Heynen śrubuje rekord

Belgijski selekcjoner reprezentacji Polski siatkarzy Vital Heynen świetnie sobie radzi także w roli szkoleniowca zespołu włoskiej Serie A Sir Safety Perugia. W tym tygodniu właśnie pobił rekord zwycięstw tego klubu.

Dziennikarze włoskiego dziennika „Corriere dell’Umbria” wyliczyli, że wygrany przez ekipę Sir Safety Perugia w minioną niedzielę mecz z Gas Sales Piacenza (3:1), rozegrany w ramach 19. kolejki Serie A, był 19. zwycięstwem z rzędu tej drużyny, a to oznacza, że ekipa Heynena poprawiła poprzednią rekordową serię wygranych spotkań (18) z sezonu 2017/2018. Wówczas trenerem zespołu Sir Safety Perugia był Lorenzo Bernardi.
Po raz ostatni aktualni wicemistrzowie Włoch zaznali goryczy porażki 10 listopada ub. roku, ulegając na wyjeździe Cucine Lube Civitanova 1:3. Od tego czasu, licząc mecze Serie A, Ligi Mistrzów, Pucharu i Superpucharu Włoch, wygrali 19 razy z rzędu, a w minioną środę, pokonując w Lidze Mistrzów Benficę Lizbona, wyśrubowali rekord do 20 zwycięstw. A że w niedzielę czeka ich ligowa potyczka z przeciętną drużyną Consar Rawenna, zapewne zaliczą „oczko”, czyli 21. wygraną.

Wołosz i Bieniek z klubowymi mistrzostwami świata

Siatkarki o klubowe mistrzostwo świata rywalizowały w chińskim Shaoxing, natomiast panowie w brazylijskim Betim. W obu turniejach triumfowały włoskie zespoły – Imoco Volley Conegliano i Cucine Lube Civitanova.

Z dwójki reprezentantów Polski występujących w zwycięskich zespołach, większy wkład w sukces swojej drużyny wniosła Joanna Wołosz, rozgrywająca ekipy Imoco Volley Conegliano. W chińskim Shaoxing rywalizacja o Klubowe Mistrzostwo Świata siatkarek toczyła się między zespołami z Włoch (drugim była ekipa Igor Gorgonzola Novara) i Turcji (zagrały dwie drużyny ze Stambułu – Eczacibasi Virta oraz VakifBank).

W finale zmierzyły się Imoco Volley Conegliano z Eczacibasi Virta Stambuł. Faworytkami były siatkarki włoskiego zespołu, które w tym roku wywalczyły drugie miejsce w Lidze Mistrzyń. Zaczęły jednak spotkanie od porażki w pierwszym secie 22:25, lecz dla Joanny Wołosz i jej koleżanek był to typowy wypadek przy pracy. W trzech kolejnych partiach ich dominacja nad rywalkami z Ankary była miażdżąca, zwłaszcza w drugim secie, który wygrały 25:14. W dwóch kolejnych zwyciężały 25:19 i 25:21.
Nasza reprezentacyjna siatkarka w finałowej potyczce zagrała wybornie, zdobywając siedem punktów. Najskuteczniejsza w jej drużynie była jednak gwiazda reprezentacji Włoch Paola Egonu, która sama wywalczyła aż 33 punkty. Ona też została wybrana MVP klubowych mistrzostw świata, ale wśród wyróżnionych znalazła się też Wołosz, którą uznano za najlepszą rozgrywającą turnieju oraz umieszczono w składzie „drużyny turnieju”.

Klubowe mistrzostwo świata to kolejne trofeum na koncie Joanny Wołosz. Z zespołem Imoco Volley Conegliano, w którym występuje od 2017 roku, wygrałą Ligę Mistrzyń w 2018 roku, zdobyła mistrzostwo Włoch w 2018 i 2019 roku oraz w tych samych latach Superpuchar Włoch. Ta 29-letnia siatkarka ma też na koncie dwa tytuły mistrzowskie w polskiej lidze, dwa Puchary Polski i jeden Superpuchar.

Wołosz była jedną z wiodących buntowniczek w reprezentacji Polski, które domagały się dymisji selekcjonera Jacka Nawrockiego. Znalazła się jednak w składzie kadry na styczniowy turniej kwalifikacyjny do igrzysk w Tokio. Zważywszy na jej obecną formę, pominięcie jej w powołaniach byłoby wielkim osłabieniem ekipy biało-czerwonych.

W rywalizacji mężczyzn klubowe mistrzostwo świata wywalczył zespół z Mateuszem Bieńkiem składzie – Cucine Lube Civitanova. Nasz reprezentacyjny siatkarz w finałowym meczu zdobył tylko trzy punkty, ale na koniec miał pełne prawo świętować z kolegami sukces. Cenny tym bardziej, że w decydującej potyczce o tytuł Cucine Lube Civitanova zmierzyło się z ekipą gospodarzy turnieju Sada Cruzeiro. Włoski zespół wygrał 3:1 (25:23, 19:25, 31:29, 25:21) i po raz pierwszy w historii wywalczył tytuł klubowego mistrza świata.

Decydującym momentem finałowego meczu był trzeci set, , który mistrzowie Włoch wygrali po zaciętej walce na przewagi (31:29). Bieniek pojawił się na boisku w podstawowej szóstce i zdobył trzy punkty, pierwsze skrzypce w jego zespole grali jednak inni – Brazylijczyk Joandry Leal i reprezentujący Włochy Kubańczyk Osmany Juantorena. Obaj ci gwiazdorzy zdobyli po 20 punktów i poprowadzili Cucine Lube Civitanova do zwycięstwa.

W spotkaniu o trzecie miejsce rosyjski Zenit Kazań pokonał katarski Al-Rayyan 3:0 (25:21, 25:18, 25:17).

25-letni Mateusz Bieniek jest graczem włoskiego zespołu dopiero od tego sezonu. Wcześniej w 2016-2019 był zawodnikiem ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, a jeszcze wcześniej Effektora Kielce.W reprezentacji Polski Bieniek występuje od 2015 roku i zdobył z nią w ubiegłym roku mistrzostwo świata, w tym brązowy medal mistrzostw Europy, a ponadro brąz i srebro w Pucharze Świata. Poza tym ma na koncie mistrzostwo Polski w 2017 i 2019 roku oraz Puchar Polski wywalczony w tych samych latach.

 

Heynen goni lidera

Zespół Sir Safety Perugia, którego trenerem jest Vital Heynen, a czołowym graczem Wilfredo Leon, nabiera rozpędu w rozgrywkach włoskiej Serie A. W meczu 8. kolejki rozgromił u siebie Consar Rawenna 3:0.

Jednym z bohaterów w ekipie z Perugii był Leon. Urodzony na Kubie reprezentant Polski zazwyczaj zdobywa najwięcej punktów dla swojego zespołu, ale tym razem zdobył ich 13 przy skuteczności w ataku na poziomie 60 procent. O jedno „oczko” lepszy od niego był Sjoerd Hoogendoorn i to jego uznano za najlepszego gracza spotkania.

Kolejny dobry występ zaliczył także inny z naszych reprezentantów, Bartosz Bednorz. Jego zespół, Leo Shoes Modena, wygrał przed własną publicznością z Itas Trentino 3:1, a polski siatkarz zapisał na swoim koncie 16 punktów. Bednorz w ataku miał 67 procent skuteczności, brylował też jednak w zagrywce uzyskując aż sześć asów serwisowych. Najwięcej punktów dla ekipy z Modeny uzyskał Ivan Zaytsev – 18, którego wybrano MVP meczu.

Świetną formę potwierdził też Bartosz Kurek. Najlepszy siatkarz ubiegłorocznych mistrzostw świata poprowadził ekipę Vero Volley Monza do wyjazdowego zwycięstwa z Calzedonia Werona 3:0. Polak zakończył spotkanie z dorobkiem 19 punktów (15 atakiem, trzy blokiem i jeden zagrywką), po raz kolejny okazując się najskuteczniejszym graczem w swojej drużynie i zasłużenie zgarniając nagrodę dla najlepszego gracza meczu.

Jedynym niepokonanym zespołem Serie A w tym sezonie jest Cucine Lube Civitanova. Obrońcy mistrzowskiego tytułu odnieśli dziewiąte zwycięstwo w meczu z Tonno Callipo Calabria Vibo Valentina. Podopieczni byłego selekcjonera kadry Polski Ferdinando de Giorgiego wygrali 3:1, lecz w tym spotkaniu zabrakło w ich składzie Mateusza Bieńka. Cucine Lube prowadzi w tabeli z dorobkiem 26 pkt, drugą lokatę zajmuje Leo Shoes Modena (21 pkt), a trzecie Sir Safety Perugia (19). Ekipa Bartosza Kurka, Vero Volley Monza, która po nieudanym początku rozgrywek okupowała dolne rejony tabeli, obecnie zajmuje siódmą lokatę w stawce 13 drużyn.

 

Leon i Kurek grali w Italii

W najbliższy weekend nowy sezon rozpocznie nasza siatkarska PlusLiga. Uważana za najsilniejszą w Europie włoska Serie A rozpoczęła rozgrywki tydzień wcześniej. Nie gra w niej tylu naszych siatkarzy, co piłkarzy nożnych w futbolowej Serie A, ale kilku naszych graczy należy w Italii do gwiazd ligi, zaś trenerem jednego z czołowych zespołów jest selekcjoner naszej reprezentacji Vital Heynen.

Choćby z tego powodu warto od czasu do czasu zajrzeć na parkiety włoskiej Serie A. W miniony weekend Vital Heynen zadebiutował w Serie A w roli trenera zespołu Sir Safety Perugia, którego niekwestionowaną gwiazdą już drugi sezon jest Wilfredo Leon. Belgijski szkoleniowiec w swoim debiucie we włoskiej ekstraklasie, w pierwszej ligowej kolejce wygrał na wyjeździe z Top Volley Latina 3:2. Z zespołem z Perugii Heynen zdążył przeprowadzić tylko kilka treningów przed startem nowego sezonu Serie A, dlatego na razie ostrożnie ocenia jego możliwości. „Spodziewam się, że na początku rozgrywek wszystkie mecze będą dla na trudne” – przyznał podczas oficjalnej prezentacji w klubie. Jego przewidywania potwierdziły się już w pierwszym starciu, bowiem w minioną niedzielę w pierwszej ligowej kolejce ekipa Sir Safety Perugia musiała stoczyć trwającą ponad dwie i pół godziny morderczą potyczkę z Top Volley Latina, którą podopieczni Heynena wygrali z trudem 3:2 (29:27, 27:29, 25:22, 18:25, 16:14).

Belgijski trener w najtrudniejszych momentach spotkania posyłał na boisko swojego atutowego asa Wilfredo Leona, chociaż zdawał sobie sprawę, że Kubański siatkarz po powrocie z Pucharu Świata w Japonii potrzebował odpoczynku. Nie wystawił go co prawda w podstawowym składzie, ale już pod koniec pierwszego seta poprosił go o wejście na boisko. 26-letni przyjmujący wszedł na boisko też w drugiej partii, ale od trzeciego seta grał już w wyjściowej szóstce. Wicemistrzowie Włoch nawet z nim męczyli się jednak niemiłosiernie i szalę zwycięstwa na swoją stronę zdołali przechylić dopiero w tie-breaku. Po 16 punktów dla Sir Safety Perugia zdobyli Lanza, Aleksandar Atanasijević i Fabio Ricci, ale Leon zakończył spotkanie z dorobkiem 15 „oczek”.
„Jestem przekonany, że obecnie Serie A to najsilniejsza liga na świecie” – przyznał po meczu Vital Heynen.

Selekcjoner naszej reprezentacji będzie mógł z bliska obserwować jak spisują się w niej dwaj kluczowi gracze biało-czerwonych – bo oprócz Leona w Serie A występuje od tego sezonu także Bartosz Kurek (Vero Volley Monza). Dla gwiazdora ubiegłorocznych mistrzostw świata to druga przygoda z włoska ekstraklasą. Wcześniej grał w niej w latach 2013-2015 w barwach klubu z Maceraty. Kurek przywitał się z nowym zespołem w dobrym stylu – uzyskał najwięcej punktów (13). Niestety, Vero Volley Monza przegrało z Allianz Mediolan 0:3.

Od wygranej 3:0 zaczął natomiast rozgrywki Bartosz Bednorz, który w barwach Leo Shoes Modena zaczął swój drugi sezon w Serie A. 25-letni przyjmujący w meczu z Kioene Padwa zapisał na swoim koncie 11 punktów, mając bardzo dobrą skuteczność w ataku (67 procent). W tej kolejce nie zagrał natomiast Mateusz Bieniek, któremu trener Cucine Lube Civitanova (3:0 z Gas Sales Piacenza) Ferdinando De Giorgi, nawiasem mówiąc były trener kadry Polski, dał odpocząć po powrocie z Pucharu Świata.

 

 

Kurek czmychnął z ONICO

Bartosz Kurek nie zostanie na przyszły sezon w zespole ONICO Warszawa, do którego dołączył w grudniu ubiegłego roku po rozpadzie ekipy Stoczni Szczecin. Siatkarz przymierza się do gry za granicą.

W barwach stołecznej drużyny Kurek zdążył rozegrać piętnaście meczów, w tym dwa w Pucharze Polski. Zdobył w nich 266 punktów, czterokrotnie otrzymał za swoje występy nagrodę dla najlepszego gracza meczu (MVP). Nasz reprezentacyjny siatkarz, uznany za najlepszego zawodnika ubiegłorocznych, zwycięskich dla biało-czerwonych mistrzostw świata, nie dokończył jednak sezonu, bo z powodu urazu kręgosłupa musiał poddać się operacji, po której wciąż jeszcze przechodzi rekonwalescencję.

Działacze ONICO Warszawa chcieli go zatrzymać za wszelką cenę, nawet kosztem odprawienia z klubu trenera Stephane’a Antigi, za którym Kurek nie przepada po tym, jak francuski szkoleniowiec nie wziął go do drużyny na mistrzostwa świata w 2014 roku, wygrane jak wiadomo przez biało-czerwonych. Negocjacje dotyczące przedłużenia umowy z zawodnikiem trwały przez wiele tygodni i ostatecznie zakończyły się fiaskiem. „Jeszcze niedawno wszyscy byliśmy przekonani, że parafowanie nowego kontraktu jest tylko kwestią czasu. Ale z niezależnych od nas przyczyn ostatecznie umowy z Kurkiem nie udało się sfinalizować” – wyjaśnił prezes ONICO Warszawa Piotr Gacek.

Decyzji siatkarza nie zmieniło nawet przejęcie zespołu przez trenera Andreę Anastasiego. Prawdopodobnie Kurek przyjmie ofertę z kubu zagranicznego. Ostatnio dostał propozycję gry we włoskim Vero Volley Monza, ale zainteresowany pozyskaniem polskiego siatkarza jest także aktualnym mistrz Italii Cucine Lube Civitanova.

 

Leon tylko wicemistrzem

Sir Safety Conad Perugia, zespół przyszłego reprezentanta Polski Wilfredo Leona, w piątym spotkaniu finału Serie A prowadził już z Cucine Lube Civitanova 2:0, ale przegrał mecz po tie-breaku 2:3.

Decydujące starcie w finale włoskiej ekstraklasy siatkarzy zapowiadało się pasjonująco, a jego faworytami wydawali się siatkarze z Perugii. Jednakże Lube w trakcie konfrontacji odrodziło się jak feniks z popiołów i sięgnęło po złoty medal. Potyczka rozpoczęła się dla gospodarzy znakomicie, bo wygrali oni dwa pierwsze sety (kolejno do 22 oraz 21) i wydawało się, że zmierzają po pewny triumf w tym meczu.

W trzeciej partii zawodnicy prowadzeni przez doskonale znanego w Polsce trenera Ferdinando De Giorgiego zaczęli jednak grać na luzie, jakby już byli pogodzeni z porażką, ale może dlatego nieoczekiwanie zaczęli uzyskiwać przewagę. Gracze Cucine Lube znaleźli w końcu sposób na zatrzymanie ataków Kubańczyka z polskim paszportem Wilfredo Leona i aż sześciokrotnie go zablokowali, przez co procent skuteczności przyszłego reprezentanta Polski (od 24 lipca tego roku) spadł do ledwie 34 procent. W piątym secie Cwetan Sokołow i spółka poszli za ciosem, zwyciężając 15:10, zaś w całej batalii 3:2. Dzięki temu mogli świętować zdobycie mistrzostwa Italii. Najwięcej punktów dla Cucine Lube Civitanova zdobyli Cwetan Sokołow (19), Osmany Juantorena (16), Robertlandy Simon (16) i Joandry Leal (15), dla ekipy Sir Safety Conad Perugia Wilfredo Leon (20), Aleksandar Atanasijević (14) i Filippo Lanza (10). Na najlepszego zawodnika meczu wybrano Osmany Juantorenę.

Zespół Sir Safety zakończył zatem sezon tylko z jednym trofeum – Pucharem Włoch, ale apetyty w Perugii po przyjściu Leona były znacznie większe.

 

Włosi kuszą Kurka

Najlepszy siatkarz ubiegłorocznych mistrzostw świata Bartosz Kurek, który z powodu operacji kręgosłupa musiał przedwcześnie zakończyć sezon ligowy w ONICO Warszawa, rozważa dwie intratne oferty.

Kurek ostatnie miesiące spędził w ONICO Warszawa, gdzie trafił w połowie rozgrywek PlusLigi z powodu upadku Stoczni Szczecin. Teraz nasz reprezentacyjny siatkarz analizuje oferty. Wiadomo coś nie coś o dwóch. Jedną złożyli mu działacze ONICO, którego prezesem jest były libero reprezentacji Polski Piotr Gacek. Po wielotygodniowych negocjacjach zaproponowali Kurkowi rekordowy jak na polskie warunki kontrakt gwarantujący mu zarobki na poziomie 150 tys. złotych miesięcznie. Ale siatkarz otrzymał też ofertę z włoskiego klubu Cucine Lube Civitanova, w którym już w przeszłości występował (w latach 2013-2015).

Włosi rzecz jasna przebili ofertę warszawskiego klubu, bo potrzebują pilnie gracza na miejsce Bułgara Cwetana Sokołowa, który otrzymał lukratywną propozycję z Zenita Kazań gwarantującą mu zarobki w wysokości 900 tys. euro (ok. 3,8 mln złotych). Kurek na takie zarobki w Cucine Lube nie ma co liczyć, ale jak wieść niesie we Włoszech zarabiałby dwa razy więcej niż w ONICO.
Warto jednak przypomnieć, że nasz reprezentacyjny siatkarz w połowie kwietnia przeszedł operację kręgosłupa. O ile na początku wydawało się, iż będzie z tego powodu wyłączony z gry przez większość sezonu reprezentacyjnego, w tym także z udziału w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Tokio, to teraz śle sygnały, że jego rehabilitacja nie będzie trwała tak długo. „Jestem pewien, że na kwalifikacje do igrzysk będę gotowy do gry, innej możliwości nie ma. Wyprzedzamy plan rehabilitacyjny, dlatego nie widzę niebezpieczeństwa, żebym miał nie zdążyć – zapewnia Bartosz Kurek.

 

Tylko ZAKSA bez awansu

W minioną środę zakończyła się faza grupowa siatkarskiej Ligi Mistrzów. Z polskich drużyn do ćwierćfinału awansowały Trefl Gdańsk i Skra Bełchatów, a odpadła ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Przed ostatnią kolejką fazy grupowej Ligi Mistrzów ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zajmowała drugie miejsce w grupie B. Miała 9 punktów, co było o tyle istotne, że wciąż zachowała szanse na awans do fazy play-off. Ekipa prowadzona przez trenera Andreę Gardiniego musiała jednak wygrać mecz z liderem grupy Cucine Lube Civitanova. Dodatkowe trzy punkty zapewniłyby kędzierzynianom awans do ćwierćfinału z drugiego miejsca (spośród pięciu zespołów z drugich miejsc promocję dostawały tylko trzy najlepsze).

Niestety, lider naszej krajowej ekstraklasy przegrał wyjazdową potyczkę z włoskim zespołem 2:3, chociaż prowadził już 2:0 w setach (25:21, 25:22), a w trzecim miał piłki meczowe przy stanie 24:20. Niestety, ostatecznie ZAKSA przegrała tę partię 32:34, a potem jeszcze kolejne dwa sety (21:25 i tie-break 12:15). Mimo porażki kędzierzynianie ostatecznie zajęli drugie miejsce w grupie, ale Chaumont VB, PGE Skra Bełchatów i Dinamo Moskwa zgromadziły więcej punktów i to ZAKSA odpadła z dalszych rozgrywek. Jej los podzielił też Halkbank Ankara.

Do play-off z pierwszych miejsc awansowały ekipy Zenita Kazań (obrońca tytułu), Cucine Lube Civitanova, Zenita Petersburg, Trefla Gdańsk i Sir Sicoma Colussi Perugia, a stawkę ćwierćfinalistów uzupełniły zespoły Chaumont VB 52, Dynamo Moskwa i PGE Skra. Losowanie par 1/4 finału odbędzie się w piątek 1 marca. Pierwsze mecze zaplanowano na 12-14 marca, a rewanże na 19-21 marca. Finał odbędzie się w Berlinie 19 maja.

 

Trefl lepszy od Skry i ZAKSY

Nasze siatkarskie zespoły ze zmiennym szczęściem walczą w Lidze Mistrzów. Zawodzą PGE Skra Bełchatów i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, a po czterech kolejkach w najlepszej sytuacji jest trzeci w ubiegłym sezonie w PlusLidze Trefl Gdańsk.

W środku tygodnia rozegrano mecze 4. kolejki siatkarskiej Ligi Mistrzów. PGE Skra Bełchatów przegrała na własnym parkiecie z belgijskim Greenyard Maaseik 2:3. Bełchatowianie tą porażką mocno skomplikowali sobie drogę sytuację w grupie D. Belgijski zespół ograł mistrzów Polski po raz drugi, bo wcześniej okazał się lepszy także na własnym terenie (3:0). Właśnie dlatego siatkarze PGE Skry musieli wygrać rewanż u siebie, żeby zachować szansę na wyjście z grupy i awans do fazy pucharowej. Teraz za karę czeka ich w następnej kolejce mecz o wszystko z Treflem.

Gdańszczanie w tej kolejce zmierzyli się na wyjeździe z ostatnim w tabeli Berlin Recycling Volleys i wygrali 3:0. Zespół Trefla pokazał lwi pazur zwłaszcza w ostatnim secie, który przegrywał 21:24, ale doprowadził do gry na przewagi i zwyciężył ostatecznie 38:36. Dzięki wygranej gdańska drużyna umocniła się na prowadzeniu w grupie D. Trefl ma na koncie dziewięć punktów, druga w tabeli PGE Skra siedem, trzeci Greenyard Maaseik pięć, a ostatni Berlin Recycling trzy. W następnej, piątej kolejce obie polskie ekipy zmierzą się w bezpośrednim boju. Jeśli gdańszczanie wygrają to starcie, zapewnią sobie na kolejkę przed końcem awans do fazy pucharowej. Ale jeśli bełchatowianie wygrają za trzy punkty, to oni wskoczą na pozycję lidera, a w ostatniej serii gier zagrają z Berlin Recycling Volleys.

Z trzech polskich zespołów uczestniczących w obecnym sezonie Ligi Mistrzów w najtrudniejszej sytuacji jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Wicemistrzowie Polski przed czwartą kolejką zajmowali w grupie B trzecie miejsce, a w czwartek grali z ekipą włoskim potentatem Azimut Leo Shoes Modena (spotkanie zakończyło się po zamknięciu wydania). ZAKSA po 14 rozegranych spotkaniach pozostaje niepokonana w PlusLidze, a w niedzielę zdobyła Puchar Polski. W europejskich pucharach podopieczni trenera Andrei Gardiniego mają jednak mniej powodów do zadowolenia – po trzech kolejkach jedno zwycięstwo i dwie porażki. W pierwszej rundzie zmagań grupowych przegrali z trzecią ekipą poprzedniego sezonu w Serie A Modeną i z wicemistrzem Włoch Cucine Lube Civitanova.

Do ćwierćfinału awansują tylko zwycięzcy pięciu grup oraz trzy zespoły z drugich miejsc z najlepszym bilansem.

 

Trenerskie roszady w PlusLidze

Włoch Roberto Santilli od 20 grudnia będzie nowym trenerem siatkarzy Jastrzębskiego Węgla. Zastąpi na tym stanowisku rodaka Ferdinando de Giorgiego, który na własną prośbę rozwiązał umowę tym klubem.

 

De Giorgi po niespełna roku pracy w śląskim klubie poprosił o rozwiązanie umowy, która miała obowiązywać do końca następnego sezonu, w związku z otrzymaniem propozycji przejęcia włoskiego zespołu Cucine Lube Civitanova. Prezes Jastrzębskiego Węgla Adam Gorol przyznał, że swoją zgodę na odejście uzależnił od znalezienia odpowiedniego następcy. W minioną sobotę jednak umowę z byłym selekcjonerem reprezentacji Polski rozwiązał, gdy chęć zajęcia miejsca zwolnionego przez De Giorgiego wyraził Santilliani. Ta trenerska roszada była możliwa, bo działacze Indykpolu AZS Olsztyn błyskawicznie znaleźli następcę włoskiego szkoleniowca – został nim Michał Mieszko Gogol, który wcześniej prowadził zespół Stoczni Szczecin, ale po wycofaniu się tego klubu z rozgrywek był do wzięcia od zaraz. Gogol jest też jednym z asystentów obecnego selekcjonera reprezentacji Polski Vitala Heynena.

Dla Santilliego przeprowadzka do Jastrzębskiego Węgla będzie powrotem na stare śmieci, bo Włoch pracował w śląskim klubie w latach 2007-2010. Pod jego wodzą jastrzębianie co sezon zajmowali wyższe miejsce w ekstraklasie, a w ostatnim wywalczyli wicemistrzostwo Polski i pierwszy w historii klubu Puchar Polski. Santilli przeniósł się potem do rosyjskiego klubu Iskra Odincowo, następnie pracował jako asystent Vitala Heynena w reprezentacji Niemiec. W grudniu 2015 roku na pół sezonu przejął drużynę MKS Banimex Będzin,skąd powędrował do Australii i przez dwa lata był tam selekcjonerem kadry tego kraju. Z antypodów wrócił o PlusLigi i przez ostatnie półtora roku trenował zespół Indykpolu AZS Olsztyn.