Wielka awantura w Eredivisie

Holenderska federacja piłkarska (KNVB) radykalnie zareagowała na decyzję rządu, który dekretem premiera Marka Rutte zakazał do 1 września organizacji imprez masowych, w tym wszelkich rozgrywek sportowych. KNVB już następnego dnia ogłosił, w światowym futbolu od wybuchu pandemii koronawirusa.

W historii najwyższej klasy rozgrywkowej w Holandii to pierwszy przypadek niewyłonienia mistrza kraju od zakończenia II Wojny Światowej. Rywalizację w Eredivisie przerwano na początku marca po rozegraniu części spotkań 26. kolejki. W tym momencie liderem był Ajax Amsterdam, który lepszym bilansem bramkowym wyprzedzał AZ Alkmaar, zaś oba zespoły miały w dorobku po 56 punktów. Trzecią lokatę zajmował Feyenoord Rotterdam z 50 punktami na koncie. Dwa czołowe zespoły holenderskiej ekstraklasy uzyskują prawo gry w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, a trzy kolejne w kwalifikacjach Ligi Europy.
Po anulowaniu wyników sezonu działacze KNVB przy zielonym stoliku postanowili, że przy rozdziale miejsc w europejskich pucharach przesądzą lokaty zespołów zajmowane po 26. kolejce. Ajax i AZ Alkmaar będą więc w nowym sezonie bić się o awans do fazy grupowej Champions League, zaś w mniej prestiżowej Lidze Europy o to samo powalczą Feyenoord, PSV Eindhoven i Willem II Tilburg. Ale największymu wygranymi po anulowaniu wyników sezonu są jednak zespoły Waalwijk i Den Haag, które w chwili przerwania rozgrywek zajmowały miejsca spadkowe, lecz ostatecznie nie zostaną zdegradowane, bowiem władze KNVB zadecydowały, że skoro sezon został anulowany, to także nie obowiązuje zasada spadków i awansów.To wybitnie niekorzystna decyzja dla zespołów z niższej ligi, które miały szansę wywalczyć promocję do Eredivisie.
Decyzja KNVB o podziale miejsc w europejskich pucharach także wzbudziła ogromne emocje. Decyzję pochwalili szefowie Ajaksu, co nie dziwi, bo chociaż drużyna z Amsterdamu formalnie nie zdobyła swojego 35. mistrzowskiego tytułu, to jednak dostała miejsce w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. „Jako piłkarz zawsze grasz o wygranie mistrzostwa, ale chcesz to zrobić na boisku. Niemal cały sezon byliśmy na pierwszym miejscu, więc szkoda, że nie udało się przypieczętować tego mistrzostwem. W obliczu obecnych wydarzeń, w pełni akceptujemy jednak tę decyzję. W życiu są o wiele ważniejsze sprawy niż piłka nożna, choć jako piłkarz zawsze masz ambicję, aby zostać mistrzem” – stwierdził dyrektor generalny Ajaksu Edwin van der Sar, znakomity przed laty holenderski bramkarz.
Nie wszystkie kluby w Holandii pochwalają decyzje rządu i KNVB. Swój sprzeciw już zapowiedział FC Utrecht, którego drużyna nie została uwzględniona w podziale miejsc w Lidze Europy, ale miała na to realne szanse, bowiem czekał ją jeszcze występ w finale Pucharu Holandii z Feyenoordem, a ewentualna wygrana w tym meczu dawała jej prawo gry w kwalifikacjach Ligi Europy. Co więcej, FC Utrecht tracił w tabeli jedynie trzy punkty do Willem II Tilburg, a miał jeszcze zaległy mecz do rozegrania. „FC Utrecht nie akceptuje decyzji władz ligi o rozdziale miejsc w europejskich pucharach. Klub nie będzie wahał się podważyć tej decyzji przed odpowiednimi organami, w tym trybunałem sportowym i organami UEFA. Niedopuszczalne jest to, by rozgrywki Pucharu Holandii zostały pominięte, gdy do rozegrania pozostał jeden mecz. Mając na uwadze również tabelę ligową, mamy do rozegrania zaległy mecz, a ewentualna wygrana pozwoliłaby nam przeskoczyć Willem. Decyzja o przyznaniu miejsc nie jest potwierdzona żadnymi względami sportowymi. FC Utrecht jest przekonany, że ma prawo do miejsca w Lidze Europy, zważając na nierozegrany finał i sytuację w tabeli” – napisano w oficjalnym komunikacie zamieszczony na oficjalnej stronie internetowej klubu.
Nie mniej zbulwersowani decyzją KNVB są działacze klubu Cambuur, lidera holenderskiej II ligi (Eerste Divisie), któremu przepadł niemal pewny awans. „Budujemy nowy stadion i pieniądze z tytułu awansu i gry w Eredivisie byłyby dla nas bardzo pomocne. Byliśmy liderami od połowy października i zasłużyliśmy na awans. Odebranie nam tej nagrody za dobrą grę uważamy za wielką hańbę dla holenderskiego futbolu” – powiedział trener drużyny Cambuur Henk de Jong.
Te pierwsze kłótnie, które już trwają w Holandii, to ostrzeżenie dla innych federacji. Mimo nacisków UEFA i FIFA, żeby kończyć rozgrywki na boisku, nie we wszystkich krajach jest na to powszechne przyzwolenie. W Hiszpanii coraz większą niechęć do powrotu na boiska manifestują piłkarze Primera Division, podobne głosy zaczynają pojawiać się też we Włoszech i Anglii.