W US Open ranking nie ma znaczenia

Na kortach Flushing Meadows tuzy męskiego tenisa trzymają się mocno, ale w rywalizacji pań zawodniczki z czołówki padają jak muchy. Już w pierwszym tygodniu US Open odpadła większość zawodniczek z Top 10 rankingu WTA: Simona Halep (1), Karolina Woźniacka (2), Angelique Kerber (4), Petra Kvitova (5), Caroline Garcia (6), Julia Goerges (9) i Jelena Ostapenko (10).

 

Wydarzeniem III rundy tegorocznego US Open był pojedynek sióstr Williams. Była to ich 30. konfrontacja w zawodowej karierze. Przed meczem starsza Venus, sklasyfikowana obecnie na 16. miejscu światowej listy, zażartowała z młodszej o rok Sereny (WTA 26), że ich potyczka na kortach Flushing Meadows będzie uczciwa, bo w 29., rozegranej w styczniu 2017 roku podczas wielkoszlemowego Australian Open, jej siostra była już w ciąży. „Nie miałam wtedy szans, bo one grały dwie na jedną” – stwierdziła z uśmiechem Venus. Ale na korcie żartów już nie było, bo młodsza z sióstr rozprawiła się ze starszą w 72 minuty, wygrywając 6:1, 6:2. W Nowym Jorku zmierzyły się ze sobą po raz pierwszy od 2015 roku. Wtedy w ćwierćfinale Serena zwyciężyła w trzech setach. Bilans ich wszystkich starć to 18-12 dla młodszej, w tym 11-5 w wielkoszlemowych imprezach (4-2 w US Open).

Wobec trwającego od pierwszej rundy pogromu najwyżej rozstawionych w turnieju tenisistek Serena Williams wyrasta na faworytkę nowojorskiej imprezy, którą wygrywała już w przeszłości sześciokrotnie (1999, 2002, 2008, 2012, 2013 i 2014). W IV rundzie na drodze Sereny stanie Estonka Kaia Kanepi (WTA 44), która pierwszego dnia turnieju sprawiła sensację eliminując numer 1 rankingu WTA Rumunkę Simone Halep. Kanepi grała z młodszą z sióstr Williams czterokrotnie i w żadnym z tych pojedynków nie ugrała nawet seta. Ich ostatnia konfrontacja miała miejsce w IV rundzie US Open 2014. Amerykanka zwyciężyła wówczas 6:3, 6:3.

W III rundzie US Open doszło do starcia triumfatorek Rolanda Garrosa, Marii Szarapowej (WTA 22) z Jeleną Ostapenko (WTA 10). Rosjanka w Paryżu zwyciężyła w 2012 i 2014 roku, a Łotyszka tytuł wywalczyła w ubiegłym sezonie. W Nowym Jorku była liderka rankingu wygrała 6:3, 6:2. Obie tenisistki spotkały się po raz drugi. Kilka miesięcy temu w Rzymie Szarapowa była górą po trzysetowej batalii. Rosjanka tym zwycięstwem potwierdziła wysoką formę, ale nie ją się uważa za najpoważniejszą rywalkę Sereny Williams. W tym gronie wymienia się najczęściej młodsze rodaczki amerykańskiej gwiazdy – Sloane Stephens i Madison Keys, 20-letnią Białorusinkę Arynę Sabalenkę, która o ćwierćfinał zagra ze swoją rówieśniczką Japonką Naomi Osaką. W grze o tytuł wysokie notowania przyznawano też po III rundzie Czeszca Karolinie Pliskovej, Ukraince Elinie Svitolinie.

Wśród mężczyzn z tuzów światowego tenisa pierwszego tygodnia turnieju nie przetrwał jedynie Brytyjczyk Andy Murray. W grze pozostawali natomiast Rafael Nadal, Roger Federer, Novak Djoković, Juan Martin Del Potro, Kei Nishikori i pogromca naszego Huberta Hurkacza Marin Cilić.

 

Rekordowe premie w US Open

W najbliższy poniedziałek na nowojorskich kortach kompleksu Flushing Meadows rozpocznie się US Open – ostatni w tym roku tenisowy turniej Wielkiego Szlema. Organizatorzy w puli nagród przygotowali 53 mln dolarów.

 

W porównaniu do US Open 2017 pula nagród wzrośnie o pięć procent, z 50,4 mln do 53 mln dolarów. Tradycyjnie najwięcej, bo aż 3,8 mln dolarów, zarobią zwycięzcy turnieju singla kobiet i mężczyzn. W 2017 roku mistrzowie otrzymali o 100 tys. dolarów mniej. Ale występ na kortach Flushing Meadows opłaca się wszystkim uczestnikom, nawet tym z kwalifikacji, bo dla nich na premie przygotowano trzy miliony dolarów. Tenisiści, którzy odpadną już w I rundzie turnieju otrzymają na pocieszenie po 54 tys. dolarów. W kolejnych rundach nagrody są pokaźniejsze. Dojście do II fazy rozgrywek (1/32 finału) gwarantuje premię w wysokości 93 tys. dolarów, osiągnięcie trzeciej rundy (1/16 finału) wyceniono na 156 000 dolarów, czwartej (1/8 finału) na 266 000, ćwierćfinał na 475 000, a półfinał na 925 000 dolarów. Przegrany w finale zainkasuje dwa razy tyle – 1 850 000.
Opłaca się zatem startować w US Open, bo nawet w grze podwójnej premie są tam pokaźne. Za zdobycie tytułu zwycięski debel dostanie do podziału 700 000 dolarów, finaliści 350 000, półfinał wyceniono na 164 000, ćwierćfinał na 82 275, trzecią rundę na 46 500, drugą na 27 875, a pierwszą na 16 500 dolarów.

Dlatego z miejsca na liście startowej nowojorskiego turnieju nikt bez istotnego powodu nie rezygnuje, co potwierdzają choćby tegoroczne zestawienie 32 zawodniczek i 32 zawodników rozstawionych w imprezie. Podstawą rozstawienia w turnieju kobiet był ranking WTA z 20 sierpnia, ale organizatorzy dokonali jednej, za to dość istotnej zmiany. Zajmującej 26. miejsce w światowym rankingu Serenie Williams przyznano numer 17. Decyzję uzasadniono tym, że 23-krotna mistrzyni Wielkiego Szlema, w tym sześciokrotna triumfatorka US Open, zasługuje na tego rodzaju wsparcie, bo straciła znaczną część poprzedniego sezonu z powodu ciąży i macierzyństwa. Apelowała o ten gest Amerykańska Federacja Tenisowa.

Najwyżej rozstawiona w turnieju singla pań będzie jednak aktualna liderka światowego rankingu oraz mistrzyni French Open Rumunka Simona Halep. Z „dwójką” wystąpi triumfatorka z Melbourne Dunka Karolina Woźniacka, zaś z „trójką” obrończyni tytułu Amerykanka Sloane Stephens. Wśród panów z numerem 1 zagra lider rankingu ATP Hiszpan Rafael Nadal, z „2” Szwajcar Roger Federer, a z „3” Argentyńczyk Juan Martin del Potro.

W tym roku wśród rozstawionych w US Open graczy zabraknie polskiego nazwiska, bo po raz pierwszy od 11 lat w tym elitarnym gronie w turnieju wielkoszlemowym nie znalazła się Agnieszka Radwańska. Polka w poniedziałkowym notowaniu, decydującym o tegorocznym rozstawieniu w US Open, zajmowała 39. lokatę.