Polski nieład

Manifestacja polityczna zamiast spójnego projektu – czyli, jak nie należy tworzyć prawa podatkowego.
Zostawiając na boku ekonomiczną ocenę proponowanych obecnie zmian podatkowych i abstrahując od ich politycznego przesłania, warto przypomnieć, jak powinno zmieniać się prawo podatkowe. Nacisk położony więc będzie na formę i procedury, a nie samą treść czy istotę zmian.
O zmianach w prawie podatkowym, czy szerzej prawie gospodarczym decydują politycy. Rolą ekonomistów jest przekonywanie decydentów politycznych do rozwiązań zwiększających szeroko rozumianą efektywność gospodarki. Ale nie mogą oni ignorować potrzeb polityków, bo jeśli ekonomiści nie wsłuchują się oczekiwania polityków, to politycy nie słuchają ekonomistów.
Na ogół politycy przychodzą do ekonomistów z pytaniem: co można zrobić w podatkach, tak by zyskać poparcie rządzących. Lepiej byłoby, gdyby to ekonomiści przychodzili do polityków z propozycjami zmian, które odpowiadają na wyzwania zmieniającego się świata. Te propozycje oparte są na dokładnej, popartej badaniami, diagnozie sytuacji, są przemyślane i „przepracowane”. Muszą one uwzględniać nie tylko efektywność ekonomiczną, ale także kwestie społeczne i polityczne – inaczej nie mają szans realizacji – zwraca uwagę Towarzystwo Ekonomistów Polskich
Niezbędna jest polityczna zgoda rządzących, szczególnie w najbardziej drażliwych politycznie i społecznie kwestiach. Gdy jest już polityczne „zielone światło” można zabrać się do budowy szczegółowej koncepcji. W niektórych przypadkach jest to zadanie na lata.
Jak zauważa TEP, regresywność opodatkowania dochodów osobistych z pracy na etat, a szczególnie z działalności opodatkowanej podatkiem liniowym była znana od lat. Od lat podejmowano też próby opracowania koncepcji zmian systemu, tak by w szczególności zmniejszyć klin podatkowy dla najmniej zarabiających, a w konsekwencji uczynić go bardziej progresywnym oraz by zmniejszyć bodźce ekonomiczne do (często fikcyjnego) samozatrudnienia.
Przy okazji rozważano także radykalne uproszczenie systemu podatkowo-składkowego, co istotnie zmniejszyłoby koszty funkcjonowania i byłoby istotnym uproszczeniem dla płatników składek i podatków. Takiego zadania podjął się zespół skupiony wokół Pawła Wojciechowskiego, który w ciągu kilku ostatnich lat wykonał ogromną pracę, między innymi łącząc bazy danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i Ministerstwa Finansów oraz dokonując przeglądu aktów prawnych regulujących podstawy opodatkowania i oskładkowania.
Efektem jest spójny projekt jednolitej daniny, w którym za pomocą podstawowych parametrów takich jak: kwota wolna od podatku, koszty uzyskania przychodu, stawki podatku oraz ubezpieczeń społecznych można regulować kształt klina podatkowego oraz zróżnicowanie obciążeń w zależności od formy osiągania dochodu (etat, samozatrudnienie, umowy). Gdyby rządzący skorzystali z tego dorobku i na nim oparli swój projekt, wtedy dyskusja mogłaby się skupić na konkretach. A tak mamy enigmatyczne zapowiedzi – na razie wiemy, że biedni, choć nie wszyscy, zyskają, a bogaci stracą, przy czym samozatrudnieni stracą bardziej i będą dodatkowe specjalne ulgi, by „ręcznie sterować” stratami i zyskami podatników. Nadal nie znamy odpowiedzi na wiele pytań, np. jak składki będą płacili ryczałtowcy czy rolnicy, choć pewnie w tym ostatnim przypadku niewiele się zmieni (zostanie 1 zł! z hektara).
By dobrze przygotować reformę opodatkowania i oskładkowania dochodów z pracy najemnej i samozatrudnienia potrzeba co najmniej 2-3 lat przygotowań. Gdy ma się już w miarę spójny model, gdy rozstrzygnęło się najpoważniejsze dylematy ekonomiczne, zyskało poparcie polityczne, projekt taki może ujrzeć światło dzienne i być poddany publicznej debacie – wskazuje TEP. Warto jednak wcześniej skonsultować go z prawnikami, którzy ocenią konstytucyjne możliwości wprowadzenia go w życie. Ten etap debaty publicznej to czas debaty politycznej, ale też i merytorycznej. Mogą płynąć z niego wnioski warte wykorzystania.
Kolejny etap to przygotowanie projektu aktu prawnego. W przypadku tak skomplikowanej materii, obejmującej nie tylko podatki, ale i składki na ubezpieczenia społeczne to zadanie ma minimum kilka miesięcy, choć być może i kilkanaście nie byłoby przesadą. Dobrze jest, by projekt ustawy zawierał też projekty niezbędnych rozporządzeń. Projekty tych aktów prawnych powinny trafić do konsultacji społecznych. Im bardziej skomplikowana materia, tym czas na konsultacje powinien być dłuższy. W przypadku tak wielkich i głębokich zmian, powinno to być co najmniej kilkanaście tygodni.
Ten długi okres na konsultacje z pewnością „zwróci się” w jakości prawa – więc jest w najlepszym interesie Ministerstwa Finansów. Nie ma bowiem takiej możliwości by urzędnicy ministerialni piszący projekt ustawy byli ekspertami we wszystkich dziedzinach, w które ustawa ta będzie ingerowała. Po zebraniu uwag, ich analizie i uwzględnieniu części z nich, projekt powinien trafić do Rządowego Centrum Legislacyjnego i warto by pobył tam nieco dłużej – każda świeża para oczu może zauważyć błędy, których nikt wcześniej nie spostrzegł.
Po przyjęciu przez, najpierw Komitet Stały Rady Ministrów, a potem Radę Ministrów, projekt ustawy jest kierowany do Sejmu. Tam, po pierwszym czytaniu trafia do komisji, która będzie nad nim merytorycznie, ale i politycznie pracowała. Zanim jednak komisja przystąpi do pracy, swoją żmudną pracę muszą wykonać sejmowi legislatorzy. I znów pośpiech jest bardzo niewskazany.
Jeśli projekt ustawy został dobrze przygotowany od strony merytorycznej i formalnej, to prace komisji nie powinny go istotnie zmieniać. Ten etap pracy, to głównie popisy lobbystów i polityków. Jeśli jednak pojawią się uwagi merytoryczne, zarówno materialne jak i o charakterze legislacyjnym, to znów warto jest dać sobie czas na ich staranne przeanalizowanie i przygotowanie propozycji zmian. To bardzo wrażliwy etap prac – łatwo popełnić błąd lub też celowo dokonać niepozornych zmian, mających poważne konsekwencje merytoryczne.
Potem jeszcze miesiąc prac w Senacie, powrót do Sejmu, odniesienie się do propozycji Senatu. Znów warto dać czas legislatorom, by wykonali swoją robotę i politykom, do refleksji nad zmianami zaproponowanymi w Senacie. Warto skorzystać z każdej sposobności, by znaleźć słabości, czy po prostu błędy, nawet kosztem opóźnienia wejścia w życie. Potem już tylko podpis Prezydenta, publikacja i gotowe – tyle tylko, że taki proces musi trwać lata, nie miesiące czy tygodnie.
Gdyby trzymać się przedstawionego tu harmonogramu, to po pierwsze, propozycje zmian w systemie podatkowym, o których usłyszeliśmy w maju, nie powinny ujrzeć światła dziennego, bowiem nie są jeszcze spójnym i przemyślanym projektem, a jedynie luźną, bardzo dziurawą koncepcją mającą w dużej mierze charakter manifestu politycznego.
Po drugie zaś, przyzwoita, spójna legislacja wymaga czasu, więc jeśli ma to być zrobione dobrze, to nie ma żadnych szans na ich wprowadzenie w życie od 2022 r. I nie chodzi tu wcale o obronę przywilejów zamożnych, ale przyzwoitą, spójną legislację.
W takiej sytuacji niezbędne jest zaufanie do państwa, które w Polsce praktycznie nie istnieje. Polacy, przede wszystkim pracujący, powinni wiedzieć ze stosownym wyprzedzeniem (i nie mam tu na myśli jednego miesiąca) jak będzie wyglądał system podatkowo-składkowy w kolejnym roku, tak by mogli w sposób racjonalny planować swoją zawodową i osobistą przyszłość.

Gospodarka 48 godzin

Nie żyje współtwórca euro
W wieku 88 lat zmarł prof. Robert A. Mundell (ur. w 1932 r. w Kanadzie), jeden z najwybitniejszych i najbardziej wpływowych współczesnych ekonomistów, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w 1999 roku. To autor teorii optymalnych obszarów walutowych i badacz międzynarodowych przepływów kapitału, uważany za „ojca chrzestnego” wspólnej waluty euro. Prof. Mundell miał bliskie związki z Polską, utrzymując od trzydziestu lat robocze kontakty z prof. Grzegorzem W. Kołodką, a w latach 2001-2020 był przewodniczącym Rady Naukowej Centrum Badawczego Transformacji, Integracji i Globalizacji TIGER stworzonego przez prof. Kołodkę na Akademii Leona Koźmińskiego. Prof. Mundell był też doradcą ONZ, Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz rządów wielu państw. Podczas jednej ze swych wizyt w Polsce, w wywiadzie dla tygodnika Przegląd powiedział między innymi: „Na świecie zawsze będzie istniał podział na biednych i bogatych. Łatwiejszym do zaakceptowania czyni ten fakt tylko to, iż biedakami nie są stale ci sami ludzie”./…/ „Nie ma prostej zależności, że niższe podatki powodują szybszy wzrost gospodarczy. To zależy od wielu czynników, trzeba wiedzieć, które podatki należy obniżać, a to bardzo złożone zagadnienie. Poza tym w debatach na temat podatków zawsze dużą rolę odgrywa polityka. Ekonomiści często opowiadają się po którejś ze stron politycznych, przez co mogą tracić wiarygodność naukową”./…/ „Ludzie czynni zawodowo opłacają świadczenia emerytów. Ale to ma rację bytu, gdy jest sześciu pracowników na jednego emeryta, natomiast teraz mamy zaledwie dwóch albo nawet pół pracownika na każdego emeryta. Ten system należy zmienić, bo inaczej państwu grozi bankructwo. Dawne ekipy rządzące nie przewidziały zmian demograficznych i dzisiaj wszystkie państwa europejskie – niezależnie od tego, jaka opcja polityczna nimi rządzi – muszą sobie z tym problemem poradzić”.

Co należy zrobić?
Zawarcie porozumienia z Unią Europejską w kwestii wykorzystania unijnego Funduszu Odbudowy; bardzo znaczne przyśpieszenie programu pierwszych szczepień przeciwko COVID-19 oraz wprowadzenie zmian w finansach publicznych, zarówno po stronie dochodowej jak i wydatkowej – to główne zadania dla rządu w pierwszej połowie tego roku – uważa prof. Stanisław Gomułka, ekspert organizacji przedsiębiorców Business Centre Club. Zagrożeniem dla gospodarki jest utrzymywanie dużego deficytu finansów publicznych i długu publicznego w relacji do produktu krajowego brutto. Jak wskazuje prof. Gomułka, niepokoi także kontynuacja PiS-owskiej polityki zwiększonej kontroli politycznej władzy nad systemem wymiaru sprawiedliwości i gospodarką oraz narastająca konfrontacja Polski z Unią Europejską. Niesie to potencjalnie bardzo duże koszty dla stabilności politycznej, a w dalszej konsekwencji, dla poziomu jakości życia obywateli. Tak duży jak obecnie dług w sytuacji relatywnie wysokiej inflacji oraz dość umiarkowanego zaufania inwestorów do polskiej gospodarki, może oznaczać silny wzrost kosztu jego obsługi. Tym bardziej, że Polska to kraj stosunkowo biedny i o ograniczonym zaufaniu kredytowym.

Gospodarka 48 godzin

Nowa moneta
Narodowy Bank Polski wprowadził do obiegu srebrną monetę kolekcjonerską o nominale 10 zł, z serii „Wielcy polscy ekonomiści”. Tym razem uhonorowanym w ten sposób ekonomistą został Leopold Caro (ur. 27 maja 1864 zm. 8 lutego 1939). Uważany jest on za wybitnego przedstawiciela tzw. polskiego solidaryzmu katolickiego. Głosił potrzebę szerokiej ingerencji państwa w gospodarce, za pośrednictwem zarówno środków interwencjonistycznych, jak i poprzez rozwijanie sektora państwowego. Zajmował się też polityką emigracyjną, co m.in, sprawiło, że zarzucano mu antysemityzm. Był pochodzenia żydowskiego, a krytyka ze strony środowisk żydowskich była istotną przyczyną przejścia Leopolda Caro na katolicyzm. Na awersie wyemitowanej przez NBP monety znajduje się stylizowany napis „Solidaryzm”. Na rewersie: wizerunek Caro oraz daty jego urodzin i śmierci. W serii „Wielcy polscy ekonomiści”. dotychczas wprowadzono do obiegu monety na których widnieją Mikołaj Kopernik (2017), Fryderyk Skarbek (2018), Roman Rybarski (2019), Stanisław Głąbiński (2020) i Stanisław Grabski (2020). Jak widać na na przykładzie trzech ostatnich monet, władze NBP najwyżej cenią ekonomistów o poglądach narodowo-prawicowych.

Gdy trzeba pomóc
Od dziesięciu już lat działa fundacja Dorastaj z Nami, zbierająca pieniądze dla dzieci, które straciły mamę lub tatę w trakcie pełnienia służby publicznej. Od początku istnienia fundacja objęła opieką 262 podopiecznych, których ojcowie byli m.in. żołnierzami, strażakami, policjantami, ratownikami. Osierocone dzieci wspierane są przede wszystkim przez duże firmy, ale i przez darczyńców indywidualnych. Celem działania fundacji jest długofalowe wsparcie edukacji dzieci i młodzieży od ich najmłodszych lat do osiągnięcia pełnoletności lub, jeżeli będą kontynuować naukę, do ukończenia 25 roku życia. Środki na rzecz fundacji przekazują np. Bank Gospodarstwa Krajowego, PZU, PKN Orlen, Orange Polska, Boeing Koncepcja funkcjonowania fundacji Dorastaj z Nami stanowi rozwinięcie działalności fundacji Jolanty Kwaśniewskiej Porozumienie bez Barier, a szczególnie jej akcji wakacyjnej Otwórzmy Dzieciom Świat. Obecnie pod opieką fundacji Dorastaj z Nami jest 131 dzieci. – Mam nadzieję, że dzięki naszej pracy, a także ofiarności darczyńców biznesowych i indywidualnych, pomożemy im nie tylko uporać się z traumą, ale śmiało i z sukcesami przejść przez życie – powiedziała Magdalena Pawlak, prezes Fundacji Dorastaj z Nami.

Przybywa bankructw
Liczba niewypłacalności polskich firm opublikowanych w oficjalnych źródłach (Monitorach Sądowych i Gospodarczych) była w trzecim kwartale tego roku na rekordowym poziomie – 369. Tak więc lipiec, sierpień i wrzesień br. to miesiące z trzema najwyższymi dotychczas liczbami niewypłacalności. Natomiast w ciągu trzech kwartałów 2020 opublikowano informacje o 849 niewypłacalnościach, to jest o 12 proc. więcej niż przed rokiem i najwięcej w obecnej dekadzie – policzyli eksperci Euler Hermes, którzy badali kondycję przedsiębiorstw w Polsce. Największy, bo wynoszący aż 83 proc. w trzecim kwartale wzrost liczby niewypłacalności, miał miejsce w sektorze usług.

Droga od planu do rynku

Pierwsze próby polskich reform gospodarczych za czasów realnego socjalizmu.

Początki reform gospodarczych w Polsce i doskonalenie systemu gospodarki socjalistycznej, datują się od przesilenia politycznego w 1956 r. Wtedy to w czerwcu 1956 r odbył się w przełomowy Zjazd Ekonomistów.
Zjazd ów stał się w owym czasie ważnym wydarzeniem w życiu kraju, a dla środowiska ekonomicznego miał znaczenie przełomowe. Tuż po zjeździe nastąpiły wydarzenia poznańskie, a w październiku warszawskie. Wydarzenia te zrodziły atmosferę sprzeciwu wobec ówczesnego systemu gospodarczego.
Nastąpiło pewne przyzwolenie na dyskusję nad wadami tego systemu i kierunkami jego doskonalenia, co prawda w kręgach zamkniętych w ramach organizacji społeczno-zwodowych (Polskie Towarzystwo Ekonomiczne, Towarzystwo Naukowe Organizacji i Kierowania i inne), a nawet na uczelniach ekonomicznych. Spowodowało to ożywienie środowisk ekonomicznych.
Na przykład w Szkole Głównej Planowania i Statystyki przywrócono możliwość wykładów prof. Edwarda Lipińskiego, znanego opozycjonisty (późniejszego członka Komitetu Obrony Robotników), na które uczęszczały tłumy studentów. Utworzono Klub Inteligencji Katolickiej pod przywództwem Tadeusza Mazowieckiego późniejszego pierwszego niekomunistycznego premiera.
W ramach tegoż KIK mogło działać Koło Ekonomistów pod przywództwem opozycjonisty prof. Stefana Kurowskiego, którego miałem zaszczyt być członkiem.
W tych zamkniętych kręgach odbywały się dyskusje analizujące wady gospodarki socjalistycznej i potrzeb zmiany tego systemu. Oczywiście te dyskusje nie mogły być powszechne i wychodzić poza ścisłe ramy ich uczestników. Zjazd Ekonomistów dał podwaliny do dalszych kolejnych reform gospodarczych, aż do 1989 r.
Historia polskich reform miała znaczenie również dla mnie osobiście. Przełomowy Zjazd Ekonomistów, choć nie byłem jego uczestnikiem, wywarł piętno na moim życiu zawodowym i karierze naukowej.
Atmosferę pewnego rozluźnienia w naukach ekonomicznych czuło się na SGPiS kiedy zacząłem studia w 1958 r. Oprócz wspominanych wykładów prof. E. Lipińskiego, zrezygnowano z wykładu specjalistycznego „Historia Ruchu Robotniczego”. Do SGPiS powrócił z obozu pracy z ZSRR prof. Aleksy Wakar. Pozwolono mu na SGPiS założyć i kierować Katedrą Ekonomii Politycznej. Było to miejsce kształtowania tzw. „szkoły wakarowskiej”, krytycznie analizującej system gospodarki centralnie planowanej.
Doszło do swego rodzaju paradoksu. Istniały obok siebie na SGPiS katedry ekonomii politycznej krytycznie nastawionej do gospodarki centralnie planowanej i katedry ekonomii politycznej pod kierunkiem zagorzałego ortodoksy gospodarki socjalistycznej Prof. Bronisława Minca (brata Hilarego Minca).
Reformy lat sześćdziesiątych zilustruję na empirycznym przykładzie moich doświadczeń zawodowych. Po ukończeniu studiów w 1963 r. zostałem asystentem w SGPiS w Katedrze Planowania i Polityki Ekonomicznej u prof. Kazimierza Secomskiego, późniejszego wicepremiera ds. gospodarczych. Katedra koncentrowała się nie na teorii gospodarki socjalistycznej, a na realnie stosowanej polityce gospodarczej.
Po dwóch latach asystentury podjąłem pracę w fabryce na stanowisku kierownika działu planowania. Tam mogłem konfrontować realną praktykę gospodarki socjalistycznej z teorią polityki gospodarczej głoszonej m.in. w katedrze SGPiS.
Po Zjeździe Ekonomistów i ogólnej odwilży, partia też zrozumiała konieczność reformowania gospodarki. Powstało zapotrzebowanie na propozycje rozwiązań. Na przykład w połowie lat 60-tych opracowano i wdrożono system bodźców ekonomicznych mający motywować przedsiębiorstwa do produkcji eksportowej i kooperacyjnej. Uzbrojony w teoretyczną wiedzę w katedrze SGPiS dokonałem oceny tego systemu w praktyce na przykładzie swojego przedsiębiorstwa, publikując w „Życiu Gospodarczym” w latach 1966 – początek 1968 r. serię artykułów na ten temat. Skuteczność działania bodźcowego systemu nie była właściwa, bo nie mogła być w ramach centralnego, dyrektywnego zarządzania przedsiębiorstwem socjalistycznym. Na lamach fachowej prasy dopuszczalna była krytyka nieskuteczności zastosowanych rozwiązań.
Innym przykładem prób reform w latach 60 jest próba wprowadzenia kompleksowego nowego systemu funkcjonowania przedsiębiorstw w wybranych przedsiębiorstwach, jako eksperymentu. Eksperyment miał służyć do zebrania doświadczeń i następnie powszechnego wprowadzenia w całej gospodarce. Eksperymentującym przedsiębiorstwem były Zakłady Wytwórcze Przyrządów Pomiarowych „Era” w Warszawie. Opis tego eksperymentu zawiera książka A. Gutowskiego „Eksperyment gospodarczy „Ery” oraz moja ocena w artykule opublikowanym w „Ekonomiście”. Ta próba reform również skończyła się fiaskiem.
Dalszym etapem moich losów zawodowych związanych z reformami gospodarki była rezygnacja z pracy w fabryce i powrót do nauki w Komisji Planowania (centralny organ planistyczny) przy Radzie Ministrów. Doświadczenia praktyki gospodarczej w przedsiębiorstwie dały możliwość zupełnie innego spojrzenia na funkcjonowanie jednostek gospodarczych i w warunkach rygorów centralnego planowania i w warunkach rynku.
Mając to doświadczenie, zacząłem zajmować się mechanizmami i trybem planowania centralnego – czyli doprowadzeniem planu centralnego do wykonawców, do przedsiębiorstw oraz motywacjami, jakimi kierują się przedsiębiorstwa pod rygorem planu. Jako kierownik działu planowania w przedsiębiorstwie byłem biorcą tych wskaźników, wynikających z planu centralnego. Publikowałem w pismach ekonomicznych: „Gospodarce Planowej” i „Życiu Gospodarczym”, gdzie wykazywałem mankamenty centralnego planowania. Odwilż jaka wtedy była, pozwalała na pewien zakres krytyki.
Okoliczności i miejsce pracy spowodowało, że tematem mej pracy doktorskiej był temat związany z praktyką planowania centralnego: praktyczne doprowadzenie tego planu do przedsiębiorstw. Tak ustawiony doktorat, praktyczny, a nie teoretyczny, musiał oprzeć się na empirii planowania centralnego. Empiria zaś była nieosiągalna, bo znajdowała się w niedostępnym archiwum Komisji Planowania i ministerstw gospodarczych. Ponieważ byłem pracownikiem Komisji Planowania, podjąłem próbę dotarcia do archiwum.
Udało się wyjednać pozwolenie u przewodniczącego Komisji Planowania Stefana Jędrychowskiego na korzystanie z archiwum. Uzyskiwałem też dostęp do materiałów archiwalnych w wybranych ministerstwach branżowych (nadzorujących poszczególne gałęzie przemysłu), w wybranych zjednoczeniach i przedsiębiorstwach. Takie badania dokumentacji pozwoliły prześledzić cały cykl planistyczny, od centralnego organu do przedsiębiorstw i sformułować wnioski wynikające z badań na wszystkich szczeblach.
Partia dopuszczała już wtedy ryzyko dyskredytowania gospodarki centralnej i jej niewydolności dla rozwoju gospodarczego, a co za tym idzie, zaspokajania potrzeb społecznych.
Lata pracy nad doktoratem (1968-1974) pozwoliły mi na zgłębienie meandrów funkcjonowania gospodarki socjalistycznej w praktyce – i konfrontacji z teorią. Ta praca doktorska stanowiła w pewnym sensie „kuriozum” jak na tamte czasy. W pracy zostały empirycznie zakwestionowane podstawowe kanony gospodarki socjalistycznej. Było to z doktrynalnego punktu widzenia nie do przyjęcia.
Z drugiej strony, praca nie mogła być podważona przez żadnego naukowca, ponieważ była oparta na rzetelnej i wszechstronnej empirii. Żadne wydawnictwo nie chciało się podjąć jej publikacji. Powstał problem obrony tej pracy i nadania tytułu doktora. Ostatecznie, praca uzyskała trzy entuzjastyczne recenzje wybitnych ekonomistów z różnych ośrodków akademickich (zwykle prace doktorskie recenzowało dwóch recenzentów). Dzięki przychylności promotora (nie bez znaczenia była jego praca w Komitecie Centralnym PZPR) i Rady Wydziału SGPiS była możliwa obrona.
Przychylność owa nie byłaby zaś możliwa, gdyby nie dorobek i atmosfera panująca po Zjeździe Ekonomistów w 1956 r. Dlatego uznano niżej podpisanego autora tego doktoratu za beneficjenta dorobku Zjazdu Ekonomistów – czemu dano wyraz w książce pt. „Przełomowy rok 1956 a współczesność” pod redakcją naukową prof. Zdzisława Sadowskiego, wydanej przez PTE w 2007 z okazji 50-lecia Zjazdu. Jest tam opisana historia przygotowania, opieki naukowej i obrony mojej pracy doktorskiej.

Głusi na argumenty

Kierownicy polskiej polityki gospodarczej z początku lat dziewięćdziesiątych niczego nie rozumieli i niczego nie chcieli się nauczyć.

Od samego początku kiedy mieliśmy „postkomunistycznego” prezydenta i „solidarnościowego” premiera, zwracano uwagę na przyjętą w Polsce błędną drogę transformacji. Prezydent Jaruzelski zwołał do Belwederu kilkunastu ekonomistów, zaniepokojony falą strajków i protestów przeciwko polityce gospodarczej solidarnościowego rządu. G.W. Kołodko tłumaczył, że uprawiana polityka sprowadzająca się do zastosowania w polskich realiach tzw. „konsensusu waszyngtońskiego” (chodzi o liberalizację gospodarki) jest błędem. Nie przystaje ona zupełnie do polskich warunków. Zaznaczał, że to owa polityka jest zasadniczą przyczyną zapaści gospodarczej – a nie spuścizna okresu poprzedniego. Prof. Kołodko wcześnie zwracał uwagę na niewłaściwą drogę obranej transformacji. Już w 1991 r. opublikował w Życiu Gospodarczym artykuł pt. „Nowa Polityka Gospodarcza”
Istniały w Polsce siły na szczytach władzy, które zdawały sobie sprawę z konsekwencji błędnej drogi obranej transformacji. Alternatywne koncepcje były przygotowane przez zespół pod kierunkiem ówczesnego Ministra Finansów A. Wróblewskiego w 1989 r., przy współudziale Instytutu Finansów którego dyrektorem był prof. Kołodko. Alternatywne koncepcje głosili też ekonomiści, profesorowie: Paweł Bożyk, Leon Podkaminer, Kazimierz Łaski i inni.
W nieco późniejszym okresie również w kręgu władzy byli ludzie zwracający uwagę na niewłaściwą drogę transformacji. Wyrazem tego było opracowanie Centralnego Urzędu Planowania (tylko do użytku służbowego) p.t. „Program polityki społeczno-gospodarczej na lata 1994-1997 (przy szczególnym uwzględnieniu roku 1994)” wydane 23 marca 1994. Opracowanie uwzględnia ustalenia Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów z 13 grudnia 1993 r. Zawarto w nim przestrogi i konsekwencje przyjętej drogi transformacji oraz propozycje korekt polityki gospodarczej na dalsze lata.
Prof. G.W. Kołodko od samego początku (od okrągłego stołu w którym uczestniczył) był niestrudzony w walce o właściwą drogę transformacji. Zarówno wtedy, kiedy był w rządzie, jak poza nim. W rządzie próbował z powodzeniem realizować autorski program „Strategia dla Polski”. Będąc poza rządem prezentował swoją linię polityki gospodarczej w licznych publikacjach i próbował wywrzeć wpływ na rządzących. Przykładem może być list otwarty do Premiera RP Donalda Tuska z 6 lutego 2009 r.
W liście tym G.W. Kołodko poddał surowej krytyce opieranie polityki gospodarczej na dogmatach skrajnego liberalizmu. Argumentował premierowi, że w 2009 r. nasz PKB był wyższy o 80 proc. niż w 1989, a mógłby być większy o 160 proc. gdyby nie błędy w polityce gospodarczej na początku lat 90–tych, wskutek czego powstało masowe bezrobocie. Wyraził zdumienie, ze polscy liberałowie nie potrafią przyznać się, że trzeba było aż dwukrotnie po 1993 i po 2001 Polskę wyprowadzać z zapaści gospodarczej, do jakiej doprowadziła ich polityka gospodarcza. Pytał premiera, „czy tak to już musi być, że neoliberalne rządy w Polsce zawsze będą kojarzone z recesją, stagnacją, narastaniem bezrobocia, obszarów ubóstwa i emigracji zarobkowej”. W liście zawarte są również propozycje polityki gospodarczej oraz deklaracja, że środowisko polskich ekonomistów jest gotowe służyć każdemu rządowi.
Wszystkie te i inne sygnały nie robiły wrażenia na kolejnych rządach, poza rządami lewicy, gdy funkcję wicepremiera sprawował prof. G.W. Kołodko.




Dziwna droga L. Balcerowicza, pracownika Instytutu Marksizmu-Leninizmu

Na łamach Dziennika Trybuna toczy się dyskusja na temat transformacji polskiej. Dyskusję tę podjęto z okazji 30-lecia tejże transfokacji. Chwała redakcji Trybuny za podjęcie tej tematyki. Rocznica bowiem jest dobrą okazją do refleksji i podsumowań. Chciałoby się do tej dyskusji dorzucić swoje 3 grosze.
Jeden z dyskutantów dr. Andrzej Jakubowicz w Trybunie nr 16/2020 z dn. 24-26 stycznia poświęca nieco uwagi głównemu wykonawcy owej transformacji Leszkowi Balcerowiczowi.
Istotnie, warto jest przyjrzeć się bliżej tej postaci i próbować odpowiedzieć, dlaczego akurat jemu powierzono realizację, jak słusznie stwierdza A. Jakubowicz, heroicznego zadania, jakie stanęło wówczas przed polską gospodarką. Właśnie on jeden miał odwagę, jak pisze Jakubowicz, podjąć się tego zadania i wziął na siebie odpowiedzialność za radykalną reformę polskiej gospodarki. Nie mieli odwagi natomiast wziąć na siebie takiej odpowiedzialności, jak to określa „tuzy polskiej ekonomii ówczesnego okresu. On natomiast podejmując się tego zadania „zdobył uznanie najważniejszych instytucji finansowych świata”.
Otóż, nieprawdą jest jakoby tuzy polskiej ekonomii nie zwracały uwagi na przyjęty kierunek reform. W cytowanych książkach przez A. Jakubowicza jest mowa o tym jak reagowały owe tuzy na rozpoczętą transformację (szczególnie w książce W. Kieżuna.). Nie byli oni ani słuchani ani nie proszono ich o podjęcie tego zadania. Jedynie Jeffrey Sachs był wyrocznią z którym rozmawiano i którego słuchano.
Za to, że to wyzwanie podjął Balcerowicz, A. Jakubowicz wyraża mu wielkie uznanie za odwagę. Jak pisze „mimo tego, że był młodym adiunktem w SGPiS (dziś SGH) bez żadnej praktyki gospodarczej podjął się tego zadania”. Trzeba dodać, że oprócz tego był pracownikiem naukowym Instytutu Marksizmu Leninizmu przy Komitecie Centralnym Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Jednocześnie A. Jakubowicz zaznaczył, że miał niezłomny charakter.
Wyróżnienia i honory
L. Balcerowicz kończy studia w 1970 r. (SGPiS). Niedługo po tym oprócz pracy w SGPiS pracuje we wspomnianym Instytucie Marksizmu Leninizmu (charakterystyczne że w oficjalnych publicznych biografiach się o tym nie wspomina). Ale już w 1974 r. jest wysłany na dwuletni staż naukowy w St. John`s University w Nowym Jorku (uzyskanie tytułu (Master of Business Administration (MBA). Kto wtedy mógł marzyć o dwuletnim stażu? Owszem były stypendia Fulbrighta ale roczne. Na to stypendium oprócz naukowych opinii były wymagane opinie KC PZPR. Następnie L. Balcerowicz uzyskuje stypendia;
1985 r. staż naukowy w Sussex (Wielka Brytania)
1988 r. staż naukowy Uniwersytet w Marburgu. Nie sposób ustalić na jaki okres. Tym niemniej w tym czasie uzyskać kolejne stypendium po dwóch latach było ewenementem.
Tak więc przed transformacją, L. Balcerowicz miał doświadczenie naukowe (po doktoracie) i pracy w Instytucie Marksizmu Leninizmu. Czy w tym czasie dzięki tym stypendiom „został nasycony modną wówczas ideologią neoliberalną”, aby taki kierunek nadać polskiej gospodarce, jak pisze A. Jakubowicz?.
W tym czasie chyba nie mógł poznać osobiście Jeffrey’a Sachs’a (profesora Harvardu), który był inspiratorem i doradcą polskiej transformacji na początku jej realizacji. Ale jako pracownik Instytutu Marksizmu Leninizmu musiał być wyczulony na lewicową socjalistyczną wrażliwość na proletariat (pracobiorców), podstawowego dogmatu ideologii lewicowej (wówczas socjalistycznej), właśnie w sferze gospodarczej. Dlatego też trudno przyjmować, jak to czyni Jakubowicz, iż taki kierunek (neoliberalny) polskiej transformacji został nadany w wyniku „nasycenia” tą ideologia w czasie stażów naukowych L. Balcerowicza.
L. Balcerowicz nie zdążył uzyskać doświadczenia w praktyce gospodarczej i polityce gospodarczej na szczeblu rządowym bo już we wrześniu 1989 r został Wicepremierem i Ministrem Finansów i zarazem Przewodniczącym Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. Od tego czasu był hołubiony w kraju i za granicą, wyróżniany przez polskie i zagraniczne instytucje z niespotkaną częstotliwością i atencją. I tak:
1992 Nagroda Ludwika Erharda (Niemcy), jako pierwszy przedstawiciel Europy Środkowo-wschodniej.
1999 Nagroda „Transatlantig Leadership Award” Instytutu Europejskiego w Waszyngtonie dla najwybitniejszego Europejczyka 1998 roku.
1999 Tytuł Ministra Finansów roku 1998 przyznana przez brytyjski miesięcznik finansowy „Euromoney”.
2001 Nagroda Friedricha Augusta Hayeka.
2001 Nagroda im. Bertelesmana na wybitne osiągnięcia w dziedzinie transformacji gospodarczej.
2002 Nagroda Fundacji Fasela za zasługi dla społecznej gospodarki rynkowej.
2004 Tytuł Bankiera Roku w kategorii banków centralnych Europy, nadany przez miesięcznik brytyjski „The Bankier”Nagroda Emerging Markets Awards, dla najlepszego prezesa banku w Europie Środkowo-Wschodniej.
2005 najwyższe polskie odznaczenie – Order Orła Białego – za wkład w proces transformacji ustrojowej.
2006 ACCA Achevement Award.
2006 zwycięstwo (jako jeden z pięciu) w „Pioneering Thought Leadersship project”
2008 Medal Leontiewa za wybitne osiągnięcia naukowe i wkład w reformy wolnorynkowe w Polsce, przyznany przez Centrum Leontiewa w Sankt Petersburgu
2008 Medal św. Jerzego za „budowanie dobra w życiu społecznym” od redakcji Tygodnika Powszechnego.
2010 Superwiktora za 2009 rok – Akademia Wiktorów wyróżnia wybitne osobistości nominowane przez stacje telewizyjne.
2010 Nagroda Jana Nowaka-Jeziorańskiego za wybitne osiągnięcia dla Polski w procesie transformacji.
2010 Nagrodę Złotego Hipolita za promowanie postaw patriotycznych i idei pracy organicznej na rzecz pomyślności narodu.
2011 Tytuł Magellana roku 2010 przyznany przez Korporację Absolwentów Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie za edukowanie społeczeństwa polskiego, a przede wszystkim za zwrócenie uwagi na rosnące zadłużenie państwa przez projekt „licznik długu”
2011 Nagrodę Wolności Newsweeka za promowanie społeczeństwa obywatelskiego i jego niezależności od państwa.
2013 Kamień Milowy „Forbes” w kategorii polityka.
2014 Nagrodę Jegora Gajdara – rosyjskiego reformatora, zwolennika przemian demokratycznych w krajach postkomunistycznych (Moskwa 2014).
2014 Order Krzyża Ziemi Maryjnej II klasy nadany przez Przydenta Etonii Toomasa Hendrika Iivesa.
2014 Nagroda Pulsu Biznesu dla polityka najbardziej zasłużonego dla rozwoju gospodarczego.
2014 Nagroda specjalna Zarządu Konfederacji Lewiatan za określenie w polskiej gospodarce azymutu, który wyznacza jej kurs od 25 lat
2014 Nagrodę Miltona Friedmana za promowane wolności – jedna z prestiżowych nagród na arenie międzynarodowej, przyznawana przez CATO Institute (Nowy York).
2015 Nagroda Parkietu dla „Człowieka rynku kapitałowego z okazji 25 lecia przemian ustrojowych” za budowę i wsparcie gospodarki rynkowej. Nagroda wręczona podczas konferencji w Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie „Polska za dwie dekady – geopolityka i gospodarka”
2015 Nagroda specjalna Dziennika Gazety Prawnej dla „Gospodarczego Mędrca”
2016 Nagroda Honorowa Polonicus za wybitne osiągnięcia w ekonomii przemian wolnorynkowych w Polsce oraz za wyjątkowy wkład w szerzenie świadomości obywatelskiej w jednoczącej się Europie.
Obok tych nagród i wyróżnień dane mu było piastować prestiżowe stanowiska. Oto pełnione funkcje:
W latach 1992-2000 był przewodniczącym Rady Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE) w Warszawie.
Od maja 2004 r członek Rady Ogólnej Europejskiego Banku Centralnego.
W 2006 r. został członkiem Rady amerykańskiego Instytutu Finansów Międzynarodowych.
Od 2006 r. jest członkiem korespondentem Wydziału Historyczno-Filozoficznego Polskiej Akademii Umiejętności.
W 2007 r. założył think-tank – Fundację Forum Obywatelskiego Rozwoju – FOR, w której do dziś pełni funkcję Przewodniczącego Rady.
W 2011 r. został członkiem Doradczego Komitetu Systemowego Europejskiej Rady ds. Ryzyka Systemowego.
Jest również członkiem posiadającym status Distinguished Associate Międzynarodowego Atlantyckiego Towarzystwa Ekonomicznego (IAES), członkiem międzynarodowej Grupy Trzydziestu (G-30) – ekonomicznej grupy doradczej z siedzibą w Waszyngtonie, a także Honorowym Przewodniczącym brukselskiego think tanku Breugel.
Co warto zauważyć
Warto rozważyć jeszcze jeden rys działalności L. Balcerowicza, kiedy był w latach 2009-2011 Przewodniczącym Rady Towarzystwa Ekonomistów Polskich (TEP). Było ono założone przez Balcerowicza w 1994 r. Zrzesza jego współpracowników i zwolenników. Kolejnymi następcami na tym stanowisku byli Ryszard Petru (2011 r. do czerwca 2015 r.), który zawiesił działalność w TEP z uwagi na przejście do polityki (wybory), a funkcję przewodniczącego Rady przejął B. Wyżnikiewicz. Zebranie założycielskie TEP odbyło się w lutym 1994 roku w Warszawie. Warto odnotować, że z zaproszenia wysłanego 8 stycznia 1994 r. do grona ekonomistów TEP skorzystały tylko 32 osoby, spośród których 5 osób stanowiło komitet założycielski.
W zamyśle L. Balcerowicza miała być to organizacja ekonomistów, której celem byłoby wspieranie przemian ustrojowych, a także popularyzacja wiedzy ekonomicznej i idei wolności gospodarczej. Miała ona stanowić konkurencję zasłużonego (jeszcze sprzed wojny) PTE (Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego), prężnie działającego do dziś, posiadającego 22 oddziały w Polsce.
TEP uzasadniając swoje powołanie w deklaracji programowej zaznacza, że: „Bliski naszym poglądom jest klasyczny liberalizm oraz wolnorynkowe podejście do gospodarki i polityki gospodarczej”. Tymczasem realizowany kierunek transformacji to już neoliberalizm, a nie „klasyczny liberalizm”.
Warto przytoczyć również motywacje jakimi kierował się Balcerowicz i jego zwolennicy przy zakładaniu TEP: „Inicjatywa powołania Towarzystwa Ekonomistów Polskich była reakcją środowiska niezależnie myślących ekonomistów na pojawiające się w Polsce w pierwszej połowie lat 90. XX wieku głosy krytykujące prorynkowe reformy gospodarcze i ich kierunki. Działające w PRL Polskie Towarzystwo Ekonomiczne skupiające wielu dawnych działaczy gospodarczych z okresu centralnego planowania zajmowało niejednoznaczne stanowisko w kwestiach związanych z transformacją gospodarczą kraju i często wypowiadało się w imieniu polskich ekonomistów”. Była to oczywista nieprawda, o czym niżej.
Warto odnotować, że L. Balcerowicz działał też w PTE przed transformacją. Był nawet członkiem władz Towarzystwa i nagle zmienił poglądy i założył konkurencyjne Towarzystwo. Warto odnotować, że w tym samym czasie został przewodniczącym (1995-2000) Unii Wolności (powstała 23 kwietnia 1994 z połączenia dwóch działających od 1990 ugrupowań Unii Demograficznej i Kongresu Liberalno-Demokratycznego
Twórca nieprawdziwego podziału
Jak widać, już wtedy nie znajdując poparcia większości ekonomistów dla swojej idei transformacji, podzielił środowisko ekonomistów na zwolenników „niezależnie myślących ekonomistów” i przeciwników prowadzonej transformacji: „dawnych działaczy gospodarczych”.
Oczywiście była to nieprawda, ponieważ PTE w pierwszej połowie lat 90. zrzeszało przede wszystkim pracowników naukowych, ale również działaczy gospodarczych, którzy mieli swoje branżowe stowarzyszenia i kluby biznesowe, których nastąpił wysyp w tym czasie (BCC, Związek Pracodawców Polskich, Lewiatan, Chrześcijańskie Stowarzyszenie Pracodawców itd.).
Ponadto w środowisku PTE były wypracowywane oceny, projekty i rekomendacje gospodarki rynkowej, a zwłaszcza modelu Społecznej Gospodarki Rynkowej (SGR). O niektórych z nich jest mowa w cytowanych przez A. Jakubowicza pracach, a zawłaszcza w książce W. Kieżuna. To właśnie PTE organizowało seminaria i współpracę z Fundacją L. Erharda, to PTE propagowało ten model gospodarczy wydając wiele publikacji o SGR, to PTE wydało książkę Erharda P.T. „Dobrobyt dla wszystkich”. Nikt z rządzących ani „niezależnie myślących ekonomistów” w TEP nie zwracał na to uwagi, a szkoda. Ekonomiści w PTE i poza PTE nie krytykowali gospodarki rynkowej jako takiej, tylko krytykowali przyjmowaną w transformacji przyjęty rynkowy skrajny liberalizm
To ci „ekonomiści starej daty” propagowali ów model, (zapisany w art. 20 Konstytucji). Czy na tym polegała ich niejednoznaczność, stanowiąca przesłankę powołania TEP?. Środowisko założycieli TEP, „niezależnie myślących ekonomistów” nie chciało słuchać, jak piszą w dokumentach założycielskich, głosów krytykujących prorynkowe reformy gospodarcze. Woleli powołać nieliczne własne TEP.
Zasypywany zaszczytami – za co?
Oprócz powyższych wyróżnień, nagród i funkcji L. Balcerowicz był honorowany obficie tytułem honoris causa uniwersytetów w Polsce i za granicą.
Przyznawane tytuły doktora honoris causa :
1993Aix-en Profance Francja.
1994 Sussex Wielka Brytania.
1996 DePaul University of Chicago USA).
1998 Uniwersytet Szczeciński.
1998 Uniwersytet im. Mikołaja Kopernika w Toruniu.
1998 Dundee University (Wielka Brytania).
1998 Staffordshire University (Wielka Brytania).
1999 Uniwersytet Ekonomiczny w Bratysławie.
2001Uniwersytet Europejski Viadrina we Frankfurcie n/Odrą (Niemcy).
2002 Uniwersytet del Pcifico w Limie (Peru).
2002 Uniwersytet „Alexandra Ioan Cuza” w Jassach (Rumunia).
2004 Uniwersytet im. Georgia Mecatora Duisburgu (Niemcy).
2006 Akademia Ekonomiczna w Katowicach.
2006 Uniwersytet w Poznaniu.
2006 Akademia Ekonomiczna we Wrocławiu.
2006 Uniwersytet Gdański.
2007 Szkołą Główna Handlowa w Warszawie.
2008 Uniwersytet Nowej Południowej Walii w Sydney, Australia.
2010 Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie.
2010 Uniwersytet Babes-Boyai w Napoca Cluj, Rumunia.
2010 Akademia Studiów Ekonomicznych w Mołdawii.
2010 Wolny Uniwersytet Burgas, Bułgaria.
2011 Rosyjska Prezydencka Akademia Gospodarki Narodowej i Administracji Publicznej.
2011 Wyższa Szkoła Ekonomii – Państwowy Uniwersytet Badawczy w Moskwie.
2011 Central Connecticut State University (2011).
2013 Narodowy Uniwersytet Charkowski im. Wasyla Karazina, Ukraina.
2014 St. John’s University, Nowy Jork,
2015 Uniwersytet Gospodarki Komunalnej im. Beketowa, Charków, Ukraina.
2015 Politechnika Lwowska Lwów
2015 Universidad Francisco Marroquín​, Gwatemala.
W sumie 30 tytułów. Swoisty rekord!.
Przedstawiona wyżej specyfikacja nagród wyróżnień i atencja to kwestia, jak pisze A. Jakubowicz, niezłomnego charakteru, odwagi i nasycenia ideologią neoliberalną.
Ocenę częstotliwości tych nagród i zaszczytów oraz intencji, jakie im przyświecały oraz zasług, za które otrzymywał te zaszczyty pozostawiam ocenie Czytelników.
Balcerowicz przeciw Konstytucji
Pragnę jedynie odnieść się do dwóch nagród: 1992 Nagroda Ludwika Erharda (Niemcy), 2002 Nagroda Fundacji Fasela za zasługi dla społecznej gospodarki rynkowej. Jako kilkakrotny uczestnik dorocznych seminariów i gość fundacji im. Ludwika Erharda w Bonn. (siedziba fundacji mieści się w skromnym domu Erhardów w Bonn), miałem okazję zgłębiać tajniki społecznej gospodarki rynkowej u źródła.
Obie nagrody dotyczą zasług dla społecznej gospodarki rynkowej. Fundacja Ludwika Erharda propaguje właśnie zasady i mechanizmy społecznej gospodarki rynkowej. Na dorocznych seminariach były omawiane i dyskutowane zasady społecznej gospodarki rynkowej na przykładzie Niemiec, jaką realizował Ludwik Erhard. Wykładowcami na tych seminariach są znawcy społecznej gospodarki rynkowej. Wykładowcy niemieckich uniwersytetów ekonomicznych i byli współpracownicy Erharda, autorzy książek o społecznej gospodarce rynkowej.
Najogólniej rzecz biorąc społeczna gospodarka rynkowa opiera się na organizowaniu przez państwo warunków do działania mechanizmów rynkowych, wyzwalaniu przedsiębiorczości, konkurencji i solidaryzmie społecznym przy przestrzeganiu pełnego zatrudnienia (dlatego społeczna).
Pragnę jednocześnie poinformować, że Polska jako chyba jedyny kraj ma zapisany w Konstytucji właśnie model społecznej gospodarki rynkowej. W art. 20 Konstytucji RP czytamy: „Społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczpospolitej Polski”.
Leszek Balcerowicz wprowadzając model gospodarki rynkowej w Polsce okazał się zdecydowanym przeciwnikiem takiego modelu gospodarki. Bowiem model, jaki w Polsce został wprowadzony za sprawą reform Balcerowicza nie miał nic wspólnego ze społeczną gospodarką rynkową. Był jej przeciwstawieniem. Dlaczego więc został nagrodzony przez te dwie fundacje za coś czego był zdecydowanym przeciwnikiem, co udowodnił w praktyce swojego działania?.
Liberalizm w gospodarce to model skrajnie liberalnej gospodarki rynkowej – niewidzialna ręka rynku, zero państwa w gospodarce, skrajna wolność gospodarcza (tak daleko posunięta, że w warunkach przejścia z gospodarki socjalistycznej stwarza pole do bezkarnych nadużyć, działania mechanizmów mafijnych niwelujących zdrową konkurencję i alokację kapitału, Akumulacja kapitału służy zagarnianiu majątku narodowego, a nie do nowych zastosowań na rynku.).
Nigdzie na świecie nie ma takiego modelu gospodarki liberalnej. Nawet w najbardziej liberalnej gospodarce USA państwo chroni wewnętrzny rynek (żeby przypomnieć tylko ingerencje państwa w ochronie rynku stalowego przed stalą chińska i hinduską – Mittalem, który kupił większą część naszego hutnictwa). Ochrona rynku przez kraje Unii przed chińskimi butami, polskimi usługami (w UE tzw. doktryna usługowa) itp.
Mimo to, Balcerowicz z uporem i skutecznie, wbrew przyjętym standardom światowym, wbrew Konstytucji RP łamiąc w sposób oczywisty Art. 20 Konstytucji, wprowadza model gospodarki liberalnej. Mimo tego uzyskuje takie honory jak wyżej wymienione, nawet za działania sprzeczne z tymi, za które otrzymuje te nagrody i honory. Choćby tylko przytoczone wyżej dwie nagrody.
Pozostawiam czytelnikom ocenę i interpretację oraz intencje zasypywania nagrodami i honorami L. Balcerowicza.
Jak cynicznie muszą brzmieć słowa Balcerowicza wypowiadane dzisiaj na temat polityki ekonomicznej rządów w których nie pełni funkcji!.
W dyskusji na łamach Trybuny nr 253/2019 z 22 grudnia 2019 r Dawid Kopa słusznie zatytułował swój artykuł „Transformacja była katastrofą”.
Tak, była katastrofą, a nie sukcesem!. Jak można nazwać sukcesem gospodarkę, w której istniało przez te niespełna 30 lat dwucyfrowe (kilkanaście procent) bezrobocie, gdzie szerokie rzesze pracowników (pracobiorców) znalazło się na bruku, gdzie nastąpiła masowa emigracja, w większości wykształconych (na koszt państwa), pracowników, gdzie nie produkuje się finalnych wyrobów tylko montuje się z obcych elementów w większości wytworzonych przez obcych, gdzie państwo utraciło w większości narodową własność, gdzie istnieje ogromne zadłużenie (i w okresie transformacji ciągle rosło), gdzie nie ma żadnego narodowego produktu (marki polskiego produktu,), a te które istniały zostały przejęte przez obcych.
Brak własności potencjału narodowego, to utrata zysków (właściciel majątku jest właścicielem zysków uzyskanych z gospodarki i nim dysponuje). To pozbycie się własnego kapitału rozwojowego, który przeszedł do zagranicznych właścicieli, który w większości był i jest transferowany do macierzystych zagranicznych korporacji. Pozbawienie się własnego kapitału na rzecz obcych powodowało, że polska gospodarka na rozwój i finansowanie bieżących potrzeb państwa) musiała się zadłużać.
Wykonawca polityki niszczenia
Model gospodarki liberalnej był i jest bardzo dobrą przykrywką do realizacji tej destrukcyjnej polityki transformacji. Pozwolił on bowiem na całkowite otwarcie (nieprzygotowanej po socjalizmie polskiej gospodarki) przed obcym kapitałem (to również traktat przedakcesyjny do UE) ze wszystkimi tego konsekwencjami i patologiami, które dopiero teraz ujawniają się szerzej w przestrzeni publicznej. Propaganda pod przykrywką gospodarki liberalnej wykazywała Polakom, że polska gospodarka nie podołała konkurencji i musi być zastąpiona kapitałem zagranicznym, wpajano, że to co polskie to złe. W wyniku takiej polityki (plus ulgi dla kapitału zagranicznego) polskie przedsiębiorstwa traciły rynki i zadłużały się, co m.in. umożliwiało kupowanie ich za bezcen (przy korupcjogennych ich wycenach).
Straciliśmy więc potencjał ekonomiczny i własność, kapitał w większości znalazł się w obcych rękach i polska gospodarka została zalana kapitałem spekulacyjnym. Kapitał spekulacyjny dziś jest a jutro może go nie być, i co wtedy?. A potencjał ekonomiczny polski – gdyby był polski – pozostałby na naszej ziemi. Obcy w każdej chwili może uciec, co już ma miejsce (vide fabryka samochodów w Tychach). Ma jednak narodowość.
Dzisiaj już nie można było zbombardować i zniszczyć. Dlatego innymi metodami, adekwatnymi do dzisiejszych czasów i możliwości, został zniszczony polski przemysł (nawet dosłownie) co obrazuje w Trybunie cytowany wyżej Dawid Kopa.
Właśnie polityka Balcerowicza stwarzała warunki i możliwości niszczenia gospodarki polskiej.

Nie jest wcale tak różowo

Coraz trudniej pokonywać bariery, mogące osłabić polską gospodarkę i zagrozić jej rozwojowi. Przedsiębiorcy nie dają rady, a władza nie pomaga.

 

Oto kilka głównych, zdaniem ekspertów, dzisiejszych zagrożeń dla rozwoju Polski oraz jej gospodarki:
1. Zapaść demograficzna.
2. Niska strukturalna efektywność wykorzystania własnych zasobów.
3. Pogłębianie się niespójności i atomizacji społecznej.
4. Deficyt zasobów pracy.
4. Wzrost wynagrodzeń przekraczający dynamikę wydajności pracy, co może prowadzić do stopniowego wytracania konkurencyjności polskiej gospodarki.
5. Ryzyko szybkiego zwiększenia się długu publicznego w okresie nadchodzącej dekoniunktury.
6. Liczne działania lub zapowiedzi działań rządu destabilizujące sytuację i rachunek ekonomiczny podmiotów gospodarczych (np. podatek solidarnościowy, zmiany w systemie kierowania składek na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, zmiany w projekcie pracowniczych planów kapitałowych.
7. Regionalne i środowiskowe asymetrie w poziomie rozwoju, niskie współczynniki zatrudnienia, społeczno-ekonomiczna marginalizacja niektórych regionów kraju.
8. Niski poziom innowacyjności, w tym niski poziom cyfryzacji gospodarki oraz państwa
9. Zjawiska zamknięcia się w dotychczasowych ramach instytucjonalnych, nieprzystających do wymogów rewolucji cyfrowej.
10. Wszechwładza priorytetu celów krótkookresowych. Symptomatyczne jest tu, że Polska nie posiada ogólnokrajowego, profesjonalnego centrum diagnoz i studiów. Brak takiego zaplecza decyzyjnego negatywnie wyróżnia Polskę na tle innych krajów UE.

 

Koniunktura kiedyś się skończy

Takie właśnie są najważniejsze wnioski, sformułowane przez ekonomistów uczestniczących w konferencji zorganizowanej przez Komitet i Instytut Nauk Ekonomicznych PAN oraz Polskie Towarzystwo Ekonomiczne.
W konferencji wzięli udział m.in. profesorowie Marek Belka, Bogusław Fiedor, Stanisław Gomułka, Marian Gorynia, Witold Orłowski, Jerzy Hausner, Elżbieta Mączyńska, Ryszard Rapacki, Jerzy Wilkin, Andrzej Wojtyna.
Zdaniem uczestników, obecna dobra koniunktura samoczynnie podtrzymuje wzrost w dłuższym okresie. Ma jednak to do siebie, że się cyklicznie waha. Zawsze przyszłe problemy zaczynają się w okresie dobrej koniunktury a właściwe działania dostosowawcze należy podejmować zanim koniunktura osłabnie. Na tym właśnie zasadza się prowadzenie polityki zapobiegającej huśtawce cyklów.
Niestety, w polskim przypadku mamy do czynienia w dużej mierze z polityką sprzyjającą wahaniom cyklicznym.
W rezultacie, kiedy nastąpi silniejsze osłabienie tempa wzrostu nie będziemy dysponowali możliwościami stymulacji wzrostu na drodze zwiększenia wydatków publicznych lub obniżenia stóp procentowych.

 

Mali pozostają małymi

Stopniowo pogarsza się demografia polskich przedsiębiorstw. Ciągle rośnie liczba małych przedsiębiorstw, natomiast zbyt mało z nich staje się firmami średnimi, które umiędzynarodowiałyby swoją działalność, jak ma to miejsce w Niemczech.
W naszym przypadku jest to szczególnie istotne, bowiem to właśnie przedsiębiorstwa średnie stanowią często zaplecze wytwórcze dla przedsiębiorstw zagranicznych, a jednocześnie mogą być ich rynkową przeciwwagą. Stają się one „miękkim podbrzuszem” polskiej gospodarki. I dlatego strukturalna polityka gospodarcza powinna być znacznie mocniej ukierunkowana na przeciwdziałanie temu zagrożeniu.
Generalnie, dziś dobrze radzimy sobie z problemami koniunkturalnymi, ale zaniedbujemy rozwiązywanie problemów strukturalnych. W sumie, wciąż jesteśmy silni – ale tracimy siłę rozwojową.

 

Państwo autorytarnej mobilizacji

Wprawdzie nasza gospodarka nadal pozostaje na ścieżce względnie zrównoważonego wzrostu, to jednak nie są podejmowane reformy strukturalne i instytucjonalne, które zapobiegałyby jej stopniowemu dryfowaniu w stronę wzrostu niezrównoważonego i niskiego.
Polskę może dotknąć relatywne pogarszanie się miejsca, jakie zajmuje obecnie w międzynarodowym podziale pracy.
„Państwo autorytarnej mobilizacji”, jakim obecnie jesteśmy, w krótkiej perspektywie zyskuje na operacyjnej sprawności – kosztem jednak radykalnego ograniczenia potencjału rozwojowego i stworzenia podstaw do głębokich społecznych podziałów i ostrych konfliktów.

 

Potrzebne elementarne zaufanie

Ład konstytucyjny rodzi się i jest modyfikowany w następstwie refleksji i dyskusji wielu podmiotów, w której mieszają się interesy i racje. Przy czym te drugie wynikają ze strategicznej wyobraźni uczestniczących w dyskursie aktorów.
Aby jednak w ogóle mogli oni podjąć strategiczny dialog muszą oni sobie elementarnie ufać. Przedsiębiorczość i innowacyjność rozwijają się tylko w warunkach specyficznego ekosystemu gospodarczego, który może być tylko częściowo i stopniowo kształtowany przez administrację publiczną. I to taką, która jest politycznie niezależna i wysoce profesjonalna.
Podstawową składową tego systemu stanowią firmy, które są otwarte i zdolne do współdziałania z innymi. Jeśli myśli się o rozwoju, a nie tylko o utrwalaniu określonego stanu, to oddziaływanie odgórne ma sens tylko wtedy, kiedy napotyka na współgrające z nim oddziaływanie oddolne.
Choć przeważnie mniej więcej wiadomo, jakie działania mogłyby usuwać blokady w naszym rozwoju, to często brakuje woli lub mechanizmów politycznych, aby takie działania podjąć.
Stąd też niemal każdemu czynnikowi rozwojowego potencjału Polski towarzyszy czynnik blokujący rozwój.
Istotna część tego potencjału jest marnotrawiona na walkę z problemami, które sami tworzymy.