W Wiśle dla Polaków tylko trzecie lokaty

Inaugurację nowego sezonu Pucharu Świata w skokach narciarskich popsuła pogoda. Nasi skoczkowie na skoczni w Wiśle w trudnych warunkach zdołali wywalczyć jedynie miejsca na najniższym stopniu podium – w konkursie drużynowym wyprzedzili ich Austriacy i Norwegowie, w indywidualnym Kamila Stocha Daniel Andre Tande i Anze Lanisek.

Z trzynastu polskich skoczków zgłoszonych do piątkowych kwalifikacji, do rozegranego w niedzielę inauguracyjnego konkursu indywidualnego Pucharu Świata w skokach narciarskich awansowało ośmiu. Najlepszy z Polaków był Dawid Kubacki, który zajął siódme miejsce, a oprócz niego prawo startu w niedzielnych zawodach wywalczyli jeszcze Kamil Stoch (11. miejsce), Jakub Wolny (19), Piotr Żyła (21), Maciej Kot (26), Stefan Hula (28), Paweł Wąsek (41) i Aleksander Zniszczoł (46). Kwalifikacje wygrał Niemiec Karl Geiger, który wynikiem 133 metry zdeklasował konkurentów. Drugi był Szwajcar Killian Peier, a trzeci Austriak Daniel Huber.

Rezultaty osiągnięte przez naszych zawodników w kwalifikacjach trener kadry Michal Doleżal wykorzystał jako metodę selekcji kadry do sobotniego konkursu drużynowego. Dzięki temu do jej składu zamiast przewidywanego wcześniej Macieja Kota wskoczył w ostatniej chwili Jakub Wolny, bo podczas treningów i kwalifikacji skakał dalej.

Zmagania drużyn nasza ekipa zaczęła nieźle i nawet po pierwszej serii przewodziła w stawce, ale podopiecznym trenera Doleżala nie udało się utrzymać prowadzenia. W polskiej drużynie najlepiej skakał Dawid Kubacki, lecz w indywidualnie jego wynik dawał mu dopiero siódma lokatę. Ostatecznie Polacy zajęli w konkursie trzecie miejsce. „Drużynówkę” wygrali Austriacy przed Norwegami. Ten wynik nie zwiastował sukcesu naszych skoczków w niedzielnym konkursie indywidualnym.
Brak naturalnego śniegu, wysokie temperatury i silny wiatr i nietypowa pora rozegrania zawodów złożyły się na ekstremalnie trudne warunki, z którymi nawet doświadczeni skoczkowie mieli problemy. Boleśnie doświadczył tego zwłaszcza Piotr Żyła, który zaliczył groźnie wyglądający upadek. Na szczęście tylko mocno się poturbował i pokrwawił, ale z informacji publikowanych przez sztab polskiej kadry wynikało, że lubiany przez kibiców „Wewiór” nie odniósł jakiś poważniejszych obrażeń, które wyeliminowałyby go na dłuższy czas z rywalizacji w Pucharze Świata.

Nasi skoczkowie nie mieli szczęścia do warunków pogodowych. Tylko Kubackim trafił na korzystny wiatr, ale nie do końca to wykorzystał i po skoku na odległość 125 metrów zajmował po pierwszej serii 14. miejsce. Z biało-czerwonych wyżej od niego był tylko Kamil Stoch, który wylądował co prawda o siedem metrów bliżej, ale miał dużo mniej odjętych punktów i do drugiej serii startował z 12. pozycji. Oprócz tej dwójki z Polaków do drugiej próby konkursowej zakwalifikowali się jeszcze tylko Maciej Kot, który zajmował 21. miejsce. W drugiej serii najlepiej z naszych wypadł Stoch, który ostatecznie ukończył rywalizację na trzeciej pozycji. Awansował w klasyfikacji także Kubacki, zajmując 7. lokatę, a Kot spadł na 25. miejsce.

W klasyfikacji Pucharu Narodó reprezentacja Polski po zawodach w Wiśle plasuje się na trzeciej pozycji, za Norwegia i Austrią, natomiast w klasyfikacji indywidualnej PŚ liderem został niedzielny triumfator Daniel Andre Tande, przed Laniskiej i Stochem. Kolejne miejsce w Top 10 zajmują Japończycy Ryoyu Kobayashi i Daiki Ito, Słoweniec Timi Zajc, Kubacki, Niemiec Karl Geiger, Norweg Robin Pedersen i kolejny z Japończyków, Junshiro Kobayashi.

Kolejne konkursy Pucharu Świata odbędą się w dniach 30 listopada – 1 grudnia w Finlandii, na skoczni Rukatunturi (HS 142) w Kuusamo.

 

Kubacki znów najlepszy w Letniej Grand Prix

Dawid Kubacki co prawda zajął piąte miejsce w rozegranym w ekstremalnych warunkach sobotnim konkursie Letniej Grand Prix w Klingenthal, ale ten wynik wystarczył mu to zajęcia pierwszego miejsca w klasyfikacji generalnej cyklu.

Turniej zakończono po rozegraniu tylko jednej serii, a niespodziewanie najlepszy okazał się Słoweniec Anze Lanisek, przed Norwegiem Mariusem Lindvikiem i naszym Piotrem Żyłą. Przed ostatnim konkursem Letniej Grand Prix Dawid Kubacki zajmował drugie miejsce w klasyfikacji generalnej ze stratą zaledwie 10 punktów do prowadzącego Japończyka Yukiyi Sato. Ostatecznie organizatorom udało się przeprowadzić tylko jedną serię. Odbyła się ona w bardzo trudnych warunkach, przy mocnym wietrze i padającym deszczu. Skoczkowie po konkursie przyznawali szczerze, że bali się jak nigdy.

Kubacki, który w cuglach wygrał piątkowe kwalifikacje, w sobotę skoczył 131,5 metra i ta odległość wystarczyła mu na zajęcie dopiero piątej lokaty. Ale Sato skoczył słabiej od niego, bo zaliczył tylko 127 metrów i zajął 11. miejsce. Ponieważ drugiej serii już nie rozgrywano, Kubacki awansował na pierwsze miejsce w „generalce” i po raz drugi w karierze wygrał Letnią Grand Prix, chociaż startował tylko w połowie z ośmiu konkursów, a Japończyk we wszystkich. W ostatnich zawodach punkty zdobywali cała siódemka polskich skoczków (Piotr Żyła był 3., Jakub Wolny 7., Klemens Murańka 13., Maciej Kot 14., Kamil Stoch 25., a Stefan Hula 27.).

W klasyfikacji generalnej Kubacki wygrał z wynikiem 305 pkt, Sato miał na koncie 294, a trzeci Słoweniec Timo Zajac 268 punktów. W Top 30 zestawienia najlepszych zawodników w tegorocznej edycji Letniej Grand Prix znalazło się jeszcze pięciu polskich skoczków: ósme miejsca zajął Żyła (205 pkt), piętnaste Stoch (138), siedemnaste Kot (126), osiemnaste Wolny (120), a Aleksander Zniszczoł był na 28. miejscu z dorobkiem 82 pkt. Dalsze lokaty zajęli: 31. Paweł Wąsek (74 pkt), 32. Klemens Murańka (68), 33. Andrzej Stękała (62), a najsłabszy z Polaków, Stefan Hula (20 pkt) był 53.

Ostatni konkurs LGP nie przyniósł natomiast zmian w klasyfikacji Pucharu Narodów. Już wcześniej wygraną zapewnili sobie Japończycy (2185 pkt), a drugą lokatę zajęli Polacy (1950 pkt). Trzecie miejsce na podium zajęli Słoweńcy (1427 pkt).