Kryzys rządowy we Włoszech, czyli powtórka z rozrywki

Giuseppe Conte złożył na ręce Prezydenta dymisje. Od tamtej pory w Pałacu Prezydenckim trwają konsultacje z przedstawicielami ugrupowań z dawnej koalicji rządowej jak i opozycji. Forza Italia Silvio Berlusconiego cierpliwie czeka i szykuje propozycje nowej koalicji, a Liga Matteo Salvieniego i Bracia Włoch Giorgii Meloni liczą na rozpisanie wcześniejszych wyborów. Prezydent Sergio Mattarella, już po raz trzeci w ciągu 43 miesięcy, chciałby powierzyć utworzenie rządu Giuseppe Conte, a tymczasem pojawią się kolejne nazwiska potencjalnych kandydatów na stanowisko premiera Włoch. Inaczej mówiąc: nic nowego w politycznej rzeczywistości Półwyspu Apenińskiego.

Giuseppe Conte złożył na ręce Prezydenta Włoch dymisję, kończąc 509 dni wspólnych rządów Ruchu Pięciu Gwiazd, Partii Demokratycznej, Wolnych i Równych oraz Italia Viva. Drugi rząd Conte utracił stabilność po tym, gdy na tle sporu o kształt wyjścia z kryzysu wyszła z niego mała formacja byłego premiera Matteo Renziego, Italia Viva.
Kruche wotum zaufania
Powodem polemik był głównie rozdział środków z unijnego Funduszu Odbudowy. Osłabiony rząd otrzymał mimo wszystko wotum zaufania w obu izbach parlamentu. Sęk w tym, że w rzeczywistości poparcie w Senacie opierało się na dożywotnich senatorach, na których obecności nie zawsze można liczyć. Dowiodło to zdaniem ekspertów, że Rada Ministrów może istnieć, ale nie może rządzić, bo prawie zawsze będzie im brakować pewności co do poparcia w obu izbach. Oficjalną przyczyną decyzji o wyjściu z koalicji przez Italia Viva miała być kwestia nieodpowiedniego programu zarządzania środkami unijnymi – Recovery Plan, które są przeznaczone na walkę z kryzysem wywołanym pandemią. Renzi nie zaakceptował decyzji Contego, aby środkami unijnymi zajmował się sztab doradców związanych bezpośrednio z gabinetem włoskiego Prezesa Rady Ministrów. Renzi miał również obiekcje co do rozporządzania środkami, preferując projekty długoterminowe (oprocentowane), a nie doraźną pomoc finansową dla poszczególnych grup zawodowych (bez oprocentowania).
Karuzela nazwisk
Prezydent Sergio Mattarella rozpoczął serię spotkań chcąc znaleźć rozwiązanie dla obecnej sytuacji. Od kilku dni pojawiają się nowe koncepcje i kolejne nazwiska kandydatów na stanowisko Premiera. Jednym z wielu byłoby powierzenie zadania utworzenia rządu Mario Draghiemu, byłemu prezesowi Europejskiego Banku Centralnego. Miałby on duże szanse poparcia zarówno ze strony prawicy, jak i lewicy. Od niedawna mówi się również o kandydaturze Roberto Fico, obecnym Przewodniczącym Izby Deputowanych z ramienia Ruchu Pięciu Gwiazd, którego od 2018 roku również jest przewodniczącym. Jego nazwisko już wcześniej padało, kiedy trwały konsultacje przed utworzeniem drugiego rządu Giuseppe Conte. Pojawiają się głosy, że Renzi przyjąłby takie zadanie, ale wątpliwe czy miałby szanse na wotum zaufania. Pojawia się też scenariusz o którym inny polityk znany na prawicy wręcz marzy, czyli koalicja ponad podziałami Silvio Berlusconiego. Już raz podobny scenariusz częściowo się sprawdził w latach 2013-2018, ale szanse na jego realizację są dość niewielkie, ale we Włoszech wszystko jest możliwe. Jeszcze istnieje idea podjęcia działań mających na celu utworzenie rządu technicznego, który miałby na celu przejść przez okres kryzysu do wyborów, które powinny się odbyć w 2023 roku. Tak było w 2011 roku kiedy Berlusconiego zmienił ekonomista Mario Monti. Tym razem myśli się (ponownie) o Carlo Cottarellim.
Potencjał Giuseppe Conte
Obecni koalicjanci, czyli Partia Demokratyczna i Ruch Pięciu Gwiazd, najchętniej by widzieli na stanowisku premiera samego Conte, który utworzyłby swój już trzeci rząd, zwany też w skrócie „Conte Tre”. Jednak nie wynika to z sympatii do niego, tylko z obawy przed potencjalnymi krokami, które mógłby podjąć prawnik z Rzymu, gdyby odszedł ze stanowiska, a Prezydent Sergio Mattarella rozpisał przyspieszone wybory. Dziennik Il Sole 24 Ore zlecił badanie, które miało określić na jakie poparcie mogłoby liczyć ugrupowanie założonego przez obecnego premiera Włoch. Wynik był zadziwiający – partia „CONTE” mogłaby liczyć nawet na 16-18% głosów. W sumie nic dziwnego, ponieważ Giuseppe Conte cieszy się wciąż dużym poparciem wśród Włochów i pozostaje wciąż najpopularniejszym premierem od ćwierć wieku. Nawet dzisiaj 45 % mieszkańców Półwyspu Apenińskiego chce utworzenia trzeciego gabinetu Conte. Dodajmy, że w międzyczasie zdecydowanie „urosło” poparcie dla Ligi i Braci Włoch, którzy twierdzą, że pandemia Covid19 obnażyła nieudolność rządzących. Zarówno Partia Demokratyczna jak i Ruch Pięciu Gwiazd ma świadomość, że wybory byłby szybką droga do politycznej zapaści. Sam Ruch stracił przez ostatnie prawie trzy lata połowę poparcia i dla nich ponowne wybory oznaczałoby utratę 3/5 miejsc w Parlamencie. Partia Demokratyczna teoretycznie mogłaby liczyć na wynik ok. 20% głosów, ale nie miałaby raczej szans na utworzenie koalicji. Dlatego tym bardziej przedstawiciele „czerwono-żółtej koalicji” nawołują w konsultacjach do przejścia do trzeciego rządu Contego, twierdząc, że to rozwiązanie najlepsze, nieuchronne i jest jedyną możliwością, by rozwiązać obecny kryzys. Matteo Renzi dostanie coś więcej, bo zapewne o to mu właśnie chodzi. Były Burmistrz Florencji i Premier Włoch jest znany, ze swojej makiawelicznego umysłu i sposobu prowadzenia polityki.
Co dalej?
Przebieg rozmów (czytaj negocjacji) Prezydenta Włoch Sergio Mattarella w takich okolicznościach wyraźnie pokazują jak silna jest pozycja Prezydenta Italii, który jasno uświadomił wszystkim, że „deklaracja” jako wyrażenie brzmi całkiem nieźle, jednak niczego nie można być pewnym. Na pewno Prezydent Republiki będzie walczył o stabilny rząd, który poradzi sobie bez większych kontrowersji w walce z koronawirusem i postara się częściowo wyjść z ekonomicznej zapaści Włoch. W międzyczasie Giuseppe Conte, złożył w ostatni czwartek zeznania w sprawie przeciwko Matteo Salviniemu, byłemu ministrowi spraw wewnętrznych w jego pierwszym rządzie. Prokuratura w Katanii zarzuca liderowi Ligi przetrzymywanie na statku migrantów i uchodźców uratowanych na Morzu Śródziemnym. Za postawione zarzuty byłemu szefowi włoskiego MSW groziłoby do 15 lat więzienia. Według źródeł sądowych cytowanych przez włoskie media Conte powiedział sędziemu, że decyzje w sprawie statku „Gregoretti” podejmował właśnie sam Salvini. Obrońcy zaś argumentują, że jako szef MSW działał on zgodnie z linią postępowania ówczesnego gabinetu, który zaostrzył politykę migracyjną. Możliwe, że już niedługo sytuacja w Italii będzie jeszcze ciekawsza.