Kadra Polski trenuje w Spale

Kadra Polski siatkarzy od poniedziałku przebywa w Centralnym Ośrodku Sportu w Spale. Trener Vital Heynen powołał na zgrupowanie 19 siatkarzy, którym towarzyszy 11 osób ze sztabu szkoleniowego. Cała grupa musiała najpierw zrobić testy na obecność koronawirusa i zapoznać się z surowym regulaminem ośrodka.

Nie spodziewano się żadnych problemów, bo w ciągu ostatnich dwóch tygodni zawodnicy i trenerzy stosowali się do zaleceń Centralnego Ośrodka Medycyny Sportowej. Unikali tłumów, niepotrzebnych wyjść z domu, do minimum ograniczali kontakty z ludźmi, z którymi nie mieszkają. Lekarz kadry doktor Jan Sokal codziennie sporządzał raport o stanie samopoczucia wszystkich zaproszonych na zgrupowanie osób. Ale reżim epidemiczny ma swoje prawa i dopóki nie było absolutnej pewność, że wszyscy przybyli do Spały członkowie siatkarskiej ekipy są zdrowi, dopóty trener Vital Heynen nie mógł zacząć treningów.
Każdy z uczestników grupowania ma do dyspozycji osobny pokój w hotelu i będą w nich mieszkać do końca dwutygodniowego zgrupowania, chociaż trenować będą mogli jednocześnie całą grupą. Wspólnie też będą jadać posiłki i spędzać czas wolny. W hotelu na terenie COS w Spale na potrzeby siatkarskiej kadry przeznaczono całe piętro oraz jedną ze stołówek. Unikanie kontaktu z innymi sportowcami przebywającymi na terenie ośrodka nie powinno stanowić problemu, a unikać trzeba będzie, bo do tego siatkarze zobowiązali się podpisując regulamin pobytu.
Nie mają natomiast ograniczeń w kontaktach między sobą i mogą przebywać w grupie, zatem główny cel tego zgrupowania jaki wyznaczył trener Heynen, czyli integracja i budowanie „team spirit”, da się zrealizować bez większych przeszkód, choć oczywiście nie zwalnia to z zachowania rozsądku i przestrzegania obowiązujących w COS Spała przepisów związanych w pandemią koronawirusa. Po terenie ośrodka kadrowicze mają poruszać się w maseczkach.
Pierwszy w ośrodku w Spale zjawił się Vital Heynen, który przyjechał z Belgii samochodem już w sobotę. „Na granicy pokazałem zaświadczenie z Polskiego Związku Piłki Siatkowej, że jadę do pracy i mogłem wjechać. Nie musiałem przechodzić kwarantanny” – przyznał belgijski szkoleniowiec.
Dla selekcjonera biało-czerwonych te zgrupowanie będzie zupełnie nowym doświadczeniem. „Mam mnóstwo pomysłów na organizowanie treningów, ale wiele będzie zależało od tego, w jakiej formie zaczną zgrupowanie moi siatkarze. A mogą być duże różnice, dlatego na początku będzie trzeba dla każdego stworzyć indywidualny program treningowy. Widziałem statystyki z niemieckiej piłki nożnej, z których wynika, że ryzyko kontuzji jest teraz dwukrotnie większe niż normalnie. My też musimy wziąć to pod uwagę i w pierwszej kolejności popracować nad przygotowaniem fizycznym. Zaczniemy ostrożnie” – zapewniał trener Heynen.
Jeżeli nasza reprezentacja zagra latem jakieś mecze (prowadzone są przede wszystkim rozmowy z Rosjanami, ale sondowana jest także możliwość ściągnięcia do Polski reprezentacji Serbii), to najwcześniej odbędą się one po zakończeniu drugiej części zgrupowania, czyli w drugiej połowie lipca. „Wtedy moi gracze powinni być już gotowi do gry” – twierdzi belgijski selekcjoner ekipy biało-czerwonych.
Szkoleniowiec zamierza trzymać się ustaleń poczynionych wcześniej w rozmowach z zawodnikami i da im dużą swobodę w ustalaniu obciążeń treningowych. Poza dyskusją, jak podkreśla żartobliwie, jest tylko obowiązkowa obecność na grillu, który zobowiązał się urządzić dla całej kadry, gdy przedłużył kontrakt z Polskim Związkiem Piłki Siatkowej. Siatkarzy nie będzie musiał jednak do tego zmuszać, wręcz odwrotnie – wszyscy teraz żartują, że trenera nie da rady się wywinąć z obietnicy, bo ośrodek jest zamknięty i nigdzie sie przed nimi tam nie schowa.
Dobra atmosfera w kadrze zawsze była jej mocną stroną, nie inaczej jest i teraz. Tym bardziej, że po kilku miesiącach izolacji wszyscy kadrowicze są spragnieni kontaktów i rywalizacji, nawet jeśli przyjdzie im toczyć ją na boisku do piłki plażowej czy do koszykówki. „Fajnie będzie zobaczyć chłopaków po tak długiej przerwie, po całej tej izolacji, i razem się trochę pośmiać. Atmosferę w zespole mamy bardzo dobrą, ale trener chce żeby była jeszcze lepsza. To da się zrobić, bo my wszyscy się lubimy i dobrze ze sobą dogadujemy. Poza tym zgrupowanie zawsze daje dodatkową mobilizację do treningu. Dla mnie to będzie przedsmak tego, co nas czeka przez cały kolejny rok, aż do igrzysk olimpijskich. Wiemy już, że z dziewiętnastki, która przyjedzie do Spały, trener wybierze dwunastu na przyszłoroczne igrzyska” – wyjawił w jednej z wypowiedzi dla mediów zawodnik VERVY Warszawa Bartosz Kwolek.

48 godzin sport

Będzie restart Primera Division
Premier Hiszpanii Pedro Sanchez ogłosił w sobotę wznowienie rozgrywek Primera Division po 8 czerwca. Zdaniem miejscowych mediów to oznacza, że pierwsze mecze ligowe w czasie pandemii koronawirusa będą rozgrywane w weekend 12-14 czerwca. Kluby będą musiały jednak respektować wszelkie środki bezpieczeństwa dla uczestników spotkań, które będą się odbywały bez udziału publiczności. W tabeli przed wstrzymaniem rozgrywek po 27. kolejce liderem była Barcelona (58 pkt), przed Realem Madryt (56 pkt) i zespołem FC Sevilla (47 pkt).

Wirtualni kibice w Aarhus
Duński klub AGF Aarhus znalazł sposób na brak kibiców podczas meczów ekstraklasy, która wraca do rywalizacji 28 maja po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa. Jego piłkarze zagrają przed „wirtualną trybuną” – na ekranach widoczni będą fani dopingujący w domach, którzy będą widoczni na ekranach ustawionych na wszystkich sektorach trybun. Za pośrednictwem aplikacji Zoom wszyscy obecni na stadionie będą mogli na żywo zobaczyć reakcje kibiców, którzy wydarzenia na boisku będą śledzić przed monitorami swoich domowych komputerów. Po 24 kolejkach duńskiej ekstraklasy w tabeli prowadzi FC Midtjylland z 62 punktami. Zespół z Aarhus, który ma jedno zaległe spotkanie, traci do lidera 22 punkty.

Nowy gracz w Asseco Resovii
Asseco Resovia Rzeszów podpisała roczny kontrakt z fińskim siatkarzem Timo Tammemaą. Grający na pozycji środkowego 29-letni zawodnik do rzeszowskiej ekipy przenosi się z francuskiego Tours VB, w którym spędził ostatni sezon. Tammemaa ma w dorobku mistrzostwo i Puchar Estonii wywalczone z Selverem Talin, mistrzostwo Belgii z Noliko Maaseik oraz wicemistrzostwo Francji ze Spacer’s de Toulouse. Wraz z kadrą Estonii dwukrotnie wygrywał Ligę Europejską (2016, 2018), występował też w mistrzostwach Europy w 2015, 2017 i 2019 roku.

Nie chcą Philippe Couthinho
Bayern Monachium nie skorzystał z opcji wykupienia za 120 milionów euro brazylijskiego piłkarza Philippe Coutinho, wypożyczonego w ubiegłym roku z Barcelony 8,5 mln euro. Prezes tego klubu, Karl-Heinz Rummenigge, wyjawił w wypowiedzi dla magazynu „Der Spiegel”, że termin wykupienia tego zawodnika minął. Niespełna 28-letni Coutinho był witany w Monachium z wielkimi nadziejami. Przed przerwą w rozgrywkach Bundesligi spowodowaną koronawirusem zagrał w 22 z 25 meczów, z czego 15 razy w podstawowym składzie. Wprawdzie jego dorobek ośmiu goli i sześciu asyst nie jest złym wynikiem, ale wpływ brazylijskiego pomocnika na grę Bayernu był mniejszy niż oczekiwano. W kwietniu, wykorzystując przerwę w rozgrywkach, Coutinho przeszedł operację stawu skokowego i obecnie jest niezdolny do gry.

Karbownik zostaje w Legii
Legia Warszawa przedłużyła do 30 czerwca 2024 roku kontrakt z Michałem Karbownikiem. 19-letni obrońca w tym sezonie rozegrał 19 meczów w PKO Ekstraklasie, a we wszystkich rozgrywkach 22. W mediach pojawiały się spekulacje, że jego pozyskaniem są zainteresowane kluby hiszpańskie, ale do stołecznego klubu nie wpłynęła żadna konkretna oferta transferowa. Legia oczekuje za tego piłkarz co najmniej siedem milionów euro.

Kwolek nadal w VERVIE
Siatkarz reprezentacji Polski Bartosz Kwolek przedłużył o kolejne dwa sezony kontrakt z ekipą Vervy Warszawa Orlen Paliwa. 22-letni przyjmujący, który w 2018 roku był w kadrze kadry Polski, która zdobyła mistrzostwo świata, występuje w barwach stołecznej drużyny od 2016 roku.

Posędziują w Pucharze Polski
Polski Związek Piłki Nożnej wyznaczył sędziów do poprowadzenia zaległych meczów 1/4 finału Pucharu Polski (awans zdążyły wywalczyć Lechia Gdańsk i Cracovia). Zaplanowane na wtorek 26 maja spotkanie Miedzi Legnica z Legią Warszawa posędziuje Bartosz Frankowski z Torunia, natomiast arbitrem środowej potyczki Stali Mielec z Lechem Poznań będzie Paweł Gil z Lublina.

Patrick Eving z koronawirusem
Patrick Ewing, jeden z najwybitniejszych graczy ligi NBA z przełomu lat 80. i 90 XX wieku, członek słynnego amerykańskiego Dream Teamu koszykarzy, który zdobył złoto na igrzyskach olimpijskich w 1992 roku w Barcelonie, został zakażony koronawirusem. 57-letni obecnie Ewing jest trenerem uniwersyteckiej drużyny Georgetown. Władze uczelni podały, że przebadani zostali wszyscy członkowie zespołu, ale wynik pozytywny dał tylko test Ewinga.

Zmarł mistrz Wielkiego Szlema
W miniony piątek w wieku 83 lat zmarł Ashley Cooper, wybitny tenisista, czterokrotny triumfator turniejów Wielkiego Szlema. O jego śmierci poinformowała organizacja zrzeszająca zawodowych tenisistów (ATP). Cooper był uważany za jednego z najbardziej wybitnych tenisistów lat 50. i 60. ubiegłego wieku. W 1957 roku Australijczyk wygrał trzy turnieje Wielkiego Szlema i tym samym roku triumfował też z reprezentacją Australii w Pucharze Davisa. Z powodu kontuzji pleców musiał zakończyć karierę w 1962 roku. W 1991 roku został wpisany do Międzynarodowej Tenisowej Galerii Sław.

Ligue 1 zacznie w sierpniu
Zarządzająca rozgrywkami francuskiej ekstraklasy piłkarskiej Profesjonalna Liga Futbolu (LFP) ogłosiła, że nowy sezon Ligue 1 rozpocznie się 23 sierpnia. Nie będzie to restart, bo pod koniec kwietnia zdecydowano, że wstrzymany z powodu pandemii koronawirusa bieżący sezon nie będzie wznowiony. Tytuł przyznano pierwszej w tabeli ekipie Paris Saint-Germain.

Heynen podwójnie zadowolony

W środku tego tygodnia grała siatkarska Liga Mistrzów. Z polskich drużyn pierwsza do walki przystąpiła VERVA Warszawa, która w hali stołecznego Torwaru przegrała 1:3 z drużyną Sir Sicoma Monini Perugia. Trenerem włoskiej ekipy jest selekcjoner kadry Polski Vital Heynen, a asem atutowym Kubańczyk Wilfredo Leon.

Heynen znalazł się w Warszawie w dwuznacznej sytuacji, bo w zespole VERVY przeciwko Sir Sicoma Monini Perugia zagrało trzech reprezentantów Polski – Bartosz Kwolek, Piotr Nowakowski i Damian Wojtaszek. W rywalizacji klubowej belgijski trener nie kieruje się sentymentami, zwłaszcza że nie ma takiej mocnej pozycji we włoskim klubie, jaką ma w naszej kadrze. Jego włoscy pracodawcy oczekują od niego zwycięstw i nie przyjmują żadnych wymówek w przypadku porażek. Tak więc chociaż Heynen i Wilfredo Leon zostali ciepło przywitani przez ponad 5,5 tysiąca kibiców przybyłych do hali Torwaru, Belg nawet przez chwilę nie wyszedł z roli trenera klubowego. „Trudno było się skupić na meczu, bo publiczność była głośna, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Niestety, tym razem pojawiłem się tu jako szkoleniowiec Perugii i musiałem się skupić na swoich obowiązkach” – przyznał w pomeczowej wypowiedzi Heynen.

Wicemistrzowie Włoch wygrali w stolicy z wicemistrzami Polski 3:1. Leon znowu był wiodącym graczem w ekipie Sir Sicoma Monini Perugia, dla której zdobył 25 punktów i tytuł najlepszego gracza spotkania spychając w grających w warszawskim zespole trzech kolegów z polskiej reprezentacji. Pytany o ocenę występu Kwolka, Nowakowskiego i Wojtaszka, trener Heynen niemile zaskoczył protekcjonalnym tonem. „Wszystkim trzem kadrowiczom z VERVY poszło nieźle i wywołali tym u mnie uśmiech. Oni wykonali swoją robotę i zagrali dobrze, ale mój zespół wygrał. Cieszą mnie obie te rzeczy” – stwierdził. „W naszej grze było sporo błędów, ale moi zawodnicy jeszcze w niedzielę grali trudny mecz w krajowej lidze. Jego trudy widać było także po Wilfredo. Zaczęliśmy mecz dobrze, ale potem pojawiały się spadki energii i spotkanie zrobiło się wyrównane. Kilka decyzji sędziów budziło spore wątpliwości. Ale musimy sobie radzić też w takich trudnych sytuacjach” –dodał belgijski szkoleniowiec.
Na koniec Heynen mocno jednak podpadł grupie obsługujących mecz polskich dziennikarzy, bo próbował uniemożliwić im rozmowę z Wilfredo Leonem. Ostatecznie po awanturze Kubańczyk stawił się na spotkanie z przedstawicielami mediów, trochę nawet zdziwiony zamieszaniem, bo jak się okazało nie wracał z zespołem do Włoch, bo dostał kilka dni wolnego i ten czas zaplanował spędzić z rodziną w Warszawie. Nie bardzo zatem wiadomo dlaczego Heynen wdał się w niepotrzebną awanturę, która z pewnością zostanie Belgowi zapamiętana.

Podobnie jak ironiczna, a przez to niezbyt elegancka uwaga dotycząca obowiązkowego ubioru. Heynen w hali Torwaru paradował bowiem w garniturze, czym zaskoczył, bo jako trener kadry Polski zwykle na meczach chodził w dresie. Zapytany o to Belg dał do zrozumienia, że osobiście woli garnitur i jest zadowolony, iż trenerzy włoskiej ligi mają nakazane ubierać się elegancko. Wyjaśnił przy tym, że obowiązek noszenia dresu podczas meczów naszej reprezentacji nałożyli na niego działacze Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

Co do Leona, kontrowersji żadnych nie było. „To nie był dla nas łatwy mecz. Dwa dni temu graliśmy z Modeną i mieliśmy mało czasu na odpoczynek, ale zagraliśmy na dobrym poziomie, podobnie jak drużyna z Warszawy. Mam nadzieję, że wszyscy są po tym spotkaniu zadowoleni, choć pewnie zawodnicy VERVY najmniej. Ale spotkanie było dobre. Zostanę w Polsce na kilka dni, ale święta spędzę już jednak we Włoszech, bo 26 grudnia gramy mecz ligowy” – powiedział kubański siatkarz z polskim paszportem.

Ekipa VERVY zaliczyła zatem drugą porażkę w Lidze Mistrzów i może mieć kłopoty z wywalczeniem awansu do kolejnej rundy rozgrywek. Coś takiego nie grozi natomiast Grupie Azoty ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle. Aktualni mistrzowie Polski w europejskich pucharach idą w swojej grupie jak burza. W miniona środę w meczu 3. kolejki Ligi Mistrzów pokonali na wyjeździe 3:0 VfB Friedrichshafen. To trzecia wygrana siatkarzy ZAKSY w tych rozgrywkach bez straty seta (wcześniej do zera zwyciężyli Vojvodinę Nowy Sad i Knack Roeselare), co rzecz jasna daje im pewne prowadzenie w grupie E. Podopieczni trenera Nikoli Grbicia są pewniakami do awansu z pierwszego miejsca.

Trzeci z naszych zespołów rywalizujących w Lidze Mistrzów, Jastrzębski Węgiel, swój mecz rozegrał w czwartek. Jastrzębianie podejmowali belgijski Greenyard Maaseik, ale to spotkanie zakończyło się po zamknięciu wydania.

 

Teraz powalczą o Puchar Świata

Nasi siatkarze nie narzekają na brak zajęcia. Ledwie skończyli w Paryżu mistrzostwa Europy, a już zaczęli zmagania w rozgrywanym w Japonii Pucharze Świata. Na szczęście trener Vital Heynen ma do dyspozycji 24 zawodników wysokiej klasy, dlatego w pierwszym meczu turnieju biało-czerwoni bez brązowych medalistów EuroVolley 2019 wygrali z Tunezją 3:0.

Reprezentacja polskich siatkarzy trzy dni po wywalczeniu brązowego medalu w mistrzostwach Europy przystąpiła do rywalizacji w kolejnym morderczym pod względem liczby meczów turnieju. W europejskim czempionacie biało-czerwoni w Holandii, Słowenii i Francji rozegrali w sumie dziewięć meczów w ciągu 16 dni, teraz w Japonii podopiecznych Vitala Heynena czeka kolejna potężna dawka 11 spotkań w 15 dni. Nie wszyscy z naszych kluczowych graczy znaleźli w sobie dość samozaparcia, żeby to wytrzymać. „Mam dość, tęsknię już za rodziną, za dzieckiem, za najbliższymi. Jesteśmy cały rok poza domem, już podczas ME było mi ciężko. Nie wytrzymałbym turnieju w Japonii” – przyznał Piotr Nowakowski, który jeszcze przed mistrzostwami Europy wyjawił trenerowi, że w japońskim turnieju nie zagra. Z podobnego powodu z udziału w kończącej reprezentacyjny sezon imprezie zrezygnował Dawid Konarski, a Michał Kubiak obiecał, że jak już przyjedzie z rodziną na stałe do Japonii (gra na co dzień w lidze w tym kraju), to wpadnie odwiedzić kadrę, a jak będzie akurat potrzebny, to może ewentualnie pomóc.
Działacze FIVB niespecjalnie jednak przejmują się krytyką i upychają kalendarz gier kolejnymi rozbuchanymi ponad miarę imprezami. Bo każdy turniej przynosi im gigantyczne zyski, a Puchar Świata w Japonii to już dla nich prawdziwa żyła złota. Wieloletnia umowa gwarantuje Międzynarodowej Federacji Siatkówki milionowe wpływy ze sprzedaży praw telewizyjnych i od sponsorów.

Eksploatacja ponad siły

W poprzednich edycjach Pucharu Świata można było przynajmniej wywalczyć kwalifikację olimpijską, w tym roku pod względem sportowym jedynym zyskiem z udziału w japońskiej imprezie są punkty do rankingu, bo FIVB zorganizowała w sierpniu kwalifikacje olimpijskie, gdzie do zdobycia było sześć miejsc. Ale że umowa na Puchar Świata w Japonii podpisana została już w 2013 roku, zaś jej zerwanie groziło ogromnymi karami, światowa federacja zachowała się jak na dyktatora przystało i wymusiła start mimo absurdalnego zderzenia terminów dwóch wielkich imprez.

To jeden z powodów rezygnacji ze startu w Japonii wielu czołowych graczy – w Kraju Kwitnącej Wiśni zabraknie takich siatkarskich tuzów, jak Wallace, Osmany Juantorena, Iwan Zajcew, Dmitrij Muserski, Maksim Michajłow, Simone Giannelli, Taylor Sander czy wspomnianych już naszych graczy. Stawką imprezy, oprócz punktów do rankingu FIVB, są pokaźne nagrody pieniężne.
Trener Heynen wraz z częścią kadry brązowych medalistów EuroVolley 2019 wyruszył do Tokio w niedzielę, dołączając na miejscu do przebywającej tam już od kilku dni drugiej części szerokiej kadry pod wodzą trenera Jakuba Bednaruka. Belgijski szkoleniowiec w pierwszym meczu turnieju, z Tunezją, wystawił skład podpowiedziany przez jego asystenta. Niczym nie ryzykował, bo mistrz Afryki to nie jest przeciwnik, przed którym nasi siatkarze mogą czuć respekt.

Z tunezyjskim zespołem nasza reprezentacja jeszcze nigdy nie przegrała. Przed wtorkową potyczką w Japonii grała z nim ośmiokrotnie i w tych spotkaniach oddała jedynie dwa sety. Tunezja sukcesy odnosi głównie w turniejach kontynentalnych. W 2017 roku została mistrzem Afryki po raz dziewiąty w historii. W imprezie międzynarodowej tylko raz dostała się do najlepszej dziesiątki, a miało to miejsce w 1984 roku na igrzyskach w Los Angeles. W ubiegłorocznych mistrzostwach świata, tak udanych dla biało-czerwonych, Tunezyjczycy przegrali wszystkie mecze, a jedynymi osiągnięciami było urwanie po secie Serbii i Australii. Pozwoliło im to zająć przedostatnie, 23. miejsce w światowym czempionacie. W sierpniu tego roku w Gdańsku nasza drużyna w turnieju kwalifikacyjnym do przyszłorocznych igrzysk w Tokio pokonała Tunezję 3:0.

Wygrali w eksperymentalnym składzie

Przez niespełna dwa miesiące siła obu drużyn nie mogła się radykalnie zmienić i nawet trzeci skład biało-czerwonych, który na dodatek zagrał we wtorek po raz pierwszy w takim składzie (Łomacz, Kaczmarek, Huber, Lemański, Szymura, Kwolek, Popiwczak oraz Janusz, Łukasik, Fornal, Szalacha), wygrał bez trudu w trzech setach. W środę 2 października kolejnym rywalem naszej ekipy będą gospodarze Pucharu Świata, Japończycy.

W kolejnych spotkaniach biało-czerwoni zmierzą się jeszcze ze Stanami Zjednoczonymi, Argentyną, Włochami, Rosją, Egiptem, Australią, Brazylią, Kanadą i Iranem.

Terminarz gier kadry Polski w PŚ
(godziny wg. czasu polskiego):
Polska – Tunezja 3:0; Polska – Japonia, 2 października, godz. 12:20; Polska – USA, 4 października, godz. 8:00; Polska – Argentyna, 5 października, godz. 5:30; Polska – Włochy, 6 października, godz. 5:30; Polska – Rosja, 9 października, godz. 8:00; Polska – Egipt, 10 października, godz. 5:30; Polska – Australia, 11 października, godz. 5:30; Polska – Brazylia,13 października, godz. 8:00; Polska – Kanada, 14 października, godz. 5:30; Polska – Iran, 15 października, godz. 5.30.

Kadra Polski na PŚ 2019:
Rozgrywający: Marcin Janusz, Grzegorz Łomacz, Fabian Drzyzga, Marcin Komenda.
Atakujący: Łukasz Kaczmarek, Bartosz Kurek, Maciej Muzaj.
Środkowi: Michał Szalacha, Bartłomiej Lemański, Norbert Huber, Mateusz Bieniek, Karol Kłos, Jakub Kochanowski.
Przyjmujący: Tomasz Fornal, Bartosz Kwolek, Piotr Łukasik, Rafał Szymura, Wilfredo Leon, Aleksander Śliwka, Artur Szalpuk, Michał Kubiak.
Libero: Jakub Popiwczak, Damian Wojtaszek, Paweł Zatorski.

 

Teraz powalczą o prymat w Europie

W piątek 13 września reprezentacja Polski siatkarzy rozpocznie swój udział w mistrzostwach Europy. Na początek imprezy rozgrywanej we Francji, Belgii, Holandii i Słowenii biało-czerwoni zagrają z Estonią. Trener Vital Heynen nie znalazł w kadrze miejsca dla wracającego po kontuzji Bartosza Kurka.

Tegoroczne mistrzostwa Europy w piłce siatkowej mężczyzn będą już 31. edycją tej imprezy. Gospodarzami są cztery kraje – Francja, Belgia, Holandia i Słowenia. W tegorocznym czempionacie Starego Kontynentu rywalizować będą 24 zespoły. W pierwszej fazie zostały one podzielone na cztery grupy po sześć drużyn.

W grupie A (Montpellier) zagrają: Francja, Włochy, Bułgaria, Portugalia, Grecja i Rumunia; w grupie B (Bruksela, Antwerpia): Serbia, Niemcy, Belgia, Austria, Słowacja i Hiszpania; w grupie C (Lublana): Rosja, Słowenia, Turcja, Białoruś, Macedonia Północna i Finlandia; zaś w grupie D (Rotterdam, Amsterdam) reprezentacja Polski walczyć będzie z Holandią, Estonia, Ukrainą, Czechami i Czarnogórą.

Biało-czerwoni, aktualni mistrzowie świata, są rzecz jasna zaliczani do wąskiego grona faworytów turnieju. Oprócz Polaków szanse na medale przyznaje się ekipom broniącej tytułu Rosji, Francji (mistrz Europy z 2015), Włoch, Serbii, Niemiec i Belgii.
Podopieczni trenera Vitala Heynena rozpoczną mistrzostwa w piątek 13 września od meczu z Estonią, następnie w niedzielę 15 września zmierzą się z Holandią, w poniedziałek z Czechami, we wtorek z Czarnogórą, a w czwartek 19 września z Ukraina. Polacy trzy pierwsze mecze rozegrają w Rotterdamie, dwa ostatnie w Amsterdamie. Do kolejne rundy awansują po cztery zespoły z każdej grupy. W 1/8 finału drużyny z grupy A zmierzą się z drużynami z grupy C, natomiast ekipy z grupy D, czyli z naszymi siatkarzami, walczyć będą z czterema najlepszymi ekipami z grupy B, według schematu: B1-D4, B2-D3, D1-B4 i D2-B3. Potyczki ćwierćfinałowe rozegrane zostaną 23 i 24 września, zaś mecze półfinałowe (w Lublanie i Paryżu) oraz o medale (tylkow Paryżu) w dniach 26-29 września.

Polacy rozpoczną udział w mistrzostwach Europy w piątek meczem z reprezentacją Estonii. W fazie grupowej zagrają także z Czechami, Holandią, Czarnogórą i Ukrainą. Pierwsze trzy spotkania biao-czerwoni rozegrają w Rotterdamie, kolejne dwa w Amsterdamie, a na ewentualne mecze 1//8 i 1/4 finału pojadą prawdopodobnie do Apeldoorn. Półfinały ME 2019 odbędą się w słoweńskiej Lublanie oraz w Paryżu, a mecze o medale już tylko w stolicy Francji.

Z 16-osobowej kadry zawodników, którą trener Heynen powołał na ostatnie przez mistrzostwami zgrupowanie w Arłamowie, wypadło dwóch graczy – Bartosz Kurek, bo nie zdążył osiągnąć optymalnej formy po operacji kręgosłupa, którą przeszedł w kwietniu tego roku oraz jego klubowy kolega z ONICO Warszawa Bartosz Kwolek. Kurek, najlepszy siatkarz ubiegłorocznych mistrzostw świata, od początku miał niewielkie szanse na wywalczenie miejsca w składzie, natomiast co do Kwolka, to tym razem ten 22-letni przyjmujący przegrał rywalizację z Arturem Szalpukiem i Aleksandrem Śliwką, bo Michał Kubiak i Wilfredo Leon byli na tej pozycji pewniakami. Przypomnijmy, że w sierpniowym turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskie w Gdańsku Heynen postawił na pięciu przyjmujących i tylko trzech środkowych, przez co z kadry wypadł Jakub Kochanowski. Tym razem to siatkarz PGE Skry Bełchatów znalazł się w składzie jako czwarty środkowy, obok Mateusza Bieńka, Piotra Nowakowskiego (jedyny z zawodników obecnej kadry, który w 2010 roku zdobył mistrzostwo Europy) oraz Karola Kłosa.

Kadra Polski:
Rozgrywający: Fabian Drzyzga (Lokomotiw Nowosybirsk, Rosja), Marcin Komenda (Asseco Resovia Rzeszów).
Atakujący: Dawid Konarski (Jastrzębski Węgiel), Maciej Muzaj (Jurga Surgut, Rosja).
Środkowi: Mateusz Bieniek (Cucine Lube Civitanova, Włochy), Karol Kłos, Jakub Kochanowski (obaj PGE Skra Bełchatów), Piotr Nowakowski (ONICO Warszawa).
Przyjmujący: Michał Kubiak (Panasonic Panthers Hirakata, Japonia), Wilfredo Leon (Sir Safety Perugia, Wlochy), Artur Szalpuk (PGE Skra Bełchatów), Aleksander Śliwka (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).
Libero: Paweł Zatorski (ZAKSA), Damian Wojtaszek (ONICO Warszawa).

 

Kadra bez Bednorza i Kochanowskiego

Selekcjoner reprezentacji Polski siatkarzy Vital Heynen ogłosił skład kadry na XVII Memoriał Huberta Jerzego Wagnera, który w najbliższy weekend odbędzie się w Krakowie. Prawdopodobnie wybrani zawodnicy zagrają też tydzień później w Gdańsku, w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio.

Belgijski szkoleniowiec na turniej w krakowskiej Tauron Arenie z 16 siatkarzy, którzy trenowali ostatnio na zgrupowaniu w Zakopanem, nie powołał Jakuba Kochanowskiego i Bartosza Bednorza. Trudno na razie przesądzać, że ci dwaj utalentowani zawodnicy już ostatecznie wypadli ze składu szykowanego na olimpijskie kwalifikacje w Gdańsku, bo zwłaszcza Kochanowski nie bez powodu uważany jest przecież za najzdolniejszego siatkarza młodego pokolenia.

W Memoriale Wagnera biało-czerwoni w pierwszym meczu zmierzą się z Serbią (1 sierpnia), dzień później zagrają z Brazylią, a na zakończenie w sobotę 3 sierpnia z Finlandią. Przypomnijmy, że tydzień później w Gdańsku nasi siatkarze o olimpijski paszporty rywalizować będą z Tunezją (9 sierpnia), Francją (10 sierpnia) i Słowenią (11 sierpnia). Do olimpijskiego turnieju w Tokio zakwalifikuje się tylko zwycięska drużyna.

Kadra Polski
Środkowi: Mateusz Bieniek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Karol Kłos (PGE Skra Bełchatów), Piotr Nowakowski (ONICO Warszawa). Rozgrywający: Fabian Drzyzga (Lokomotiw Nowosybirsk, Rosja), Grzegorz Łomacz (PGE Skra). Atakujący: Dawid Konarski (Jastrzębski Węgiel), Maciej Muzaj (Gazprom-Jugra Surgut, Rosja). Przyjmujący: Michał Kubiak (Panasonic Panthers Hirakata, Japonia), Bartosz Kwolek (ONICO), Wilfredo Leon (Sir Safety Perugia, Włochy), Artur Szalpuk (PGE Skra), Aleksander Śliwka (ZAKSA). Libero: Damian Wojtaszek (ONICO), Paweł Zatorski (ZAKSA).

 

 

Trudne wybory Heynena

Dla reprezentacji Polski siatkarzy zbliża się czas kolejnej wielkiej próby. Za niespełna trzy tygodnie biało-czerwoni zagrają w Gdańsku w turnieju kwalifikacyjnym do przyszłorocznych igrzysk w Tokio z zespołami Francji, Słowenii i Tunezji. Trener Vital Heynen ma więc już niewiele czasu na podjęcie ostatecznych decyzji kadrowych.

W turniejach kwalifikacyjnych, czyli także tym z udziałem biało-czerwonych, drużyny zagrają w systemie „każdy z każdym”, zaś o miejscu w grupie decydować będą zwycięstwa, punkty, ratio setów, punktów i dopiero na samym końcu wynik bezpośredniego starcia. Olimpijskie paszporty do Tokio uzyskają jedynie zwycięzcy sześciu grup, którzy dołączą do gospodarzy igrzysk, Japończyków. O pozostałe do obsadzenie pięć miejsc w styczniu przyszłego roku odbędzie się dogrywka w turniejach kontynentalnych.

W turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich trenerzy mogą wystawić 14-osobowe kadry. Trener biało-czerwonych Vital Heynen w Lidze Narodów wykorzystał aż 26 zawodników i mimo ciągłych rotacji wywalczył w tych rozgrywkach trzecie miejsce. Znakomita postawa naszej drużyny w Final Six w Chicago była ogromnym zaskoczeniem dla rywali, bo przecież doskonale wiedzieli, że belgijski szkoleniowiec nie wysłał do USA aż 12 czołowych polskich siatkarzy, aktualnych przecież mistrzów świata. Z ekipy tak dzielnie walczącej w Final Six do Zakopanego, gdzie owa dwunastka asów spokojnie trenowała, zaprosił pięciu graczy. Tym samym zawęził szeroką kadrę biało-czerwonych z 26 do 17 zawodników. Trzech z nich w Gdańsku nie zagra, ale naprawdę nie jest łatwo ich wytypować.

Wśród rozgrywających pewniakiem wydaje się być Fabian Drzyzga, który poprowadził kadrę do ubiegłorocznego sukcesu w mistrzostwach świata. W Lidze Narodów grał krótko, a znacznie więcej szans dostał Grzegorz Łomacz. Mimo to siatkarz PGE Skry Bełchatów prawdopodobnie będzie dublerem Drzyzgi. Marcin Komenda, który dobrze wypadł w Final Six Ligi Narodów, raczej nie wygryzie ze składu żadnego z tych dwóch tuzów naszej siatkówki.
Wśród atakujących numerem 1 jest bez wątpienia rutynowany Dawid Konarski, a o rolę jego zmiennika rywalizują Maciej Muzaj i Łukasz Kaczmarek. Obaj w Lidze Narodów dostawali sporo szans w turniejach interkontynentalnych oraz w Final Six w Chicago. Chyba nieco lepiej prezentował się Muzaj, ale pewnie trener Heynen podejmie decyzję w ostatniej chwili. W razie czego będzie mógł na tę pozycję przesunąć któregoś z przyjmujących.

Na pozycji środowego o udział w kwalifikacjach olimpijskich rywalizuje czterech siatkarzy. Piotr Nowakowski miał najwięcej wolnego i jego aktualna dyspozycja jest największą niewiadomą, natomiast Mateusz Bieniek i Jakub Kochanowski grali dobrze w fazie interkontynentalnej Ligi Narodów, zaś Karol Kłos brylował w Final Six. Trudno wskazać najsłabszego z tej czwórki, ale może co się wyjaśni po najbliższych meczach towarzyskich.

Ból głowy Heynen ma też przy wyborze zawodników na pozycji przyjmującego. Pewni występu wydają się być Wilfredo Leon (ma zadebiutować podczas meczów towarzyskich z Holandią) oraz Michał Kubiak. Ponadto w przygotowaniach wciąż uczestniczą Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka, Bartosz Bednorz i Bartosz Kwolek. Teoretycznie zatem dwóch z nich powinno wypaść z kadry, chociaż selekcjoner może poświęcić tylko jednego z nich. Niewiadomą jest forma Artura Szalpuka, który z powodów zdrowotnych nie zdążył dojść do wysokiej dyspozycji podczas Ligi Narodów. Aleksander Śliwka świetnie się prezentował w fazie interkontynentalnej, a Bartosz Bednorz oraz Bartosz Kwolek byli filarami zespołu, który zdobył brąz w Final Six. Tu wybór jest naprawdę trudny.

Za to na pozycji libero sytuacja wydaje się klarowna. Paweł Zatorski i Damian Wojtaszek są raczej nie do zastąpienia i dobrze prezentujący się w Lidze Narodów Jakub Popiwczak raczej nie odbierze żadnemu z nich miejsca.

 

 

Heynen wolał Zakopane

Drużyna Rosji okazała się najlepsza w drugiej edycji Ligi Narodów. W finale turnieju w Chicago pokonała zespół USA 3:1 i powtórzyła ubiegłoroczny sukces. Reprezentacja Polski po wygranej z Brazylią 3:0 zajęła 3. miejsce. W naszym kraju więcej jednak niż o wyczynie siatkarzy mówiono o opuszczeniu zespołu przez trenera Vitala Heynena tuż przed potyczką o brązowy medal.

Ekipa „Sbornej” w fazie grupowej przegrała gładko 0:3 z Amerykanami, ale w tamtym spotkaniu jej fiński trener Tuomas Sammelvuo nie posłał do boju wszystkich swoich najlepszych zawodników. Musiał ostrożnie szafować ich siłami, bo rosyjska drużyna zaczynała najpóźniej swoje występy w Final Six i miała w perspektywie do rozegrania cztery mecze dzień po dniu. Ta kalkulacja jak się okazało przyniosła im sukces, bo w meczu o finał pokonali biało-czerwonych 3:1. Oczywiście trener Sammelvuo do gry z Polakami wystawił podstawowy skład, a nie ma w nim praktycznie słabych punktów – Dmitrj Wołkow, Jegor Kliuka, Iwan Jakowlew czy Wiktor Połetajew to już teraz gracze światowego formatu. Rosjanom w starciu z młodym polskim zespołem dopisało jednak też trochę szczęście, bo po pierwsze – trafili na jego słabszy dzień, a po drugie, zwykłej żądzy zwycięstwa nie przejawiał tym razem trener biało-czerwonych Vital Heynen.

Belgijski szkoleniowiec, aczkolwiek cieszyły go wcześniejsze wygrane jego podopiecznych z Brazylią i Iranem, to jednak myślami był przy trenujących w tym czasie w Zakopanem zawodnikach głównej kadry, bo w jego, a także szefów PZPS hierarchii celów, najważniejsze są w tym roku sierpniowe kwalifikacje olimpijskie oraz wrześniowe mistrzostwa Europy. I do tych imprez wykuwają formę w polskich górach nasi najlepsi obecnie gracze, z Michałem Kubiakiem, Jakubem Kochanowskim i Wilfredo Leonem na czele.

Zwycięstwa nie na rękę

Dlatego znakomita postawa kadry, która została wysłana do Chicago, była Heynenowi trochę nie na rękę, chociaż nie krył podziwu nad jej grą. Tak na marginesie, trenerzy pozostałych pięciu zespołów rywalizujących w Final Six szczerze Belgowi zazdrościli, bo żadna z ekip, nawet Amerykanie, Rosjanie i Brazylijczycy, nie miała w swojej kadrze nawet dwóch równorzędnych szóstek, więc trochę z przerażeniem patrzyli na popisy rezerwowej kadry biało-czerwonych. Zszokowani byli zwłaszcza Brazylijczycy, którzy w fazie grupowej zagrali przeciwko Polakom w najmocniejszym składzie i przegrali 2:3, a gdy w spotkaniu o brązowy medal posłali do boju drugą szóstkę, dostali tęgie lanie 0:3. Fiński trener „Sbornej” w półfinałowej potyczce z Polakami rzucił na szalę wszystkie siły swojego zespołu, ale chociaż ostatecznie wygrał 3:1, to kilka razy w trakcie meczu musiało mu się robić nieswojo, gdy grający w optymalnym ustawieniu rywale chwytali swój rytm gry i zaczynali seryjnie zdobywać punkty. Gdyby Heynen chciał ten mecz rzeczywiście wygrać, pewnie znalazłby sposób na powstrzymanie rosyjskich ataków. Potraktował jednak mecz wybitnie szkoleniowo i chyba dlatego Polacy go przegrali. Nawiasem mówiąc, w finale Amerykanie wystawili przeciwko „Sbornej” najmocniejszą szóstkę i też przegrali 1:3.

Potępiać za to belgijskiego trenera nie ma powodu, podobnie jak za jego rejteradę z Chicago przed meczem o brązowy medal z Brazylią. Na zdrowy rozum jego decyzja była niezbyt zrozumiała, bo tak naprawdę przyspieszył swój powrót do trenującej w Zakopanem kadry A ledwie o kilkanaście godzin. Opuszczając zespół w tak ważnym momencie Belg podpadł natomiast trochę kibicom, którzy już zdążyli polubić ten dzielnie walczący zespół, a także samym siatkarzom, bo nikt nie chce być lekceważony.

Hierarchia pozostała bez zmian

Nie okazywali jednak niezadowolenia, bo chociaż osiągnęli w Chicago niewątpliwy sukces, to przy całym szacunku dla ich osiągnięć (w poprzednim sezonie Polacy zakończyli występ w Final Six na fazie grupowej, zaś na podium stanęli po raz trzeci, licząc też poprzedzające Ligę Narodów rozgrywki Ligi Światowej), nic to w hierarchii polskiej kadry nie zmienia. Dowodzi tego choćby decyzja trenera Heynena, który z tej ekipy na zgrupowanie do Zakopanego zaprosił tylko pięciu zawodników – Karola Kłosa, Bartosza Bednorza, Macieja Muzaja, Łukasza Kaczmarka i Bartosza Kwolka.

Z naszych graczy indywidualne wyróżnienie za występy w Final Six przyznano jedynie Bednarzowi, który z dorobkiem 78 punktów został najlepiej punktujących zawodnikiem. W opinii ekspertów FIVB najlepszym zawodnikiem turnieju (MVP) został właśnie Matthew Anderson. Wśród środkowych za najlepszych uznano Amerykanina Maxa Holta i Rosjanina Iwan Jakowlewa, chociaż zapewne żaden z nich nie był lepszy od Karola Kłosa. Amerykanin Micah Christensen dostał nagrodę dla najlepszego rozgrywającego, a jego rodak Erik Shoji dla najlepszego libero. Te wybory Kłos skomentował krótko: „Największą nagrodą dla mnie jest to, że mogłem być kapitanem tej drużyny, a nie jakieś śmieszne wyróżnienia” – napisał na Twitterze kapitan naszej drużyny.

Ta jego rola zapewne nie skończy się po powrocie z Chicago, bo parę spraw w imieniu młodszych kolegów przyjdzie mu przypilnować. Liga Narodów to rozgrywki komercyjne, a nasza reprezentacja zarobiła w nich w sumie, za 3. miejsce, awans do Final Six i premie za wygrane mecze w fazie interkontynentalnej 1 848 000 złotych, a że nie wszyscy siatkarze z szerokiej kadry do tego zarobku jednakowo się przyczynili, przyjdzie starszyźnie drużyny trochę z kalkulatorem popracować, żeby nikt naprawdę nie poczuł się pokrzywdzony.

 

Siatkarze grają o milion dolarów

Trener siatkarskiej reprezentacji Polski Vital Heynen w Final Six Ligi Narodów nie wystawił najmocniejszego składu. Do Chicago poleciała kadra złożona z zawodników, którzy walczyli w dwóch ostatnich turniejach fazy interkontynentalnej w Mediolanie i Lipsku.

Takie rozwiązanie belgijski szkoleniowiec awizował już wcześniej, lecz z ogłoszeniem decyzji wstrzymywał się aż do wtorku, chociaż powód rozdziału kadry na dwie grupy jest znany od dawna. Dla biało-czerwonych ważniejsze są w tej chwili przygotowania do olimpijskiego turnieju kwalifikacyjnego, który w dniach 9-11 sierpnia zostanie rozegrany w Gdańsku, a oprócz naszej drużyny zagrają w nim jeszcze Francuzi, Słoweńcy i Tunezyjczycy. Do tej imprezy na zgrupowaniu w Zakopanem przygotowuje się grupa kilkunastu zawodników, wśród których jest też Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon.

Dlatego trener Heynen do Stanów Zjednoczonych nie poleciał z zawodnikami wyznaczonymi do gry w Final Six. Ma się tam pojawić dopiero w środę, dosłownie tuż przed pierwszym grupowym meczem biało-czerwonych z Brazylią. O ile rzecz jasna nie staną mu na przeszkodzie jakieś kłopoty komunikacyjne, typu opóźnienie czy wręcz odwołanie lotu. W takim przypadku polski zespół ma poprowadzić powołany w trybie pilnym na asystenta Heynena Jakub Bednaruk, na co dzień szkoleniowiec klubowej drużyny MKS Będzin.

Tak na marginesie – on też, podobnie jak inni asystenci Belga, Mieszko Gogol i Sebastian Pawlik, byli swego czasu konkurentami Heynena w konkursie na posadę trenera reprezentacji Polski. Belgijski selekcjoner biało-czerwonych wpadnie do Chicago jak po ogień, bo na jego obecność w Final Six, nawet symboliczną, naciskały władze PZPS. Chodziło o to, żeby FIVB nie odniosło wrażenie, że Polacy całkowicie lekceważą Ligę Narodów, a przy okazji zrobiono ukłon pod adresem chicagowskiej Polonii. Belgijski szkoleniowiec jednak jak wieść niesie nie zamierza siedzieć tam do końca imprezy, tylko planuje wrócić do Polski już po fazie grupowej. Gdyby nasz zespół jednak przebił się do półfinału, to być może zmieni zdanie i zostanie do końca, ale całkiem możliwym scenariuszem jest przekazanie obowiązków Bednarukowi.

Nasi siatkarze w środę zmierzą się Brazylijczykami, a w piątek z Irańczykami. W drugiej grupie rywalizować będą Amerykanie, Francuzi oraz Rosjanie. Do półfinału awansują po dwie najlepsze ekipy z każdej grupy. Faworytami są gospodarze turnieju Amerykanie, bo inne ekipy postąpiły podobnie jak Polacy i nie przysłały do Chicago wszystkich swoich najlepszych graczy. Niespodzianek wykluczyć jednak nie można, bo na stole leży całkiem spora walizka pieniędzy do wygrania. Łączna pula nagród wynosi 2,1 mln dolarów amerykańskich, z czego zwycięzca zgarnie okrągły milion. Dla zdobywcy drugiego miejsca FIVB przeznaczyła pół miliona dolarów, za dla trzeciej drużyny 300 tysięcy dolarów. Dla trzech pozostałych zespołów w stawce pozostanie do podziału 300 tysięcy, czyli średnio po sto. Opłaca się zatem powalczyć o jak najlepsze miejsce w turnieju.

Kadra Polski na Final Six w Chicago
Rozgrywający: Marcin Janusz, Marcin Komenda. Atakujący: Bartłomiej Bołądź, Łukasz Kaczmarek, Maciej Muzaj. Środkowi: Norbert Huber, Karol Kłos, Andrzej Wrona. Przyjmujący: Bartosz Bednorz, Bartosz Kwolek, Piotr Łukasik, Tomasz Fornal. Libero: Jędrzej Gruszczyński, Jakub Popiwczak.

Terminarz Final Six Ligi Narodów siatkarzy 2019: (godziny wg czasu polskiego)

10 lipca, środa, 23:30 Polska – Brazylia. 11 lipca, czwartek 2:30 USA – Francja. 12 lipca, piątek, 0:00 Polska – Iran; 3:00 Rosja – Francja. 13 lipca, sobota, 0:00 Brazylia – Iran; 3:00 USA – Rosja. 14 lipca, niedziela, 0:00 1. półfinał (1A vs 2B); 3:00 2. półfinał (1B vs 2A). 22:00 mecz o 3. miejsce. 15 lipca, poniedziałek, 1:00 mecz o 1. miejsce

 

Kadra Polski na Ligę Narodów

Trener reprezentacji Polski siatkarzy Vital Heynen powołał kadrę na Ligę Narodów. Nie znalazło się w niej dwóch najlepszych graczy – kontuzjowany Bartosz Kurek i mogący grać w w naszym zespole dopiero od lipca Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon.

Z grupy powołanych zawodników w kadrze na Ligę Narodów ostatecznie pozostanie 25 graczy. Biało-czerwoni rozpoczną rozgrywki od turnieju w Katowicach, gdzie ich rywalami będą ekipy USA, Brazylii i Australii. Następnie zagrają w Chinach (Ningbo), Iranie (Urmi), Włoszech (Mediolan) oraz Niemczech (Lipsk). Turniej finałowy, w którym zagra pięć najlepszych drużyn plus gospodarze imprezy, odbędzie się w Stanach Zjednoczonych.

Powołani przez Heynena zawodnicy spotkają się 16 maja w Warszawie. Zgrupowanie zaczną od badań w Centralnym Ośrodku Medycyny Sportowej. Przed pierwszym turniejem w Katowicach nasza reprezentacja zagra 25 i 26 maja towarzysko z Niemcami.

Kadra Polski:
Rozgrywający:
Fabian Drzyzga (Lokomotiw Nowosybirsk), Jan Firlej (Lindemans Aalst), Marcin Janusz (Trefl Gdańsk), Marcin Komenda (GKS Katowice), Grzegorz Łomacz (Skra Bełchatów).
Atakujący:
Bartłomiej Bołądź (VfB Friedrichshafen), Bartosz Filipiak (Chemik Bydgoszcz), Łukasz Kaczmarek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Dawid Konarski (Jastrzębski Węgiel), Maciej Muzaj (Trefl Gdańsk), Damian Schulz (Asseco Resovia Rzeszów).
Środkowi:
Mateusz Bieniek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Norbert Huber (Cerrad Czarni Radom), Karol Kłos (PGE Skra Bełchatów), Jakub Kochanowski (PGE Skra Bełchatów), Piotr Nowakowski (Trefl Gdańsk), Michał Szalacha (Chemik Bydgoszcz), Andrzej Wrona (ONICO Warszawa).
Przyjmujący:
Bartosz Bednorz (Azimut Modena), Tomasz Fornal (Cerrad Czarni Radom), Paweł Halaba (Hypo Tirol Alpenvolleys), Michał Kubiak (Panasonic Panthers), Bartosz Kwolek (ONICO Warszawa), Piotr Łukasik (ONICO Warszawa), Artur Szalpuk (PGE Skra Bełchatów), Aleksander Śliwka (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).
Libero:
Jędrzej Gruszczyński (Cuprum Lubin), Jakub Popiwczak (Jastrzębski Węgiel), Damian Wojtaszek (ONICO Warszawa), Paweł Zatorski (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).