Tęcza i co z niej wynika

Od pewnego czasu rozwija się nam „tęczowa afera”. Śledzę jej rozwój w mediach wszelkiej maści politycznej. Szczególnie interesujące a czasem zaskakujące są wypowiedzi prominentów.
Pierwsze doniesienia o interwencji służb u pani Elżbiety Podleśnej a zwłaszcza jej forma (blady świt, 6 funkcjonariuszy przebranych za „Rambo” broń, ograniczenie wolności, groźba aresztu ze wszystkimi szykanami) z powodu przyozdobienia wizerunku Jasnogórskiej Ikony tęczą oraz kolportaż plakatu wywołało u mnie gwałtowny sprzeciw i oburzenie.
Liczni politycy ruszyli do boju, wszak to kampania wyborcza, można sobie dodać splendoru i głosów. W powodzi ewidentnych bzdur uwagę moją zwrócił wywiad z panem ministrem Brudzińskim, z którym co prawda rzadko się zgadzam, ale doceniam umiejętność argumentacji i niewątpliwy talent retoryczny.
Jestem określonego sortu, więc wątpię, by zaszczycił mnie debatą tête-à-tête. Dlatego pozwalam sobie na polemikę z panem ministrem na łamach „DT”.
Przedmiotem represji lub jak twierdzi minister adekwatnych i zgodnych z prawem działań funkcjonariuszy było naruszenie Art. 196 KK a brzmi on: „Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.
Uważam, że to złe prawo. Było już kilka prób jego zmiany lub usunięcia, lecz wspólnymi siłami posłów i TK trwa ono w kodeksie karnym. Moja nadzieja w Trybunale Europejskim, gdyż narusza ono zasadę równości opisaną w Karcie Praw Podstawowych. Nie wyznaję żadnej religii, ale mam kodeks moralny i uczucia wynikające z innych źródeł, co opisuje preambuła naszej Konstytucji. Zgodnie z cytowanym artykułem moje uczucia nie podlegają ochronie.
Prawo jest prawem. Nie wystarczy paradować w koszulce z napisem Konstytucja, trzeba go przestrzegać lub zmienić.
Na wstępie Pan Brudziński podkreślił, że deliktem głównym nie jest sama interpretacja graficzna Matki Boskiej, lecz kolportaż w miejscach niegodnych wizerunku (śmietnik, toaleta). Gdyby było inaczej sprawa przypominałaby tragiczne wydarzenia w paryskiej redakcji „Charlie Hebdo”
Zanim pan Minister mnie zgromi, że śmiem porównywać Policję Państwową do terrorystów pozwolę sobie na wyjaśnienie. Co prawda jedni i drudzy przychodzą niezaproszeni o dziwnych porach mają broń i zasłonięte twarze, to jednak Policja działa w oparciu o prawo dla wspólnego społecznego dobra i za jego pieniądze a terroryści to zbrodniarze.
Symetryzm nie leży w metodach działania, lecz w przyczynach.
W obu przypadkach doszło do manipulacji wizerunkiem (symbolem) religijnym, co może obrażać wyznawców danej religii. To godne potępienia. Nie jest to jednak powód do represji lub przemocy.
Sam fakt rozklejania ulotek lub plakatów w miejscach do tego nieprzeznaczonych to raczej wykroczenie karane administracyjnie (grzywna) Dotychczas egzekwowanie tego przepisu nie wymagało „zbrojnego ramienia władzy”. Łatwo się o tym przekonać podczas różnych kampanii wyborczych, kiedy to z różnych miejsc wyglądają uśmiechnięte wizerunki kandydatów ozdobione soczystym hasełkiem.
Jest natomiast wydarzenie, które spowodowało reakcję pani Podleśnej a które pan minister Brudziński pominął z wdziękiem w swoim wystąpieniu. To tradycyjne wystawienie Grobu Pańskiego w płockim kościele. To katolicka tradycja Wielkanocna. W Płocku, przy Grobie Pańskim proboszcz umieścił symbole grzechu, wśród których znalazło się LCBT i Gender. Osoby, które zaprotestowały zostały zrugane od najgorszych i wysłane do lekarza.
Spróbuję, więc dorównać sztuką retoryczną panu ministrowi.
Otóż ma tu miejsce naruszenie Art. 196 KK. Nie jestem osobą wierzącą, lecz sam pan powiedział, że są takie symbole, w tym religijne, które są w sercu każdego Polaka niezależnie od światopoglądu. Stwierdził pan, że takim jest Jasnogórski obraz.
Obchodzę niektóre święta katolickie na swój sposób, bo to tradycja. Wystawienie Grobu Pańskiego to ważna część tej tradycji Idea zmartwychwstania to podstawa chrześcijaństwa. Łączenie tego z doraźną retoryką polityczną to obraza moich uczuć w pewnym sensie religijnych,
Oczekuję, że proboszcz z Płocka dozna zgodnej z prawem interwenci organów władzy. Radzę zarekwirować różaniec gdyż podobnie jak rajstopy może on posłużyć do autoagresji.
Nie muszę zgłaszać domniemania popełnienia przestępstwa. Wystarczy, że napisałem, bo Art. 196 zakłada ściganie z urzędu
Z socjalistycznym pozdrowieniem panie ministrze!