Flaczki tygodnia

Roma locuta, causa finta.
Pan prezes Kaczyński orzekł, że pan marszałek Kuchciński litery prawa i zasad moralności nie złamał. Ale skoro Polacy uważają, że pan marszałek to złodziej, a wybory tuż, tuż, no to pan prezes kazał panu marszałkowi ustąpić. I pan marszałek ustąpił, choć ponoć prawa, ani niczego innego nie złamał.
Poza swym kręgosłupem moralnym.
Prezes locutus, causa finta?

Pan marszałek Kuchciński nie tylko okradał budżet naszego państwa, i tak już deficytowy. Dodatkowo on wielokrotnie kłamał próbując zatuszować swoje złodziejstwo.
Kłamali też pracownicy jego Kancelarii Sejmu.
Nie mówili prawdy jego polityczni przyjaciele, jak pan choćby poseł Stanisław Piotrowicz też przyłapany na lotach rządowym samolotem wraz ze swą małżonką.
Nie mówił prawdy też pan marszałek Senatu RP Karczewski, też przyłapany na bezprawnych lotach rządowymi samolotami.
Prawdą jedynie jest, że państwo PiS na kłamstwach zbudowano.

Nie polata sobie rządowymi środkami komunikacji pani poseł Elżbieta Witek. Ta, która zasłynęła wyznaniem, że prawdę o zbrodni w Katyniu i pakcie Ribbentrop-Mołotow poznała z „przedwojennych gazet i książek historycznych”.
Właśnie pan prezes Kaczyński wybrał ją na marszałka Sejmu RP. Wybrał na krótko, bo na dwa miesiące przed parlamentarnymi wyborami, czyli na dwa-trzy posiedzenia Sejmu RP. Zatem wiele sobie pani marszałek nie pomarszałkuje.
Ale dzięki woli pana prezesa zyskała prawo do używania rządowych samolotów i bezpłatnego, państwowego pogrzebu w wojskowej asyście.

Odwołanie pana marszałka Kuchcińskiego przez pana prezesa Kaczyńskiego nie kończy obciążeń naszego, deficytowego budżetu państwowego.
Ponieważ pan marszałek odszedł w glorii i chwale, to należy mu się stosowna, suta odprawa finansowa. Pozostanie też w apartamencie wynajętym mu na koszt podatnika, choć będzie już tylko szeregowym posłem. „Ci, to se żyją”, niejeden obywatel westchnie sobie.

Pani Marszałek Witek uczyła się nie tylko z „przedwojennych gazet”. Kiedy dwa miesiące temu została powołana przez pana prezesa na stanowisko ministra spraw wewnętrznych i administracji, to obiecała wszem i wobec, że będzie się „tego resortu uczyć”.
No i masz babo placek! Ledwo przystąpiła do nauki, to pan prezes przerzucił ją na nowe stanowisko. Na osłodę pozostanie jej stosowna odprawa jaką otrzyma po opuszczeniu ministerialnej posady. Rzeczpospolita, czyli podatnicy, znowu zapłaci.

Na zwolnione przez panią marszałek Witek stanowisko ministra spraw wewnętrznych i administracji pan prezes Kaczyński powołał pana koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Pan Mariusz zwany jest „Biczem Prezesa” w bogobojnych kręgach PiS. Uchodzi za najwierniejszego sługę pana prezesa. Taki Maluta Skuratow i Mikołaj Jeżow w jedynym. Nowy pan minister nadal będzie koordynował pracę służb specjalnych.

Taki wybór pana prezesa świadczy, że nie będzie w czasie kampanii wyborczej ani odrobiny litości dla opozycji, zwłaszcza tej z PO i PSL. Wiewiórki z TVP donoszą, że telewizja Kurskiego i wszystkie inne media należące do imperium medialnego PiS dostały już wytyczne na kampanię wyborczą. Teraz PiS-media będą bezlitośnie demaskowały, obnażały i potępiały wszelkie przejawy złodziejstwa za czasów rządów PO-PSL. Przekaz będzie prosty, taki dla „ciemnego ludu”. Ma zabrzmieć tak:
1/ „Co z tego, że nasi trochę sobie pokradli? Przypomnijmy sobie rządy PO-PSL! Tamci to byli prawdziwi, wielcy złodzieje!!!”.
2/ „Co z tego, że nasi trochę sobie pokradli, ale za to każdemu jakieś 500+ dali. Bo nawet kiedy nasi kradną, to pamiętają o zwykłych ludziach. Dzielą się z nimi. Zawsze coś ludziom ze stołu pańskiego spadnie. A złodzieje z PO-PSL wszystko grabili do siebie. Nawet pół ośmiorniczki ludziom nie dali.”
Ilustracje, czyli przeróżne kwity obciążające poprzednio rządzących mają PiS mediom dostarczyć służby dbające o moralność w państwie. Służby panów ministrów Kamińskiego i Ziobry.

Propagandziści PiS chętnie zastosowaliby taki sam zabieg wobec rządów SLD. Ale mają problem. SLD przestało rządzić w końcu 2004 roku, czyli piętnaście lat temu.
Jedyna minister z rządów SLD, którą po wieloletnim procesie skazano prawomocnie w 2016 roku za łapownictwo na dwa lata więzienia, w zawieszeniu na trzy lata, to obecnie nowa gwiazda PiS mediów. Bardziej teraz Kaczyńska jest od pana prezesa Jarosława. Pamiętacie może jej nazwisko?

PiS kłamstwa w Polsce uchodzą. Za granicą już nie. Przekonała się o tym euro deputowana PiS pani Beata Mazurek. Zaćwierkała tak na Twitterze: „Zamachy, wzrost przestępczości, gwałty, strach i strefy szariatu. Takie są konsekwencje multikulturalizmu i otwartych drzwi dla imigrantów. Szwedzi uciekają ze swojego kraju, aby w Polsce znaleźć spokój i normalność. A jeszcze nie tak dawno PO chciała ich przyjąć każdą ilość – zgroza”.
Dołączyła do tego link do tekstu z prorządowego serwisu wPolityce.pl braci Karnowskich pod tytułem „Szwedzi chcą azylu w Polsce: Trudno żyć w miastach, w których nie można bezpiecznie wyjść z domu po zmroku”. Tekst był jedynie omówieniem artykułu z „Naszego Dziennika”, w którym przytaczane są dane Urzędu do spraw Cudzoziemców o 2,5 tysiąca obywateli Szwecji, którzy zarejestrowali w Polsce swój pobyt. Bo Szwedzi ”nasz kraj uważają za jedno z ostatnich bezpiecznych państw w Europie”. Okazało się, że katolicki „Nasz Dziennik” kłamał jak PiS parlamentarzyści. Kłamstwa powtarzali panowie bracia Karnowscy i pani eurodeputowana Mazurek.

Szwedzki minister sprawiedliwości Morgan Johansson zdementował te kłamstwa: „Prąd migracyjny idzie w przeciwnym kierunku. W latach 2017-18 do Szwecji wyemigrowało ponad 8 tysięcy Polaków. To ponad trzy razy więcej niż całkowita liczba Szwedów, którzy mieszkają w Polsce. Pani poseł powinna raczej zapytać, dlaczego tak wielu Polaków ucieka z Polski?”
Czy mają już dość zakłamanego państwa Kaczyńskiego?

Głos prawicy

Prezes jest człowiekiem uczciwym

– Dożyliśmy czasów, w których powstaje afera ze słów Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który mówi o tym, że wszystko musi być zgodne z prawem. Tekst w Gazecie Wyborczej okazał się jednym wielkim niewypałem. Nie ma w nim dowodu na jakiekolwiek działania niezgodne z prawem polityków PiS lub Prezesa PiS – powiedziała Wicemarszałek Sejmu, Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek podczas briefingu prasowego.
Dodała, że z tekstu Gazety Wyborczej wyłania się obraz polityka orientującego się w sprawach ekonomicznych i prawnych, który bezwzględnie tego prawa przestrzega.
– Prezes PiS J. Kaczyński jest człowiekiem uczciwym, jest gotowy pokryć zobowiązania finansowe dopiero wtedy, gdy będzie ku temu podstawa prawna. Tak naprawdę ujawnia on to, jak PO rządziła w Warszawie. Najważniejszym aspektem jest jego wypowiedź o politykach Platformy, którzy odgrażali się, że nigdy nie pozwolą na powstanie takiej inwestycji – oznajmiła.
Przypomniała, że artykuł w Gazecie Wyborczej to kolejna odsłona wojny, jaką to środowisko prowadzi z Prawem i Sprawiedliwością.
Żródło: pis.org.pl

Prawe PiS

Przewodniczący Komitetu Wykonawczego Prawa i Sprawiedliwości, Krzysztof Sobolewski wydał oświadczenie w sprawie „taśm Kaczyńskiego”:
W związku z publikacjami Gazety Wyborczej nt. rzekomych związków partii politycznej Prawo i Sprawiedliwość z działalnością prywatnych podmiotów gospodarczych, uwzględniając komentarze w odniesieniu do rzeczonych publikacji, sugerujące czerpanie korzyści przez Prawo i Sprawiedliwość z tego typu relacji, tudzież inne niezgodne z ustawą o partiach politycznych działania, oświadczam, iż:
– Prawo i Sprawiedliwość nigdy nie przyjmowało korzyści majątkowych od osób prawnych;
– Prawo i Sprawiedliwość nie prowadzi, a także nie podejmuje w imieniu i na rzecz innych podmiotów, jakiejkolwiek działalności gospodarczej;
– Prawo i Sprawiedliwość restrykcyjnie przestrzega obowiązków sprawozdawczych, których skrupulatne wypełnianie potwierdzają coroczne uchwały Państwowej Komisji Wyborczej o przyjęciu kolejnych sprawozdań finansowych bez zastrzeżeń.
Twierdzenia przeciwne oraz zarzuty niemające oparcia w stanie faktycznym lub prawnym spotkają się z reakcją prawną, w szczególności ze zdecydowaną ochroną dobrego imienia Prawa i Sprawiedliwości.
pis.org.pl

Ogórkowa już gotowa

TVP odcina się od informacji o prowokacji poprzedzającej atak na Magdalenę Ogórek:
„Pan Mikołaj Janusz, performer i dokumentalista, znany z prześmiewczych materiałów zamieszczanych w sieci, uczestniczył w proteście przed TVP, aby zarejestrować materiał do swojego, internetowego programu. Nie był tam wysłany przez Telewizyjną Agencję Informacyjną i nie reprezentował TVP” – czytamy w komunikacie TVP.
Telewizja publiczna oświadczyła, że „w swojej dotychczasowej działalności pan Janusz uczestniczył w kilkuset tego typu wydarzeniach, zawsze działając na pograniczu satyry i performance’u”.
„Podszedł do demonstrujących, tuż przed atakiem na Magdalenę Ogórek. Gdy puszczano melodię z czołówki „Dziennika Telewizyjnego”, Janusz włączył przez megafon inną piosenkę. Mówił też protestującym, że są opłacani przez George’a Sorosa” – opisuje Onet.pl.
Infi: dziennik.pl

Rewelacje Prezesa

Wojciech Czuchnowski i Iwona Szpala ujawniają rozmowy prezesa PiS dotyczące inwestycji wartej 1,3 mld dolarów.

Spółka Srebrna zamierzała postawić w Warszawie wieżowiec Srebrna Tower (albo: K-Tower). W tym celu prowadziła negocjacje z firmami austriackiego dalekiego krewnego Jarosława Kaczyńskiego. Inwestycja została przez Austriaka przygotowana, ale potem ją wstrzymano, a Gerald Birgfellner nie dostał zapłaty za pracę, jaką do tej pory wykonał.
Inwestycja prezesa PiS miała być zrealizowana z rozmachem. Wieżowiec, który miał nazywać się Srebrna Tower (bądź K-Tower od nazwiska prezesa) miał mieścić hotel, ekskluzywne apartamenty, fundację Instytut im. Lecha Kaczyńskiego. Wieżowiec miał być wysoki na 190 metrów i mieć znamienny kształt bliźniaczych wież (prawdopodobnie symbolizujących braterską więź). Jednak Srebrna wstrzymała w pewnym momencie inwestycję – ponoć ze względu na brak przychylności władz Warszawy. Postawienie wieżowca tłumaczyłoby determinację prezesa PiS, by wygrać najbliższe wybory parlamentarne, o czym zresztą sam mówił wprost. Na nagraniach słyszymy między innymi, jak negocjuje z Geraldem Birgfellnerem, swoim dalekim austriackim krewnym. Od maja 2017 spotkał się z nim około 16 razy. To historia jak z serialu sensacyjnego. „GW” podaje linki do nagrań audio oraz stenogramów z rozmów biznesowych dotyczących „dwóch wież” w Warszawie.
Austriak miał przygotować inwestycję i z umowy się wywiązał, ale z tego co słychać na taśmach – Srebrna już niekoniecznie. Całkowite wynagrodzenie Austriaka po wybudowaniu „dwóch wież” miało wynosić 3 procent wartości inwestycji, czyli około 9 milionów euro (około 39 milionów złotych) – piszą autorzy „Wyborczej”. „Projekt był utajniony, Birgfellner miał go prowadzić poprzez dwie spółki o nazwie Nuneaton (spółka z ograniczoną odpowiedzialnością i spółka komandytowa) i K-Towers”. Wykonawca miał zadbać o to, aby budowa nie była na razie kojarzona ze spółką Srebrna, gdyż może to politycznie zaszkodzić partii rządzącej.
Austriak zadłużył się na wykonanie zlecenia w Pekao S.A. (jak podaje gazeta, prezes banku udzielił ogromnego kredytu „na telefon” od ludzi Kaczyńskiego – sam będąc zresztą „złotym dzieckiem” PiS). Teraz ma problem ze spłatą, bo Kaczyński ze swoimi zobowiązaniami zaczął się ociągać po wstrzymaniu inwestycji. Zapewniał dalekiego kuzyna, że nie ma wpływu na decyzje władz Srebrnej i że jedyną drogą, aby pieniądze wydobyć, jest droga sądowa. I z tej drogi właśnie Austriak postanowił skorzystać. „W ubiegły piątek prawnicy Birgfellnera – Roman Giertych i Jacek Dubois – wysłali do warszawskiej prokuratury zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego” – czytamy w „Wyborczej”, cytowanej od rana przez wszystkie ogólnopolskie media.
Co ciekawe, w nagraniach ujawnionych przez dziennik, regularnie przewija się nazwisko Jana Śpiewaka. Aktywista miejski miał być prawdziwym „wrzodem” dla inwestorów, ponieważ miał tworzyć przeszkody w planowaniu inwestycji – tej i pokrewnych, ponieważ blokował także budowę wieżowca na terenach należących do kurii, patrzył też na ręce ojcu Rydzykowi, który również wszedł na rynek inwestycji deweloperskich.
„Partia buduje wieżowiec”, „to nie do obrony”, „chodzi o medialny atak”, „to jest polityka” – słychać na nagraniach obawy, które artykułuje prezes. Czy się spełnią?
Jest już oświadczenie opublikowane przez rzeczniczkę partii. Beata Mazurek sugeruje, że „rewelacje GW to te same plotki i spekulacje, które słyszymy od lat”.