Gospodarka 48 godzin

Powolne pokonywanie kryzysu
Produkt krajowy brutto Polski w pierwszym kwartale 2021 r. zmniejszył się o 1,4 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem ubiegłego roku – podał Główny Urząd Statystyczny. To skutek pandemii, która w 2020 r. dopiero pod koniec marca zaczęła negatywnie wpływać na naszą gospodarkę. W porównaniu z ostatnim kwartałem minionego roku, pierwszy kwartał roku bieżącego przyniósł wzrost o 1,1 proc. Tak więc, Polska cały czas nie wyszła jeszcze z kryzysowego dołka. Wzrost popytu krajowego w I kwartale 2021 wyniósł 1,0 proc. (w IV kwartale 2020 r. odnotowano zmniejszenie popytu krajowego o 2,9 proc.). Polacy cały czas są ostrożni z zakupami. Spożycie w sektorze gospodarstw domowych wzrosło w I kwartale 2021 o zaledwie 0,2 proc., wobec spadku w IV kwartale 2020 r. o 3,2 proc. Nieco szybciej zwiększają się inwestycje. Nakłady brutto na środki trwałe wzrosły o 1,3 proc. wobec spadku w IV kwartale 2020 r. aż o 15,4 proc. Pogorszyła się natomiast sytuacja w polskim handlu zagranicznym. W I kwartale bieżącego roku zanotowano negatywny wpływ eksportu na tempo wzrostu gospodarczego, który wyniósł minus 1,9 punktu procentowego, wobec wzrostu o 0,1 pkt. proc. w IV kwartale 2020 r.

Gospodarka będzie przyśpieszać
Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) prognozuje, że po spadku o 2,7 proc. w 2020 r. PKB Polski wzrośnie o 3,7 proc. w 2021 r. oraz o 4,7 proc. w 2022 r. Jednak nowe zakażenia koronawirusem, zwłaszcza te, które pojawiły się na początku bieżącego roku, będą nadal ciążyć na aktywności gospodarczej. Zdaniem OECD powszechne szczepienia i złagodzenie środków zapobiegawczych do końca drugiej połowy tego roku powinny sprzyjać silnemu wzrostowi konsumpcji i, w mniejszym stopniu, inwestycjom. Perspektywa pozostaje jednak niepewna ze względu na zagrożenia epidemiologiczne i logistyczne przeszkody w rozmieszczaniu szczepionek. OECD zwraca uwagę, że fala infekcji jesienią 2020 r. oraz towarzyszące im zaostrzenie ograniczeń doprowadziło do spadku produkcji pod koniec ubiegłego roku, choć w mniejszym stopniu niż w pierwszej połowie 2020 r. Na początku 2021 r. polska gospodarka była bardziej odporna, ale ponowne nasilenie infekcji od marca i dalsze ograniczenia prawdopodobnie zaważyły na działalności gospodarczej. Ponadto, pomimo ostatnich wzrostów, zaufanie konsumentów i przedsiębiorców pozostaje poniżej poziomów sprzed pandemii. Szybszy wzrost zaufania konsumenckiego może doprowadzić do silnego ożywienia aktywności i rozwoju rynku pracy. Z drugiej jednak strony, pomimo stałego postępu szczepień, ponowne wybuchy epidemii nie są wykluczone i mogą skutkować wolniejszym znoszeniem środków zapobiegawczych, ze szkodą dla gospodarki. Zdaniem OECD polityka gospodarcza Polski powinna bardziej sprzyjać zielonemu ożywieniu. Perspektywy wzrostu gospodarczego zostałyby wtedy wzmocnione poprzez skupienie się na dekarbonizacji, inwestycjach sprzyjających produktywności i reformach rynku pracy. Natomiast inwestycje publiczne powinny koncentrować się na poprawie infrastruktury kraju, zwłaszcza w transporcie, energetyce i technologiach cyfrowych, aby pomóc zwłaszcza mniejszym firmom.

Dlaczego inwestycje zagraniczne w Chinach przyspieszają?

„Proces absorpcji kapitału zagranicznego przez Chiny przebiega w coraz szybszym i rekordowym tempie.” – wynika tak z analizy artykułu zatytułowanego „Opłacalność inwestycji w Chinach”, opublikowanego niedawno przez RIA Novosti. Najnowsze dane z 13 maja chińskiego Ministerstwa Handlu potwierdzają tę opinię.

Według danych statystycznych, w pierwszych czterech miesiącach tego roku w Chinach powstało 14 533 przedsiębiorstwa z kapitałem zagranicznym, co oznacza wzrost o 50,2 proc. rok do roku i wzrost o 11,5 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2019 r. Rzeczywiste wykorzystanie kapitału zagranicznego osiągnęło 397,07 mld juanów (około 230 mld PLN), co oznacza wzrost o 38,6 proc. rok do roku, a w porównaniu z tym samym okresem 2019 r. wzrost o 30,1 proc. .
Według danych opublikowanych kilka dni temu przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), w 2020 r. bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) na świecie spadły do 15-letniego minimum, jednocześnie Chiny wyprzedziły Stany Zjednoczone, stając się najatrakcyjniejszym miejscem na świecie do lokowania inwestycji. To pokazuje atrakcyjność chińskiego rynku.
Od początku tego roku utrzymuje się dobra dynamika absorpcji zagranicznego kapitału przez Chiny. W pierwszych czterech miesiącach tego roku faktyczne wykorzystanie kapitału zagranicznego w usługach wzrosło o 46,8 proc. rok do roku, a jednocześnie absorpcja kapitału zagranicznego przez branże wysokich technologii wzrosło o 29,1 proc. rok do roku. Pokazuje to atrakcyjność Chin w dziedzinie innowacji technologicznych, które przyciągają uwagę globalnych inwestorów.
Dlaczego kapitał zagraniczny napływa do Chin i lokowany jest szczególnie w chińskim przemyśle zaawansowanych technologii? Ogromną siłą chińskiego przyciągania jest łączenie przez Chiny całego łańcucha przemysłowego z siłami innowacji technologicznych, rozbudowanym systemem logistycznym i bogatymi zasobami ludzkimi. Pomaga to nie tylko znacznie obniżyć koszty operacyjne firm zagranicznych, ale także nadać impet innowacjom w rozwoju gospodarczym.
Jednocześnie, liczący ponad 1,4 miliarda osób rynek konsumpcyjny stał się najważniejszą siłą napędzającą chińską gospodarkę. Według doniesień chińskiego Ministerstwa Handlu, nawet w tak trudnym dla gospodarki 2020 roku, który został poważnie dotknięty epidemią Covid-19, dochody operacyjne i zyski prawie 60 proc. działających w Chinach przedsiębiorstw z kapitałem zagranicznym rosły lub pozostały na niezmienionym poziomie.
W ostatnich latach chiński rząd kontynuował politykę poszerzania dostępu do swojego rynku, tworzył otwarte platformy i ulepszał system prawny dla inwestycji zagranicznych oraz dobre otoczenie biznesowe dla firm zagranicznych. W tym roku Chiny będą dalej redukować „Listę ograniczeń dla inwestycji zagranicznych”, realizować ogólny plan budowy strefy wolnego handlu na wyspie Hainan i dalej wspierać wdrażanie Ustawy o Inwestycjach Zagranicznych i jej przepisy wykonawcze. Stworzy to jeszcze lepsze podstawy do inwestowania w Chinach. Chen Rongsheng, wiceprezes General Electric w Chinach, stwierdził, że 14. plan pięcioletni wykreuje w przyszłości duże możliwości rynkowe i perspektywy pogłębiania współpracy.
Tłum.: Wu Yu

Unia powstrzyma się

Administracja prezydenta Bidena doskonale wie, że USA nie są w stanie same zrealizować zapowiadanej przez prezydenta strategii „powstrzymywania Chin”.

Nie uda się dokonać tego na polu gospodarczym, ani tym bardziej na arenie politycznej. Zaś każda próba „powstrzymywania” na polu militarnym to już polityczne awanturnictwo, zaproszenie do próby zagłady ludzkości.
Dlatego prezydent Joe Biden postanowił pozyskać europejskich sojuszników wspierających go w rywalizowaniu z Chinami.
Nawiązuje tym do polityki byłego prezydenta USA Baraca Obamy. Ten ogłaszając „The pivot to Asia”, deklarował powrót USA do dominującej roli w region Azji Południowo- Wschodniej. Co oznaczało wypieranie stamtąd wpływów chińskich. Zwłaszcza z terenów spornych archipelagów na Morzu Południowo- Chińskim.
Wówczas administracja USA też szukała politycznych sojuszników w tamtym regionie. Odnowiła przyjaźń z Japonią, Filipinami i Republiką Korei. Nawiązała strategiczne relacje z niedawnym swym wrogim- „komunistycznym” Wietnamem. Ale poza składanymi obietnicami ci starzy i nowi sojusznicy USA niczego więcej nie zyskali. Zwłaszcza, że następca Obamy, prezydent Donald Trump porzucił ten azjatycki „pivot” i zobowiązania swego poprzednika.
Trump próbował „powstrzymywać” Chiny wedle swojego uznania, próbując pozyskać ich tradycyjnych sojuszników. W Azji nawiązał osobiste relacje z przywódcą Koreańskiej Republiki Ludowo- Demokratycznej. W Europie Środkowo-Wschodniej wspierał regionalne porozumienie „Trójmorza” . Liczył, że będzie ono konkurencyjne wobec istniejącego już chińsko- europejskiego Formatu 17 + 1, też działającego w tym regionie. Więcej sukcesów niż Obama nie odniósł.
Teraz administracja nowego prezydenta Bidena chce dla swego planu „powstrzymywania Chin” pozyskać wszystkie państwa Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckiego. Stworzyć globalny, antychiński sojusz dwóch oceanów. Atlantyku i Pacyfiku.
Aby łatwiej pozyskać europejską opinię publiczną, administracja USA odwołuje się do wspólnej historii. Przypomina sojusz zachodniej Europy i USA w walce z hitlerowskimi Niemcami. Ale to przywołanie dawnych, wspólnych i chlubnych lat nie jest dziś efektywne. Warto przecież pamiętać, że ważnym sojusznikiem tamtej koalicji były też Chiny. Przez lata biorące na siebie ciężar walki z japońskimi ,faszyzującymi militarystami. O czym często w USA i Europie już zapomina się.
Dla pozyskania sympatii europejskiej administracja USA kreuje też inne historyczne odwołanie. Przypomina powojenny, wspólny front transatlantyki „powstrzymujący” Związek Radziecki. Zwany w USA „Imperium zła”. Wtedy taka wspólna polityka państw „Zachodu” doprowadziła do upadku ZSRR . Czy teraz uda się USA doprowadzić do powtórki takiego sojuszu ?
Koncert mocarstw?
Już sama próba stworzenia takiego sojuszu wskazuje na Ameryko centryczny punkt widzenia. Postrzegania Europy jako monolitycznej jedności. Nie dostrzegania zmian jakie w Europie zaszły właśnie po upadku ZSRR.
Zwłaszcza w Unii Europejskiej. Warto przypomnieć, że jej początkiem była wola wyeliminowania groźby kolejnej wojny w Europie. Środkiem do realizacji tego celu była postępująca unia gospodarcza. Potem powstawała unia polityczna. Potem rozrastająca się Unia Europejska zwiększała swe pola integracji i wspólnej polityki.
Jednak obecna Unia Europejska nadal nie jest ścisłą federacją państw członkowskich. Nadal daje im możliwości prowadzenia własnej polityki dla realizacji własnych, lub grupowych interesów.
Najlepiej widać to na przykładzie dyplomacji. Państwa członkowskie Unii zachowują instytucje swych ambasadorów, choć w wielu państwach istnieją też ambasadorowie całej Unii. Taki unijny ambasador reprezentuje interesy całej Unii, ale może też pełnić role ambasadora poszczególnego państwa stowarzyszonego.
Istotą i fundamentem polityki międzynarodowej Unii Europejskiej jest multilateralizm. Wykluczający dominację na naszym globie przez dwa mocarstwa. Konkurujące ze sobą lub kooperujące.
Polityka „koncertu dwóch mocarstw” jest sprzeczna z podstawowymi zasadami i wartościami państw Unii Europejskiej. Bo taki dualizm zawsze prowadził do militarnej konfrontacji. Do wojen, które Unia Europejska wyklucza.
Większość państw Unii Europejskiej związana jest z USA militarnym Sojuszem Północnoatlantyckim NATO. Podobnie jak połowa państw bałkańskich pozostających jeszcze poza Unią Europejską.
Ale sojusz NATO tradycyjnie dotyczy regionalnego bezpieczeństwa państw europejskich. Chiny leżą poza obszarem Paktu Północnoatlantyckiego. Nie grożą agresją militarną USA, ani któremuś z państw członków NATO. Dlatego pewnie nie uda się administracji prezydenta Bidena zmobilizować europejskich państw NATO pod tym pretekstem militarnego zagrożenia ze strony Chin.
Przeciwnie, to państwa europejskie mogą znaleźć sojusznika w Chinach dla realizowania wielu ze swym polityk. Na pewno chińska polityka tworzenia „zielonych”, odnawialnych źródeł energii jest zbieżna z polityką Unii Europejskiej. Podobnie jak chińska polityka zahamowania degradacji środowiska naturalnego i ocieplania się klimatu. W tych przypadkach państwa europejskie na pewno nie będą „powstrzymywać” Chin.
Nie ma mowy o „powstrzymywaniu” Chin przez państwa Europy Środowo-Wschodniej, zwłaszcza Polski, zainteresowanych budową szlaków kolejowych i drogowych łączących Europę z Chinami i innymi państwami Azji. Zwłaszcza, że Europa i Azja geograficznie są jednym kontynentem, a to determinuje silne więzi gospodarcze. Nie ma też mowy o „powstrzymywaniu” Chin przez największe europejskie gospodarki. Przez ograniczanie współpracy gospodarczej. Przez wspieranie hegemonii dolara USA, co proponuje administracja Bidena. Bo to oznaczałoby zgodę Europy na samo degradację swej gospodarki. Na politykę osłabiania europejskiej waluty euro.
„Uważam, że politycznie Chiny są znacznie trudniejsze dla obecnej administracji USA niż były dla poprzedniej. Ale wciąż musimy prowadzić handel z naszym największym partnerem handlowym na świecie-Chinami. Mam nadzieję, że uda nam się jakoś oddzielić kwestie własności intelektualnej, praw człowieka i innych rzeczy od handlu i w dalszym ciągu będziemy promować środowisko nieskrępowanego handlu pomiędzy tymi dwoma gigantami. Nie możemy sobie pozwolić na to, by być wyłączonymi z chińskiego rynku. Nasza konkurencja natychmiast wskoczy na nasze miejsce”.
To powiedział Dave Calhoun, prezes koncernu Boeing podczas Szczytu Lotniczego Izby Handlowej Stanów Zjednoczonych.
I on to najtrafniej odpowiedział dlaczego administracji prezydenta Bidena nie uda się zjednoczyć państw europejskich w jej planie „powstrzymywania” Chin. Dlaczego Unia Europejska powstrzyma się od takich działań.

Trzy kroki do Chin

Jakiej polityki chińskiej Polska potrzebuje.

Polska potrzebuje nowej polityki wobec Chin. Długoletniej, cierpliwie prowadzonej, nastawionej na długofalowe efekty. Opartej na porozumieniu wszystkich najważniejszych sił politycznych. Polityki prymatu współpracy gospodarczej i cywilizacyjnej ponad bieżącymi, okresowymi sporami politycznymi i ideologicznymi różnicami. Poszukiwania wspólnych celów, unikania niepotrzebnych konfrontacji.
Krok pierwszy
Polska ma za mały potencjał by prowadzić własną politykę wobec całych Chin. Dlatego państwo polskie powinno wybrać któraś z chińskich prowincji i uczynić ją „polską prowincją”. Skupić się na współpracy z nią, poczynając od promowania tam Polski.
Oczywiście nie oznaczałoby to ograniczenia dotychczasowej współpracy politycznej na linii Warszawa – Pekin, czy kooperacji z innymi chińskimi prowincjami. Ale „polska prowincja” powinna mieć w relacjach obu państw specjalny status.
Każda polska delegacja państwowa przybywająca do Pekinu, lub innej chińskiej metropolii, powinna odwiedzać też „polską prowincję”. Każde polskie wydarzenie kulturalne odbywające się w Chinach powinno być tam też obecne. Każde większe polskie miasto powinno mieć tam swojego partnera. Podobnie każda polska uczelnia, prestiżowa instytucja kultury, pierwszorzędny klub sportowy.
Każda polska firma planująca działalność gospodarczą w Chinach powinna wystartować tam. Mieć swoją siedzibę lub filię. Tam promować swoje produkty, rejestrować swe marki, stamtąd sprzedawać je na całe Chiny.
Każdy kto próbował zaistnieć na chińskim rynku wie, że polskie państwo i polskie firmy nie mają tylu zakumulowanych środków aby od razu podbić rynki Pekinu, Szanghaju, Kantonu, Shenzen. Zacznijmy od którejś z uważanej za „biedniejszą” prowincję, ale posiadającą wielki potencjał. Leżącej na „Nowym Jedwabnym Szlaku”. Dobrym kandydatem na taką partnerską prowincję jest prawie stumilionowy Syczuan. Ze stolica w piętnasto milionowym Czengdu. Kolebką chińskich kultur, hydro inżynierii, ekspresyjnej opery. Ojczyzną jednej z czterech podstawowych typów kuchni chińskich. Zamieszkałą przez wielce gościnnych ludzi. W Chengdu mamy już polski konsulat, a na miejscowym uniwersytecie są studia polonistyczne.
Tam też zaczyna się jeden ze wielu szlaków kolejowych biegnących do Europy. Przez środkową Azję, Kazachstan, Rosję, Białoruś. Część wielkiego, chińskiego i międzynarodowego już, projektu infrastrukturalnego zwanego Nowym Jedwabnym Szlakiem.
Krok drugi
Polska ma historyczną szansę aby wreszcie wykorzystać swe położenie geopolityczne. Przez wieki uważane za polskie przekleństwo. Sprawić, że Polska nie będzie jedynie atrakcyjnym terenem dla przemarszu wojsk, ale bramą i wielkim przeładunkowym portem łączącym szlaki kolejowe i drogowe między Azją a Europą.
Polska powinna zbudować w Małaszewiczach i innym przygranicznych miejscach centrum transportu Europa – Azja. Hub przeładunkowy, centrum logistyczne i przede wszystkim MIEJSCE SPOTKAŃ przeróżnych firm azjatyckich i europejskich. Promocyjnych, logistycznych, dizajnerskich, kurierskich, handlowych, modnych „Start up -ów”. Taki Wielki XXI wieczny Bazar.
Do sfinansowania takiego Bazaru wykorzystać można też chińskie fundusze z globalnego programu Nowego Jedwabnego Szlaku. Kooperować z firmami rosyjskimi, białoruskimi, kazachskimi, japońskimi, które już tworzą sieci transportowe. Skutecznie, bo w ciągu dwóch ostatnich lat przewozy z wykorzystaniem już istniejącej infrastruktury kolejowej podwoiły się. Potencjał ich wzrostu jest olbrzymi.
Takie polsko- globalne przedsięwzięcie, to nie tylko źródło zysków, technologii, impulsów dla gospodarki. To także poprawa bezpieczeństwa naszego państwa. Kanał kolejowy Azja – Europa mógłby być regionalnym „kanałem sueskim”. Korzystającym z polskiego, ale też i międzynarodowego parasola bezpieczeństwa.
Ta polska „Brama do Europy” i „Bazar XXI wieku” powinny być też częścią innych regionalnych projektów komunikacyjnej. Infrastruktury transportowej Trójmorza, wschodniego pogranicza Unii Europejskiej, chińsko- europejskiego Formatu 17+1. Jeśli Centralny Port Lotniczy rzeczywiście powstanie i będzie chciał zarabiać na przewozach cargo, to taka Brama i Bazar będą mu bardzo potrzebne.
Krok trzeci
Polska powinna zachęcać państwa Unii Europejskiej do tworzenia wspólnej polityki wobec Chin. Zwłaszcza tworząc unijną politykę „suwerenności technologicznej”. Do niedawna walorem i przewagą Unii Europejskiej wobec Chin były jej technologie i innowacyjna gospodarka. Dziś to państwa Unii Europejskiej mają dylemat czy kupić chińską technologię 5G, czy bać się jej ? I tracić możliwości rozwoju.
W Unii Europejskiej i w Chinach zaplanowano wieloletni rozwój „zielonej gospodarki”. Energetyki opartej na odnawialnych źródłach energii.
Powstaje atrakcyjne pole do kooperacji Unia – Chiny. Podobnie szanse współpracy są przy ochronie globalnego klimatu,bo wieloletnie plany rozwojowe chińskie i europejskie są tam też zbieżne. Tylko znów gospodarki Unii Europejskiej nie mogą dopuścić do sytuacji, że będziemy w Unii tworzyć „zieloną gospodarkę” wykorzystując jedynie chińskie technologie. Bo znów zlekceważymy tworzenie własnych technologii.
Polska powinna być ważnym państwem NATO na wschodniej flance Unii Europejskiej. Sojusznikiem USA, lecz nie bezmyślnym ich wasalem. Państwo polskie nie może poświęcać swych długofalowych interesów w Azji na rzecz swej chwilowej nadaktywności w bieżących sporach USA- Chiny.
Polska ma już opinię państwa rusofobicznego. Nie słuszną, ale popularną niestety. Po co nam jeszcze opinia państwa chinokofobicznego?
Chiny są drugim światowym mocarstwem. Chiński styl uprawiania polityki, biznesu, myślenia jest inny niż zachodnioeuropejski. Poważne relacje z Chinami wymagają inaczej prowadzonej polityki niż dotychczas. Dlatego w każdym polskim rządzie, niezależnie od jego orientacji politycznej, powinien być sekretarz stanu, może nawet wicepremier, ds. polityki chińskiej.
Skoro mamy ministra ds. Unii Europejskiej w polskim rządzie, to powinniśmy mieć tam również silny ośrodek zajmujący się długofalową polityką chińską.

Ile unii w Unii?

Polski skansen w regionalnym parku neoliberalizmu. Jaką i którą Unię ma popierać lewica?

Stosunek polskich partii do UE jest przedłużeniem ich usytuowania na rodzimej scenie politycznej. Zjednoczona Prawica uwielbia finansowe pieszczoty, ale nie chce spełnić wszystkich oczekiwań dobroczyńcy. Boi się tego, że polska dusza podszyta jezuickim konwiktem ulegnie pokusom „cywilizacji śmierci”, przestanie uważać wójta (Pcimia), pana (prezesa) i plebana za wyrocznię nie tylko w sprawach światopoglądowych. Formacje liberalne, PO i Polska 2050, podążają za Komisją Europejską jak za panią matką. Podpowiada ona, jak się właściwie zachowywać na salonach bogatego Zachodu: potępiać wschodnich satrapów, wielbić wujka Sama, prowadzić „rozsądną” politykę wobec biznesu. A jaki powinien być stosunek lewicy do obecnej formy ustrojowej UE i polityki jej technokracji? UE ma bowiem dla każdego zarazem coś przyjemnego i coś przykrego. Przypomina tradycyjną rosyjską matrioszkę – mieści się w niej kilka unii. Którą popierać, a którą reformować zgodnie z potrzebami własnego elektoratu i celami dalekosiężnymi lewicy? Bo można się obawiać, że zdesperowana prawica użyje wspólnotowych środków do budowy sieci biznesów, firm, fundacji oplatających mackami krwioobieg gospodarki, uzależni od własnych decyzji funkcjonowanie poszczególnych dziedzin życia społecznego. Dopiero wtedy pojawią się autentyczni wyklęci, zwłaszcza kiedy ich majątek nie będzie szedł w parze z patriotyzmem a la Obajtek. Dopóki firmy z obszaru UE będą mogły działać bez większych przeszkód – wzięcie w karby polskiego pracownika i obywatela nie będzie specjalnie przeszkadzać unijnym szafarzom.

Nieodrodna córa ordoliberała

Integracja w Europie dokonuje się w postaci swobodnego przepływu towarów i kapitału, do pewnego stopnia pracowników. Słowem, to rynek koordynuje aktywność gospodarczą. Ten mechanizm koordynacji wspomaga częściowo integracja polityczna, na dodatek bez demokratycznej kontroli ciała wykonawczego, czyli Komisji Europejskiej. Jak dotąd UE stanowi, według określenia historyka Jerzego Krasuskiego, „gigantyczną operację politycznego przejęcia” ogromnego obszaru gospodarczego i poddania go korzystnej dla biznesu polityce pieniężnej, fiskalnej, a także sposobu finansowania deficytu budżetowego.

Korzenie UE to Europejska Wspólnota Węgla i Stali, alians przemysłu ciężkiego, producentów aut, elektroniki, a potem także farmerów. Celem aliansu była polityka cen. Chodziło o to, by wyeliminować konflikty i konkurencję między „narodowymi” firmami, bo ich rywalizacja przyczyniła się do obu wojen światowych. Dlatego, zdaniem Janisa Warufakisa, w unijnym DNA zapisany jest technokratyczny styl zarządzania kartelem. Istnieje w niej tylko specjalizacja produkcyjna, możliwość lokowania inwestycji, eksportu, a także wspólna waluta w Eurolandzie. Ład instytucjonalny europejskiej wspólnoty jest niedźwiedzią przysługą niemieckich ordoliberałów. Negocjatorem Traktatu Rzymskiego był jeden z ordoliberałów Alfred Müller-Armanak, pierwszym przewodniczącym Komisji Europejskiej był Walter Hallstein (1958-1967), a komisarzem do spraw konkurencji Hans von der Groeben (1958-1967). Stworzyli oni prawne ramy dla funkcjonowania wspólnego rynku i stabilności pieniądza. To ważna okoliczność dla lewicy, ponieważ nie były to inspiracje socjaldemokratycznym reformizmem. Socjaldemokraci niemieccy już w 1955 r. słowami ówczesnego ideologa Karla Schillera uznali przewagę konkurencyjności w dewizie: „Konkurencji tyle, ile możliwe, planowania tyle, ile konieczne”. Ewolucję doktryny potwierdził słynny zjazd w Bad Godesbergu w 1959 r., na którym socjaldemokraci podpisali akt kapitulacji. Uznali bowiem prywatną własność środków produkcji i gospodarkę rynkową jako datum funkcjonowania w systemie. Gospodarka rynkowa staje się „społeczna”, kiedy państwo stwarza odpowiadające jej społeczeństwo, złożone z odpowiedzialnych jednostek. A przecież może tu chodzić o inne rozumienie jej społecznego charakteru. Społeczna czyli nastawiona na wytwarzanie wartości użytkowych niezbędnych do umiarkowanie dobrego życia dla wszystkich. Dlatego powinna być regulowana, regulowana przez reprezentantów racjonalności ogólnospołecznej, w tym także przez pracowników i ich organizacje. Takie stanowisko zajęła Federacja Niemieckich Związków Zawodowych, DGB. Ponieważ zwyciężyła pierwsza koncepcja, Angela Merkel mogła oświadczyć w 2014 r., że „społeczna gospodarka rynkowa to coś więcej niż ład gospodarczy i społeczny. Jej zasady są ponadczasowe”. A więc żadna demokratyczna większość nie mogłaby ich zmienić, jak płci królowej Anglii. Również klonem Bundesbanku jest Europejski Bank Centralny. Nie może zaskakiwać przyjęcie w 2012 r. niemieckiej „złotej reguły” – 3 proc. deficytu budżetowego jako europejskiego kanonu. Ten układ instytucjonalny, zdaniem angielskiego ekonomisty Jana Toporowskiego, doprowadził do sytuacji, w której „Europa ma teraz bank centralny bez rządu i rządy bez banków centralnych”.

Obecne ramy prawne UE stanowią swoisty przekład na język prawa zaleceń doktryny neoliberalnej. Przekład ukazał się pod nazwą Traktat z Maastricht z 1992 r. Zabrania on rządom interwencji w gospodarkę, która może wpłynąć „na wymianę handlową między państwami członkowskimi” (art. 121). W unijnym panteonie króluje bogini konkurencyjności i bożek zdrowych finansów publicznych. Dlatego polityka społeczna i prawo pracy są podporządkowane „konkurencyjności gospodarki Unii” (art. 107). Zakazuje też celowego wspierania przez rządy strategicznych branż i przedsiębiorstw krajowych. Natomiast Karta Praw Podstawowych nie jest obligatoryjna, dlatego Polska podpisała odrębny protokół. Z kolei, Traktat Lizboński, obowiązujący od 2009 r., stawia za cel „trwały rozwój Europy, którego podstawą jest zrównoważony wzrost gospodarczy oraz stabilność cen, społeczna gospodarka rynkowa o wysokiej konkurencyjności”. Wszystko w uścisku Paktu Stabilności i Wzrostu z 2008 r.

Prymat polityki pieniężnej i nacisk na konkurencyjność z pominięciem bezpieczeństwa socjalnego Europejczyków zamknęły politykę gospodarczą państw w żelaznej klatce liberalizmu. Dotychczas wyłączona jest spod jej reguł tylko polityka rolna. Dlatego unii gospodarczej i monetarnej nie wspierała żadna wspólna polityka fiskalna i społeczna. Dopiero Fundusz Odbudowy po pandemii przewiduje wspólne zadłużenie państw tworzących Unię. Pojawił się też temat płacy minimalnej dla całej europejskiej przestrzeni gospodarczej. To pierwszy krok w stronę nowej płaszczyzny integracji – wspólnej polityki fiskalnej i socjalnej. W dalszej przyszłości w agendzie pojawi się zapewne kwestia przebudowy systemu podatkowego. Ze wspólnych funduszy może być finansowana przebudowa energetyki zgodnie z ideą Zielonego Ładu. Fundusz ten mogą powiększać wpływy z opodatkowania zwłaszcza amerykańskich kolosów teleinformatycznych oraz likwidacja rajów podatkowych. Powstaje tu pytanie o motyw tak wielkiego zaangażowania Komisji Europejskiej w przebudowę aparatu produkcyjnego. Czy chodzi tu tylko o to, by ograniczyć jego szkodliwość dla środowiska? Jeśli prawdą jest, że zarówno elektromobilność, jak i OZE przenoszą gdzie indziej ślad ekologiczny, to KE działa głównie w interesie kapitału pozwalając mu znaleźć nowe pole akumulacji przez inwestycje w kolejną generację maszyn i technologii. (zob. mój artykuł w Trybunie 40/2021).

Staro-nowa polska specjalność

Narodziny Eurolandu, do którego Polska nie należy, pozbawiły kraje członkowskie narzędzia makroekonomicznej polityki gospodarczej, jakim była możliwość dewaluacji waluty narodowej dla poprawy konkurencyjności eksportu. Skorzystała na tym gospodarka niemiecka, której konkurencyjność osłabiała mocna marka. Niemiecki eksport radykalnie wzrósł i daje obecnie dużą nadwyżkę bilansu płatniczego. Dodatkowo konkurencyjność wyrobów niemieckiej gospodarki zwiększyło osłabienie statusu pracownika. Po reformach rządu kanclerza Schroedera wydajność pracy na godzinę w Niemczech rosła w latach 1999-2011 o 1,2 proc. rocznie, natomiast płace realne (płace nominalne skorygowane o inflację) zaledwie o 0,7 proc. (za Heinerem Flassbeckiem). Dlatego niemieckie towary i usługi stały się tańsze o 25 proc. w stosunku do wyrobów gospodarek europejskiego Południa i prawie 20 proc. względem Francji. Na tym podłożu wyrósł ogromny kompleks przemysłowy – niemieckie Cesarstwo Przemysłowe, które np. już produkuje elektryczne samochody, tymczasem Polska tylko memy na ich temat. Prawica hołubi inne kompleksy, ale przede wszystkim chciałaby mieć „narodowe” czempiony pod partyjną kontrolą, by wykreowały nową warstwę rządzącą.

Ostateczny bilans poddania polskiej gospodarki regułom unijnym będzie zależał od tego, jaką formę przybierze integracja europejska. Jak dotąd udostępniliśmy wewnętrzny rynek i taniego, i wydajnego pracownika w stosunku do kosztów jego zatrudnienia, np. w r. 2018 koszty pracy stanowiły 2/3 jej wydajności. Ale też dzięki unijnym funduszom w kwocie 125 mld euro wypiękniały w miastach i miasteczkach ulice i kamienice. Tylko w roku 2018 otrzymaliśmy od UE, po odliczeniu składek, 11,5 mld euro. Do PRL los tak się szeroko nie uśmiechnął. Przedmiotem sporu jest miejsce, w którym znalazła się polska gospodarka w światowych łańcuchach produkcji i wartości dodanej.

Zdaniem Thomasa Piketty`ego Polska to teraz foreign owned country,skoro 60 proc. aktywów w polskim sektorze bankowym posiada zagraniczny kapitał, zagraniczne korporacje zatrudniają ponad 30 proc. polskich pracowników, tworzą 2/3 polskiego eksportu, i wytwarzają 42 proc. wartości dodanej. Ponadto, techniczne uzbrojenie pracy (wartość maszyn na jednego pracownika) jest dwu-trzykrotnie niższe niż w Niemczech.

Dlatego polska strategia narodowa musi uwzględniać trwałą obecność w UE, która jest trzecim centrum globalnego kapitalizmu. Nie może to być jednak rezerwuar taniej pracy montażowej dla zachodnich firm. Już 5,5 tys. niemieckich inwestorów znalazło w Polsce poddostawców i podwykonawców, tym łatwiej, że 96 proc. przedsiębiorstw to mikrofirmy, zatrudniające do 9 pracowników.

W tej sytuacji gorszy od inwestora niemieckiego byłby tylko jego brak. Chodzi teraz o świadomą politykę kraju przyjmującego zagraniczny kapitał, by przemieścić polskie firmy bliżej końcowych ogniw w łańcuchach produkcji i wartości dodanej. Dotychczas jest tak, że my produkujemy kadłuby np. autobusów, Niemcy uzbrajają je w nowoczesny napęd, nam pozostaje produkcja standardowych okien, niemieckie firmy wykorzystują najnowsze materiały. Tym bardziej, że na ziemiach „odzyskanych” przez PRL neoliberalna transformacja uśmierciła największe polskie (wcześniej niemieckie) zakłady – we Wrocławiu, Gorzowie, Szczecinie, Elblągu.

Unia autonomicznych jednostek.

Ustrój państw unijnych ma charakter demokratyczno-liberalny. Taki ustrój szanuje autonomię jednostki, w rezultacie –wolność debaty, pluralizm poglądów i postaw (moralności). W debacie liczą się argumenty, nie zaś dogmatyczne przekonania ugruntowane religijnie. Ponadto, bierze się pod uwagę skutki przyjmowanych rozwiązań, regulacji prawnych, jak one mogą wpływać na życie społeczne, „ile przynoszą szkód i pożytków oraz w jakim pozostają stosunku do naszej autonomii i prywatności”, pisze filozof Jan Hartman. W tej perspektywie progresywne Polki i Polacy uzyskują w UE silne wsparcie, by modernizować polski skansenu tradycjonalizmu kulturowego. Narzuca on jego rezydentom narodowo-katolicką tożsamość. Na dodatek, hierarchowie wspierani przez pisowskie państwo zastępują amboną akademicką katedrę, ich obsesje rugują wiedzę medyczną i jej osiągnięcia, np. w sprawie in vitro, biologii rozrodu. W tej perspektywie protest społeczny polskich kobiet jest kolejną fazą spóźnionej nowoczesności, wypierania religii przez moralność i coraz bardziej świeckie koncepcje dobrego życia. Obudzili się prawnukowie Oświecenia, którego w kraju bez mieszczaństwa i bez zwycięskiej reformacji nie było. Ani zakon prawicowych krzyżowców, ani hierarchowie narodowego kościoła, ani kordon propagandowy „narodowej” szczujni nie powstrzymają na dalszą metę tego naporu upodmiotowienia.

Unia republikańska i socjalna jako zadanie europejskiej lewicy

Lewica ma też inną koncepcję republiki niż liberałowie i narodowo-tradycjonalna prawica. Lewica dąży do harmonijnego połączenia praw obywatelskich, politycznych i socjalnych. Chciałaby stworzyć jednostce szanse aktywnego współudziału w kształtowaniu decyzji dotyczących całej wspólnoty, mimo partykularnych różnic interesów i poglądów. Natomiast liberałom chodzi głównie o ochronę przed państwem, jego zamachami na wolny rynek, np. w postaci norm środowiskowych czy przymusu podatkowego. Ten boli najbardziej, zwłaszcza kiedy nie pozwala ukraść pierwszego miliona, a później kolejnych – dzięki optymalizacji podatkowej czy emigracji zysków do rajów podatkowych. Liberał chroni wolność, lecz troskę o materialne warunki jej wykorzystania pozostawia „przedsiębiorczej” jednostce. Lewica zaś uważa, że wolność wymaga nie tylko odpowiednich ram prawnych, ale też materialnych warunków. Dopiero wówczas ludzie czują się nie tylko wolni, ale również bezpieczni, pisze niemiecka filozofka polityki Urlike Guérot. Chodzi tu o tworzenie takiej wspólnoty życia i pracy, która zapewni współpracę autonomicznych jednostek. Taka wspólnota była ideałem kontrkulturowego ruchu lat 60. Odrzucał on ideę hierarchii i formalnego przywództwa. Tworzył porządek oparty na współuczestnictwie. Jego zapleczem społecznym była młodzież dorastająca obywatelsko na uczelniach. Ślady tej koncepcji wspólnoty widać w sposobie zorganizowania partii Razem, ruchów miejskich czy małych zbiorowości na poziomie lokalnym. To umiejętnie zorganizowany ład łączący indywidualizm i samodzielność intelektualną swoich członków jako wartość ze wspólnym realizowaniem uzgodnionych celów. Przeciwieństwem takiej wspólnoty jest amerykański, mozaikowy model zatomizowanego społeczeństwa sukcesu materialnego za wszelka cenę. Mimo że Amerykanie stanowią 4,5 proc. ludności świata, wśród śmiertelnych ofiar COVID-19 co czwarty jest mieszkańcem tego kraju, i to w społeczeństwie, które ma dochód per capita blisko 65 tys. dolarów.

Zielony Ład to początek

W lewicowej perspektywie propozycja Zielonego Ładu nie zamyka listy pilnych zadań. Dalszy postęp integracji Wspólnoty Europejskiej wymaga nowych mechanizmów ustrojowych. Wskazuje je ogólnoeuropejski ruch DiEM25. Unia autonomicznych jednostek daje szanse działań na rzecz lepszej wspólnoty Europejczyków, w której stosunki wyzysku będą wypierane przez współpracę. Jej fundamentem będzie gospodarka podporządkowana nie logice zysku, tylko arytmetyce potrzeb społecznych. Do tego konieczne są mechanizmy demokratycznej kreacji i kontroli wspólnotowych organów władzy. Z czasem będzie to wybór reprezentantów opcji ideowo-programowych w skali całej wspólnoty. Kształtowanie wspólnoty republikańskiej wymaga strategicznych sojuszy. Języczkiem u wagi są specjaliści i klasy pracownicze – w administracji, w służbie zdrowia, wykonawcy usług dla biznesu (korposzczury). Chodzi o to, by harmonizowali oni indywidualny sukces materialny i zawodowy z solidaryzmem na rzecz polskiej wspólnoty życia i pracy, będącej częścią UE oraz częścią wspólnoty planetarnej wszystkich ludzi. Powstanie takiej wspólnoty wymaga istotnej korekty obecnego kursu, zarówno wytyczonego przez nadwiślańskich liberałów, jak i narodowo-konserwatywną prawicę. Wymaga przede wszystkim stworzenia autentycznej przeciwwagi dla biznesu w kraju i w całej UE. Wymaga też twórczej destrukcji modelu wyczynowego kapitalizmu, który wdrożyło, a teraz broni, państwo amerykańskie. Nie zbuduje Zachód takich murów, by zatrzymały pochód wykluczonych z Ameryki Łacińskiej, Azji, Afryki. Święte Przymierze Transatlantyckie musi wypracować modus vivendi z chińskim kolosem dla nowego modelu gospodarki – modelu, który powstrzyma destrukcję ziemskiego ekosystemu, a zarazem pozwoli uszczknąć więcej ze zdobyczy cywilizacji przemysłowej także mieszkańcom globalnego Południa. Prekariusze wszystkich krajów łączcie się.

Wyścig gigantów

„Wyścig gigantów. Stan i Wizja współzawodnictwa ChRL i USA” – taki tytuł nosi najnowsza książka profesora Wojciecha Pomykało. Już na wstępie autor zadaje trzy fundamentalne pytania. 1. Jak Chińczycy nadrobili i nadrabiają stracony czas? 2. Czy detronizacja USA jest możliwa i co przyniesie? 3. Kto i dlaczego wygra globalne współzawodnictwo?

Zdaniem autora Chiny w coraz większym stopniu „stają się ważnym czynnikiem określającym przyszłość, nie tylko swojego narodu, ale człowieka globalnego dopiero nadchodzącego świata”. W niniejszym artykule recenzującym skupie się na stosunkach chińsko-amerykańskich, który prof. Pomykało poświęca w swej książce dużo uwagi.
Jak wiadomo zarówno Pekin jak i Waszyngton przywiązują dużą wagę do rywalizacji we wdrażaniu sztucznej inteligencji. Zdaniem autora Chiny są w lepszej sytuacji w tej rywalizacji. Wynika to z przewagi chińskiego systemu społeczno-ekonomicznego, który daje większe niż system amerykański możliwości realizacji tak wielkich przedsięwzięć, jakim jest niewątpliwie przejście z epoki elektryczności do epoki sztucznej inteligencji.
Współzawodnictwo chińsko-amerykańskie jest częścią składową panoramy współczesnego świata. „Element, niestety charakteryzujący się tym – pisze prof. Pomykało – że przynajmniej po amerykańskiej i ogólno-kapitalistycznej stronie, charakter tego konfliktu i jego perspektywy rozwojowe, skądinąd alternatywne wobec Chin są ciągle mało uświadomione przez większość ludzi współczesnego świata. W tym też, zwłaszcza przez coraz większą i dominującą w kapitalistycznym, współczesnym świecie, grupę wykształconych analfabetów. W sumie jednakże można powiedzieć, że choć nie istnieją pełne podstawy do tego, aby mieć mocne przesłanki do przekonania, że konflikt ten rozstrzygnie się w najbliższy dziesięcioleciu (2020-2030), to jednak należy się spodziewać, że w tym dziesięcioleciu, będzie on przebiegał ze szczególnie natężoną siłą. W dużej mierze też, będzie przesądzał jego generalne losy. Natomiast jego skutki i związane z tym perspektywy człowieka, powstaną w rezultacie jego funkcjonowania”.
Znaczna część omawianej książki poświęcona jest Stanom Zjednoczonym oraz współzawodnictwu chińsko-amerykańskiemu. Zdaniem autora współczesny naród amerykański jest prawie całkowitym przeciwieństwem narodu chińskiego i to we wszystkich dziedzinach. Ale równocześnie autor stwierdza, ze obok daleko idących różnic i przeciwieństw występują też częściowe podobieństwa obu narodów. Prof. Pomykało twierdzi że narody amerykański i chiński są współcześnie najważniejszymi narodami świata. Naród chiński do takiej pozycji „awansował dopiero całkiem niedawno” zdobywając dominujące znaczenie w globalnym świecie w okresie ostatnich dziesięcioleci.
Wiele uwagi autor poświęca przeciwieństwom charakteryzującym oba narody i odmiennej ich historii. Jego zdanie naród amerykański posiada własną historię całkowicie odmienną wręcz przeciwstawną do historii narodu chińskiego. Zdaniem prof. Pomykały Amerykanie to ludzie ogromnej energii, siły woli, przedsiębiorczości, radykalnie różni od pozostających na swej starej ziemi ich braci i sióstr narodowych.
Stosunki chińsko-amerykańskie sa wielopłaszczyznowe i jak stwierdza autor mają „przed sobą bardzo długą i dość krętą drogę”. Autor uważa, że koronawirus spowodował komplikację we współzawodnictwie ChRL-USA. Prezydent Donald Trump obciążał Chiny winą za rozprzestrzenienie się koronawirusa. W Stanach Zjednoczonych ofiara epidemii padło już ponad 500 tys. obywateli.
W końcowej części książki prof. W. Pomykało przedstawia wnioski i rekomendacje. Stwierdza m. in. że „Wśród wszystkich wydarzeń jakie przeżywała cala ludzkość zwłaszcza w nowożytnych czasach, współzawodnictwo chińsko-amerykańskie, urasta do rangi najwyższej. Z wszystkich dotychczasowych wydarzeń, wysuwa się ono nie tylko na czoło, ale głęboko dystansuje inne wydarzenia. Od ostatecznych wyników tego współzawodnictwa zależy bowiem nie tylko los rodzaju ludzkiego ale kształt wizji i kreacji globalnego człowieka przyszłości”’
Mnie osobiście zabrakło w tej książce charakterystyki polityki prezydenta Donalda Trumpa wobec Chin.
Od czasu ukazania się książki zmieniła się polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych. Nowa administracja Joe Bidena zapowiada twardą politykę wobec Chin i obronę Tajwanu i takie sygnały przekazuje swoim sojusznikom w Azji i Chinom. Nie jest przypadkiem, że przedstawiciel Tajwanu był zaproszony do Waszyngtonu na uroczystość zaprzysiężenia prezydenta Bidena. Kiedy samoloty chińskie znalazły się w obszarze powietrznym Tajwanu Departament Stanu oświadczył, że amerykańskie zobowiązanie wobec Tajwanu jest „mocne jak skała” („rock solid”).
W czasie wizyty w Pentagonie Biden powiedział: „Musimy sprostać rosnącym wyzwaniom ze strony Chin aby utrzymać pokój i bronić naszych interesów w Indo-Pacyfiku i globalnie”. 17 lutego br. Biden poinformował o powołaniu zespołu 15 ekspertów cywilnych i wojskowych w celu dokonania przeglądu polityki Stanów Zjednoczonych wobec Chin i przedstawienia zaleceń prezydentowi. Na czele tego zespołu stanął Ely Ratner specjalny asystent Sekretarza obrony Lloyda Austina. Zespół ten ma w ciągu czterech miesięcy przedstawić zalecenia odnośnie amerykańskiej strategii wobec Chin, stosunków w dziedzinie technologii i bilateralnych stosunków z Pekinem w dziedzinie obronnej. Biden pragnie aby zalecenia tego zespołu były przedstawione obu partiom w Kongresie.
Joe Biden zdecydowanie odcina się od neoizolacjonistycznej polityki swojego poprzednika i przyrzeka, że „poprowadzi świat, a nie wycofa się z niego”. Przyrzeka, że jego administracja nie tylko przywróci globalne przywództwo Stanów Zjednoczonych w świecie, ale stworzy także liberalny ład międzynarodowy.
Biden zdaje sobie sprawę, że Chiny z największą marynarką wojenną, drugą na świecie największą gospodarką stanowią wyzwanie dla Stanów Zjednoczonych i roli tego kraju na świecie. Komentatorzy amerykańscy uważają, że sukces polityki zagranicznej Bidena w znacznym stopniu zależeć będzie od tego jak poradzi on sobie z wyzwaniem ze strony Chin. Wielu Amerykanów twierdzi, że Biden chce uniknąć „ Nowej Zimnej Wojny” by uniknąć globalnego konfliktu i zachować regionalne i globalne wpływy USA w świecie. W tym celu Waszyngton powinien utrzymać m. in. z Chinami dobre stosunki handlowe, współpracę w dziedzinie zmian klimatycznych, zdrowia publicznego itp.
Henry Kissinger ostrzega Bidena aby nie spowodował on katastrofy światowej i podjął kroki zapobiegające konfrontacji amerykańsko-chińskiej. Niektórzy komentatorzy w USA opowiadają się za polityką „chłodnego pokoju” wobec Pekinu, za polityka powstrzymywania Chin i równoczesnego zaangażowania Chin we współpracę międzynarodową.
Nie ulega wątpliwości, że jak dotąd jest spory zakres podobieństw w polityce Trumpa i Bidena wobec Chin. Istnieje też w Waszyngtonie dwupartyjny consensus aby prowadzić twardą politykę wobec Pekinu. Jak głosi Biden „Stany Zjednoczone muszą być twarde wobec Chin”.
Chiny oczywiście są zainteresowane utrzymaniem dobrych stosunków ze Stanami Zjednoczonymi, z którymi d lat mają dodatni bilans handlowy. Prezydent Biden zachowuje dużą ostrożność w stosunkach z Chinami. Świadczy o tym m. in. fakt, że dopiero po 22 dniach od zaprzysiężenia zdecydował się odbyć rozmowę telefoniczną z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem.
Wojciech Pomykało, Wyścig Gigantów. Stan i wizja współzawodnictwa ChRL i USA, Warszawa 2021, s 247.

Zimna wojna, chłodny pokój

Czy mamy powrót nowej „zimnej wojny”? Jak będzie wyglądała wizja współzawodnictwa ChRL i USA w obecnym i nadchodzącym czasie dyskutowali eksperci zaproszeni przez Fundację Innowacja, kierowanej przez profesora Wojciecha Pomykałę i Stowarzyszenie Współpracy Polska – Wschód, kierowanego przez Józefa Brylla.

ZSRR przegrał rywalizację z USA. Gospodarczo, nie militarnie, przypomniał inaugurujący dyskusję profesor Wojciech Pomykało. Również gorbaczowowska „pieriestrojka” nie przyniosła tam wyjścia z zapaści gospodarczej, co doprowadziło do rozpadu ZSSR.
W Chinach było inaczej dzięki wybitnemu przywódcy Deng Xiaopingowi, który zapoczątkował budowę nowego ustroju. Innego od zachodniego kapitalizmu i europejskiego socjalizmu.
Chińska fachowa biurokracja wykorzystała współpracę z zachodnim kapitałem do rozwoju Chin i likwidacji warstw najbiedniejszych. Ostatnie lata pokazały, że w Chinach rozwój gospodarczy służy bogaceniu się biednych, a bogactwo USA za prezydentury Trumpa najbardziej bogaciło najbogatszych.
Polsce szczęścia nie dał radziecki socjalizm i zachodni liberalizm gospodarczy. Niech rozwija się wiedza o Chinach i korzystanie z chińskich doświadczeń.
Mamy najsilniejszy od czterdziestu lat kryzys w stosunkach USA- Chiny, zauważył zastępca ambasadora ChRL w Polsce Yao Dongye. Ale zadeklarował też, że nowy prezydent USA to nowa nadzieja na lepsze relacje. Prezydent Joe Biden zna Chiny, był tam cztery razy, pierwszy raz w 1994 roku. Ma szansę poprawy relacji amerykańsko- chińskich. Powrotu do tradycji „dyplomacji ping- pongowej” Henrego Kissingera kiedy „mała pingpongowa kuleczka poruszyła ziemię”. USA i Chiny powinny grać w jednej drużynie, nie rywalizować.
Chiny oczekują do nowej administracji USA:

  • Szacunku, nie rywalizacji.
  • Poprawy zepsutych przez prezydenta Trumpa relacji
  • Wznowienia współpracy, zwłaszcza w zwalczaniu pandemii
  • Akceptacji, że to USA i Chiny ponoszą odpowiedzialność za świat.
    W 2008 roku oba państwa zwalczały kryzys gospodarczy, w 2016 poparły politykę neutralizująca globalne zmiany klimatyczne. Teraz powinny uznać, że to korona wirus jest najpoważniejszym wrogiem USA. Nie Chiny.
    Prezydent Joe Biden nie wycofa się z globalnego przywództwa, tworzenia międzynarodowego ładu liberalnego, zauważył profesor Longin Pastusiak wybitny znawca problematyki amerykańskiej.
    Najbliższe tygodnie pokażą, czy będzie to „polityka chłodnego pokoju”, czy zgoda na twardy kurs wobec Chin. Dotychczasowe decyzje nowego prezydenta, jak zaproszenie przedstawiciela Tajwanu na uroczystości jego inauguracji, poparcie roszczeń Japonii i Filipin wobec spornych z Chinami wysp, wysłanie floty wojennej na akweny Morza Południowo- Chińskiego uznawanego przez Chiny za swe wody terytorialne, wskazują na twardy kurs.
    Prezydent Biden polecił gronu ekspertów sporządzenie raportu o relacjach z Chinami i opracowanie strategii działania. Mają na to 6 miesięcy. Po tym raporcie poznamy nową amerykańska politykę wobec rosnącej potęgi Chin.
    Trzeba odejść od starych standardów. Podziału na państwa demokracji liberalnej z gospodarką rynkową i świat niedemokratyczny. Zwłaszcza, że liberalna gospodarka nie rozwiązuje wielu obecnych problemów społecznych, co dostrzegamy w USA, Francji, nawet w Niemczech, postulował profesor Jerzy Jaskiernia.
    Chin dowiodły, że stosując własny model gospodarczy są w stanie konkurować nawet w obszarze nowych technologii z czołowymi gospodarkami liberalnymi. Dlatego pewne chińskie rozwiązania warto upowszechnić. Co nie oznacza, że możemy automatycznie kopiować chińskie wzorce. Ale w interesie światowego pokoju jest, aby oba światowe mocarstwa nie weszły w sferę twardej konfrontacji.
    Na aspekty kulturowe zmazane z relacjami amerykańsko- chińskimi zwrócili uwagę profesora Maria Szyszkowska i profesor
    Zdzisław Sirojć. Porównywali filozofię chińską z zachodnioeuropejska i cywilizacyjne znaczenie metropolii w obu państwach.
    Relacji USA- Chiny nie można rozpatrywać bez udziału Rosji, zauważyli profesor Walery Bebyk z Kijowa i redaktor Andrzej Ziemski z Warszawy.
    Ukraina ma partnerstwo wojskowe z USA skierowane przeciwko Rosji i silne więzi gospodarcze z Chinami. Chiny to ważniejszy dla Ukrainy partner niż cała Unia Europejska. Każde taktyczne ustępstwo USA wobec Rosji w celu pozyskania jej do konfrontacji z Chinami grozi egzystencji państwa ukraińskiego. A wzorce chińskie warte są do naśladowania, bo to państwo obecnie najskuteczniej walczy z biedą.
    W podobnej sytuacji jest Polska. Jej bezpieczeństwo zależy od współdziałania w Sojuszu Północnoatlantyckim. A rozwój gospodarczy i technologiczny od współpracy z Chinami.
    Polska ma unikalną, historyczną szansę wykorzystania swego geograficznego położenia. Może szanse być pomostem łączącym gospodarki i kultury państw Azji z państwami Europy. Bramą Chin, Japonii, państw ASEAN do państw Unii Europejskiej.
    Pod warunkiem, że wykorzysta wielki geopolityczny projekt Nowego Jedwabnego Szlaku i swoją infrastrukturę kolejową, przekonywał redaktor naczelny „Trybuny” Piotr Gadzinowski.
    Polska powinna być sojusznikiem wojskowym USA w Europie Środkowo- Wschodniej i gospodarczym państw azjatyckich w Unii Europejskiej.
    Wspólne projekty transportowe poprawią też relacje z Rosją i Białorusią. Handel zbliża narody i generuje pokój.

    Więcej o nowych relacjach USA-Chiny przeczytacie w przygotowywanej publikacji książkowej, którą zainaugurowała konferencja.

Propozycja zmian w gospodarce

Wiele niekorzystnych zjawisk występuje w gospodarce. Nieracjonalne było i jest zrządzanie majątkiem narodowym. Pisałem o tym w artykule: „Społeczna własność środków produkcji”. Ze względów ideologicznych nie rozwinięto w sposób prawidłowy planowania gospodarczego i finansowego.

Plany finansowe są na krótkie okresy (roczne), a budżet państwa dzieli pieniądze na ministerstwa i działy, a nie na projekty i zadania. Rząd przychodząc do władzy nie przedstawia budżetu państwa na całą kadencje. Nie przygotowuje scenariuszy alternatywnych. Nie upubliczniania modeli finansowych w oparciu o które rząd przygotowuje budżety roczne, przez co utrudnia racjonalną polemikę z przedstawionymi projektami. Zakres regulacji prawnych podnosi koszty administracji, prowadzenia działalności gospodarczej i ogranicza konkurencję, która mogłaby przynieść obniżenie kosztów. Sposób organizacji bezpieczeństwa socjalnego obywatelom i bezpośrednio obciąża działalność gospodarczą dodatkowymi kosztami Zasadniczym brakiem naszej gospodarki jest niskie tempo postępu naukowo- technicznego i wdrażania innowacji. Polska nie jest krajem który jako pierwszy wdraża nowe rozwiązania konstrukcyjne i technologiczne. Obniża to znaczenie gospodarcze Polski i powoduje mniejszą odporność na zjawiska kryzysowe. System podatkowy jest skomplikowany i wprost promuje bogatsze warstwy społeczeństwa poprzez system ulg podatkowych. Zakłada też niejednakowe traktowanie pod względem fiskalnym wszystkich rodzajów działalności gospodarczej oraz grup społecznych (rolnicy, kler).

Główne kierunki rozwoju kraju:
Uważam, że nie można prowadzić profesjonalnej dyskusji o programie zmian w gospodarce bez określenia do jakiego systemu społeczno gospodarczego chcemy doprowadzić. System podatkowy, deficyt budżetowy, system opieki społecznej, konkurencyjność gospodarki i inne parametry społeczno gospodarcze to jest system naczyń połączonych. Zmiana jednego parametru wywołuje konsekwencje w innych. Dlatego zanim przejdę do spraw bardziej szczegółowych chciałbym określić w skrótowy sposób podstawowe kwestie, którymi powinien charakteryzować się akceptowany przeze mnie system społeczno gospodarczy. Po pierwsze ma on zapewnić wszystkim obywatelom na co najmniej minimalnym poziomie bezpieczeństwo socjalne. Za zorganizowanie tego systemu bezpieczeństwa odpowiada państwo. Po drugie działalność gospodarcza musi być uwolniona od zadań związanych z opieką socjalną. Po trzecie zasady na jakich funkcjonuje gospodarka muszą być tak skonstruowane, aby Polska pod tym względem była konkurencyjna wobec innych krajów. Taki kraj jak Polska ze względu na potencjał ludnościowy nigdy nie będzie potęgą gospodarczą. Pozycja gospodarcza Polski mierzona PKB będzie spadała ponieważ ludniejsze od Polski kraje dogonią nas pod względem uprzemysłowienia. Dlatego też pozycja Polski na arenie międzynarodowej osłabnie. Aby ją wzmocnić należy wybrać takie dziedziny aktywności, w których nasz kraj mógłby być jednym z przodujących państw. Wydaje się, że dzisiaj mogą być dwie takie dziedziny. Jest to postęp-naukowo techniczny i kultura.

Planowanie jest jednym z najważniejszych instrumentów polityki gospodarczej. Należy przywrócić Rządowe Centrum Planowania Strategicznego. Powinno ono sporządzać i zamawiać w renomowanych ośrodkach analizy strategiczne i na ich podstawie i wytycznych rządu przygotowywać długoterminowe i średniookresowe plany społeczno-gospodarcze, które co dwa lata będą aktualizowane w oparciu o nowe analizy strategiczne. Należy wprowadzić ustawowy obowiązek, aby rząd na początku kadencji ma przedstawić wariantowy budżet na całą kadencję uszczegółowiany każdego roku w postaci budżetu rocznego. Ponadto, aby dyskusja nad projektami budżetów miała charakter merytoryczny ministerstwo finansów powinno udostępnić wszystkim zainteresowanym swoje narzędzia informatyczne wykorzystywane do przygotowania budżetu.

Sterowanie polityką gospodarczą jak i społeczną powinno być regulowane poprzez narzędzia rynkowe i przepisy państwowe. W narzędziach rynkowych oczywiście głównym wskaźnikiem jest zysk, który jest zrozumiałym wskaźnikiem dla przedsiębiorców. Regulacje państwowe powinny między innymi tak wpływać na zysk, aby skłaniały przedsiębiorców do działania zgodnego z polityką gospodarczą i społeczną Państwa. To znaczy, że największy zysk przedsiębiorstwa osiągną działając zgodnie z oczekiwaniami rządu. Ta zasada musi także, a może przede wszystkim dotyczyć instytucji, które dostarczają usług socjalnych takich jak: szkolnictwo, usługi medyczne i inne. Dzisiaj już takie narzędzia są stosowane np.: program mój prąd czy opłaty za emisję co2. Taki sposób regulacji jest bardzo skuteczny wykorzystuje inicjatywę ludzi. Wymaga tylko, aby regulator dobrze rozumiał system i umiał się nim posługiwać. Zysk jest wskaźnikiem, który nie jest prawicowy ani lewicowy i można go stosować do prowadzenia każdej polityki także lewicowej, jeżeli funkcjonuje w odpowiednim otoczeniu. Podstawowym narzędziem zabezpieczającym interesy strategiczne państwa i ochronę praw społeczeństwa są odpowiednie przepisy. Aby były one skuteczne muszą być realne narzędzia egzekucji. Jednocześnie trzeba zmniejszyć zakres regulacji tam gdzie to jest niepotrzebne lub zmienić jego zakres ze względu na postęp techniczny i organizacyjny.

Aby Polska stała się jednym z przodujących krajów pod względem postępu naukowo-technicznego musi być spełnione szereg warunków. Poziom kształcenia finansowanego przez państwo musi być na bardzo wysokim poziomie. Państwo powinno opracować plan badań naukowych, które będzie wspierać finansowo. Udział środków w budżecie przeznaczony na postęp naukowo techniczny powinien pokryć wszystkie potrzeby wybranych kierunków badań. Oznacza to że laboratoria muszą być wyposażone na najwyższym światowym poziomie, a wynagrodzenia naukowców, konstruktorów i technologów powinny zachęcać do pracy zarówno krajowych jak i zagranicznych pracowników o najwyższych kwalifikacjach. Środki budżetowe należy przeznaczyć na zrealizowanie w pierwszej kolejności dwóch wielkich programów: informatyzacji państwa i społeczeństwa opartej na unowocześnieniu infrastruktury teleinformatycznej, wprowadzeniu biometrycznych dowodów osobistych z funkcją podpisu elektronicznego i zbudowaniu wielu baz danych potrzebnych państwu i obywatelom oraz badaniu i wprowadzeniu nowych źródeł czystej odnawialnej energii jak i sposobów jej magazynowania. Środki na badania naukowe będą rozdzielane w oparciu o przetargi. Środki te muszą być przeznaczone zarówno na badania podstawowe jak i na konkretne rozwiązania techniczne możliwe do zastosowania w praktyce. Aby osiągnąć sukces w drugim przypadku oprócz istniejących narzędzi trzeba wdrożyć współfinansowanie przez budżet prac koncepcyjnych i projektowych, budowę prototypów oraz wdrożenia do produkcji seryjnej. Należy zorganizować państwowy fundusz wysokiego ryzyka działający w sferze nauki i techniki. Tym co wynalazca może dać inwestorowi to jest udział w patencie. Są różni wynalazcy tacy co mają tylko pomysł i zero pieniędzy i tacy, których stać na sfinansowanie prototypu. Można w zakresie od 5% do 50% udziału funduszu w patencie stworzyć drogę dzięki której wynalazca nie posiadający kapitału będzie mógł sfinansować patent i dalsze etapy procesu wdrożenia wynalazku zwiększając udział inwestora publicznego lub prywatnego w nim. Trzeba zmienić ustawę o zamówieniach publicznych tak, aby za główne kryterium przyjąć nowoczesność rozwiązania i udział w ich realizacji polskich placówek naukowych.

Głównym celem programu reformy finansów publicznych powinno być zmniejszenie i następnie trwała racjonalizacja deficytu budżetowego przy zachowaniu następujących przesłanek: Stworzenia niezbędnego systemu bezpieczeństwa socjalnego. Zwiększenia stopnia konkurencyjności gospodarki. Zwiększenie samofinansowania samorządów i ich zdolności do absorpcji funduszy unijnych. Zmniejszenie, a następnie racjonalizacja deficytu budżetowego wymaga działań zmniejszających wydatki i zwiększających dochody budżetowe. Zwiększenie dochodów budżetowych jest możliwe zarówno poprzez wzrost gospodarczy jak i poprzez zwiększenie zakresu obciążeń publiczno prawnych. Pierwszy sposób przyniesie efekty w dłuższym okresie czasu. Drugi sposób przynosi efekty od momentu zastosowania. Program zmniejszenia wydatków publicznych powinien się wiązać z jednoczesną reformą systemu wydatków socjalnych opisanych w artykule „System bezpieczeństwa socjalnego”..

Działania z zakresu reformy wydatków publicznych trzeba podzielić na działania krótko okresowe, których skutek będzie widoczny od momentu zastosowania i działania długo okresowe, których efekty będą widoczne w dłuższym okresie czasu. Do działań krótko okresowych zaliczają się: reforma podatków, , reforma systemu wydatków socjalnych, zmiana sposobu finansowania samorządów, oraz likwidację powiatów przy zachowaniu liczby województw. Do działań długo okresowych zaliczam Fundusz Majątku Narodowego o czym pisałem w artykule „Własność środków produkcji” oraz reformę systemu ubezpieczeń społecznych.
Kierując się tymi celami system podatkowy powinien zakładać, że poziom opodatkowania działalności gospodarczej podatkami jest niższy od opodatkowania dochodów indywidualnych. Prawie wszystkie rodzaje działalności w tym działalność gospodarcza prowadzona w oparciu o książkę przychodów i rozchodów mają możliwie jednakowy system podatkowy i stawki podatku. Składa się on z: podatku VAT który powinien posiadać jednolitą stawkę dla wszystkich produktów i usług, podatku obrotowego, który zastąpi podatek dochodowy (CIT) i jest procentem od wielkości sprzedaży, podatku katastralnego, który zastąpi podatek od nieruchomości i będzie stanowił procent od wartości nieruchomości, a instytucje finansowe powinny płacić ponadto podatek od transakcji finansowych (podatek Tobina) i podatek od wielkości aktywów zamiast podatku obrotowego. Ze względu na to, że inwestowanie w akcje na giełdzie i lokowanie pieniędzy w banku jest konkurencyjne w stosunku do działalności gospodarczej powinno być ono też opodatkowane w przypadku obywateli podatkiem PIT w przypadku instytucji podatkiem Tobina. Opodatkowanie prowadzenia działalności rolniczej, jeżeli prowadzona jest sprzedaż powinna być prowadzona na ogólnych zasadach opodatkowania prowadzenia działalności gospodarczej. Ziemia powinna być opodatkowana według ogólnych zasad podatku katastralnego. Wyjątkiem są ci którzy mają kartę podatkową lub ryczałt podatkowy Podatek akcyzowy powinien być stosowany szeroko i być stosowany jako podatek zamykający budżet.
Obywatele powinni płacić następujące podatki: podatek od dochodów osobistych (PIT) z jedną stawką podatkową i wysoką wartość dochodu wolnego od podatku lub kwoty obniżającej podatek także ci którzy prowadzą działalność gospodarczą w oparciu o książkę przychodów i rozchodów przy założeniu, że w kosztach działania firmy będzie, co najmniej minimalne wynagrodzenie, od, którego podatnik będzie płacił PIT. Niezależnie od tego należy zlikwidować wszystkie istniejące ulgi i możliwość wspólnego rozliczenia się małżonków. Należy, tak ustawić stawkę podatku od dochodów osobistych, aby w miarę możliwości zdecydowana większość osób z obecnej pierwszej grupy podatkowej płaciła podatki nie większe od obecnych Elementami sterującymi będą stopa podatkowa, oraz wysokość kwoty wolnej od podatku. Nie jest to podatek liniowy, ale silnie progresywny, mimo, że jest tylko jedna stawka podatkowa. Podatek. VAT według jednolitej stawki, podatek katastralny zamiast podatku od nieruchomości, podatek od spadków i darowizn, podatek akcyzowy od niektórych towarów i usług. Politykę socjalną można prowadzić w inny sposób niż poprzez system podatkowy. Każda modyfikacja sytemu podatkowego z innych pozycji niż fiskalna powoduje jego skomplikowanie,

Po skonstruowaniu zrębów systemu podatkowego należy przystąpić do wyznaczania stawek dla poszczególnych podatków kierując się następującymi przesłankami: wyznaczeniem minimalnych potrzeb budżetu, zracjonalizowaniem deficytu budżetowego, wspieraniem rozwoju gospodarczego.

Dyskusja o wysokości stawek podatkowych nie jest jak niektórzy myślą rozmową o podatkach tylko o budżecie. Pierwszym krokiem jaki należy zrobić, aby móc rzetelnie rozmawiać o budżecie jest realne określenie długu budżetu jak i długu finansów publicznych. Jeżeli uwzględni się zobowiązania wobec systemu emerytalnego to będzie on wynosił od 4 do 6 bilionów złotych. Kwota zobowiązań jaką ma budżet w stosunku do systemu emerytalnego powinna być uwidoczniona w postaci długo terminowych obligacji ze zmienną stopą procentową. Spowoduje to ujawnienie i ucywilizowanie istniejącego zobowiązania wobec systemu emerytalnego. Może to skutkować wprowadzeniem przez Unię polityki nadmiernego deficytu, ograniczeń wynikającej z polskiej konstytucji oraz podniesieniem kosztów polskiego długu na rynkach międzynarodowych. Aby temu przeciwdziałać rząd polski, albo polscy europarlamentarzyści powinni wnieść projekt, który będzie zakładał, że ujawnienie zobowiązań budżetowych wobec systemów emerytalnych nie będzie prowadziło to do procedury nadmiernego deficytu pod warunkiem, że będzie wprowadzony i uzgodniony z Unią wieloletni program spłaty tego zadłużenia. Ponieważ wiele krajów unijnych jest w podobnej sytuacji ma on szanse uzyskać akceptację. Racjonalny dług budżetowy moim zdaniem powinny określać dwa wskaźniki jeden istniejący obecnie czyli stosunek długu do PKB oraz drugi który pozwala zaciągać długi tylko na szeroko rozumiane inwestycje (budowa infrastruktury, badania naukowe i inną działalność inwestycyjną), a bieżące funkcjonowanie Państwa powinno być finansowane z dochodów budżetu.

Aby zmniejszał się deficyt budżetowy należy ograniczyć wydatki budżetowe do niezbędnego minimum poprzez:
Zmianę systemu bezpieczeństwa socjalnego opisanego w wyżej wspomnianym artykule. Moim zdaniem gdyby proponowane zmiany udało się wdrożyć otrzymamy lepsze zabezpieczenie socjalne przy znacznie niższych kosztach. Osiągnie się to przez stosowanie kryterium dochodowości i wykorzystanie zasad rynkowych do kupowania usług społecznych.

Ograniczenie administracji publicznej w wyniku powszechnej informatyzacji co pozwoli na załatwianie prawie wszystkich spraw administracyjnych z domu przy jednoczesnej kontroli ich procedowania.
Znaczne ograniczenie publicznej administracji gospodarczej w wyniku powołania Funduszu Majątku Narodowego

W ramach zmniejszenia wydatków budżetowych powinno się dokonać likwidacji powiatów i zmniejszenia ilości gmin przy zachowaniu obecnej liczby województw. Obecne uprawnienia i fundusze likwidowanych jednostek należy podzielić pomiędzy te gminy które pozostają i województwa. Jednocześnie, aby zwiększyć i ułatwić dostępność obywateli do urzędów należy wprowadzić możliwość załatwienia wszystkich spraw przez internet z wykorzystaniem podpisu elektronicznego. Aby taką możliwość zrobić powszechną należy wydać nowe dowody osobiste, które będą jednocześnie kartami podpisu elektronicznego.

Opisane w artykułach: „System bezpieczeństwa socjalnego”, „Społeczna własność środków produkcji”, „Klimat, energetyka i węgiel” oraz „Propozycje zmian w gospodarce” stanowią moim zdaniem spójny opis lewicowego systemu społeczno gospodarczego. Jeżeli kiedyś będzie wprowadzany trzeba to robić umiejętnie. Propozycje zakładają jedną stawkę VAT co przyniesie wzrost cen, a zatem trzeba odpowiednio podnieść minimalne płace, emerytury i renty czyli reformę trzeba zacząć od spraw socjalnych. Przyniesie to znaczące oszczędności do budżetu. Potem można reformować publiczną własność środków produkcji i podatki a następnie pozostałe elementy. Zmiany w gospodarce trzeba przeprowadzać ostrożnie poprzedzając analizami i projekcjami skutków.

Od 28 lat chińsko-europejski most lądowy zacieśnia więzi

W porcie Lianyungang w prowincji Jiangsu we wschodnich Chinach widać, jak kilka dźwigów powoli podnosi kolorowe kontenery i ustawie je w szeregu, by przygotować je do transportu pociągami towarowymi Chiny-Europa. Towary, m.in. maski ochronne, windy i materiały budowlane, zostaną wysłane do krajów azjatyckich i europejskich przed Świętem Wiosny, który przypada 12 lutego br.

Miasto Lianyungang jest wschodnim terminalem Nowego Eurazjatyckiego Mostu Lądowego (NELB) o długości 10900 km, międzynarodowej przeprawy łączącej Pacyfik i Atlantyk. Most biegnie z nadmorskich miast Lianyungang i Rizhao w Chinach do Rotterdamu w Holandii i Antwerpii w Belgii, przechodząc przez Kazachstan, Rosję, Białoruś, Polskę i Niemcy. Obsługuje ponad 30 krajów i regionów. W ciągu ostatnich pięciu lat międzynarodowe pociągi towarowe odbyły około 4000 kursów z portu Lianyungang.

Tylko w styczniu przez port Lianyungang przejechały 32 pociągi towarowe Chiny-Europa, a 23 kolejne mają odjechać w lutym – powiedział Zuo Xuemei, zastępca dyrektora generalnego Lianyungang China-Kazakhstan International Logistics Co.
Lata zmian
1 grudnia 1992 r. z Lianyungang wyruszył pierwszy międzynarodowy pociąg towarowy do Azji Środkowej i Europy, co było oficjalnym otwarciem NELB. Użyta wtedy lokomotywa eksponowana jest do dziś w porcie Lianyungang, dając świadectwo transformacji współpracy gospodarczej i handlowej między Chinami a Europą. Shen Gang z firmy Sinotrans Land Bridge Transportation powiedział, że firma jest pionierem w świadczeniu usług transportowych na NELB. – Pierwszy pociąg międzynarodowy załadowano 30 kontenerami i 15 wagonami ładunków masowych – powiedział Shen. – Początkowo skład prowadziła lokomotywa spalinowa o średniej prędkości 40 km/h. Dziś kolej została zelektryfikowana i osiąga średnie prędkości od 80 do 120 km/h.
– W ubiegłym roku 554 pociągi towarowe Chiny-Europa wyjechały i przyjechały z i do Lianyungang Wspominając dawne czasy, Shen powiedział, że wcześniej pracownicy musieli jechać pociągami, aby zapewnić bezpieczne przybycie towarów. – Teraz możemy w dowolnym momencie uzyskać informacje logistyczne przez Internet, dzięki czemu cały proces jest wygodniejszy i efektywniejszy – mówi Shen.
Bruce Wei, dyrektor generalny oddziału World Jaguar Logistics w Lianyungang, zaczął zajmować się usługami transportu kolejowego wzdłuż NELB w 2012 roku. Produkty dostarczane tą trasą przeszły przez lata znaczące zmiany. – W przeszłości głównymi towarami były używane samochody i materiały budowlane. Ale obecnie dostarczane są również windy, produkty elektroniczne i panele słoneczne, co odzwierciedla poprawę standardów życia ludzi wzdłuż NELB – mówi Wei.

-NELB to nie tylko zwykły korytarz transportowy. Łączy również wewnętrzne chińskie prowincje z Europą i wszystkie śródlądowe kraje między nimi – tłumaczy Li Yuan, profesor z Instytutu Studiów Azji Wschodniej Uniwersytetu Duisburg-Essen.
-Kiedy pandemia mocno uderzyła w globalną logistykę morską, wyprodukowane w Chinach produkty medyczne były konsekwentnie wysyłane do Europy przez euroazjatycki most kontynentalny. To wskazuje na znaczenie lądowego korytarza transportowego, podkreśla Li.
W zeszłym roku pociągi towarowe Chiny-Europa przewiozły 5580 ton zapasów przeciw epidemii do krajów europejskich, w tym do Niemiec, Serbii, Polski i Austrii z samego tylko chińskiego miasta Wuhan, poinformowały w grudniu władze.
Bliższa współpraca
– Chiny stały się największym partnerem handlowym UE, podczas gdy UE jest obecnie drugim co do wielkości partnerem handlowym Chin. UE jest także trzecim co do wielkości źródłem i celem inwestycji w Chinach. 30 grudnia ogłoszono, że Chiny i Unia Europejska zakończyły zgodnie z planem negocjacje w sprawie umowy inwestycyjnej, po 35 rundach negocjacji. To kamień milowy w rozwoju relacji Chiny-UE. Umowa zapewni większy dostęp do rynku, wyższy poziom otoczenia biznesowego, silniejsze gwarancje instytucjonalne i lepsze perspektywy współpracy w zakresie wzajemnych inwestycji. – Wzmocnienie więzi gospodarczych, zwłaszcza zniesienie barier inwestycyjnych i handlowych między Chinami a Europą, doprowadzi do stałego ożywienia i wzrostu światowej gospodarki w epoce po pandemii – powiedział Li.
Przez lata most lądowy pomógł zacieśnić współpracę gospodarczą i handlową między Chinami a Europą. W niemieckim Duisburgu często widzi się kontenery wykonane specjalnie dla pociągów towarowych Chiny-Europa. Służą do eksportu odzieży, produktów elektronicznych i sprzętu AGD z Chin do Europy. W drugą stronę, do Chin z Europy przez most lądowy wjeżdża coraz więcej maszyn, żywności i odzieży.
Xavier Wanderpepen, który jest odpowiedzialny za przewozy towarowe w Chinach i Europie w Forwardis, filii francuskiego krajowego przedsiębiorstwa kolejowego SNCF Logistics, był pod wrażeniem gwałtownego wzrostu liczby przewozów towarowych między Chinami a Europą w pierwszej połowie 2020 roku. – W mojej firmie od kwietnia 2020 roku gwałtownie wzrósł popyt na pociągi. Odnotowaliśmy wzrost o ponad 20 procent w porównaniu z rokiem 2019 – powiedział Wanderpepen.
Według oficjalnych danych w 2020 roku odbyło się rekordowe 12 400 kursów pociągami towarowymi Chiny-Europa, o 50 proc. więcej niż rok wcześniej. Jest to również pierwszy przypadek, gdy liczba przewozów towarowych między Chinami a Europą przekroczyła 10 000 rocznie. Dzięki sukcesowi tej współpracy, chińskie i europejskie firmy również odnotowują wzrost wymiany. Na przykład w Duisburgu, według oficjalnych danych, rozpoczęło działalność ponad 100 chińskich firm, w porównaniu do zaledwie 40 w 2014 roku. Powstało tam także centrum inwestycyjne i stowarzyszenie handlowe. Nawet po wybuchu epidemii COVID-19 Chiny i Europa odnotowały wzrost handlu dwustronnego, przy czym import i eksport między Chinami a 27 państwami członkowskimi Unii Europejskiej wzrosły o około 2,6 proc. rok do roku w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy 2020 roku.

-Pociągi towarowe Chiny-Europa odegrały dużą rolę w rozwoju gospodarczym wzdłuż Nowego Eurazjatyckiego Mostu Lądowego oraz we wzroście dwustronnej wymiany handlowej Chiny-Europa w 2020 r. – powiedział Chen Fengying, badacz z Chińskiego Instytutu Współczesnych Stosunków Międzynarodowych .

-Wzmocnienie dwustronnych stosunków gospodarczych między obiema stronami stworzyłoby więcej możliwości biznesowych, stworzyłoby nowe miejsca pracy i zwiększyłoby zaufanie do ożywienia gospodarczego Chin, Europy i reszty świata – powiedział Li Yuan. Firmy chińskie i europejskie mają ogromne możliwości współpracy przy budowie nowych korytarzy gospodarczych wzdłuż NELB, dodał Li. Dywersyfikacja logistyki jest zaletą, a dobre połączenia lądowe, takie jak NELB, sprawią, że połączenia będą „szersze i solidniejsze” – powiedział dr Michael Borchmann, były dyrektor ministerstwa Hesji w Niemczech i starszy doradca Chińska Międzynarodowa Agencja Promocji Inwestycji.

Współpraca między Chinami a Europą Środkową i Wschodnią odnotowuje stały wzrost

Dai Mingyou jest właścicielem rodzinnej firmy produkującej meble w Fuyang, w prowincji Anhui we wschodnich Chinach. Gdy zbliżają się wiosenne święta, jego pracownicy pracują przez całą dobę, aby dostarczyć wszystkie zamówienia na eksport, głównie z krajów Europy Środkowej i Wschodniej (CEEC). – Kiedyś to Niemcy były głównym odbiorcą naszych produktów, ale obecnie kraje Europy Środkowej i Wschodniej, takie jak Polska, Czechy i Słowacja, stanowią połowę naszego eksportu – mówi Dai.

Założona w 2013 roku firma Dai stale się rozwija, produkując i sprzedając wykwintne meble z drewna i rotangu. Jego eksport osiągnął 20 milionów dolarów w 2020 roku, jego jedna piąta trafia do Polski. – Nasza pierwsza umowa z polskim klientem napotkała pewne zwroty akcji, ale obie strony wykazały się szczerością i uczciwością w rozwiązywaniu problemów – wspomina Dai. Potem on i jego polski klient zostali kumplami. Liczba jego polskich klientów wzrosła do 20, stworzył też polski oddział swojej firmy, który zacznie działać, gdy tylko skończy się pandemia COVID-19, mówi Dai.
Według rządu prowincji współpraca między Anhui a krajami Europy Środkowej i Wschodniej rozwija się w ostatnich latach. Tendencję tę zaobserwowano również w innych częściach Chin. Pomimo depresji gospodarczej wywołanej przez COVID-19 w większości krajów na świecie, całkowity handel między Chinami a krajami Europy Środkowej i Wschodniej wzrósł w 2020 roku o 8,4 procent, osiągając pułap 103,45 miliarda dolarów i przekraczając po raz pierwszy granicę 100 miliardów dolarów – mówią statystyki chińskiego Ministerstwa Handlu. Od czasu ustanowienia mechanizmu współpracy między obiema stronami w 2012 r. bezpośrednie inwestycje Chin w 17 krajach Europy Środkowej i Wschodniej wyniosły do ​końca 2020 r. 3,14 miliarda dolarów, obejmując energetykę, infrastrukturę, logistykę, części samochodowe i inne sektory. Tymczasem 17 krajów zainwestowało w tym okresie w Chinach 1,72 miliarda dolarów. Z danych ministerstwa wynika również, że w przewozach towarowych Chiny-Europa w ciągu 2020 roku odbyło się około 12 400 przewozów koleją. Wśród kluczowych kierunków były Polska, Węgry, Czechy, Litwa i Słowacja. Przewozy towarowe odgrywały kluczową rolę w przewozie zaopatrzenia niezbędnego do walki z epidemią w ramach Inicjatywy Pasa i Szlaku, a także stworzyły swoistą drogę przyjaźni i dobrobytu między Chinami a krajami Europy Środkowej i Wschodniej – zauważył Lin Songtian, prezes Chińskiego Ludowego Stowarzyszenia Przyjaźni z krajami zagranicznymi, na piątym spotkaniu lokalnych przywódców Chin i Europy Środkowej i Wschodniej, które odbyło się 5 lutego w Szenjangu, stolicy prowincji Liaoning w północno-wschodnich Chinach, za pośrednictwem łącza wideo.

Dzięki tej usłudze jogurt z Bułgarii, polskie mleko, węgierskie wino i grecka oliwa z oliwek dotarły do ​​różnych części Chin, aby wzbogacić chińskie stoły – powiedział Lin. Jego zdaniem, nawiązanych zostało 212 różnych dwustronnych relacji łączących różne powiaty i gminy Chin oraz państw Europy Środkowej i Wschodniej. Sprzyjają one współpracy w różnych dziedzinach oraz wzmocniły wzajemne zrozumienie i przyjaźń między ludźmi. Zachęcające osiągnięcia we współpracy świadczą o ogromnym potencjale komplementarności między obiema stronami – powiedział Huo Yuzhen, specjalny przedstawiciel Chin ds. Współpracy między Chinami a państwami Europy Środkowej i Wschodniej. Liu Ning, gubernator prowincji Liaoning, powiedział na spotkaniu, że morskie szlaki towarowe łączące Liaoning z Europą przebiegają przez 12 miast w pięciu krajach Europy Środkowej i Wschodniej, a obroty handlowe prowincji z 17 krajami Europy Środkowej i Wschodniej osiągnęły w 2020 r. poziom 2,89 miliarda dolarów. Żupania zadarska w Chorwacji i prowincja Hainan w Chinach podpisały w grudniu 2019 r. porozumienie o nawiązaniu przyjaznych stosunków. Żupan zadarski Božidar Longin powiedział za pośrednictwem łącza wideo, że żupania zadarska aktywnie wspiera inicjatywę Pasa i Szlaku. Dodał, że mechanizm współpracy Chin z Europą Środkowo-Wschodnią stanowi solidną podstawę dla samorządów obu krajów do realizacji regionalnego rozwoju gospodarczego, umożliwiając obu stronom realizację konkretnych projektów współpracy poprzez dzielenie się wiedzą i doświadczeniem.