Polski sukces to zasługa lewicy

30 lat temu zaczęło się reformowanie polskiej gospodarki w warunkach wolnego rynku, konkurencji, realnych kosztów i cen.

Warto zbadać, jak kształtował się produkt krajowy brutto za czasów poszczególnych ekip politycznych sprawujących rządy w Polsce w okresie trzydziestolecia transformacji gospodarczej. Praktycznie wszystkie ekipy realizowały politykę zgodną z nurtem neoliberalnym w ekonomii.
Zgodnie z ustaleniami dokonanymi między siłami politycznymi w Polsce („nasz prezydent, wasz premier”) 12 września 1989 r. powstał nowy rząd. Premierem został Tadeusz Mazowiecki, a wicepremierem i ministrem finansów Leszek Balcerowicz. W ciągu kilku miesięcy przygotowany został pakiet ustaw, regulujących proces reformowania polskiej gospodarki zwany „Planem Balcerowicza”.
Ustawom tym przyświecał duch modnego wówczas w ekonomii neoliberalizmu. Zasada „minimum państwa w gospodarce” – to była nowa religia; wszystko co prywatne było lepsze od państwowego. Zgodnie z tą zasadą przedsiębiorstwa państwowe stały się największym wrogiem dla naszych reformatorów. Druga zasada – już nie pisana – to preferencje dla zagranicy.
Najważniejsze reguły polityki gospodarczej wobec przedsiębiorstw państwowych ustalone pakietem ustaw to: restrykcyjna polityka kredytowa (niezgodnie z zasadą nie działania prawa wstecz zastosowano wysokie oprocentowanie wobec już zaciągniętych kredytów), podatek od ponadnormatywnych wypłat wynagrodzeń który dotyczył tylko przedsiębiorstw państwowych, daleko idąca liberalizacja ceł importowych (czyli preferencje dla dostawców zagranicznych, przedsiębiorstwa krajowe nie wytrzymywały konkurencji). Ustawy te były ukierunkowane na sprywatyzowanie przedsiębiorstw państwowych. Sejm Kontraktowy nie sprzeciwił się temu i uchwalił je 28 grudnia 1989 r a prezydent Wojciech Jaruzelski dbając o to, żeby nie być postrzeganym jako „hamulcowy”, podpisał je bez wahania.

Sądny dzień

Z dniem 1 stycznia 1990 roku rozpoczął się proces przemiany polskiej gospodarki, zwany „transformacją gospodarczą”. Gwałtownie spadł dochód narodowy, Polacy tracili miejsca pracy, zarobki i oszczędności całego życia. Dorobek całych pokoleń które zbudowały potężny przemysł legł w gruzach. Zlikwidowane zostały całe gałęzie przemysłu – elektronika, włókiennictwo, hutnictwo, przemysł stoczniowy. Ideologia i przeświadczenie o własnej nieomylności przyświecały głównemu reformatorowi Leszkowi Balcerowiczowi, który w pierwszych latach transformowania gospodarki nadawał kierunek przemianom. W Polsce w owym czasie panowała specyficzna atmosfera. Nastąpiło pewnego rodzaju odreagowanie po okresie realnego socjalizmu, w którym własność prywatna była dyskryminowana. Było to odwrócenie sytuacji, rodzaj odwetu po okresie poprzednim – własność państwowa znalazła się w niełasce. Sytuacja ta została spotęgowana panującym wówczas neoliberalnym nurtem w ekonomii. Tym częściowo można tłumaczyć nonszalancki stosunek do własności państwowej, który objawiał się brakiem gospodarności i nieracjonalnymi decyzjami.
Panował chaos, doktrynerstwo, uległość wobec zagranicy, beztroska o mienie państwowe i los bezrobotnych. Zaniżano wartość prywatyzowanych przedsiębiorstw, przepłacano doradców zagranicznych (posiadających rzekomo unikalną wiedzę), zwalniano zagraniczne firmy z płacenia podatku dochodowego.
Ekstremalnym, jednostkowym przypadkiem patologii w procesie prywatyzacji była sprzedaż po zaniżonej cenie firmie amerykańskiej, supernowoczesnego Zakładu Produkcji Papieru i Celulozy w Kwidzyniu, przy równoczesnym zwolnieniu nabywcy z płacenia podatku dochodowego.
Duże straty w majątku narodowym spowodował program Narodowych Funduszy Inwestycyjnych. Zarządzały nimi firmy zagraniczne, które same dokonywały ostatecznych modyfikacji zasad zarządzania tymi Funduszami (gdzie był wtedy nasz rząd?). Po pięciu latach zarządzania tymi Funduszami, zagraniczne firmy zarobiły równowartość połowy wartości prywatyzowanych przedsiębiorstw doprowadzając ponad 400 przedsiębiorstw do bankructwa. 57 przedsiębiorstw zostało wykupionych przez kapitał zagraniczny po ulgowych cenach.
Przedsiębiorstwa zniknęły, a państwo nasze zapłaciło jeszcze za to ogromne kwoty pieniężne, które wypłynęły jako „żywa gotówka” na zagraniczne konta.
Do wyjątkowych patologii należy również zaliczyć likwidację Państwowych Gospodarstw Rolnych. Było to posunięcie wyjątkowo nieprzemyślane i niepotrzebne, zrealizowane wyłącznie z powodów doktrynerskich (czasy premiera Bieleckiego i wicepremiera Balcerowicza). Setki tysięcy ludzi znalazły się poza marginesem życia. To nie tylko bezrobocie, spekulacja państwową ziemią i wydatki państwa na zasiłki. To również niedożywione dzieci, młodzież bez możliwości kształcenia, pijaństwo, kradzieże i morderstwa. W imię czego? W imię „rozwiązań systemowych”.
Przy panującej wówczas w kraju atmosferze, społeczeństwo na ogół akceptowało nawet takie posunięcia władz. Wszystkim przyświecała myśl – forsowana przez rządzących w środkach masowego przekazu – że „teraz wyrzeczenia są potrzebne, po to żeby później było lepiej”.
Znawcy gospodarki jednak byli przekonani, że proces destrukcji poszedł za daleko. Wśród krytyków należy wymienić uznane autorytety, m. in. prof. prof. Witolda Kieżuna, Tadeusza Kowalika, Zdzisława Sadowskiego, Pawła Bożyka, Andrzeja Karpińskiego, Kazimierza Poznańskiego. Oceny rezultatów polskiej transformacji gospodarczej dokonywał też prof. Grzegorz Kołodko. Na szczególną uwagę, ze względu na jednostkową dokumentację procesów prywatyzacyjnych zasługują prace Ryszarda Ślązaka. Były też memoranda przedkładane przez Polską Akademię Nauk i Polskie Towarzystwo Ekonomiczne.
Niestety, wszystkie te publikacje i wystąpienia były kompletnie nieskuteczne. Realizatorzy przemian gospodarczych byli głusi na głosy rozsądku, a memoranda chowali do szuflady Oczywiście było też wiele publikacji stanowiących apologię przyjętych rozwiązań. Trzeba tu wymienić przede wszystkim Leszka Balcerowicza, Waldemara Kuczyńskiego i wielu innych, którzy byli realizatorami przemian.
Zarzut apologii dotyczy również świata nauki. Mam na myśli np. dużą publikację (799 stron) pracowników naukowych Szkoły Głównej Handlowej „Transformacja systemowa w Polsce” z 2010 roku. Poprawność teoretyczna jak też rzetelność danych statystycznych są tu oczywiście zachowane. Tendencyjność i nierzetelność tej publikacji polega na tym czego jej brakuje. A brakuje prób oceny przebiegu i rezultatów przeprowadzonej transformacji. Jeżeli już są – to same pozytywy lub beznamiętne rozważania teoretyczne. Tak jakby transformacja gospodarcza odbyła się bez kosztów. A przecież społeczne koszty były bardzo wysokie. Żaden z autorów odnoszących się krytycznie do polskiej transformacji nie został w tej publikacji wymieniony. Takich laurek jest zresztą więcej – nie tylko na piśmie ale i w wypowiedziach polityków.
Zadaniem nauki jest zaś przeprowadzenie bilansu zysków i strat naszej przemiany gospodarczej – a nie bezkrytyczna aprobata przyjętych rozwiązań.

Autorzy naszych przemian

W latach 1990 – 93 funkcjonowały cztery rządy: Tadeusza Mazowieckiego (12.09.1989 r – 25.11.1990 r), Jana Krzysztofa Bieleckiego (12.01.1991 r – 5.12.1991 r), Jana Olszewskiego (23.12.1991 r. – 6.06.1992 r) plus 33 dni Waldemara Pawlaka do 10.07.1992 r oraz Hanny Suchockiej (11.07.1992 r – 18.10.1993 r). To 4 – lecie ma jednak cechy wspólne, rzutujące na cały okres polskiej transformacji gospodarczej, zostało więc potraktowane łącznie.
Oprócz Leszka Balcerowicza, wicepremiera i ministra finansów od września 1989 r do grudnia 1991 r., ważne role odgrywali ministrowie przekształceń własnościowych: Waldemar Kuczyński (wrzesień 1990 r – styczeń 1991 r) i Janusz Lewandowski (styczeń 1991 r – grudzień 1991 r oraz lipiec 1992 r – październik 1993 r).
Okres ten cechuje niezwykle gwałtowna, niekorzystna zmiana w gospodarce i poziomie życia społeczeństwa. Spadek produktu krajowego brutto w latach 1990 – 1991 w stosunku do 1989 r wyniósł 22,7 proc., a w całym 4-leciu po minimalnym „odbiciu” od 1992 r, 19,1 proc. Spadek ten był największy spośród krajów naszego regionu które podjęły realizację procesów transformacyjnych.
W latach 1994 – 1997 nastapił pierwszy okres rządów lewicy. Była to koalicja Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.
W okresie tym funkcjonowały rządy: Waldemara Pawlaka od października 1993 r do lutego 1995 r, Józefa Oleksego od lutego 1995 r do lutego 1996 r, Włodzimierza Cimoszewicza od lutego 1996 r do października 1997 r.
W tym czasie dużą rolę odgrywał Grzegorz Kołodko, wicepremier i minister finansów. Kołodko opracował „Strategię dla Polski”, której założenia wdrażał w pracy rządu.
Rządząca koalicja podjęła walkę z ostrym kryzysem gospodarki. Efekty są widoczne w wynikach – najlepszych w historii całego 30 – lecia polskiej transformacji gospodarczej. Średnia wzrostu gospodarczego w tym okresie to 8 proc. rocznie, a łączny przyrost PKB to 35,6 proc.
Poziom PKB z 1989 r osiągnięty został w 1996 r. PKB w 1989 r wynosił 11.831,9 mln zł (po denominacji) a w 1996 r po wyłączeniu wzrostu cen 12.144,3 mln zł.
Pod koniec 1997 r rządy objęła Akcja Wyborcza Solidarność. Premierem został Jerzy Buzek (funkcjonował pod przemożnym wpływem Mariana Krzaklewskiego) a wicepremierem i ministrem finansów Leszek Balcerowicz. Ministrem Skarbu Państwa był Emil Wąsacz.
Rząd ten przeprowadzał cztery reformy: administracji terytorialnej, lecznictwa i ochrony zdrowia, ubezpieczeń emerytalnych oraz oświaty i wychowania. W okresie rządów prawicy nastąpiło „schłodzenie „ gospodarki; średnia wzrostu PKB wyniosła 4,7 proc. wobec 8 proc. poprzedniej ekipy.
Rządy AWS wsławiły się bardzo szkodliwym aktem – przekazaniem w ręce zagraniczne całego systemu finansowego. Pod koniec koalicji lewicowej udział obcego kapitału w bankach wynosił 20 proc. Za czasów prawicy udział ten zwiększył się do 75 proc. W rezultacie w tym okresie następowała nie tylko wyprzedaż gospodarki i finansów kapitałowi zagranicznemu, ale też spowolnienie gospodarki.
Rządy AWS zakończyły się klęską w wyborach parlamentarnych 23 września 2001 r. Zaczął się drugi okres rządów lewicy (2002 – 2005). Premierem został Leszek Miller a wicepremierami byli kolejno Grzegorz Kołodko i Jerzy Hausner. Rząd ten próbował odrabiać zaniedbania poprzedniej ekipy. Jego spektakularnym dokonaniem było obniżenie podatku CIT do 19 proc. Leszek Miller złożył rezygnację z urzędu 2 maja 2004 r – dzięń po przyjęciu Polski do Unii Europejskiej. Na premiera desygnowany został Marek Belka. Sprawował funkcję do października 2005 r , do czasu kiedy SLD przegrało wybory parlamentarne.
W tym czasie były dwa lata lepsze (2002 i 2004) i dwa gorsze (2003 i 2005). Średnia wzrostu PKB wynosiła 4,5 proc. a łączny przyrost PKB to 19,3 proc.
Jesień 2005 r to sukces braci Kaczyńskich. Lech został prezydentem a Jarosław jako szef partii desygnował na premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Po ośmiu miesiącach urzędowania spowodowano rezygnację Marcinkiewicza, a premierem został Jarosław Kaczyński.
Koalicję rządową stanowiły PIS, Samoobrona i Liga Polskich Rodzin. „Afera gruntowa” (próba wyeliminowania Andrzeja Leppera) i kilka innych afer spowodowały upadek rządu Jarosława Kaczyńskiego.
Gospodarka „rozpędzona” w czasie rządów poprzedniej ekipy kontynuowała dobrą passę. Sprzyjała temu koniunktura zewnętrzna. Uzyskano bardzo dobre wyniki wzrostu PKB. Średnia za dwa lata to 6,5 proc., a łączny przyrost wyniósł 13.4 proc..
Przyśpieszone wybory parlamentarne jesienią 2007 r wygrała Platforma Obywatelska. Premierem został Donald Tusk, wicepremierem Waldemar Pawlak z PSL. Platforma Obywatelska, tak jak poprzednie rządy kontynuowała politykę neoliberalną nakreśloną przez Leszka Balcerowicza.
W 2011 r Platforma Obywatelska powtórzyła sukces wyborczy. Jej rządy trwały 8 lat – do jesieni 2015 r kiedy bezwzględne zwycięstwo uzyskało Prawo i Sprawiedliwość.
Platforma Obywatelska osiągnęła sukces polityczny. Żadna inna partia w minionym 30 – leciu nie rządziła tak długo. Gorzej z wynikami ekonomicznymi, które były mizerne. W latach 2008 – 2011 średnia wzrostu PKB wynosiła 3,8 proc., a w latach 2012 – 2015 3,2 proc. Łączny przyrost PKB wyniósł odpowiednio 16,1 proc. i 13,2 proc.
Należy jednak zauważyć, że rządy PO przypadły na okres światowego kryzysu ekonomicznego. Spadek PKB w krajach europejskich dotyczył w szczególności 2009 r. Przyjmując za 100 dane z roku 2008 , dane dla 2009 r wynoszą np.: Niemcy 94,9; Francja 97,3; Włochy 94,8; Czechy 95,9; Rosja 92,1; Słowacja 95,2; Węgry 93,3; Ukraina 84,9.
Tylko Polska (101,6) i Białoruś (100,2) nie wykazały w 2009 r spadku PKB. Znane ogólnie jest powiedzenie, że Polska była „zieloną wyspą” na mapie Europy.
W 2010 r już tylko Grecja (96,5), Irlandia (99,6), Łotwa (99,7), Rumunia (98,4) i Hiszpania (99,9 wykazują spadki; pozostałe kraje europejskie mają wzrosty (największy Białoruś 107,6).
Rok 2015 to podwójna wygrana PiS – zarówno w wyborach prezydenckich jak i parlamentarnych. Rządy PIS to przede wszystkim olbrzymi program socjalny: 500 plus i inne świadczenia. Jak dotychczas program ten nie przeszkadza w osiąganiu w miarę przyzwoitych wyników wzrostu gospodarczego. Jeszcze nie skończył się bieżący rok ale można przyjąć szacunek wzrostu PKB w 2019 r wynoszący 4,0 proc. W rezultacie mamy średnią za 4 lata 4,3 proc. oraz łączny przyrost PKB w okresie 4 – letnim w wysokości 18,0 proc. Należy zauważyć, że wynikom tym pomogła dobra koniunktura w światowej gospodarce.
W latach 1994 – 2019 dają się zauważyć dwa okresy. W latach 1994 – 2007 wzrost PKB jest generalnie wyższy niż w okresie 2008 – 2019. Najgorszy wynik z lat 1994 – 2007 jest lepszy niż najlepszy wynik z lat 2008 – 2019.

Nie jesteśmy liderem

Jak wszystkie dane statystyczne, zaprezentowane wyniki są obarczone pewnym błędem. Chodzi o to, żeby ten błąd nie był znaczący. W roku wyborczym dane dla ostatnich miesięcy roku są zaliczane do rezultatów ekipy ustępującej. Wydaje się jednak, że nie jest to znaczące przekłamanie. Wpływ danej ekipy na gospodarkę nie przychodzi bowiem następnego dnia po wygranych wyborach.
W pewnym sensie dotyczy to również całych okresów sprawowania władzy przez daną ekipę, a zwłaszcza pierwszych miesięcy lub lat. Nierzadko wysiłki tej ekipy przynoszą efekty z opóźnieniem i konsumuje je ekipa następna. I odwrotnie – to co popsuła dana ekipa, następna musi naprawiać i uzyskuje wyniki gorsze niż miara ich wysiłków.
I jeszcze jedna uwaga. Mówi się o „przeklętym cyklu wyborczym”; u nas co 4 lata. Sprawująca rządy ekipa dąży do utrzymania władzy i w imię tego – chcąc pozyskać głosy wyborców – podejmuje działania niekorzystne z punktu widzenia długofalowego rozwoju kraju.
W licznych wypowiedziach polityków nierzadko formułuje się opinie, że spadek PKB w pierwszych dwóch latach transformacji wśród krajów naszego regionu był najniższy w Polsce. Dane tego nie potwierdzają.
Spadek PKB w Polsce w 1990 roku jest największy spośród prezentowanych krajów; w następnej kolejności są: Bułgaria, Estonia, Litwa, Rumunia, Ukraina, Rosja, Węgry, Słowacja. Łotwa osiąga nawet wzrost. Dopiero w 1991 r wyższy niż Polska spadek PKB wykazują: Słowacja, Litwa, Rumunia, Bułgaria, Ukraina, Węgry. Powód prawdopodobnie jest taki, że w tych krajach „rozmach transformacyjny” nastąpił z pewnym opóźnieniem w stosunku do Polski. Biorąc pod uwagę obydwa lata 1990 i 1991 to jednak Polska jest liderem spadków.
Interesujące rzeczy dzieją się w następnych latach. Podczas gdy Polska w każdym roku – począwszy od 1992 aż do chwili obecnej – wykazuje ciągły (mniejszy lub większy) wzrost, to w innych krajach występują całe ciągi lat spadków. Najbardziej dotyczy to Ukrainy i Rosji, potem Litwy, Estonii, Łotwy, Białorusi, Węgier.
Bezspornym liderem wzrostu jest więc Polska, chociaż zbliżone wyniki prezentuje Słowacja, a następnie Słowenia i Czechy.

Najgorsze rezultaty ma Ukraina

Na czym polega fenomen Polski? Realizatorzy „terapii szokowej” są skłonni sobie przypisać tę zasługę. Ale trudno chyba udowadniać, że oddawanie za bezcen firmom zagranicznym dobrze prosperujących polskich przedsiębiorstw (a było to zjawisko nagminne) lub kompletne fiasko Programu Powszechnej Prywatyzacji przyczyniło się do takiego wzrostu PKB.
Należy zauważyć, że w czasach realnego socjalizmu, tylko w Polsce sektor prywatny odgrywał znaczącą rolę. Wytwarzano w nim ok. 20 proc. PKB, a więc zaplecze i doświadczenia ludzkie już były zakorzenione.
Drugim czynnikiem może być to, że w Polsce pracowano nad reformą gospodarczą już wiele lat przed rozpoczęciem procesu transformacji (od początku lat osiemdziesiątych) i społeczeństwo wkomponowało się łatwiej niż w innych krajach w zasady gospodarki rynkowej. Tak czy inaczej, o tym „odbiciu” polskiej gospodarki zadecydowała przedsiębiorczość i aktywność Polaków, ich kreatywność i zdolność dostosowania do zmieniających się warunków.
PKB nie jest jednak dobrym miernikiem poziomu życia społeczeństwa danego kraju. Daleko lepszym jest PKB według parytetu siły nabywczej na 1 mieszkańca. Tu kraje naszego regionu osiągnęły duże wzrosty. Większość z nich osiąga dochód per capita w przedziale 25 – 35 tysięcy dolarów; mniejsze dochody ma Białoruś i Bułgaria, a najniższe Ukraina.
Polska nie jest liderem – wyższe dochody mają Czechy, Słowenia, Słowacja, Litwa, Estonia. Dochód na głowę w Polsce stanowi 67,7 proc. dochodów Francji; 57,3 proc. Niemiec, 48,8 proc. USA; 67,1 proc. Japonii; 28,1 proc. Luksemburga.

Chiny zwiększają otwarcie w branży finansowej

Rada Państwa Chin opublikowała 15 października „Decyzję o poprawkach regulaminu ChRL dotyczącego zarządzania towarzystwami ubezpieczeń z kapitałem zagranicznym oraz regulaminu ChRL o zarządzaniu banków zagranicznych”. Rozporządzenia wejdą w życie z dniem ogłoszenia. Zdaniem komentatorów, zapewni to lepsze gwarancje praworządności dla dalszego rozwoju branży ubezpieczeniowej i otwarcia sektora bankowego.

Według doniesień, wyżej wymienione regulaminy zostały opracowane odpowiednio w 2001 i 2006 roku. Wdrożenie tych dwóch rozporządzeń administracyjnych odegrało pozytywną rolę w promowaniu otwarcia branży ubezpieczeniowej i sektora bankowego, wzmocnieniu oraz udoskonaleniu nadzoru i zarządzania zagranicznymi towarzystwami ubezpieczeniowymi i bankami z kapitałem zagranicznym, a także pobudzaniu zdrowego rozwoju branży ubezpieczeniowej i sektora bankowego.
Tym razem zmiany regulaminu ChRL o zarządzaniu banków obejmują cztery aspekty. Po pierwsze, złagodzono warunki wobec akcjonariuszy, którzy chcą zakładać banki z kapitałem zagranicznym i warunki dla zakładania oddziałów zagranicznych banków w Chinach. Po drugie, złagodzono ograniczenie dotyczące zakładania banków jako osoba prawna, a także oddziałów zagranicznych banków. Po trzecie, wprowadzono dalsze złagodzenie ograniczeń dotyczących operacji banków z kapitałem zagranicznym. Po czwarte, wyregulowano wymogi dotyczące nadzoru nad kapitałem obrotowym oddziałów zagranicznych banków.
Poprawiony regulamin ChRL dotyczący zarządzania towarzystwami ubezpieczeń z kapitałem zagranicznym, złagodził warunki wejścia takich towarzystw ubezpieczeń na rynek chiński. W przypadku zagranicznych firm ubezpieczeniowych ubiegających się o utworzenie firm ubezpieczeniowych z kapitałem zagranicznym, nowe przepisy znoszą warunki „prowadzenia działalności ubezpieczeniowej przez ponad 30 lat” i „posiadania przedstawicielstw w Chinach przez dwa lata”.
Zmiany dwóch regulaminów zapewniają bankom i towarzystwom ubezpieczeń z kapitałem zagranicznym bardziej luźne i samodzielne otoczenie ustawowe. To przyciągnie więcej instytucji do działania w Chinach i stworzy lepsze gwarancje praworządności dla dalszego rozwoju branży ubezpieczeniowej i sektora bankowego.
Komentatorzy są zdania, żeby jeszcze bardziej rozszerzyć otwarcie sektora finansowego, Komitet Centralny Partii i Rada Państwa podjęły szereg działań decyzyjnych, takich jak zwolnienie ograniczeń dotyczących inwestycji zagranicznych w sektorach bankowym, papierów wartościowych i ubezpieczeń, złagodzenie ograniczeń dotyczących stworzenia instytucji finansowanych z kapitałem zagranicznym oraz rozszerzenie zakresu działalności zagranicznych instytucji finansowych w Chinach. Natomiast Poprawki niektórych artykułów obu rozporządzeń mają głównie na celu wdrożenie polityki otwarcia na świat, zatwierdzonej przez Komitet Centralny Partii i Radę Państwa, w sprawie dostępu i zakresu działalności firm ubezpieczeniowych i banków finansowanych z kapitałem zagranicznym. Szczególnie w kontekście ogólnego pogorszenia koniunktury gospodarki światowej, polityka otwarcia bankowości Chin jest rozwijana, co pokazuje chińską pewność siebie w gospodarce i dało nowy impuls wzrostowi światowej gospodarki.
Dzięki poprawkom zawartym w tych dwóch rozporządzeniach, w dalszym ciągu łagodzone są warunki dostępu do banków zagranicznych i zakładów ubezpieczeń z kapitałem zagranicznym, wzbogacono formę obecności komercyjnej banków zagranicznych , co zapewniło bardziej luźne i samodzielne środowisko instytucjonalne dla zakładania i prowadzenia zagranicznych banków i zakładów ubezpieczeń. Pokazuje to, że wiara i determinacja Chin do rozszerzenia i pogłębienia otwarcia branży finansowej, niewątpliwie przyciągnie więcej instytucji do prowadzenia działalności w Chinach.
Ponieważ otwarcie finansowe Chin nadal się pogłębia, ludzie powinni również wyraźnie pamiętać o zapowiedzianych przez przedstawicieli chińskich instytucji finansowych trzech zasadach, które muszą być przestrzegane. Po pierwsze, należy przestrzegać zasady dostępu do rynku i systemu listy negatywnej. Po drugie, reforma mechanizmu kształtowania kursu walutowego i proces wymienialności rachunku kapitałowego powinny być koordynowane i promowane wspólnie. Po trzecie, otwarcie sektora finansowego i zapobieganie ryzykom finansowym powinny być traktowane jako tak samo ważne. Te trzy zasady powinny stać się przewodnią ideą, gdyż dzięki nim otwartość finansowa Chin będzie stabilna i będzie wprowadzać żywotną siłę i napęd w światową gospodarkę.
Jako odpowiedzialna, druga co do wielkości gospodarka na świecie, Chiny wyraźnie zapowiedziały, że drzwi otwarcia na świat będą coraz szersze. W swoim przemówieniu podczas ceremonii otwarcia II China International Import Expo w Szanghaju przewodniczący Xi po raz kolejny ogłosił pięć przedsięwzięć promujących poziom otwarcia Chin. Dotyczą one dalszego rozszerzenie otwarcia rynku, udoskonalenia układu otwarcia, optymalizacji środowiska biznesowego, pogłębiania wielostronnej współpracy oraz promowania wspólnej budowy „Pasa i Szlaku” .
Wśród nich zwrócono szczególną uwagę na niektóre konkretne środki, takie jak dalsze obniżenie taryf i kosztów instytucjonalnych, złagodzenie dostępu do rynku kapitałów zagranicznych, dalsze ograniczanie negatywnych list oraz udoskonalenie systemu prawnego w zakresie ochrony własności intelektualnej. Środki te to sygnał dotyczący rozszerzenia otwarcia, który jest odpowiedzią na oczekiwania społeczności międzynarodowej. Niewątpliwie stworzą one bardziej sprzyjające warunki dla zagranicznych inwestorów w wejściu na rynek chiński i przyniesie siłę napędową w budowie nowego systemu otwartej gospodarki.
W obliczu obecnych złożonych i poważnych niepewności dotyczących rozwoju, oczekiwanie poszczególnych krajów na świecie co do otwarcia chińskiego rynku i skorzystania z okazji szybkiego rozwoju Chin jest widocznie większe. China International Import Expo jako pierwsze na świecie targi na szczeblu państw poświęcone importowi jest ważną inicjatywą Chin na otwarcie rynku na świat. Z danych statystycznych wynika, że w 2018 roku podczas I edycji targów Expo intencyjna wartość transakcji zawartych wyniosła 57,83 miliarda dolarów. Od 12 ostatnich miesięcy wiele międzynarodowych firm, produkujących wysokiej jakości produkty, importowało je do Chin i szybko stały się one popularne na rynku. Zagraniczni inwestorzy zdają sobie sprawę, że dopóki można wprowadzić na rynek wysokiej jakości produkty i usługi, trzeba wykorzystać ogromny potencjał rynku chińskiego. Zwłaszcza w kontekście obecnego wzrostu protekcjonizmu i unilateralizmu, spowolnienia globalnego handlu i inwestycji, nieustannie otwierający się rynek chiński jest szansą, której nie można przegapić.

Sygnały coraz wolniejszego rozwoju

A jednak jeszcze się kręci – i są także pewne oznaki, mogące wskazywać, że nie w przyszłym, ale w następnych latach, będzie kręcić się raźniej.

W ubiegłym roku wartość nakładów inwestycyjnych w całej gospodarce narodowej wyniosła 302 675 mln zł, w tym nakłady na wszelkie budowle stanowiły 161 930 mln zł (53,5 proc.), na maszyny, urządzenia i narzędzia 100 241 mln zł (33,1 proc.), zaś na środki transportu 38 120 mln zł (12,6 proc.).
W porównaniu z rokiem 2017, inwestycje w Polsce zwiększyły się o 15,4 proc. Nakłady na budynki i budowle wzrosły o 18,4 proc., na maszyny, urządzenia techniczne i narzędzia o 11,1 proc., a na środki transportu o 15,2 proc.
Wzrost tempa inwestycji zaobserwowano w większości obszarów gospodarki. Najwyższy wzrost zanotowano w działalności związanej z kulturą, rozrywką i sztuką (dynamika w stosunku do roku poprzedniego wyniosła 166,3), w dostawie wody, gospodarowaniu ściekami i odpadami oraz działalności związanej z rekultywacją (dynamika 163,6) oraz w edukacji (dynamika 140,8).
Jest to ewidentny przyrost inwestycji, więc te dane były oczywiście korzystne dla polskiej gospodarki. Ale już wtedy, w ubiegłym roku, pojawiły się niepojące sygnały.
Po pierwsze, udział sektora prywatnego w nakładach inwestycyjnych ogółem spadł z 69,7 proc. do 64,4 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Udział sektora publicznego wzrósł natomiast odpowiednio z 30,3 proc. do 35,6 proc.

Rozwoju nie da się zadekretować

Inwestycje prywatne są najważniejsze dla gospodarki. One przesądzają o jej długofalowym rozwoju i są sygnałem, wskazującym na dobre warunki prowadzenia działalności gospodarczej. Spadek ich udziału pokazuje, że rząd PiS nie umie stworzyć takich warunków. Na wzrost inwestycji „zapracował” więc głównie sektor publiczny, w którym zwiększenie nakładów zależy w największym zakresie od decyzji administracyjnych rządzących, a nie od sytuacji na rynku. Decyzjami administracyjnymi nie da się jednak na dłużej stymulować rozwoju gospodarczego.
Po drugie, nie w całej gospodarce inwestycje w ubiegłym roku się ruszyły. Spadki wystąpiły w jej trzech istotnych obszarach: w wytwarzaniu i zaopatrywaniu w energię elektryczną, gaz i ciepło (ujemna dynamika w stosunku do roku poprzedniego, która wyniosła 99,4), w obsłudze rynku nieruchomości (dynamika 94,1) oraz w działalności finansowej i ubezpieczeniowej (dynamika 93,4).
Wreszcie, po trzecie i najgorsze, cały ten nasz przyrost inwestycji okazał się krótkotrwały. Nakłady na środki trwałe w trzecim kwartale 2019 r. zwiększyły się realnie zaledwie o 0,2 proc. – czyli niemal niezauważalnie.
Niestety, zaczął się już czwarty kwartał, w którym niknący wzrost zamienia się w regres. Bardzo niedobry sygnał dał tegoroczny październik. Produkcja budowlano – montażowa (czyli właśnie inwestycyjna) zmniejszyła się w tym miesiącu aż o 4 proc. w porównaniu z październikiem 2018 r (podczas gdy specjaliści oczekiwali wzrostu). Tak dużego spadku tej produkcji nie było od prawie trzech lat. Po stronie pozytywów można oczywiście wymienić trwały wzrost naszego produktu krajowego brutto. W III kwartale 2019 r. był on realnie wyższy o 3,9 proc., licząc rok do roku. Ale przyrost PKB w tym samym, III kwartale 2018 r. wyniósł aż 5,2 proc., a więc spowolnienie jest już ewidentne.
Głównym czynnikiem polskiego rozwoju gospodarczego był i pozostaje popyt krajowy, którego wzrost w skali roku wyniósł w III kwartale 3,3 proc.. Był on jednak niższy od tempa popytu notowanego w II kwartale 2019 r. Wpłynęło na to słabsze tempo wzrostu spożycia w sektorze gospodarstw domowych, które także było niższe niż w II kwartale 2019 r.
W efekcie, wpływ popytu krajowego na tempo wzrostu gospodarczego wyniósł 3,1 punktu procentowego wobec 4,4 pkt. proc. w II kwartale 2019 r.

Jaskółka nadziei

Tak więc, popyt krajowy już w mniejszym stopniu pobudza polski rozwój gospodarczy. Problem w tym, że nie bardzo czym można go zastąpić. Bo zapotrzebowanie na inwestycje, które w przeszłości już było niewielkie, teraz spadło jeszcze bardziej. Wpływ popytu inwestycyjnego na wzrost PKB wyniósł zaledwie 0,8 pkt. proc. (w II kwartale 2019 r. było to 1,5 pkt. proc., czyli prawie dwa razy więcej).
Innymi słowy, jeśli Polacy z różnych powodów zaczną ograniczać zakupy, odbije się to fatalnie na gospodarce, a tym samym i na dochodach Polaków, którzy jeszcze bardziej zmniejszą zakupy. Wytworzy się fatalne, samonapędzające błędne koło kryzysu. Oby do tego nie doszło…
Na razie jednak popyt krajowy w III kwartale 2019 r. wzrósł realnie o 0,8 proc. w porównaniu z II kwartałem. %. Spożycie ogółem w III kwartale 2019 r. wzrosło realnie o 1,0%, wzrost spożycia w sektorze gospodarstw domowych wyniósł realnie 0,9%. Akumulacja w III kwartale 2019 r. zmniejszyła się realnie o 0,7%.
Małą i niepewną jaskółką nadziei jest tu nasz handel zagraniczny, który w trudnych warunkach zaczął radzić sobie całkiem dobrze. W III kwartale bieżącego roku. zanotowano pozytywny wpływ eksportu netto na nasz wzrost gospodarczy, wynoszący 0,8 pkt. proc. To wprawdzie bardzo niewiele – ale zarazem to aż czterokrotnie więcej niż w II kwartale 2019 r., kiedy to ów pozytywny wpływ nie przekroczył 0,2 pkt. proc.
W porównaniu z poprzednim kwartałem tego roku, w III kwartale 2019 r. PKB wyrównany sezonowo zwiększył się realnie o 1,3 proc. Wartość dodana brutto w gospodarce narodowej w III kwartale 2019 r. zwiększyła się zaś o 1,0 proc. To także sygnały, które należy zapisać po stronie plusów, pokazujące, że polska gospodarka wciąż jeszcze zwiększa obroty, choć już coraz wolniej.

Niemcy uratują władzę PIS?

Jest jeszcze jeden korzystny sygnał, być może najważniejszy – przestała „zwijać się” gospodarka naszego wielkiego zachodniego sąsiada. Niemcom jeszcze daleko do powrotu na ścieżkę trwałego wzrostu – ale już nie ma spadków, sytuacja się ustabilizowała, właściciele firm z pewną nadzieją patrzą w przyszłość i liczą na stopniowy wzrost zamówień.
Dla Polski Niemcy są najważniejszym partnerem handlowym, a tempo wzrostu naszej gospodarki w bardzo dużym stopniu zależy od wielkości dostaw podzespołów z Polski na niemiecki rynek. Jeżeli nastąpi tu trwałe odbicie, to może się okazać, że rząd Prawa i Sprawiedliwości zdoła przejść suchą nogą przez spowolnienie, któremu nie umiał zapobiec. To natomiast może mieć z kolei ważkie znaczenie polityczne. Do kolejnych wyborów parlamentarnych nie jest przecież aż tak daleko.

Urocze miasto Chengdu a Polska

Jako stolica prowincji Syczuan i jedyne miasto sub-prowincjonalne w południowo-zachodnich Chinach, miasto Chengdu jest ważną zaawansowaną bazą przemysłową, centrum handlowym i logistycznym Chin, a także jest narodowym miastem historycznym i kulturalnym oraz jedną z dziesięciu starożytnych stolic Chin. Urocze miasto Chengdu przyciąga również kraj, który ma długoterminowe przyjazne stosunki i współpracę z Chinami – Polskę.

Po przyjaznych konsultacjach między Chinami a Polską postanowiono utworzyć Konsulat Generalny RP w Chengdu. Konsulat Generalny w Chengdu jest trzecim konsulatem Rzeczypospolitej Polskiej w Chinach obejmującym prowincję Syczuan, prowincję Guizhou, prowincję Yunnan i miasto Chongqing. Ceremonia otwarcia polskiego konsulatu generalnego w Chengdu odbyła się 18 czerwca 2015 r.
W wieloaspektowej współpracy między Polską a prowincją Syczuan, miasto Chengdu odgrywa wiodącą i promieniującą rolę. Dzięki temu, za przykładem przyjaźni między miastem Łódź i Chengdu, województwo łódzkie i prowincja Syczuan też nawiązały przyjazne stosunki.
Jeśli chodzi o wymianę gospodarczą i handlową, 22 listopada 2018 r. ceremonia odsłonięcia tablicy Polskiego Przedstawicielstwa Gospodarczego i Handlowego w Chengdu odbyła się w Centrum Chińsko-Europejskim w Chengdu. To drugie przedstawicielstwo gospodarcze i handlowe po Szanghaju założone przez Polskę w Chinach. Tadeusz Kościński, podsekretarz stanu w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii RP wygłosił przemówienie podczas ceremonii otwarcia. Mówił, że utworzenie Przedstawicielstwa w Chengdu stworzy ogromne możliwości dla przedsiębiorstw z obu stron. „Mam nadzieję, że wykorzysta to jako okazję do dalszego pogłębiania współpracy Polski i Syczuan w branżach zaawansowanych technologii i innych dziedzinach” – stwierdził. Dyrektor Polskiego Biura Inwestycji i Handlu Wojciech Fedko powiedział, że przedstawicielstwo będzie w znacznym stopniu promować inwestycje między obiema stronami i stanowić platformę współpracy między tymi dwoma miejscami w dziedzinie lotnictwa, supermarketów, kolei i kontenerów.
W zakresie transportu 26 kwietnia 2013 r. pierwszy China Railway Express (Chengdu) odjechał z Chengdu, kierując się na zachód do Łodzi w Polsce, i ustanowił szybko poruszający się Euroazjatycki Most Kontynentalny z Chengdu do Europy.
5 września 2015 r. pierwszy China Railway Express (Chengdu) przyjechał z Łodzi do Chengdu, aby osiągnąć dwukierunkową eksploatację Chengdu – Europa Środkowa. China Railway Express (Chengdu), który łączy dwa miejsca, transportuje produkty elektroniczne z Syczuanu do Polski, a także produkty rolne, takie jak jabłka, z Polski do południowo-zachodnich regionów Chin.
W dniu 28 lutego 2019 r. w Chengdu odbyło się 32. posiedzenie grupy roboczej chińsko-unijnego programu pilotażowego „Bezpieczny i inteligentny szlak handlowy”, na którym zatwierdzono wniosek Chengdu o przystąpienie do miasta pilotażowego i potwierdzono iż China Railway Express (Chengdu – Łodź Polska) i powiązane przedsiębiorstwa zostaną włączone do tego programu. W związku z tym miasto Chengdu zostało nowym członkiem programu pilotażowego „Bezpieczny i inteligentny szlak handlowy”, a przedsiębiorstwa pilotażowe mogą teraz korzystać ze środków odprawy celnej przewidzianych przez urzędy celne kraju lub regionu, wkrótce poziom ułatwień w handlu zostanie jeszcze poprawiony.
W dniu 6 września 2019 r. wyjechał pierwszy China Railway Express z Chengdu do Wrocławia, a dotychczasowa liczba zagranicznych stacji China Railway Express (Chengdu) wzrosła do 26. Wrocław jest położony nad Odrą w południowo-zachodniej Polski i jest czwartym co do wielkości miastem w Polsce oraz drugim po Warszawie największym centrum finansowym. Odgrywa ważną rolę w Polsce pod względem gospodarki, kultury i transportu. Pociąg był pełen produktów elektronicznych, głównie monitorów. Otwarcie dostosowanej do tego typu pociągów trasy, jeszcze bardziej usprawniło system sieci międzynarodowej logistyki China Railway Express (Chengdu), oferując większy wybór środków transportu między Chinami a Europą i Europą Środkową oraz skutecznie promując wymianę między miastami Chengdu i Wrocławiem w dziedzinie inwestycji, handlu, kultury i technologii.
Wymiana kulturalna w Chengdu między Chinami a Polską staje się coraz bardziej intensywna i pogłębiona. Festiwal Kultury Polskiej odbywa się w Syczuanie każdego roku. Uniwersytet w Syczuanie i Institute Chengdu Sichuan International Studies University oferują również kursy języka polskiego. Generalnie, w ostatnich latach w wymianie kulturowej między Chengdu a Polską dzieje się wiele interesujących rzeczy.
W dniu 28 października 2016 r. w Pałacu Nauki i Kultury w centrum Warszawy w Polsce odbyło się wydarzenie kulturalne na dużą skalę – „Panda Express Railway · Crossing Chengdu”, zorganizowane przez Stowarzyszenie Wymiany Zagranicznej Kultury w Chengdu. Na tętniących życiem ulicach centrum Warszawy mieszkańcy entuzjastycznie przyjęli i zrobili zdjęcia z kilkoma „pandarenami”. Przed sprzętem VR (Virtual Reality) ludzie ustawiali się w kolejce, aby obejrzeć wideo miasta VR w Chengdu. Piękny taniec, umiejętności sztuk walki i pachnąca kuchnia Chengdu wywołały oklaski warszawiaków.
W listopadzie 2017 r. „Koncert symfoniczny orkiestry Chengdu w Polsce” zorganizowany przez Urząd ds. Kultury, Radia, Filmu i Telewizji w Chengdu w prowincji Syczuan z powodzeniem wystąpił w Warszawie i Krakowie. Oprócz grania chińskiej muzyki, orkiestra grała także utwór Chopina, znanego jako „Polski taniec armii A-dur”, który zdobył silny rezonans publiczności w Polsce. 20-letni polski fotograf, Arthur Adsk, powiedział People’s Daily Online, że był wzruszony występami muzyków: „Chińska muzyka ludowa, prawdopodobnie nie mam dość życia”.
Kolejny przykład: 27-letni przystojny piosenkarz Filip Kobuszewski z Warszawy mieszka w Chengdu od 4 lat i mówi autentycznie po syczuańsku! Oprócz nycia nauczycielem angielskiego jest także piosenkarzem, gospodarzem i aktorem, brał udział w znanym chińskim programie „Dwanaście potraw” i „High Energy Boys”, czym mocno wszedł w krąg chińskiej rozrywki. Chciałby teraz być gospodarzem muzycznych stacji radiowych i dając słuchaczom jeszcze więcej energii. W przyszłym roku planuje wyjść na większą scenę i pozwolić większej liczbie osób zobaczyć iskrę Chengdu i polskiej kultury w połączeniu z tym miastem.
Krótko mówiąc, Polska jest największym partnerem handlowym Syczuanu w Europie Środkowo-Wschodniej. W ostatnich latach Chengdu jako centrum prowincji Syczuan i Polska, często wymieniają wizyty na wysokim szczeblu. Z pomocą China Railway Express (Chengdu) nawiązaliśmy bliskie więzi gospodarcze i handlowe oraz owocną współpracę w dziedzinie nauki i technologii, kultury i edukacji. W niedalekiej przyszłości dzięki między Chengdu i Warszawą powstanie bezpośrednie połączenie lotnicze. Będziemy zatem jeszcze więcej osiągnięć w wymianie gospodarczej i kulturalnej między Chinami a Polską w Chengdu.

 

Kołodko w „Zdaniu”

Sympatyczną i pouczającą praktyką „Zdania” są wywiady Trzech na jednego polegające na kierowaniu przez trzech redaktorów dociekliwych pytań do znanej i ważnej osobistości.

Tym razem, w bieżącym numerze 3-4 (182-183) 2019 adresatem pytań jest prof. dr hab. Grzegorz Kołodko- w przeszłości wicepremier i minister finansów w trzech rządach- a obecnie-najbardziej znany w świecie i najczęściej cytowany polski ekonomista.
W czasie niedawnego spotkania w warszawskim Klubie Księgarza redaktorzy, współpracownicy i czytelnicy „Zdania” mieli możność wysłuchania dodatkowych komentarzy prof. Kołodki i zadawania kolejnych pytań.
Dla wielu czytelników szczególnie interesująca była charakterystyka różnicy pomiędzy planem Balcerowicza a polityką gospodarczą formułowaną i realizowaną przez prof. Kołodkę. Na łamach „Zdania” prof. Kołodko stwierdza: „Zmierzaliśmy konsekwentnie w kierunku urynkowienia gospodarki, podkreślając imperatyw nadania jej charakteru społecznego. Bardzo mocno jako ekonomista-teoretyk, ale wówczas już praktyk, podkreślałem aspekt instytucjonalny, przedtem lekceważony. Z jednej strony chcieliśmy inaczej rozłożyć koszty transformacji, zarazem je minimalizując, z drugiej natomiast też inaczej, bo sprawiedliwiej dzielić jej coraz obficiej pojawiające się owoce. I to nie była tylko retoryka, skoro rzecznicy grup interesów związanych z neoliberalnym nurtem, z „Gazetą Wyborczą” na czele, napadali na nas bez przerwy. Naruszyliśmy bowiem ich interesy. Neoliberalizm, najkrócej ujmując, to system i polityka gospodarcza, która poprzez określoną deregulację i manipulacje fiskalne sprzyja wzbogaceniu nielicznych kosztem większości. Linia Strategii dla Polski natomiast tworzyła przyczółki społecznej gospodarki rynkowej. Temu służyły nasze reformy dochodowe i fiskalne, komercjalizacja przedsiębiorstw państwowych, konsolidacja sektora bankowego, sterowane otwieranie się na zewnętrzne kontakty finansowe i handlowe. A więc robiliśmy to zasadniczo inaczej niż nasi neoliberalni koledzy.”
Obecnie po powrocie lewicy do parlamentu potrzebne jest wypracowanie polityki gospodarczej odpowiadającej potrzebom społecznym oraz aktualnym realiom integracji europejskiej i globalizacji. Sądzę,że bardzo pomocny w tym wypracowywaniu będzie cytowany wywiad oraz książki prof. Kołodki.

Rządy PiS wpędzają Polaków w biedę

Panowanie Prawa i Sprawiedliwości doprowadziło nie tylko do tego, że w Polsce wzrosła liczba osób żyjących w skrajnym ubóstwie. Spowodowało także i to, że generalnie biedniejemy.

W listopadzie 2019 r. wskaźnik dobrobytu, odzwierciedlający ekonomiczną kondycję polskiego społeczeństwa, spadł o 0,5 pkt. – podało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych. Warto zauważyć, że spadek tego wskaźnika nastąpił po jego minimalnej poprawie w ubiegłym miesiącu. BIEC ocenia jednak, że jego niewielka poprawa w październiku była zdarzeniem jednorazowym i obecnie wskaźnik powrócił do tendencji spadkowej.
A ta tendencja spadkowa jest niestety trwała – i zaczęła uszczuplać dochody Polaków wkrótce po tym, jak PiS zaczął wprowadzać w życie swoje kolejne pomysły na rosnące wydatki państwa, czyli od 2016 r. Najwyższy historycznie – 112,4 pkt – wskaźnik dobrobytu był na przełomie 2008 i 2009 r, tuż przedtem, jak kryzys finansowy zawitał do Polski. Obecnie wynosi on 101,8 pkt/
Znaczący spadek wskaźnika dobrobytu – o 0,8 pkt – nastąpił w sierpniu ubiegłego roku – podało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych. Był to największy jednorazowy spadek od blisko dwóch lat.
Są trzy główne przyczyny tego, że Polacy stają się generalnie coraz biedniejsi: coraz wolniej rosnące wynagrodzenia, słabszy przyrost zatrudnienia oraz wyższa inflacja.
BIEC nie jest żadną państwową placówką badawczą, lecz firmą prywatną świadczącą usługi w zakresie analiz makroekonomicznych. Dlatego badania BIEC są traktowane lekceważąco przez rządzących – i pomijane w oficjalnej propagandzie sukcesu. Ale sami rządzący doskonale wiedzą, że pospolitość skrzeczy i dobrobyt Polaków spada, co coraz więcej z nas coraz dotkliwiej odczuwa w swym portfelu.
Do spadku wskaźnika dobrobytu przyczyniły się problemy przedsiębiorców ze znalezieniem pracowników.Jak wskazuje BIEC, pracodawcy na próżno poszukują pracowników, oferując wyższe wynagrodzenia – ale w obecnej sytuacji gospodarczej na dalszy wzrost kosztów zatrudnienia już ich nie stać. W efekcie niedopasowań popytu na pracę do podaży, cena pracy wzrasta, a wydajność pracy w firmach spada.
Można krytykować przedsiębiorców, że nie podnoszą płac w takim tempie, jak oczekują tego zatrudnieni. Jednak pracodawcy funkcjonują stosownie do warunków, jakie tworzy rząd. A te, jak widać, są coraz bardziej niedogodne dla prowadzenia działalności gospodarczej.
Liderzy Prawa i Sprawiedliwości, którzy konsekwentnie wdrażają metody działania stosowane „za komuny” w czasie ówczesnej propagandy sukcesu, tak samo jak PRL-owskie rządy chwalą się rozwojem gospodarki, która jakoby coraz bardziej zbliża się do światowych potęg.
Tyle, że celem gospodarki nie jest jej rozwój, lecz dobrobyt obywateli – który niestety stopniowo obniża się w czasie „dobrej zmiany.

Gospodarka 48 godzin

Stopy bez zmian

Rada Polityki Pieniężnej, pozostawiając w listopadzie stopy procentowe na niezmienionym poziomie, uzasadniła to tym, że w Polsce utrzymuje się dobra koniunktura, choć osłabia się tempo naszego wzrostu gospodarczego. Ponadto, tempo wzrostu w gospodarce światowej pozostaje relatywnie niskie oraz utrzymuje się niepewność co do perspektyw globalnej koniunktury.

Mało firm, więcej upadłości

Polska gospodarka się rozwija, ale nowe firmy powstają coraz rzadziej. Liczba rejestracji podmiotów gospodarczych w trzecim kwartale 2019 r. wyniosła 87 788 i była o 2,6 proc. mniejsza niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Jednocześnie odnotowano 133 upadłości czyli aż o 12,7 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2018 r.
W trzecim kwartale 2019 r. zaobserwowano mniejszą liczbę rejestracji w grupie firm zajmujących się informacją i komunikacją (o 11,0 proc.), transportem i gospodarką magazynową (o 10,6 proc.), usługami (o 6,0 proc.), handlem oraz naprawą pojazdów samochodowych (po 3,8 proc.). Wzrost liczby rejestracji firm nastąpił natomiast w budownictwie (o 2,5 proc.) oraz zakwaterowaniu i gastronomii (o 0,2 proc.), zaś w przemyśle liczba rejestracji pozostała na takim samym poziomie jak przed rokiem. Osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą stanowiły 85,5 proc. wszystkich rejestracji podmiotów gospodarczych. Jeśli chodzi o upadłości, to wzrost ich liczby w porównaniu z trzecim kwartałem ubiegłego roku zanotowano w przemyśle (33 wobec 29), budownictwie (28 wobec 20), naprawie pojazdów samochodowych (28 wobec 25) oraz w zakwaterowaniu i gastronomii (5 wobec 3). Liczba upadłości w usługach utrzymała się na tym samym poziomie. Spadek liczby upadłości odnotowano tylko w transporcie i gospodarce magazynowej (9 wobec 11). Wśród podmiotów, dla których ogłoszono upadłość, ponad 55 proc. stanowiły spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.

Wzrost w abonamencie

Spada liczba tzw. prepaidów (czyli telefonów na kartę), rośnie zaś liczba abonamentów – wyliczył Bankier.pl. W związku z tym branża telekomów liczy na coraz wyższe wpływy z usług telekomunikacyjnych. Liderem polskiego rynku telefonów z abonamentem jest Orange z 15,14 mln klientów (wzrost o 3,6proc.). Drugie miejsce zajął Play: 15,11 mln, liczba jego klientów rosła jednak najwolniej – jedynie o 0,6 proc. w ciągu roku. Trzecie miejsce ma T-Mobile – 10,9 mln (wzrost liczby klientów o 2 proc.), a czwarte Cyfrowy Polsat, w ramach którego działa Plus. Spółka ta miała 10,2 mln klientów abonamentowych. Łącznie te cztery telekomy miały na koniec września o 3,8 proc. więcej klientów abonamentowych niż rok wcześniej. Natomiast liczba telefonów na kartę wyniosła 16,08 mln, o 0,2 proc. mniej niż przed rokiem. W ślad za wzrostem liczby telefonów z abonamentem rosną także ceny.

Otwarcie Chin na świat nową szansą dla polskich przedsiębiorstw

32 firmy z Polski, w tym krajowe marki związane między innymi z branżą kosmetyczną czy bursztynem oraz największy port w Polsce, Port Gdańsk, pojawiły się na II China International Import Expo w Szanghaju, które zakończyło się 10 listopada.

Podczas pierwszych targów importowych w 2018 roku udział wzięły 82 polskie firmy, które stanowiły trzecią co do wielkości grupę wśród krajów europejskich. Według Polskiego Biura Inwestycji i Handlu, transgraniczny e-handel w Chinach szybko się rozwija i dzięki temu wiele marek z Polski wchodzi na chiński rynek. Udział w targach to szansa dla firm z Polski na znalezienie partnera do współpracy w Chinach.
W sumie w trwających 6 dni targach wzięło udział 181 krajów, regionów i organizacji międzynarodowych. Ponad 3 800 firm uczestniczyło w Wystawie Przedsiębiorstw, a ponad 500 tysięcy krajowych i zagranicznych kupców odwiedziło przestrzeń Expo.
Sądząc po ilości obecnych przedsiębiorców chińskich, myślę, że polska oferta spotyka się z dużym zainteresowaniem – stwierdził ambasador Polski w Chinach Wojciech Zajączkowski, który uczestniczył w otwarciu polskiego pawilonu na China International Import Expo.
Polskie firmy reprezentują różne sektory gospodarki od rolnictwa, przez kosmetyki aż po maszyny górnicze, jest to bardzo duży wachlarz rozmaitych ofert – wymienił. Dodał, że na Expo ze swoimi stoiskami są obecne KGHM i Port Gdański, które są ogromnymi przedsiębiorstwami, mającymi od dawna ustaloną współpracę z chińskimi partnerami. Obie te firmy uważają, że targi szanghajskie są na tyle ważne, że należy tu być, zaznaczyć swoją obecność – podkreślił ambasador.
Marcin Szurgot, generalny menedżer KGHM Polska Miedź S.A z siedzibą w Szanghaju, uczestniczył w targach eksportowych po raz drugi. To dobry sposób na pokazanie się marki, zrobienie się widocznym, a także dobra promocja Polski – tłumaczył.
Chiny są w tej chwili największym konsumentem miedzi na świecie, konsumują prawie 50 proc. światowej produkcji, więc rynek Chin jest dla nas bardzo ważne, dlatego tu jesteśmy – stwierdził. KGHM jest na rynku chińskim od ponad 20 lat, lecz jak podkreśla Szurgot, targi w Szanghaju mogą sprawić, że marka będzie bardziej rozpoznawalna.

Nasze produkty eksportujemy do wielu krajów, ale Chiny to jest ogromy rynek, szybko rozwijający się, a konsumenci są tu bardzo zainteresowani europejskimi produktami kosmetycznymi – przyznał Krzysztof Przybyła, export menadżer Miraculum, najstarszej firmy kosmetycznej w Polsce, która powstała w 1924 roku. Jak tylko dowiedzieliśmy się, że tak ogromna impreza targowa jest organizowana przez chiński rząd, to bardzo chcieliśmy wziąć w niej udział – wspominał. Dzięki naszej współpracy m.in. z Polską Agencją Inwestycji i Handlu udało nam się w zeszłym roku zakwalifikować i mogliśmy jako producent polskich kosmetyków wystawić się na China International Import Expo – dodał. Przybyła przyznał się, że był pod wielkim wrażeniem ubiegłorocznych targów. Impreza ma niesamowite rozmiary, jest doskonale zorganizowana, daje możliwości prezentacji produktów wśród wielu głównych państw, które eksportują swoje produktów do Chin, jest to niepowtarzalna szansa dla rozwoju biznesu – ocenił menadżer Miraculum. Jak poinformował, dzięki udziałowi w targach w ubiegłym roku perfumy Chopin oraz kosmetyki do makijażu pojawiły się w T-mallu czyli największej w Chinach platformie handlu internetowego. To jest bardzo dobry rezultat, a targi to bardzo dobre miejsce, żeby zdobywać kontakty handlowe i rozwijać biznes – podkreślił. Przybyła zapowiedział udział Miraculum w kolejnych edycjach szanghajskiego Expo.
Magister framacji Aleksandra Paczkowska-Borkowska, właścicielka firmy kosmetycznej „Be organic”, również brała udział w targach eksportowych w 2018 roku. Nasze stoisko odwiedza bardzo wielu Chińczyków, których poznaliśmy w ubiegłym roku, a którzy kupują teraz nasze produkty, gdyż planujemy, aby kosmetyki weszły na rynek chiński w 2020 roku – stwierdziła. Jej zdaniem, tegoroczne Expo jest lepsze niż pierwsza edycja, ze względu na większą liczbę wystawców, kupców i zainteresowanych osób.
China International Import Expo to fantastyczna inicjatywa i platforma do nawiązania współpracy bezpośredniej biznes to biznes – oznajmił Adrian Malinowski, dyrektor Departamentu Handlu i Współpracy Międzynarodowej w Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. To możliwość zaprezentowania kawałka świata zupełnie innej stronie globu, naszym przyjaciołom z Chińskiej Republiki Ludowej pokazanie kawałka Polski – podkreślił. To klucz do nawiązywania głębszej współpracy gospodarczej – dodał.
Li Jie, zastępca generalny menedżer Sage Amber Trading Co.Ltd, która zajmuje się sprzedażą marki jublierskiej „S&A” w Chinach, po raz pierwszy wzięła udział w targach w Szanghaju. Usłyszałam, że w zeszłym roku firma jublierska zajmująca się bursztynem z Ukrainy wzięła udział w Expo, osiagając wielki sukces, dlatego podjeliśmy decyzję o udziale w targach, skoro mamy najlepszy polski bursztyn – oznajmiła. Jak dodała, innym powodem uczestnictwa w wydarzeniu są ograniczenia w rozpoznawalności marki mimo pobytu firmy na rynku chińskim od 10 lat i otworzeniu tutaj kilku sklepów. Dzięki targom, więcej klientów widzi naszą markę i mamy więcej miejsca na pokazanie naszych produktów – wyjaśniła Li Jie. W pierwszym dniu targów, entuzjazm chińskich kupców był olbrzymi, mnóstwo klientów odwiedziło naszą wystawę, a zainteresowanie było tak duże, że nawet nasz fotograf został sprzedawcą – dodała z uśmiechem.
Pytany o tegoroczne China International Import Expo Marcin Szurgot z KGHM Miedź stwierdził, że jest to inicjatywa na bardzo dużą skalę. To na pewno dobra okazja dla przedsiębiorstw z całego świata, do zaprezentowania swojej oferty, nawiązania kontaktów biznesowych z jednym z największych rynków na świecie – ocenił. Ta inicjatywa sprzyja kontaktom międzynarodowym i wymianie międzynarodowej – dodał.
Według informacji w ciągu ostatnich dziesięciu lat tempo wzrostu gospodarczego importu i eksportu między Polską a Chinami, wyniosło około 8 proc. w skali roku. Szczególnie w pierwszej połowie 2019 roku tempo wzrostu eksportu polskich produktów do Chin było bardzo szybkie, między innymi produktów rolnych osiągnęło poziom wzrostu o 77 proc..
Szanghajskie Expo jest bardzo ważnym wydarzeniem, ponieważ pozwala firmom nawiązać kontakty – zauważył ambasador Zajączkowski. Jego zdaniem, niezbędne jest żeby niezależnie od targów zachodziły zmiany strukturalne, szczególnie prawne, które ułatwią prowadzenie handlowej działalności biznesowej przedsiębiorstwom zagranicznym, w tym z polskim, w Chinach czy współpracę z Chinami.
Zarówno Polska jak i Chiny przeszły bardzo długą drogę historyczną, od momentu nawiązania stosunków dyplomatycznych – stwierdził ambasador, pytany o komentarz w związku z przypadającą w tym roku 70. rocznicą relacji Chiny-Polska. Ważne jest, że utrzymaliśmy dobre stosunki, niezależnie od tego, że zdarzały się po drodze trudniejsze momenty, ale na przestrzeni 70 lat jest to naturalne – podkreślił. Wyraził on nadzieję, że oba kraje będą umiały właściwie zdyskontować ten kapitał polityczny, który udało się zgromadzić w ciągu 70 lat i na jego oparciu zbudować trwałe, równorzędne partnerskie relacje gospodarcze oraz współpracę kulturalną i naukową.
Z danych wynika, że na II China International Import Expo intencyjna wartość transakcji wyniosła 71,13 miliarda dolarów, co stanowi wzrost o 23 proc. w stosunku do pierwszej edycji Expo.
Chiny są obecnie największym partnerem handlowym dla ponad 120 krajów i regionów na całym świecie. W pierwszych trzech kwartałach 2019 roku ogólna wartość importu Chin wyniosła 10,43 biliona juanów. Obecnie chińska gospodarka przekształca się w rozwój wysokiej jakości. Tendencja eskalacji konsumpcji Chińczyków jest widoczna, a popyt na zaawansowaną technologię, produkty i usługi wysokiej jakości nieustannie wzrasta.

Wu Yu

 

Szanghaj czyli świat

Nowe siły witalne oraz wiele nowości na II China International Import Expo 2019.

II China International Import Expo rozpoczną się 5 listopada w Szanghaju i będą trwa przez kolejne pięć dni. Wydarzenie to przyniesie na pewno wiele zysków zarówno dla Chin, jak i całego świata.
Obecnie światowy wzrost gospodarczy zwalnia, ryzyko finansowe staje się coraz większe. Gospodarka stoi przed wyborem czy być bardziej zamkniętą czy otwartą, iść do przodu czy zatrzymać się. Organizacja przez Chiny targów to zdecydowany krok w kierunku promowania wyższego poziomu otwartości. Działanie to odzwierciedla rolę Chin we wspieraniu otwartej gospodarki światowej.
Ubiegłoroczne China International Import Expo koncentrowało się na idei „bądźmy coraz lepsi”. Jak informują organizatorzy, tegoroczne targi będą obejmować powierzchnię 360 000 metrów kwadratowych, co oznacza wzrost o 60 000 metrów w porównaniu z 2018 rokiem. W wydarzeniu weźmie udział ponad 3000 przedsiębiorstw z przeszło 150 krajów i regionów oraz ponad 250 wystawców, należących do grupy 500 największych przedstawicieli różnych branż na świecie.
Można powiedzieć, że ubiegłoroczne targi w Szanghaju wywołały „efekt pola magnetycznego”. W kontekście dostosowania globalnej gospodarki, protekcjonizmu i unilateralizmu, Chiny zdecydowały się na organizację pierwszej na świecie wystawy krajowej o tematyce importowej, która przyniosła pozytywną energię dla globalnej współpracy gospodarczej i handlowej. Liczba uczestników i wystawców wzrosła. China International Import Expo jest symbolem otwarcia Chin, a także nieustającym wysiłkiem na rzecz budowy otwartej gospodarki światowej. Organizując to wydarzenie, Chiny wspierają rozwój, który może przynieść wiele korzyści dla świata. Budując tę międzynarodową platformę, strona chińska otworzyła swoje drzwi i wniosły nowy wkład w globalny rozwój. Co warte przypomnienia, w najbliższym czasie
Chiny między innymi jeszcze bardziej obniżą stawki celne, poprawią poziom odprawy celnej, zmniejszą koszty instytucjonalne połączeń importowych, przyspieszą rozwój nowych formatów i nowych modeli, takich jak transgraniczny handel elektroniczny, co znacznie wpłynie na stymulację potencjału importu.
Chiny będąc gospodarzem targów chcą zgromadzić siły ze wszystkich stron. Dzisiaj, wraz z pogłębiającą się globalizacją gospodarki, tolerancja, obopólne korzyści i wygrana są właściwą ścieżką. Targi są organizowane przez Chiny, a również przez Światową Organizację Handlu i inne instytucje międzynarodowe, a także wiele krajów i regionów.
Zbliżająca się druga edycja targów w Szanghaju z pewnością dostarczy wiele niespodzianek, przyniesie nową witalność potrzebną do budowy innowacyjnej, integracyjnej i otwartej gospodarki światowej oraz do tworzenia lepszej przyszłości.

Kryzys puka do drzwi

Hongkong zmierza w kierunku głębokiej recesji. Trwające tam od pięciu miesięcy protesty powodują, że gospodarka tego regionu skurczyła się o ponad 3 proc. zaledwie w ciągu jednego kwartału.

Protesty na szeroką skalę rozpoczęły się w Hongkongu w połowie bieżącego roku. Chociaż mają one głównie podłoże polityczne, to jednak demonstracje młodych ludzi są również związane z pogarszającym się standardem życia (nastąpił tam olbrzymi wzrost cen nieruchomości) oraz silnymi nierównościami dochodowymi panującymi w tym Specjalnym Regionie Administracyjnym.
Niepokoje społeczne zbiegły się też z niekorzystnymi warunkami ekonomicznymi w Azji. Wojna celna między USA i Chinami, jeszcze przed wyjściem milionów obywateli na ulicę tej byłej brytyjskiej kolonii, powodowała redukcję wymiany handlowej Hongkongu ze światem.
Zarówno eksport, jak i import zaczęły się kurczyć już pod koniec 2018 r. Sierpień i wrzesień bieżącego roku pokazują ogólny spadek wymiany handlowej już wynoszący około 8 proc. (w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku), co oznacza najgorszy wynik od kryzysu finansowego panującego ponad dekadę temu.

Konsumpcja w odwrocie

Nie tylko handel, ale i inwestycje idą ostro w dół. Redukcja wymiany handlowej i niepewność związana z kondycją globalnej gospodarki przyczyniły się do ich znacznego zmniejszenia.
Według urzędu statystycznego dla Specjalnego Regionu Administracyjnego Hongkong, już w II kwartale bieżącego roku inwestycje skurczyły się o ponad 10 proc.
W kolejnym kwartale, według wstępnych danych opublikowanych niedawno, udział inwestycji w produkcie krajowym brutto spadł o 16,3 proc. w porównaniu z trzecim kwartałem ubiegłego roku.
Jak wskazuje Cinkciarz.pl, w ciągu ostatnich 45 lat tylko jeden raz inwestycje uległy tam silniejszemu spadkowi. Były to kwartały samego szczytu kryzysu azjatyckiego pod koniec ubiegłego stulecia.
Regionalny rząd starał się w ostatnich miesiącach ratować sytuację, zwiększając wydatki publiczne aż o 5,3 proc. (rok do roku) w III kwartale – najwięcej od 15 lat – ale i tak nie zapobiegło to załamaniu się całego wzrostu PKB.
Zamknięte ulice czy interwencje policji nie sprzyjają zakupom. Dotyczy to zwłaszcza towarów innych niż żywność i napoje. Sprzedaż zanurkowała o jedną czwartą. Turystów jest mniej o połowę
Ogólny poziom sprzedaży detalicznej obniżył się o 11,5 proc. w lipcu i 23 proc. w sierpniu (obie wartości w ujęciu do roku ubiegłego).
Sprzedaż dóbr trwałego użytku (elektronika, pojazdy, meble) spadła o 14,3 proc r/r w sierpniu, a ubrań o 32,1 proc r/r w tym samym miesiącu. O prawie jedną trzecią obniżyła się wartość sprzedaży w galeriach handlowych, a popyt generowany przez konsumentów na biżuterię, zegarki czy inne luksusowe towary spadł o 47,4 proc. w sierpniu – według oficjalnych danych tamtejszego urzędu statystycznego.
Ta ostatnia kategoria zakupów jest także dobrym miernikiem wydatków turystów, których ubywa.

Coraz rzadziej przyjeżdżają

Dane Rady Turystyki Hongkongu pokazują, że liczba odwiedzających Specjalny Region Administracyjny spadła we wrześniu o ponad 34 proc. – do 3,1 miliona. To drugi z rzędu po sierpniowym, ponad 30-procentowy spadek w ujęciu rok do roku.
Gros turystów odwiedzających Hongkong to obywatele Chin (70-80 proc.). Według Departamentu Handlu Hongkongu turysta wizytujący ten region wydaje średnio 6,6 tys. hongkońskich dolarów (ok. 3,3 tys. zł) na osobę podczas jednej wizyty (w 2018 r.), a w sumie ich wydatki sięgnęły w ubiegłym roku 328 mld dol. hongkońskich.
Na razie nie ma żadnych sygnałów, by sytuacja w turystyce ulegała poprawie. Bloomberg zacytował wypowiedź szefowej administracji Hongkongu Carrie Lam, mówiącej, że w pierwszej połowie października liczba osób odwiedzających region zmniejszyła się o około połowę w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.
Uwzględniając olbrzymi udział turystyki w sprzedaży detalicznej, można oczekiwać, że tempo jej spadku utrzyma się na poziomie ok. 25 proc. w kolejnych miesiącach. Szacunki ekonomistów Bloomberga pokazują, że we wrześniu sprzedaż mogła zanurkować o 28,5 proc rok do roku.
Nałożenie się na siebie trzech negatywnych czynników – dramatu w handlu zagranicznym, załamania się inwestycji i spektakularnego spadku sprzedaży detalicznej – sprawia, że w ciągu III kwartału bieżącego roku PKB obniżył się o 3,2 w porównaniu z drugim kwartałem i o 2,9 proc. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku.

Raz już był tam kryzys

W ciągu ostatnich 30 lat Hongkong raz doświadczył głębszego spowolnienia – o 3,4 proc. na początku 2009 r. – ale kolejny kwartał to był już wzrost o 3,6 proc.
Biorąc pod uwagę, że dotychczasowe wstępne dane nie obejmują jeszcze wrześniowej sprzedaży detalicznej (publikacja na początku listopada), można oczekiwać, że zostaną one zrewidowane jeszcze w dół.
Nie ma też co liczyć na szybkie odbicie koniunktury w najbliższych tygodniach, tak jak to miało miejsce w 2009 r. Protesty trwają, inwestycję spadają, turyści wystrzegają się regionu. Obecna sytuacja może być zatem znacznie trudniejsza niż w szczycie kryzysu finansowego. Dane Banku Światowego z lat 1960-1990 pokazują, że Hongkong ani razu nie był wtedy w recesji. Również w latach 50. ze względu na niezwykle szybki rozwój i napływ siły roboczej, najprawdopodobniej także był to okres bez spadku PKB.
W rezultacie jest bardzo prawdopodobne, że obecny spadek aktywności gospodarczej będzie najsilniejszy od momentu okupacji Hongkongu przez Japonię i migracji ponad połowy ludności z tego regionu w pierwszej połowie lat 40. ubiegłego stulecia.
Biorąc pod uwagę skalę słabnięcia eksportu, zmniejszające się inwestycje czy spadek liczby turystów, trudno oczekiwać szybkiego powrotu na ścieżkę wzrostu produktu krajowego brutto.