Głos prawicy

Profesor rozanielona

Do wpisu Magdaleny Środy odniosła się również prawica. Między innymi Rafał Ziemkiewicz (inro za „Do Rzeczy”):
Od ‚obcych’ się zaroiło? Znaczy – pisowcy, wiocha, to jak czarnuchy, gudłaje czy inne ciapate? A pani profesor rozanielona!” – napisał na Ziemkiewicz i dodał: „I to jest cała prawda o polskiej lewicy: zwykłe ksenofobiczne i nietolerancyjne prymitywy, a ideowa nadbudowa to tylko pic i lakier na buraku”.

 

Gaz, gaz, gaz

Premier Mateusz Morawiecki spotkał się w czwartek rano, przed rozpoczęciem drugiego dnia szczytu UE, z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Wśród potencjalnych tematów rozmowy z Merkel szef rządu wymieniał wcześniej Brexit, migrację i sprawy bilateralne.
Morawiecki przybył w środę po południu do Brukseli, gdzie bierze udział w szczycie UE i w szczycie Azja-Europa (ASEM). Wizyta premiera w stolicy Belgii potrwa do piątku.
Przed rozpoczęciem spotkania z niemiecką kanclerz szef polskiego rządu poinformował, że rozmowa będzie dotyczyć Brexitu, migracji i spraw bilateralnych. Natomiast w środę przed rozpoczęciem unijnego szczytu wśród kwestii, które zamierza poruszyć z Merkel wymienił także Nord Stream 2.
Info z wpolityce.pl

 

Niemoralna Bydgoszcz

Fronda.pl donosi: Bydgoscy radni zdecydowali, że ich miasto będzie wspierać ,,leczenie niepłodności metodą in vitro’’ – to znaczy stosowanie całkowicie niemoralnej, anchrystycznej z natury metody, która zakłada zamrażanie ludzkich zarodków. Wspierany z miejskiego budżetu program ma działać do 2022 roku.
Wcześniej podobne skandaliczne, bezbożne działania wszczęto już w kilku innych miastach – choćby Gdańsku (Adamowicz), Poznaniu (Jaśkowiak) i Warszawie (Gronkiewicz-Waltz).

Bulterier Pana Boga

Jeżeli myśleliście, że Tomasz Terlikowski jest katolickim radykałem, to co powiecie na to?

 

Z okazji 1 sierpnia media odkopały zaiste fascynujący tekst niejakiego Mirosława Salwowskiego, publicysty portalu Fronda. Wprawdzie powstał on już w 2014 roku, ale wówczas przeszedł bez echa. To ogromne niedopatrzenie.
Salwowski jest bowiem nie tylko autorem dość chybotliwej tezy, iż Powstanie Warszawskie miało być karą Bożą za grzechy warszawiaków, między innymi za homoseksualizm. Jest też zwolennikiem kar fizycznych za seks pozamałżeński, a swego czasu był twórcą portalu „kultura dobra” – recenzującego kinowe hity w ujęciu katolickim. Do innych dokonań publicysty należą m.in. postulat zakazu pozamałżeńskich tańców damsko-męskich, krytyka zjawiska pocałunków podczas randek i opracowanie definicji „stroju frywolnego”.

 

Cofnijmy się do 1944

„Podczas, gdy w większości krajów w tamtym czasie nielegalne i karalne były homoseksualizm, cudzołóstwo i prostytucja, w przedwojennej Polsce obrzydliwości te nie stanowiły przestępstwa ani nawet wykroczenia. Od 1932 roku, nawet niektóre z aborcyjnych morderstw zostały w II RP zalegalizowane (wówczas, gdy ciąża pochodziła z gwałtu lub innego przestępstwa, kiedy zagrażała życiu lub zdrowiu matki lub też nienarodzone dziecko było poważnie uszkodzone)”.

 

Tak to było.

„Trudno zatem nie podejrzewać, iż zniszczenie Warszawy oraz II wojna światowa, która tak tragicznie doświadczyła nasz kraj były karą Boga za ogrom grzechów i nieprawości, który rozlewał się niczym wielka fala po przedwojennej Polsce”.
Czy może dziwić zatem, że Pan Bóg nie mógł na to wszystko spokojnie patrzeć, podobnie jak wtedy, gdy zalał całą ziemię hektolitrami wody, pozostawiając przy życiu jedynie Noego i jego zwierzęta?
„Z pewnością Bóg nie chciał zatem, by w czasie Powstania Warszawskiego kobiety były gwałcone przez SS-manów, a małe dzieci zabijane z zimną krwią przez strzał w głowę. Wszechmogący pozwolił jednak na te złe działania, by pokazać nam, że zło rodzi zło. I w tym sensie była to Jego karą” – dowodzi autor.
Czy już czujecie, że tęsknicie za „starą” Frondą z czasów Terlikowskiego?

 

Jak króliki!

Delegalizacja aborcji będzie połowiczna bez delegalizacji i penalizacji cudzołóstwa!
To kolejna myśl-perełka Salwowskiego, wyrażona w płomiennym manifeście, którego na szczęście nie opublikowało żadne szersze medium, upubliczniła go jedynie żona prawicowego publicysty na Facebooku. Ale i tak zrobił furorę w mediach plotkarskich w połowie 2016.
„20-letnie dziewczę uwiedzione przez 45-letniego żonatego faceta winno być skazane na zaledwie prace społeczne, ale np. ów 45-letni facet, jeśli ów wyskok był u niego kolejnym z rzędu, chwalił się takowym przed innymi, a może jeszcze nawet organizował i ułatwiał innym seksualne schadzki, mógłby zostać skazany nawet na karę śmierci”.

 

Groźnie? To czytajcie dalej.

„Popieranie przez katolików postulatu prawnej karalności niewierności małżeńskiej jest dla nich obowiązkiem religijnego posłuszeństwa serca i rozumu”.
Bloger żałuje, że współcześni rządzący nie wzięli sobie do serca nauk zawartych w Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego, które zatwierdził sam Benedykt XVI. Mowa w nim o konieczności zapobiegania grzechowi przez „zakazywanie stosownymi prawami”. Salwowski wyraził przy tym nadzieję na to, że któryś z kolejnych papieży zezwoli na stosowanie kar fizycznych wobec niewiernych…

 

Złowrogi taniec

Jeśli dwoje ludzi tańczy, i nie są to ludzie, którzy przysięgali sobie miłość przed Bogiem, to też śmierdzi tu grzechem. I te wynurzenia już oficjalnie zatwierdziła Fronda na swoich lamach.
„Mimo zmieniających się w ciągu wieków tak konkretnych form tańca d-m, jak i pewnych społecznych konwenansów i obyczajów, jedna rzecz pozostaje w omawianej kwestii niezmienna. A jest nią łatwo zauważalna prawidłowość polegająca na tym, iż w tańcach d-m zawsze idzie się o kilka mostów za daleko”,
Kiedyś to było… „Kościół święty niejednokrotnie oficjalnie piętnował rozpowszechnione i popularne w swych czasach tańce jako: haniebne (Synod Akwizgrański) szaleńcze (Synod Reński); bezwstydne (Pius XI, encyklika „Ubi Arcano”); jedne gorsze od drugich, najskuteczniejszym środkiem do pozbycia się wszelkiej wstydliwości (Benedykt XV, encyklika „Sacra Propediem”); będące sztuką i ponętą szatańską (Synod Turyński); brudną rozrywką (Benedykt XIV o balach); prawie wszystkie najgorszego pochodzenia (oświadczenie Episkopatu Austrii z 1926 r.)”.

 

A dziś?

„W Kościele katolickim ze świecą szukać duchownych, którzy poddawaliby pozamałżeńskie tańce surowej krytyce. Ba, niektórzy z księży nawet owe jawnie wspierają” – ubolewał publicysta.
Po tym, jak już nawet czytelnicy Frondy ogłosili ową perełkę ośmieszaniem ich wiary, głos zabrał sam św. Terlik:
– Nie wiem, czy to jest ośmieszanie katolicyzmu, ale po prostu się z nim nie zgadzam. Ten jego tekst to nie jest rzecz nowa, bo on już od jakiegoś czasu takie poglądy głosi i wiem, że są popularne w niektórych środowiskach. Zaznaczam, że pisze w swoim imieniu – powiedział, starając się zabrzmieć koncyliacyjnie.

 

Kultura Dobra

Pozwolę sobie zautoplagiatować fragment własnego tekstu z tygodnika „NiE” na temat katolickiego przewodnika po meandrach popkultury:
Szkodliwość dzieł wyraża się liczbą przyznanych przez recenzentów trupich czaszek. Czaszka należy się za nieprzyzwoity język, przemoc, seks, nieskromność, wątki antychrześcijańskie oraz fałszywe doktryny.
Łącznie aż 8 czaszek zdobyły 2 filmy z udziałem komika Sashy Barona Cohena: „Borat: podpatrzone w Ameryce, aby Kazachstan rósł w siłę, a ludzie żyli dostatniej” i „Brüno”. „Brüno” przynosi moralne wsparcie sodomii, a jako taki ma wiele wspólnego ze świętym Pawłem Apostołem, który pouczał: o nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości albo chciwości niechaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przystoi świętym, ani o tym, co haniebne, ani o niedorzecznym gadaniu lub nieprzyzwoitych żartach, bo to wszystko jest niestosowne. Przy okazji dowiedzieć się można, że homoseksualizm jest zakaźny i złapać go można drogą nie płciową, ale via zmysł wzroku. Następną pozycją obowiązkową dla kinomanów jest więc „Borat”, czyli niesamowite nagromadzenie obrzydliwości w postaci epatowania widza wulgarnością, obscenicznością, brzydotą i pornografią.
Dzieła zakwalifikowane jako 4-czaszkowce łączy jedno: pragną ekscytować widza tym, co antychrześcijańskie, niemoralne, obrzydliwe i odrażające. Można mieć spore wątpliwości, czy choć w śladowych ilościach zostało tam z życzliwością pokazane jakiekolwiek dobro. Produkcje z tą notą są po prostu odrażające, plugawe i wstrętne.
(…) Bezbożna jest też radość oglądania „Allo, allo”, serialu komediowego o Francji czasów okupacji niemieckiej: Niech dobry Bóg chroni chrześcijan przed delektowaniem się tym wstrętnym serialem. Za bawienie widzów niewybrednym humorem klejącym się od nierządu, cudzołóstwa, transwestytyzmu, prostytucji i homoseksualizmu – dwie czaszki. „Ostatnie kuszenie Chrystusa” Martina Scorsese skusiło i Salwowskiego, co widać po dużym ładunku emocjonalnym zawartym w podsumowaniu wrażeń z seansu: to ohydna herezja i straszne bluźnierstwo przeciwko Panu Jezusowi. (…)

 

Zasadą jest,

że filmy 3 – i 4-gwiazdkowe muszą mieć w tytule jakiś smaczek dla katoli, np. „Boska interwencja”, „Przysięga małżeńska” lub „Listy do Boga”. Trudno też, aby do ścisłej czołówki nie weszła tutaj produkcja zatytułowana po prostu „Biblia” – co prawda bliżej nieznanego reżysera.
Po obejrzeniu katokulturalnego TOP 10 chce się zacytować niejakiego Hannsta Johsta – dramaturga, który miejsce w światowej kulturze zawdzięcza zdaniu: kiedy słyszę słowo „kultura”,odbezpieczam rewolwer.
Wśród najdobrzejszych filmów kultury dobra królują świątobliwe gnioty znane bliżej jedynie bogu i krytykom filmowym Kulturadobra.pl. Mają one tę ważną zaletę, że można je puszczać w paśmie dla widzów od lat siedmiu. U redaktorów „Frondy” w szczególe, a u katoli w ogóle – jest to poziom rozumienia otaczającego ich bożego świata.
Tak oto przypomniałam sobie wybitną twórczość tuza katolickiej myśli. Nie mogłam więc odmówić sobie podzielenia się nią z szanownymi czytelnikami.