Dochód gwarantowany -dobrodziejstwo, czy pułapka?

Obawy przed kryzysem gospodarczym spowodowanego pandemią i rosnąca liczba osób tracących pracę powodują, że wśród działaczy lewicowych odżywa hasło konieczności zagwarantowania każdemu obywatelowi t.zw „dochodu gwarantowanego”- czyli comiesięcznej wypłaty w jednakowej wysokości, niezależnie od statusu materialnego i bez konieczności wykonywania pracy.

Idea dochodu gwarantowanego wywodzi się z rozważań socjalizmu utopijnego postulującego zagwarantowanie każdemu minimum dochodu, niezależnie od jego pracy.

Z kolei Thomas Pain w pracy „Sprawiedliwość agrarna” stwierdził, że” ziemia jest własnością wspólną i każdy obywatel ma prawo do własności finansowej z podatku od własności ziemskiej”.

Rozszerzając tą myśl na bogactwa naturalne stan Alaska utworzył w 1976 roku Alaska Permanent Found, z którego wypłacane są mieszkańcom świadczenia pochodzące z zysków wydobycia gazu i ropy na Alasce.

Udział każdego obywatela w pożytkach pochodzących z bogactw naturalnych eksploatowanych w jego kraju wydaje się postulatem sprawiedliwym. Ponieważ płacone przez firmy eksploatujące te bogactwa podatki służą różnym celom i nie każdy obywatel korzysta z nich w sposób równomierny, nie mogą one być traktowane jako realizacja sprawiedliwego podziału pożytków.

Wydaje się, że sposób podziału korzyści wynikających z realizacji tego postulatu wymaga zainteresowania lewicy. Nie spotkałem się z przejawami dyskusji na ten temat.

Bardziej złożony, niż to wynika z aktualnych postulatów niektórych środowisk lewicy jest problem dochodu gwarantowanego.
Co ciekawe argumenty za wprowadzeniem dochodu gwarantowanego prezentowane są zarówno po stronie środowisk lewicowych jak i liberalnych.

Liberałowie uważają, że wprowadzenie dochodu gwarantowanego obniżyło by, a w skrajnych poglądach zlikwidowało by koszty biurokratyczne pomocy społecznej i zachęciło do pracy która nie jest płatna jak opieka nad członkami rodziny, woluntariat, prace charytatywne.

Jest to prosta droga do realizacji poglądów reprezentowanych przez ultraliberałów, że odpowiedzialność państwa powinna być ograniczona do bezpieczeństwa i polityki zagranicznej, a reszta potrzeb społecznych ma być realizowana indywidualnie przez każdego obywatela, stosownie do posiadanych zasobów. Państwo zwolnione zostaje z odpowiedzialności za zdrowie obywateli, ich kształcenie, czy rozwój dostępnego dla wszystkich mieszkalnictwa. Sfery te stają się wyłącznie przedmiotem gry rynkowej . Opieka nad osobami przewlekle chorymi, niedołężnymi i upośledzonymi przerzucona zostaje całkowicie na ich bliskich, woluntariuszy i organizacje charytatywne. Takie niebezpieczeństwo powinno być dostrzeżone przez lewicę.

Z kolei dla lewicy dochód gwarantowany ma wpłynąć na zmniejszenie ubóstwa i rosnącego rozwarstwienia społecznego, uwolniło by ludzi od wykonywania pracy z przymusu, pozwoliło by lepiej przetrwać okres wymuszonego bezrobocia, szczególnie w związku ze zmniejszaniem ilości miejsc pracy w wyniku postępu technologicznego (automatyzacja i robotyzacja). Realność realizacja tych celów wymaga krytycznego spojrzenia szczególnie z uwagi na fakt, że jednoczesna realizacja wielu celów nie zawsze przynosi zamierzone efekty.

Dobitnym przykładem są transfery pieniężne związane z programem 500+ dla wszystkich rodzin, bez względu na dochody. Niewątpliwie zmniejszyły one poziom skrajnego ubóstwa, ale drugi deklarowany cel, a mianowicie poprawa demografii, kompletnie nie wypalił. Decydowanie się na dziecko w rodzinie dużo bardziej zależy od stosunków pracy (obawa przed trudnościami powrotu do pracy po urlopie macierzyńskim) i infrastruktury społecznej (żłobki, przedszkola). Wydaje się, że dużo lepszy efekt w sferze likwidacji ubóstwa osiągnięty by został poprzez właściwie przeprowadzoną reformę zasiłków na dzieci, zmiany w prawie pracy i rozwój form opieki nad dzieckiem.

Rosnące rozwarstwienie społeczne to obok zmian klimatu druga klątwa dla ludzkości wynikająca z nieograniczonego rozwoju. Pisałem o tym w artykule „Dwie klątwy” (Trybuna 2020-07-22).

Dochód gwarantowany, który otrzymuje każdy obywatel, wbrew pozorom , może prowadzić do dalszego rozwarstwienia. Środki wydatkowane z niego będą przez osoby nie pracujące zwiększały zapotrzebowanie na towary i usługi i napędzały zyski przedsiębiorców. Osoby pracujące mogą z nich korzystać, jeśli odpowiednie uregulowania prawne i presja Związków Zawodowych spowodują zwiększony udział pracobiorców w zyskach osiąganych przez pracodawcą. Osoby nie pracujące nie będą z tego korzystały. W celu zmniejszenia rozwarstwienia potrzebne są inne działania, które częściowo zarysowałem w przywołanym artykule.
Kurczenie się ilości stanowisk pracy na skutek postępu technicznego jest chwytem propagandowym liberałów marzących o rzeszach bezrobotnych, którym przy olbrzymiej konkurencji na rynku pracy można zaoferować pracę na każdych warunkach. Historia dostarcza nam dowodów na to, że postęp technologiczny likwidował część występujących zawodów, ale na ich miejsce pojawiały się nowe.

Obecnie istnieje olbrzymie zapotrzebowanie na rynek usług socjalnych , usług związanych z kulturą i wypoczynkiem oraz rozrywką. Z usług tych korzysta obecnie niewielka część społeczeństwa , którą na to stać. Całodobowa opieka nad potrzebującymi dla większości społeczeństwa oznacza poświęcenie czasu poza działalnością zarobkową lub rezygnację z działalności zarobkowej i w konsekwencji biedę. Również potrzeba kultury i rozrywki dla większości społeczeństwa oznacza jedynie oglądanie telewizji. Jest to jeszcze jeden przejaw nierówności społecznych, które niesie za sobą kapitalizm. Pracujemy też często za dużo i za długo, często zmuszani do przekraczania ustawowego czasu pracy. Odbija się to na zdrowiu i prowadzi do patologii społecznych. Przestrzeganie czasu pracy i stopniowe jego skracanie (tygodniowy czas pracy jest już w większości rozwiniętych krajów niższy niż w Polsce) to zasób źródło dodatkowych miejsc pracy.

Socjaliści walczą o godność człowieka. Upraszczając można powiedzieć, że godność człowieka może być zapewniona jeśli spełnione są dwa podstawowe warunki: człowiek ma zapewnione środki do życia i może się samorealizować będąc jednocześnie przydatnym członkiem społeczeństwa. Dochód gwarantowany może oznaczać spełnienie, choć w sposób ułomny, pierwszego warunku. Spełnienie drugiego warunku realizuje się w rozumieniu socjalisty (i myślę nie tylko socjalisty) poprzez wykonywanie pracy użytecznej dla społeczeństwa i w godnych warunkach. Dochód z pracy powinien zapewniać każdemu możliwość egzystencji na poziomie zależnym od wkładu pracy i intelektu. Jak wykazują badania socjologów zadowolenie z pracy jest potrzebą społeczną, która często dominuje nad zadowoleniem z zarobków. O zapewnienie każdemu takiej pracy powinna w pierwszym rzędzie zabiegać lewica.

Bezrobocie, wirus i MMT – sposób na kryzys

W dobie dzisiejszego kryzysu spowodowanego epidemią COVID-19 zauważyć można dwa ciekawe zjawiska w sferze gospodarek Polski i państw Europy.

Zjawisko pierwsze jest żywcem wyjętą z teorii liberalnych szkół ekonomicznych – ,,zjawisko oczyszczenia’’ gospodarki z nieefektywnych przedsiębiorstw, niestety liberałowie często usprawiedliwiają ów zjawisko i system ekonomiczny, który doprowadził do przegrzania gospodarki, zapominając o tym, że gwarantem efektywności ich produkcji – pracownikach, którzy na okres kryzysu zostali pozbawieni pracy i bezpieczeństwa ekonomicznego. Najbardziej zagrożeni na utratę pracy są pracownicy na umowach śmieciowych, a także pracownicy uzależnieni od sytuacji przedsiębiorstwa w sektorze prywatnym. Szacuje się zagrożenie utraty pracy przez ponad 780 tys. osób w Polsce (wzrost do 10 proc. stopy bezrobocia, gdzie w lutym wynosił ok. 5,5 proc. ). Sytuacja osób na etacie jest bezpieczniejsza, jednak zamrażając gospodarkę na okres kwarantanny spadek efektywności ekonomicznej kraju, może spowodować zmniejszenie płac lub nawet (nie zważając na etat) utratę pracy.
Drugim charakterystycznym zjawiskiem dla gospodarek jest wywołanie nieuzasadnionego oburzenia względem państwa przez przedsiębiorców, którzy dzisiaj na kolanach błagają o pomoc (głównie finansową). Co piąte przedsiębiorstwo w Polsce jest pozbawione rezerw finansowych, a ok. 30 proc. ma zapasy na najwyżej dwa miesiące. Polski Instytut Ekonomiczny przeprowadził w pierwszych dniach kwietnia 2020 r. badania na polskich przedsiębiorstwach, wyniki wskazują, że 26 proc. firm zakłada, że posiada rezerwy finansowe pozwalające przetrwać okres powyżej 3 miesięcy, głównie są to firmy sektora średniego (33 proc. ). 22 proc. przedsiębiorstw (głównie sektora handlowego) ma środki na maksymalnie kwartał. Firmy pozbawione jakichkolwiek zapasów przeważają mikroprzedsiębiorstwa. Pod koniec marca 2020 ok. 57 proc. badanych przedsiębiorstw odnotowała spadek przychodów (wzrost kosztów) do poprzedniego miesiąca. Kryzysowa sytuacja dotyka szczególnie sektor usług (63 proc. ), a w najmniejszym sektor produkcyjny (49 proc. ). Przedsiębiorstwa w obecnej sytuacji są zmuszone do dwóch rozwiązań; obniżki wynagrodzeń dla pracowników) lub licznych zwolnień. Jedynie 36 proc. pracodawców planuje utrzymać dotychczasowe stawki płac.
Z badań Instytutu można wywnioskować fakt, że wolny rynek, który jest przyczyną pogłębiających się ekonomicznych różnic w społeczeństwie i cykliczności koniunkturalnej, nie poradził sobie z kryzysem i nie przygotował na wypadek wybuchu epidemii personelu medycznego, ani nie zagwarantował bezpieczeństwa ekonomicznego obywateli państw europejskich.
Dzisiaj, kiedy dostrzegamy rozpacz prywatnych przedsiębiorców, musimy zadać sobie pytanie – jaki jest sens wolnego rynku, skoro jest bezradny wobec kryzysu? W czasie koniunktury rządy zazwyczaj zgadzają się na rozwiązania liberalnego systemu ekonomicznego, który faktycznie napędza gospodarkę w takim okresie, lecz ten sam system powoduje wzrost inwestycji i spadek efektywności ekonomicznej. Kiedy przychodzi kryzys, lekarstwem jest interwencja państwa.
Czas na MMT
Modern Monetary Theory – czyli ,,Nowoczesna teoria monetarna” jest koncepcją, która zakłada tzw. ,,suwerenność pieniądza”. MMT jest stosunkowo nową teorią makroekonomiczną, która do tej pory była uważana za zbiór nierealnych pomysłów ekonomicznych lewicowych środowisk – błąd. MMT stawia państwo w roli monopolisty waluty, a bezrobocie wyjaśnia jako efekt nadmiernego ograniczania podaży aktywów finansowych. Według tej teorii rząd jest zobligowany do prowadzenia szerokiej polityki fiskalnej celem zmniejszania bezrobocia. Zgodnie z założeniami MMT, państwo jest bogate wówczas gdy dysponuje własną walutą i tylko wtedy nie musi zmagać się z problemem braku środków na sfinansowanie solidnej opieki zdrowotnej, edukację, zapewnienie bezpieczeństwa ekonomicznego swoim obywatelom oraz walki z epidemią. W prostych słowach Nowoczesna Teoria Monetarna polega na wydawaniu środków, by następnie zebrać z rynku zysk w postaci podatków. Państwo w przeciwieństwie do prywatnych przedsiębiorstw nie może utracić pieniędzy i ma prawo do emisji własnej waluty. Współcześnie gospodarki państwa świata w głównej mierze opierają się na pieniądzu fiducjarnym, którego wartość opiera się na zaufaniu. Z natury rzeczy państwo z pieniądzem fiducjarnym nie ma podstaw do twierdzenia, że nie stać go na utrzymanie szpitali, szkół lub dochodu podstawowego. Nieuniknione w sytuacji pełnego zatrudnienia i rządu, który dalej będzie ,,pompował’’ pieniądze, jest pojawienie się zjawiska inflacji i załamania waluty. Co jest lekarstwem? Podatki. Zgodnie z MMT ratunkiem z takiej sytuacji jest podnoszenie podatków i emisja obligacji w celu usunięcia nadmiaru pieniędzy z systemu.
Dochód podstawowy?
Okazuje się, że rządy mają odwieczny problem z wyciąganiem wniosków i znajdowaniem przyczyn, zwłaszcza teraz gdy doskwiera nam epidemia i kryzys nią związany. Miliardy publicznych pieniędzy na walkę z kryzysem pójdą (jak zwykle) do biznesu, gdzie zostaną zakiszone lub zmarnowane – tym jest ,,tarcza antykryzysowa’’, która w teorii ma pośrednio pomóc pracownikom i ich miejsc pracy, a w rzeczywistości jest to pomoc przedsiębiorcom, którzy uzależniają od siebie pracowników i ich przyszłości w branży. W jaki sposób pomóc ludziom, by środki trafiły właśnie do nich? Zgodnie z MMT – bezwarunkowy dochód podstawowy
W ostatnich dniach na światło dzienne doszła informacja – Hiszpański rząd ogłosił wprowadzenie bezwarunkowego dochodu podstawowego (jeszcze w tym roku). Hiszpańskia minister gospodarki Nadia Calvino tłumaczy, rząd podejmie wiele działań, aby nikogo nie zostawić samemu, począwszy od pracowników. Hiszpański BDP początkowo ma być w formie pilotażowej, a następnie objąć cały kraj i być wypłacany na stałe.
Nie można dać się złudzić grożeniu przedsiębiorców i zwolenników liberalnych szkół ekonomicznych, że BDP wywoła powszechną biedę i kryzys, wręcz odwrotnie – pieniądze trafiają do rąk ludzi, a państwo nie wykręca się, że go nie stać. W Polsce dochód podstawowy da się wprowadzić, o 500+ partie i ekonomiści o liberalnych poglądach mówili, że to nie możliwe, a jednak dzisiaj 500+ funkcjonuje i nie mieliśmy z tego tytułu żaden kryzys, wręcz przeciwnie efektywność ekonomiczna wzrosła i rodziny stać na kawałek chleba. 500+ jest formą BDP, teraz wystarczy, by rozciągnąć ten program dla każdego obywatela.