Iga ponownie numerem 1

Po wielkoszlemowym French Open w Paryżu do sporych zmian doszło tylko w rankingu WTA, natomiast hierarchia w męskim tenisie nie uległa zmianie. Z naszych reprezentantów największy skok zanotowała Iga Świątek, awansując ze 104. na najlepsze w karierze 67. miejsce. Hubert Hurkacz wypadł z Top 50 rankingu ATP.

W paryskim turnieju 18-letnia tenisistka z Warszawy dotarła do 1/8 finału, ale w pojedynku o ćwierćfinał dostała tęgie lanie od broniącej mistrzowskiego tytułu Rumunki Simony Halep, z którą przegrała po 45 minutach 1:6, 0:6. Mimo dotkliwej porażki Świątek była zadowolona z występu w tegorocznym French Open, bo osiągnęła w nim najlepszy w karierze wynik w turniejach Wielkiego Szlema, a awansując na 67. pozycję na światowej liście odzyskała też pierwszą lokatę w hierarchii polski tenisistek, spychając z fotela liderki Magdę Linette, która z kolei zjechała w dół z 87. na 96. miejsce. W drugiej setce zestawienia nie mamy ani jednej reprezentantki, za to w trzeciej aż trzy – 221. lokatę zajmuje Magda Fręch, 223. Katarzyna Kawa, a 273. Urszula Radwańska. Za plecami tych tenisistek na 303. pozycji plasuje się 17-letnia Maja Chwalińska.

W czołowej dziesiątce światowej listy też doszło do sporych przetasowań. Pozycje liderki co prawda utrzymała Japonka Naomi Osaka, ale na drugie miejsce awansowała triumfatorka French Open Australijka Ashleigh Barty. Jej finałowa rywalka, 19-letnia Czeszka Marketa Vondrousova, przeskoczyła o 22 miejsca i jest teraz jest 16. rakietą na świecie. Pozostałe miejsca w Top 10 zajmują: Czeszka Karolina Pliskova, Holenderka Kiki Bertens, Czeszka Petra Kvitova, Niemka Angelique Kerber, Ukrainka Elina Svitolina, Rumunka Simona Halep, Amerykanka Sloane Stephens i Białorusinka Aryna Sabalenka. Z największych sław kobiecego tenisa najwyżej, bo na na 11. miejscu znajduje się Amerykanka Serena Williams, na 14. Dunka Karolina Woźniacka, na 42. Białorusinka Wiktoria Azarenka, na 53. Venus Williams, a na 86. Rosjanka Maria Szarapowa.
Najwyżej obecnie klasyfikowany polski tenisista, Hurbert Hurkacz, nie obronił 160 punktów z poprzedniego sezonu (II runda French Open i zwycięstwo w turnieju w Poznaniu). W tym roku wrocławian odpadł z paryskiego turnieju już w I rundzie, a Poznaniu doszedł tylko do półfinału i w efekcie w najnowszym notowaniu rankingu ATP zjechał z 44. na 54. pozycję. Niewielki awans ze 117. na 115. lokatę zanotował natomiast drugi w hierarchii polskich tenisistów Kamil Majchrzak.

Triumfatorem tegorocznego French Open po raz 12. w karierze został Rafael Nadal, który w finale pokonał Austriaka Dominica Thiema. W rankingu ATP pozostał jednak na drugiej pozycji, a lider zestawienia Serb Novak Djoković, chociaż odpadł w półfinale, nawet powiększył przewagę nad resztą stawki, ponieważ poprawił swój zeszłoroczny wynik uzyskany w Paryżu. Trzeci w zestawieniu Szwajcar Roger Federer umocnił swoją pozycję, bo w tym roku wrócił na korty Rolanda Garrosa po trzyletniej przerwie. Czwarte miejsce zajmuje pokonany w niedzielę przez Nadala Austriak Dominic Thiem. W Top 10 zadebiutowali na dwóch ostatnich miejscach Rosjanin Karen Chaczanow i Włoch Fabio Fognini. Pozostałe cztery lokaty zajmują Niemiec Alexander Zverev, Grek Stefanos Tsitsipas, Japończyk Kei Nishikori i reprezentant Republiki Południowej Afryki Kevin Anderson.

W rankingu deblistów pierwszy jest Amerykanin Mike Bryan, ale pozycję wicelidera zajmuje Polak Łukasz Kubot, który w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo po raz drugi z rzędu odpadł w III rundzie French Open. W klasyfikacji najlepszych par sezonu, na bazie której są przyznawane miejsca w londyńskich Finałach ATP World Tour, polsko-brazylijski duet jest siódmy. Prowadzą Kolumbijczycy Juan Sebastian Cabal i Robert Farah, a na drugą pozycję wskoczyli sensacyjni mistrzowie z Paryża, Niemcy Kevin Krawietz i Andreas Mies.

 

French Open 2019: Tytuł dla Australijki

W tegorocznym finale French Open w rywalizacji mężczyzn doszło do powtórki sprzed roku, u pań obie finalistki, 23-letnia Australijka Ashleigh Barty i 19-letnia Czeszka Marketa Vondrusova, na ten poziom awansowały po raz pierwszy.

Na taki zestaw finalistek przed tegoroczną edycją wielkoszlemowego French Open zapewne nikt nie stawiał. Barty i Vondrusova nigdy wcześniej nie zaszły tak daleko w imprezach Wielkiego Szlema – Barty swój najlepszy występ zanotowała w tegorocznym Australian Open, gdzie dotarła do ćwierćfinału, natomiast najlepsze osiągniecie Vondrousovej to czwarta runda ubiegłorocznego US Open. Rozstawiona w turnieju z numerem ósmym Australijka w ćwierćfinale pokonała Amerykankę Madison Keys 6:3, 7:5, zaś w półfinale wyeliminowała inną z Amerykanek, 17-letnią Amandę Anisimovą, sensacyjną pogromczynię broniącej tytułu Rumunki Simony Helep, po trzysetowym pojedynki 6:7(4), 6:3, 6:3. Z kolei 38. w rankingu WTA Vondrusova w drodze do finału wyeliminowała m.in. Chorwatkę Petrę Martić 7:6(1), 7:5) i Brytyjkę Johannę Kontę 7:5, 7:6(2). Tym samym 19-letnia Czeszka jest pierwszą od ponad dekady tenisistką, która w tak młodym wieku awansowała do finału French Open. Poprzednio ta sztuka udała się w 2007 roku także 19-letniej wówczas Serbce Anie Ivanović, która w finale przegrała z Belgijką Justine Henin 1:6, 2:6.

Vondrusova w starciu z Barty nie osiągnęła lepszego wyniku, ulegając Australijce 1:6, 3:6. Finałowy mecz trwał tylko godzinę i 10 minut. To była trzecia potyczka tych zawodniczek i trzecia wygrana przez Australijkę. Dla Barty triumf w Paryżu to największy sukces w karierze. Dzięki wywalczonym na kortach im. Rolanda Garrosa punktom australijska tenisistka w najnowszym notowaniu rankingu WTA awansuje na drugie miejsce. Przed nią będzie tylko Japonka Naomi Osaka. Fani tenisa w Australii są szczęśliwi, bo na triumf rodaczki w French Open czekali od 1973 roku. Wtedy triumfowała na ziemnych kortach w Paryżu legendarna Margaret Court.

Wśród rywalizacji panów do najlepszej czwórki turnieju awansowało czterech największych obecnie tuzów światowego tenisa – Serb Novak Djoković, Hiszpan Rafael Nadal, Szwajcar Roger Federer i Austriak Dominic Thiem. Hitem półfinałów był pojedynek 38-letniego Federera, który w tym roku zagrał w Paryżu po trzech latach przerwy, z 11-krotnym zwycięzcą French Open 33-letnim Nadalem. W potyczce z najwybitniejszym od lat specjalistą od gry na kortach ziemnych Szwajcar przegrał 3:6, 4:6, 2:6. W drugim półfinale lider rankingu ATP Djoković nie sprostał ubiegłorocznemu finaliście Thiemowi, który uważany jest za drugiego po Nadalu speca od gry na ceglanej mączce. I właśnie Nadal z Thiemem w niedzielę zagrali w finale (zakończył się po zamknięciu wydania).

 

Halep ośmieszyła Świątek

Broniąca tytułu Simona Halep potrzebowała zaledwie 45 minut, żeby w 1/8 finału French Open pokonać Igę Świątek. Pierwszy w karierze występ na korcie Philippe’a Chatrierana, centralnym obiekcie kompleksu im. Rolanda Garrosa, tak zdeprymował 18-letnią Polkę, że w dwóch setach zdołała wygrać z Rumunką tylko jednego gema.

Nic nie ujmując klasie 27-letniej Simony Halep, to jednak porażka 1:6, 0:6 trochę Świątek ośmiesza, ale i zastanawia, bo jej wcześniejsze występy w Paryżu nie zwiastowały takiej dotkliwej klęski. Nic dziwnego, że nawet Rumunka nie kryła po meczu zaskoczenia tak słabą postawą rywalki i nawet zażartowała, że chyba pójdzie jeszcze potrenować, bo nawet nie zdążyła się zmęczyć.

Trzecia obecnie rakieta w kobiecym tenisie bardzo chce odzyskać utraconą pozycję liderki rankingu WTA, ale jeszcze bardziej zależy jej na ponownym triumfie w wielkoszlemowym French Open. To realny dla niej cel do osiągnięcia, zwłaszcza że z turnieju odpadły już zawodniczki ze ścisłej czołówki światowej listy, jak liderka Japonka Naomi Osaka, Czeszka Karolina Pliskova i Holenderka Kiki Bertens. Do najlepszej ósemki tegorocznej edycji awansowały, oprócz Halep, która w 1/4 finału zmierzy się z kolejną nastolatką, 18-letnią Amerykanką Amandą Anisimovą, jeszcze kolejne Sloane Stephens, Madison Keys, Johanna Konta, Ashleigh Barty, Marketa Vondrousova i Petra Martić.

Wracając do Świątek, to mimo bolesnej porażki nasza tenisistka swój występ w Paryżu może uznać za udany. Dzięki punktom zdobytym za awans do 1/8 finału warszawianka ponownie wskoczy do Top 100 rankingu WTA, i to w okolice 60. miejsca, oczywiście najlepszego w karierze. To oznacza też, że w najnowszym notowaniu Świątek będzie najwyżej sklasyfikowaną polską tenisistką, czyli numerem 1 w naszym kobiecym tenisie.

 

Świątek na drodze Simony Halep

Świątek udział w swoim pierwszym seniorskim Roland Garros zaczęła od starcia z Francuzką Seleną Janicijević, która otrzymała od organizatorów dziką kartę. Mecz zakończył się wynikiem 6:3, 6:0 dla Polki. W drugiej rundzie Świątek także 6:3, 6:0 ograła 16. w rankingu WTA Chinkę Qiang Wang. Kolejną rywalką 18-letniej Polki była Monica Puig.

Portorykańska tenisistka znana jest głównie z tego, że w 2016 roku w Rio de Janeiro wywalczyła złoty medal igrzysk olimpijskich. W tegorocznym French Open wyeliminowała Belgijkę Kristen Flipkens i Rosjankę Darię Kasatkinę. Mecz z Polką zaczęła z impetem wygrwając pierwszego seta 6:0, ale potem na korcie nie miała ju wiele do powiedzenia. Świątek wygrała 0:6, 6:3, 6:3, ale poniedziałek czeka jeszcze większe wyzwanie, bowiem jej przeciwniczką będzie ubiegłoroczna zwyciężczyni French Open Rumunka Simona Halep, która w II rundzie wyeliminowała Magdę Linette.

Na „zemstę” za rodaczkę nikt nie liczy, ale już sam awans Świątek do czwartej rundy jest jej życiowym sukcesem. Już dzięki temu w najnowszym rankingu awansuje w okolice 65. miejsca. Oprócz Świątek w paryskim turnieju walczy jeszcze w mikście Alicja Rosolska, odpadł zaś niestety w 1/8 finału debla Łukasz Kubot.

 

Hurkacz nie dał rady Novakowi

Hubert Hurkacz przegrał z liderem rankingu ATP Novakiem Djokovicem w pierwszej rundzie wielkoszlemowego French Open 4:6, 2:6, 2:6. Serbski tenisista wygrał po 96 minutach gry, ale po meczu komplementował Polaka.

Trudno było liczyć na zwycięstwo w tym spotkaniu zawodnika z Wrocławia. Serb przyjechał do Paryża, żeby wygrać drugi w tym roku turniej Wielkiego Szlema. Najlepszy obecnie tenisista w rankingu ATP ma na ten sezon jasno postawiony cel – chce wygrać wszystkie cztery wielkoszlemowe turnieje. Na razie wygrał Australian Open. Do występu w Paryżu Djoković przygotowywał się od kilku tygodni. Wygrał rozgrywany na nawierzchni ziemnej turniej w Madrycie, a w Rzymie przegrał dopiero w finale z niekwestionowanym mistrzem gry na ceglanej mączce Rafaelem Nadalem.

Hurkacz nie mógł zatem liczyć na taryfę ulgową. Djoković chciał wygrać jak najszybciej, bo na tej nawierzchni długie mecze dają w kość, ale nie zlekceważył Hurkacza. Walczył o każdą piłkę, o każdy punkt. 22-letni wrocławianin niewiele mógł wskórać w starciu z tak nastawionym i perfekcyjnie grającym rywalem. Wygrał osiem gemów, zaserwował sześć asów, raz przełamał Serba. Różnica w grze obu zawodników – liderem i 44. w rankingu Hurkacza – nie podlegała dyskusji. Ale inne są też cele obu tenisistów. Djoković chce przejść do historii światowego tenisa, zaś Hurkacz marzy na razie tylko o awansie do Top 10.

Nie jest to chyba cel nieosiągalny, bo naszemu tenisiście w tym roku przepowiedział to wielki Roger Federer, a teraz to samo prorokował mu Novak Djoković. Obaj co prawda prawili Hurkaczowi komplementy po wygranych przez siebie meczach i niewykluczone, że w ich słowach było też dużo kurtuazji dla pokonanego rywala, ale nie zmienia to faktu, że już po pierwszej rundzie nie mamy w singlu mężczyzn żadnego reprezentanta.

 

French Open 2019: Hurkacz kontra Djoković

W niedzielę rozpoczęły się międzynarodowe mistrzostwa Francji na kortach paryskiego kompleksu tenisowego im. Rolanda Garrosa. W tegorocznym French Open startuje piątka Polaków – Hubert Hurkacz, Magda Linette i Iga Świątek w grze pojedynczej, a Łukasz Kubot i Alicja Rosolska w deblu, w którym zdecydował się zagrać także Hurkacz.

Hurkacz jest jedynym polskim tenisistą w głównej drabince French Open 2019. W kwalifikacjach startował Kamil Majchrzak, ale ich nie przebrnął. Niestety, w losowaniu 22-letnio wrocławianin miał pecha, bo trafił na lidera rankingu ATP Novaka Djokovicia. Serb jest rzecz jasna faworytem potyczki i raczej nie zlekceważy polskiego tenisisty, który w tym roku ma na rozkładzie takich tuzów, jak Austriak Dominic Thiem czy Japończyk Kei Nishikori, a niedawno mocno postawił się samemu „Maestro” Rogerowi Federerowi. Djoković celuje drugie w karierze zwycięstwo na paryskich kortach, który będzie też 16. wielkoszlemowym triumfem w jego dorobku. Poza tym ma wielką szansę ustrzelić swojego prywatnego Wielkiego Szlema, bo wygrał w ubiegłym roku Wimbledon i US Open, a w tym Australian Open. Na pewno jest w jednym z głównych faworytów do triumfu w Paryżu, bo na ziemnych kortach w Madrycie i Rzymie zademonstrował wielką formę. Hurkacz nie miał jeszcze okazji zmierzyć się z Djokoviciem, zwycięzcą 74 turniejów. Z liderem światowego rankingu Polak stanie do walki w poniedziałek. Nikt nie daje mu większych szans, bo w części sezonu na kortach ziemnych nie błyszczał. Co prawda w pierwszej połowie maja wystąpił w 1/8 finału w Madrycie, ale poza tym odpadł w pierwszej rundzie w Monte Carlo, Budapeszcie i Lyonie, a w Rzymie nie przeszedł eliminacji. Przed rokiem Hurkacz doszedł w paryskiej imprezie do drugiej rundy.

Największym faworytem French Open wśród panów jest 11-krotny triumfator tej imprezy Rafael Nadal. Hiszpan został rozstawiony z numerem drugim i na początek zmierzy się z kwalifikantem, 27-letnim Niemcem Yannickiem Hanfmannem. W jego turniejowej ćwiartce znalazł się także m.in. Japończyk Kei Nishikori. W ewentualnym półfinale na drodze hiszpańskiego tenisisty może stanąć Roger Federer, który wrócił na korty Rolanda Garrosa po trzyletniej przerwie, albo rewelacyjny Grek Stefanos Tsitsipas. Djoković i Hurkacz znaleźli się w górnej połówce turniejowej drabinki. Do ich ćwiartki trafił rozstawiony z numerem piątym Niemiec Alexander Zverev, z którym Hurkacz przegrał w Madrycie 1:2. Poniżej, w drugiej ćwiartce, najwyżej rozstawieni są Austriak Dominic Thiem i Argentyńczyk Juan Martin del Potro. Ten pierwszy to zeszłoroczny finalista Rolanda Garrosa i bardzo chciałby poprawić ten swój życiowy sukces, czyli wreszcie wygrać wielkoszlemową imprezę.

Znacznie więcej szczęścia w losowaniu rywalek miały Magda Linette i Iga Świątek. Obie nasze tenisistki trafiły na reprezentantki gospodarzy, które do głównej drabinki turnieju dostały się dzięki przyznanym im przez organizatorów tzw. dzikim kartom. Zajmująca 86. miejsce w światowym rankingu Linette trafiła na 223. w zestawieniu Chloe Paquet. 27-letnią poznaniankę, która dwa lata temu dotarła do trzeciej rundy French Open, czeka jednak trudna przeprawa, bo młodsza od niej o dwa lata Francuzka, chociaż dotąd występowała głównie w turniejach niższej rangi (ITF), to w minionym tygodniu dotarła do półfinału turnieju WTA w Strasburgu, gdzie uległa Caroline Garci 3:4, 4:6. Linette na domiar złego nie jest ostatnio w najwyższej formie. Na początku roku wystąpiła w finale turnieju WTA w Hua Hin, ale potem w kolejnych imprezach szybko odpadała z rywalizacji. W ostatnich dwóch miesiącach zagrała w sześciu turniejach na kortach ziemnych, a wygrała w nich tylko jeden pojedynek. Nawet jeśli pokona Paquet, to na dalsze awanse nie ma co liczyć, albowiem w drugiej rundzie czeka ją mecz z broniącą tytułu Rumunką Simoną Halep.

Iga Świątek, która 31 maja będzie obchodziła 18. urodziny, rok temu w juniorskich zmaganiach paryskiego turnieju dotarła do półfinału w singlu, a w grze podwójnej triumfowała. W tym roku ta młoda zawodniczka rywalizuje już w gronie seniorek. W Australian Open przeszła przez eliminacje i odpadła w drugiej rundzie. Teraz, dzięki dotarciu w kwietniu do finału imprezy WTA w Lugano i awansowi na światowej liście, warszawianka uzyskała miejsce w głównej drabince French Open. Na ziemnych kortach wiodło się Świątek raczej kiepsko, pomijając wspomniany szwajcarski turniej, w kolejnych startach „na cegle” nie szło jej dobrze – w Pradze jako kwalifikantka odpadła już w pierwszej rundzie, potem wycofała się z udziału w kwalifikacjach do turnieju w Madrycie, a do imprezy w Rzymie nie przeszła przez eliminacje.

Zajmująca obecnie 104. lokatę w rankingu WTA Świątek w pierwszej rundzie French Open zmierzy się z młodszą o rok Seleną Janicijevic. Rywalka warszawianki jest jeszcze juniorką i nie jest w ogóle sklasyfikowana na liście WTA. Obie Polki swoje pojedynki w pierwszej rundzie także rozegrają w poniedziałek.

Paryski turniej może na nowo ustalić hierarchię w kobiecym tenisie. Aż pięć zawodniczek – Japonka Naomi Osaka, Czeszki Karolina Pliskova i Petra Kvitova, Niemka Andżelika Kerber lub Belgijka Kiki Bertens – miało szansę po French Open objąć prowadzenie w rankingu WTA, który zostanie opublikowany 10 czerwca. Co ciekawe, szans na odzyskanie pozycji liderki nie miała broniąca tytułu Simona Halep. Nawet jeśli Rumunka wygra turniej, to nie wrócić na pierwsze miejsce, które aktualnie zajmuje Naomi Osaka. Jeśli Japonka dojdzie w Paryżu do finału, pozostanie na tronie bez względu na wyniki pretendentek. Gdyby jednak powinęła jej się noga, to mogą wyprzedzić ją Czeszka Karolina Pliskova i Holenderka Kiki Bertens, ale muszą dojść co najmniej do finału. Kerber już wypadła z gry, bo odpadła w niedzielę już w pierwszej rundzie po porażce z 18-letnią Rosjanka Anastasją Potapową. Kvitova musi wygrać turniej i liczyć jeszcze na słabsze występy pozostałych kandydatek.

Inaczej przedstawia się sytuacja u panów. Novak Djoković odpadł w zeszłym roku w ćwierćfinale Rolanda Garrosa i już od kilku tygodni wie, że po paryskim turnieju będzie liderem klasyfikacji ATP. Serb może jeszcze poprawić swoją sytuację, bowiem jego najgroźniejszy konkurent, Hiszpan Rafael Nadal, ma do obrony 2000 punktów za triumf na paryskiej mączce. W grze podwójnej zagra troje Polaków – Alicja Rosolska, Łukasz Kubot i Hurkacz.

 

Troje Polaków pewnych gry w Paryżu

Hubert Hurkacz oraz Iga Świątek i Magda Linette mają już pewne miejsce w turnieju gry pojedynczej tegorocznego wielkoszlemowego French Open na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa.

Turniej rozpocznie się w niedzielę 26 maja, ale miejsca na liście startowej rozdzielono już teraz. Została ustalona na bazie rankingów WTA i ATP z 15 kwietnia. Na ich podstawie pewne występu w głównej drabince turnieju pań są Iga Świątek (WTA 88) i Magda Linette (WTA 89). Dla 17-letniej Świątek będzie to debiut w paryskim turnieju, 27-letnia Linette ma większe doświadczenie, bo w 2017 roku na kortach Rolanda Garrosa dotarła do trzeciej rundy (1/16 finału). Turniejową jedynką w singlu pań będzie aktualna liderka rankingu WTA 21-letnia Japonka Naomi Osaka. Tytułu będzie bronić Rumunka Simona Halep.

W turnieju panów w singlu pewne miejsce w gronie 128 zawodników ma z Polaków jedynie Hubert Hurkacz (ATP 52). Tenisista z Wrocławia zadebiutował w French Open w ubiegłym roku, docierając do drugiej rundy, ale do głównej drabinki turniejowej musiał przebijać się przez trzystopniowe kwalifikacje.

Pierwsze mecze głównej drabinki pań i panów zostaną rozegrane w niedzielę 26 maja. Kilka dni wcześniej rozpoczną się eliminacje, w których wystąpią Magdalena Fręch i Kamil Majchrzak. Być może wystąpi w nich też Katarzyna Kawa (WTA 230), ale musi w ciągu najbliższych dwóch tygodni awansować do Top 200 rankingu.