Sześć metrów Liska

Piotr Lisek poprawił rekord Polski w skoku o tyczce. Podczas mityngu Diamentowej Ligi w Lozannie wygrał wynikiem 6,01 m. To najlepszy w tym roku wynik na świecie.

Drugie miejsce w Lozannie zajął Amerykanin Sam Kendricks, który zakończył konkurs na wysokości 5,95. Trzeci był mistrz Europy z zeszłego roku z Berlina – niespełna 20-letni Szwed Armand Duplantis – 5,81. Paweł Wojciechowski skoczył 5,61 m, co dało mu szóste miejsce. Lisek jest jedynym Polakiem, który skoczył o tyczce sześć metrów. W piątek dokonał tego po raz drugi. Dwa lata temu skoczył 6,00 na zawodach przeprowadzonych w centrum handlowym w Poczdamie i dlatego wynik zaliczany jest jako halowy.

Zawody w Lozannie dobrze wspominać będzie także Kamila Lićwinko. W swoich trzecich zawodach po macierzyńskiej przerwie skoczyła wzwyż 1,94 m i wypełniła minimum PZLA na jesienne mistrzostwa świata w Dausze. Ten wynik dał jej piątą lokatę, ale brązowa medalistka mistrzostw świata może być optymistką, bo z konkursu na konkurs prezentuje się lepiej. Niepokonana pozostaje z kolei Maria Lasickiene. Startująca pod neutralną flagą Rosjanka niemal na zawołanie skacze dwa metry. Tym razem zwycięstwo dał jej wynik 2,02 m.

Najlepsze tegoroczne wyniki na świecie pobiegli na dystansie 1500 m Kenijczyk Timothy Cheruiyot – 3.28,77 i na 200 m Amerykanin Noah Lyles – 19,50 s. Aż trzem zawodniczkom udało się zejść poniżej 11 sekund na 100 m. Najlepsza była mistrzyni olimpijska Jamajka Shelly-Ann Fraser-Pryce – 10,74 s. Na tym samym dystansie, ale u panów triumfował Amerykanin Justin Gatlin – 9,92 s. Na 800 m Marcin Lewandowski był ósmy, a i Adam Kszczot dziewiąty.

 

Najlepsi w 2018 roku

Rekordzista świata w maratonie Kenijczyk Eliud Kipchoge oraz Kolumbijka Caterine Ibarguen, triumfatorka Diamentowej Ligi w skoku w dal i trójskoku, zostali uznani za najlepszych lekkoatletów w 2018 roku w plebiscycie IAAF.

 

Oboje są utytułowanymi zawodnikami. Mają po 34 lata i są mistrzami olimpijskimi z Rio de Janeiro w maratonie i w trójskoku. Kipchoge ustanowił 16 września w Berlinie fenomenalny rekord świata w maratonie – 2:01.39, poprawiając poprzedni najlepszy rezultat swojego rodaka Dennisa Kimetto aż o minutę i 18 sekund. To drugi Kenijczyk na liście laureatów plebiscytu IAAF, po Davidzie Rudishy, który wygrał w 2010 roku.

Jego rywalami byli: Christian Coleman (USA) – halowy rekordzista świata i mistrz świata w biegu na 60 m, posiadacz najlepszego w tym sezonie wyniku na 100 m oraz zwycięzca Diamentowej Ligi; Armand Duplantis (Szwecja) – rekordzista świata juniorów w hali i na otwartym stadionie w skoku o tyczce, mistrz Europy seniorów; Kevin Mayer (Francja) – halowy mistrz świata w siedmioboju oraz rekordzista świata w dziesięcioboju i Abderrahman Samba (Katar), triumfator Pucharu Świata oraz mistrz i rekordzista Azji w biegu na 400 metrów przez płotki.

Z kolei Ibarguen świetnie radziła sobie w tym sezonie zarówno w trójskoku, jak i w skoku w dal, triumfując w obu konkurencjach w klasyfikacji Diamentowej Ligi. Jest również rekordzistką Kolumbii w skoku wzwyż (1,93 m). Za wschodzące gwiazdy uznano szwedzkiego tyczkarza Armanda Duplantisa, mistrza Europy z Berlina rekordzistę świata w kategorii do lat 20 (6,05), oraz Amerykankę Sydney McLaughlin, specjalizującą się w biegu na 400 m ppł. Lekkoatleci nagrody odebrali 4 grudnia podczas gali IAAF w Monte Carlo.

 

Szwedzko-amerykański geniusz tyczki

Podczas mistrzostw Europy w Berlinie objawił się skoczek o tyczce z talentem na miarę legendarnego Sergieja Bubki. Nazywa się Armand Duplantis i ma dopiero 18 lat.

 

Dla Armanda Duplantisa Bubka jest postacią z zamierzchłej historii. Jego sportowym idolem jest bardziej współczesny hegemon w tej widowiskowej lekkoatletycznej konkurencji Francuz Renaud Lavillenie. W niedzielę pokonał go w wielkim stylu, uzyskując wysokość 6,05 m. Słynny francuski tyczkach wynikiem 5,95 m zdobył jedynie brązowy medal, bo tego wieczoru lepszy od niego był jeszcze genialnie skaczący Rosjanin Timur Morgunow, który zdobył srebro przeskakując poprzeczkę na wysokości 6,00 m. Za tym tercetem uplasowali się dwaj nasi zawodnicy – Piotr Lisek (5,90 m) i Paweł Wojciechowski (5,80 m). Wyniki pokazują, że konkurs stał na niebotycznym poziomie.

Wynik Duplantisa to zarazem rekord świata juniorów i rekord Szwecji. Wyżej w historii skoczyli tylko Bubka, który w 1994 roku na otwartym stadionie uzyskał 6,14 m oraz Lavillenie, który pod dachem podczas halowych zawodów w Doniecku w 2014 roku skoczył aż 6,16 m. Szwedzki tyczkarz stał się jedną z największych gwiazd berlińskiego czempionatu i nową sportową gwiazdą Szwecji. Ale z jego osiągnięć mają prawo czuć się dumni także Amerykanie, bo Armand jest synem ich rodaka Grega Duplantisa, także wyśmienitego tyczkarza. Pochodząca ze Szwecji matka Helen Hedlund uprawiała siedmiobój.

Armand od dziecka był jednak zafascynowany sportem, który uprawiał jego ojciec i poświęcał mu każdą wolną chwilę. Do niego należą najlepsze wyniki na świecie od siedmiolatków (2,33 m) do dwunastolatków (3,97 m). Gdy stało się jasne, że będzie w przyszłości wybitnym tyczkarzem, rodzice pozwolili mu wybrać kraj, którego barwy chce reprezentować. I Armand zdecydował się startować dla Szwecji. Sukces w Berlinie otwiera mu drzwi do wielkiej kariery, także w wymiarze finansowym. Szwedzkie media informują, że młody Duplantis mógłby już teraz podpisać kilka lukratywnych kontraktów reklamowych.

Świeżo upieczony mistrz Europy na razie do tego się jednak nie kwapi, bo jest studentem Louisiana State University, a przepisy obowiązujące na uczelniach w USA zabraniają sportowcom akademickim posiadania sponsorów. Dlatego do igrzysk w Tokio Armand Duplantis pozostanie amatorem, ale w 2020 roku z pewnością będzie jednym z faworytów do złota.