Mistrza świata poznamy w Toruniu

Bartosz Zmarzlik zajął trzecie miejsce w Grand Prix Wielkiej Brytanii w Cardiff, przedostatniej eliminacji mistrzostw świata. Wygrał Duńczyk Leon Madsen, przed Rosjaninem Emilem Sajfutdinowem, ale przed ostatnim turniejem cyklu, Grand Prix Polski w Toruniu, Zmarzlik utrzymał pozycje lidera klasyfikacji generalnej.

Nawierzchnia toru w Cardiff na początku zawodów bardziej sprzyjała zawodnikom startującym z pól wewnętrznych. Pierwsze cztery biegi wygrywali żużlowcy w kaskach czerwonych. Wiele zmieniło się po pierwszym równaniu toru. Świetnie spod taśmy w piątej odsłonie wyszli z zewnętrznych pól Maciej Janowski i Bartosz Zmarzlik, którzy między sobą rozstrzygnęli walkę o trzy punkty. Z kwartetu naszych żużlowców kiepski występ zaliczył Janusz Kołodziej, niewiele lepiej od niego wypadł też Patryk Dudek. Janowski był bliski awansu do półfinału, ale w ostatnim biegu fazy zasadniczej przegrał z Matejem Zagarem i także jak Dudek i Kołodziej zakończył zawody po 20 biegach. Na placu boju pozostał tylko Zmarzlik, ale on jest liderem klasyfikacji generalnej cyklu i walczy o pierwszy w karierze tytuł indywidualnego mistrza świata.

Żużlowiec Stali Gorzów nie mógł odpuścić nawet na chwilę, bo na walijskim torze dobrze radzili sobie jego najpoważniejsi konkurenci do tytułu – Duńczyk Leo Madesn i Rosjanin Emil Sajfutdinow.

W finale zmierzyli się Zmarzlik, Madsen i Sajfutdino oraz walczący o miejsce w przyszłorocznej edycji cyklu Grand Prix Australijczyk Jason Doyle. Najważniejszy start wieczoru fenomenalnie rozegrał Madsen i nie dał odebrać sobie zwycięstwa do mety. Sajfutdinow po zaciętej walce ze Zmarzlikiem zajął drugą pozycję, a Polak minął metę na trzecim miejscu. Przed ostatnim turniejem, Grand Prix Polski, która odbędzie się 5 października w Toruniu, Zmarzlik z dorobkiem 118 pkt utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Za nim ze stratą siedem punktów jest Sajfutdinow, a trzecią lokatę ze stratą dziewięciu „oczek” do lidera okupuje Madsen.

Dawno już nie było w rywalizacji o indywidualne mistrzostwo świata sytuacji, by lider klasyfikacji generalnej miał tak niewielka przewagę nad kolejnymi w zestawieniu rywalami. Ostatni raz, gdy pierwszy zawodnik miał zapas mniejszy niż 10 punktów, zdarzyło się siedem lat temu. Wtedy także wszystko rozstrzygało się na Motoarenie w Toruniu. Australijczyk Chris Holder miał dwa punkty przewagi nad Duńczykiem Nickiem Pedersenem i wytrzymał presję, zdobywają swój jedyny w karierze mistrzowski tytuł.

Do zmiany lidera po ostatnim turnieju dochodziło jak dotąd trzykrotnie. W 1996 roku w duńskim Vojens Amerykanin Billy Hamill odrobił z nawiązką dziewięć punktów do Duńczyka Hansa Nielsena. Trzy lata później, także w Vojens, obolałego po karambolu w finale Złotego Kasku Tomasza Golloba wyprzedził Szwed Tony Rickardsson, odrabiając w ostatnim turnieju stratę czterech punktów. Trzeci przypadek miał miejsce w 2003 roku, kiedy to Nicki Pedersen w norweskim Hamar wyrwał ostatnich zawodach tytuł Australijczykowi Jasonowi Crumpowi.

Ostatni turniej tegorocznej edycji cyklu Grand Prix odbędzie się w Toruniu 5 października.

Top 10 klasyfikacji generalnej Grand Prix:
1. Bartosz Zmarzlik (Polska, 118 pkt); 2. Emil Sajfutdinow (Rosja, 111); 3. Leon Madsen (Dania, 109); 4. Fredrik Lindgren (Szwecja, 98); 5. Martin Vaculik (Słowacja, 88); 6. Maciej Janowski (Polska, 80); 7. Patryk Dudek (Polska, 75); 8. Matej Zagar (Słowenia, 74); 9. Jason Doyle (Australia, 73); 10. Artiom Łaguta (Rosja, 69).

 

Grand Prix Danii dla Zmarzlika

Bartosz Zmarzlik wygrał Grand Prix Danii na torze w Vojens i znacznie zwiększył swoje szanse na zdobycie pierwszego w karierze tytułu indywidualnego mistrza świata na żużlu. Polak na dwa turnieje przed końcem zmagań jest liderem klasyfikacji generalnej z przewagą 9 pkt nad drugim w zestawieniu Rosjaninem Emilem Sajfutdinowem.

Komplet widzów na stadionie w Vojens trzymał kciuki za Leona Madsen w nadziei, że ich rodak wygra zawody o Grand Prix Danii i samodzielnie obejmie pozycję lidera w klasyfikacji generalnej indywidualnych mistrzostw świata, która do soboty dzierżył na spółke z Bartoszem Zmarzlikiem. Te nadzieje przekreślił jednak świetnie jeżdżący tego dnia polski żużlowiec. W miniona sobotę warunki do ścigania na torze w Vojens były bardzo trudne. Opady deszczu, z powodu których odwołano piątkowe kwalifikacje, utrudniły należyte przygotowanie nawierzchni, zwłaszcza na łukach. Najlepiej w tych warunkach radził sobie Zmarzlik, który zdobył w sumie 18 punktów. W finale gorzowianin okazał się lepszy od Słoweńca Mateja Zagara (13 pkt), Szweda Fredrika Lindgrena (15 pkt) i Rosjanina Emila Sajfutdinowa (16 pkt). Madsen w tych trudnych warunkach zawiódł i po raz drugi z rzędu nie awansował do półfinału kończąc zawody z zaledwie siedmioma punktami.

Dla Zmarzlika triumf w Vojens był szóstym w cyklu Grand Prix, a trzecim w tym roku. Dzięki zwycięstwu został samodzielnym liderem klasyfikacji generalnej z dorobkiem 103 punktów. Drugi jest Rosjanin Emil Sajfutdinow (94 pkt), a trzeci Madsen (92 pkt). Maciej Janowski zajmuje szóste miejsce, o jedną pozycje niżej plasuje się Patryk Dudek, zaś Janusz Kołodziej jest 12. Kolejne zawody odbędą się 21 września na Millenium Stadium w Cardiff, a cykl zakończy turniej o Grand Prix Polski w Toruniu (5 października).

Popis Janowskiego i Zmarzlika

Turniej o Grand Prix Niemiec na torze w niemieckim Teterow zakończył się sukcesem polskich żużlowców – zawody wygrał Maciej Janowski, ale drugą lokatę zajął Bartosz Zmarzlik, który dzięki temu dogonił w klasyfikacji generalnej Duńczyka Leona Madsena i znowu ma szanse za zdobycie tytułu indywidualnego mistrza świata.

Polscy żużlowcy wreszcie odczarowali tor w Teterow, na którym do tej pory nie odnosili sukcesów. Przed zawodami o Grand Prix Niemiec Zmarzlik tracił do Madsena sześć punktów i jego szanse na odrobienie tej straty nie wyglądały realnie. Gorzowian tymczasem już od pierwszego wyścigu na niemieckim torze spisywał się świetnie i pewnie wygrał fazę zasadniczą. Duńczyk natomiast jeździł w kratkę i dopiero w ostatniej serii zapewnił sobie awans do półfinału. Zmarzlik i Madsen zmierzyli się walce o miejsce w finale. Obu pogodził w tym wyścigu znakomicie dysponowany w ten sobotni wieczór Janowski, ale większe powody do zadowolenia miał drugi na mecie Zmarzlik, trzeci Madsen odpadł z dalszej rywalizacji.

Z drugiego półfinału miejsce w finałowej czwórce zapewnili sobie Słoweniec Matej Żagar oraz Duńczyk Niels Kristian Iversen, odpadli natomiast trzeci w klasyfikacji generalnej Rosjanin Emil Sajfutdinow i trzeci z naszych żużlowców w półfinale, Patryk Dudek. W Teterowie nie powiodło się jedynie czwartemu z kwartetu naszych zawodników, Januszowi Kołodziejowi. On swój występ zakończył na rundzie zasadniczej.

W finale Janowski nie dal rywalom żadnych szans. Prowadził od startu do mety i wygrał szósty turniej z cyklu Grand Prix w karierze. Ogromne możliwości i wielką formę potwierdził także Zmarzlik, który zaliczył słaby start, ale z czwartego miejsca zdołał się przebić na drugą pozycję przed Żagara i Iversena. Jego sukces jest tym bardziej cenny, że gorzowianin ścigał się na nowym motocyklu, którego wcześniej nie miał okazji przetestować.

Na trzy eliminacje przed zakończeniem mistrzostw Zmarzlik i Madsen mają po 85 punktów i o siedem punktów wyprzedzają trzeciego w zestawieniu Sajfutdinowa oraz o 13 zajmujących wspólnie czwarta lokatę Szweda Fredrika Lindgrena i Słowaka Martina Vaculika. Z Polaków Dudek jest szósty (70 pkt), Janowski ósmy (67 pkt), a Kołodziej 11. (50 pkt).

Następny turniej z cyklu Grand Prix odbędzie się w najbliższa sobotę (7 września) w duńskim Vojens. Potem żużlowców czekają jeszcze starty w Grand Prix Wielkiej Brytanii w Cardiff (21 września) oraz w kończących zmagania Grand Prix Polski na Motoarenie w Toruniu (5 października).

Wyniki GP Niemiec:
1. Maciej Janowski – 16 pkt (2,2,2,2,2,3,3); 2. Bartosz Zmarzlik – 16 (3,2,2,3,2,2,2); 3. Matej Zagar – 15 (3,3,1,3,1,3,1); 4. Niels Kristian Iversen – 13 (2,3,1,2,3,2,0); 5. Emil Sajfutdinow – 10 (0,0,3,3,3,1); 6. Leon Madsen – 10 (3,1,2,0,3,1); 7. Fredrik Lindgren – 9 (1,1,3,2,2,0); 8. Patryk Dudek – 8 (0,3,3,1,1,0); 9. Antonio Lindbaeck – 8 (3,2,2,0,1); 10. Artiom Łaguta – 8 (1,2,0,3,2); 11. Tai Woffinden – 8 (2,3,1,1,1); 12. Jason Doyle – 6 (2,0,3,1,0); 13. Robert Lambert – 4 (0,1,0,0,3); 14. Martin Vaculik – 4 (1,1,0,2,0); 15. Janusz Kołodziej – 2 (0,0,1,1,0); 16. Martin Smolinski – 1 (1,0,0,0,-).

Top 10 klasyfikacji generalnej:
1. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 85 pkt; 2. Leon Madsen (Dania) – 85; 3. Emil Sajfutdinow (Rosja) – 78; 4. Fredrik Lindgren (Szwecja) – 72; 5. Martin Vaculik (Słowacja) – 72; 6. Patryk Dudek (Polska) – 70; 7. Maciej Janowski (Polska) – 67; 8. Artiom Łaguta (Rosja) – 57; 9. Niels-Kristian Iversen (Dania) – 54; 10. Matej Żagar (Słowenia) – 52; 11. Janusz Kołodziej (Polska) – 50 . Miejsce pozostałych Polaków: 17. Bartosz Smektała (Polska) – 10; 20. Maksym Drabik (Polska) – 4.

 

Koniec rundy zasadniczej

Runda zasadnicza w żużlowej PGE Ekstralidze zakończyła się zwycięstwem Unii Leszno. Najlepiej punktującym zawodnikiem sezonu został Bartosz Zmarzlik, który zdobył 183 punkty.

Pierwsze mecze rundy finałowej odbędą się 1 i 8 września. Unia Leszno (1), która w rundzie zasadniczej przegrała tylko jeden mecz, a jeden zremisowała, w półfinale rywalizować będzie z Włókniarzem Częstochowa (4), zaś Sparta Wrocław (2) zmierzy się z Falubazem Zielona Góra (3). Kolejne miejsca w PGE Ekstralidze po rundzie zasadniczej zajęły: 5. GKM Grudziądz, 6. Motor Lublin, 7. Stal Gorzów i 8. Get Well Toruń. Najlepszą frekwencję w rundzie zasadniczej zanotował Włókniarz Częstochowa, którego mecze średnio oglądało na SGP Arenie 13 929 widzów. Średnia frekwencja w PGE Ekstralidze wyniosła 10 555 widzów. Rekord frekwencji w obecnym sezonie ustanowiono 19 maja w meczu Włókniarza z Unią Leszno. Potyczkę obejrzało 16 500 kibiców.

Osiem klubów rywalizujących w PGE Ekstralidze w fazie zasadniczej rozgrywek wystawiły do walki 57 żużlowców. W tym gronie zdecydowanie najlepszy okazał się zawodnik Stali Gorzów Bartosz Zmarzlik. Nasz reprezentacyjny żużlowiec ze średnią biegową 2,410 pkt był najskuteczniejszym jeźdźcem w ogóle i najlepszym wśród Polaków. Kolejny z naszych, Piotr Pawlicki z Unii, ze średnią 1,186, był w całej stawce dopiero ósmy. Wśród obcokrajowców najlepszą średnią miał Słowak Martin Vaculik z Falubazu Zielona Góra (2,389 pkt), za nim uplasowali się Duńczyk Leon Madsen z Włokniarza (2,373), Brytyjczyk Tai Woffinden ze Sparty (2,321). Najlepszym juniorem okazał się Maksym Drabik ze Sparty Wrocław (2,074 pkt). Wspomniany Zmarzlik zdobył w sumie 183 punkty wygrywając 42 z 78 wyścigów.

 

Bez triumfu w Malilli

Grand Prix Skandynawii na torze w Malilli wygrał Szwed Fredrik Lindgren, przed Duńczykiem Leonem Madsenem i Maciejem Janowskim. Lider klasyfikacji generalnej Bartosz Zmarzlik nie awansował do finału i stracił prowadzenie na rzecz Madsena. Nasz żużlowiec jest drugi ze stratą sześciu punktów.

Piątkowe kwalifikacje wygrał w cuglach Maciej Janowski, który jako jedyny swoje najlepsze okrążenie przejechał w czasie poniżej 14 sekund i jako pierwszy mógł wybrać numer startowy. W pierwszej piątce kwalifikacji znaleźli się również Janusz Kołodziej (3. miejsce), Bartosz Zmarzlik (4. lokata) i Patryk Dudek (5. pozycja). W kwalifikacjach udział wzięło wszystkich szesnastu uczestników sobotnich zawodów.

W sobotnich zawodach Janowski potwierdził wysoką formę i był najlepszy z kwartetu naszych żużlowców, zajmując w finale trzecią lokatę. Słabo wypadł tym razem Zmarzlik, który wygrał poprzedni turniej cyklu Grand Prix we Wrocławiu i dzięki temu objął prowadzenie. W Malilli zaczął świetnie i pewnie wygrał pierwszy wyścig. W następnych wiodło mu się już jednak gorzej. W piątym biegu minął go Madsen, w 12. Lindgren, a w 14. Mikkel Michelsen.
Przed turniejem Zmarzlik miał na koncie 61 pkt, tyle samo ile Madsen i Rosjanin Emil Sajfutdinow, a za plecami tego tercetu czaił się Słowak Martin Vaculik z dorobkiem 59 pkt. Po każdym biegu z udziałem każdego z wymienionych kibice sprawdzali sytuację w „generalce”. Po serii zasadniczej fani Zmarzlika mogli się cieszyć, bo do półfinału nie awansował Sajfutdinow, a Madsen miał defekt w czwartej serii, lecz ostatecznie to Duńczyk wyjechał z Malilli jako nowy lider klasyfikacji generalnej. Zmarzlik, pomijając pierwszy bieg, w pozostałych męczył się od startu do mety i z trudem przebił się do półfinału. W potyczce o awans do najlepszej czwórki zawodów szczęście mu już nie dopisało. Gorzowianin musiał startować z trzeciego, najgorszego pola i przyjechał na ostatniej, czwartej pozycji.

Mimo trzeciego miejsca Janowskiego nasi żużlowcy wrócili ze Szwecji na tarczy. Oprócz utraty pozycji lidera przez Zmarzlika, stratę zanotował też Janusz Kołodziej, wypadając poza czołową ósemkę klasyfikacji generalnej. Nadal mamy w niej jednak trzech reprezentantów, ale Janowski ma już dużą stratę. Cała nadzieja zatem Zmarzliku i Patryku Dudku, który jest szósty ze stratą siedmiu punktów do trzeciego Vaculika.

Klasyfikacja generalna SGP:
1. Leon Madsen (Dania) – 75; 2. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 69; 3. Emil Sajfutdinow (Rosja) – 68; 4. Martin Vaculik (Słowacja) – 68; 5. Fredrik Lindgren (Szwecja) – 63; 6. Patryk Dudek (Polska) – 61; 7. Maciej Janowski (Polska) – 51; 8. Artiom Łaguta (Rosja) – 50; 9. Janusz Kołodziej (Polska) – 48; 10. Jason Doyle (Australia) – 42; 11. Niels Kristian Iversen (Dania) – 41; 12. Matej Zagar (Słowenia) – 37; 13. Max Fricke (Australia) – 36; 14. Antonio Lindbaeck (Szwecja) – 30; 15. Tai Woffinden (W. Brytania) – 27; 16. Robert Lambert (W. Brytania) – 24; 17. Bartosz Smektała (Polska) – 10; 18. Mikkel Michelsen (Dania) – 9; 19. Oliver Berntzon (Szwecja) – 7; 20. Vaclav Milik (Czechy) – 4; Maksym Drabik (Polska) – 4.

 

Zmarzlik najlepszy z najlepszych

Bartosz Zmarzlik (Stal Gorzów) wygrał rozegraną w miniony piątek w Gdańsku szóstą edycję Indywidualnych Międzynarodowych Mistrzostw Ekstraligi.

W turnieju wystąpiło 15 żużlowców z najlepszą średnią biegową Ekstraligi. Z czołowych zawodników z powodu kontuzji zabrakło aktualnego mistrza świata Taia Woffindena (Sparta Wrocław) oraz Maksyma Drabika, który także w piątek ścigał się w Manchesterze w drużynowych mistrzostwach świata juniorów i świętował z kolegami (Dominik Kubera, Bartosz Smektała, Wiktor Lampart, Michal Gruchalski) zdobycie szóstego tytułu z rzędu, a dwunastego dla Polski w historii.
W pierwszej części rozgrywanych na gdańskim torze zawodów najlepsi okazali się Martin Vaculik i Zmarzlik, którzy w pięciu startach wywalczyli 12 punktów i zgodnie z regulaminem automatycznie awansowali do finału. Z kolei żużlowcy z miejsc 3-10 rywalizowali w półfinałach, a ich zwycięzcy uzupełnili stawkę decydującego wyścigu. Te biegi zakończyły się sukcesem Jasona Doyle’a i Piotra Pawlickiego. W finałowym starcie najlepszy okazał się Zmarzlik, który w zeszłym roku zajął w tych zawodach siódmą pozycję.

Kolejność IMME 2019:
1. Bartosz Zmarzlik (Stal Gorzów), 2. Piotr Pawlicki (Unia Leszno), 3. Martin Vaculik (Falubaz Zielona Góra), 4. Jason Doyle (Get Well Toruń), 5. Leon Madsen (Włókniarz Częstochowa), 6. Patryk Dudek (Falubaz), 7. Emil Sajfutdinow (Unia Leszno), 8. Kenneth Bjerre (GKM Grudziądz), 9. Mikkel Michelsen (Motor Lublin), 10. Maciej Janowski (Sparta Wrocław), 11. Artiom Łaguta (GKM Grudziądz), 12. Fredrik Lindgren (Włókniarz), 13. Grigorij Łaguta (Motor), 14. Nicki Pedersen (Falubaz), 15. Janusz Kołodziej (Unia Leszno), 16. Krzysztof Buczkowski (GKM Grudziądz).

 

Emil Sajfutdinow wrócił do gry

Rozegrany w minioną sobotę na torze w Hallstavik turniej o Grand Prix Szwecji wygrał Rosjanin Emil Sajfutdinow i awansował na pozycję lidera klasyfikacji generalnej. Tyle samo punktów co on mają też Polak Patryk Dudek oraz Duńczyk Leon Madsen.

Na fatalnie przygotowanym torze w Hallstavik w stawce najlepiej radził sobie Sajfutdinow i on też wygrał zawody, pierwsze w cyklu Grand Prix od sześciu lat. Organizatorzy cyklu mają w tym roku spore problemy z utrzymaniem przyzwoitego poziomu rywalizacji, bo albo sędziowie wypaczają jej przebieg karygodnymi błędami, albo źle przygotowane tory psują jakość żużlowych spektakli, jak ten w szwedzkiej edycji Grand Prix. Na nim pogrzebał swoje szanse Janusz Kołodziej, który zwyciężył w poprzedniej odsłonie cyklu, w GP Czech w Pradze.

Tym razem żużlowiec Unii Leszno był jedynie statystą i zakończył udział w zawodach w Hallstavik na fazie zasadniczej. Niewiele lepiej poszło Duńczykowi Leonowi Madsenowi, który przed GP Szwecji był na spółkę z Dudkiem liderem klasyfikacji generalnej. W Szwecji zdobył tyle samo punktów co Kołodziej i też zakończył udział w zawodach po fazie zasadniczej.
Polscy kibice największe nadzieje wiązali jednak z występem Bartosza Zmarzlika, który od wielu sezonów ściga się z powodzeniem w szwedzkiej lidze, a w obecnym wręcz ją zdominował. Zmarzlik w tym sezonie Elitserien aż sześć z dotychczasowych 10 meczów kończył w kompletem punktów, a w 51 biegach stracił zaledwie sześć punktów. Dzięki temu może popisać się znakomitą średnią 2,88 pkt na bieg.

Niestety, na grząskim torze Zmarzlik przepadł w półfinale. Lepiej od niego z polskich żużlowców poradził sobie Maciej Janowski, który przed rokiem wygrał Grand Prix Szwecji, a tym razem zajł w finale trzecie miejsce. Dwaj pozostali nasi zawodnicy, Patryk Dudek i wspomniany Kołodziej zakończyli rywalizacje na fazie zasadniczej. Imprezę wygrał Sajfutdinow, dla którego był to pierwszy triumf w cyklu po sześciu latach przerwy. Dzięki wygranej Rosjanin z polskim paszportem dogonił Dudka i Madsena w „generalce”.

Kolejna runda Grand Prix odbędzie się 3 sierpnia we Wrocławiu. Wcześniej w rosyjskim Togliatti rozegrane zostaną finały Speedway of Nations (20-21 lipca). Biało-czerwoni wystąpią tam w składzie: Bartosz Zmarzlik, Maciej Janowski i Maksym Drabik.

Najlepsi w GP Szwecji:
1. Emil Sajfutdinow (Rosja) – 17 (3,3,2,3,1,2,3); 2. Martin Vaculik (Słowacja) – 16 (3,3,3,0,3,2,2); 3. Maciej Janowski (Polska) – 13 (2,1,3,2,1,3,1); 4. Max Fricke (Australia) – 11 (1,1,3,0,3,3,0); 5. Matej Zagar (Słowenia) – 10 (3,2,3,1,0,1); 6. Fredrik Lindgren (Szwecja) – 10 (0,3,1,3,2,1); 7. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 8 (2,2,2,1,1,0); 8. Niels Kristian Iversen (Dania) – 8 (2,1,2,1,2,u).
Top 10 klasyfikacji generalnej SGP:
1. Emil Sajfutdinow (Rosja) – 47 pkt; Patryk Dudek (Polska) – 47; Leon Madsen (Dania) – 47; 4. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 44; 5. Martin Vaculik (Słowacja) – 44; 6. Fredrik Lindgren (Szwecja) – 42; 7. Niels Kristian Iversen (Dania) – 32; 8. Jason Doyle (Australia) – 30; 9. Janusz Kołodziej (Polska) – 29; 10. Artiom Łaguta (Rosja) – 27.

 

Zwycięstwo Zmarzlika w Krsko

Bartosz Zmarzlik wygrał Grand Prix Słowenii w Krsko, drugą eliminację żużlowych mistrzostw świata. Polak był najlepszy już po fazie zasadniczej. Nasz reprezentant objął też prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

W fazie zasadniczej zawodów zawodnik Stali Gorzów w pięciu biegach zgromadził 13 pkt, tyle samo co Słowak Martin Vaculik. Obaj z najlepszym dorobkiem rzecz jasna awansowali do półfinału, podobnie jak drugi z Polaków, Patryk Dudek, który zajął piąte miejsce z dziewięcioma punktami na koncie. Niestety, pozostała dwójka naszych reprezentantów nie przebiła się do kolejnej fazy turnieju – Janusz Kołodziej zdobył 7 pkt i zajął 9. lokatę, a Maciej Janowski 14. z 4 pkt). W pierwszym półfinale pojechał Zmarzlik i minął metę na drugiej pozycji, za Duńczykiem Leonem Madsenem. Z dalszej rywalizacji odpadli Brytyjczyk Tai Woffinden i Rosjanin Artiom Łaguta. Dudek ścigał się w drugiej czwórce i po kapitalnym starcie objął prowadzenie, którego nie oddał do mety. Za jego plecami przyjechał Vaculik, Rosjanin Emil Sajfutdinow i Brytyjczyk Robert Lambert.

W finale wystartowali zatem Madsen, Vaculik, Dudek i Zmarzlik. Najlepiej wystartował Słowak, za nim jechał Madsen, ale Zmarzlik szybko go wyprzedził, a potem także Vaculika i wyszedł na prowadzenie, którego nie dał już sobie odebrać. Dudek przyjechał jako czwarty. I tak oto 24-letni Zmarzlik, wicemistrz świata z ubiegłego roku, wygrał swój czwarty w karierze turniej Grand Prix. Po dwóch tegorocznych zawodach cyklu żużlowiec Stali Gorzów został liderem klasyfikacji generalnej z dorobkiem 28 pkt. Tyle samo punktów ma drugi w zestawieniu Dudek. Za dwójką naszych żużlowców ze stratą dwóch „oczek” plasuje się Madsen. Miejsca pozostałych Polaków: Kołodziej jest 10., Bartosz Smektała 15., a Janowski 16.

 

Polak liderem cyklu Grand Prix

Leon Madsen wygrał inauguracyjny turniej Grand Prix 2019. Duńczyk w finale okazał się lepszy od Fredrika Lindgrena, Patryka Dudka i Nielsa Kristiana Iversena. Znów zatem Polak nie zdołał wygrać na Stadionie Narodowym, ale kibicom biało-czerwonych na pocieszenie pozostał fakt, że pierwszym liderem cyklu Grand Prix został Dudek.

Sobotni wieczór na Stadionie Narodowym był dla naszych żużlowców udany. Słabo wypadł tylko Janusz Kołodziej, który zakończył turniej na przedostatnim miejscu, ale Patryk Dudek, Bartosz Zmarzlik i Bartosz Smektała pewnie awansowali do półfinałów i stołeczna publiczność już ostrzyła sobie zęby na pierwsze zwycięstwo polskiego żużlowca na Narodowym.
Niestety, do finału awansował jedynie Dudek, bo Zmarzlik i Smektała w swoim biegu przegrali z Duńczykami Nielsem Kristianem Iversenem i Leonem Madsenem.

W decydującym wyścigu niespodziewanie najlepszy okazał się Madsen, a kolejne lokaty zajęli Lindgren, Dudek i Iversen, lecz w klasyfikacji generalnej cyklu Grand Prix liderem z 16 pkt został Patryk Dudek, drugi jest Lindgren, trzeci Iversen, a Madson czwarty. Na piątym i szóstym miejscu znajdują się Smektała i Zmarzlik.

 

Zwycięski sprawdzian żużlowej kadry

Reprezentacja Polski okazała się wyraźnie lepsza od zespołu Reszty Świata w towarzyskim turnieju rozegranym w wielkanocny poniedziałek w Rzeszowie. Biało-czerwoni wygrali 51:38, ale spotkanie wypaczyły nieco problemy z maszyną startową.

Stal Rzeszów nie otrzymała licencji na starty w Nice 1. Lidze Żużlowej i rzadko wykorzystywany tor oraz infrastruktura stadionowa były dalekie od doskonałości. Dopisała jednak pogoda, co sprawiło, że na stadionie przy Hetmańskiej zjawiło się ponad osiem tysięcy spragnionych żużla miejscowych kibiców. Reklamowana szeroko impreza zapowiadała się znakomicie, bo do Rzeszowa zjechało wielu znakomitych zawodników, wśród których było ośmiu stałych uczestników tegorocznego cyklu Grand Prix.

Niesforna maszyna startowa

Widowisko stało jednak na przeciętnym poziomie, na co wpływ miały przede wszystkim słabo przygotowany i przez to trudny tor oraz problemy z maszyna startową, która po dziesiątym biegu całkowicie odmówiła posłuszeństwa. Do końca zawodów zawodnicy startowali na zielone światło, a że udany start decydował w zasadzie o zwycięstwie, wszyscy żużlowcy mocno przy nim oszukiwali, ale potem już praktycznie po pierwszym wirażu rezygnowali z walki o uzyskanie lepszego miejsca. Nie była to najlepsza reklama żużla, zwłaszcza że zawody transmitowała telewizja publiczna.
Trener biało-czerwonych Marek Cieślak przed meczem z Resztą Świata został uhonorowany wprowadzeniem do Galerii Sław Żużlowej Reprezentacji Polski, miał zatem mocna motywację, żeby to wyróżnienie uświetnić wygraną. Poza tym turniej w Rzeszowie był dla niego ostatnim sprawdzianem formy jego wybrańców przed zbliżającym się wielkimi krokami turniejem barażowym Speedway of Nations, który odbędzie się 4 maja w niemieckim w Landshut. Dlatego na rzeszowskim torze filarami polskiego zespołu byli Maciej Janowski i Bartosz Zmarzlik, a zabrakło jedynie powołanych do kadry Maksyma Drabika i Bartosza Smektały. W Rzeszowie jedynym juniorem w polskim zespole był zawodnik miejscowej Stali 17-letni Wiktor Lampart, który jeździł bez kompleksów.

A nasi gwiazdorzy zaczęli nie najlepiej, zwłaszcza Zmarzlik. Gorzowianinowi brakowało mocy w silniku i dopiero od trzeciego biegu zaczął wygrywać. Aktualny indywidualny wicemistrz świata zakończył spotkanie z dorobkiem 10 punktów. „To moja wina, źle dopasowałem przełożenia i źle startowałem” – skwitował swój nie najlepszy występ Zmarzlik. Na szczęście pozostali polscy żużlowcy jeździli jeśli nie lepiej, to na takim samym poziomie jak Zmarzlik i dzięki wyrównanemu poziomowi ostatecznie wygrali zawody z przewagą 13 punktów
W ekipie „Reszty Świata”, prowadzonej przez wciąż pamiętanego w Rzeszowie ze startów w latach 90. ub. wieku Węgra Zoltana Adorjana, pierwsze skrzypce grał duński weteran Nicki Pedersen, jakby chciał się przypomnieć rzeszowskiej publiczności, która oklaskiwała go w czasach, gdy Stal ścigała się jeszcze w PGE Ekstralidze. Duńczyk zakończył zawody z 11 punktami i bonusem na koncie. Szansę na komplet punktów zmarnował w końcówce, bo został wykluczony przez sędziego zawodów Piotra Lisa za dwa lotne starty. W parze z Glebem Czugunowem Pedersen napsuł jednak Polakom sporo krwi. Adorjan mógł być też zadowolony z postawy Słowaka Martina Vaculika.

Cała para na Landshut

W sumie był to jednak pożyteczny sprawdzian przed czekających naszą żużlową kadrę startem w Landshut, gdzie odbędzie się pierwszy półfinał Speedway of Nations. Rywalizować w nim będą reprezentacje siedmiu krajów – Czech, Niemiec, Włoch, Polski, Słowenii, Szwecji oraz Ukrainy. Trener Cieślak ogłosił, że w składzie biało-czerwonych pojadą w tych zawodach Maciej Janowski, którego mianował kapitanem drużyny oraz Bartosz Zmarzlik, zaś zawodnikiem do lat 21 będzie Bartosz Smektała. W rezerwie znaleźli się Patryk Dudek oraz drugi z juniorów Maksym Drabik.

Drugi półfinał Speedway of Nations odbędzie się 11 maja w Manchesterze, a wezmą w nim udział ekipy gospodarza Wielkiej Brytanii oraz Australii, Francji, Finlandii, Danii, Stanów Zjednoczonych i Łotwy.

Po dwie najlepsze drużyny z obu półfinałów zakwalifikują się automatycznie do finału. Po trzy sklasyfikowanie niżej wezmą udział w dwóch wyścigach fazy knock-out, które wyłonią ostatnią drużynę z awansem z każdego barażu. Szóstym zespołem będą Rosjanie, triumfatorzy rozegranej w ub. roku pierwszej edycji Speedway of Nations i zarazem gospodarze finałowego turnieju w Togliatti (20-21 lipca).

Polska – Reszta Świata 51:38
Polska: Piotr Pawlicki – 8+2 (2,2,2,1,1); Janusz Kołodziej – 9+4 (3,1,1,2,2); Maciej Janowski – 9 (1,3,0,3,2); Patryk Dudek – 8 (3,1,1,d,3); Bartosz Zmarzlik – 10 (1,0,3,3,3); Wiktor Lampart – 7 (0,3,1,2,1).
Reszta Świata: Emil Sajfutdinow – 2 (0,2,0,d,ns); Niels Kristian Iversen – 6+1 (1,0,2,2,1); Martin Vaculik – 9+1 (2,1,3,d,3); Antonio Lindbaeck – 5 (0,2,0,1,2); Nicki Pedersen – 11+1 (2,3,3,3,w); Gleb Czugunow – 5+1 (3,0,2,w,ns).

Awizowane składy na pierwszy półfinał SoN w Landshut:
Czechy: 1. Vaclav Milik (kapitan), 2. Eduard Krcmar, 3. Jan Kvech; rezerwowi – Josef Franc, Petr Chlupac.
Niemcy: 1. Kai Huckenbeck (kapitan), 2. Martin Smolinski, 3. Michael Haertel; rezerwowi – Erik Riss, Lukas Fienhage.
Włochy: 1. Nicolas Covatti (kapitan), 2. Michael Paco Castagna, 3. Michele Menani; rezerwowy – Nicolas Vicentin.
Polska: 1. Maciej Janowski (kapitan), 2. Bartosz Zmarzlik, 3. Bartosz Smektała; rezerwowi – Patryk Dudek, Maksym Drabik.
Słowenia: 1. Matej Zagar (kapitan), 2. Matic Ivacic, 3. Nick Skorja.
Szwecja: 1. Fredrik Lindgren (kapitan), 2. Peter Ljung, 3. Filip Hjelmland; rezerwowi – Antonio Lindbaeck, Alexander Woentin.
Ukraina: 1. Andriej Karpow (kapitan), 2. Aleksandr Łoktajew, 3. Marko Lewiszyn.