Klimat, energetyka i węgiel

Dzisiaj dyskutujemy o górnikach mając na względzie strajk i podpisane porozumienie. Zapominamy, że przyczyną oczekiwanych zmian w górnictwie i energetyce są postępujące zmiany klimatyczne. Klimatolodzy oceniają, że jeżeli nie powstrzymamy emisji gazów cieplarnianych, w krótkim czasie doprowadzi to do nieodwracalnych zmian klimatycznych, które będą katastrofalne dla Świata.

Z tego punktu widzenia skutki finansowe czy gospodarcze czyli kryzys w niektórych branżach, regionach czy państwach, jak by to źle nie brzmiało ma trzeciorzędne znaczenie. Dlatego Polska powinna wspierać wszystkie działania służące ochronie klimatu, a nie być hamulcowym. Świat, Europa i Polska powinni podjąć szereg działań administracyjnych i rynkowych w celu ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Do działań administracyjnych zaliczam: sterowanie ceną za emisję co2, dotacje wspierające powstawanie źródeł energii bez emisyjnych, finansowanie badań zwiększających efektywność produkcji energii i jej magazynowania. Ich efektem powinno być obniżenie kosztów produkcji prądu ze źródeł odnawialnych poniżej kosztów produkcji energii z paliw kopalnych. Dalej sprawę załatwią procesy rynkowe.

Kluczem są przekształcenia w energetyce zarówno tej zawodowej jak i rozproszonej. Kolejność wykorzystywania źródeł energii przez system elektroenergetyczny powinien być następujący: fotowoltaika, elektrownie wiatrowe, energetyka wodna, geotermia, pompy ciepła, magazyny energii, energia jądrowa, spalanie biomasy, spalanie odpadów, spalanie gazu i spalanie węgla.

Najbardziej perspektywiczna wydaje się fotowoltaika z dwóch powodów po pierwsze dzisiejsze panele mają sprawność około 20% czyli istnieje jeszcze duża rezerwa w zakresie podniesienia sprawności, po drugie w związku nowymi rozwiązaniami konstrukcyjnymi maleje koszt produkcji paneli. Aby zwiększyć produkcję energii elektrycznej w systemie prosumęckim należy utrzymać dotacje, umożliwić korzystanie z tego systemu spółdzielniom mieszkaniowym i wspólnotom mieszkaniowym, wprowadzić przepis, że w nowo budowanych budynkach dach ma być albo z roślinnością albo z fotowoltaiką i zmienić przepisy prosumenckie tak aby, po rocznym rozliczeniu energii elektrycznej nadwyżkę można było do sieci sprzedać, a nie oddać za darmo. Spowoduje to wzrost mocy średniej instalacji prosumęckiej.

Największe pola do rozwoju energetyki wiatrowej widzę w turbinach wiatrowych umieszczonych w morzu oraz na terenach przemysłowych i po przemysłowych.

Ze względu na wymogi ochrony środowiska uważam, że są ograniczone możliwości budowania nowych dużych zbiorników wodnych. Tam gdzie to jest możliwe trzeba rozważyć budowę drugiego zbiornika za tym podstawowym, co stworzy Zespół elektrowni wodnej i szczytowo pompowej tak jak planowano zespół Włocławek Nieszawa. Można też modernizować istniejące hydroelektrownie co się dzieje.

Polska należy do krajów zasobnych w wody geotermalne. Wielkość zasobów według jednostek umownych starcza na pokrycie wszystkich potrzeb energetycznych Polski ze sporym naddatkiem. Technologia dla celów grzewczych istnieje i jest wykorzystywana. Dla wód gorących to są wymienniki ciepła dla wód ciepłych mogą być stosowane pompy ciepła. Nie ma jeszcze sprawdzonej technologii do przetworzenia wód geotermalnych o niskiej temperaturze w prąd elektryczny, chociaż pewne możliwości stwarza technologia ORC. Dlatego moim zdaniem trzeba przeznaczyć środki publiczne na badania w tym zakresie.

Pompy ciepła dają możliwość taniego ogrzewania budynków indywidualnych jak i budynków wielo mieszkaniowych. W skojarzeniu z fotowoltaiką daje to możliwość bez emisji co2 ogrzewania mieszkań. Są prowadzone próby, aby ciepło systemowe otrzymywać z dużych pomp ciepła. Zastosowanie pomp ciepła nie tylko ogranicza emisję co2, ale także wyklucza niską emisję pyłów i dymów. Szerokie zastosowanie pomp ciepła ogranicza wysoki koszt inwestycji. Ponieważ jest to bardzo dobre rozwiązanie państwo powinno je bardzo silnie wspierać modyfikując obecny system wspierania, w taki sposób aby składał się z trzech elementów: doractwa, dotacji i kredytu. Jeżeli klient bierze kredyt to koszty obsługi kredytu i pompy ciepła powinne być niższe od wcześniej ponoszonych kosztów na ogrzewanie. Relacja dotacji do kredytu musi zależeć od dochodów na członka rodziny. Trzeba też zlikwidować dotacje na inne typy ogrzewania. Gdyby taki system pomocy udało się wprowadzić wszystkie w tym bardzo biedne rodziny mogłyby przejść na nowoczesny system ogrzewania swoich budynków bez zwiększenia bieżących wydatków. Byłoby to z korzyścią dla jakości powietrza w Polsce i dla klimatu na Świecie.

Ponieważ OZE jest bardzo niestabilnym źródłem prądu zależącym od pogody oraz w polskim systemie elektro energetycznym występują w ciągu doby dwa szczyty zapotrzebowania na energię elektryczną o godzinach 11 i 18, potrzebne są bloki, elektrownie szczytowe i magazyny energii. Dzisiaj tą rolę spełniają elektrownie węglowe, gazowe i szczytowo pompowe. Zaczynają wchodzić magazyny akumulatorowe. Dzisiaj znane i sprawdzone są następujące systemy magazynowania energii: akumulatorowe, elektrownie szczytowo pompowe, elektroliza wodoru i skraplanie powietrza. Możliwe i zasadne jest tworzenie magazynów u odbiorców indywidualnych jak i u producentów i dystrybutorów energii. Magazynowanie o odbiorców indywidualnych przede wszystkim prosumentów złagodzi szczyty energetyczne i przyniesie korzyści finansowe i eksploatacyjne dla właścicieli. Ponieważ należy się spodziewać zwiększenia źródeł OZE w miksie energetycznym to powinna także rosnąć pojemność i moc zawodowych magazynów energii. Wydaje się, że bardzo dobrym miejscem do budowy dużych magazynów są istniejące elektrownie węglowe często pracujące pełną mocą tylko w czasie szczytów. Likwidacja najmniej efektywnych bloków i wstawienie w to miejsce magazynów energii spowoduje, że pozostałe będą pracowały z większą efektywnością, a elektrownia nie straci dochodów z rynku mocy. Koszt wybudowania takiego magazynu będzie niższy niż normalnie ponieważ część potrzebnej infrastruktury jest w każdej elektrowni. Takie budowanie magazynów umożliwi płynne przechodzenie z bloków węglowych na OZE. Z tych powodów należy wspierać finansowo budowę magazynów energii, a także objąć rynkiem mocy farmy wiatrowe i fotowoltaiczne. Będzie to je skłaniało ich właścicieli do budowy magazynów energii.

Energia jądrowa nie emituje gazów cieplarnianych, ale awaria może spowodować skażenie promieniotwórcze. Są w Polsce wyznaczone dwa miejsca gdzie mogą powstać duże elektrownie jądrowe. Jednocześnie pojawiły się nowe możliwości w energetyce jądrowej. Są to małe bloki o mocy od 15 do 200 MW. Wymagają one znacznie mniejszych stref ochronnych, buduje się je szybciej i taniej. Możliwe, że w miejsce istniejących bloków węglowych w istniejących elektrowniach i elektrociepłowniach można by postawić nowe małe bloki jądrowe adekwatne do konkretnych warunków. Trzeba sprawdzić czy opisany wyżej rozwój technologii produkcji i magazynowania prądu plus spalanie biomasy i odpadów pozwoli na wyeliminowanie wszystkich bloków węglowych bez konieczności budowy wielkich elektrowni jądrowych.
Ponieważ proces tworzenia biomasy wymaga pobierania dwutlenku węgla z powietrza, dlatego przyjmuje się że spalanie biomasy nie emituje gazów cieplarnianych. Ze względu na wysoki koszt transportu kotły biomasowe powinny być blisko miejsc występowania w dużych ilościach biomasy.
Spalanie odpadów jest także działaniem korzystnym dla klimatu ponieważ składowanie odpadów lub ich kompostowanie powoduje powstawanie metanu, który jest gazem kilkunastokrotnie bardziej cieplarnianym niż dwutlenek węgla. W Polsce istnieje opatentowana technologia która znakomicie się nadaje do spalania odpadów. Można zbudować nowy obiekt lub wykorzystać istniejącą infrastrukturę w elektrowniach, ektrociepłowniach i kotłowniach. Tą technologią jest wielopaliwowy kocioł pyrolityczno fluidalny zdolny spalać następujące paliwa: węgiel kamienny i brunatny, biomasę, odpady komunalne, osady pościekowe, odpady poubojowe, odpady roślinne, odpady przemysłowe. Przejście z jednego paliwa na inne odbywa się w sposób płynny bez wyłączenia pracującej instalacji. W przypadku gdy paliwem będą odpady komunalne proces technologiczny zaczynałby się od przyjęcia i segregacji odpadów na terenie istniejących lub nowo wybudowanych sortowni. Spalaniu odpadów podlegałyby tylko pozostałości po recyklingu materiałowym i oddzieleniu części niepalnych. Możliwości przerobowe tych spalarni powinny być dostosowane do ilości odpadów wytwarzanych w Polsce i powinny być one rozmieszczone tak, aby skrócić drogi transportowe odpadów. Ponieważ spalarnie w takiej technologii jest bardziej rentowne w porównaniu do składowania odpadów i tradycyjnych spalarni rusztowych więc mają zdolność kredytową. Państwo mogłoby wspierać kredytami dotowanymi budowę sieci takich spalarni w istniejących obiektach energetycznych.
Elektrownie gazowe emitują CO2 ale w znacznie mniejszej ilości niż elektrownie węglowe i z tego powodu są i będą przez jakiś czas rentowne. Do czasu istnienia elektrowni węglowych elektrownie gazowe powinny pracować pełną mocą przez maksymalną ilość godzin w roku. Z chwilą zaprzestania przez energetykę korzystania z węgla elektrownie gazowe powinny się stać elektrowniami szczytowymi. Jednocześnie powinien trwać proces przystosowania ich do spalania wodoru.

Spalanie węgla w energetyce powoduje obecnie emisje olbrzymiej ilości szkodliwego dla klimatu dwutlenku węgla, dlatego głównym celem jest likwidacja lub przekształcenie elektrowni węglowych. Do czasu zmian technologicznych elektrownie powinny kierować się rachunkiem ekonomicznym i efektywnością klimatyczną to znaczy, że powinny spalać tani dobry jakościowo węgiel. Niestety takiego węgla w Polsce jest bardzo mało. Tak więc do czasu wygaszenia bloków węglowych powinny one pracować głównie na węglu importowanym. Uważam, że odchodzenie od węgla powinno przebiegać raczej przez przekształcenie elektrowni niż ich likwidację. Myślę, że taka przykładowa przekształcana elektrociepłownia w dużym mieście docelowo naprzykład mogłaby się składać z dwóch bloków spalania odpadów, akumulatorowych magazynów energii, trzech 15 MW bloków jądrowych, bloku gazowego i farmy fotowoltaicznej zajmującej dachy i tereny wokół budynków. Ze starej elektrowni można by wykorzystać: systemy wyprowadzania energii, urządzenia oczyszczające i odprowadzające spaliny, kotły odzysknicowe, systemy przygotowania wody, budynki i inne urządzenia. Duże elektrownie i kopalnie węgla brunatnego (Bełchatów, Turoszów) i duże elektrownie węgla kamiennego usytuowane w terenach zielonych (np.: Połaniec, Dolna Odra) można przykładowo przekształcić technologicznie wykorzystując kotły gazowe, małe bloki jądrowe, magazyny energii, a tereny wokół elektrowni i kopalni wykorzystać na farmy wiatrowe i fotowoltaiczne.

Tak przeprowadzane zmiany w energetyce nie będą wymagały zwolnień grupowych. Ponieważ wszystkie proponowane rozwiązania są rentowne i zgodne z polityką Unii Europejskiej nie powinno być problemów z uzyskaniem pieniędzy zarówno od inwestorów prywatnych, banków jak i dotacji unijnych. Skoro pieniądze nie są ograniczeniem to szybkość przekształcenia energetycznego zależy od zmian w prawie i mocy produkcyjnych wykonawców inwestycji.

Efektem wyżej opisanych zmian w energetyce, a biorąc jeszcze pod uwagę że większość elektrowni węglowych powinna przejść na tańszy i lepszy węgiel importowany będzie wygaszanie pracy większości kopalni. Nastąpi to znacznie szybciej niż zawarto w porozumieniu z górnikami. Dłużej będą pracować kopalnie wydobywające węgiel koksujący służący do produkcji stali. Pozostaje do rozwiązania problem ze zwalnianymi pracownikami kopalń. Trzeba zastosować rozwiązanie wielo warstwowe. Po pierwsze trzeba wykorzystać infrastrukturę i majątek wygaszanych kopalni. Na ich terenach można zorganizować przedsiębiorstwa z zakresu energetyki takie jak opisane wyżej magazyny energii, spalarnie odpadów, elektrolizery wodoru, można też sprawdzić czy można umieścić małe elektrownie jądrowe w podziemiach kopalń co byłoby bezpiecznym rozwiązaniem w przypadku awarii reaktora. Można też wzorem Niemiec przeznaczyć niektóre kopalnie na elektrownie szczytowo pompowe wykorzystując dużą różnice poziomów i instalacje do odwodnienia chodników kopalnianych. Należałoby też stworzyć fundusz wysokiego ryzyka, który dysponowałby majątkiem po kopalniach i kapitałami, który oferowałby wyjątkowo dobre warunki znacznie lepsze niż występują na rynku dla osób z dobrymi pomysłami i dla startup-ów z Polski i zagranicy. Warunkiem byłoby uruchomienie działalności na terenie byłej kopalni lub w jej pobliżu i zatrudnienie byłych pracowników górnictwa jeżeli posiadają odpowiednie kwalifikacje. Dla pozostałych pracowników: wcześniejsze emerytury którzy mają mniej niż 5 lat do emerytury górniczej, bezpłatne kursy dla nauki nowego zawodu wraz ze stypendium zapewniającym godne życie na czas nauki i bezterminowe zasiłki dla bezrobotnych. Ponadto aby zapewnić dobre warunki do inwestowania Państwo musi przyśpieszyć na terenie Śląska remonty i budowę nowych połączeń drogowych i kolejowych, budowę szybkiego Internetu, sieci telefonicznej 5G i innych niezbędnych urządzeń infrastrukturalnych.

Jeżeli uda się wprowadzić wcześniej opisane rozwiązania to Polska może znacznie przyśpieszyć transformację energetyczną. Poprawi się jakość powietrza w Polsce, będziemy mogli otrzymać maksymalną kwotę z funduszu sprawiedliwej transformacji, realny stanie się do osiągnięcia cel neutralności klimatycznej do 2050 roku, poprawi się jakość prądu w sieci`, spadnie cena prądu co poprawi konkurencyjność naszej gospodarki. Jest więc o co powalczyć.

Prąd 2019

Rzutem na taśmę, na dwa dni przed Sylwestrem, rządzący „obronili” cenę prądu. Rachunki za energię elektryczną mają być w roku 2019 tak samo niskie – tak samo wysokie – jak w minionym roku.

 

Podwyżki cen były „gwoździem do trumny” polskich rządów od zawsze. Zresztą pewnie nie tylko polskich. Końcem ery rządów Władysława Gomułki stała się zapowiedź podwyżki cen żywności w grudniu 1970 roku. Co zadziwiające – tuż przed świętami. Sześć lat później, zaordynowana przez premiera Piotra Jaroszewicza podwyżka cen żywności przetrwała zaledwie 24 godziny. Premier zapowiedział ją 24 czerwca, a odwołał już 25 czerwca.

W 1980 roku jedną z najistotniejszych przyczyn wybuchu strajków były rosnące ceny, zwłaszcza żywności. Wśród 21 postulatów znalazło się żądanie wprowadzenia tzw. dodatku drożyźnianego, rekompensującego wzrost cen. Na fali ogólnego niezadowolenia, z władzą pożegnał się Edward Gierek.

Jestem pewien, że tamte „koszmarne dni” rządzących nie raz budziły w nocy Jarosława Kaczyńskiego. Zaserwować wyborcom, w roku wyborczym, drakońską podwyżkę cen energii elektrycznej? Jak ich przekonać, że to „dobra zmiana”?

 

Prąd w prądzie

Rachunki płacimy. Ale zbyt rzadko zastanawiamy się, za co tak naprawdę płacimy. Jest grupa towarów będących „złotą żyłą” ministrów finansów. Wyroby tytoniowe, alkohol, benzyna. I od jakiegoś czasu właśnie energia elektryczna. W cenie paczki papierosów jedynie 10 do 15 proc. to koszt produkcji. Resztę stanowią podatki. Podobnie jest z butelką wódki. W przypadku używek taka polityka cen ma uzasadnienie – państwo świadomie stara się ograniczać dostępność szkodliwych produktów. Ale w przypadku energii elektrycznej „prądu w prądzie” jest również niewiele.

Spójrzmy na rachunek za prąd. W moim, cena samego prądu stanowi jedynie 44 proc. płaconej kwoty. Niemal drugie tyle firma energetyczna dolicza sobie za przesłanie energii elektrycznej. W tym również za straty podczas przesyłu. A te w znacznym stopniu wynikają z fatalnego stanu polskich sieci. Co dalej? Opłata przejściowa – rekompensata dla wytwórców energii elektrycznej za zerwane kontrakty terminowe w 2007 roku. Opłata jakościowa – zrzutka na rozwój sieci energetycznych. Opłata OZE – kolejna zrzutka, tym razem na rozwój odnawialnych źródeł energii (w roku 2018 wyjątkowo wynosiła 0 zł).

Jakby tego było mało, dochodzi akcyza. Do jej doliczania do rachunku za energię elektryczną zobowiązuje nas dyrektywa unijna. Ale w Polsce wysokość akcyzy należała dotychczas do jednej z najwyższych. Na przykład w Hiszpanii akcyza na prąd jest dziesięć razy niższa.

Jeszcze tylko 23 proc. VAT-u. I już wiemy, dlaczego tyle płacimy za prąd. Wniosek pierwszy: podatki trzeba płacić. Ale czy słusznym jest upychanie najróżniejszych opłat i podatków w cenie produktów, które musimy kupować? Możemy przyjąć noworoczne zobowiązanie o rzuceniu palenia. Ale nie o wyłączeniu prądu w naszym domu.

 

ETS

ETS – to Europejski System Handlu Emisjami. Wprowadza opłaty za emisję do atmosfery dwutlenku węgla. Każda fabryka emitująca CO2 musi mieć wykupioną odpowiednią ilość uprawnień do emisji dwutlenku węgla. A tymi handluje się na specjalnych giełdach. To właśnie ostry wzrost cen uprawnień emisyjnych CO2 wywołał całe zamieszanie z cenami prądu. Jeszcze niedawno za emisję do atmosfery tony dwutlenku węgla płaciło się około 4 euro. Obecnie już niemalże 20 euro.

Producenci prądu z energii słonecznej i siły wiatru podwyżki nie odczują. Bo ich instalacje nie emitują ani grama dwutlenku węgla. W zdecydowanie gorszej sytuacji są elektrownie opalane gazem ziemnym. Muszą zakupić uprawnień do emisji 56 kilogramów CO2 na każdy wyprodukowany GJ (gigadżul) energii. Podwyżka cen uprawnień najbardziej uderza w producentów energii elektrycznej z węgla kamiennego i brunatnego. Tam każdy gigadżul prądu oznacza odpowiednio 95 i 110 kilogramów więcej dwutlenku w atmosferze.

Czy Sejm na swoim przedsylwestrowym posiedzeniu rozwiązał problem rosnących cen prądu związany ze wzrostem opłat za emisję dwutlenku węgla? Nie! Zrobił jedynie to, co Piotr Jaroszewicz czterdzieści kilka lat temu. Wypowiadając magiczne słowo: „zamrożenie cen” – chwilowo odwołał nieuchronną podwyżkę. Cen prądu w Polsce nie da się „zamrozić”. Bo koszty emisji CO2 będą dalej rosły. Wielu twierdzi, że za kilka lat nie będzie to już 20 euro za tonę CO2, ale 40-50 euro.

Póki co, jednymi z najniższych cen energii elektrycznej szczycą się Niemcy. Którzy zainwestowali w ogniwa słoneczne. Nieużytki rolne wypełniane są tam bateriami fotowoltaicznymi całymi hektarami. Klimat mamy podobny. Więc wniosek drugi jest oczywisty.

 

Budapeszt nad Odrą

Problem polega na tym, że najpierw trzeba uwierzyć w sens walki z emisją dwutlenku węgla do atmosfery. Bo przecież jeszcze niedawno wielu twierdziło, że globalne ocieplenie klimatu to plotki rozgłaszane przez nawiedzonych ekologów.

„Weźmy proszę państwa sprawę CO2 i pakietu klimatycznego. Co to jest? Ktoś, kto próbuje wmawiać, że to ma jakieś znaczenie dla klimatu, jest po prostu śmiechu warte” – twierdził Jarosław Kaczyński zaledwie siedem lat temu. I jeśli szukamy odpowiedzi na pytanie, dlaczego rządzący zostali zaskoczeni spodziewanym przecież wzrostem cen energii elektrycznej, to ta ignorancja prezesa PiS-u wiele wyjaśnia.

Fakty są jednoznaczne. W ciągu ostatnich 50 lat średnioroczna temperatura we Wrocławiu wzrosła z 8,5 oC do 10,5 oC. Dzisiejszy klimat Wrocławia jest taki jak Budapesztu pół wieku temu. Cieplej jest w całej Polsce. I na całym świecie. Jednocześnie naukowcy wyliczyli, że stężenie gazów cieplarnianych w atmosferze osiągnęło najwyższy poziom od ponad 800 tysięcy lat.

Kolejny wniosek jest dramatyczny: potrzeba realnych i skutecznych działań. A nie przekładania pieniędzy z kieszeni do kieszeni.

 

Z kieszeni do kieszeni

Co tak naprawdę zrobił w ostatnich dniach grudnia rząd Morawieckiego? I w ekspresowym tempie klepnęli posłowie i senatorowie, a prezydent podpisał. Obniżono akcyzę na energię elektryczną czterokrotnie i zmniejszono opłatę przejściową o 95 proc. W ten sposób na rachunkach za prąd uzyskano 4 miliardy złotych „oszczędności”. A budżet tyle ma stracić wpływów. Ale nie straci…

Unia Europejska ma świadomość, że polska energetyka oparta na węglu emituje do atmosfery wyjątkowo dużo dwutlenku węgla. I żaden rząd w krótkim czasie nie jest w stanie radykalnie zmienić tej sytuacji. Dlatego Polska, tak jak 10 innych państw UE będących w podobnej sytuacji, dostaje bezpłatnie pokaźną pulę uprawnień do emisji CO2. Rząd sprzedając na aukcjach uprawnienia polskim i zagranicznym firmom – po prostu zarabia. A jak cena uprawnień rośnie – rosną też zyski.

Nic w przyrodzie nie ginie. Eksperci szacują, że w bieżącym roku wpływy polskiego budżetu z aukcji uprawnień do emisji CO2 przekroczą 4 mld zł. Dokładnie tyle, ile wyniosą straty będące skutkiem niższej akcyzy i opłaty przejściowej. A te 4 miliardy rząd chce przekazać poprzez specjalny fundusz firmom energetycznym. Jako rekompensatę za drożejące uprawnienia do emisji CO2.

Które – i to najśmieszniejsze – chwilę przedtem sam im sprzedał.

Kiedyś wykładowcy będą na tym przykładzie tłumaczyli studentom zasady kreatywnej księgowości. Bo w złotówkach rachunek się zgadza. Ale do atmosfery nie wypuszczamy ani grama mniej dwutlenku węgla.

 

Stary, dobry PRL

Bezpłatne obdarowywanie niektórych krajów Unii uprawnieniami do emisji CO2 ma swój cel. Co najmniej połowa zysków ze sprzedaży uprawnień powinna być przeznaczana na modernizacje i nowe inwestycje w energetyce. Nie na zasypywanie dziur w budżecie.

Eksperci wyliczyli, że do 2030 roku Polska powinna zainwestować 240 miliardów złotych w modernizację tradycyjnej energetyki i rozwój OZE (odnawialne źródła energii). Do tego dochodzi kolejne 200 miliardów – na modernizacje i ocieplenia budynków. W sumie 440 miliardów złotych – więcej niż roczny polski budżet.

Nic dziwnego. Polskie elektrownie i sieci przesyłowe są stare. Ponad 70 proc linii napowietrznych ma ponad 25 lat. To między innymi dlatego straty w przesyle energii elektrycznej sięgają 12 proc. – znacznie więcej niż w innych państwach. Średni wiek turbozespołów w elektrowniach przekracza 40 lat.

Tak przy okazji – kamyczek do ogródka tych, którzy za wszelką cenę chcą wymazać 45 lat PRL z historii. A przecież nawet do domów najbardziej zagorzałych „poprawiaczy historii” energia elektryczna płynie z elektrowni i po słupach wtedy postawionych.

 

OZE

W połowie ubiegłego roku Komisja Europejska, Parlament Europejski i Rada UE uzgodniły zapisy nowej dyrektywy o odnawialnych źródłach energii (OZE). W 2030 roku jedna trzecia energii w Unii Europejskiej ma pochodzić z farm wiatrowych, fotowoltaiki, elektrowni wodnych i innych źródeł niż paliwa kopalne.

Nie obawiajmy się nagłego zamykania kopalń węgla kamiennego i brunatnego. Ale w miejscu kończącego swój żywot trójkąta energetycznego KAP (Konin, Adamów, Pątnów) nie mogą powstawać nowe odkrywki. Prócz budowanych obecnie, nie mogą być projektowane kolejne elektrownie spalające węgiel.

 

Walka z wiatrakami

PiS rozpoczął swoje rządy od bezlitosnej walki z wiatrakami. Znowelizowana ustawa o OZE doprowadziła elektrownie wiatrowe na skraj upadłości. W 2016 roku poniosły one straty sięgające w sumie 3 mld złotych. Zaś zgodne z pisowskimi normami, nowe farmy wiatrowe mogą powstawać w Polsce w zasadzie tylko na pustyni.

Dlatego należy odnotować fakt, że pół roku temu rząd PiS-u wycofał się z niektórych najbardziej niekorzystnych zapisów dotyczących energetyki wiatrowej. Może Jarosław Kaczyński zrozumiał, że może nakazać swoim posłankom i posłom głosowanie za „zamrożeniem” cen prądu. Ale ocieplania klimatu to nie zatrzyma.