Złe wieści

Setki protestów i tysiące skarg przeciwko uciążliwemu sąsiedztwu ferm przemysłowych wymusiły powstanie ustawy odległościowej. Niestety projekt proponowany przez Ministerstwo Środowiska ma tylko pozornie rozwiązać problem – w rzeczywistości umożliwia dalszą ekspansję ferm przemysłowych zwierząt w Polsce.
Brak prawdziwych konsultacji
Jako Koalicja Społeczna Stop Fermom Przemysłowym od lat protestujemy, uczęszczamy na komisje rolnictwa i środowiska, organizujemy konferencje, spotykamy się z samorządowcami, politykami i naukowcami, pokazujemy problem i możliwe rozwiązania. Ministerstwo Środowiska nie uwzględniło jednak w procesie konsultacji społecznych ani Koalicji, ani będących jej członkami lokalnych stowarzyszeń. Dodatkowo termin, jaki wyznaczono na nadesłanie uwag do projektu wyniósł zaledwie 7 dni. Ustawa nie wydaje się w związku z tym być tworzona z myślą o mieszkańcach okolic ferm. Świadczy o tym nie tylko zignorowanie nas w procesie konsultacji, ale również zamieszczenie w projekcie zapisów, które pozwolą na dalszą ekspansję ferm przemysłowych.

Odległość 500 metrów dla fermy na milion kurczaków

Przede wszystkim autorzy projektu ustalili, że fermy o wielkości 500 DJP i więcej (DJP – umowna jednostka liczebności zwierząt hodowlanych w gospodarstwie, odpowiadająca np. 250 kurom) mogą być budowane już w odległości 500 metrów od budynków mieszkalnych! Odległość ta jest w dodatku stała – nie zwiększa się wraz z wielkością fermy.
Granica 500 metrów ma tylko jedno uzasadnienie – nie zaszkodzi dalszej ekspansji ferm. Taka odległość nie stanowić będzie bowiem żadnego zabezpieczenia dla zdrowia i komfortu mieszkańców – z badań międzynarodowych wynika, że dla ochrony zdrowia należy w dużo większym stopniu ograniczyć bliskość, a także ilość i kumulację wielkich ferm przemysłowych w pobliżu siedlisk ludzkich.
Przykładowo badania przeprowadzone w Holandii wykazały, że patogeny alarmowe LA MRSA (szczepy gronkowca złośliwego odpornego na metycylinę) znajdowane były w odległości 1000 metrów od ferm. Oddalenie fermy o 500 m stanowi więc realne zagrożenie zdrowia, a nawet zagrożenie epidemiologiczne (szczególnie, że badania przeprowadzone w Danii w 2016 roku wykazały, że nosicielami tego patogenu jest 88% świń).

Zagłębia kurze mogą przyjąć więcej mega ferm

W projekcie ustawy obliczono, że dzięki zaproponowanym odległościom (500 DJP i więcej = 500 m) nawet w najbardziej zafermionych powiatach, takich jak żuromiński i mławski, dalej będzie można budować potężne kurniki i chlewnie. W powiecie żuromińskim zostanie jeszcze 40% terenu do zagospodarowania pod mega fermy, a w mławskim 35%!
Co z istniejącymi śmierdzącymi fermami? Nic!
Ustawa odległościowa dostrzega palącą potrzebę uporania się z odorami zatruwającymi życie mieszkańców wsi. Zgodnie z tym, co jest zapisane w projekcie, ma ona przyczynić się do zmniejszenia konfliktów społecznych i zjawisk takich jak depresja, napięcie, znużenie, problemy oddechowe, bóle głowy, nudności, podrażnienie oczu i gardłaoraz poprawić komunikację międzyludzką.
W konsekwencji ma doprowadzić do wzrostu wartości nieruchomości właścicieli działek sąsiadujących z fermami przemysłowymi. Projekt tym samym wskazuje na zagrożenia jakie niesie ze sobą takie sąsiedztwo, nie proponując żadnego rozwiązania dla już istniejących mega ferm.

Warunki zabudowy zamiast Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego

We wcześniejszych projektach, próbujących uporać się z zagrożeniami jakie niosą ze sobą fermy przemysłowe, pojawił się zapis uzależniający składanie wniosków na powstanie fermy od istnienia na danym terenie dokumentu, który go porządkuje (Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego MPZP). Obecny projekt nie uwzględnia tego postulatu, tym samym pozwalając na wydawanie pozwoleń na podstawie decyzji o warunków zabudowy, co skutkuje chaosem przestrzennym. Na obszarach nieobjętych miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego istnieje możliwość realizacji inwestycji niezgodnych z założeniami lokalnej polityki i szkodliwych dla lokalnej społeczności. Dodatkowo społeczność lokalna pozbawiona jest udziału w kształtowaniu swojego najbliższego otoczenia – gmina nie ma żadnej kontroli nad ilością oraz wielkością powstających inwestycji takich jak przemysłowe fermy zwierząt.

Szokujące śledztwo

Stowarzyszenie Otwarte Klatki opublikowało dziś wyniki śledztwa zrealizowanego ukrytą kamerą na jednej z ukraińskich ferm foie gras. Materiał pokazuje okrutnie ranione i karmione siłą gęsi, a także ignorowanie umierających na hali ptaków przez pracowników. Aktywiści będą w najbliższym czasie namawiali sklepy i restauracje do wycofania pasztetu strasburskiego z oferty.
Nagrania przekazane ukraińskiemu oddziałowi Stowarzyszenia Otwarte Klatki, będącego członkiem koalicji Anima International, zrealizowane zostały przez jednego z pracowników fermy. Udokumentował on szereg okrutnych praktyk stosowanych rutynowo wobec zwierząt. Ptaki są brutalnie przerzucane z ciężarówek do klatek, co powoduje u nich liczne obrażenia. W celu maksymalnego otłuszczenia wątroby w dół gardła aż do żołądka wpycha im się metalowe rurki posmarowane olejem maszynowym. Ranne lub martwe ptaki są pozostawiane wśród innych osobników, tworząc gnijący stos zwłok.
– Praktyki udokumentowane w tym filmie były wielokrotnie obserwowane na fermach foie gras na całym świecie, co oznacza, że pasztety strasburskie, sprzedawane w sklepach w Polsce jako rarytas, pochodziły i pochodzą z ferm równie okrutnych, jak ta – mówi Paweł Rawicki, wiceprezes Stowarzyszenia Otwarte Klatki – Karmienie siłą jest standardową praktyką na fermach foie gras i ma na celu utuczenie wątroby zwierząt tak, że pęcznieje ona do dziesięciokrotności swojej normalnej wielkości i ulega chorobom. Następnie ptaki poddawane są ubojowi, a ich „tłustą wątrobę” sprzedaje się jako pasztet strasburski – dodaje.
Proces pozyskiwania foie gras został uznany za na tyle okrutny, że już od 2000 roku tego rodzaju produkcja jest w Polsce nielegalna. Nadal jednak stłuszczone gęsie wątróbki importowane są z innych krajów. Obrońcy zwierząt zainicjowali dziś kampanię, w ramach której zbierają podpisy pod apelem do restauracji i sklepów o wycofanie z oferty pasztetu strasburskiego. Więcej szczegółów znaleźć można na stronie internetowej akcji.