Gospodarka 48 godzin

Pomoc dla oczu

Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że na całym świecie 180 milionów ludzi jest niepełnosprawnych wzrokowo. Spośród nich blisko 45 milionów to osoby niewidome. Borykają się one na co dzień z wieloma trudnościami. Pomóc mogą im darmowe aplikacje w telefonie. Na przykład, potrafią one przeczytać głosem każdy napis: nazwy ulic, numery autobusów, czy treść tablic zamieszczanych na budynkach. Mają funkcje lupy elektronicznej (to dla osób słabowidzących), co pozwoli w dowolnym momencie powiększyć zbyt mały druk, zmienić jego kontrast lub jasność. Mogą rozpoznawać kolory co umożliwi np. lepsze dobieranie kolorów ubrań czy segregowanie rzeczy do prania. Aplikacja operująca głosem może mieć rozbudowane możliwości tworzenia tras i nawigowania po nich. Ułatwia niewidomym i słabowidzącym piesze przemieszczanie się, pozwala na śledzenie lokalizacji podczas podróży pociągiem czy komunikacją miejską. Program może na bieżąco informować o mijanych ulicach, co ułatwia poznawanie okolicy, uprzedzi także, że użytkownik zbliża się do kładki czy tunelu, więc powinien przygotować się na pokonanie schodów. Może także rozpoznać kolory sygnalizacji świetlnej na przejściach dla pieszych bądź ostrzeże o konieczności pokonania furtki lub bramy. Aplikacja po ustawieniu smartfona np. na południe poinformuje o tym, jakie punkty się znajdują w wybranym kierunku. Można też ustalić wcześniej kategorie punktów, które powinna zauważać; na przykład może wskazywać jedynie zebry dla pieszych czy przystanki autobusowe. Istnieją też aplikacje stanowiące wsparcie dla osób z niepełnosprawnością wzroku podczas codziennych czynności typu zakupy, czytanie czy porządkowanie różnych przedmiotów. Taka aplikacja rozpozna np. kody kreskowe i odczyta na głos, jaki produkt wybraliśmy w sklepie czy wyjęliśmy z domowej lodówki. Jeżeli smartfon jest podłączony do Internetu, aplikacja oprócz nazwy produktu, poda także informacje na jego temat. Użytkownik będzie więc mieć pewność, czy do koszyka wkłada dokładnie to, co chce kupić. – Według różnych badań, około 80 proc. informacji docierających do nas z zewnątrz odbieramy za pomocą analizatora wzrokowego. Dysfunkcje wzroku powodują trudności w wielu obszarach funkcjonowania, takich jak: orientacja przestrzenna oraz poruszanie się, wykonywanie zwykłych codziennych czynności jak zakupy, gotowanie czy sprzątanie, poznawanie rzeczywistości i zjawisk. To także czynnik wpływający na sferę emocjonalną i funkcjonowanie społeczne. Dlatego też, wsparcie osób niewidomych i słabowidzących w tych wydawałoby się prostych czynnościach, jest niezwykle istotne. Aplikacje, jak np. od polskiej firmy Transition Technologies mogą ułatwiać codzienne funkcjonowanie, pomagają w orientacji w terenie, dają dostęp do wielu informacji w trudnej przestrzeni miasta – mówi Adrianna Kaczanowska, koordynator zespołu nauczycieli orientacji przestrzennej w ośrodku w Laskach.

W domu fajniej
Z raportu opracowanego przez BNP Paribas we współpracy z Hays Poland oraz act legal Polska, wynika, że najwięcej bo aż 41 proc. specjalistów i menedżerów po pandemii chciałoby pracować zdalnie przez większość dni w tygodniu. Kolejne 39 proc. respondentów preferowałoby pracę z domu w wymiarze 1 – 2 dni w tygodniu. Chęć świadczenia pracy wyłącznie w formule home office – a tym samym całkowitej rezygnacji z biura – zadeklarowało jednak zaledwie 11 proc. pracowników. Jak widać, zwolennicy pełnego powrotu do przebywania w biurze stanowią tylko 9 proc.

Co z nich w końcu wyrośnie?

Młodzież stanowi 16 proc. mieszkańców Ziemi, czyli 1,2 miliarda osób. Warunki życia i kondycja tej grupy będą mieć wielkie znaczenie dla losów ludzkości.
Kilkanaście dni temu został opublikowany raport grupy badawczej (jego edytorem jest pani Inge Brees) poświęcony postępowi społecznemu młodzieży, oraz związany z nim Youth Progress Index 2021. Ta grupa badawcza to Social Progress Imperative założona w 2012 r. i działająca na zasadzie non profit w USA.
Polska zajęła 30. miejsce w rankingu (w 2017 roku – 27), z wartością indeksu 80,76 ( w 2017 r. – 76,26). Nastąpił zatem wzrost wartości indeksu o 4,50 pkt. mimo spadku pozycji w rankingu. Wynika to z zasadniczego, bo aż o połowę, zwiększenia liczby krajów wziętych tym razem do analizy. Jest to dopiero druga z kolei edycja Indeksu Postępu Społecznego Młodzieży, pierwsza miała miejsce w 2017 r.
Indeks ten służy jako kryterium do hierarchizacji krajów według ogólnego poziomu rozwoju społecznego młodzieży w danym roku i jest obliczany obecnie dla 150 (w 2017 r. – dla 102) krajów oraz częściowo dla 18 innych terytoriów.
Młodzież w rozumieniu niniejszego indeksu to osoby w wieku 15-24 lat. Według Raportu Ludnościowego ONZ liczba osób w tym wieku w 2019 r. wynosi 1,2 mld, czyli 16 proc. ludności świata, a według prognoz na 2065 r. osiągnie 1,4 mld, co stanowić będzie jednak tylko 13 proc. ludności świata. Ten zmniejszony odsetek ludzi młodych wynika z procesu starzenia się społeczeństwa i w konsekwencji, zwiększania się udziału osob starszych.
Raport opracowany został przez Social Progress Imperative wspólnie z European Youth Forum (ich indeks dotyczący całej populacji, a nie tylko młodzieży jak tym razem, omawialiśmy pół roku temu na łamach Trybuny). Autorem głównym raportu jest John Lisney wraz z sześcioma współpracownikami. European Youth Forum jest platformą organizacji młodzieżowych w Europie: około 100 organizacji zrzeszających 10 milionów młodych ludzi. Ma swoją siedzibę w Brukseli.
Indeks ten nie jest tak szeroko znany jak zbliżony do niego intencjonalnie i treściowo Human Development Index, gdyż opracowywany i publikowany jest dopiero od 2017 r. W odróżnieniu jednak od HDI, który zawiera formalnie tylko cztery, a faktycznie trzy wskaźniki monitorujące (gdyż wskaźniki edukacyjne połączone są w jeden), to Youth Progress Index (podobnie jak wcześniej wspomniany Social Progress Index) złożony jest aż z 58 wskaźników społecznych i środowiskowych. Chodzi o to, aby uzyskać, jak piszą autorzy w raporcie, wyraźniejszy obraz tego jak naprawdę wygląda życie codzienne młodzieży. Indeks nie mierzy wprawdzie szczęścia młodzieży i zadowolenia z życia, ale koncentruje się na ich rzeczywistych warunkach życiowych, od schronienia i wyżywienia po prawa i edukację. Śledzi też zmiany zachodzące wśród młodzieży w czasie.
Indeks ma charakter złożony (agregatowy). Składają się na niego trzy subindeksy i jest ich średnią ważoną. Został wprowadzony dla porównań międzynarodowych i określa poziom rozwoju społecznego młodzieży, integrując czynniki ekonomiczne i społeczne danego kraju. Indeks jest uzupełniającym (zwłaszcza względem Social Progress Index, ale także produktu krajowego brutto), syntetycznym miernikiem opisującym efekty w zakresie rozwoju społecznego młodzieży w skali czasowej i przestrzennej.
Indeks pokazuje kraje osiągające bardzo różne ogólne poziomy rozwoju społecznego; oraz bardzo różniące się wzorce postępu społecznego według wymiarów i komponentów. Pokazuje również, że kraje o wysokich dochodach zwykle osiągają wyższy postęp społeczny, niż kraje o niskich dochodach, jednak zależność ta nie jest ani prosta, ani liniowa.
Te trzy subindeksy, które składają się na podstawowy Indeks YPI to: 1. Podstawowe potrzeby ludzkie (Basic Human Needs), 2. Podstawy dobrobytu (Foundations of Wellbeing) oraz 3. Szanse (Opportunity).
Pierwszy subindeks obejmuje takie kwestie, jak żywienie i podstawowa opieka medyczna, dostęp do wody i dobre warunki sanitarne, zamieszkanie i dostęp do energii elektrycznej oraz bezpieczeństwo osobiste (samobójstwa, brutalna przestępczość, terror polityczny, bezpieczeństwo młodzieży chodzącej samotnie).
Drugi subindeks obejmuje z kolei dostęp do podstawowej wiedzy (szkoła podstawowa i średnia), parytet płci, młodzież wśród internautów, wolność prasy, zdrowie (długość życia w dobrym zdrowiu), samobójstwa wśród młodzieży, zgony wskutek HIV/AIDS, jakość środowiska (w tym zgony wskutek zanieczyszczenia powietrza), emisja gazów cieplarnianych.
Trzeci wreszcie subindeks obejmuje prawa osobiste, w tym wolność wypowiedzi i zgromadzeń, zaufanie młodzieży do policji, udział młodych wśród parlamentarzystów, wolność i wybór osobisty (w tym wolność religijna), zaspokojony popyt na antykoncepcję, postrzeganie korupcji przez młodzież, otwartość młodzieży na imigrantów i homoseksualistów, dyskryminację i przemoc wobec mniejszości, młodzież niepracującą i nieuczącą się, dostęp do zawansowanej edukacji, skolaryzację na poziomie studiów wyższych, nierówności w zdobywaniu wykształcenia.
Każda z tych wymienionych kwestii opatrzona jest wieloma wskaźnikami monitorującymi a sam indeks jest średnią tych 58 wskaźników.
Średnia światowa Indeksu Postępu Społecznego Młodzieży wyniosła w 2021 r. – 65,78 pkt. W skali świata Social Progress Index uległ w okresie sześciu lat poprawie z 62,14 pkt. w 2014 r. do 64,24 pkt. w 2020 r. (64,47 było w 2019 r.), czyli zaledwie o 2,10 pkt.
Średnia światowa lokuje się między Południowym Sudanem (150) i Czadem (149 miejsce) o wartościach indeksu na poziomie 20 – 22 pkt., a Norwegią (1 miejsce) i Danią (2 miejsce) o wartościach indeksu na poziomie 95 – 96. Przewaga 4,5 krotna. Zdecydowanie największy postęp osiągnięto w zakresie dostępu do informacji i komunikacji, który zwiększył się o 11,49 pkt w ciągu ostatnich 6 lat. Dużą rolę odegrał wzrost dostępu do internetu i abonamentów na telefony komórkowe, szczególnie w krajach rozwijających się.
W sumie postęp jest jednak bardzo powolny i w dodatku nierówny. Tylko 65 krajów osiągnęło postęp wyższy niż 3 pkt. Świat osiąga gorsze wyniki w zakresie postępu społecznego, niż wskazywałby na to średni PKB na mieszkańca. Sygnalizuje to, że mamy zasoby, aby żyło się nam lepiej i aby być lepszymi, a rosnące dane PKB maskują w jakimś sensie rzeczywiste problemy, z jakimi borykają się społeczeństwa i zmagania zwykłych ludzi.
Średni światowy produkt brutto na jednego mieszkańca według parytetu siły nabywczej (PPP) autorzy raportu podają w odniesieniu do 2019 r. (gdyż szacunków dla roku 2020 jeszcze nie opublikowano) na poziomie 15.939 dol. Średni PKB Polski dla roku 2020 wyniósł 33.086 dol. (37 miejsce w świecie). PKB lidera indeksu, czyli Norwegii wyniósł 63.633 dol (i to dopiero siódme miejsce świecie).
Ciekawe są współczynniki korelacji pomiędzy Indeksem Postępu Społecznego Młodzieży, a poziomem PKB (według parytetu siły nabywczej) na mieszkańca, który wyniósł 0,859. Oczywiście zróżnicowana jest korelacja pomiędzy PKB a trzema wcześniej opisanymi poszczególnymi subindeksami tego indeksu.
Bardzo ciekawa i znamienna jest także ocena szans na zrealizowanie 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju według Agendy ONZ 2030. Według autorów raportu, świat idąc w dotychczasowym tempie nie osiągnie tych celów przed 2082 rokiem!!!
Czołówka rankingu Youth Progress Index 2021 to: Norwegia, Dania, Finlandia, Szwajcaria i Szwecja. Wartość Indeksu dla Norwegii wynosi 95,80 (w skali 0 – 100) a dla Polski (30 miejsce) 80,76. Taki jest obecnie – obejmujący 15,04 pkt – nasz dystans do najlepszych.
Niemcy, do których tak lubimy się porównywać, zajmują dwunastą (w 2017 roku trzynastą) lokatę i mają wartość indeksu 90,21. USA z kolei zajmują 23. pozycję w rankingu i są tylko jednym z trzech krajów, w których indeks spadł w ciągu ostatniej dekady. W 2017 r. zajmowały 18 pozycję.
Spośród nowych krajów Unii Europejskiej przed nami są: Estonia (21 lokata, wartość indeksu 85,47), Czechy (25) i Słowenia (27). Za nami: pozostałe nowe kraje UE: Chorwacja i Litwa (na 34 miejscu), Łotwa, Słowacja, Węgry, Rumunia oraz Bułgaria (52 lokata z wartością indeksu 73,12). Wśród wszystkich 27 członków UE (już bez Wielkiej Brytanii) Polska zajęła 19 miejsce; za Cyprem i Maltą, a przed Grecją i Litwą.
Kraje kandydackie do UE zajmują następujące lokaty: Turcja (77), Czarnogóra (51), Macedonia Północna (59), Albania (64), Serbia (42) oraz Bośnia i Hercegowina (68). Nasi sąsiedzi: Białoruś (52), Ukraina (60) i Rosja (63) wykazali postęp w porównaniu z 2017 r.
Chiny zajęły 72. miejsce a Indie dopiero 100 (wartość indeksu – 56.69). Ostatnie miejsca w rankingu zajmują: Gwinea (146 miejsce), potem Afganistan, Czad, Republika Afryki Środkowej i Południowy Sudan (150 miejsce z wartością indeksu wynoszącą 20,03 pkt., czyli 4,5 raza mniejszą od lidera. Indeks i pełny raport można znaleźć na stronie: socialprogress.org/index/global/results.
Indeks Postępu Społecznego Młodzieży 2021
1 Norwegia 95,80
2 Dania 94,62
3 Finlandia 94,03
4 Szwajcaria 93,14
5 Szwecja 92,81
28 Malta 83,07
29 Cypr 81,14
30 Polska 80,76
31 Izrael 80,23
32 Grecja 80,09

Cyfryzacja niczym wsie potiomkinowskie

Podłączone ale faktycznie nie uruchomione – czy tak będzie wyglądać realizacja PiS-owskiego programu dostarczania szybkiego internetu do szkół?
W jednym z poprzednich wydań Trybuny przestawiliśmy stan informatyzacji polskich szkół na początku bieżącego roku szkolnego. W świetle enuncjacji osób za to odpowiedzialnych, przedstawiał się on raczej pozytywnie.
Szefowie i nadzorcy Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej na niedawnej konferencji prasowej opowiadali o sukcesach programu komputeryzacji szkół, stworzonego w 2017 r., który – mimo początkowych przejściowych trudności – realizowany jest prawidłowo i zapewni, że od września do końca tego roku ponad 4000 kolejnych szkół zostanie podłączonych do szybkiego internetu. „Jesteśmy zadowoleni z procesu cyfryzacji szkolnictwa” – mówił minister Marek Zagórski. Rzeczywistość naturalnie wygląda inaczej.
Szefowie OSE sprytnie wybrali termin swego spotkania z mediami, tak by choć o parę dni uprzedzić raport Najwyższej Izby Kontroli z realizacji programu cyfryzacji szkół w ramach Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej. I mieli rację, bo ustalenia kontroli NIK wyraźnie różnią się od pełnych samozadowolenia opowieści osób odpowiedzialnych za OSE.
Jak ustaliła NIK, program OSE jest realizowany z opóźnieniami i z niepełną skutecznością. W 2016 r. ponad 40 proc. szkół korzystało z dostępu do Internetu o niskiej przepustowości, zaledwie do 10 Mb/s. Tak wolne łącza utrudniały lub wręcz uniemożliwiały korzystanie z cyfrowych narzędzi edukacyjnych. Aby uczniowie i nauczyciele mieli swobodny dostęp do materiałów multimedialnych (scenariuszy zajęć, filmów, prezentacji, gier edukacyjnych) przepustowość powinna być co najmniej 10 razy większa (przynajmniej 100 Mb/s). I tym właśnie miała się zająć Ogólnopolska Sieć Edukacyjna. Koszty budowy i utrzymania OSE oszacowano na blisko 1,3 mld zł (do 2027 r.).
Cel OSE to zapewnienie szkołom do końca 2020 r. dostępu do szybkiego, bezpłatnego i bezpiecznego Internetu. Zgodnie z założeniami – realizowanymi pod hasłem „100 Mega na 100-lecie” – program ma pozwolić na wyrównanie szans edukacyjnych, wspomagać proces kształcenia, podnieść kompetencje cyfrowe uczniów i nauczycieli. Od początku jednak robiono to ślamazarnie.
„Podłączanie kolejnych szkół do OSE przebiega z opóźnieniami. Z pierwotnych planów podłączenia 1 500 lokalizacji w 2018 roku, 12 700 lokalizacji w 2019 roku i 19 500 lokalizacji w 2020 roku niewiele zostało” – stwierdza NIK. W 2018 r. przyłączono do OSE 366 szkół w 328 miejscach (czyli lokalizacjach). Do końca sierpnia 2019 r. usługi OSE zostały uruchomione w 2 575 miejscach. Stanowiło to zaledwie 20 proc. przyłączeń zaplanowanych do końca 2019 roku.
Na przełomie 2018 i 2019 operator OSE – Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa – wdrożył plan naprawczy. W wyniku reformy oświaty i likwidacji gimnazjów zmniejszyła się także liczba szkół (z ponad 30 tys. do ok. 23 tys.) co powinno pomóc w sprawniejszej realizacji programu. „Jednak nawet to nie wpłynęło na znaczący postęp prac” – zauważa NIK. W 2019 r. tempo przyłączania szkół do sieci OSE wprawdzie nieco przyspieszyło – nie na tyle jednak, aby wyeliminować ryzyko niepodłączenia wszystkich zaplanowanych szkół do OSE na koniec bieżącego roku.
Według danych zamieszczonych na stronie ose.gov.pl, do 13 stycznia 2020 r. Ogólnopolska Sieć Edukacyjna została doprowadzona do 5 779 szkół, czyli objęła 25 proc. szkół wstępnie planowanych do podłączenia na koniec 2020 r. Minister Cyfryzacji wskazał zaś w swoim stanowisku z 15 kwietnia 2020 r., że do 9 kwietnia br. do OSE było podłączonych 12 627 szkół. Tyle, że samo podłączenie jeszcze nie oznacza faktycznego uruchomienia!
NIK wykryła, że nie wszystkie szkoły wyposażone w urządzenia OSE miały uruchomione usługi OSE. Część z nich wciąż oczekiwała na udostępnienie szybkiego łącza do Internetu przez operatorów telekomunikacyjnych. Oznacza to, że cała sieć OSE zaczyna nieco przypominać pozorne wsie potiomkinowskie. W rezultacie opóźnienia – w sierpniu 2019 r. – „były tak znaczące, że nie mogły pozostać bez wpływu na całość projektu i termin jego
Teraz prace nieco przyspieszyły, wciąż jednak przebiegają wolniej niż planowano. Opóźnienia przy tego typu przedsięwzięciach się wprawdzie zdarzają. „Jednak w tym wypadku są na tyle duże, że nawet pomimo przyspieszenia – wciąż istnieje ryzyko niepodłączenia usług OSE do wszystkich zainteresowanych szkół do końca 2020 r.” – podkreśla NIK.
Jest kilka podstawowych przyczyn tych opóźnień. NIK wymienia między innymi to, że NASK zbyt późno dostrzegła niektóre zagrożenia i nie zawsze wystarczająco szybko i odpowiednio na nie reagowała np. takie jak niewystarczające zainteresowanie szkół przyłączeniem do OSE czy fluktuację kadr. Sprawnej realizacji prac nie sprzyjała rotacja pracowników NASK odpowiedzialnych za realizację OSE. W pierwszych dwóch latach (2017 i 2018) stan zatrudnienia był niedoszacowany. W realizację trzeba było zaangażować więcej pracowników niż zaplanowano. Z kolei planu zatrudnienia na rok 2019 (190 etatów) nie wypełniono nawet w połowie. Nie bez znaczenia dla tempa prac był też brak całościowego harmonogramu dla programu OSE, który ułatwiałby bieżące nadzorowanie zaawansowania programu.
W dodatku odpowiedzialny za projekt OSE Minister Cyfryzacji nie zadbał o to, by została sporządzona kompletna, jednolita dokumentacja inicjująca prace nad OSE. Minister nie zapewnił też sobie niezależnej oceny prawidłowości przygotowanej przez NASK koncepcji wykonania tej sieci oraz weryfikacji kosztorysu prac. „Tym samym, Minister Cyfryzacji nie wiedział, czy zaproponowany przez NASK sposób prac nad OSE i szacowane koszty są właściwe” – podkreśla NIK. Tak więc, szef resortu cyfryzacji przyjął wszystko na wiarę – bo wiara ma duże znaczenie w funkcjonowaniu PiS-owskiej administracji.
Błędy kryją się też w samych założeniach programu OSE. Jak wskazuje NIK, oferowane przez NASK warunki korzystania z Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej nie są dla szkół wystarczająco korzystne. NASK nie zagwarantował szkołom przede wszystkim należytego poziomu dostępności sieci.
Regularny, stały i bezpieczny dostęp do internetu jest podstawą wdrażania i rozwijania edukacji cyfrowej w szkołach. Tymczasem w podpisywanych umowach zapewniano dostępność sieci na poziomie 96 proc. w skali miesięcznej. W ocenie NIK, tak niskie wartości dostępności sieci OSE to zdecydowanie za mało, aby zapewnić możliwość nieprzerwanego, cyklicznego prowadzenia zajęć dydaktycznych, bez obaw o dostęp do kolejnych zaplanowanych materiałów czy choćby korzystania z elektronicznego dziennika.
96 proc. dostępności w skali miesięcznej oznacza bowiem, że sieć może być niedostępna przez 28 godzin i 48 minut w ciągu miesiąca, czyli ponad siedem godzin w każdym tygodniu. W niesprzyjających okolicznościach szkoła mogłaby więc zostać pozbawiona dostępu do sieci przez cały jeden dzień roboczy w każdym tygodniu.
W ocenie NIK zbyt długi jest także – przyjęty w umowach ze szkołami – czas na usunięcie przez NASK zarejestrowanych awarii OSE: aż 28 godzin roboczych, liczonych od 8.00 do 17.00. Zgodnie z zapisami umów usunięcie awarii może więc zająć nawet trzy dni robocze. Takie sytuacje mogłyby zupełnie zdezorganizować pracę uczniów i nauczycieli.
I niestety już dezorganizują, bo czasowe problemy w działaniu sieci OSE występowały dotychczas niemal w połowie badanych szkół (45 proc.), a w części (17 proc.) dostarczana prędkość internetu była niższa od zamówionej.
Tymczasem problemy w działaniu sieci OSE, nawet jeśli są niewielkie, często bardzo mocno utrudniają sprawne prowadzenie lekcji. W efekcie aż 41 proc. kontrolowanych szkół – już tych podłączonych do OSE – utrzymywało i opłacało równocześnie dodatkowe, komercyjne łącza internetowe.
To oczywiście podważa cały sens wyrzucania państwowych miliardów na nieskuteczną, Ogólnopolską Sieć (czy raczej siateczkę) Edukacyjną. Dyrektorzy, którzy zdecydowali się na utrzymywanie zapasowego łącza komercyjnego wyjaśniali, że nieprzerwany dostęp do Internetu jest dla szkoły bardzo istotny, między innymi dlatego, że nauczyciele posługują się elektronicznym dziennikiem lekcyjnym. Wskazywali także, że na łączności internetowej bazuje praca księgowości i sekretariatów.
Nie wiadomo, czy Ogólnopolska Sieć Edukacyjna rzeczywiście do końca roku podłączy ponad 4 tysiące szkół do szybkiego internetu. Ale nawet jak podłączy, będzie to w niemałej mierze działanie pozorne. Przezorni dyrektorzy, tak jak dotychczas powinni więc zadbać o dodatkowy, skuteczny dostęp do sieci dla swoich szkół.