Rosjanie zmorą Novaka Djokovicia

Novak Djoković miał w tym roku szansę na zdobycie Wielkiego Szlema, czyli wygranie w jednym roku Australian Open, French Open, Wimbledonu i US Open oraz tzw. Złotego Wielkiego Szlema, do którego zalicza się także zdobycie złotego medalu olimpijskiego. W Tokio przeszkodził mu w tym Alexander Zverev, a w Nowym Jorku Daniił Miedwiediew.

Serbski tenisista, który wciąż jest liderem rankingu ATP, w wielkoszlemowych finałach w tym roku walczył z Miedwiediewem dwukrotnie. W Australian Open pokonał Rosjanina w finale 7:5, 6:2, 6:2 i sięgnął po swój 18. tytuł w turniejach Wielkiego Szlema. Na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu o drugi w tym roku wielkoszlemowy „skalp” walczył w finałowym pojedynku z Grekiem Stefanosem Tsitsipasem i zwyciężył go po ciężkim boju 6:7(6), 2:6, 6:3, 6:2, 6:4. Z kolei na trawiastych kortach Wimbledonu finałowym przeciwnikiem Serba był Włoch Matteo Berrettini, którego pokonał 6:7(4), 6:4, 6:4, 6:3. Te trzy sukcesy zrodziły w 34-letnim liderze światowego rankingu pragnienie zapisania się w historii tenisa, bo Wielkiego Szlema udało się do tej pory zdobyć tylko dwóm graczom – dokonali tego Amerykanin Don Budge w 1938 roku oraz legendarny australijski tenisista Rod Laver w 1962 i 1969 roku. Jeszcze bardziej kusząca była dla Djokovicia perspektywa wywalczenia Złotego Wielkiego Szlema, bo do tej pory takiego wyczynu dokonała jedynie genialna niemiecka tenisistka Steffi Graf w 1988 roku, więc Serb miał szansę zostać pierwszym mężczyzną w klubie zdobywców pięciu najbardziej prestiżowych trofeów w jednym roku.
Niestety, marzenia o Złotym Wielkim Szlemie pokrzyżował mu urodzony w Niemczech w 1997 roku Alexander Zverev, syn świetnego przed laty radzieckiego, a potem rosyjskiego tenisisty Aleksandra Zwieriewa, który po rozpadzie ZSRR wyjechał na Zachód i osiadł w Hamburgu. W półfinale olimpijskiego turnieju Djoković przegrał ze Zverevem i opuścił stolicę Japonii zdruzgotany niepowodzeniem. Zdołał się jednak pozbierać psychicznie i do rozgrywanego na kortach nowojorskiego kompleksu tenisowego Flushing Meadows US Open przystąpił zmotywowany chęcią osiągnięcia drugiego z wielkich celów, czyli wywalczenia chociaż Wielkiego Szlema.
Nic jednak z tego nie wyszło, bo chociaż w półfinale, czyli swoim 27. tegorocznym pojedynku wielkoszlemowym odegrał się Zverevowi za tokijską porażkę i pokonał go po zaciętym pojedynku 4:6, 6:2, 6:4, 4:6, 6:2, to „po przepłynięciu oceanu zatonął przy wejściu do portu”. W finale US Open 2021 Djoković niespodziewanie przegrał 4:6, 4:6, 4:6 z innym Rosjaninem, grającym w barwach swojej ojczyzny Daniiłem Miedwiediewem, młodszym o dziewięć lat aktualnym wiceliderem światowego rankingu. W przypadku triumfu Serb zostałby tenisistą z największą liczbą triumfów w turniejach wielkoszlemowych. Obecnie ma 20 tytułów, tyle samo co Szwajcar Roger Federer i Hiszpan Rafael Nadal, ale póki co ten stan pozostanie bez zmian.
Dla Djokovicia był to już 31. finał wielkoszlemowy w karierze, dzięki czemu wyrównał wynik Rogera Federera. W finale US Open Djoković zagrał już po raz dziewiąty, ale udało mu się wygrać tylko trzy razy – w 2011, 2015 i 2018 roku. Co ciekawe, nigdy wcześniej serbski tenisista nie miał za sobą sympatii nowojorskiej publiczności, ale w niedzielnym pojedynku z Miedwiediewem to się nagle zmieniło na jego korzyść. Rosjanin musiał na korcie centralnym im. Arthura Ashe’a zmagać się nie tylko z zagraniami rywala, ale też z wrogą i momentami nawet agresywnie mu przeszkadzającą publiką, która najwyraźniej chciała być świadkiem historycznego wydarzenia, czyli zdobycia Wielkiego Szlema. Pamiętajmy, że po raz ostatni coś takiego zdarzyło się 52 lata temu.
Ale Djoković tego dnia był w kiepskiej dyspozycji, albo Rosjanin w genialnej, w każdym razie na korcie było wyraźnie widać dominację wicelidera światowego rankingu nad liderem. Serb unikał długich wymian, bo widać było, że nie czuje się w nich dobrze. Często skracał akcje, szukał kończących uderzeń i regularnie chodził do siatki (aż 47 takich akcji, przy zaledwie 12 rywala). Mylił się jednak niemiłosiernie i tracił punkty nawet w łatwych zagraniach. Za to Miedwiediew grał bardzo dobrze i świetnie serwował, chociaż kibice hałasowali gdy miał zagrywać piłkę i okazywali dziką radość po każdym jego nieudanym zagraniu. Nie był to ładny widok i takie zachowanie nie wystawia nowojorskiej publiczności dobrego świadectwa za łamanie tenisowej etykiety. Rosjanin na Flushing Meadows nie jest lubiany od 2019 roku, gdy pokazał wygwizdującej go publice środkowy palec, a po meczu powiedział ironicznie: „Wygrałem dzięki wam. I wiedzcie, że im bardziej będziecie na mnie gwizdać, tym bardziej będę wygrywał. Daliście mi energię, bo gdyby was nie było, prawdopodobnie bym przegrał, tak już byłem zmęczony”. Po zwycięstwie nad Djokoviciem mógł spokojnie powtórzyć te wszystkie złośliwe gesty i słowa. Ale odpuścił sobie, bo chciał się nacieszyć pierwszym w karierze wielkoszlemowym triumfem, który zadedykował obchodzącej tego dnia urodziny żonie.
Djoković starał się trzymać fason i nawet komplementował zwycięskiego rywala, lecz w głębi serca pewnie trawiła go rozpacz, że zaprzepaścił okazję na przejście do tenisowej legendy. Kalendarzowego Wielkiego Szlema może już nigdy nie zdobyć, więc zostało mu już tylko wyprzedzić Rogera Federera i Rafaela Nadala w liczbie wielkoszlemowych trofeów. I na to na pewno jeszcze nie raz zapoluje, chociaż ośmieleni sukcesem Miedwiediewa młodsi gracze z pewnością zaczną teraz stawiać odważniej opór.
Póki co jednak to Djokovic jest numerem 1 w światowym rankingu i mimo porażki w finale US Open nawet zwiększył przewagę punktową nad drugim w zestawieniu Miedwiediewem, bo Serb miał do obrony punkty za IV rundę, a Rosjanin za finał sprzed dwóch lat, więc mimo życiowego sukcesu strata rosyjskiego gracz wzrosła do 1353 punktów. W najnowszym notowaniu rankingu ATP doszło do licznych zmian. Nasz najlepszy obecnie zawodnik, Hubert Hurkacz, odpadł wprawdzie z US Open już w II rundzie, ale utrzymał 13. lokatę w zestawieniu. W kobiecym rankingu też doszło do sporych przetasowań. Iga Świątek utrzymała ósmą lokatę, liderką pozostała Australijka Ashleigh Barty, a w Top 10 Polkę wyprzedzają jeszcze Białorusinka Aryna Sabalenka, Czeszka Karolina Pliskowa, Ukrainka Jelina Switolina, Japonka Naomi Osaka, Amerykanka Sofia Kenin i Czeszka Barbora Krejcikova.
Wypada odnotować wielki awans triumfatorki tegorocznego US Open Brytyjki Emmy Raducanu, która ze 150. miejsca przeskoczyła aż na 23. Duży skok z 73. na 28. pozycję zaliczyła też pokonana przez nią w finale Kanadyjka Leylah Fernandez.

Wicelider rankingu ATP z Rosji

W najnowszym rankingu ATP po raz pierwszy od lipca 2005 roku w czołowej dwójce znalazł się tenisista spoza kwartetu Novak Djoković, Roger Federer, Rafael Nadal i Andy Murray. Wiceliderem został Daniił Miedwiediew.

O dominacji „Wielkiej Czwórki” świadczy nie tylko to, że przez ponad 15 lat ci czterej znakomici gracze okupowali dwa pierwsze miejsca w rankingu ATP, lecz również to, że rzadko oddawali też trzecią lokatę. Od 2005 roku na najniższym stopniu podium zdołało się przedrzeć tylko 15 zawodników spoza kwartetu Djoković, Federer, Nadal, Murray. W latach 2005-2007 byli to: Australijczyk Leyton Hewitt, Amerykanin Andy Roddick, Rosjanin Marat Safin, Argentyńczyk David Nalbadian, Chorwat Ivan Ljubicić, Rosjanin Nikołaj Dawidienko, a od 2013 roku Hiszpan David Ferrer, Szwajcar Stan Wawrinka, Kanadyjczyk Milos Raonić, Niemiec Aleksander Zverev, Bułgar Grigor Dimitrow, Chorwat Marin Cilić, Argentyńczyk Juan Martin Del Potro, Austriak Dominik Thiem i ostatnio Daniił Miedwiediew.
Rosjanin w najnowszym notowaniu zepchnął z drugiego miejsca Rafaela Nadala. Na trzecią lokatę awansował po tegorocznym Australian Open, w którym doszedł do finału, a po zwycięstwie w turnieju w Marsyliiwskoczył za plecy lidera Novaka Djokovicia, który właśnie zaczął 312. tydzień na pierwszym miejscu światrowej listy. Serbski tenisista ma na koncie 12008 pkt i dużą przewagę nad Miedwiediewem (9940 pkt). Trzeci w zestawieniu Rafael Nadal ma w dorobku 9670 pkt, zaś czwarty Dominic Thiem 8625.
Najwyżej sklasyfikowany w rankingu z polskich tenisistów, Hubert Hurkacz, po serii turniejowych niepowodzeń zaliczył spadek w klasyfikacji z 30. na 35. pozycję. Zjazd ze 111. na 113. lokatę zaliczył też Kamil Majchrzak, natomiast trzeci w hierarchii naszych graczy Kacper Żuk po awansie do finału halowego challengera w Petersburgu wywalczył 48 punktów i awansował o 17 miejsc i zajmuje obecnie 216. lokatę.
W kobiecym rankingu WTA w czołowej dziesiątce nie zaszły żadne zmiany. Na czele pozostaje Australijka Ashleigh Barty (9186 pkt), druga jest Japonka Naomi Osaka (7835 pkt), a trzecie Rumunka Simona Halep (7255 pkt). Pozostałe lokaty w Top 10 zestawienia zajmują: 4. Sofia Kenin (USA) – 5760 pkt, 5. Elina Switolina (Ukraina) – 5370 pkt, 6. Karolina Pliskova (Czechy) – 5205 pkt, 7. Serena Williams (USA) – 4915 pkt, 8. Aryna Sabalenka (Białoruś) – 4815 pkt, 9. Bianca Andreescu (Kanada) – 4735 pkt i 10. Petra Kvitova (Czechy) – 4571 pkt.
Iga Świątek (3570 pkt)zanotowała spadek o jedną pozycję i obecnie jest sklasyfikowana na 16. miejscu. Warszawianka ostatnio brała udział w turnieju w Dubaju, w którym odpadła w trzeciej rundzie po porażce z późniejsza triumfatorką Hiszpanką Garbine Muguruzą 0:6, 4:6. To właśnie Hiszpanka zepchnęła Świątek o jedno miejsce, bo sama z 16. na 13. miejsce. W Top 100 rankingu z polskich tenisistek jest jeszcze tylko Magda Linette (49. lokata, 1573 pkt), w Top 200 mamy na 128. miejscu Katarzynę Kawę (656 pkt) i na 161. Magdalenę Fręch (466 pkt), a w Top 300 jeszcze Maję Chwalińską (218. miejsce i 325 pkt) oraz Urszulę Radwańską (233. lokata i 300 pkt).

Australian Open 2021: Triumf Osaki i Djokovicia

Rozegrane w miniony weekend finałowe pojedynki zakończyły 109. edycję wielkoszlemowego Australian Open, a 34. rozgrywaną na kortach Melbourne Park. Wśród pań triumfowała po raz drugi w karierze Japonka Naomi Osaka, zaś rywalizację mężczyzn po raz dziewiąty, a trzeci z rzędu, wygrał Serb Novak Djoković.

W sobotnim finale turnieju kobiet rozstawiona w imprezie z numerem 3 Naomi Osaka zmierzyła się z zajmującą 24. miejsce w rankingu WTA 25-letnią Amerykanką Jennifer Brady. Japonka walczyła o czwarty wielkoszlemowy tytuł, a drugi w Melbourne (wcześniej wygrała tu w 2019 roku), dla amerykańskiej tenisistki był to pierwszy występ w finale turnieju Wielkiego Szlema. Po raz ostatni obie grały przeciwko sobie w półfinale US Open 2020 i wtedy Osaka pokonała Brady po zaciętej trzysetowej walce. Tym razem Japonka po trwającym 76 minut meczu zwyciężyła dość łatwo 6:4, 6:3.
Dla Osaki był to 18. występ w turniejach Wielkiego Szlema i czwarty zdobyty tytuł – w tej chwili ma na koncie po dwa triumfy w US Open (2018, 2020) i Australian Open (2019, 2021). Warto podkreślić, że japońska tenisistka okazała się lepsza od rywalek w każdym z czterech finałowych pojedynków, w których wystąpiła.
Tylko Muguruza stawiła opór
W drodze po tytuł w tegorocznej edycji Australian Open Osaka pokonała kolejno: 30-letnią Rosjankę Anastasiję Pawluczenkową (WTA 39) 6:1, 6:2; 27-letnią Francuzkę Caroline Garcię (WTA 43) 6:2, 6:3; 26-letnią Tunezyjkę Uns Jabber (WTA 30) 6:3, 6:2; 27-letnią Hiszpankę Garbine Muguruzę (WTA 14) 4:6, 6:4, 7:5; 35-letnią Tajwankę Hsieh Su-wei (WTA 71) 6:2, 6:2; 39-letnią Amerykankę Serenę Williams (WTA 11) 6:3, 6:4 oraz w finale Jennifer Brady 6:4, 6:3.
Japońska tenisistka oddała więc swoim rywalkom tylko jednego seta, a trzysetowy pojedynek z Muguruzą był zdecydowanie jej najtrudniejszą potyczką w imprezie. Hiszpanka miała dwie piłki meczowe, których nie zdołała jednak wykorzystać. Osaka dzięki temu dołączyła do grona sześciu znakomitych zawodniczek, które także zwyciężyły w Melbourne po obronie piłek meczowych, a były to: Monika Seles (1991), Jennifer Capriati (2002), Serena Williams (2003 i 2005), Na Li (2014), Angeliqua Kerber (2016) i Karolina Woźniacka (2018).
W najnowszym notowaniu rankingu WTA Osaka awansuje na drugie miejsce, ale wielu tenisowych ekspertów jest zdania, że japońska tenisistka wkrótce odbierze pozycję liderki Australijce Ashleigh Barty i nie odda prowadzenia przez wiele tygodni. Naomi przyznała, że podczas pandemii dotarło do niej, iż w jej życiu nie nie jest najważniejsze to, czy wygra mecz czy też go przegra. To pozwoliło jej nabrać dystansu do rywalizacji na korcie, ale paradoksalnie pomogło w odnoszeniu sukcesów. Finałowe zwycięstwo w starciu z Jennifer Brady było jej 21. z rzędu. Od 7 lutego zeszłego roku żadnej rywalce nie udało się pokonać mieszkającej na co dzień w USA reprezentantki Japonii.
Brady do finału Australian Open awansowała jako piąta singlistka notowana poza Top 20 rankingu od 2000 roku. Mogła zostać najniżej klasyfikowaną mistrzynią od czasu Sereny Williams (w 2007 była 81.), ale w starciu z Osaką okazała się dużo słabsza. Ale dla Brady to jest i tak najlepszy występ w Wielkim Szlemie. W 12 wcześniejszych startach nie przebiła się poza czwartą rundę, dopiero w ubiegłorocznym US Open doszła do półfinału, a teraz zaliczyła występ w finale. W najnowszym notowaniu rankingu WTA Brady zadebiutuje w Top 20 awansując na 13. pozycję.
Trzeci triumf Barbory Krejcikovej
W grze podwójnej kobiet triumfowała białorusko-belgijska para Aryna Sabalenka – Elise Mertens, która w finale pokonała Czeszki Barborę Krejcikovą i Katerinę Siniakovą 6:2, 6:3. Krejcikova powetowała sobie porażkę triumfem w grze mieszanej. Grając w parze z Amerykaninem Rajeevem Ramem czeska tenisistka wygrała miksta w Australian Open po raz trzeci z rzędu – przed rokiem partnerował jej Chorwat Nikola Mektić, a dwa lata temu tegoroczny partner Rajeev Ram. W finałowej potyczce Krfejcikova i Ram pokonali w 59 minut australijski duet Samanta Stosur Matthew Ebden 6:1, 6:4.
W niedzielę rywalizację rozstrzygnęli też debliści. W finałowej potyczce zmierzyli się broniący tytułu Rajeev Ram i Brytyjczyk Joe Salisbury ze słowacko-chorwacka parą Filip Polasek – Ivan Dodig. Mecz 6:3, 6:4 wygrali rozstawieni z turnieju z numerem 9 Polasek i Dodig. Dla 35-letniego słowackiego tenisisty to pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze i jest drugim po słynnej Danieli Hantuchovej reprezentantem Słowacji, który wygrał imprezę tej rangi. Dodig natomiast w wielkim Szlemie triumfował w deblu po raz drugi – sześć lat temu w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo wygrał French Open. Do męskiego debla zgłosiło się dwóch Polaków, ale Łukasz Kubot i Hubert Hurkacz nie przebili się przez drugą rundę zmagań.
Mistrzowski występ lidera rankingu
Ostatnim akordem tegorocznej edycji Australian Open 2021 był jak zawsze finałowy pojedynek w grze pojedynczej panów. W niedzielę rano polskiego czasu do walki o pierwszy w tym roku wielkoszlemowy tytuł stanęli 33-letni Serb Novak Djoković, lider rankingu ATP oraz 25-letni Rosjanin Daniił Miedwiediew, numer 4. na światowej liście i ubiegłoroczny triumfator ATP Finals w Londynie. Niestety, ich starcie nie dostarczyło spodziewanych emocji, bo Djoković stłamsił wręcz rywala na korcie i w niecałe dwie godziny pokonał go 7:5, 6:2, 6:2.
Serb był wyraźnie lepszy przede wszystkim mentalnie. Nie załamywał się, gdy mu nie szło, a że takich momentów słabszej gry w dwóch pierwszych setach miał niewiele, dominował zdecydowanie wywołując tym rosnącą frustrację u rosyjskiego tenisisty. Djoković wygrywał większość długich wymian, miał znakomite passing shoty, zmuszał rywala do błędów przy siatce i dokonywał lepszych wyborów. Grał po prostu jak na lidera rankingu i 17-krotnego triumfatora turniejów Wielkiego Szlema przystało – czyli jak mistrz nad mistrze. Miedwiediew był zbyt zdekoncentrowany i zdenerwowany, by odmienić losy tego pojedynku. Łamiąc ze złości rakietę pod koniec drugiego seta dał tylko dowód swojej bezradności. Mecz zakończył się po zaledwie 112 minutach. Djoković wygrał Australian Open po raz dziewiąty w karierze i po raz trzeci z rzędu (2008, 2011–2013, 2015, 2016, 2019 i 2020). Teraz ma na koncie w sumie 18. wielkoszlemowych tytułów w singlu, już tylko o dwa mniej od Rogera Federera i Rafaela Nadala, z którymi ściga się w klasyfikacji wszech czasów. A na jej czele z 24. triumfami w turniejach Wielkiego Szlema znajduje się australijska tenisistka Margaret Court, a wciąż na drugim miejscu marząca o jej zdetronizowaniu Serena Williams z 23. zwycięstwami. Wydaje się jednak, że jeśli ktoś wyprzedzi kiedyś Court, to raczej dokona
tego Djoković.

48 godzin sport

FIFA zawiesiła wiceszefa
FIFA poinformowała, że prezydent Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej (CAF) Ahmad Ahmad został uznany za winnego naruszenia kodeksu etycznego FIFA, w tym nadużycia władzy i sprzeniewierzenia funduszy. Ten ostatni zarzut dotyczy głównie sfinansowania ze środków CAF pielgrzymki do Mekki dla 15 szefów afrykańskich krajowych federacji. Ahmad, który pełni też funkcję wiceprezydenta FIFA, został zawieszony na pięć lat. To oznacza, że nie będzie mógł się ubiegać o reelekcję podczas wyborów nowego szefa CAF w marcu przyszłego roku.

ME 2020 kobiet całe w Danii
Grudniowe mistrzostwa Europy w piłce ręcznej kobiet mimo rezygnacji Norwegii dojdą do skutku. Cały turniej zorganizuje drugi z organizatorów mistrzostw, Dania, której rząd po krótkich targach z organizatorami mistrzostw wydał zgodę na rozegranie całego turnieju na duńskiej ziemi. Mecze będą rozgrywane w Kolding i Herning. Reprezentacja Polski w fazie grupowej rywalizować będzie w Kolding Niemkami, Norweżkami i Rumunkami. Turniej rozpocznie się 3 grudnia.

Świderski szaleje w Grecji
Karol Świderski strzelił gola dla PAOK Saloniki w wygranym przez jego zespół 2:1 meczu z PAS Giannina w 9. kolejce greckiej ekstraklasy. Dla 23-letniego polskiego napastnika było to piąte ligowe trafienie w tym sezonie, które dało mu też prowadzenie w klasyfikacji strzelców na spółkę z Jeronimo Berallesem z Asterasu i Youssefem El-Arabim z Olympiakosu Pireus. Świderski przeszedł do PAOK Saloniki w 2019 roku z Jagiellonii Białystok. Dotychczas rozegrał w barwach greckiego klubu 66 meczów, w których strzelił 25 goli oraz zanotował trzy asysty.

Zmarł Józef Rysula
W miniony poniedziałek w zakopiańskim szpitalu po długiej i ciężkiej chorobie zmarł znakomity przed laty biegacz narciarski Józef Rysula, trzykrotny uczestnik igrzysk olimpijskich (1960 w Squaw Valley, 1964 w Innsbrucku i 1968 w Grenoble), dwudziestokrotny mistrz Polski. Był odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2015), Odznaką Zasłużony Mistrz Sportu i złotym medalem „Za Wybitne Osiągnięcia Sportowe”. Miał 81 lat.

Miedwiediew 25. mistrzem
W meczu o tytuł ATP Finals 2020 Danił Miedwiediew w trzech setach pokonał Dominika Thiema. Rosyjski tenisista jest 25. triumfatorem w historii turniejów mistrzów i drugim graczem z Rosji, po Nikołaju Dawidience, który dokonał tego wyczynu. Miedwiediew w ostatnim turnieju rozgrywanym w Londynie (za rok imprezę gościł będzie Turyn) wygrał wszystkie pojedynki. Pokonał po kolei Alexandra Zvereva (6:3, 6:4), Novaka Djokovicia (6:3, 6:3), Diego Schwartzmana (6:3, 6:3), w półfinale Rafaela Nadala (3:6, 7:6, 6:3, a w finale Dominica Thiema (4:6, 7:6, 6:4). W grze podwójnej zwycięstwo odnieśli Holender Wesley Koolhof i Chorwat Nikola Mektić, pokonując w finale Austriaka Juergena Melzera i Francuza Edouarda Rogera-Vasselina (6:2, 3:6, 10-5).

ATP Finals w Londynie

Od niedzieli 10 listopada w Londynie odbywa się kończący sezon ATP Finals. W turnieju mistrzów uczestniczy polski tenisista Łukasz Kubot, który w duecie z Brazylijczykiem Marcelo Melo rywalizuje w grze podwójnej. Tytułu w singlu broni niemiecki tenisista Alexander Zverev.

Turniej z pulą nagród 9 milionów dolarów potrwa do 17 listopada. W grze pojedynczej walczy w nim ośmiu najlepszych graczy tegorocznego sezonu. W losowaniu zostali podzieleni na dwie grupy. Do grupy „Andre Agassiego” trafili: Rafael Nadal (Hiszpania, rozstawiony z numerem 1); Daniił Miedwiediew (Rosja, 4); Stefanos Tsitsipas (Grecja, 6); Alexander Zverev (Niemcy, 7), natomiast do grupy „Bjoerna Borga”: Novak Djoković (Serbia, 2); Roger Federer (Szwajcaria, 3); Dominic Thiem (Austria, 5); Matteo Berrettini (Włochy, 8).

Przed rozpoczęciem turnieju głośnym echem w światowych mediach odbiła się niechlujna sesja zdjęciowa, na której tenisiści pojawili się w dresach. W poprzednich latach zawodnicy występowali podczas oficjalnej prezentacji w garniturach. Przyczyną ich ostentacyjnego lekceważenie turniejowego zwyczaju być może była płacowa dyskryminacja. W tym roku po raz pierwszy zdarzyło się, że pula nagród w WTA Finals była wyższa niż w ATP Finals. Dla rywalizujących w Shenzhen ośmiu najlepszych tenisistek sezonu organizatorzy przygotowali ponad 14 milionów dolarów, czyli o pięć milionów więcej niż przewidziano na nagrody dla walczących w Londynie tenisistów.

Z każdej z grup dwóch najlepszych tenisistów awansuje do półfinału. Zwycięzcy półfinałów zmierzą się w przyszłą niedzielę w wielkim finale Turnieju Mistrzów. Walka powinna być bardzo zacięta, bo aktualnie liderem rankingu ATP jest Nadal. Hiszpan ma tylko 640 punktów przewagi nad drugim Djokoviciem, a zwycięzca turnieju w Londynie zgarnie 1500 punktów. Obaj mają więc szansę na zostanie numerem jeden na koniec roku. Trzecim z faworytów w stolicy Wielkiej Brytanii był Federer, ale Szwajcar słabo rozpoczął turniej, bo przegrał pierwszy pojedynek w turnieju, z Thiemem, 5:7, 5:7. Świetnie zaczął natomiast Djokovic, który w pierwszym niedzielnym meczu grupy „Bjoerna Borga” łatwo pokonał najmłodszego w stawce Berrettiniego 6:2, 6:1.
W poniedziałek pierwsze mecze rozegrali zawodnicy z grupy „Andre Agassi”. Miedwiediew przegrał z Tsitsipasem 6:7(50, 4:6, a broniący mistrzowskiego tytułu Zverev niespodziewanie pokonał Nadala 6:2, 6:4. 33-letni Hiszpan jeszcze nie wygrał ATP Finals. W pierwszym secie, od stanu 2:2, przegrał sześć gemów z rzędu, co pozwoliło rozpędzonemu Zverevowi wygrać pierwszą partię, a drugą zacząć od prowadzenia 2:0 z przełamaniem już w pierwszym gemie. Potem Niemiec jedynie pilnował własnego podania i dowiózł zwycięstwo do końca. Dla 22-letniego reprezentanta Niemiec było to pierwsze zwycięstwo w starciach z Nadalem, z których pięć wcześniejszych przegrał.

W grze podwójnej osiem najlepszych duetów także podzielono na dwie grupy. W grupie „Maksa Mirnego” rywalizują: Juan Sebastian Cabal, Robert Farah (Kolumbia, 1); Kevin Krawietz, Andreas Mies (Niemcy, 3); Jean-Julien Rojer, Horia Tecau (Holandia, Rumunia, 6); Pierre-Hugues Herbert, Nicolas Mahut (Francja, 7), zaś w grupie „Jonasa Bjoerkmana”: Łukasz Kubot, Marcelo Melo (Polska, Brazylia, 2); Rajeev Ram, Joe Salisbury (USA, Wielka Brytania, 4); Raven Klaasen, Michael Venus (RPA, Nowa Zelandia, 5); Ivan Dodig, Filip Polasek (Chorwacja, Słowacja, 8).

W obsadzie tegorocznej imprezy w grę podwójnej nie znaleźli się ubiegłoroczni triumfatorzy, Amerykanie Mike Bryan i Jack Sock. Pierwszy z nich wrócił w tym roku do wspólnych występów z bratem bliźniakiem Bobem i obaj nie zgromadzili odpowiedniej liczby punktów rankingowych.

Rozstawieni w deblowej części turnieju mistrzów z numerem drugim Kubot i Melo pierwszy mecz rozegrali w niedzielę, a ich przeciwnikami byli Ivan Dodig i Filip Polaski. Polak i Brazylijczyk mieli z tymi rywalami rachunki do wyrównania za tegoroczne porażki w Cincinnati i Pekinie. Początek spotkania nie był jednak dla Kubota i Melo udany, bo przegrali pierwszego seta 4:6. W drugiej partii zagrali już jednak dużo lepiej i zwyciężyli w tej partii 6:4. Losy meczu rozstrzygnęły się w super tie-breaku wygranym pewnie przez polsko-brazylijski duet 10:5.

Z pozostałymi rywalami w grupie Kubot i Melo też mieli rachunki do wyrównania. Amerykaninowi i Brytyjczykowi chcieli odpłacić za niedawną porażkę pod koniec października w finale halowej imprezy na kortach twardych w Wiedniu. Wyższość zawodników z RPA i Nowej Zelandii musieli natomiast finale turnieju w Halle.
W drugim niedzielnym starciu w grupie „Jonasa Bjoerkmana” Raven Klaasen i Michael Venus pokonali Rajeeva Rama i Joe Salisbury’ego 6:3, 6:4. W poniedziałek rywalizację deblową zaczęli gracze z grupy „Maksa Mirnego”. Krawietz i Mies pokonali Rojera i Tecau 7:6(3), 4:6, 10:6, zaś Cabal i Farah przegrali z Herbertem i Mahutem 3:6, 5:7. Wtorkowe spotkania w grupie „Bjoern Borg”, Rogera Federera z Matteo Berrettinim oraz Novaka Djokovicia z Dominikiem Thiemem, a także deblowe potyczki w grupie „Jonas Bjorkman”: Rajeeva Rama i Joe Salisbury’ego z Ivanem Dodigiem i Filipem Polaskiem oraz Łukasza Kubota i Marcelo Melo z Ravenem Klaasenem i Michael Venusem zakończyły się po zamknięciu wydania.

W środę kontynuować zmagania będą singliści w grupie „Andre Agassi (Nadal – Miedwiedew i Tsitsipas – Zverew oraz debliści z grupy „Maks Mirny” (Cabal i Farah – Rojer i Tecu oraz Krawietz i Mies – Herber i Mahut).