Barcelona bije Real

W tym tygodniu Real Madryt miał w terminarzu dwie potyczki z Barceloną na Santiago Bernabeu. Pierwsze starcie w rewanżowym meczu Pucharu Króla przegrał z kretesem 0:3. A już sobotę czeka ich kolejne El Clasico w ramach 26. kolejki Primera Division.

Niedługo minie 10 lat od pamiętnego zwycięstwa Barcelony na Santiago Bernabeu. W maju 2009 roku drużyna prowadzona wtedy przez Pepa Guardiolę rozgromiła Real w jego mateczniku aż 6:2. Od tego czasu „Duma Katalonii” z siedemnastu rozegranych na stadionie Realu meczów wygrała aż dziesięć, przy bilansie bramkowym 41:22. Przy okazji warto wspomnieć, że FC Barcelona ma szansę na historyczny wyczyn. Jeszcze żadnemu zespołowi nie udało się zdobyć Pucharu Króla (Copa del Rey) pięć razy z rzędu. „Duma Katalonii” triumfowała w tych rozgrywkach już czterokrotnie – w 2015 roku w finale pokonała Athletic Bilbao, w 2016 FC Sevillę, w 2017 Alaves, a przed rokiem ponownie FC Sevillę. W tegorocznym finale przeciwnikami Messiego i spółki będzie zwycięzca drugiej półfinałowej potyczki – Valencia lub Betis Sewilla.

Wracając do El Clasico. Bilans spotkań Realu z Barceloną jest teraz idealnie równy – 95 razy zwyciężali w nich „Królewscy”, 95 razy „Duma Katalonii”, a w 51 meczach padł remis.  Ostatnie z nierozstrzygniętych spotkań miało miejsce w pierwszym meczu półfinałowym w Copa del Rey na Camp Nou. Potyczka zakończyła się remisem 1:1 i z tego powodu przed rewanżem na Santiago Bernabeu dawano jedenastce z Madrytu większe szanse na wywalczenie awansu. Co prawda tu i ówdzie pojawiły się opinie, że nie pozwoli na to Leo Messi, który na stadionie „Królewskich” czuje się jak u siebie i strzelił tu już Realowi 15 goli, zwłaszcza że Argentyńczyk prezentuje ostatnio kapitalną formę. Z ośmiu zdobytych w lutym przez Barcelonę bramek siedem zapisał na swoje konto. A w sumie ma już w dorobku 33 gole strzelone w 32 meczach, a w Primera Division z 27 trafieniami przewodzi w klasyfikacji strzelców oraz w klasyfikacji „Złotego Buta”.

W środę obrońcom Realu Madryt udało sie jednak powstrzymać genialnego argentyńskiego piłkarza, ale musieli zaangażować do tego zadania tylu swoich graczy, że nie było już komu przypilnować drugiego ze snajperów katalońskiej jedenastki Luisa Suareza. Urugwajczyk skwapliwie skorzystał z okazji i wpakował „Królewskim” w sumie trzy gole. Na jego koncie zapisano jednak tylko dwa, bo trzeciego uznano za gol samobójczy Raphaela Varane’a. Czy ekipa Realu zdoła się w trzy dni pozbierać psychicznie po takim laniu? Przekonamy się w sobotę wieczorem. Będzie to czwarte El Clasico w tym sezonie.