Bądźmy sobie bliscy. Niech pamięć zachowa dobro i naprawi zło.

25 października 2020 r. odszedł na wieczną wartę wieloletni publicysta Dziennika Trybuna – gen. dr. Zdzisław ROZBICKI

Trwająca pandemia, choć wymusiła przesunięcie w czasie – nie ukoiła w Rodzinie dojmującego bólu i żalu ostatniego pożegnania Generała. Odprowadzenie na miejsce wiecznego spoczynku, nastąpi 9 czerwca 2021 r. o godz. 12.00 na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu.

Redakcja Dziennika Trybuna składa Rodzinie, wszystkim osobom, którym Generał był bliski, wyrazy głębokiego współczucia i serdeczne kondolencje.

Redaktor Naczelny Piotr Gadzinowski, Zastępca, Tadeusz Jasiński, Kolegium Redakcyjne z gronem Czytelników Trybuny. Cześć Twojej Pamięci- Generale.

Czytanie „Dziennika Trybuny” jest zbędne,

w poprawnym towarzystwie nie na miejscu, a jeśli nawet ukazują się w nim interesujące i ważne teksty, to metodą naszych wolnych mediów są przemilczane. To druga strona czarnych ekranów i pierwszych stron gazet. One są w tym przypadku puste.

Ten rodzaj powszechnego postępowania wyraża przede wszystkim stosunek do politycznej linii programowej tytułu. Pomimo stałej obecności na jego łamach tematów z powszechnego, ważnego, publicznego obiegu, żaden z nich nie dostąpi szansy przedruku, cytowania, o polemice już nie wspominając.

Niby to samo, a zupełnie inaczej

Mijająca 2 marca 90. rocznica urodzin Michaiła Gorbaczowa przyniosła szereg poświęconych mu tekstów, wśród których na szczególną uwagę zasługują publikacje w „GW – Ale Historia” (27.02.2021) i w „D-T” (1.03.2021).

Pierwszą, bardzo obszerną – „Człowiek, który zmienił świat” – stanowi rozmowa Pawła Smoleńskiego z Adamem Michnikiem, która niewątpliwie jest czytelniczo interesująca, ale niezwykle uboga w stosunku do zapowiedzianego tytułu, a w jeszcze większym stopniu do znaczenia i roli jaką rzeczywiście odegrał jubilat.

Wywiad koncentruje się na kwestii Gorbaczow – Rosja, uwarunkowań zmieniającej się tamtej sytuacji i podejmowanych przez niego działań, ich trafności i błędów, trochę o demokratyzacji ówczesnego ustroju, i o współczesności z Nawalnym i Putinem oczywiście. Ale przecież – o czym rozmówcy zupełnie zapomnieli – nie za dokonane zmiany w samej Rosji Michaił Gorbaczow otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla.

Nadto zadziwia też krótka pamięć Michnika dotycząca wyjątkowego wpływu polityki Gorbaczowa na możliwość dokonania przeobrażeń ustrojowych, które miały miejsce w Polsce. Nie wiem czy za nią kryje się przekonanie o większej ważności Jana Pawła II, czy też o zdecydowanej wyższości Solidarności.

Ponad dwukolumnowy, a więc wielki materiał odbieram jako równie wielkie pomniejszanie Gorbaczowa, opowiadanie jedynie o poczynaniach ostatniego genseka imperium, bez prezentacji jego wpływu także na współczesność, gdyż pomieszczono go w gazetowym dodatku typu mówią wieki.

Jakże odmienny, analityczny tekst w „D-T” Jerzego Wiatra „Michaiła Gorbaczowa rola w historii Rosji i świata” nie tylko wypełnia temat prezentując tę postać wyjątkowo godnie – tak jak na to zasługuje – z uwzględnieniem odmiennych ocen, ale i jej historycznego znaczenia. Pisze autor:

„Nagrodę Nobla radziecki prezydent otrzymał za wkład w radykalną zmianę sytuacji podzielonego świata, a zwłaszcza za to, że swą polityką położył ostateczny kres ponurej – ale przez wiele lat traktowanej jako bardzo realna – perspektywie nowej wojny światowej, która musiałaby stać się nuklearną zagładą.”

„Gorbaczow był jedynym przywódcą radzieckim, który nie tylko zrozumiał zgubne skutki Zimnej Wojny dla społeczeństwa radzieckiego, ale także miał odwagę dokonać zasadniczej rewizji radzieckiej doktryny stosunków międzynarodowych. Odrzucił komunistyczny dogmat o nieuchronnym konflikcie między państwami socjalistycznymi i światem kapitalistycznym, a także – co szło jeszcze dalej – o istocie stosunków międzynarodowych jako części walki klasowej w skali światowej. W jego miejsce sformułował koncepcję „wspólnego europejskiego domu.”

„Bez zmiany polityki radzieckiej nie byłoby polskiego „okrągłego stołu”, wyborów czerwcowych i rządu Tadeusza Mazowieckiego. Podkreślał to wielokrotnie w rozmowach ze mną Wojciech Jaruzelski.”

Profesor Wiatr przywołuje także słowa Grzegorza Kołodki, że Gorbaczow był „Kolumbem transformacji”, a z Kolumbami tak bywa, że nie zawsze dopływają do wyznaczonego celu, a mimo to pozostają na zawsze w historii.

Nie spoczniemy, Nim dojdziemy

– w myśl znanej frazy – i jeszcze dalej Osiecka, a w wokalu „Czerwone gitary”: „ Czy warto było kochać nas? Może warto, lecz tą kartą źle grał czas…” Tym razem nie o miłość tu idzie, a o czas Polski Ludowej i nie spoczną mainstream’owe media, aż dojdą do upodlenia tamtego okresu w pamięci zbiorowej Polaków.

Dla Krzysztofa Vargi, jednego z tych niespoczywających i nadzwyczaj wytrwałych każda okazja ku osiągnieciu tego zbożnego celu jest dobra. W 2018 roku był nią wyprodukowany przez Showmax kryminał „Rojst”, a obecnie wypowiedzi Zygmunta Baumana i jego biografa Artura Domosławskiego.

Dziewięćset stronicowa praca „Wygnaniec” stała się tematem felietonu, który już w tytule mówi sam za siebie: „Głośna, samotność Baumana” ( „Newsweek”, 22-28.02.2021). Równie frapującym jest sam zamysł aby tego rodzaju poważne studium prezentować w tym gatunku dziennikarskim. Chyba, że w materii socjologii i filozofii Baumana niewiele ma Varga do powiedzenia. Ale za to koncentruje się na wątkach ubocznych, opisuje fragmenty życiorysów i przywary obu panów, a przede wszystkim ich polityczne sympatie i poglądy, okraszając je odautorskimi złośliwościami.
Fundamentalna myśl Baumana, że „„Najważniejszą kwestią jest jak dostosować społeczeństwo do indywidualnych potrzeb, a nie na odwrót” – wyznaczająca jego postawę – okazuje się nieważna dla Vargi. Za to na swój ulubiony temat pisze: „obrona Polski Ludowej [mająca miejsce w tej książce – Z. T.] – która rzeczywiście miała różne etapy: od krwawego stalinizmu przez łagodniejszą, ale wstrętną gomułkowszczyznę, gierkowską atrapę dobrobytu i liberalizacji, po stan wojenny i agonię systemu – jest tu irytująco nadmierna. Dyżurny argument, że owszem, nie było pełnej demokracji, były prześladowania opozycji, cenzura i więzienia, ale za to było równanie szans, awans społeczny, edukacja, elektryfikacja, darmowa służba zdrowia – jest tak skompromitowany, że w poważnej dyskusji nie powinno się do niego wracać.”

Poważna dyskusja z autorem tych słów jest po prostu niemożliwa. Irytacja Vargi wraz z przedstawionymi oceną i zaleceniem odpowiada schematowi, w którym autorowi wydaje się, że możliwe jest wypisywanie dowolnych opinii na każdy temat. I nie zdaje sobie nadto sprawy, że identyczny sposób pozwala dezawuować dosłownie wszystkie znane, inne pojęcia, np.: wolność, prawa człowieka i demokrację, także z czasów III RP. Mogą być więc one równie irytujące, skompromitowane, a do określonego czasu także nie powinno się wracać. Jedna i druga tak wyrażone opinie są równe zeru. A tę „elektryfikację”, którą Varga przywołał za Leninem, nawet w tej swojej frywolności mógł sobie darować. Tym bardziej, że zapomniał jeszcze dodać o „władzy rad”.

Redakcji, poważnego tygodnika, jakim niewątpliwie chce jawić się „Newsweek”, pogratulować należy tak wyjątkowej i pogłębionej prezentacji biografii Zygmunta Baumana. Autorowi bardzo zapracowanemu, bo to jego trzeci tekst w tym wydaniu, życzyć jednak należy lektury „Trybuny”.
W tym dzienniku poza bieżącymi, licznymi tekstami na wyróżnienie niewątpliwie zasługuje dział prezentujący nieprzemiennie – jak w żadnym innym medium – kulturę, nie tylko polską, literaturę, teatr, film. Równie poważne są rozważania publicystyczne, wśród których znalazło się wiele i o Zygmuncie Baumanie.

Przytaczam fragment ostatniego z nich: „Zygmunt Bauman w oczach biografów” Jerzego Wiatra („D-T”, 11.03.2021): „zawrotną karierę Baumana w ostatnim okresie jego życia, gdy stał się światowej sławy autorytetem intelektualnym, przyjmowanym przez papieża Franciszka i cytowanym przez papieża Benedykta XVI, obsypanym ponad dwudziestoma doktoratami honorowymi z uczelni rozsianych po całym świecie. Rosiak i Domosławski [autorzy dwóch biografii Baumana – Z.T.] różnią się jednak w ocenie dorobku uczonego. Rosiak referuje poglądy kilku – niezbyt zresztą wybitnych socjologów, którzy tę twórczość dezawuowali jako rzekomo niezbyt oryginalną eseistykę. Domosławski – odwrotnie. Daje nie tylko wyraz swemu bardzo wysokiemu uznaniu dla dorobku Baumana, ale także dostarcza czytelnikowi świetnego przewodnika po tej twórczości. Zgadzam się w pełni z takim podejściem. Krytyczne wypowiedzi na temat dorobku Baumana brzmią wręcz śmiesznie, gdy pojawiają się w ustach (lub w tekstach) osób, których dorobek naukowy z dużą dozą wyrozumiałości można uznać za co najwyżej średni.”

A co dopiero mówić o Krzysztofie Vardze ?

Odgrzewane kotlety, także jako specjalność medialna

nigdy do najsmaczniejszych nie należą, podobnie jak tytuł publikacji na Onecie „Fenomen jednej prezydentury. „Może się napił, ale był na Wschodzie, a tam tak trzeba” autorstwa Kamila Dziubki (28.02.2021).
Niesmaczne to zbyt delikatne określenie – po prostu chamskie w stosunku do byłego prezydenta i osoby Aleksandra Kwaśniewskiego. Nadto jeszcze uzupełnione zdjęciem, na którym widzimy Jolę i Olka pijących piwo. Dudka w poszukiwaniu atrakcyjnego tytułu wyrwał fragment z wypowiedzi Marcina Dumy, szefa fundacji IBRiS na temat przeprowadzonych badań polskich elit, a ktoś równie mądry w Onecie dołożył zdjęcie „na temat”.
Z przeprowadzonych badań wynika, że „Polacy generalnie bardzo dobrze oceniają prezydenturę Aleksandra Kwaśniewskiego. Ciepło mówili o nim wyborcy z wielu grup. Ta prezydentura jest już na tyle odległa, że jej złe elementy zacierają się w pamięci…Wizerunek Kwaśniewskiego bardzo wzmacnia też jego żona. Ona w pewien sposób przysłania jego słabe strony.”

I z tą wypowiedzią trudno się do końca zgodzić, bowiem zawiera jedno uogólnienie i sugeruje ocenę na podstawie także jedynej okoliczności. Mijający czas nie koniecznie wpływa na pozytywny ogląd np. byłych prezydentów Polski. Abstrahując już od czasów przedwojennych – plusy dla Narutowicza i Wojciechowskiego, a wielki minus dla Mościckiego – współcześnie Wojciech Jaruzelski i Lech Wałęsa nie cieszą się powszechną pozytywną opinią Polaków. Co prawda pierwszy z zupełnie innych względów, pozbawionych logiki myślenia i rzetelnej wiedzy, ale jednak. Podobnie rzecz ma się z Lechem Kaczyńskim, pomimo wielkiej, propagandowej kampanii przeprowadzonej przez jego brata.

Wielu politykom, także z areopagu tych światowych, zdarzało się popełnić nie jedną gafę, co nigdy nie dezawuowało roli jaką odgrywali. W przypadku Kwaśniewskiego zdarzenie w Charkowie wypominać mu będą niektórzy do końca świta i jeszcze dzień dłużej. Szkoda, że ci wszyscy pamiętliwi nigdy nie zdobyli się na ujawnienia tajemnicy poliszynela, że ten alkohol spożywał wraz z osobą duchowną, która też w stanie wskazującym, acz lepszym, uczestniczyła w uroczystościach na cmentarzu polskich oficerów.
A propos „złych elementów” omawianej prezydentury i „słabych stron” osoby, obu panom polecam do intensywnej lektury tekst „Na czym polega fenomen Aleksandra Kwaśniewskiego” opublikowany 3 lipca w „Polityce”. Można tam przeczytać m.in.: „jego popularność nie tylko nie słabnie, jak w przypadku wielu innych polityków spalających się u władzy, ale właśnie przeżywa największy dotąd wzlot: CBOS zmierzyło ostatnio rekordowy wynik – 78 proc. społecznego zaufania. W ciągu ostatniego półrocza do i tak wyśmienitego i nieosiągalnego dla innych polityków wyniku dorzucił zatem Kwaśniewski kolejne 5 proc. Wiele wskazuje na to, że – jakby to szokująco nie zabrzmiało – papamobil na lotnisku w podkrakowskich Balicach wiózł niedawno dwie najpopularniejsze w Polsce osobistości.”

Dobrze również być „obiektywnym”,

Ileż to razy można było na łamach „GW” przeczytać o rozlicznych „komunistycznych” notablach, którym w odróżnieniu od narodu nigdy niczego nie zbywało. A tu okazuje się, że nie tylko współczesność (doświadczamy codziennie), ale i niezbyt daleka przeszłość (ukochana przez wielu, wspaniała II RP) w tej materii przewyższają o niebo siermiężność PRL-owskich elit. „ALE HISTORIA” (20.02.2021) objaśnia dokładnie kto mógł więcej w tamtych czasach, kto był lepszy od innych, a na dodatek przywołuje szereg słów Józefa Piłsudskiego, przy których sejmowe połajanki Kaczyńskiego są wzorem parlamentarnej kultury.
Ten „obiektywizm” wyraża się w braku jakiejkolwiek proporcji materiałów akceptujących i negujących określone zjawiska czy postacie, nie tylko z naszego politycznego życia. Także ze świata, bo niespodziewanie dowiedzieliśmy się, przy okazji pandemii, że w największej gospodarce świata są nie tylko miliony biednych, bezrobotnych ale i bardzo licznym grozi eksmisja z uwagi na niespłacone kredyty hipoteczne. W Stanach Zjednoczonych na Covid-19 pochowano już rekordowe w międzynarodowej skali ponad pół miliona osób i to w kraju wydającym, jako dużo ważniejsze niż zdrowie swoich obywateli, jedną trzecią światowych środków na zbrojenia. Z Rosji oczekiwać możemy tylko złych wiadomości i nie wiedzieć jakim cudem przebiła się, i niby po co, informacja, że podobno mają jakąś tam swoją szczepionkę na Covid. Podobnie z dalekowschodnim mocarstwem, bo poza powszechnym doświadczaniem rozlicznych dóbr tam produkowanych, sposób informacji o nim przypomina dawno zarzuconą, planszową grę w Chińczyka.

Czasem „D-T” jest pierwsza,

mimo nadzwyczaj ograniczonych możliwości. 5 lutego ukazał się tekst Tomasza Turowskiego „Dwadzieścia jeden salw („Operacja „Transatlantyk”)” opisujący m. in. akcje polskiego kontrwywiadu w czasie których pozyskiwano tajne materiały z zachodnich placówek dyplomatycznych posadowionych nie tylko w Warszawie. Dwa tygodnie później, dziewiętnastego Onet pochwalił się, że pisze o tym pierwszy, ale – co przyznać należy – wycofał się szybko z tego samozadowolenia. Powtórzył ten tekst swoim zwyczajem 7 marca, a „Duży Format” też po czasie podchwycił, jakby nowy, ten temat 22 lutego. Różnica polega nie tylko na czasie publikacji, ale i jej źródle: pierwszym jest były, zasłużony pułkownik polskiego wywiadu, na którego wolnym mediom nie sposób się powoływać; w pozostałych publikacjach ta sama książka innej osoby.

Rzecz w tym wymiarze nie jest nowa, pisał również o tym szczególnym sposobie informowania w „D-T” Marek Barański („Studniówka”, 22.02.2021). Tym razem dotyczył aktywnego finansowego wsparcia przez CIA działań opozycyjnych w PRL – na początku gwałtowne oburzenie i zaprzeczenia, a później potwierdzenie z amerykańskiego źródła.
Takie niby mniej istotne kwestie, a co powiedzieć o poważnych programowych materiałach, analizach i nieznanych wydarzeniach opisanych na łamach „D-T”?. Paradoks polega tu także na tym, że niejednokrotnie wspomniane media oczekują od Lewicy aktywnego udziału we froncie antypisowskim, jednocześnie na różne sposoby ją minimalizując, popierając każde poczynania ją osłabiające. Taka to w ich wydaniu cała prawda.

Pamięci Magdaleny Ostrowskiej

19 czerwca mijają trzy lata od śmierci Magdaleny Ostrowskiej – lewicowej działaczki i dziennikarki, związanej m.in. z „Dziennikiem Trybuną”.

– Autentyczna socjalistka – pisali o niej znajomi i przyjaciele.

– Antyrasistka, działaczka antywojenna i nie tylko. Protestowała i pisała przeciw wyzyskowi i dyskryminacji. Współpracowaliśmy w różnych kampaniach, była pełna energii i pomysłów – wspominał ją Andrzej Żebrowski z Pracowniczej Demokracji.

– Wspaniała prawdziwie lewicowa dziennikarka, niezwykle wrażliwa na ludzkie sprawy. – pisała o niej Krystyna Kacpura z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

– Spotykałem Magdę na niemal każdej demonstracji, w której uczestniczyłem. Zawsze z euforią w oczach – rozdawała ulotki, krzyczała, cały czas chciała radykalnej zmiany; manifestowała to całą sobą. Jej autentyczność i bezinteresowność wprawiały nieraz w zakłopotanie, zastanawiałem się czy i w jakich okolicznościach sam byłbym skłonny działać z takim oddaniem i zainwestować tak wiele starań, czasu i energii „w sprawę”, o którą to zresztą niejednokrotnie z Magdą się spierałem – to wspomnienie Bojana Stanisławskiego, lewicowego dziennikarza.

Bliscy i przyjaciele Magdy spotkają się dla uczczenia jej pamięci 19 czerwca w Nowym Dworze Mazowieckim, na cmentarzu przy ul. Słowackiego. Proszą o przyniesienie kwiatów i zniczy.

Chwalą nas

W najbardziej poczytnej rubryce „Obserwator” jednego najbardziej prawicowych tygodników „Do rzeczy”, pisanej przez duet gwiazd prawicowej żurnalistyki Piotr Gociek i Cezary Gmyz, czytamy:
„Uwaga, pora zmienić ksywę Grzegorza Schetyny. Już nie Ludojad ani Szablozęby, ani Zniszczę Cię. Nową ksywę wymyślił Włodek Czarzasty i my się z nim pierwszy raz w życiu zgadzamy. Nawet pierwszy raz w życiu widzieliśmy dobrą pierwszą stronę „Trybuny”: zdjęcie Grzegorza i tytuł „Król skorpion”.”
Cieszymy się, że prawica czyta to co pisze lewica. I nawet chwali nas.
Apelujemy przy okazji do duetu Gociek – Gmyz.
Trzy razy w tygodniu publikujemy „dobre strony” „Trybuny”.
Na pewno spodobała wam się ta z panem prezesem Kaczyńskim, ta z panią euro deputowaną Szydło, czy aktualna z panem marszałkiem Kuchcińskim.
Tylko boicie się o tym napisać.
Nie lękajcie się redaktorzy Gociek- Gmyz !
Bierzcie przykład z redaktorów „Trybuny”.
My nie boimy się napisać, że „Trybuna” podoba wam się.

Ogłoszenie Łódzkiego Klubu Miłośników Prasy Lewicowej

NA TERENIE ŁODZI od 14 LISTOPADA 2016 ROKU DZIAŁA
ŁÓDZKI KLUB MIŁOŚNIKÓW PRASY LEWICOWEJ

 

CELEM TEJ INICJATYWY JEST :

1) ODKŁAMYWANIE HISTORII,
2) PROPAGOWANIE CIEKAWYCH ARTYKUŁÓW PRASY LEWICOWEJ,
3) PRÓBA WSPÓLNEJ DYSKUSJI CZŁONKÓW SLD Z INNYMI NA TEMATY HISTORII RUCHÓW LEWICOWYCH , PRZYBLIŻANIA FAKTÓW HISTORYCZNYCH,
4) WYMIANY ZDAŃ NA TEMATY HISTORYCZNE i BIEŻĄCE INNE PRÓBY INTERPRETACYJNE.

 

25 czerwca 2018 r o godz. 16.30 na terenie siedziby Zarządu Miejskiego SLD w Łodzi, ul. Piotrkowska 203/205 gościć będziemy red. Weronikę KSIĄŻEK z TRYBUNY, znakomitą znawczynię problematyki politycznej, społecznej i kobiecej.

 

Tematem wykładu i dyskusji będzie kwestia: Lider czy Liderka – autorytarność czy demokracja w bieżącej sytuacji społeczno-politycznej.

 

Serdecznie zapraszamy!

 

TELEFON KONTAKTOWY 42 636 60 44

Ogłoszenie Łódzkiego Klubu Miłośników Prasy Lewicowej

NA TERENIE ŁODZI od 14 LISTOPADA 2016 ROKU DZIAŁA
ŁÓDZKI KLUB MIŁOŚNIKÓW PRASY LEWICOWEJ

 

CELEM TEJ INICJATYWY JEST :

1) ODKŁAMYWANIE HISTORII,
2) PROPAGOWANIE CIEKAWYCH ARTYKUŁÓW PRASY LEWICOWEJ,
3) PRÓBA WSPÓLNEJ DYSKUSJI CZŁONKÓW SLD Z INNYMI NA TEMATY HISTORII RUCHÓW LEWICOWYCH , PRZYBLIŻANIA FAKTÓW HISTORYCZNYCH,
4) WYMIANY ZDAŃ NA TEMATY HISTORYCZNE i BIEŻĄCE INNE PRÓBY INTERPRETACYJNE.

 

25 czerwca 2018 r o godz. 16.30 na terenie siedziby Zarządu Miejskiego SLD w Łodzi, ul. Piotrkowska 203/205 gościć będziemy red. Weronikę KSIĄŻEK z TRYBUNY, znakomitą znawczynię problematyki politycznej, społecznej i kobiecej.

 

Tematem wykładu i dyskusji będzie kwestia: Lider czy Liderka – autorytarność czy demokracja w bieżącej sytuacji społeczno-politycznej.

 

Serdecznie zapraszamy!

 

TELEFON KONTAKTOWY 42 636 60 44

„Czekając na lepsze czasy” – podsumowanie działalności Klubu Trybuny w Otwocku

Rada Powiatowa Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Otwocku zawsze bardzo serdecznie zaprasza na spotkania w ramach Klubu Trybuny, które odbywają się w kawiarni KLUBOWEJ w Otwocku, przy ul.Poniatowskiego 1 /róg ul. Andriollego/

 

Partnerem i patronem medialnym Klubu Trybuny jest Dziennik Trybuna – codzienna gazeta o zasięgu ogólnopolskim .
Tematy spotkań dotyczą istotnych, aktualnych problemów politycznych naszego społeczeństwa. Do niedawna ludzie lewicy gromadzili się w tym miejscu na debatach, w których uczestniczyli zaproszeni goście.
Niektóre z tych debat, jak np. ta o aborcji, na którą zaproszono między innymi prof. Monikę Płatek pozostaje w pamięci uczestników do dziś .Oto krótkie sprawozdanie z tego wydarzenia :
• W czwartek 27 października 2016 roku zainaugurował swoją działalność Klub Trybuny w Otwocku. Jest to powstałe z inicjatywy tamtejszych powiatowych struktur SLD forum debaty na tematy ważne dla każdego obywatela. Pierwsze spotkanie odbyło się pod hasłem „Czy możliwy jest kompromis aborcyjny?”. Jako paneliści wzięli w nim udział: prof. UW dr hab. Monika Płatek – specjalistka w dziedzinie prawa karnego i praw człowieka, Katarzyna Kądziela – liderka Inicjatywy Feministycznej i Piotr Gadzinowski – dziennikarz, publicysta, były parlamentarzysta. Z powodu choroby do grona ekspertów nie mógł dołączyć ks. Wojciech Lemański.
Podobnie wielkim zainteresowaniem cieszyła się debata, na której mówiono o problemach edukacji szkolnej po ostatniej reformie. Wydarzenie miało miejsce w czwartek 26 stycznia w Otwocku – tym razem pod hasłem „Jakiej edukacji potrzebujemy?” z udziałem prezesa ZNP p. Sławomira BRONIARZA, p. prof. Jana HARTMANA i p. Wiesława WŁODARSKIEGO – dyrektora L LO im. Ruy Barbosy, przewodniczącego Stowarzyszenia Dyrektorów Szkół Średnich. Spotkanie odbyło się , tak samo jak poprzednie, w gościnnych wnętrzach Kawiarni Klubowej przy ul. Poniatowskiego 1 w Otwocku.
Następnie , w tym samym miejscu, 27kwietnia 2017 roku odbyła się debata nt „Czy demokracja i prawa człowieka są zagrożone?” Zaproszeni goście: Danuta Przywara – prezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, działaczka społeczna, socjolog, współzałożycielka Komitetu Helsińskiego w Polsce, odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, oraz sędzia Waldemar Żurek – rzecznik prasowy i członek Krajowej Rady Sądownictwa, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie. Było obecnych ponad 40 osób, członków i sympatyków lewicy, oraz osoby zainteresowane tematem.
24 listopada 2017 roku w dyskusji na temat: „Czy jest miejsce dla lewicy w XXI wieku „ wzięły udział : prof. Maria Szyszkowska – polska filozof i polityk oraz Anna-Maria Żukowska – prawniczka, filolożka, wiceprzewodnicząca mazowieckiego SLD i rzeczniczka prasowa Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Mieliśmy też możliwość zapoznania się z opinią p. Władysława Bujwida –wieloletniego dyr. dużego zakładu produkcyjnego, na temat ewolucji lewicy.
Podczas tej debaty odniesiono się do polityki organizacji lewicowych, jak powinna być realizowana , aby umożliwić powrót Lewicy do Sejmu. Dałoby to możliwość powstania V Rzeczpospolitej, życzliwej, bezpiecznej i sprawiedliwej, dla wszystkich obywateli polskich.
Od początku 2018 roku formuła tych spotkań zmieniła się. Teraz zapraszamy najwybitniejszych polskich polityków, Spotkania te cieszą się ogromnym powodzeniem. Frekwencja odpowiada zainteresowaniu życiem politycznym.
4 stycznia 2018 roku odbyło się spotkanie nt. represyjnych i często bardzo niesprawiedliwych zmian uposażenia służb mundurowych z posłem Andrzejem Rozenkiem.
W maju gościem Klubu Trybuny był Senator Marek Borowski, który podjął temat wyborów samorządowych i parlamentarnych. Oczywiście wskazywał korzyści płynące z udziału w wyborach, apelował do postaw obywatelskich, bardzo interesująco rozszyfrował przed zebranymi tajemnice sondaży wyborczych wyjaśniając w jaki sposób ich rzetelność zależy od metody przeprowadzenia sondażu. Senator M. Borowski imponował kompetencją w przedstawianych tematach. Jego wypowiedzi wzbudzały ogromne zainteresowanie, padło sporo pytań, wszystkie doczekały się odpowiedzi.
5 czerwca br. miało miejsce kolejne spotkanie, tym razem z prof. Tadeuszem Iwińskim. Temat wykładu dotyczył czasów, w których żyjemy. Pan profesor zinterpretował naszą współczesność jako czas wielkiego chaosu dla Polski, Europy i Świata. W oczach Pana Profesora wszystko zależy od interesów wielkich graczy, takich jak Stany Zjednoczone, Chiny, Rosja i państw, które w tej grze uczestniczą lub są jej ofiarami.
Następnie nasz gość przedstawił pozycję i rolę Unii Europejskiej w dzisiejszym świecie, a na tym szerokim tle przedstawił sprawy Polski kierowanej dzisiaj przez rządy Prawa i Sprawiedliwości. Zajął stanowisko bardzo krytyczne wobec polityki kraju, w którym nie ma miejsca dla uchodźców,gdzie łamana jest Konstytucja, Unia Europejska traktowana jest z dystansem i nie pracuje się nad pozytywnymi relacjami z sąsiadami.
W swoim wykładzie prof. Iwiński zarysował możliwości nowych rozwiązań dając nadzieję na pokonanie impasu.
Oba wykłady charakteryzowały się świetnym poziomem wiedzy wykładowców, wynikającym z ich wykształcenia i doświadczeń w pracy politycznej.
Jeszcze przed wakacjami i przed uroczystością w Radwankowie Szlacheckim – na początku września ,chcemy zorganizować kolejne spotkanie. Po czterech Debatach, cztery spotkania z ciekawymi ludźmi.
Prowadziłam rozmowy z profesor Danutą Waniek, zaangażowaną w obchody 100 lat Niepodległości Polski. I tak p. prof. odpisała: Umówmy się na wtorek 3 lipca. Moje wystąpienie może nosić tytuł:”Lewica wobec niepodległości na przełomie XIX i XX wieku”.
Zatem zarezerwujcie czas na spotkanie: wtorek 3 lipca godzina 18 ,kawiarnia Klubowa,
Serdecznie zapraszam!

Lucyna Rutkowska
przewodnicząca RP SLD w Otwocku

 

A oto głos jednej z uczestniczek spotkań Klubu Trubuny :

Szanowni Państwo,

Uczestniczyłam w kilku spotkaniach Klubu Trybuny – żałuję , że nie we wszystkich. Ciekawa tematyka, kompetentni „Goście” i prawdziwa dyskusja. Czasem dosyć burzliwa, bo i trudne pytania wcześniej nie spisane na kartkach i trudne tematy np. tzw. ustawa dezubekizacyjna, która objęła tzw zbiorową odpowiedzialnością grupę prawie 55 tysięcy obywateli. Uzyskałam też wiele informacji na interesujące mnie najbardziej aktualne tematy. Ostatnie spotkanie z prof.Tadeuszem Iwińskim – duża wiedza przekazana w sposób zrozumiały, co nie znaczy prosty, z anegdotami i wieloma cytatami.
Spotkania Klubu Trybuny są bardzo dobrze zorganizowane, no i po wyjściu …….nie muszę pokazywać policji dowodu osobistego .

Sympatyk SLD Renata Pawłowska

Magdalena Ostrowska (1978-2017)

Pojutrze minie rok od śmierci naszej redakcyjnej koleżanki.

 

Magda była osobą niezwykłą. Była świetną dziennikarką, ale zupełnie nie pociągało Jej dziennikarstwo „polityczne”, relacjonowanie wydarzeń z życia politycznego jako rodzaj przedstawianie w którym jeden pan (lub pani) drugiemu panu (względnie też pani) powiedział (powiedziała). Z dwóch, zasadniczych Jej zdaniem powodów. Po pierwsze, dlatego że brzydziła się polityką zredukowaną do poziomu utarczek słownych czy mniej lub bardziej finezyjnych rozgrywek. Taktycznymi sojuszami i gierkami mającymi zapewnić doraźne korzyści. Wzrost słupków, możliwość zawarcia aliansu, utrącenia inicjatywy przeciwników, nie mówiąc już o sprawach zaspokojenia własnych ambicji polityków. Mierziło Ją to. Ale drugi powód był jeszcze istotniejszy niż wstręt do politycznej kuchni – uważała, że takie relacjonowanie polityki służy pogłębianiu oderwania jej od tego, co w Jej rozumieniu było naprawdę istotne: od fundamentalnego konfliktu pomiędzy wyzyskującym a wyzyskiwanym. Bo Magda była prawdziwą marksistką i rewolucjonistką z przekonania. Dla Niej wszystkie inne podziały i identyfikacje , mówiąc językiem marksistowskim, dokonujące się tylko w obrębie nadbudowy, były nie dość że bez istotnego znaczenia, to były wręcz szkodliwe, bo odwracały uwagę od tego, co naprawdę ważne, służyły temu, aby zaciemniać zrozumienie tego, co stanowi absolutną podstawę stosunków społecznych. Swoje dziennikarstwo traktowała więc jako misję, chodziło Jej bowiem nie o to, aby relacjonować igrzyska, ale by tłumaczyć świat. I być zawsze po stronie pokrzywdzonych.

Podobnie rozumiała swoje drugie posłannictwo, którym była edukacja – równolegle z pracą dziennikarską pracowała jako nauczyciel akademicki. Nie szukała kariery, nie dbała o granty i tytuły. Jej niegdyś zaczęty doktorat do tej pory leży w kartonowym pudle. Nigdy go nie dokończyła, bo miała ważniejsze sprawy. Wolała uczyć, a w Jej rozumieniu znaczyło to też przede wszystkim objaśniać i inspirować.

Jej domeną były więc przede wszystkim konflikty socjalne. Nie „sprawy socjalne” będące w swojej istocie pojęciem przejętym przez niektóre nurty lewicy, w szczególności socjaldemokratów, a wywodzące się z myśli chadeckiej, lecz właśnie „konflikty”. Bo każdą z opisywanych przez siebie spraw właśnie jako konflikt postrzegała.

Nietrudno zdać sobie sprawę, jak trudno komuś z takim nastawieniem znaleźć dla siebie miejsce. Bo też ciągle komuś wchodziła w drogę. Swoją misję rozpoczynała z entuzjazmem, tracąc po drodze chyba wszystkie złudzenia, jakie można było mieć i stracić – do polityków z gębami wypchanymi frazesami lecz skłonnych traktować głoszone przez siebie poglądy jako przedmiot przetargu, do związkowców skłonnych poświęcać pracowniczy interes w imię politycznej kalkulacji, do mediów godzących się na swoją dyspozycyjność wobec finansowych i politycznych sponsorów. I wiedziała też, że w tym świecie nie da się działać bez chodzenia na kompromisy, choć to słowo nie miało dla Niej pozytywnych odcieni bycia synonimem jakiegoś „złotego środka”. Znaczyło tylko „musieć z czegoś zrezygnować, aby coś ocalić”. I aby móc pisać.

Choroba uniemożliwiła Jej pisanie już kilka miesięcy przed śmiercią. Dla Niej, osoby dla której było ono sensem życia, to poczucie niemocy było wręcz niewyobrażalnie dotkliwe. Ale do końca starała się nie poddawać, przekuwać swoją niemoc i swój gniew w jakieś konstruktywne działania. Sparaliżowana, dzień w dzień czyniła wielki wysiłek, aby nauczyć się poruszać na wózku, aby znów móc siąść przed klawiaturą komputera.

Nie udało się. Choć chorowała długo, Magda odeszła nagle i niespodziewanie. Niewiele ponad tydzień po swoich 39-tych urodzinach. Banalne i niestosowne jest stwierdzenie, że to za wcześnie. Od roku świat nie jest już taki sam jak przedtem. I nigdy już nie będzie.

Jak lewicowe media mogą być lepsze

Dlaczego w Polsce dominują media prawicowe lub liberalne, a lewicowym trudno przebić się ze swoim przekazem? Odpowiedzi na to pytanie poszukiwali uczestnicy spotkania w ramach Społecznego Forum Wymiany Myśli (SFWM) we Wrocławiu.

Organizatorom zależało na pluralizmie opinii i wielowątkowej debacie, więc za stołem dla panelistów zasiedli: właściciel internetowej telewizji TV Lubań oraz wydawca regionalnego portalu Przegląd Lubański Andrzej Ploch, redaktor naczelny RACJONALISTA.TV Jacek Tabisz oraz dziennikarka Strajku.eu Małgorzata Kulbaczewska-Figat. Obowiązki moderatora pełnił Radosław Czarnecki z SFWM.
Reprezentantka Strajku zwróciła uwagę na to, że sytuacja lewicowych mediów w Polsce jest pochodną słabości całej lewicy, która po upadku PRL dała się zepchnąć do narożnika, przyjęła do opisu rzeczywistości język politycznych przeciwników, nie broniła własnych osiągnięć ani własnej perspektywy widzenia rzeczywistości. Zamiast tego nieustannie przepraszała za swoje istnienie czy też starała się uzyskać aprobatę liberałów dla swojego istnienia. Małgorzata Kulbaczewska-Figat podkreślała również, że w systemie kapitalistycznym media lewicowe, przedstawiające odmienną i niekorzystną dla rządzących klas perspektywę, zawsze będą miały trudniejszy dostęp do sponsorów czy reklamodawców. To zaś wymaga od ich twórców dodatkowego wysiłku tyleż w zakresie tworzenia wartościowych treści, co konsolidowania odbiorców i przekonywania ich, że dane medium zasługuje na wspieranie. Z głosem tym poniekąd korespondowała wypowiedź Andrzeja Plocha, który mówił o decydującej roli właścicieli mediów w kształtowaniu ich ogólnego przekazu, a ponadto o tym, iż w obecnych warunkach „nadpodaży” informacji i „wyścigu newsów” powszechną tendencją jest cięcie kosztów, za którym idzie przyzwolenie na produkcję niepogłębionych, mało wartościowych publikacji. Natomiast Jacek Tabisz upatrywał przyczyn kryzysu lewicowych mediów w fakcie, iż lewicę społeczną, propracowniczą, zdominowała lewica „tożsamościowa”, skupiająca się np. na nawoływaniu do przyjmowania migrantów.
W dalszej części debaty uczestnicy zastanawiali się m.in. nad tym, czy i w jaki sposób lewica może promować swój przekaz za pomocą mediów społecznościowych i internetu w ogólności. Obok głosów bardzo optymistycznych, wskazujących na stosunkową łatwość zbudowania w sieci własnego bloga czy kanału wideo oraz mobilizowania odbiorców, padły wypowiedzi ostrożniejsze, przypominające o tym, że główne sieci społecznościowe to również kapitalistyczne korporacje, które w dłuższej perspektywie wolą wspierać treści mainstreamowe i wielkich wydawców, zdolnych płacić więcej za reklamę. Zwrócono także uwagę na inwigilację, jaka jest nieodłączną konsekwencją aktywności w sieci. Niektórzy dyskutanci, doceniając dorobek mediów takich, jak Strajk czy pisma „Przegląd” i „Dziennik Trybuna”, podnosili, że większe sukcesy w zakresie docierania do odbiorców lewica odnosi w Polsce, gdy związane z nią treści, choćby wycinkowo, trafią do mediów głównego nurtu.
Zastanawiając się nad perspektywami nie tylko mediów lewicowych, ale i polskiej lewicy w ogóle, członkowie SFWM doszli do wniosku, że lewicy potrzebna jest ogromna praca koncepcyjna – refleksja nad problemami współczesnego świata i sformułowanie nowych, śmiałych wizji (np. odpowiedzi na postępującą automatyzację pracy). A także odwaga w upominaniu się o swoje postulaty. O takim odważnym działaniu powiedziała, w kontekście mediów, uczestniczka dyskusji, Ewa Groszewska. Wskazała, że podczas trwających we Francji protestów przeciwko neoliberalnym, antyspołecznym reformom Emmanuela Macrona część uczestników, studentów, wzywa do okupacji głównych mediów, zarzucając im nierzetelność w relacjonowaniu wydarzeń.
Z problemem wycinkowego przedstawiania rzeczywistości przez prawicę (narodową czy też liberalną) polskie media lewicowe będą musiały zmierzyć się już niedługo – przy okazji wyborów samorządowych. Uczestnicy debaty nie mieli wątpliwości, że będzie to ważny moment i znaczące wyzwanie.