Czy nastąpi wygnanie z raju?

130 państw świata planuje wprowadzenie zasady, że wielkie korporacje płacą podatki w miejscu, gdzie rzeczywiście funkcjonują. Zapewne jednak skończy się tylko na planach.
Pierwszego lipca bieżącego roku, po blisko dwu i półletnich negocjacjach, Polska wraz z 129 innymi państwami świata, wytwarzającymi łącznie ponad 90 proc. światowego produktu krajowego brutto, zdecydowała o wdrożeniu reformy międzynarodowych przepisów podatkowych. Jej celem jest likwidacja rajów podatkowych i doprowadzenie do płacenia podatków przez międzynarodowe korporacje w miejscu sprzedaży swoich produktów i usług. Od podjęcia decyzji, że trzeba reformować, do rzeczywistego wprowadzenia zmian, droga jest jednak jeszcze bardzo daleka.
Wśród sygnatariuszy porozumienia jest między innymi 10 największych światowych gospodarek: USA, Chiny, Japonia, Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Indie, Włochy, Brazylia i Korea Południowa. Według przygotowanego przez Polski Instytut Ekonomiczny raportu „Global taxes in the post – COVID-19 era”, reforma CIT (czyli podatku dochodowego od osób prawnych) przyniesie budżetom publicznym w sumie 115 miliardów dolarów.
Uzgodnione rozwiązania składają się z dwóch filarów. W ramach pierwszego, ma dojść do opodatkowania największych międzynarodowych korporacji, których skonsolidowane globalne roczne przychody przekraczają 20 mld euro. Wśród nich te mające marże zysku powyżej 10 proc. (to około 100 firm na całym świecie), będą musiały podzielić 20 – 30 proc. swoich globalnych dochodów pomiędzy kraje, w których sprzedają swoje usługi i produkty (tzw. market jurisdictions).
Drugi filar zakłada przyjęcie minimalnego globalnego podatku CIT w wysokości przynajmniej 15 proc. efektywnej stawki. Daniną tą, wdrażaną na poziomie poszczególnych państw, zostaną objęte międzynarodowe korporacje o rocznych przychodach w wysokości co najmniej 750 mln euro. Po wejściu tego rozwiązania w życie, międzynarodowe przedsiębiorstwa opodatkowane w danym państwie poniżej minimalnej stawki, zostaną w macierzystym kraju objęte dodatkowym podatkiem, do wysokości 15 proc.
Zostało zarazem przyjęte rozwiązanie, wspierane między innymi przez Polskę, na mocy którego z podatku wyłączono firmy prowadzące rzeczywistą działalność gospodarczą na terenie danego państwa (tzw. substance curve-out). Polski Instytut Ekonomiczny w raporcie „Niesprawiedliwość podatkowa w Unii Europejskiej. W kierunku większej solidarności w walce z unikaniem opodatkowania” policzył, że straty wynikające z wykorzystywania międzynarodowych transakcji do oszustw podatkowych oraz unikania płacenia podatków zmniejszają budżety państw UE o około 170 mld euro rocznie. – To początek światowej rewolucji podatkowej. Tak liczne poparcie dla projektu przygotowanego przez OECD (Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) pokazuje, jak palącym problemem jest nieuczciwy transfer zysków, niesprawiedliwa dystrybucja wpływów podatkowych czy funkcjonowanie rajów podatkowych. Polska od wielu lat jest orędownikiem reform w zakresie opodatkowania międzynarodowych korporacji i walki z rajami podatkowymi. PIE wielokrotnie wskazywał na konieczność załatania luki w europejskich systemach podatkowych. Dzięki minimalnej stawce CIT, budżety wszystkich krajów na świecie mogą być zasobniejsze o 115 mld dolarów – stwierdził, bardzo optymistycznie, Piotr Arak, dyrektor Polskiego InstytutuEkonomicznego.
Wprowadzanie minimalnego CIT-u wymaga zmian legislacji wyłącznie na krajowym poziomie, ale do wejścia w życie rozwiązań podatkowych opisanych w ramach pierwszego filara, niezbędna jest zmiana międzynarodowych traktatów. Wydaje się to mrzonką, gdyż w tym celu konieczne jest poparcie praktycznie wszystkich państw na świecie.
Dziewięć państw (Barbados, Estonia, Węgry, Irlandia, Kenia, Nigeria, Peru, Sri Lanka i St. Vincent) już nie zgodziło się na przyjęcie zaproponowanych rozwiązań, co oznacza konieczność dalszych międzynarodowych negocjacji w tym zakresie. Będzie to trudne, bo w tej dziewiątce są przecież właśnie kraje, prosperujące dzięki byciu rajami podatkowymi. Wspomniany wcześniej początek światowej rewolucji podatkowej może więc rzeczywiście okazać się tylko początkiem, za którym nigdy nie pójdzie żaden realny dalszy ciąg. – Beneficjentami pierwszego filara staną się kraje o największej bazie konsumentów (przede wszystkim największe kraje Unii Europejskiej oraz Wielka Brytania). Dzięki podatkowej realokacji, w znacznym stopniu zwiększą się ich wpływy podatkowe. Na wejściu w życiu drugiego filara najbardziej skorzystają natomiast państwa, w których swoje siedziby mają międzynarodowe korporacje kwalifikujące się do obłożenia minimalnym CIT-em. Wraz ze zniknięciem rajów podatkowych, zyski tych firm zostaną opodatkowane w ich macierzystych jurysdykcjach – przewiduje Łukasz Błoński, analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
OECD zakłada, że w lipcu bieżącego roku wypracowane rozwiązania powinny zostać zaakceptowane przez grupę G 20 (czyli państw, uważających się za szczególnie ważne), a do jesieni tego roku mają zostać wypracowane wszystkie dodatkowe szczegóły, pozwalające na przyjęcie globalnych rozwiązań już w 2023 r.
Nie da się jednak ukryć, że to mało realny i niezmiernie optymistyczny scenariusz – bo po pierwsze, przypuszczenia wyrażane przez OECD nie mają mocy sprawczej, a po drugie, grupa G 20 to nie jest żaden światowy rząd o jakichkolwiek formalnych kompetencjach, zaś naciski wywierane przez jej członków mogą wywołać opór ze strony szeregu innych państw. Po trzecie zaś, trudno sobie wyobrazić, ogólnoświatową zgodę na likwidację rajów podatkowych.
Wreszcie, trudno powiedzieć, jaki w istocie kształt przyjmą „antyrajowe” rozwiązania po ostatecznych poprawkach – i co naprawdę z nich zostanie. Jeżeli oczywiście w ogóle cokolwiek zostanie.