Nadzieja liberalnej opozycji

Lewica i prawica to przestarzałe pojęcia, które są dziś bez znaczenia. Młodzież nie jest lewicowa, tylko szanuje praworządność, wyznaje wartości europejskie i jest tolerancyjna.

Lewicowość jest etykietką, której nie znosi. Rynek wszystkiego nie ureguluje, prywatyzując rynek zdrowia się myliliśmy. Prywatyzowanie usług komunalnych nie jest najlepszym pomysłem, cenzura prywatnych firm budzi niepokój, państwo musi być silne.

Polska potrzebuje pieniędzy z europejskiego Planu Odbudowy. Lewica to łobuzy, bo podważyła naszą (liberalnej opozycji) pozycję negocjacyjną.
Zaraz, przecież lewicy i prawicy miało już nie być… no ale jednak są. Czyżby sprzeczność?

Lewica z tymi mieszkaniami osiągnęła mniej niż PO, kiedy rządziło. Cudnie było… PiS rozda pieniądze swoim, trzeba ich kontrolować.

Biednym trzeba ulżyć, ale ten pomysł, żeby podwyższać podatki przedsiębiorcom, ludziom kreatywnym i tworzącym miejsca pracy jest „nieroztropne”.

Władzę trzeba zdecentralizować.

Borys Budka ogólnie rzecz biorąc fajny jest, tylko Platforma zdycha. Budka nie wie, dlaczego tak jest, człowiek-nadzieja opozycji też nie. A obywatele chcą, żeby on był zamiast Budki. To go motywuje do roboty. Jakiej? Nie wiadomo. Trzeba sformułować plan dla Polski.

Budka nic nie robi, ale trzeba pamiętać, że wziął partie w trudnym momencie. Publiczna krytyka Budki jest niewłaściwa. Będzie (człowiek-nadzieja, nie Budka), robił partię, która nie będzie partią.

Szymon Hołownia dojrzewa. Politycznie. Morawiecki wprowadza autorytaryzm, ale jakby co, to on jest gotów do rozmów, bo jest osobą, która nie szuka konfliktu. On i Hołownia mogą nieść zmianę. Jeden będzie nadzieją, drugi dialogiem, obaj będą uśmiechnięci.

Centrum miasta musi mieć wyłącznie wąskie ulice. Jak będzie miało szerokie, to będzie „sowieckim miastem”. Trzeba centrum oddać ludziom, a zabrać samochodom. Zbudować zamiast tego system sprawnej komunikacji miejskiej to „ogromne wyzwanie”.

Czyta pięć książek na raz. Po mieście nie chodzi, bo go rozpoznają i zaraz czegoś od niego chcą. Miasto fajna sprawa, ale on ma predyspozycje do polityki zagranicznej. Nawet kojarzą go już ze znajomością języków obcych.
Zbiera podpisy przeciwko TVP Info. Będzie zbierał też podpisy za czymś, a nie przeciwko, jak tylko jakieś pozytywne projekty będą pod ręka. Nara.

Zaprezentowałem właśnie Państwu zwarty, pozbawiony kompletnie jakichkolwiek cech charakterystycznych, doskonale obły, śmiertelnie nudny, nic nie wnoszący i nie odpowiadający na żadne istotne społecznie pytanie program Rafała Trzaskowskiego. To właśnie on jest nadzieją opozycji. I w ten właśnie sposób wypowiadał się w wywiadzie dla tygodnik.interia.pl.

Pan to ma szczęście, Panie Kaczyński!

Stary prezes wysiaduje

To mógłby być tekst o politycznym jazgocie, który rozpętał się wokół ratyfikacji ustawy o systemie zasobów własnych Unii Europejskiej i na jej tle o Krajowym Planie Odbudowy. Ale czy warto pisać o Borysie Budce, który trzęsie się z oburzenia z powodu Lewicy paktującej z PiS-em?

Ciekawe czy już uzgodnił to z własną małżonką, która jako radna miasta Gliwice z ramienia Koalicji Obywatelskiej wspólnie z radnymi PiS-u zwalcza prezydenta tego miasta? A może warto pisać o Włodzimierzu Czarzastym, dla którego dyskusja o planie odbudowy to okazja do obrzucania partnerów z opozycji wulgarnymi słowy. Ciekawe, co na ten temat powiedziałby dr Freud? W obu przypadkach pisać nie warto.

Awantura na opozycji w sprawie europejskich funduszy na odbudowę jest zaskakująca. Zwłaszcza szokująca jest temperatura sporu. Niektórzy politycy opozycji znajdują wielką satysfakcję we wzajemnym obrzucaniu się błotem. To zaskoczenie jest dla mnie tym większe, że od pewnego czasu już wiadomo, że obalenie rządu Mateusza Morawieckiego przy okazji ratyfikacji jest mrzonką, a posłom Lewicy, Koalicji Obywatelskiej czy PSL-u w ostatecznym rozrachunku trudno byłoby zagłosować przeciw ratyfikacji.

Nie będę wiec krytykował Lewicy za sam pomysł negocjacji z rządem w sprawie Krajowego Planu Odbudowy. Tyle, że jak mawiali na warszawskiej Pradze o siedzibie Milicji Obywatelskiej przy ulicy Cyryla i Metodego – Cyryl jak Cyryl, ale te Metody. Jeśli zasiada się do negocjacji to trzeba być przygotowanym lepiej od partnera po drugiej stronie stołu negocjacyjnego. Nie wystarczy wrzucić do kotła trochę różnych pomysłów, parę spraw już wynegocjowanych przez samorządowców, odbyć kilka przypadkowych spotkań z prezydentami miast i ogłosić sukces. Bo jak na razie jedynym, który może odtrąbić sukces jest premier Morawiecki.

Od ponad miesiąca w ramach Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego trwają żmudne negocjacje ekspertów samorządowych z rządem na temat kształtu Krajowego Planu Odbudowy. Nie są to negocjacje polityczne a merytoryczna rozmowa o zapisach zawartych w KPO, która przyniosła pewne pozytywne zmiany. Negocjacje jeszcze trwają (piszę te słowa w niedzielę 2 maja) i ruch Lewicy temu nie pomógł.

Ale powtarzam – rozumiem moich partyjnych kolegów z Lewicy – chcieli zaznaczyć swoją odrębność i możliwości. Tyle, że trzeba było odrobić lekcje jak należy. Na samej górze kupki dokumentów negocjacyjnych położyć projekt ustawy wdrażającej fundusze europejskie, a ściślej regulujące ich rozdział. Bo kluczem do problemu nie jest powołanie Komitetu Monitorującego, ale jego kompetencje. W obecnej sytuacji najważniejsze nie jest monitorowanie realizacji projektów. Najważniejsze są kryteria ich rozdziału. Faktem jest, że taki warunek mógł i pewnie stanąłby PiS-owi w gardle i negocjacje Lewicy mogły nie zakończyć się triumfalną konferencją prasową. Cóż, Cyryl jak Cyryl, ale te Metody.

Póki, co twardą konsekwencją działań Lewicy jest tylko wymiana złośliwości pomiędzy politykami opozycji. A tymczasem gdzieś tam na dalekim Żoliborzu Stary Prezes wysiaduje i ma wielką satysfakcję z awantury.