Polki walczą w Luksemburgu

Polskie tenisistki grają w luksemburskim Esch-sur-Alzette w turnieju Grupy I Strefy Euro-afrykańskiej Pucharu Federacji. W rywalizacji uczestniczy sześć zespołów podzielonych na dwie grupy. Stawką jest prawo gry w barażu o awans na zaplecze światowej elity.

Od 2020 roku format rozgrywek w Pucharze Federacji uległ zmianie. Nie ma już Grupy Światowej I i II, a w ich miejsce odbędzie się po raz pierwszy w kwietniu 2020 roku w Budapeszcie turniej finałowy z udziałem 12 zespołów. I o możliwość rywalizowanie w tym towarzystwie toczy się teraz rywalizacja w Luksemburgu, z udziałem sześciu drużyn, oraz równolegle w Tallinie, gdzie o awans do kwietniowych baraży bije się siedem ekip. Do dalszych gier przejdą po dwa najlepsze zespoły w tych grupach.
Polki w Luksemburgu w fazie grupowej zmierzą się z zespołami Turcji i Słowenii i jeśli zajmą pierwszą lub drugą lokatę, w sobotę zmierzą się odpowiednio z pierwszą lub drugą drużyną z drugiej grupy, w której rywalizują Serbki, Szwedki i ekipa gospodyń turnieju. Dopiero dwa zwycięskie zespoły w sobotnich meczach uzyskają awans do kwietniowego turnieju barażowego, w którym zagrają z wyłonionymi na podobnych zasadach dwoma ekipami z turnieju w Tallinie (zagrają w nim Austria, Bułgaria, Chorwacja, Estonia, Grecja, Włochy i Ukraina). Ewentualna wygrana w barażach (17-18 kwietnia 2020) pozwoli awansować do rozgrywanych w lutym 2021 meczów kwalifikacji. To ich zwycięzcy zagrają w kwietniu 2021 roku w turnieju dla elity. Dosyć to skomplikowany system awansu, ale taki został wymyślony przez działaczy Światowej Federacji Tenisowej (ITF) i nie ma co z tym dyskutować, tylko trzeba grać.
Tym bardziej, że nowe zasady rywalizacji pozwalają na znaczne skrócenie drogi awansu do światowej elity. Teraz drużyny występujące na szczeblu kontynentalnym mogą w ciągu zaledwie 15 miesięcy dojść do etapu walki o triumf w Pucharze Federacji, rzecz jasna przy założeniu, że będą wygrywać wszystkie mecze . Wcześniej nie było to możliwe w tak krótkim czasie, ponieważ trzeba było zakwalifikować się do Grupy Światowej II (pierwszy sezon) i Grupy Światowej (drugi sezon), aby dopiero w trzecim roku zagrać o tytuł w elicie.
Trener naszej kadry tenisistek Dawid Celt na turniej w Esch-sur-Alzette powołał Magdę Linette (WTA 42), Igę Świątek (WTA 48), Magdalenę Fręch (WTA 163), Maję Chwalińską (WTA 212) oraz deblistkę Alicję Rosolską. Zaprosił też dodatkowo do ekipy 18-letnią Martynę Kubkę, która jednak nie została zgłoszona do gry.
Biało-czerwone w pierwszy mecz rozegrały w czwartek ze Słowenkami, a w piątek zmierzą się z ekipą Turcji. W barwach Słowenii wystąpiły Tamara Zidansek (WTA 75) i Kaja Juvan (WTA 123), dobrze znana Idze Świątek, bo obie często grały jako juniorki w debla, a dwa lata temu wspólnie zdobyły nawet złoty medal Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich w Buenos Aires. Ponadto w słoweńskim zespole znalazły się Dalila Jakupović, Nika Radisić i Pia Lovrić, a trenerem jest Andrej Krasavec.
Z kolei w zespole Turcji, którego trenerem jest Alaaddin Karagoz, do imprezy zgłoszone zostały Pemra Ozgen, Basak Eraydin, Berfu Cengiz, Ipek Oz, Ayla Aksu.
Polski zespół przed turniejem był uważany za faworyta do awansu, bo nasze reprezentantki w rankingu WTA stoją znacznie wyżej od rywalek, zwłaszcza Turczynek, z których żadna nie jest obecnie klasyfikowana w Top 200. Słowenki w rozegranym w środę spotkaniu wygrały jednak z nimi tylko 2:1, a o ich zwycięstwie przesądziła gra podwójna.
Zaplanowana na czwartek w godzinach popołudniowych potyczka biało-czerwonych ze Słowenkami rozpoczęła się o godz. 16:00 od pojedynku drugich rakiet obu ekip, w którym Iga Świątek zmierzyła się z Niką Radisić. Rakietą numer 1 w naszej drużynie jest Magda Linette, a jej przeciwniczką była Tamara Zidansek. Do gry podwójnej trener Celt wystawił Alicję Rosolską i Ige Świątek, natomiast Słoweńcy w deblowy bój posłali Dalilę Jakupović i Tamarę Zidansek. Wszystkie te potyczki zakończyły się po zamknięciu wydania.
W drugiej grupie turnieju w Esch Serbia zgłosiła do gry pojedynczej Ninę Stojanović i Olgę Danilović, a do debla Aleksandrę Krunić i Nine Stojanović (trenerem jest Tatjana Jecmenica). Szwedzi wystawili natomiast Johannę Larsson, Mirjam Bjorklund, Fanny Ostlund, Cornelię Listeri Julię Lovqvist (trener Mattias Arvidsson), zaś gospodarze, Luksemburg, postawili na Mandy Minellę, Eleonorę Molinaro, Laurę Correię, Tiffany Cornelius i Marie Weckerle (trenerem tej ekipy jest Anne Kremer).

Polki grają coraz lepiej

Słowenki oraz Turczynki będą przeciwniczkami polskich tenisistek w lutowym turnieju Grupy I Strefy Euroafrykańskiej Pucharu Federacji. Impreza odbędzie się w dniach 5-8 lutego w luksemburskim Esch-sur-Alzette w hali oraz na kortach twardych. Wcześniej jednak jest wielkoszlemowe Australian Open.

W sumie w grupie B rywalizować będzie sześć drużyn – podgrupę I stworzą Polska, Słowenia i Turcja, a podgrupę II ekipy Serbii, Szwecji i Luksemburga. Siedem kolejnych reprezentacji zagra w tym samych czasie w turnieju grupy A w Tallinie – w podgrupie I zmierzą się tam Ukraina, Chorwacja i Bułgaria, a w podgrupie II Estonia, Grecja, Włochy i Austria. Do kolejne fazy awansują po dwa najlepsze zespoły w każdej podgrupie i zagrają „na krzyż”, a potem finał. Zwyciężczynie grup A i B zmierza się w kwietniu w barażu o Grupę Światową II.
Od tego roku zmienia się format rywalizacji na najwyższym szczeblu rozgrywek, tj. w Grupie Światowej. Wzorem Pucharu Davisa rozegrany zostanie turniej finałowy z udziałem 12 drużyn. Zawody odbędą się w kwietniu w Budapeszcie.
Pewne występu są już Węgierki jako gospodarz, Czeszki (otrzymały tzw. dziką kartę) oraz finalistki ubiegłorocznej edycji – broniące trofeum Francuzki i Australijki. Pozostałe ekipy wyłonią lutowe kwalifikacje, w których zmierzy się w parach 16 zespołów.
Nasze tenisistki na razie o Grupie Światowej mogą jedynie marzyć. Ale trener polskiej kadry Dawid Celt może spoglądać w przyszłość z większym optymizmem. Najwyżej sklasyfikowana z Polek Magda Linette błysnęła właśnie wysoką formą, pokonując w pierwszej rundzie turnieju WTA w australijskim Hobart słynną Swietłanę Kuzniecową 7:6 (7-2), 7:6 (11-9). 34-letnia Rosjanka najlepsze lata kariery ma już za sobą, ale pokonanie mistrzyni wielkoszlemowych US Open i French Open zawsze ma wielką wartość i dodaje pewności siebie.
W najnowszym rankingu WTA Linette utrzymała 43. lokatę i wciąż jest najwyżej sklasyfikowaną z polskich zawodniczek. Druga rakieta w naszym kobiecym tenisie, Iga Świątek, awansowała w zestawieniu z 59. na 56. miejsce. Liderką światowej listy jest Australijka Ashleigh Barty, drugą lokatę zajmuje Czeszka Karolina Pliskova, a trzecią Japonka Naomi Osaka, która zepchnęła na czwarte miejsce Rumunkę Simonę Halep. Top 10 rankingu WTA uzupełniają: Ukrainka Jelina Switolina, Kanadyjka Bianca Andreescu, Szwajcarka Belina Bencić, Czeszka Petra Kvitova, Amerykanka Serena Williams i Holenderka Kiki Bertens.
Dla polskich fanów kobiecego tenisa z pewnością dobrą informacją są coraz wyższe lokaty innych naszych tenisistek. Katarzyna Kawa zajmuje obecnie 125. miejsce, Magdalena Fręch 186., Maja Chwalińska 215., a Urszula Radwańska 218. Cała czwórka przystąpiła w tym tygodniu do rywalizacji o awans do głównej drabinki wielkoszlemowego Australian Open. W tej imprezie pewne gry w singlu są już Linette i Świątek, a z panów Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak.