Bigos tygodniowy

Pod hasłem „Miej w opiece naród cały” i rysunkiem pięści owiniętej różańcem jak kastetem przewalił się przez Warszawę tzw. „Marsz Niepodległości”. Dymu, huku i nienawiści było w bród. Brany za Marszałka Seniora Macierewicz Antoni wygłosił w Sejmie buńczuczne przemówienie kleronacjonalistyczne w stylu iście ONR-owskim z 1934 roku. Słodko za to, jak gołąbek pokoju pitolił Duda Andrzej, Pierwszy Ministrant Rzeczypospolitej, który podobno chce wszystkich godzić, od prawa do lewa. Dzień wcześniej Pierwszy Ministrant Rzeczypospolitej cytował piosenkę „Ja to mam szczęście, że w tym momencie, żyć mi przyszło w kraju nad Wisłą”. Szkoda że nikt Pierwszemu Ministrantowi nie podpowiedział, że wymowa tej piosenki była ironiczna. Poza tym, nie przesadzajmy, nie bądźmy dziećmi, bo czy to takie nadzwyczajne szczęście żyć w tym smogu i smrodzie kleronacjonalistycznym, pośród kierowców-zabójców szalejących na pasach dla pieszych i z tymi notorycznie spóźniającymi się pociągami, że wymienię tylko niektóre z plag polskich? Znam kilka bardziej rozkosznych miejsc do życia. Jednak Pierwszy Ministrant RP tą atrapą prezydentury naprawdę euforycznie się cieszy, i dlatego spogląda na świat przez różowe okulary.

Tomasz Grodzki z Koalicji Obywatelskiej został Marszałkiem Senatu, co oznacza, że Izba Refleksji, póki co, nie wpadnie w łapy PiS. Towarzyszyły mi idiotycznie sprzeczne uczucia. Personalnie profesor Grodzki to człowiek godny szacunku, ale jeszcze kilka lat temu nawet przez myśl by mi przeszło, by odczuwać satysfakcję z powodu wygranej jego partii. Jednak po czterech latach pisowskich orgii satanistycznych „ja to się cieszę się byle czym” i odczuwam jakby kamień spadł mi z serca, gdy sukces odniosła opozycja na czele z partią, na którą nigdy nie głosowałem. Po ciężkich frustracjach człowiek jednak spuszcza z tonu i redukuje ambicje. Moim zdaniem ta krucha wygrana opozycji w Senacie ma walor przede wszystkim psychologiczny, bo pokazuje, że PiS jednak nie jest całkowicie teflonowe, a poza tym może być oznaką pierwszych zarysowań na pisowskiej machinie. Nie mogę też nie odnotować radości z frustracji, jaką muszą czuć pisiory i reszta prawactwa wobec faktu, że Włodzimierz Czarzasty został wicemarszałkiem Sejmu. A zacnego profesora Grodzkiego, któremu uczciwość bije z oczu, szanowanego lekarza ze Szczecina propaganda PiS próbuje zrobić złodzieja i łapówkarza. Klasyka.

Kwestia przekroczenia trzydziestokrotności składek ZUS, zamiar przeznaczenia pieniędzy z Funduszu Solidarności przeznaczonego na potrzeby osób niepełnosprawnych, bunt fiskalny Porozumienia Gowina, a także o czym się nie mówi, narastające problemy finansowe TVPiS, wyrażające się m.in. w opóźnieniach wypłat dla pracowników tej firmy – to kompromitacja pisowskiego, kłamliwego, propagandowego hasełka o „zrównoważonym budżecie”, rozdętych, nierealnych pisowskich obietnic socjalnych i początek symptomów kryzysu finansów państwa.

Inny kłopot PiS to bunt w Trybunale Konstytucyjnym. Kolejny pisowski nominat, sędzia Wyrębak Jarosław zbuntował się przeciw sposobowi administrowania TK przez Przyłębską Julię. Szarogęsi się tam ona, arbitralnie wyznacza składy i blokuje rozpatrywanie wniosków. Co prawda zbuntowany sędzia szumi z pozycji radykalnie prawackich, przeciw blokowaniu wniosku o zakazanie aborcji eugenicznej, złożony przez ultrasów pisowskich, ale fakt jest faktem, ze to kłopot dla Przewodniczącego Mało. A miało być tak, dobrze, a mianowańcy na krótkiej smyczy, Plany planami, a życie jest brutalne pełne niebezpiecznych zasadzek.

W najgorszych chyba snach Przewodniczący Mało nie przeżył sytuacji, w której w imię pozyskania Lewicy do niektórych poparcia, PiS zdecydowało się oddać Sejmową Komisję Rodziny straszliwej lewaczce Magdalenie Biejat, zwolenniczce najbardziej szatańskich praw, w tym prawa kobiet do aborcji na życzenie do 12 tygodnia ciąży. Macierewicz Antoni z tego powodu stanął już dęba, jak stary koń, i żąda wyjaśnień, kto w PiS jest winien tej zbrodni.

W Krakowie małopolska kuratorka Nowak Barbara skierowała do uczniów internetową ankietę polegającą na bezczelnym nakłanianiu do personalnego donoszenia na nauczycieli. Młodzież, jak to młodzież, kablowania na ogół nie lubi, a do tego, jako młodzież dzisiejsza w internecie jest biegła od kolebki, więc ankietkę-donos zhakowała. Nowak Barbara zjeżyła się na to i chce karać to hakerstwo.

Klaudia Jachira została brutalnie i chamsko zaatakowana przez pewnego osobnika, gdy jechała pociągiem z Wrocławia do Warszawy na obrady Sejmu. Uważaj, Klaudio, budzisz straszliwą, dziką, niepohamowaną nienawiść wszelkiego prawackiego podlectwa, Osobnik, który Cię zaatakował poprzestał na słowach, ale doświadczenie nas uczy, że od czasu do czasu znajdują się wśród NICH tacy, którzy przechodzą od słów do czynów. Poeta pisał kiedyś, że „krzyż mieli na piersi a browning w kieszeni”.

Przewodniczący Mało utrudnia mi integralną niechęć do niego przez swoją sympatię do zwierząt, tym bardziej po geście jaki uczynił na prośbę posłanki Katarzyny Piekarskiej – zapisał się do poselskiego koła przyjaciół zwierząt. Miłe to, ale niestety nie dał należytego odporu legalnym mordercom zwierząt spod znaku „łowiectwa” i sadystom-hodowcom „futerek”.

Radna Warszawy Agata Diduszko-Zyglewska dawno już złożyła wniosek o pozbawienie biskupów Głodzia i Hosera tytułu Honorowego Obywatela Warszawy. Jednak Platforma Obywatelska od wielu miesięcy zwleka z rozpatrzeniem wniosku. Cała Platforma, cała ona ze swoim oportunizmem i asekuranctwem.

Poczułem się niemal geniuszem prawniczym. Sam, samiuśki, z samego brzmienia artykułu konstytucyjnego osobiście wykoncypowałem to, co, ku mej nieogarnionej dumie, swoimi autorytetami naukowymi potwierdzają profesorowie Ewa Łętowska i Tadeusz Iwiński. Otóż art.18 Konstytucji na który z uporem godnym lepszej sprawy powołuje się PiS w walce z dążeniami do wprowadzenia ustawy o związkach partnerskich. Otóż jak oboje zgodnie stwierdzają, że zawarte w artykule sformułowanie, że „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny (…) znajduje się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”, to nie definicja małżeństwa, tylko konstatacja tego, iż taki związek jest preferowany przez władze. Logika nakazuje wnioskować, że fakt iż cos jest preferowane nie oznacza zakazu praktykowania czegoś, co nie jest wprost zakazane, a więc n.p. związku partnerskiego jednopłciowego.

Tymczasem w Sejmie 361 posłów dodało do roty przysięgi poselskiej słowa „Tak mi dopomóż Bóg”, z czego wynikałoby, że blisko stu posłów nie zwracało się o pomoc do boga. Skrzętni rachmistrze policzyli, że od 1989 roku ta ostatnia liczba rośnie.

TSUE wydał w sprawie KRS wyrok, który na pierwszy rzut oka wygląda na salomonowy. Po części w obronie praworządności w Polsce, ale po części taki, by nie stawiać PiS pod ścianą. Mimo to PiS nie jest zadowolony i chce badać wyrok przed „trybunałem” Przyłębskiej.

Morawiecki Mateusz wygłosił stek buńczucznych, ideologicznych frazesów zwany exposé nowego rządu. Nie wierzę ani jednemu słowu tego notorycznego (wyroki sądowe) kłamczucha i fantasty. Ten człowiek w życiu słowa prawdy nie powiedział.20

Bigos tygodniowy

Wygląda na to, że burdelik na godziny w kamienicy Banasia i jego chachmęty podatkowe to małe piwo w porównaniu z nowymi rewelacjami. W więzieniu siedzi już niejaki Arkadiusz T., szef mafii vatowskiej, jeden z najbliższych współpracowników Banasia w ministerstwie finansów. Walki mafii vatowskich w PiS? Tym samym PiS , które chełpi się walką a mafiami vatowskimi traci w tym względzie cnotę. Do tego media doniosły, że ów „akowiec”, który miał podarować kamienicę Banasiowi, to nie był żaden „akowiec”, tylko jakiś przebieraniec, szemrany typ, bandzior i mitoman, którego nie ma na liście Światowego Związku Żołnierzy AK. Może wyczuł, że Banaś to „jego krew” i dlatego tak hojnie go obdarował.

Prokuratura nie podejmie śledztwa w sprawie udziału Przewodniczącego Mało w aferze niedoszłych wież Srebrnej. To było do przewidzenia. Przecież to prokuratura samego Przewodniczącego Mało.

Jakieś – pożal się boże – Towarzystwo Patriotyczne im. Jana Olszewskiego (pseudonim „Śpioch”) skierowało do Sądu Najwyższego wniosek o unieważnienie głosów oddanych na SLD-Lewicę pod pretekstem, że wychwala ona tradycje totalitarne. Niech się w dupę pocałuje pożal się boże Towarzystwo Patriotyczne im. Jana Olszewskiego.

Radni Białegostoku odebrali bandycie i ludobójcy „Łupaszce”-Szendzielarzowi patronat ulicy w tym mieście. „Wyklęty” ponownie?

Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła pierwsze protesty wyborcze PiS i żądanie ponownego przeliczenia wyniku w jakim kandydatka Lewicy SLD do Senatu Gabriela Morawska-Stanecka do Senatu wygrała z pisiorem Ryszką Czesławem.

„Z rąk takiego prezydenta to ani wdzięczność ani honor” – oto reakcja jednego z czytelników pisarza Marka Krajewskiego (tego od Mocka i Breslau), który przyjął medal od Dudy. Święte słowa. Problem tylko w tym, że jak na razie opozycja nie ogłosiła kandydata, który tę marionetkę Przewodniczącego Mało mógłby posłać do narożnika.

Nawet TVPiS nie dała rady tolerować chamstwa chama nad chamy, pożal się boże satyryka Pietrzaka Jana, który nazwał Klaudię Jachirę „wynajętą zdzirą” i zakazało mu występów w programie niejakiego Rachonia Michała, jednego z pierwszych propagandystów PiS. Ja zaś żałuję, że Klaudia nie startowała z listy Lewicy, a nie podoba mi się to, że pytani o nią niektórzy politycy Lewicy dystansują się od jej form ekspresji. Ludzie Kochane! A cóż takiego strasznego robi Jachira, poza tym, że i tak łagodnie i dowcipnie nabija się z pisiorskiego i klerykalnego tałatajstwa? Że wystąpiła z hasłem: „Bób, Hummus i Włoszczyzna”? Ja też noszę koszulkę z takim napisem.

Ale i tak nad „Kurą” podobno ciemne chmury, Chodzi o to, że aby Duda mógł wygrać wybory prezydenckie, musi zjednać sobie tzw. umiarkowany elektorat, a z taką paździerzową propagandą jak w TVPiS „Kury” to nie da rady tego dokonać. Kaczor może niby kazać „Kurze” wyluzować, wyciszyć gruczoły agresji, bulterierskie odruchy chwytne, ale nawyki „Kury” są silniejsze od niego. On inaczej nie potrafi. Może więc Kaczor sięgnie po Czabańskiego, medialnego „gołębia” pisowskiego, który uspokoi przekaz i uczyni go bardziej cywilizowanym? Ale co wtedy z Holecką, Rachoniem, Klarenbachem, Adamczykiem et consortes? Czy oni nagle mają zmienić ton i przeobrazić się w dziennikarzy w stylu BBC? Przecież to są propagandyści, a nie aktorzy i nie potrafią zagrać wszystkiego, ani zmienić się z dnia na dzień o 180 stopni. Nawiasem mówiąc: te prawolskie umizgi Dudy w Telewizji Trwam wykluczają zyskanie przez niego centrowego elektoratu.

Wtargnięcie policji na salę sądową w Poznaniu i próba wylegitymowania sędzi, to rezultat dwóch przyczyn. Po pierwsze, kilkuletniego szczucia na sądy, które ci stójkowi potraktowali nazbyt dosłownie i z którego wywnioskowali, że sędziowie to okropne chmyzy, których trzeba legitymować przy każdej nadarzającej się okazji. Po drugie, policjanci rekrutują się bardzo często z tej części małomiasteczkowych i wiejskich środowisk, które sympatyzują z PiS i radiomaryjnymi. Po trzecie, to także skutek koszmarnej ignorancji, nie tylko prawniczej, młodych policjantów, z którą nikt w policji nie próbuje się zmierzyć, a to w końcu są jednak jak by nie było, stróże prawa.

W miniony poniedziałek od rana TVPiS z uporem godnym lepszej sprawy grzała sprawę „aresztowania przez ABW rosyjskiego szpiega”. Chyba nie mają już czym innym się pochwalić, skoro grzeją taką marginalną sprawę. Nawet najgłupszy wyborca PiS wie, że w każdym kraju działa wielu agentów innych krajów i wzajemnie, że to rutyna i że nawet zatrzymanie co jakiś czas jakiegoś wywiadowcy, to nic nadzwyczajnego. Tymczasem propagandziści pisowscy z Woronicza i placu Powstańców Warszawy grzeją temat tak, jakby wojska Błaszczaka i Macierewicza nagłym i błyskawicznym rajdem na Rosję zajęły Moskwę. Co, brakuję już pieniędzy do rozdawania i trzeba elektoratowi zapchać gębę patriotycznym wzmożeniem?

Wygląda na to, że pisiory wzięły sobie do serca głośne tuż po wyborach „wyznanie wiary” Jakiego Patryka, który ubolewał, że prawica zajęła defensywną pozycję wobec „wrogiej socjalizacji społeczeństwa” i ustępuje przed „ofensywą lewactwa”. Niedługo potem prokuratura podjęła postępowanie przeciwko Szymonowi Niemcowi za parodię mszy na Marszu Równości, a Czarnek Przemysław, wojewoda lubelski, najbardziej zideologizowany z przedstawicieli tego urzędu, który został posłem PiS, skierował do prokuratury sprawę przeciwko doktorowi Tomaszowi Kitlińskiemu z UMCS w Lublinie za to, że go krytykował za szowinistyczne, homofoniczne i antykobiece wypowiedzi. Można się spodziewać teraz wysypu takich posunięć, bo także m.in. Citko Marek, piłkarz-dewot nawoływał w TVPiS u Rachonia do „karania tych, którzy obrażają uczucia religijne”.

Podobno waży się, czy powstanie jednolity klub Lewicy w Sejmie. Jako wyborca lewicy oczekuję tego od kolegów Czarzastego, Biedronia i Zandberga, bo ponowne podzielenie się po wyborach, to droga donikąd, ponownej marginalizacji lewicy, a nie droga wzrostu.

PS. Osoby nieironiczne informujemy, że „Bigos tygodniowy” ma charakter satyryczny. Redakcja

Bigos tygodniowy

13 października Warszawie Budapesztu nie było, za to Warszawa zawitała do Budapesztu i władza Orbána została w stolicy Węgier ograniczona, co może być dobrą wróżba na przyszłość. Co do wyniku wyborów w Polsce, to Przewodniczący Mało generalnie je wygrał, ale: 1. utracił (przynajmniej na jakiś czas) Senat, 2. jak na kolosalny wysiłek i potężne transfery socjalne, uzyskanie identycznej jak w 2015 roku liczby mandatów, bez premii, to sukces dość problematyczny, a właściwie porażka, bo przecież PiS nie obiecywało i nie rozdawało po to, żeby nie dostać za to nagrody, 3. do parlamentu weszła Lewica, co bardzo rozjaśni i uzdrowi pejzaż polityczny, 4. wzmocnienie koalicjantów PiS, w tym Ziobra, może skutkować wewnętrzną wojną o wpływy w szeregach Zjednoczonej Prawicy, 5. w liczbie głosów wyborczych opozycja antypisowska ma przewagę nad wyborcami obozu Przewodniczącego Mało i tylko ordynacja d’Hondta niweluje tę liczbową przewagę ludu niepisowskiego nad ludem pisowskim, 6. krzyż pański będzie miał PiS nie tylko z Lewicą, ale także z „konfederatami” Korwina i Brauna. W sytuacji zwłaszcza utraty Senatu, przebieg dokończania przerwanego przed wyborami posiedzenia Sejmu może być prawdziwą jatką, bo Przewodniczący Mało na pewne przygotował jakieś awanturnicze ruchy i łamanie prawa już całkowicie „na wydrę”.

 

Z drobniejszych spraw: nie zobaczymy już w Sejmie pisowskich harcowników do zadań specjalnych: Piotrowicza, Krynickiej i Sobeckiej. Nawet lud pisowski ich nie zdzierżył. Z tego przynajmniej jakiś zysk estetyczny.

 

„Państwo mafijne PiS”, takiego sformułowania można używać po niedawnym wyroku Sądu Najwyższego.

 

Literacki Nobel dla Olgi Tokarczuk potwierdza obraz ludności polskiej jako półanalfabetycznej: umie pisać, ale nie czyta. Bo oto najsławniejszą i najbardziej prestiżową nagrodę literacką otrzymała przedstawicielka najmniej czytającego narodu europejskiego, kraju w którym czytelnictwo jest w zapaści. Co do reakcji władzy, to najwyżsi oficjele złożyli noblistce obłudne gratulacje, sugerując, że ten Nobel, to także sukces „dobrej zmiany”. Och, jaka szkoda, że Nobla nie dostali ani prozaik Wildstein Bronisław ani literat-żulnalista Ziemkiewicz Rafał. W tej sytuacji oficjele (Duda, Morawiecki, Gliński) zadziałali według zasady: „Jak się nie ma co się lubi…”. Niezależnie od tego, wielu pisowskich propagandystów w mediach nie powstrzymało się od okazania zwyczajowej nienawiści tej przebrzydłej lewaczce.

 

Traf sprawił, że wydarzenie to zbiegło się z wcześniejszym o dzień przemówieniem Przewodniczącego Mało, który zadeklarował, że będzie piętnował niechętne PiS-owi elity.

 

Szyszko Jan, były – pożal się boże – minister środowiska odszedł do Domu Ojca. Przyroda na chwilę odetchnęła. Niektórzy, bliscy New Age twierdzą, że zdarza się, iż przyroda odpłaca swoim prześladowcom pięknym za nadobne. Jednak Szyszko pozostał na liście wyborczej i można było zagłosować na trupa. Absurd sięga „Martwych dusz” Mikołaja Gogola. Sok z buraka by się uśmiał.

 

Ćwierćinteligent z tytułem profesora w randze – pożal się boże – ministra kultury, nadal blokuje nominację zwycięzcy konkursu i dotychczasowego dyrektora Muzeum Żydów Polskich Polin w Warszawie, profesora Dariusza Stoli.

 

Przewodniczący Mało zapowiedział wojnę ze „starymi elitami”. Obarczył je za wszystkie nieszczęścia Polski. Uczeni, artyści, prawnicy, dziennikarze, rozmaicie inteligenci i tym podobne gady – strzeżcie się.

 

Z bębna losu, który wyłania sędziów do prowadzenia spraw konsekwentnie wyskakuje w jednym przypadku ten sam sędzia. Chodzi o sprawy sądowe Pawłowicz Krystyny, pierwszej chamicy odchodzącego Sejmu. Na dokładkę tak się przypadkowo składa, że temu sędziemu jawnie sprzyja neo-KRS, w której zasiada rzeczona osoba.

 

Kolejny przypadek zasądzenia odszkodowania od Kościoła odszkodowania dla ofiary księżego molestowania. W pierwszym przypadku funkcjonariusza tzw. Towarzystwa Chrystusowego gwałcicielem była bestia-hetero w sutannie hetero (na dziewczynce). W drugim przypadku – bestia-homo w sutannie (na chłopcu).

 

Wyłażą kolejne brudy spod krakowskiego domu schadzek Banasia. Wyszły na jaw informacje, że na rzeczony proceder poszły także pieniądze z Unii Europejskiej.

 

Ksiądz Stanisław Małkowski, jedna ze szczególnie odrażających postaci nurtu klerofaszystowskiego oświadczył coś w tym rodzaju, że może sobie jakiś tam prymas Polak mówić i robić co chce, a my będziemy robić swoje. To kolejny pomruk wewnętrznego Kościoła kat., jego najbardziej reakcyjnego, czarnosecinnego segmentu. Prędzej czy później objawi się on z otwartą przyłbicą i niechybnie dojdzie w Polsce pewnego dnia do rozłamu, schizmy na dwa kościoły kat. – jeden „postępowy”, a drugi „zachowawczy”. Małkowskiemu nie spodobał się ogłoszony przez Polaka pomysł funduszu dla ofiar klerykalnej pedofilii, a także zdystansowanie się przez tegoż Polaka od zadeklarowania przez Przewodniczącego Mało, że poza Kościołem kat. jest w Polsce tylko „nihilizm”.

 

Generalnie zaryzykuję wróżbę na – odległą co prawda – przyszłość. Wynik wyborów jest pierwszą zapowiedzią zmierzchu potęgi PiS. To na razie oczywiście bardzo wstępna faza tego procesu, ale jak uczył Hegel, „sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu”.

Bigos tygodniowy

To, co się stało w Białymstoku, to jak dotąd najbardziej zatruty owoc prowadzonej przez PiS od wielu lat polityki obłaskawiania, zjednywania sobie i co gorsza mobilizowania kryminalnych elementów prawolsko-kibolsko-faszolskich. Teraz pisiory mogą się wypchać tą swoją wspaniałą akcją policji przeciwko białostockim agresorom i bandziorom. Pisiory przestraszyły się własnego dzieła – dlatego nakazały tak zadziałać policji. Tylko minister edukacji Piontkowski puścił farbę, pokazując co oni naprawdę myślą.
*****
Zawsze miałem Kuchcika za nielota, ale się pomyliłem. Okazało się, że nie tylko sam latał jak szatan, ale pod skrzydła brał rodzinkę, jako że grunt to rodzinka. Kuchcik, który woził (to chyba niezbyt dobre słowo w odniesieniu do aeroplanu?) swoją familię z Warszawy do Rzeszowa i z powrotem, podobno ugiął się pod presją mediów (a może przede wszystkim Kaczora) i zadeklarował, że zwróci pieniądze za nienależne loty rodzinki. Tylko, po pierwsze, dlaczego da Caritasowi, a nie zwróci Skarbowi Państwa, czyli nam, podatnikom, a to na nas przecież żerował. Gdzie tu sens i logika? Po drugie, czy naprawdę zwróci? Pisiorom nie sposób ufać. Mieli zwrócić nagrody Szydło, ale do tej pory nie ma pewności, że wszyscy je zwrócili. I jeszcze jedna kwestia na którą nikt dotąd nie zwrócił uwagi – skoro rodzina Kuchcika leciała nieformalnie, bez trybu, na doczepkę, tzn. leciała bez ubezpieczenia. A to znaczy na koszt podatników. I co z odpowiedzialnością tych, którzy ten lot zorganizowali czyli Kancelarii Sejmu? I dlaczego dowódca lotu nie zakwestionował obecności na pokładzie osób nieuprawnionych?
*****
Pisiorstwo idzie w zaparte także w innych sprawach. Nie zajmie się niewygodnym listem Falenty i mimo jednoznacznego wyroku sądu nie ujawni list poparcia dla członków neo-KRS. Według zasady: nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?
*****
Sąd Rejonowy w Warszawie zabezpieczył nalepki dołączone do tygodnika „Gapolo” czyli gazety „Sakwy” (towarzyska ksywa Sakiewicza), zakazując ich dystrybucji. Podobno różnie było w kraju z respektowaniem sądowego nakazu, ale akurat w Iławie, gdzie dokonałem obywatelskiej inspekcji w niektórych punktach sprzedaży prasy, było w porzo – w egzemplarzach „Gapola” nie znalazłem nalepek.
*****
Manifestacja niedzielna przeciw przemocy w Białymstoku. Niestety, mimo szumnych zapowiedzi, bardzo nieliczna. Róbmy tak dalej.
*****
Jakubowska Aleksandra, ex-„lwica lewicy” w rozmowie z Anną Zawadzką z LGBT: „Ale przecież nikt w czasie marszu nie zginął”. Chodziło o Marsz Równości w Białymstoku. A mówią, że kto za młodu był socjalistą, ten na starość nie będzie świnią. A może pani Jakubowska nigdy nie była socjalistką, tylko oportunistką i karierowiczką?
*****
182 tysięcy dzieci urodziło się do połowy bieżącego roku czyli o 5,8 procenta mniej niż w zeszłym roku. W całym roku ma się urodzić 370-375 tysięcy dzieci. Oznacza to zapaść demograficzną, bo to najmniejsza liczba urodzeń od czterech i fiasko 500 plus jako impulsu do dzietności.
*****
Kaja Urszula Godek zamieściła w internecie rozpaczliwy apel o pomoc finansową, bo musi opłacić adwokata, jako że organizacje LGBT zasypują ją pozwami sądowymi za zniewagi. Było nie podskakiwać Kaczorowi i nie próbować robić mu koło pióra tymi naciskami w sprawie totalnego zakazu aborcji, to by się nadal było na posadzie w spółce Skarbu Państwa i miałoby się kasę na procesy. Cierp ciało, skoroś chciało.
*****
Krakowska młodzież szkolna nie zostanie wyposażona w elementarną wiedzę o seksualności, w tym wiedzę o „złym dotyku” i o sposobach zapobieganie niechcianej ciąży. Wojewoda krakowski wycofał to, co do szkół od najbliższego roku szkolnego wprowadził samorząd. Czy Boy-Żeleński nadal mieszka w Krakowie?
*****
Najarane czymś czy naprute bandziorki, które niecnie napadły na księdza w Szczecinie, zażądały od niego ornatu twierdząc, że chcą udzielić ślubu i odprawić mszę. Czyżby już i do menelików dotarła idea „wir sind kirche” (my jesteśmy kościołem)?
*****
Pisiory oburzają się na emblemat w postaci znaku Polski Walczącej na tle barw tęczy. Niesłusznie. Powinni przyjąć z uznaniem, że środowiska LGBT, na ogół raczej indyferentne w stosunku do rezerwuaru tzw. patriotycznych i tradycyjnych wartości, oddały szacunek tej formacji.

Bigos tygodniowy

Nauczyciele rozpoczęli strajk generalny. Na jego czele stanął głównie Związek Nauczycielstwa Polskiego. Natomiast oświatowa „Solidarność” okazała, jak można się było tego spodziewać, solidarność z pisowskim rządem. Przeciw łamistrajkowi Proksie wystąpiła nawet część członków „S”.

Jako były wieloletni (17 lat) pedagog i uczestnik strajku w 1993 roku, za rządów Hanny Suchockiej, mam prawo powiedzieć nauczycielom, którzy w poniedziałek rozpoczęli strajk: nie dajcie się zaszantażować rozmaitymi okrzykami, że macie, owszem, prawo do protestu, ale akurat nie podczas egzaminów i nie kosztem młodzieży szkolnej. Otóż przyjęcie takiej logiki prowadziłoby prostą drogą do uczynienia każdego nauczycielskiego protestu nieskutecznym. Nauczyciele już strajkowali bez dolegliwości dla kogokolwiek i skończyło się to niczym. Dlatego stanowisko ZNP nie jest żadnym radykalizmem, ale wyciągnięciem wreszcie, wniosków z przeszłości. Strajkować w wakacje to mogą ratownicy wodni i marynarze floty turystycznej.

Po rocznej przerwie – powtórka z rozrywki. Dziś, 10 kwietnia znów odbędą się uroczystości smoleńskie, msze, przemarsz pod Pałac Prezydencki, przemówienie Prezesa i tym podobne szopki. Z tej okazji TVPiS nadał sławetny „Smoleńsk” Antoniego Krauzego, utalentowanego i doświadczonego reżysera, który na finał kariery zrobił kicz polityczny i film tak nieporadny warsztatowo, jakby nakręcił go mało zdolny student reżyserii.

W minioną niedzielę odbyły się dwie konkurencyjne konwencje wyborcze. Kontrast w wizualnym i akustycznym efekcie aż karykaturalny i kiczowaty zarazem. Na jednej konwencji styl współczesny, „europejski”, na drugiej „cepelia” i kurpiowskie wycinanki, sentymenty do dachów strzechą krytych, folklor tak stężony, tak ociekający kiczem, że aż ocierający się o karykaturę. Wiadomo, że nie można przywiązywać przesadnej wagi do form i mód, że nie można zbyt serio przeciwstawiać strojów i przyśpiewek ludowych garniturom i europejskiemu sznytowi. Rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana, nie ma nic złego w folklorze, a nie wszyscy Europejczycy lubią garnitury i krawaty i nie one świadczą o europejskości, bo ta jest w głowie. A jednak było coś uderzającego w tym dwoistym obrazie, jakiś „duch czasu” współczesnej Polski, jakiś refleks odwiecznego sporu między Swojszczyzną a Cudzoziemszczyzną. I Henryk Rzewuski („Listopad”) i Julian Ursyn („Powrót posła”) i Gombrowicz („Transatlantyk”) się kłaniają.

W „Gazecie Polskiej” (nr 14/2019) Robert Tekieli w cotygodniowym felietonie napisał: „Panie Broniarz, jest pan terrorystą i jeśli wprowadzi pan te zapowiedzi w życie, będzie pan potraktowany jak terrorysta”. To jawnie kłamliwe i sprzeczne z elementarnym zdrowym rozsądkiem określenie jest podstawą do podania go do sądu i sprawa jest z góry wygrana. To nie jest zwykły epitet, nawet najgorszy epitet. Nie można nikogo bezpodstawnie nazywać „terrorystą”. Ja bym nie odpuścił.

Sprawa dymisji ministry finansów Teresy Czerwińskiej przypomina już przenoszoną ciążę. Miało się coś urodzić, a nadal się nie rodzi. Ciężarna podobno czuje się dobrze, ale niepokojący sygnał poszedł w eter. Sygnał, oszalałe rozdawnictwo PiS, które omija jednak nauczycieli, mogą doprowadzić do wariantu greckiego. Na razie jedna sprawę przykrył strajk w oświacie.

Na ścianie sali, w której obraduje komisja Jakiego do spraw reprywatyzacji, obok godła państwowego wisi krzyż, wielki jak cep. Czy to jest komisja państwowa, czy kościelna, ja się pytam? I dlaczego Jaki tak bezczelnie łamie art. 25 Konstytucji RP?

Po 50 twarzach Greya i 50 tysiącach złotych Kaczyńskiego pojawiło się 900 miliardów (dolarów amerykańskich) odszkodowania, o które rząd PiS wystąpi do Niemiec, jeśli będą mu bruździć, Już widzę te pieniądze.

Minister (łech, łech) kultury Gliński przegrał proces z Malta Festival Poznań, któremu nie przekazał przyznanej dotacji w odwecie za to, że w jury festiwalu był Oliver Frljic, twórca „Klątwy”. Malcie sąd przyznał 300 tysięcy złotych odszkodowania.

Na jednym ze spotkań z dziećmi, minister Anna Zalewska zapytana o to, kim chciała kiedyś być, odpowiedziała, że „baletnicą”. I kto wie czy to nie byłby najlepszy wybór.

Na fasadzie kamienicy przy Alei Szucha 16 w Warszawie pisowcy uroczyście odsłonili tablicę pamięci Walerego Sławka, który tu mieszkał. Sławek, uważany za sukcesora Piłsudskiego, popełnił tu 2 kwietnia 1939 roku samobójstwo. Jednak zakłamania nie dało się uniknąć. „Wiadomości” TVPiS wspomniały o „tragicznej” śmierci Sławka, ale nawet nie zająknęły się o samobójstwie. Przemówili też milczący zazwyczaj marszałek Sejmu Kuchciński i p.o. szefa Urzędu do spraw Kombatantów Kasprzyk, ale i im przez usta nie przeszło słowo „samobójstwo”. Ano dlatego, że ambitny Sławek odebrał sobie życie w reakcji na brutalne odsunięcie go od władzy i wpływów po śmierci Piłsudskiego przez tzw. „klikę sanacyjną” z marszałkiem Rydzem oraz pułkownikami Beckiem, Kocem i innymi na czele. Zwyczajne to obyczaje na szczytach władzy, ale jak tu jednocześnie uprawiać liryczny kult Piłsudskiego, jego towarzyszy czynu legionowego i tej cudownej, niepodległej II Rzeczypospolitej, jednocześnie mówiąc prawdę o jego sukcesorach i o losie jego następcy?

W Lublinie wielki kilkumetrowy krzyż stojący pod kościołem zwalił się na zaparkowane w pobliżu auto i poważnie je uszkodził. Nie wiadomo, czy było to auto proboszcza czy wiernego. Czyżby był to palce boży wskazujący na stan tegoż Kościoła?

W Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie ostatnie dwa tygodnie wystawy „Strachy” Daniela Rycharskiego. Składa się z bardzo interesujących konceptów dotykających istotnych polskich zagadnień społecznych. Są także dwa obrazoburcze: kostium członka Ku-Klux-Klanu, z kapturem, wykonany z szat katolickiego kapłana-celebransa, a także różnobarwne stroje pochodzące od osób LGBT, zawieszone na krzyżach katolickich niczym strachy na wróble, czyli owe tytułowe „Strachy”. Ministrze Gliński, do ulubionego przez Pana dzieła – cenzorskiego!

Bigos tygodniowy

Jakkolwiek zakończy się kryzys związany z ewentualnością dymisji ministerki finansów Teresy Czerwińskiej, to jeden oczywisty wniosek z tego wynika: to sygnał do opinii publicznej, że nowe, kolosalne obietnice socjalne PiS stoją na glinianych nogach i wymagają zwiększenia deficytu budżetowego, co Młody Morawiecki już zapowiedział. Czerwińska jest uczoną od finansów i najwyraźniej wzdraga się przed rzuceniem swojego dorobku naukowego i renomy zawodowej na fale greckiej choroby PiS. Po spotkaniu z Prezesem, którego odwiedziła z Młodym Morawieckim, rozchorowała się, poszła na zwolnienie, ale już wróciła. Kobieta pod presją? A nie lepiej uwolnić się od tej presji i uczciwie podać się do dymisji?

Każdej sensownej polityce socjalnej należy przyklasnąć, ale ten jaskrawy kontrast między opętanym rozdawnictwem po uważaniu wyborczym, a niedopłaceniem pracowników sfery budżetowej z nauczycielami na czele, jest doprawdy skandaliczne.

Nielegalny neo-Trybunał Konstytucyjny pani Przyłębskiej uznał legalność nielegalnego doboru do neo-KRS. Ot, pisowska „filozofia prawa”.

Adrian podjął próbę puczu pałacowego w TVPiS, ale mu nie wyszło. Wepchnął dwoje swoich ludzi, ale Kura jednego, niejakiego Pałkę, utrącił mu już na wejściu. Żeby jednak kto nie myślał, że chodzi mu o zwiększenie obiektywizmu TVPiS i odejście od koszmarnie topornej propagandy. Po prostu Adrianowi nie podoba mu się, że za mało o nim w TVPiS za mało, a poza tym ma pretensje, że w szopce noworocznej pokazano go jako Adriana właśnie.

Rząd przy pomocy aparatu propagandy z TVPiS na czele próbuje wszelkimi sposobami rozbić mobilizacje strajkową nauczycieli. Miejmy nadzieję, że się nie dadzą.

Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet zadała słuszne pytanie, dlaczego protestujący pod warszawskim Ratuszem przeciw Karcie LGBT nie poszli później pod siedzibę – jak się barwnie wyraziła – pedopiskopatu, aby zaprotestować przeciw tej najprawdziwszej seksualizacji dzieci, jaką uprawia kler katolicki pod osłoną swoich biskupów. Natomiast Prezes do swoich słów: „Wara od naszych dzieci” powinien dodać słowa: „drodzy księża i biskupi”.

Jest taki, stary, z 1924 roku, radziecki film Lwa Kuleszowa „Niezwykłe przygody Mister Westa w krainie bolszewików”. „Niezwykłe przygody herr Birgfellnera w krainie pisowców”, to w sam raz tytuł na film, dajmy na to, w reżyserii Juliusza Machulskiego czy Wojciecha Smarzowskiego. Może w koprodukcji z Austriakami, bo pożal się boże minister kultury narodowej Gliński nie dałby na taką produkcję ani grosza.

Pisowska TVP Kultura pokazała dwa razy, dzień po dniu, „Urząd” Janusza Majewskiego z 1969 roku, film według głośnej kiedyś powieści Tadeusza Brezy. Cóż za uderzająca aktualność! Cóż za aktualność tego obrazu mechanizmów działania kościelnych instytucji, ich przebiegłości, sprytu w odsuwaniu od siebie odpowiedzialności, biegłości w manipulowaniu ludźmi ze świętoszkowatymi minami. Jednak pokazanie „Urzędu” w niszowej stacji dla koneserów kultury nic nie znaczy. O, gdyby „Urząd” pokazano o 20.20 w Jedynce po „Wiadomościach albo nawet Dwójce. To by było coś.

Włodzimierz Majakowski, gdyby jeszcze żył i zajrzał do Polski, mógłby napisać taką oto parafrazę swej starej frazy poetyckiej z poematu „Lenin”: „Srebrna i Partia, bliźnięta bracia, kogo z nich bardziej matka historia ceni? Mówimy – Srebrna a w domyśle – Partia, mówimy – Partia a domyśle – Srebrna”. Na koniec zabrakło rymu, ale sens pozostał.

Nadal w rejestrach kulturalnych. Grzegorz Braun, dokumentalista i prawicowiec skrajny aż do skrajności, domaga się karania homoseksualistów i „homoseksualizmu jako takiego”. A pomyśleć, że jego ojciec, wybitny reżyser teatralny Kazimierz Braun, to naprawdę światły, rozsądny i porządny człowiek. Syn Grzegorz odziedziczył po nim tylko teatralną dykcję. Bywa, że daleko pada jabłko od jabłoni.

Marek Falenta, organizator podsłuchów z „Sowy i przyjaciół” nadal jest nieuchwytny dla polskiej policji. Uchwytny jest dla niej natomiast mieszkaniec Szczecina, który swego czasu przywdział pomnik Lecha Kaczyńskiego w koszulkę z napisem „konstytucja”. Mimo rezygnacji z zarzutu o „znieważenie” przez prokuraturę, teraz policja nęka szczecinianina z paragrafu dotyczącego nielegalnych reklam, banerów, etc. Z kolei w Warszawie policja wylegitymowała dwóch nastolatków, którzy jeździli na hulajnogach w niebezpiecznej odległości od pomnika smoleńskiego przy placu Zwycięstwa, a nawet wchodzili z nim w styk. Brawo polska policja! Niech żyje!

Jest coś z prawdy w powiedzeniu Jarosława Marka Rymkiewicza, że Jarosław Kaczyński „ugryzł polskiego żubra w dupę”. W sensie – leniwego żubra zmusił do ruchu. Przez całe lata rozmaite aspiracje wolnościowe w społeczeństwie polskim skrywały się pod korce: prawa kobiet, prawa mniejszości seksualnych, potrzeby płacowe nauczycieli, prawa osób molestowanych przez kler, aspiracje zwolenników świeckiego państwa, legalizacji związków partnerskich i wiele innych. Za nijakich, leniwych rządów „ciepłej wody w kranie” Platformy Obywatelskiej („przez osiem ostatnich lat…”) nic nie mogło się przebić do szerszego nurtu i wegetowało w niszach. Wystarczyło, by nastały rządy Kaczyńskiego i wszystko to przebudziło się i wyszło na główny szlak.

Polski baron Münchhausen czyli Młody Morawiecki zaczyna chyba wątpić w swoje nieograniczone zdolności wyciągania się za własne włosy. Zaapelował do ludu pisowskiego o pomoc w walce z wrogiem, w warunkach rzekomego braku należytych mediów własnych i rzekomej medialnej przewagi przeciwnika . To „Pomożecie” jest policzkiem wymierzonym Jackowi Kurskiemu, bo ten w tej swojej TVPiS zwija się jak w ukropie, żeby wyszło na pisowskie i rządowe.