie Europejskiego Urzędu ds. Praw Praw Pracowniczych oraz Europejskiego Programu Walki z Nowotworami. Nie może być podwójnych standardów ochrony praw konsumenta czy sprzedaży produktów różnej jakości w różnych krajach w takich samych opakowaniach za taką samą cenę. Płaca minimalna powinna być określona we wszystkich krajach UE na poziomie co najmniej 60 procent średniego wynagrodzenia. To propozycja Niemieckiego SPD, którą popieramy. Dla Polski oznacza to wzrost płac o kilkaset złotych.
Wiadomo, że praca europarlamentarzysty wymaga specjalizacji. W jakich dziedzinach widziała/by Pani/Pan swoją rolę? W jakich komisjach. Wokół jakich spraw obracają się pana główne zainteresowania związane z Unią?
W Parlamencie Europejskim VI kadencji byłem Wiceprzewodniczącym Komisji Stanowienia Prawa i członkiem Komisji Kontroli Budżetowej. Przez ostanie lata zajmowałem się w międzynarodowej kancelarii pracowniczej i jako Wiceszef SLD sprawami budżetowymi, inwestycjami, energią odnawialną i sprawami pracowniczymi. Myślę, że to będzie mój obszar zainteresowania.
Unia Europejska to także unia regionów. Jakie najważniejsze potrzeby mają wyborcy pańskiego regionu wyborczego. Jak będzie pan, jako euro deputowany, pomagał im?
Mój okręg wyborczy to województwa małopolskie i świętokrzyskie. Zmagają się z podobnymi problemami. Potrzebne są inwestycje w służbie zdrowia, edukacji, programy wsparcia dla małych i średnich przedsiębiorstw. Trzeba rozwijać edukację na każdym poziomie bo to inwestycja w przyszłość kolejnych pokoleń. Należy walczyć ze zmianami klimatycznymi aby ograniczyć smog i dalsze zanieczyszczenie i wreszcie doprowadzić do podwyższenia dopłat dla rolników w Polsce do poziomu jaki mają w Niemczech czy Francji. To wszystko osiągniemy jeśli budżet UE dla Polski będzie odpowiednio bogaty. Moim zdaniem europosłowie SLD i całej Koalicji Europejskiej wiedzą jak to wygrać.
Parlament Europejski jest ważną, ciężko pracującą instytucją. Zatrudniająca wielu pracowników, posiadającą fundusze na promocje. Ale w Europie, a zwłaszcza w Polsce, postrzegany jest jedynie jak dom spokojnej, politycznej starości, rozgadane niewiele znaczące ciało. Czemu grono tak znakomitych, doświadczonych ludzi zgromadzonych w PE akceptuje tak kiepską politykę informacyjną?
Pamiętam, że gdy byłem europosłem odwiedziłem wiele szkół, rozdałem setki tysięcy ulotek i broszur europejskich. Myślę, że trudno mądremu Parlamentowi Europejskiemu konkurować w mediach z takimi igrzyskami jakie są np. w Sejmie RP, gdzie niektórzy posłowie konkurują w chamstwie i absurdach. W Brukseli to tylko margines a w naszym Sejmie wręcz reguła.
Dziękuję za rozmowę.

Koalicja Europejska, czyli SLD

Nietrudno już zauważyć, że tegoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego rozegrają się przede wszystkim pomiędzy antyeuropejską PiS a Koalicją Europejską.
Nietrudno zauważyć, że antyeuropejski PiS, aby znowu oszukać swój, przysłowiowy „ciemny lud”, przebrał się teraz w niebieskie szaty. Kolorze niedawno pogardzanej przez elity PiS unijnej flagi, zwanej przez nich „szmatą”.
Po wyborach flagi Unii Europejskiej zostaną zwinięte. Poparcie dla Unii Europejskiej wycofane. Znowu okaże się, że ten łagodny i proeuropejski jaśnie pan prezes Kaczyński był jedynie, chwilowo „na proszkach”.
Nietrudno też zauważyć, że najbliższe wybory do Parlamenty Europejskiego będą decydować o roli naszego kraju w naszej Unii Europejskiej.
Czy Polska pozostanie pełnoprawnym partnerem w Unii Europejskiej czy stanie się rozkapryszonym brzdącem, wiecznie obrażonym na starsze rodzeństwo?
Czy PiS przeprowadzi hybrydowy polexit? Sprawi, że Polska zerwie z niektórymi europejskimi normami, z zasadą trójpodziału władz w państwie chociażby, choć formalnie z Unii nie wyjdzie.
Bo rządzonej przez PiS Polsce przyjdzie grać tam rolę amerykańskiego osła trojańskiego. Będzie rozbijać jedność i wspólną politykę Unii w imię interesów USA albo sprzymierzonego z nimi Izraela.
Tegoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego rozegrają się między dwoma blokami. Kandydaci Sojuszu Lewicy Demokratycznej starują na listach Koalicji Europejskiej.
Z koalicją wyborczą jest jak z Unią Europejską. Trzeba zrezygnować z części swej partykularnej suwerenności partyjnej na rzecz nadrzędnego interesu wszystkich obywateli naszej Polski.
Dlatego w tych wyborach szukajcie kandydatów SLD na listach Koalicji Europejskiej w całym kraju. Na Andrzeja Szejnę, którego wypowiedzi możecie dziś przeczytać, powinni zagłosować mieszkańcy regonu Małopolski i Świętokrzyskiego.
Już wcześniej na naszych łamach prezentowała się Małgorzata Szmajdzińska-Sekuła kandydująca z Dolnego Śląska i regionu opolskiego oraz Włodzimierz Cimoszewicz kandydujący z Warszawy i otaczających ją gmin. Znacie też poglądy często wypowiadającego się na łamach „Trybuny” wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego Bogusława Liberadzkiego, ponownie kandydującego z Lubuskiego i Zachodniopomorskiego.
W następnym wydaniu „Trybuny” zaprezentuje się premier Leszek Miller kandydujący z Wielkopolski.
Pragniemy też zaprezentować na naszych łamach pozostałych kandydatów SLD, których też znajdziecie na listach Koalicji Europejskiej. Marka Balta kandydującego na Ślasku, Janusza Zemke kandydującego z Kujawsko – Pomorskiego, Riada Haidara z Lubelszczyzny, Marka Ustrobińskiego z Podkarpacia, Elżbietę Jachlewską i Jolantę Kalinowską z Pomorskiego, Władysława Mańkuta z Warmii – Mazur i Podlasia, Ireneusza Sitarskiego z Mazowsza, oraz Aleksandrę Stasiak i Marką Belkę kandydujących z Łódzkiego.
Łamy „Trybuny” są dla nich otwarte.
W odpowiedzi na liczne pytania naszych Czytelników informujemy, że w tych wyborach kandydatów SLD nie ma na listach komitetu „Lewica Razem”. Bo tym razem jest to koalicja stworzona wokół Partii Razem.
Zatem ci wszyscy, którzy kojarzą kandydatów SLD z podobnie brzmiącą w poprzednich wyborach listą wyborczą, w niedzielę 26 maja powinni szukać kandydatów SLD na listach Koalicji Europejskiej.
Redakcja „Trybuny”

 

Europejski sukces

Andrzej Szejna, przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Świętokrzyskiem, w prezydium Partii Europejskich Socjalistów.

 

Andrzej Szejna, przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Świętokrzyskiem i wiceprzewodniczący ugrupowania w kraju, wszedł w skład prezydium Partii Europejskich Socjalistów. Decyzja zapadła w weekend podczas kongresu Partii Europejskich Socjalistów w Lizbonie.
W piątek i sobotę w stolicy Portugalii zgromadzili się przedstawiciele partii socjaldemokratycznych i demokratyczno-socjalistycznych z całej Unii Europejskiej zrzeszonych w ramach Partii Europejskich Socjalistów. Na przewodniczącego Party of European Socialists na kolejną kadencję wybrany został Sergiej Staniszew. Do prezydium PES wszedł pochodzący z Końskich Andrzej Szejna – wiceprzewodniczący SLD i lider tej partii w województwie świętokrzyskim.

 

Z kolei Frans Timmermans, obecnie wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej znany w Polsce z krytyki wobec działań Prawa i Sprawiedliwości w zakresie reformy systemu sądownictwa, będzie pełnił rolę tak zwanego Spitzenkanidat Socialists and Democrats Group in the European Parliament – innymi słowy: jest kandydatem PES na szefa Komisji Europejskiej. W swoim przemówieniu Frans Timmermans mówił o przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego; poruszył także wątek dotyczący Polski. – Te wybory będą wyborami o duszę Europy, ponieważ będziemy wybierać czy chcemy podążać ścieżką demokracji, praworządności i poszanowania praw podstawowych, czy też nie. Nigdy nie opuszczę narodu polskiego w jego walce o demokrację, wolność i praworządność. Zwyciężymy nie ze względu na moją determinację, ale dlatego, że Polacy sami chcą być Europejczykami – podkreślił Frans Timmermans. – Unia Europejska w przyszłości musi tworzyć bezpieczny dom dla swoich obywateli oraz dla ludzi potrzebujących pomocy, a pochodzących z obszarów ogarniętych wojną. Wszystkie działania polityczne mają wzmacniać demokrację w Europie, która jest podstawą istnienia zjednoczonej Europy – mówi Andrzej Szejna. – Będę startował w wyborach do Parlamentu Europejskiego w okręgu świętokrzysko-małopolskim. Wydarzenia w Lizbonie to początek mojej kampanii wyborczej – dodaje Andrzej Szejna. W kongresie wzięli udział między innymi premierzy: Portugalii – Antonio Costa, Hiszpanii – Pedro Sanchez, Słowacji – Peter Pellegrini oraz Malty – Joseph Muscat, a także wysoka przedstawiciel Unii Europejskiej do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Federica Mogherini oraz wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Marosz Szefczovicz.

Timmermans powalczy

Sergiej Staniszew ponownie wybrany na funkcję przewodniczącego Partii Europejskich Socjalistów; Andrzej Szejna, wiceprzewodniczący SLD wszedł do prezydium PES, a Frans Timmermans będzie pełnił rolę tzw. Spitzenkanidat Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim – to decyzje kongresu Partii Europejskich Socjalistów, który odbył się w Lizbonie w dniach 7 – 8 grudnia 2018 r.
– Te wybory będą wyborami o duszę Europy, ponieważ będziemy wybierać czy chcemy podążać ścieżką demokracji, praworządności i poszanowania praw podstawowych, czy też nie – mówił Frans Timmermans w płomiennym przemówieniu, które po wyborze wygłosił w Lizbonie. W swoim wystąpieniu zwrócił się również do Polek i Polaków. – Nigdy nie opuszczę narodu polskiego w jego walce o demokrację, wolność i praworządność. Zwyciężymy nie ze względu na moją determinację, ale dlatego, że Polacy sami chcą być Europejczykami – podkreślił Timmermans.
Kilkuset delegatów ze wszystkich krajów Unii Europejskiej oraz Norwegii podejmowało również ważne decyzje, związane z agendą polityczną, z którą europejska lewica pójdzie w do przyszłorocznych wyborów do Parlamentu Europejskiego. Program Partii Europejskich Socjalistów będzie oparty na idei Europy socjalnej, która zapewni równiejszy podział owoców pracy i będzie niwelować nierówności społeczne. Polityka ekonomiczna, na którą stawia lewica stawia na innowacje oraz inwestycje w zieloną gospodarkę, gospodarkę która zapewni nie tylko miejsca pracy, ale i czyste powietrze oraz zdrową żywność. W Europie socjalnej dobrze płatne miejsca pracy znajdą również młode pokolenia, a równe szanse ma każdy bez względu na płeć.
Unia Europejska w przyszłości musi tworzyć bezpieczny dom dla swoich obywateli oraz dla ludzi potrzebujących pomocy, a pochodzących z obszarów ogarniętych wojną. Wszystkie działania polityczne mają wzmacniać demokrację w Europie, która jest podstawą istnienia zjednoczonej Europy – czytamy w stanowisku PES.
W kongresie brali udział między innymi premierzy Portugalii Antonio Costa, Hiszpanii Pedro Sanchez, Słowacji Peter Pellegrini oraz Malty Joseph Muscat; a także wysoka przedstawiciel UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Federica Mogherini oraz wiceprzewodniczący KE Marosz Szefczovicz.
Spitzenkanidat – w celu zwiększenia zainteresowania europejskich wyborców elekcją do Parlamentu Europejskiego, poszczególne frakcje wskazują swojego kandydata na przyszłego szefa Komisji Europejskiej. Wybór „Spitzenkanidat” winien być poprzedzony wewnętrzną debata oraz swego rodzaju prawybory.
Partia Europejskich Socjalistów – europejska partia polityczna, w skład której wchodzą partie socjaldemokratyczne z Norwegii oraz z krajów, które są członkiem Unii Europejskiej. Polskę w PES reprezentują Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz Unia Pracy, najbardziej rozpoznawalne w Polsce inne partie będące częścią PES to Brytyjska Partia Pracy, czy też Niemiecka SPD. Reprezentacją Partii Europejskich Socjalistów w Parlamencie Europejskim jest Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów.

Mamy program dla każdego WYWIAD

Z Andrzejem Szejną, wiceprzewodniczącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej, byłym eurodeputowanym, wiceministrem gospodarki, pracy i polityki społecznej, Weronika Książek rozmawia o małych i wielkich strategiach dla SLD.

 

Powiedzmy to sobie szczerze… Patryka Jakiego z 19. dzielnicą to nie przebijecie…

Kampania w Warszawie powoli zmienia się w komedię. Najpierw były licytacje, kto da więcej linii metra, teraz wyskoczyła 19. dzielnica. Za chwilę być może Rafał Trzaskowski uzna, że dzielnic powinno być 20. Warszawiacy zaczynają już czuć ten brak powagi dwóch głównych kandydatów.
W Warszawie rzeczywiście należy przygotować tereny pod nowe inwestycje, ale przede wszystkim rozwiązać problemy komunikacyjne, zadbać o uczelnie wyższe. Polepszyć warunki płacy, pracy i życia mieszkańców. To taki standardowy program lewicy dla miast – dziś aktualny i w Warszawie i w Kielcach i w Krakowie. To są realne potrzeby, które trzeba zaspokoić, zamiast przedstawiać gigantyczne, ambicjonalne i całkowicie przy tym nierealistyczne projekty.

 

Ale Jaki (póki oczywiście nie przesadzi, jak ostatnio) jest głosem tych, którzy mają już dosyć słuchania o kolejnych ścieżkach rowerowych i wiecznego przepraszania za to, że się ma samochód, kiedy dojeżdża się z Odolan, Wołomina czy innego Otwocka. Ci ludzie raczej nie wstają rano z myślą o tym, żeby złośliwie zastawiać warszawskie ulice. Dla nich parkingi byłyby wybawieniem, linia metra nawet w połowie drogi byłaby wybawieniem. A wy co? Gadacie im o seniorach…

Wcale tego nie neguję – problemy komunikacyjne w stolicy istnieją i należy je rozwiązywać, ale w sposób realistyczny. Proszę zauważyć, jaki refren w kółko śpiewa PiS: zbudujemy wam metro W DWIE KADENCJE. Później, kiedy czas mija i nadal nic nie jest zrobione, okazuje się, że potrzeba jeszcze jednej… i jeszcze jednej… Z tego, co realnie PiS zrobił dla Polaków, mamy program 500 plus. I tyle. A miało być „wszystko plus”. PiS jest świetny w obiecywaniu wyborcom gruszek na wierzbie. To działa, bo Platforma nie tylko się zużyła i znudziła, Platforma przestała być dla Polaków wiarygodna. Teraz przed lewicą stoi zadanie odzyskania głosów tych wyborców, czy to socjalnych, czy to progresywnych, którzy chętnie postawiliby na formację stabilną ideowo, ale skuteczną. Bo SLD podczas swoich rządów BYŁO skuteczne. Nasz wizerunek zniszczyły afery, ale nikt nie może nam zarzucić braku skuteczności ani szafowania obietnicami bez pokrycia.

 

To który elektorat obstawiacie? Socjalny czy progresywny? Bo jak na razie to macie łatkę „partii emerytów”. Co w ogóle macie dla młodych?

Nie będziemy przed młodymi robić żadnego tańca brzucha. Damy im warunki, żeby mogli się uczyć, pracować, mieszkać i zakładać rodziny. Ale pani pyta o szeroki program, a przed nami na razie wybory samorządowe – czyli te „najbliżej człowieka”, skupmy się na nich. Niezależnie od tego, czy się jest robotnikiem, przedsiębiorcą, nauczycielem czy urzędnikiem i niezależnie od tego czy mieszka w Końskich czy w Warszawie, tu liczy się jak najbardziej polityka senioralna, komunikacja, sprawne załatwianie spraw w urzędzie, załatanie dziur w drodze, in vitro w każdym samorządzie, tanie mieszkalnictwo, szczepienie dzieci za darmo, stołówki, gabinety dentystyczne w szkołach…

 

Błagam. Te gabinety dentystyczne to jakaś mitologia. Wszystkie partie się tego uczepiły. Już widzę, jak dentystka w szkole ma na wyposażeniu taki sam sprzęt jak w prywatnym gabinecie.

Owszem, to kwestia przesunięcia pewnych środków. To właśnie zadanie dla sprawnego samorządu. I to zawiera się w naszym haśle wyborczym: „silny samorząd, demokratyczne Polska”.
A wracając do starszego pokolenia: zarówno PiS jak i PO latami były tak zajęte wojną polityczną, ze wyrzuciły je na margines. Ktoś musiał stanąć w ich obronie. Emeryci, renciści, czy byli pracownicy wojska, policji, którzy urodzili się w PRL i ciężko wtedy pracowali, nagle zaczęli być już nie tylko wykluczani, ale wręcz potępiani. Potępiani za to, że się urodzili i żyli. To nas wkurzyło. Dziś obniża się emerytury wojskowym, a za chwilę będą to np. nauczyciele. Proszę zauważyć, co się dzieje z sędziami w SN – już teraz słyszymy, że ci, co mieli czelność orzekać w PRL, są źli.

 

Z wyjątkiem tych, którzy zapisali się do PiS.

Tak. Ci są świetni. Szkoda tylko, że nic nie umieją. Proszę popatrzeć na nowy skład Sądu Najwyższego. To w większości ludzie bez dorobku. Aby zostać sędzią SN, należy mieć szacunek środowiska i albo dorobek praktyczny, na przykład niepodważalną skuteczność w orzekaniu, albo dorobek teoretyczny. Przesłuchania kandydatów odbywały się przy drzwiach zamkniętych, bez udziału opinii publicznej, bo tak zdecydował pan Ziobro. A ja jako prawnik i po prostu jako obywatel bardzo bym sobie życzył, żeby móc ocenić, jaką kandydat ma wiedzę, co sobą reprezentuje. Ale PiS musiał przepchnąć swoich miernych i wiernych. I tym samym podważył zaufanie do kolejnej instytucji.
Byłem wiceprzewodniczącym Komisji Prawa Parlamentu Europejskiego. Nie spotkałem się w żadnym kraju poza Polską z tak bezczelnym zawłaszczaniem prawa i państwa. Za chwilę całe sądownictwo powszechne będzie w rękach PiS. A więc – drogi obywatelu – jeśli nagle zauważysz, że te wszystkie zmiany nie sprawiły jednak, że sąd jest dla ciebie bardziej dostępny – to zażalenia składaj u pana Ziobry, pani Przyłębskiej i pana Kaczyńskiego.

 

Co po nich? Załóżmy, że macie władzę. Jak ich wypchniecie z tych trybunałów i sądów?

Za pomocą ich własnych ustaw. Nie wszystkie instrumenty, które wprowadził PiS, są niekonstytucyjne. Są na granicy. Trzeba będzie część ustaw zastosować do ich własnych ludzi, część cofnąć, a sędziom dublerom podziękować. Zauważmy, że pani Przyłębska została wybrana niezgodnie nawet z pisowskim prawem. Następnie trzeba będzie się zabrać za naprawianie stosunków dyplomatycznych z prawie całym światem, szczególnie z UE, ale również ze Stanami, bo paradoksalnie, chociaż prezydent USA bardziej pasuje do PiS niż do czegokolwiek, to i tak nie potrafią się dogadać. Ale przede wszystkim trzeba będzie naprawić stosunki z Rosją.

 

Proszę uważać. Za takie stwierdzenie został zawieszony kilka dni temu senator Platformy.

To tylko pokazuje, że między PO i PiS-em nie ma wielkiej różnicy jeśli chodzi o pewne prawicowe dogmaty. Dla PO najwyraźniej dbałość o dobre stosunki z Rosją nadal jest „fe”, choć ewidentnie tracimy na tym gospodarczo. I to się zaczęło za ich rządów, nie za PiS. PiS ma smoleńską obsesję, psuje nasze stosunki na poziomie dyplomatycznym, ale to PO jest winna tego, że nie możemy eksportować, nie przyciągamy inwestorów rosyjskich, a społeczeństwa są poróżnione. Zresztą nie tylko Rosja nie chce w Polsce inwestować. Inne państwa też się boją. Bo u nas nie ma stabilności prawa. Przedsiębiorca nie ma gwarancji, że jak wejdzie w spór np. ze spółką Tauron, to sąd wyda w jego sprawie sprawiedliwy wyrok.

 

Wróćmy z wielkiego świata na Kielecczyznę, do Pana regionu. Kiedyś Świętokrzyskie było bastionem SLD. Co się stało?

Stało się wiele rzeczy, dochodziło do afer, potem do rozłamów. Paru polityków SLD uciekło do Palikota. Wszyscy wyobrażali sobie SLD jako skałę, która będzie trwać żeby nie wiem co. Okazało się, że to myślenie bardzo życzeniowe. Trzeba było wziąć się za bary z rzeczywistością. Teraz wiele rzeczy się zmieniło, działamy jak jedna polityczna pięść, zarówno w świętokrzyskim, jak w centrali. Wystawiamy kandydatów na burmistrzów, prezydentów, do sejmików. Ja sam startuję do sejmiku z okręgu Końskie-Starachowice-Skarżysko. Zgodnie z decyzją Rady Krajowej pierwsze miejsca na listach mają byli posłowie jak np. Jerzy Jaskiernia, ale też młodzi jak np. dr Łukasz Kozera. Nasz region przede wszystkim musi zawalczyć o to, żeby ludzie nie chcieli z niego wyjeżdżać. Przez lata nie korzystał tyle z UE, ile powinien. Należałoby zadbać też o uczelnie wyższe. Z nich też wielu wykładowców przeniosło się m.in. do Warszawy. Wciąż w niektórych powiatach mamy kilkunastoprocentowe bezrobocie. Świętokrzyskie jest słabo skomunikowane zresztą Polski, w zasadzie tylko z Warszawą jest przyzwoite połączenie. Z Łodzią czy Krakowem to nadal dramat. A to ważne dla inwestorów, którzy chcieliby dostarczać swoje towary do regionu. Prezydent Kielc, który urzęduje już chyba piątą kadencję, przed każdymi kolejnymi wyborami obiecuje lotnisko. Tylko że to już musztarda po obiedzie, skoro zbudowano lotnisko w Radomiu. Ale bajki na resorach nadal są opowiadane. Należy pielęgnować przemysł zbrojeniowy. To nasz największy atut.

 

Na koniec pozwolę sobie zapytać o wschodzące gwiazdy: Biedronia i Nowacką. On zdradził was z Palikotem, ona z PO. Mówiąc przy tym, że jesteście partią resentymentu do PRL, a dla niej „budowanie na tym polityki jest absolutnie nie do przyjęcia”…

To ciekawe, bo Barbara Nowacka była przecież jedną z twarzy naszej koalicji w 2015. Tworzyli ją ci sami ludzie, którzy dziś też startują z list SLD. Jej dołączenie do Koalicji Obywatelskiej jest dla mnie niezrozumiałe. Tak, bronimy ludzi, którzy wyrośli w PRL i należy nas za to chwalić, a nie czynić zarzuty, że naszym celem jest społeczeństwo inkluzywne.

 

A Biedroń? Nie boicie się, ze podbierze wam ludzi?

Najpierw może niech on się zdecyduje, w jakiej formule chce się objawić. Bo jak słucham, że chce współpracować z partią Macrona, to to nie ma nic wspólnego z lewicą. Pierwsze poważne wybory, w jakich wystartuje ze swoim ugrupowaniem, to będą wybory do Parlamentu Europejskiego. Jeżeli faktycznie zamierza inspirować się Macronem to rozumiem, że zasiądzie w ławach przeznaczonych dla europejskich liberałów, a nie socjalistów, tak jak my. Mimo wszystko nie zamykamy się na współpracę z Robertem Biedroniem, trzymamy za niego kciuki. Być może nasze drogi kiedyś się skrzyżują. Cenimy jego działalność publiczną, zwłaszcza w kwestii walki z homofobią. Nasze środowiska zawsze były sobie bliskie w sprawach światopoglądowych: dostępu do aborcji, świeckiego państwa, praw mniejszości.

 

Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać: zostawicie 500 plus?

Zostawimy. Ale zmodyfikujemy. Bo jest zrobiony po pisowsku, czyli prostacko. Nie zachęca do większej dzietności, tak jak miał zachęcać w założeniu. Teraz działa głównie jako program socjalny, tylko bardzo dziurawy. Chcielibyśmy rozwiązać problem m.in. wsparcia dla samotnych matek. I tu wolałbym postawić kropkę. O szczegółach pogadamy za rok.

 

Dziękuję za rozmowę.