Eliminacje Euro 2020: Imponujący start zespołu Anglii

Po dwóch kolejkach spotkań na czele 10 grup eliminacyjnych uplasowały się zespoły Anglii, Ukrainy, Irlandii Północnej, Irlandii, Słowacji, Hiszpanii, Polski, Francji, Belgii i Włoch. Słabo zaczęli obrońcy tytułu Portugalczycy, którzy oba mecze zremisowali. Polski zespół znalazł się w gronie 9 ekip z kompletem punktów na koncie. Najlepiej wystartowali Anglicy, którzy w obu wygranych spotkaniach strzelali po pięć goli.

W Portugalii wrogiem publicznym numer 1 po meczu z Serbią (1:1) stał się polski arbiter Szymon Marciniak. Aktualni mistrzowie Europy mają do niego pretensje, że anulował podyktowany na ich korzyść rzut karny, przez co odebrał im zwycięstwo. W tym spotkaniu nie zagrał gwiazdor portugalskiej ekipy Cristiano Ronaldo, który odniósł kontuzję w meczu z Ukrainą (0:0). Reprezentacja Portugalii domaga się jednak walkowera twierdząc, że ukraińskim zespole zagrał nieuprawniony zawodnik.

Niespokojnie było w spotkaniu Czarnogóra – Anglia (1:5), podczas którego kibice gospodarzy obrażali na tle rasistowskim piłkarzy rywali. UEFA wszczęła postępowanie w tej sprawie. Czarnogórcy mogą się spodziewać kary. Oprócz wysokiej grzywny zapewne kolejny mecz w eliminacjach zagrają u siebie bez publiczności.

Kapitalne piłkarskie spektakle zafundowali swoim kibicom piłkarze Szwajcarii i Danii. Helweci jeszcze do 84. minuty prowadzili 3:0, ale duńska ekipa zdołała doprowadzić do remisu. Liderem grupy po dwóch meczach jest jednak Irlandia, która skromnie, bo po 1:0 pokonała Gruzję i Gibraltar. Duże emocje przeżywali też fani zespołów Holandii i Niemiec. Drużyna pomarańczowych ostatnio gra znakomicie i w pierwszym meczu eliminacyjnym z Białorusią wygrała pewnie 4:0. Tym większym szokiem było dla nich lanie, jakie do przerwy sprawiła im przeżywająca kryzys drużyna Niemiec. Podopieczni Joachima Loewa objęli prowadzenie 2:0, ale po zmianie stron gospodarze odrobili straty i gdy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, Niemcy w doliczonym czasie gry zdobyli zwycięską bramkę.

Prowadzący w grupie G polski zespół znalazł się wśród ekip, które zdobyły komplet punktów i nie straciły przy tym gola. Oprócz biało-czerwonych (bilans bramkowy 3:0) dokonały takiej sztuki jeszcze Irlandia (2:0), Turcja (6:0) i Włochy (8:0). Mistrzowie świata Francuzi też jednak zaczęli eliminacje efektownie – wygrali oba spotkania, strzeli w nich osiem goli i stracili jednego.
Niewiele gorzej spisała się Belgia – trzecia ekipa mundialu w Rosji, która wygrała oba spotkania i prowadzi z sześcioma punktami na koncie i bramkowym bilansem 5:1.

ELIMINACJE EURO 2020
Grupa A
1. kolejka: Bułgaria – Czarnogóra 1:1; Anglia – Czechy 5:0. 2. kolejka: Kosowo – Bułgaria 1:1; Czarnogóra – Anglia 1:5
1. Anglia          2   6   10:1
2. Bułgaria      2   2    2:2
3. Kosowo       1    1    1:1
4. Czarnogóra 2   1   2:6
5. Czechy         1    0   0:5
Grupa B
1. kolejka: Luksemburg – Litwa 2:1; Portugalia – Ukraina 0:0. 2. kolejka: Luksemburg – Ukraina 1:2; Portugalia – Serbia 1:1
1. Ukraina          2   4   2:1
2. Luksemburg 2   3   3:3
3. Portugalia     2   2   1:1
4. Serbia            1    1   1:1
5. Litwa              1   0   1:2
Grupa C
1. kolejka: Holandia – Białoruś 4:0; Irlandia Północna – Estonia 2:0. 2. kolejka: Holandia – Niemcy 2:3; Irlandia Płn – Białoruś 2:1
1. Irlandia Płn       2   6   4:1
2. Niemcy              1    3   3:2
3. Holandia           2   3   6:3
4. Estonia              1    0   0:2
5. Białoruś             2    0   1:6
Grupa D
1. kolejka: Gruzja – Szwajcaria 0:2; Gibraltar – Irlandia 0:1. 2. kolejka: Irlandia – Gruzja 1:0; Szwajcaria – Dania 3:3
1. Irlandia              2   6   2:0
2. Szwajcaria        2   4   5:3
3. Dania                 1    1   3:3
4. Gibraltar           1    0   0:1
5. Gruzja                2   0   0:3
Grupa E
1. kolejka: Chorwacja – Azerbejdżan 2:1; Słowacja – Węgry 2:0. 2. kolejka: Walia – Słowacja 1:0; Węgry – Chorwacja 2:1;
1. Słowacja         2   3   2:1
2. Walia              1   3   1:0
3. Węgry            2   3   2:3
4. Chorwacja    2    3   3:3
5. Azerbejdżan 1    0   1:2
Grupa F
1. kolejka: Malta – Wyspy Owcze 2:1; Szwecja – Rumunia 2:1; Hiszpania – Norwegia 2:1
2. kolejka: Malta – Hiszpania 0:2; Norwegia – Szwecja 3:3; Rumunia – Wyspy Owcze 4:1
1. Hiszpania           2   6   4:1
2. Szwecj                2   4   5:4
3. Rumunia           2   3   5:3
4. Malta                  2   3   2:3
5. Norwegia           2   1   4:5
6. Wyspy Owcze   2   0   2:6
Grupa G
1. kolejka: Austria – Polska 0:1; Macedonia Płn – Łotwa 3:1; Izrael – Słowenia 1:1.
2. kolejka: Polska – Łotwa 2:0, Izrael – Austria 4:2; Słowenia – Macedonia Płn 1:1
1. Polska               2   6   3:0
2. Izrael                  2   4   5:3
3. Macedonia Płn 2   4   4:2
4. Słowenia            2   2   2:2
5. Austria               2   0   2:5
6. Łotwa                 2   0   1:5
Grupa H
1. kolejka: Albania – Turcja 0:2; Andora – Islandia 0:2; Mołdawia – Francja 1:4.
2. kolejka: Turcja – Mołdawia 4:0; Andora – Albania 0:3; Francja – Islandia 4:0.
1. Francja           2   6   8:1
2. Turcja             2   6   6:0
3. Albania           2   3   3:2
4. Islandia          2   3   2:4
5. Andora           2   0   0:5
6. Mołdawia      2   0   1:8
Grupa I
1. kolejka: Kazachstan – Szkocja 3:0; Cypr – San Marino 5:0; Belgia – Rosja 3:1;
2. kolejka: Kazachstan – Rosja 0:4; San Marino – Szkocja 0:2; Cypr – Belgia 0:2.
1. Belgia                   2   6   5:1
2. Rosja                   2   3   5:3
3. Kazachstan         2   3   3:4
4. Cypr                     2   3   5:2
5. Szkocja                2   3   2:3
6. San Marino        2   0   0:7
Grupa J
1. kolejka: Bośnia i Hercegowina – Armenia 2:1; Włochy – Finlandia 2:0; Liechtenstein – Grecja 0:2. 2. kolejka: Armenia – Finlandia 0:2 ;BiH – Grecja 2:2; Włochy – Liechtenstein 6:0
1. Włochy                  2   6   8:0
2. Grecja                   2   4   4:2
3. B i H                      2   4   4:3
4. Finlandia             2    3   2:2
5. Armenia               2    0   1:4
6. Liechtenstein      2    0   0:8

 

Popis Lewandowskiego w reprezentacji

Reprezentacja Polski meczami z Austrią (1:0) i Łotwą (2:0) rozpoczęła rywalizacje o awans do mistrzostw Europy w 2020 roku. To trzecie z rzędu kwalifikacje do wielkiej piłkarskiej imprezy, w których kluczowym graczem biało-czerwonych jest Robert Lewandowski – teraz już nie tylko kapitan i najskuteczniejszy strzelec drużyny, lecz także jej najlepszy gracz. Sześć zdobytych punktów i pozycja lidera grupy to gównie jego zasługa.

Lewandowski najwięcej stracił wizerunkowo na nieudanym występie naszej drużyny w ubiegłorocznym mundialu w Rosji. Jego kariera, dotąd znajdująca się na kursie wznoszącym, mocno wyhamowała, do czego przyczyniły się także jego plany odejścia z Bayernu Monachium, przez które stał się dla niemieckich mediów workiem do bicia. „Lewy” latem ubiegłego roku gruntownie jednak przemyślał swoją strategię kariery i zmienił w niej pryncypia – zamiast odchodzić z Bayernu, zaczął zabiegać o przedłużenie kontraktu, a nawet okazywać przywiązanie do barw tego klubu, czego wcześniej nie robił. Zaczął też wprowadzać zmiany w swoim stylu gry – nadal był pazernym na gole snajperem, ale coraz częściej i z coraz lepszym skutkiem zaczął też stwarzać okazje bramkowe kolegom.

Lewy wciąż stanowi o sile zespołu

Na zgrupowanie przed marcowymi meczami reprezentacji Lewandowski nie jechał jednak z taką pewnością, bo eksplozja strzeleckiej mocy Krzysztofa Piątka w Serie A wznieciła w Polsce dyskusję, czy wobec przeciągającego się braku skuteczności „Lewego” w reprezentacji (osiem kolejnych meczów bez gola) aby nie nadszedł już czas na zmianę w obsadzie pozycji środkowego napastnika na korzyść gracza AC Milan. Poza tym nie jest chyba tajemnicą, że kilku piłkarzy kadry ma duży kłopot z zaakceptowaniem wiodącej roli Lewandowskiego w kadrze, co zresztą doskonale było widać w meczach z Austrią i Łotwą.
Te mecze pokazały jednak dobitnie, że kapitan naszej reprezentacji wciąż stanowi co najmniej połowę piłkarskiej wartości zespołu i ten oczywisty fakt, potwierdzany zresztą w oficjalnych wypowiedziach przez najważniejszych ludzi w polskim futbolu, czyli prezesa PZPN Zbigniewa Bońka i jego zastępcę Marka Koźmińskiego, nie pozwala jego oponentom na podniesienie jawnego buntu.

Wspomniany Koźmiński, przypomnijmy – wiceprezes PZPN ds. szkoleniowych, w jednym z wywiadów udzielonych po meczu Polska – Łotwa stwierdził: „Nie rozumiem osób, które podważają niezaprzeczalną rolę Lewandowskiego w kadrze. Oczywiście Robert nie strzelał goli w kilku meczach, zdarzyły mu się też słabe występy, ale to wciąż lider tej drużyny. Od niego oczekuje się nieprawdopodobnych rzeczy, ale w tych oczekiwaniach trzeba zachować trochę rozsądku. W Wiedniu też grał bardzo dobrze, wypracował fantastyczną sytuację Piątkowi, a z Łotwą oprócz zdobycia kluczowej bramki na 1:0, przez cały mecz ofiarnie walczył i miał jeszcze trzy znakomite podania do kolegów, którym stworzył okazje bramkowe. Jemu takich podań dostarczono mało. Robert dzisiaj jest już trochę innym graczem, nie skupia się wyłącznie na strzelaniu goli, lecz podejmuje się kreować grę zespołu i wypracowuje okazje innym. Nie twierdzę, że nie można go krytykować jeśli zagra słabiej, tylko co u niego znaczy słabiej? Nawet wtedy jest przecież znacznie lepszy od wielu innych zawodników”. Naprawdę trzeba wiele złej woli, żeby nie przyznać Koźmińskiemu racji. Nie ma też podstaw sądzić, że nie zna się na rzeczy.

Dla PZPN awans do Euro 2020 nie jest może kwestią życia i śmierci, ma jednak znaczenie na tyle ważne, żeby nie zostawiać losów awansu wyłącznie w gestii Jerzego Brzęczka. Także dlatego, że jego personalne decyzje i niezrozumiały upór, z jakim przy niektórych obstaje, nie budzą do niego jak na razie pełnego zaufania. Zwycięstwa w spotkaniach z Austrią i Łotwą z pewnością nie da się uznać jako efekt jego trenerskich umiejętności. Biało-czerwoni wygrali te spotkania dosyć szczęśliwie. Nawet Łotysze, chociaż mieli w swoich szeregach graczy z klubów naszej ekstraklasy, a nawet I ligi, sprawiali wrażenie zespołu lepiej przygotowanego do meczu pod względem taktycznym.

Prosta droga do awansu

Po meczu jednak tylko Lewandowski miał odwagę powiedzieć, co w grze biało-czerwonych szwankowała najbardziej. „Parę rzeczy musimy poprawić. Przede wszystkim utrzymywanie się przy piłce i jej rozgrywanie. Musimy szybciej operować piłką, wypracować automatyzmy, dzięki którym będziemy mogli grać „w ciemno”. w meczu z Łotwą zbyt często przyjmowaliśmy piłkę i potem staliśmy z nią w miejscu, a jak wiadomo bez szybkości trudno jest zaskoczyć przeciwnika i stworzyć sytuację do strzelenia gola. Ogólnie rzecz biorąc mamy powody do zadowolenia, bo zrealizowaliśmy założony plan i mamy na koncie komplet punktów. Na kolejnym zgrupowaniu, w czerwcu, będzie trochę więcej czasu na przećwiczenie kilku elementów. Musimy bez przerwy doskonalić naszą grę z myślą nie tylko o eliminacjach, lecz także w kontekście występu w mistrzostwach Europy, do których, w co głęboko wierzę, nasza drużyna awansuje” – zapewniał „Lewy”.

Po pierwszej turze spotkań w grupie G biało-czerwoni znaleźli się na prostej drodze do tego celu, ale sądząc po wynikach innych spotkań to chyba jednak nie Austria będzie ich najtrudniejszym rywalem. Aspiracje do walki o awans z pierwszego miejsca zgłosiły też zespoły Izraela i Macedonii Północnej, a właśnie z tymi zespołami nasza reprezentacja zmierzy się w czerwcu. Najtrudniejszy będzie zapewne mecz z Izraelem na Stadionie Narodowym w Warszawie, niekoniecznie tylko w warstwie sportowej.

Nie mają z kim przegrać?

Po pierwszej turze spotkań nasza reprezentacja ustawiła się w roli faworyta do zwycięstwa w grupie. Gdyby wygrała oba spotkania w czerwcu, pozostałe do rozegrania mecze trener Brzęczek mógłby wykorzystać na przećwiczenie różnych schematów taktycznych, także tych z grą na trzech obrońców i trójkę napastników. Na razie pod tym względem możliwości naszej reprezentacji prezentują się bardzo ubogo. Z Austrią i Łotwą biało-czerwoni zagrali w ustawieniu 1-4-4-2, co łatwo rozszyfrowali i zneutralizowali nawet Łotysze, chociaż to zespół z drugiej setki rankingu FIFA. Przy maksymalnym zaangażowaniu Lewandowskiego, strzeleckim szczęściu Piątka i bramkarskim Wojciecha Szczęsnego polski zespół wyszedł z opresji zwycięsko, lecz bez znaczącej poprawy jakości gry swój ewentualny występ w Euro 2020 zakończy takim samym blamażem jak występ na mundialu w Rosji.

Tylko czy z Arkadiuszem Recą na lewej obronie (jego asysta przy golu Lewandowskiego nie zmienia niskiej oceny jego występu), chaotycznym i bezproduktywnym Kamilem Grosickim, przewidywalnymi w swojej grze Mateuszem Klichem i Grzegorzem Krychowiakiem, zespół tworzony obecnie przez Brzęczka może w ogóle wznieść się na wyższy poziom?

Grupa G
Austria – Polska 0:1; Macedonia Północna – Łotwa 3:1; Izrael – Słowenia 1:1;
Polska – Łotwa 2:0; Słowenia – Macedonia Płn 1:1; Izrael – Austria 4:2.
1. Polska                   2    6    3:0
2. Izrael                    2    4    5:3
3. Macedonia Płn   2    4    4:2
4. Słowenia             2     2    2:2
5. Austria                2     0    2:5
6. Łotwa                  2     0    1:5
Następne mecze
7 czerwca 2019: Macedonia Płn – Polska; Austria – Słowenia; Łotwa – Izrael.
10 czerwca 2019: Polska – Izrael; Łotwa – Słowenia; Macedonia Płn – Austria

 

Orły wśród słabeuszy

Mecz z mającą wielkie aspiracje i trudną do pokonania na jej terenie drużyną Austrii nie był wybitnym występem reprezentacji Polski. Biało-czerwoni wygrali jednak 1:0 i dali dowód, że mimo słabszego okresu to on są w grupie G faworytami do awansu.

Trener Jerzy Brzęczek przed czwartkowym meczem podjął trzy istotne decyzje kadrowe. Pierwsza – wybrał bramkarza numer 1 i postawił na Wojciecha Szczęsnego, druga – wbrew spekulacjom mediów nie wystawił do gry swojego siostrzeńca Jakuba Błaszczykowskiego, i wreszcie trzecia, najmniej fortunna – posadził na ławie Krzysztofa Piątka, a do gry u boku Roberta Lewandowskiego wystawił Arkadiusza Milika. Nie była to trafna decyzja, bo Milik zmagał się przed meczem z jakąś infekcją i na dobrą sprawę to on powinien usiąść na ławie. W przerwie został zmieniony, ale o dziwo – nie przez Piątka, tylko Przemysława Frankowskiego. Dopiero wtedy, gdy urazu doznał Piotr Zieliński, selekcjoner biało-czerwonych posłał w jego miejsce Piątka, a napastnik AC Milan zawstydził go zdobywając zwycięską bramkę.

Piątek tym trafieniem przyćmił trochę Roberta Lewandowskiego, ale bez wątpienia to kapitan naszej reprezentacji zasłużył na wyższe oceny. „Lewy” znów wprawdzie nie zdobył bramki, lecz bez dwóch zdań był jednym z najlepszych graczy w polskiej drużynie. W niedzielnym meczu z Łotwą na Stadionie Narodowym (zakończył się po zamknięciu wydania) cała drużyna powinna w podzięce grać na niego z całych sił, żeby wreszcie trafił do siatki.

Także Piątek, chociaż ten piłkarz jest teraz w takim strzeleckim amoku, że na boisku interesuje go tylko zdobywanie bramek. A już na pewno powinien to robić Kamil Grosicki, który w spotkaniu z Austriakami żadnej ze swoich akcji skrzydłami nie zakończył celnym podaniem. Jeśli dodamy do tego beznadziejnie niecelne dośrodkowania z rzutów rożnych i liczne błędy w grze defensywnej, rodzi się poważna wątpliwość co do przydatności tego piłkarza w kadrze. Niestety, ma on w polskich mediach sporą grupę sympatyków zupełnie ślepych na te mankamenty i dostaje od nich wysokie noty, które zaciemniają faktyczny obraz.
W sumie jednak po meczu z Austrią humory kibiców się poprawiły, bo wreszcie po serii sześciu spotkań bez zwycięstwa biało-czerwoni wygrali mecz. Był to też pierwszy triumf Brzęczka w roli selekcjonera kadry. Nikt nie miał wątpliwości, że w niedzielę reprezentacja pod jego wodzą także wygra, chociaż sporą grupę zawodników dopadło przeziębienie. Drużyna Łotwy jest chyba najsłabsza w grupie (w czwartek przegrała z Macedonią na wyjeździe 1:3) i nie wygrać z nią to dzisiaj obciach.