Silvio Berlusconi ograł Covid19

W ostatnich dniach polityczny krajobraz włoskiej polityki na chwilę stanął w miejscu oczekując na wieści ze Szpitala Św. Rafała w Mediolanie, w którym przebywał jeden z włoskich polityków. Być może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie prosty fakt, że mowa o Silvio Berlusconim.

Na początku września były Premier Włoch poinformował ze swojej willi w miejscowości Arcore, że jest zainfekowany koronawirusem. Zarażeni byli też jego syn Luigi i córka Barbara oraz narzeczona Marta Fascina, obecnie również posłanka partii Forza Italia, a także członek ochrony, przyjaciele i służba.
Chcąc uspokoić swoich wyborców Silvio Berlusconi zaznaczył, że nie odczuwa żadnych objawów i że czuje się świetnie. Jednak już następnego dnia był zmuszony do stawienia się do szpitala Św. Rafała w Mediolanie, gdzie został poddany szczegółowym badaniom, które wykazały wczesny etap obustronnego zapalenia płuc.
Alberto Zangrillo, osobisty lekarz Berlusconiego i jednocześnie dyrektor oddziału anestezji i reanimacji, nakazał pozostawienie byłego premiera w szpitalu. Według niego choroba tego rodzaju wykryta na wczesnym etapie nie jest groźna, ale okolicznościami niesprzyjającymi były wiek i liczne choroby, które przeszedł w przeszłości.
Na pytania dziennikarzy otoczenie eurodeputowanego informowało, że nie ma powodów do zmartwień, mimo to w chwili ogłoszenia diagnozy świat włoskiej polityki zatrzymał się. Co prawda osobisty lekarz Berlusconiego twierdził, że stan byłego premiera jest stabilny co budziło ostrożny, ale uzasadniony optymizm.
Mimo to zaczęły się jednak pojawiać pewne obawy. A co jeśli tym razem Silvio Berlusconi nie oszuka losu i ten pojedynek przegra? Oczywiście publicznie nikt nawet nie odważył się postawić takiej tezy, tylko wszyscy dawali do zrozumienia, że Berlusconi niczym kiedyś Andreotti, inny mocarz włoskiej polityki, jest po prostu nie do zdarcia. Jednak zaczęły się pojawiać w kuluarach dość konkretne pytania: co dalej? Kto przejmie schedę lidera w partii Forza Italia, niegdyś najsilniejszego ugrupowaniu na półwyspie apenińskim, które być może niedługo przegoni Ligę Matteo Salviniego i wróci na szczyt popularności wśród prawicowych wyborców? Co się stanie z medialnym koncernem Mediaset, które uświadomiło milionom Włochów na czym polega prywatna telewizja? Kto go zastąpi na fotelu prezesa piłkarskiego klubu Monza? Lombardzki klub, który niczym kiedyś Milan został przez Berlusconi wykupiony za grosze i w kilka lat poprowadzony z Serie D (włoska czwarta liga), aż do Serie B (zaplecze włoskiej ekstraklasy) i są plany na awans do Serie A już w nadchodzącym sezonie. Inaczej mówiąc – kto przejmie imperium po Silvio Berlusconim?
Całe szczęście te pytania można zostawić na inny może bardziej odległy czas, ponieważ już w ostatni poniedziałek Silvio Berlusconi opuścił szpital. Były premier Włoch ocenił, że zakażenie koronawirusem było jednym z największych wyzwań w jego życiu i jest przede wszystkim wdzięczny prawdziwym bohaterom ostatnich miesięcy na półwyspie apenińskim, czyli lekarzom. Można odnieść wrażenia, że jak zawsze udało mu się kolejne wyzwanie wygrać na swoich warunkach. Jak sam stwierdził uśmiechnięty Berlusconi, w krótkiej rozmowie z dziennikarzami przed szpitalem: „uszło mi to na sucho”. Trudno się nie zgodzić.
Co ciekawe osobisty lekarz, któremu „Il Cavaliere” gorąco dziękował po wyjściu ze szpitala do niedawna uchodził za lidera „opozycji” wobec rządowych ekspertów nawołujących do jak najdłuższego zachowania „antykoronawirusowych„ restrykcji. Jak sam twierdził z klinicznego punktu widzenia wirus nie istnieje i przekonywał jeszcze w maju, że trzeba jak najszybciej powrócić do normalnego życia bo istnieją wszelkie przesłanki, aby to uczynić. Ciekawe czy dzisiaj ma dalej takie samo zdanie.

W czasach zdalnej pracy

Przepisy, które mają dokładniej uregulować świadczenie takiej pracy, jeszcze nie weszły w życie, a już wiadomo, że mają przestać obowiązywać we wrześniu. Co więc będzie, gdy jesienią w Polsce nasili się epidemia koronawirusa?
Praca wykonywana poza stałym miejscem pracy, powszechnie zwana „pracą zdalną” lub „homeoffice” występuje u wielu pracodawców. Trudno w XXI w. nazwać to rozwiązanie nowatorskim. Przepisy, które dotyczą sposobu wykonywania pracy zdalnej, są jednak dopiero wypracowywane i wciąż widać w nich wiele niedoskonałości.
Regulacji pracy zdalnej na próżno szukać w Kodeksie pracy pomimo, iż od lat zabiegają o to środowiska pracodawców. Jak wskazuje BCC, brak przepisów dotyczących homeoffice stał się szczególnie widoczny w okresie wybuchu epidemii COVID-19. Okazało się, iż z dnia na dzień, wielu pracodawców musi umożliwić pracownikom wykonywanie pracy w domu, czego wynikiem jest obawa przed pracą w skupiskach ludzi.
Pod koniec maja, na stronie Internetowej Sejmu, opublikowany został rządowy projekt ustawy o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19 oraz o zmianie niektórych innych ustaw. W treści projektu znalazły się m.in. przepisy modyfikujące Tarczę Antykryzysową w zakresie pracy zdalnej. Ustawodawca doprecyzował, iż:

  • wykonywanie pracy zdalnej będzie możliwe wyłącznie jeśli pracownik będzie posiadał umiejętności techniczne oraz lokalowe do wykonywania takiej pracy a rodzaj pracy będzie na to pozwalał,
  • środki pracy i materiały do pracy oraz obsługę logistyczną pracy zdalnej ma zapewnić pracodawca,
  • praca zdalna może być wykonywana przy użyciu środków pracy niezapewnianych przez pracodawcę (np. prywatnego komputera pracownika), jeśli umożliwia to poszanowanie i ochronę informacji poufnych i innych tajemnic prawnie chronionych, w tym tajemnicy przedsiębiorstwa, danych osobowych oraz tajemnicy pracodawcy,
  • na polecenie pracodawcy pracownik ma obowiązek prowadzić ewidencję czynności jakie wykonuje,
  • pracodawca może w każdym czasie cofnąć polecenie wykonywania pracy zdalnej,
  • pracodawca odpowiada za bezpieczeństwo i higienę pracy zdalnej oraz za wypadki przy tej pracy tylko w zakresie związanym z zapewnionymi przez siebie środkami pracy lub materiałami do pracy.
    Nie zmieniły się jednak zasadnicze kwestie. Otóż, praca zdalna nadal jest zaplanowana jako rozwiązanie tymczasowe, służące przeciwdziałaniu COVID-19, a przepisy jej dotyczące utracą moc we wrześniu 2020 r. Jak w takim razie zaplanować pracę zdalną na przyszłość, gdy regulacja opisana powyżej przestanie obowiązywać? – pytają przedsiębiorcy.
    Remedium dla niedoskonałej regulacji pracy zdalnej, stanowić może dobrze przemyślany regulamin takiej pracy, który pracodawca powinien wprowadzić. Regulacja ustawowa nigdy nie będzie bowiem rozwiązaniem „skrojonym na miarę” indywidualnych potrzeb. Dużo lepiej sprawdzi się w takim zadaniu regulamin, opisujący zasady pracy zdalnej u danego pracodawcy.
    W okresie obowiązywania regulacji zawartej w Tarczy Antykryzysowej regulamin powinien bezwzględnie zachowywać zgodność z jej postanowieniami. Nawet po utracie mocy tych przepisów, można posiłkować się ich treścią przy jego tworzeniu. Aby regulamin był dobry, należy go stworzyć od podstaw samemu. Dobrze przygotowany regulamin będzie bowiem zabezpieczał interesy pracodawcy, a pracownikowi dawał pewność co do tego jakie ma prawa i obowiązki związane z pracą zdalną.
    Obecnie, ustawodawca nie ograniczył pracodawcy w decydowaniu o tym ile dni w tygodniu pracownik może pracować zdalnie, a ile stacjonarnie. Wydaje się to uzasadnione, ponieważ trudno przewidzieć aktualne potrzeby, związane chociażby z kwarantanną niektórych pracowników. Po okresie obowiązywania przepisów „specustawy”, praca zdalna powinna być jednak planowana w taki sposób, aby nie stanowiła telepracy (czyli regularnego świadczenia pracy poza siedzibą pracodawcy za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej, co zostało już uregulowane w kodeksie pracy).
    Praca zdalna powinna być więc wykonywana okazyjnie, nieregularnie. W praktyce, najczęściej regulaminy pracy zdalnej określają możliwość pracy zdalnej przez 1 lub maksymalnie 2 dni tygodniowo. Nie należy definiować dokładnych dni tygodnia (np. zapisywać, iż zawsze jest to piątek), aby uniknąć regularności, która wiąże się z telepracą.
    Pracodawca powinien określić jasne zasady dotyczące kwestii technicznych wykonywania pracy zdalnej. Przede wszystkim tego, z jakich urządzeń pracownik powinien korzystać. Gdy mowa o komputerze i smartfonie to wydaje się, że powinien te narzędzia zapewnić pracodawca lub wypłacać ekwiwalent pieniężny za korzystanie z urządzeń prywatnych pracownika.
    Absolutnym standardem powinno być w dzisiejszych czasach określenie zasad bezpieczeństwa danych – z jakich punktów można łączyć się z Internetem, jakie oprogramowanie może instalować pracownik, jakie są zasady szyfrowania służbowych plików, jakie działania powinien stosować pracownik, aby nikt niepożądany nie odczytał firmowych dokumentów.
    W praktyce nierealnym jest, aby pracodawca ściśle określał warunki bhp w miejscu wykonywania pracy zdalnej, ale już pouczenie pracownika dotyczące ergonomii pracy nie wydaje się czymś nadmiernym. Nic nie zwalnia także z obowiązku wykonywania badań profilaktycznych, które nadal powinny być pracownikom zapewniane przez pracodawcę. Pracodawca powinien odpowiedzieć sobie także na jedno bardzo istotne pytanie – czy pracownik może samodzielnie decydować o miejscu, z którego praca zdalna będzie wykonywana? Wbrew pozorom nie powinno się tego elementu zupełnie pomijać. Inaczej bowiem wygląda zabezpieczenie służbowego komputera w miejscu zamieszkania pracownika, a inaczej w kawiarni (gdzie przecież wiele osób lubi pracować).
    Regulamin powinien również jasno określać kiedy, w jakich warunkach i z jakim wyprzedzeniem, pracodawcy wolno wydać polecenie, aby pracownik zaprzestał wykonywania pracy zdalnej. Ważnym elementem jest też kontrola wykonywania pracy. Regulamin musi określać zasady kontroli w taki sposób, aby z jednej strony umożliwiły realny nadzór nad wykonywaną pracą, a z drugiej, nie ingerowały nadmiernie w prawo pracownika do prywatności.

Pięciu chińskich ekspertów z Syczuan będzie pomagać Włochom w zwalczaniu COVID-19

Czterech ekspertów medycznych wraz z tłumaczem języka włoskiego w południowo-zachodniej chińskiej prowincji Syczuan wyruszyło do Szanghaju w środę aby polecieć do Włoch i pomagać w zwalczaniu nowego koronawirusa.

Pięciu ekspertów dołączy do ochotniczego zespołu ekspertów powołanego przez chiński Czerwony Krzyż i wraz z zespołem poleci do Włoch.

„Gdy dotrzemy do Włoch, zajmiemy się rozpoznaniem tamtejszej sytuacji i wymianą doświadczenia w zakresie zwalczania epidemii oraz współpracą z włoskimi lekarzami” – powiedział Liang Zongan, dyrektor departamentu chorób płuc oraz intensywnej terapii w Szpitalu Chin Zachodnich Uniwersytetu Syczuańskiego.

Pół miliona masek z podarowanych przez Chiny wylądowało w Belgii na trasie do Włoch, kolejne w drodze

Chińskie zapasy medyczne na COVID-19 dla Europy są rozładowywane na lotnisku Liege w Belgii w dniu 13 marca 2020 r. Samolot przewożący chińskie zapasy medyczne przeciw COVID-19, w tym maski na twarz i zestawy testowe na COVID-19, wylądował tam w piątek wieczorem

Podarowane przez dwie fundacje: Jack Ma i Alibaba, pół miliona masek na twarz zostanie sprawdzonych i dostarczonych do ciężarówek we Włoszech, gdzie odbierze je miejscowy Czerwony Krzyż. „Zniknij, o nocy! O świcie, Wygram! ” – takie teksty z „Nessun dorma”, arii z „Turandot” Giacomo Pucciniego znajdują się na plakatach dołączonych do paczki.

Włochy są najbardziej dotkniętym przez koronawirusa krajem europejskim, z 17 660 zakażeniami ogółem i 1266 zgonami w piątek. Przez cztery dni kraj był objęty pełną kwarantanną, niedobór sprzętu ochrony osobistej jest bardzo poważny.

Dwie organizacje charytatywne przekazały dary w postaci łącznie 2 milionów masek i innych bardzo potrzebnych produktów, takich jak zestawy testowe dla Włoch i innych krajów, które mocno ucierpiały w wyniku pandemii, m.in. Hiszpanii i Belgii. Dostawa została zorganizowana po ścisłych konsultacjach z władzami europejskimi. Piątkowa przesyłka, która jest pierwszą partią, dotarła do centrum logistycznego Alibaba na lotnisku Liege, największym lotnisku towarowym w Belgii. W ciągu najbliższych kilku dni planowane są trzy dodatkowe wysyłki. To pierwsza tak konkretna dostawa darów wysłana do Europy od czasu, gdy pod koniec lutego na kontynencie pojawił się nowy koronawirus.

„Wiemy, że niektóre firmy przygotowują pomoc, ale to pierwsza, którą tutaj rzeczywiście otrzymaliśmy ”- powiedział Bert Selis, wiceprezes Liege Airport ds. Cargo Logistics.

Europa, z 28 297 zgłoszonymi przypadkami i 1119 zgonami w piątek rano, została zidentyfikowana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) jako epicentrum pandemii COVID-19. „Mamy zaszczyt być częścią tego dnia przyjaźni i solidarności ”, powiedział Michel Kempeneers, dyrektor operacyjny zagranicznej Walonii Export-Investment Agency, rządowej agencji Regionu Walońskiego w Belgii. Kempeneers zauważył, że to jak powrót życzliwości. „Kilka tygodni temu wysłaliśmy do Chin dużo lekarstw i sprzętu, aby wesprzeć naszych przyjaciół w Wuhan” – powiedział, dodając, że Walonia utrzymuje partnerstwo z chińską prowincją Hubei, której stolicą jest Wuhan.

Piątkowy ruch był najnowszą inicjatywą Chin w celu zapewnienia opieki medycznej w innych częściach świata, gdy Chiny wydają się mieć najgorszy moment pandemii już za sobą. Zespół chińskich ekspertów medycznych przyjechał w czwartek do Rzymu we Włoszech, przywożąc ze sobą 30 oddziałów intensywnej terapii. �͠

Igrzyska w Tokio jak ostatni bastion

Epidemia koronawirusa sparaliżowała światowy sport. Zaplanowane na pierwszą połowę roku wielkie imprezy, z mistrzostwami świata włącznie, bezceremonialnie się odwołuje. Ostatnim bastionem, który jeszcze się broni, są letnie igrzyska olimpijskie w Tokio. Japończycy na razie nie odpuszczają i chcą je rozpocząć zgodnie z planem 24 lipca.

Opór ze strony gospodarzy olimpiady jest zrozumiały. Na kilka miesięcy przed rozpoczęciem igrzysk podali koszty jakie ponieśli przy organizacji tej największej sportowej imprezy na świecie. Oficjalna kwota to 12,6 mld dolarów amerykańskich, ale Japońska Narodowa Rada Audytu wyliczyła, że faktycznie igrzyska będą kosztowały Kraj Kwitnącej Wiśni blisko 28 mld dolarów. W raporcie tej instytucji kontrolnej uwzględniono dodatkowo kwotę 9,7 mld dolarów, pominiętą w wyliczenia organizatorów igrzysk, a są to pieniądze wydane na rozbudowę infrastruktury oraz kolejne 7,4 mld dolarów wydatkowane w związku z igrzyskami z miejskiego budżetu Tokio.
Kontrowersje w szacowaniu wydatków na igrzyska pojawiają się w Japonii praktycznie od momentu, gdy przyznano jej organizację imprezy. W przedstawionym w 2013 roku wniosku aplikacyjnym do MKOl preliminarz budżetowy zakładał koszty na poziomie 7,5 mld dolarów, obecna wersja jest już prawie dwukrotnie wyższa. Inna sprawa, że nie jest to jakiś wyjątek. Każde igrzyska zawsze kosztują więcej, niż podawano w aplikacjach. W Londynie (2012) początkowa kwota 6,5 mld dolarów urosła ostatecznie do 19 mld dolarów.
Szacowanie kosztów igrzysk to sprawa skomplikowana, bo dużo zależy od tego, kto szacuje wydatki i co do nich wlicza. A że Japończycy potrzebują teraz mocnych argumentów przeciwko odwołaniu igrzysk, wrzucili do tego worka co się dało i tak rozdmuchali swoje koszty do budzącej należny respekt blisko trzydziestomiliardowej kwoty.
Ich determinacja może jednak nie wystarczyć, bo epidemia koronawirusa wciąż się rozszerza. Co prawda 12 marca w starożytnej Olimpii odbyła się ceremonia wzniecenia olimpijskiego ognia, ale gdy następnego dnia sztafeta z olimpijską pochodnią dobiegła do Sparty, przywitał ją tłum widzów. I z tego powodu, w obawie przed koronawirusem, Grecki Komitet Olimpijski postanowił wstrzymać tradycyjną podróż olimpijskiego ognia po Grecji. Wedle pierwotnego planu przez osiem dni sztafeta miała przebiec przez 31 miast. Olimpijski ogień będzie podtrzymywany i zgodnie z planem 19 marca zostanie przekazany japońskiej delegacji. Ceremonia ma się odbyć bez udziału publiczności. W Japonii pochodnia zacznie swoją wędrówkę w Fukushimie i wedle planów ma krążyć po kraju do 24 lipca, aż dotrze na stadion w Tokio na otwarcie igrzysk.
W miniony czwartek nieprzyjemną niespodziankę zrobił Japończykom prezydent USA Donald Trump, który publicznie zasugerował, żeby igrzyska przenieść na przyszły rok. Natychmiast zareagowała japońska minister ds. organizacji olimpiady Seiko Hashimoto, siedmiokrotna uczestniczka igrzysk (trzech letnich jako kolarka oraz czterech zimowych jako panczenistka), która stanowczo odrzuciła tę sugestię. „Międzynarodowy Komitet Olimpijski oraz komitet organizacyjny nie rozważają odwołania lub przełożenia igrzysk. One odbędą się w ustalonym terminie” – zapewniła minister Hashimoto.
W Japonii odnotowano do tej pory ponad 700 przypadków zachorowania na koronawirusa i 19 ofiar śmiertelnych. Nie jest to duża liczba uwzględniając bliskość tego kraju do Chin, głównego ogniska choroby, gdzie zachorowało ponad 80 tysięcy ludzi. Trzeba jednak pamiętać, że epidemia rozszerzyła się już na cały świat, a nie we wszystkich krajach władze radzą sobie równie sprawnie. Nie ulega więc wątpliwości, że zanim do Tokio zjadą sportowcy, kibice i dziennikarze, sytuacja musi zostać opanowana globalnie, a nie tylko w Japonii. Organizatorzy igrzysk wierzą, że do lata epidemia wirusa Covid-19 wygaśnie, dlatego jeszcze nie rozważają zmiany terminu.Ale nie mają już po swojej stronie pełnego wsparcia ze strony władz Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. „Jeśli Światowa Organizacja Zdrowia zarekomenduje odwołanie tegorocznych igrzysk olimpijskich, to tak się stanie. MKOl będzie słuchać zaleceń WHO” – zapowiedział przewodniczący MKOl Thomas Bach w wypowiedzi dla niemieckiej stacji telewizyjnej ARD.
Pewne w tej skomplikowanej sytuacji jest tylko to, że igrzyska nie zostaną odwołane, lecz tylko przeniesione na 2021 rok. Takie rozwiązanie może zostać zaakceptowane przez nabywców praw mediowych i sponsorów igrzysk. Pewnie gdy epidemia się skończy będą trochę marudzić i domagać się rekompensat, ale przynajmniej nie zerwą umów i w końcu zapłacą.

Jedność naszą siłą

W obliczu wciąż zagrażającej Chinom epidemii, naszą siłą jest solidarność i wytrwałość. Tylko ci, którzy prą wytrwale poprzez wzburzone fale, dopłyną do brzegu.

Chiny prowadzą obecnie zawziętą wojnę – wojnę totalną – z nowego typu koronawirusem COVID-19. Szybkość, z jaką wirus ten rozprzestrzeniał się w Chinach oraz jego ogromny zasięg sprawiły, że podejmowane działania profilaktyczne jak i mające na celu stłumienie epidemii były niezwykle utrudnione. Obecna sytuacja kryzysowa jest dla nas czasem próby. Stojąc przed groźbą epidemii przewodniczący Xi Jinping ogłosił istotne zalecenia i podjął serię ważnych decyzji odnośnie wdrożenia kompleksowych, rygorystycznych i rzetelnych środków anty-epidemicznych. Pod jego przewodnictwem cały naród zmobilizował się do ciężkiej walki z wirusem.
Priorytetem jest dla nas zakończenie obecnego kryzysu epidemiologicznego w Wuhan i w Hebei. Z tego powodu, 23 stycznia wprowadzone zostały w tym regionie poważne ograniczenia transportowe, które przyczyniły się do ograniczenia rozprzestrzeniania wirusa na inne prowincje. Błyskawicznie wybudowane zostały szpitale Huoshenshan, Leishenshan, postawiono także liczne szpitale polowe, w których chorzy mogli szybko zostać zdiagnozowani oraz uzyskać niezbędną pomoc medyczną. W wyniku ogólnokrajowej mobilizacji w Hubei obecnych jest ponad 340 cywilnych i wojskowych zespołów medycznych, przy chorych czuwa ponad 40 tys. pracowników medycznych, z całego kraju płyną także dostawy środków medycznych oraz produktów codziennego użytku.
Walka z epidemią prowadzone jest na podstawie kompleksowego planu powstrzymania wirusa przed rozprzestrzenianiem się na inne obszary. Wśród podjętych przez władze środków wymienić można wprowadzenie najwyższego stopnia alarmowego zarządzania kryzysowego, utworzenie wspólnego systemu prewencji i kontroli. Widoczne skutki zapobiegania przenoszeniu wirusa z powodu przemieszczania się rzeszy ludzi przyniosło także wydłużenie w całym kraju dni wolnych od pracy w okresie chińskiego Święta Wiosny, przesunięcie powrotu dzieci i młodzieży do szkół, możliwość elastycznego powrotu do pracy. Dzięki efektywnemu wykorzystaniu big data oraz systemu gridowego znacznie usprawniliśmy monitorowanie zdrowia w grupach wysokiego ryzyka zarażeniem oraz osób powracających z wyjazdu. Powyższe środki skutecznie ograniczyły rozprzestrzenianie się epidemii w całym kraju: według danych z godziny 16:00 czasu pekińskiego 4 marca w 30 prowincjach nie stwierdzono żadnych nowych zachorowań, a poza Hubei w całym kraju wystąpiły jedynie 5 nowych przypadków.
Prowadzone obecnie badania naukowe nad nowymi metodami zapobiegania i kontroli rozwoju epidemii, to prawdziwy wyścig z czasem. Wiedząc, że stawką jest życie ludzi, nasi naukowcy i pracownicy medyczni nadali nowego znaczenia określeniu „w chińskim tempie”. W rekordowym czasie ukończyli prace nad określeniem genomu wirusa, opracowali pierwszy test nukleinowy pozwalający na wykrycie nowego koronawirusa, którego wynik dostępny jest już po 1,5 godziny. Opublikowanych zostało już sześć edycji „Nowego planu diagnostyki i leczenia zapalenia płuc wywołanego przez nowego koronawirusa”. Niektóre leki weszły już w fazę badań klinicznych, a szczepionki przechodzą testy na zwierzętach. Naukowcy otrzymują także pozytywne wyniki badań nad integracją wiedzy medycyny chińskiej i zachodniej. Do walki z epidemią w pełni wykorzystane zostały także możliwości płynące z zastosowania sztucznej inteligencji, dronów, robotów dezynfekujących itp., dzięki czemu zdecydowanie wzrosła wydajność i zasięg monitorowanych obszarów z powodzeniem hamując rozprzestrzenianie się epidemii.
Chiny stoją również na stanowisku konieczności prowadzenia współpracy międzynarodowej na rzecz powstrzymania epidemii. Kierując się tym przeświadczeniem i hołdując zasadzie otwartości, transparentności oraz odpowiedzialności, Chiny natychmiast po wybuchu epidemii przekazały Światowej Organizacji Zdrowia i upubliczniły istotne informacje dotyczące sytuacji epidemiologicznej, jednocześnie wzmacniając kontrolę nad obywatelami Chin, którzy znajdowali się poza granicami kraju. Chiny dzięki swoim działaniom kupiły społeczności międzynarodowej czas i zgromadziły przydatne w walce z epidemią doświadczenia. Zdajemy sobie sprawę z trudności napotykanych przez kraje dotknięte tym wirusem i w razie potrzeby jesteśmy gotowi udzielać im wsparcia i pomocy w miarę naszych możliwości.
Władze Chin prowadzą obecnie działania na dwóch frontach – z jednej strony ogromny wysiłek jest włożony w walkę z epidemią, z drugiej prowadzone są działania koncentrujące się na szybkim reagowaniu na wyzwania, jakie epidemia stawia przed gospodarką i rozwojem społecznym Chin. Obecnie w regionach strategicznych dla gospodarki, w których ryzyko epidemiologiczne jest stosunkowo niskie, efektywnie wdrażamy optymalny plan działań prewencyjnych i kontrolnych we wszystkich obszarach i na wszystkich poziomach. Dążymy do jak najszybszego wznowienia pracy i przywrócenia produkcji oraz powrotu do normalnego życia. W tym celu wzmacniana jest rola regulacyjna polityki makroekonomicznej, między innymi przedsiębiorstwa otrzymują wsparcie w zakresie polityki podatkowej i finansowej. Jestem pewien, że po opanowaniu epidemii, mocno ograniczone podczas jej trwania potrzeby konsumenckie sprawią, że nastąpi odbicie chińskiej gospodarki i wróci ona na zwykłe tory – szybkiego rozwoju. Podsumowując, stoją przed nami dwa ważne zadania – pokonanie epidemii oraz realizacja naszych celów gospodarczych i społecznych!
Jak mówi chińskie przysłowie, bohatera poznać na wzburzonym morzu. Nieszczęścia i przeciwności losu niejednokrotnie doświadczyły naród chiński. Mimo to całkowite zaufanie, które pokładamy w naszym systemie państwowym – socjalizmie o chińskiej specyfice – daje nam pewność, że zakończenie wojny, którą wydaliśmy epidemii będzie dla nas pomyślne.
Chiński socjalizm to system, który najlepiej odpowiada chińskim uwarunkowaniom. Wierzymy, że każdy kraj powinien podążać własną drogą zarządzania i modernizacji. Po ponad stuletnich poszukiwaniach naród chiński wybrał Komunistyczną Partię Chin na swego przewodnika na ścieżce socjalizmu o chińskiej specyfice. Fakt, że Chiny w ciągu ostatnich 70-ciu lat dokonały osiągnięć, na które rozwinięte państwa potrzebowały kilkuset lat świadczy o słuszności obranej przez nas drogi.
System ten gwarantuje także korzyści szerokim rzeszom obywateli. Najważniejszym celem chińskiego socjalizmu niezmiennie pozostaje zaspokojenie podstawowych potrzeb jak najszerszej grupy obywateli. Służy temu coraz powszechniejsze i bardziej sprawiedliwe rozdystrybuowanie korzyści płynących z dynamicznego rozwoju gospodarczego, który był możliwy dzięki chińskiej polityce reform i otwarcia. W przeciągu zaledwie kilkudziesięciu lat z ubóstwa wydobyto 70 mln obywateli, a 40 mln awansowało do klasy średniej. W bieżącym roku całkowicie zniknie Chinach skrajne ubóstwo, a tym samym nasze społeczeństwo osiągnie poziom umiarkowanego dobrobytu. Przewodniczący Xi Jinping, który przykłada wielką wagę do zasady ukierunkowania i wrażliwości na potrzeby ludzi od początku epidemii podkreśla, że „najważniejsze jest bezpieczeństwo i zdrowie ludzi”.
Chiński socjalizm charakteryzuje się także najwyższą wydajnością i poziomem skoordynowania. Pozwala on na skuteczne zsynchronizowanie wszystkich istotnych elementów i skupienie uwagi na najważniejszych kwestiach. Używając obecnej sytuacji jako przykładu, Chiny wykazały się ogromnymi możliwościami mobilizacji społeczeństwa do uczestniczenia w działaniach profilaktycznych i kontrolnych mających na celu opanowanie epidemii. Natychmiast uruchomiony został ogólnokrajowy mechanizm zapobiegania i kontroli, który w niezwykle skuteczny sposób przekazywał wszystkim społecznościom i wszystkim obywatelom zalecenia i decyzje wydawane przez Przewodniczącego Xi oraz Komitet Centralny KPCh oraz dbał o ich szybkie wdrożenie. Działania Chin docenione zostały przez dyrektora generalnego WHO, dr Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa, który podczas konferencji prasowej powiedział: „Nigdy w życiu nie widziałem takiej mobilizacji narodowej (…) Wierzę, że Chiny będą w stanie kontrolować epidemię”.
System socjalizmu o chińskiej specyfice kładzie ponadto ogromny nacisk na podążanie z duchem czasu. Chiński socjalizm ma ogromne zdolności do autorefleksji, doskonalenia się i rozwoju. Nieprawidłowości i niedociągnięcia ujawnione przez epidemię, motywują nas do podejmowania skutecznych działań w zakresie zaostrzenia przepisów dotyczących ochrony zdrowia publicznego, reformy systemu przeciwdziałania chorobom i ich kontrolowania, ulepszenia systemu ubezpieczeń zdrowotnych i socjalnych w przypadku poważnych chorób, usprawnienia działania jednolitego systemu dostaw w sytuacji kryzysowej. Będziemy dążyć do przełożenia naszych doświadczeń w działaniach zapobiegających rozwojowi epidemii na mechanizm szybkiego reagowania na sytuacje kryzysowe w obszarze zdrowia publicznego.
Jako że wirusy nie znają granic, walka z epidemią nie jest sprawą jednego tylko kraju i Polska stanęła do niej ramię w ramię z Chinami. Tuż po wybuchu epidemii Prezydent Andrzej Duda wystosował do Przewodniczącego Xi depeszę, w której wyraził swój smutek z powodu zaistniałej sytuacji oraz swoje wsparcie i szacunek dla wysiłku, jaki Chiny wkładają w powstrzymanie epidemii. Główny Inspektor Sanitarny Polski, prof. Jarosław Pinkas wyraził swoje przekonanie, że Chiny pokonają koronawirusa i przywrócą wysoki poziom rozwoju gospodarczego. Rząd polski oraz przedstawiciele wszystkich środowisk skierowali w stronę władz chińskich oraz ich obywateli wyrazy współczucia i gotowość niesienia pomocy, popierając swoje słowa czynami – Chiny otrzymały środki medyczne niezbędne do prowadzenia działań anty-epidemicznych. Niezwykle dla nas poruszające były listy i telefony od wielu polskich firm, instytucji i osób prywatnych, które kontaktowały się z Ambasadą, wyrażając chęć niesienia Chinom pomocy. Rzeczywiście prawdę mówi znane tak w Chinach jak i w Polsce przysłowie – „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”. W tym trudnym czasie głęboko poruszyło nas wsparcie i pomoc Polaków, podkreślając głębokie znaczenie łączącego nasze kraje wszechstronnego strategicznego partnerstwa. Okazana nam przez Polaków serdeczność na długo zostanie w naszej pamięci, a nasza przyjaźń, wzmocniona dzięki tej próbie, będzie jeszcze silniejsza.