Euro 2020/21: Już padają pierwsze rekordy

Zaatakowana przez koronawirusa reprezentacja Hiszpanii nie mogła przed swoim pierwszym meczem turnieju normalnie trenować, pewnie tylko dlatego na Estadio de La Cartuja w Sewilli zremisowała bezbramkowo ze Szwecją. Ale hiszpańscy piłkarze byli przy piłce przez 85 procent czasu gry i pobili rekord w liczbie podań piłki.

Reprezentacja Hiszpanii w meczu ze Szwecją rozgrywanym w ramach grupy E Euro 2020 posiadała piłkę przez 85 proc. czasu gry – co nie zdarzyło się w czasie Euro od 1980 roku, gdy dane na temat czasu posiadania piłki przez rywalizujące drużyny zaczęły być gromadzone. Mimo tak dużej przewagi mecz zakończył się wynikiem 0:0. W pierwszej połowie Hiszpanie wymienili między sobą 419 podań – co również jest rekordem – jeszcze nigdy jedna drużyna nie wymieniła tylu podań w czasie pierwszej połowy meczu w ramach mistrzostw Europy – czytamy w serwisie Goal.com. Z tych 419 podań 303 Hiszpanie wymienili na połowie Szwecji, w czasie gdy Szwecja wymieniła na połowie Hiszpanii 38 podań. W całym meczu Hiszpanie wymienili między sobą 918 podań – poprawiając swój własny rekord pod względem liczby podań w meczu mistrzostw Europy sprzed dziewięciu lat (w Euro 2012 Hiszpanie w meczu z Irlandią wymienili między sobą 859 podań). Cóż jednak z tego, skoro kibice na Estadio La Cartuja nie zobaczyli bramek.
A skoro o bramkach mowa. W spotkaniu Austrii z Macedonią Północną (3:1) padła 700. bramka w historii piłkarskich mistrzostw Europy. Pierwszego gola w rozgrywanych od 1960 roku mistrzostw naszego kontynentu strzelił reprezentant Jugosławii Milan Galić. 700. bramka w historii turnieju padła 61 lat później, a autorem tego trafienia był Michael Gregoritsch, który w 78. minucie wyprowadził reprezentację Austrii na prowadzenie. 11 minut później padła bramka nr 701 – strzelił ją Marko Arnautović. Oto zdobywcy „okrągłych” bramek w mistrzostwach Europy: 1. – Milan Galić (1960); 50. – Dragan Dzajić (1976); 100. – Alain Giresse (1984); 150. – Marco van Basten (1988); 200. – Kim Vilfort (1992); 250. – Jan Suchoparek (1996); 300. – Zlatko Zahović (2000); 350. – Giorgos Karagounis (2004); 400. – Thierry Henry (2004); 450. – Darijo Srna (2008); 500. – Xavi Hernandez (2008); 550. – Giorgos Karagounis (2012); 600. – Nani (2016); 650. – Xherdan Shaqiri (2016); 700 – Michael Gregoritsch (2021).
Po pierwszej serii meczów w mediach pojawił się też temat wspierania ruchu Black Lives Matter powstałego po śmierci Georga Floyda, który zginął podczas interwencji policji w Minneapolis. Piłkarze w Anglii wspierali ruch BLM klęcząc przed każdym meczem ligowym i reprezentacyjnym, ale nie wszystkie drużyny w Europie przyjęły ten zwyczaj. Pomysł ma swoich zwolenników i przeciwników.
Przed sobotnim meczem Walia – Szwajcaria klęczeli piłkarze obu reprezentacji, w starciu Rosja – Belgia uklęknęli tylko Belgowie i sędziowie, Rosjanie w tym czasie stali. A w meczu Anglia – Chorwacja klęknęli tylko Anglicy. Część kibiców biła im brawo, część gwizdała. Podobnie było już podczas ich meczów sparingowych. Dlatego wówczas Gareth Southgate, selekcjoner reprezentacji Anglii, powiedział, że raz jeszcze przedyskutuje z piłkarzami ten temat. Komunikat w tej sprawie wydała też angielska federacja: „To pokojowy protest przeciwko dyskryminacji, niesprawiedliwości i nierówności. Jest to ważne dla zawodników angielskiej drużyny i wartości, które zespół wspólnie reprezentuje. Ten gest jedności i walki z nierównością sięga XVIII wieku. Nie jest nowy, a angielski futbol dał jasno do zrozumienia, że nie uważa tego za przynależność do politycznej organizacji lub ideologii. Nie ma wątpliwości, dlaczego zawodnicy klęczą i co tym gestem reprezentują”. Inaczej do sprawy podchodzą Szkoci. „Na Hampden Park w Glasgow będziemy stać i tak sprzeciwiać się rasizmowi, ale na Wembley uklękniemy”- poinformował rzecznik reprezentacji.
Węgrzy natomiast robić tego nie będą. „Na stadionach nie ma miejsca na klęczenie. Węgrzy klęczą tylko w trzech sytuacjach: przed Bogiem, ojczyzną i prosząc o rękę ukochanej. Ten gest jest wymyślony przez kraje, które brały udział w niewolnictwie, my nigdy w tym nie uczestniczyliśmy” – powiedział węgierski premier Viktor Orban.
Reprezentacja Polski na klękanie też się nie zdecydowała. Nasi piłkarze nie zrobili tego w marcu, grając na Wembley przeciwko Anglikom, wskazywali zamiast tego na napis „respect” (szacunek) wyhaftowany na koszulkach. Grupowi rywale Polaków: Hiszpanie, Szwedzi i Słowacy również nie klękali, więc w grupie E wszystkie mecze będą zapewne rozpoczynać się standardowy.

Bojkot meczów w NBA

Koszykarze zespołu NBA Milwaukee Bucks zbojkotowali piąty mecz mecz play off z Orlando Magic w proteście przeciw postrzeleniu przez interweniującego policjanta Afroamerykanina Jacoba Blake’a.

Do zdarzenia doszło w Kenoshy, mieście oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów od Milwaukee (stan Wisconsin). Na upublicznionym w internecie nagraniu widać, jak policjant strzela kilka razy w plecy z najbliższej odległości do wsiadającego do samochodu 29-letniego Jacoba Blake’a. Wcześniej policjanci próbowali go wylegitymować, ale że działo się to pod jego domem, zignorował ich żądanie i ruszył do swojego auta, żeby odjechać. Trwa dochodzenie mające wyjaśnić okoliczności zajścia. Wiadomo, że poszkodowany miał przy sobie nóż, ale w jego zachowaniu nic nie wskazywało, by miał zamiar go użyć. Dlatego siedem kul jakie wystrzelił mu w plecy funkcjonariusz wzbudziło w Stanach Zjednoczonych kolejną falę niechęci do policji.
Zgrupowani od końca lipca w kompleksie sportowym Disney World w Orlando koszykarze mocno wspierają akcję zwalczania nierówności rasowej. Hasło „Black Lives Matter” widnieje na parkietach w każdym meczu rozgrywanej w jednym miejscu z powodu pandemii fazy play off.
Koszykarze Milwaukee Bucks postanowili zastosować bardziej radykalną formę protestu. Chociaż w play off prowadzili w konfrontacji z Orlando Magic już 3-1 i mogli w środę zapewnić sobie awans do drugiej rundy, odmówili występu w tym meczu. „Są sprawy ważniejsze od koszykówki. Jestem dumny z chłopaków i popieram ich zachowanie całkowicie” – skomentował bojkot zespołu Buck wiceprezes klubu Alex Lasry. NBA zdecydowała o przełożeniu dwóch innych środowych meczów: Houston z Oklahoma City i Los Angeles Lakers z Portland Trail Blazers.
Przykład jednak zadziałał na innych – odwołano też mecze kobiecej WNBA, trzy spotkania w baseballowej MLB oraz pięć w piłkarskiej MLS. Natomiast organizatorzy tenisowych turniejów rozgrywanych obecnie w Nowym Jorku poinformowali, że w czwartek zawodnicy nie wyjdą na kort.

Mercedes maluje bolidy na czarno

W najbliższy weekend Formuła 1 zainauguruje opóźniony z powodu pandemii tegoroczny sezon wyścigiem o Grand Prix Austrii. Wydarzeniu towarzyszyć będzie wyjątkowa oprawa, nie mająca jednak nic wspólnego z koronawirusem. Motywem przewodnim będzie akcja #WeRaceAsOne przeciwko rasizmowi i dyskryminacji.

Na brak różnorodności w sporcie motorowym od dawna zwracał uwagę opinii publicznej jedyny ciemnoskóry kierowca w Formule 1, Brytyjczyk Lewis Hamilton. On też jako pierwszy z tego środowiska zaangażował się w kampanię Black Lives Matter. Nieoczekiwanie rozgłos tej jego aktywności nadał były wieloletni szef Formuły 1 Bernie Ecclestone, który w miniony piątek na antenie stacji CNN stwierdził, że w sportach motorowych, w tym zwłaszcza w F1, nie ma większego problemu z rasizmem. 89-letni obecnie Ecclestone zawsze słynął z wygłaszania kontrowersyjnych opinii, nie inaczej było i tym razem, bo w trakcie wywiadu pozwolił sobie na ryzykowną opinię, iż „czasem czarni są większymi rasistami niż biali”. Te słowa wywołały natychmiast medialną burzę. Hamilton nazwał wypowiedź Ecclestone’a „popisem ignorancji”, a obecny szef Formuły 1 Chase Carey stwierdził, że tego typu wypowiedzi są szkodliwe i podkreślił, że Ecclestone „nie jest już w żaden sposób związany z F1”.
Wywołany do tablicy brytyjski milioner udzielił więc kolejnego wywiadu, tym razem na łamach dziennika „The Mail”. „Nie jestem przeciwko czarnym. Wręcz przeciwnie. Zawsze byłem im bardzo przychylny. Był nawet okres, gdy ojciec Lewisa chciał ze mną współpracować, bo zrobił dobry sprzęt do treningu i szukał inwestora. Nigdy bym nie pomyślał o współpracy z nim, gdybym był przeciwko czarnym. W swoim długim już życiu spotykałem wielu białych ludzi, których nie lubiłem, zaś nigdy nie spotkałem czarnoskórego, którego bym nie polubił. Kilkukrotnie zostałem okradziony przez czarnych, ale nawet po takich sytuacjach nie zmieniłem swojego nastawienia, choć raz po obrabowaniu skończyłem w szpitalu. Nie patrzę na Lewisa jako na człowiek o innym kolorze skóry. Dla mnie był, jest i zawsze będzie po prostu Lewisem” – powiedział Ecclestone.
Wyjaśnił też, dlaczego nie akceptuje niektórych aspektów ruchu Black Lives Matter. „Ludzie idą na marsze czy protesty, organizowane przez jakichś marksistów, by obalić policję. Gdyby ktoś jednak ich zapytał o co walczą, to większość z protestujących nawet nie wiedzieliby co odpowiedzieć. To nie moja wina, że jestem biały, tak samo jak nie jest moją winą, że jestem niższy od większości ludzi. Już w szkole nazywali mnie mikrusem i musiałem z tym żyć, ale nigdy nie przyszła mi do głowy nawet myśl, że z tego powodu powinienem być jakoś specjalnie przez innych traktowany. Nie jestem rasistą, a tylko uważam, że jeśli biały lub czarny traci pracę, to najpierw trzeba sprawdzić, czy stało się to z powodu koloru skóry, czy może dlatego, że nie źle wykonywał swoją pracę” – przekonywał Ecclestone.
W Formule 1 nikt jednak nie podziela jego poglądów, czego najlepszym dowodem jest akcja pod szyldem #WeRaceAsOne. Jej pomysłodawcy chcą zwrócić uwagę na problem dyskryminacji rasowej. Przed pierwszym w tym sezonie wyścigiem, a po odwołaniu z powodu pandemii koronawirusa wcześniejszych imprez inauguracja tegorocznych zmagań odbędzie się w Austrii na torze Red Bull Ring w Spielbergu, broniąca mistrzowskiego tytułu ekipa Mercedesa zaprezentowała swoje najnowsze bolidy w nietypowych czarnych barwach. Na samochodach pojawią się też elementy z oznaczeniem „End Racism”. „W 2020 roku będziemy się ścigać na czarno, jako publiczna obietnica poprawy różnorodności naszego zespołu i jasne oświadczenie, że przeciwstawiamy się rasizmowi i wszelkim formom dyskryminacji. Przed końcem tego sezonu ogłosimy też nowy program różnorodności i integracji, który będzie obejmował między innymi dalsze podnoszenie świadomości członków naszego zespołu” – podano w oficjalnym komunikacie wydanym przez zespół Mercedesa. Szefowie niemieckiego teamu zapewnili, iż te zmiany są już nieodwracalne.
Robert Kubica ma się pojawić na obu wyścigach F1 w Austrii, aby wspierać swoją ekipę z garażu. Polak może też otrzymać szansę występu, gdyby okazało się, że na koronawirusa zachorował któryś z podstawowych reprezentantów Alfy Romeo – Kimi Raikkonen albo Antonio Giovinazzi. Jakie szanse ma sponsorowany m.in. przez PKN Orlen włoski zespół? Podczas przedsezonowych testów w Barcelonie, które odbyły sie pod koniec lutego tego roku, sądząc wedle uzyskiwanych czasów, także przez Kubicę, bolidy Alfa Romeo plasowały się na ósmym miejscu w stawce.