Prokuratura demaseczkuje się sama

Uff… Nikt przez zamaskowanych prokuratorów, życia pozbawiony nie będzie.

Pod koniec marca media zawalone były informacjami, że lekarzom i pielęgniarkom państwo nie jest w stanie zapewnić nawet maseczek i rękawiczek. O specjalnych kombinezonach nie wspominając. Niezabezpieczony personel medyczny zarażał więc siebie nawzajem i przy okazji pacjentów.
Okazało się jednak, że jest jedna instytucja państwowa, która pomyślała o swoich pracownikach i zdobyła dla nich wszystko. co na koronawirusa konieczne. Prokuratura to była.
Niebywały to sukces
Sukcesy w profilaktyce epidemicznej wzięły się stąd, że „W Prokuraturze Krajowej 24 marca 2020 r. powołany został Zespół do spraw koordynacji działań w powszechnych jednostkach organizacyjnych prokuratury w celu przeciwdziałania epidemii COVID-19”. Tak głosił komunikat wydany przez podwładnych Ziobry i Święczkowskiego 3 dni po powołaniu zespołu.
W ciągu tych 3 dni, nowo powołana struktura odniosła niebywałe sukcesy. „Wszystkie prokuratury mają zapewnione niezbędne środki ochronne, w tym środki dezynfekujące, maseczki, rękawiczki i kombinezony konieczne do bezpiecznego wykonywania czynności procesowych. W ramach swoich budżetów mają one również zabezpieczone środki na ten cel” – chwaliła się Prokuratura Krajowa.
Było zatem dobrze, a nawet lepiej. Wszak „mimo, tego powołany Zespół podjął działania w celu zabezpieczenia dostaw niezbędnych środków ochrony od wielu producentów, zmierzając do uzyskania znacznej ilości środków ochronnych, szczególnie maseczek i kombinezonów. Środki te zostały rozdzielone do poszczególnych jednostek prokuratury zgodnie z ich potrzebami” – radowali się twórcy komunikatu.
Biurka pełne maseczek
Kilka tysięcy siedzących przy swoich biurkach oskarżycieli, mających do dyspozycji sterty środków ochronnych, których brakuje w szpitalach, zakrawało na niezłe skurwysyństwo.
Prokuratura Krajowa dostała zatem dwa szybkie pytania. Jakie kwoty wyasygnował zespół prokuratorski na zakup środków ochronnych oraz jakie ilości tychże środków udało się przekazać wszystkim prokuraturom.
Pusta informacja
Dział prasowy PK zareagował błyskawicznie odpisując już po dwóch dniach. Krótko, i wyraźnie nie na temat. „Obowiązek zapewnienia środków ochronnych dla prokuratorów i pracowników prokuratury spoczywa na szefach powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury. Jest on realizowany w ramach budżetów prokuratur. Powołany w Prokuratury Krajowej zespół podjął działania wspierające prokuratury w zakresie zakupu środków ochrony w związku z nieokreślonym czasem trwania epidemii” – i szlus. Ani liczb, ani kwot. Na dodatek te trzy zdania miały się całkiem nijak do radosnego komunikatu.
Kilka telefonów do znajomych prokuratorów w różnych częściach krajów dowodziło, że Prokuratura Krajowa rozminęła się w komunikacie z prawdą i to mocno.
Opisywane przez Prokuraturę Krajową mierzenia temperatury wszystkim wchodzącym do prokuratur, maseczki i rękawiczki dla wszystkich oraz kombinezony dla każdego prokuratora udającego się do strefy zapowietrzonej kwarantanną, w większości rozmówców wzbudzały szczery śmiech. Regułą był bowiem brak tego wszystkiego. Nie było też pomocy czy choćby zainteresowania kogokolwiek z centrali, przygotowaniem do pracy w warunkach pandemii.
Zróbcie to sami
Było za to wydane 4 dni po komunikacie polecenie. 1 kwietnia na biurka szefów prokuratur pomniejszego szczebla spłynęło z PK pismo obligujące ich do „zabezpieczenia odpowiednich środków ochrony indywidualnej dla prokuratorów pełniących dyżury zdarzeniowe, uczestniczących w sekcjach i wykonujących inne, potencjalnie niosące zagrożenie czynności procesowe”.
Ani słowa o specjalnym zespole, zamówieniach środków przez centralę, rozdziale tego pomiędzy poszczególne prokuratury, czy jakiejkolwiek innej formie pomocy. Zamiast opiewanych w komunikacie sukcesów, suchy prikaz Zastępcy Prokuratora Generalnego żeby tym wszystkim zajęli się kierownicy poszczególnych jednostek.
Za primaaprilisowy żart uznali prokuratorzy jeszcze inne sformułowanie z polecenia, że obowiązkiem szefów jest „zabezpieczenie pracowników mających styczność z korespondencją wpływającą w formie papierowej”. Konkretów żadnych. Prokuratorzy głowią się zatem, czy wszyscy mający do czynienia z pismami powinni mieć tylko rękawiczki, czy może rękawiczki i maseczkę. Domniemuje się też, że cała poczta przychodząca powinna być – w myśl polecenia – dezynfekowana w specjalnym pomieszczeniu przez pracownika w szczelnym kombinezonie.
Śledczy zaopatrzeniowiec
Prokuratura Krajowa w poleceniu nie zająknęła się jakie maseczki czy rękawiczki mają mieć prokuratorzy. Nie wspomniała gdzie składać zamówienia i jakimi cenami się sugerować.
Najlepsze jednak, że szefami wielu prokurator są ludzie z nadania nowej władzy. Dla nich najważniejsza zatem jest kontrola. Wprowadzili zatem obowiązek sporządzania tygodniowego wykazu zużytych środków. Taki obowiązek mają w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Jest on o tyle łatwy do realizacji, że prokuratorzy wykazują zużycie na poziomie zerowym. Ani maseczek, ani rękawiczek przecież nie dostali.
Farma fejków
„Policja, jak i służby specjalne, monitorują to, co się dzieje w sieci. Namierzają te osoby i w odpowiednim momencie będą wyciągane daleko idące konsekwencje” – ostrzegał podających w internecie nieprawdziwe wiadomości szef MSWiA Mariusz Kamiński.
Typowym fejkiem jest opublikowane w sieci stwierdzenie Prokuratury Krajowej, że „Wszystkie prokuratury mają zapewnione niezbędne środki ochronne, w tym środki dezynfekujące, maseczki, rękawiczki i kombinezony konieczne do bezpiecznego wykonywania czynności procesowych”.
Czym, jak nie fejkiem jest podawanie przez Ministerstwo Zdrowia, że w Warszawie zmarło na koronawirusa 8 osób, gdy Trzaskowski wyciąga takich przypadków 18 i to wszystkich z warszawskim meldunkiem?
Gdyby zatem można szukającym fejków, podwładnym Kamińskiego coś doradzić, to może zajęliby się wszystkim, co wychodzi do internetu od polskich instytucji państwowych. Wyciągana w ostatnich czasach przez media skala publicznego kłamstwa przechodzi nawet dotychczasową pisowska normę.
Z rozgryzania łgarstwa płynącego z komunikatu PK wypływa jednak jeden pozytyw. Ponieważ podwładni Ziobry nie są wyposażeni w zabrany szpitalom sprzęt ochronny, nikt z tego powodu życia pozbawiony nie będzie.