Wystąpienie Przewodniczącego Xi Jinpinga podczas szczytu z okazji 75. rocznicy utworzenia ONZ (Pekin, 21 września 2020)

Panie Przewodniczący, Panie i Panowie,
75 lat temu, po krwawej wojnie, narody całego świata odniosły wielkie zwycięstwo nad faszyzmem. Było to w rzeczy samej zwycięstwo sprawiedliwości, zwycięstwo należące do ludzi.
Organizacja Narodów Zjednoczonych narodziła się po niewypowiedzianych kataklizmach dwóch wojen światowych, jakich doświadczyła ludzkość w pierwszej połowie ubiegłego wieku. W ciągu kolejnych 75 lat ONZ przebyła niezwykłą podróż, podczas której otwarto nowy rozdział pokoju i rozwoju na świecie.Te 75 lat ONZ to okres szybkiego rozwoju społeczeństw ludzkich. Doświadczyliśmy głębokiej i szerokiej rewolucji technologicznej i przemysłowej, a obecnie nadchodzą jeszcze szersze i głębsze zmiany w technologii i przemyśle. Moce produkcyjne ludzkości zostały uwolnione i znacznie zwiększone, a możliwości ludzi pozwalające na przezwyciężanie trudności i wprowadzanie zmian na świecie wzrosły jak nigdy wcześniej w historii.

Te 75 lat ONZ to okres intensywnych zmian na arenie międzynarodowej. Wiele państw rozwijających się odzyskało wolność i niepodległość, ponad miliard osób podźwignęło się z ubóstwa, kilka miliardów ludzi wkroczyło na ścieżkę modernizacji. W wielkim stopniu wzmocniono postęp i rozwój na świecie, co było powodem wielkich zmian na scenie międzynarodowej.

Te 75 lat ONZ to okres szybkiego rozwoju multilateralizmu. Problemy, z którymi mierzy się świat są niezliczone, są też ogromne. Z dnia na dzień narasta liczba globalnych wyzwań, które powinny być rozwiązywane za pomocą dialogu i współpracy. Sprawy świata winny być dyskutowane, a wspólne przezwyciężanie kłopotów już stało się dla społeczeństwa międzynarodowego szeroko przyjętym konsensusem.
Tak jak po burzy na niebie pojawia się tęcza, tak mimo wielu różnych doświadczeń i przebytych testów, ONZ w dalszym ciągu zachowuje energię. Karta Narodów Zjednoczonych w dalszym ciągu gwarantuje pokój i rozwój na świecie oraz pozwala na realizację zawierzonej ONZ misji zapewnienia 7 mld ludzi lepszej przyszłości.
Panie Przewodniczący,
Obecny świat doświadcza największych od 100 lat zmian. Nagła pandemia COVID-19 stanowi bardzo poważne wyzwanie dla świata. Ludzkość weszła w nowa erę interaktywności, interesy każdego państwa ściśle od siebie zależą, a losy narodów są ze sobą blisko powiązane. Światowe zagrożenia i problemy wymagają silnych globalnych reakcji.
Stojąc w obliczu nowej rzeczywistości i nieznanych dotąd wyzwań, musimy poważnie zastanowić się nad tym, jakiej Organizacji Narodów Zjednoczonych potrzebuje teraz świat? Jaką rolę powinna odgrywać ONZ w czasach po pandemii? Poniżej przedstawię kilka propozycji.
Po pierwsze, należy utrzymywać sprawiedliwość. W obecnych czasach niezbędne dla rozwoju są wzajemny szacunek i równość pośród wszystkich krajów niezależnie od ich wielkości. Nie ma państwa na świecie, które uprawnione jest do zajmowania się całością spraw międzynarodowych, decydowania o losie innych krajów i posiadającego wyłączność na korzyści płynące z rozwoju. Tym bardziej nie można pozwolić na to, by państwo to postępowało tylko w oparciu o własne zachcianki i rościło sobie prawa hegemona, zastraszało i dominowało inne kraje. Unilateralizm nie jest wyjściem z sytuacji, należy utrzymywać dialog, wspólnie tworzyć rozwiązania i dzielić się ich efektami. Wszystkie kraje powinny razem chronić powszechnego bezpieczeństwa, cieszyć się owocami rozwoju oraz wspólnie decydować o losach świata. Należy realnie wzmocnić reprezentację i głos w ONZ krajów rozwijających się tak, by opinie ONZ zachowywały większą równowagę, odzwierciedlając interesy i dążenia większości państw
Po drugie, należy egzekwować praworządność. Zamiarem Karty Narodów Zjednoczonych i norm w niej zawartych jest ustalenie zasadniczych reguł relacji międzynarodowych, co stanowi ważny fundament dla stabilności ładu międzynarodowego. Nie można ich naruszać, ale należy otaczać je ochroną. Interesy i relacje poszczególnych państw mogą być koordynowane jedynie przez zasady i systemy, a nie przez pięści najsilniejszych. Duże państwa winny jako pierwsze stać się orędownikami i obrońcami prawa międzynarodowego oraz dotrzymywać danych obietnic. Nie należy hołdować eksepcjonalizmowi, stosować podwójnych standardów i naginać międzynarodowego prawa, jak również nie można w imię prawa naruszać słusznych interesów innych państw oraz niszczyć stabilności i pokoju międzynarodowego.
Po trzecie, należy rozszerzać współpracę. Rozwijanie współpracy międzynarodowej było pierwotnym celem powstania ONZ, obecnie jest to również ważne przesłanie płynące z Karty Narodów Zjednoczonych. Opierając się na zimnowojennej mentalności, ograniczeniach ideologicznych oraz grach o sumie zerowej nie da się rozwiązać krajowych problemów, nie sposób również reagować na pojawiające się przed ludzkością wspólne wyzwania. Musimy więc konflikt zamienić w dialog, przymus w konsultacje, zysk jednej strony we wzajemne korzyści wszystkich oraz połączyć ochronę interesów własnego kraju z ochroną wspólnych interesów wszystkich państw. Musimy podejmować wysiłki na rzecz poszerzania zakresów zbieżności interesów różnych krajów i stworzenia wielkiej międzynarodowej rodziny pełnej harmonii i chęci współpracy.
Po czwarte, należy skupić się na działaniu. Winniśmy realnie praktykować multilateralizm, nie wolno siedzieć bezczynnie, dyskutując jedynie teoretyczne koncepcje. Należy ruszyć do działania, nie można przepisać kuracji, która nie daje widocznych efektów. Punktem wyjścia ONZ powinno być rozwiązywanie problemów, kierunkiem w działaniach – widoczne efekty, a na drodze do realizacji celów należy uwzględnić równowagę postulatów dotyczących bezpieczeństwa, postępu i praw człowieka, a w szczególności implementację „Agendy na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030”. Najważniejszym kierunkiem prac ONZ powinna być odpowiednia reakcja na nietradycyjne zagrożenia bezpieczeństwa, np. zdrowia publicznego. Problemy rozwoju powinny znaleźć się na czołowych miejscach w skali makro. Większą wagę należy też przykładać do ochrony prawa do życia i rozwoju.
Chiny są państwem, które jako pierwsze złożyło podpis pod Kartą Narodów Zjednoczonych, są też państwem założycielskim organizacji. Są jedynym krajem rozwijającym się pośród stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. Od początku do końca będziemy praktykować multilateralizm, aktywnie uczestniczyć w tworzeniu i reformowaniu systemu globalnego zarządzania oraz stanowczo bronić systemu międzynarodowego, w którego centrum znajduje się ONZ. Będziemy również stać na straży ładu międzynarodowego opartego na zasadach prawa międzynarodowego i bronić kluczowej roli jaką odgrywa ONZ na arenie międzynarodowej.
Panie Przewodniczący,
Świat stoi obecnie w historycznym momencie nowego początku. Zobowiążmy się na nowo do zaangażowania na rzecz multilateralizmu, działajmy, by stworzyć wspólnotę ludzkości, która połączona jest tym samym losem i w jeszcze większym stopniu łączmy się i działajmy na rzecz postępu, a to wszystko pod flagą Narodów Zjednoczonych!
Dziękuję

Kto najmniej traci?

Wygrywają kraje takie jak Polska: z nienajlepiej rozwiniętym transportem lotniczym, produkcją samochodów, hotelarstwem i gastronomią.
Według wstępnych szacunków wyrównany sezonowo produkt krajowy brutto naszego kraju w drugim kwartale tego roku spadł o 7,9 proc. rok do roku – co jest relatywnie dobrym wynikiem na tle pozostałych państw Unii Europejskiej. Spośród krajów, które publikują wstępne szacunki, jedynie Litwa i Finlandia odnotowały mniejszy spadek PKB niż Polska.
Wygląda na to, że kluczowe znaczenie miała tu struktura gospodarki – im mniejsze udziały najbardziej dotkniętych pandemią hotelarstwa, gastronomii i produkcji samochodów w tworzeniu PKB, tym mniejsze spadki. Istotne znaczenie miała też liczba zarażonych COVID-19, natomiast sam poziom restrykcji miał już mniejszy wpływ na poziom PKB – ocenia Towarzystwo Ekonomistów Polskich.
Najbardziej dotkniętymi sektorami gospodarki przez COVID-19 w drugim kwartale 2020 r. były właśnie hotelarstwo, gastronomia oraz produkcja samochodów. Wskazują na to miesięczne i kwartalne szacunki produkcji w wybranych sekcjach publikowane przez Eurostat.
Spośród wszystkich sekcji przemysłu największe spadki odnotowała produkcja samochodów i naczep, gdzie spadek w drugim kwartale 2020 przekroczył 50 proc. rok do roku. Spośród usług, najbardziej dotknięte było hotelarstwo (minus 85 proc. r/r), gastronomia (minus 69 proc. r/r) i transport lotniczy (minus 63 proc. r/r). Duży udział tych sektorów w tworzeniu PKB miał więc wprost negatywne konsekwencje dla zmiany PKB w 2 kw. 2020 r.
Polskę na tle UE charakteryzuje mały rozmiar hotelarstwa i gastronomii, przy jednak dość istotnym znaczeniu produkcji samochodów. Niemniej łącznie te najbardziej dotknięte sektory gospodarki odpowiadały za mniejszą część PKB niż w całej UE (w Polsce 3 proc., w Unii 5 proc.) – zauważa TEP.
Poza strukturą gospodarki dobrze widoczna jest także zależność między liczbą zachorowań na COVID-19 a zmianą PKB w drugim kwartale 2020 r. Kraje, w których było najwięcej zachorowań, odnotowały większy spadek PKB. Co ciekawe, zależność jest słabsza w przypadku samych restrykcji, co może wskazywać, że niezależnie od poziomu oficjalnych restrykcji, w przypadku dużej liczby zachorowań konsumenci sami decydowali się na ograniczenie interakcji społecznych.
Nie ma jednoznacznej zależności między liczbą zachorowań a poziomem restrykcji – liczba zarażeń zależała nie tylko od restrykcji, ale też liczby podróży, urbanizacji itp. Ponadto poszczególne rządy świadomie decydowały się na różny poziom restrykcji, nawet przy podobnej liczbie zachorowań (np. Szwecja i Francja, Finlandia i Cypr).
Aby ocenić łączny wpływ poszczególnych czynników na zmianę PKB, można oszacować, jak zmiana danego czynnika o jedno odchylenie standardowe wpływała na zmianę PKB.
I tak: wzrost liczby zachorowań o 1321 przypadków na milion osób wiązał się ze spadkiem PKB o 2,1 punktu procentowego. Większy udział hotelarstwa, gastronomii i produkcji samochodów w tworzeniu o 2 pkt. proc. to wzrost PKB o 1,9 p.p niższy. Wyższy poziom restrykcji o 10 pkt. to wzrost PKB o 1,5 p.p. niższy.
Te wyniki nie są efektem pojedynczych, nietypowych obserwacji, więc publikacja danych dla kolejnych krajów nie powinna ich radykalnie zmienić. Pytaniem otwartym pozostaje wpływ programów rządowych, których realizację (nie zapowiedzi) obecnie jeszcze trudno wystarczająco dokładnie ocenić, by móc porównać między krajami.

Przyspieszenie rozwoju handlu usługami w Chinach przynosi korzyści światowej gospodarce

4 września w Pekinie rozpoczęły się Chińskie Międzynarodowe Targi Handlu Usług (China International Fair for Trade in Services/CIFTIS). To pierwsze duże gospodarcze i handlowe międzynarodowe wydarzenie odbywające się w Chinach od czasu wybuchu pandemii COVID-19.

Jak twierdzą analitycy i naukowcy, przyspieszenie rozwoju handlu usługami w Chinach zapewni ogromny rynek i bogate możliwości współpracy dla krajów na całym świecie oraz
przyspieszy globalne ożywienie gospodarcze, gdyż pandemia zadała poważny cios światowej gospodarce.
Wiara w ożywienie gospodarcze
W kontekście złożonej sytuacji w handlu międzynarodowym w warunkach pandemii, międzynarodowe targi o takiej skali w Chinach mają duże znaczenie nie tylko dla Chin – kraju, któremu wcześniej udało się opanować epidemię.
Peter Bakker, prezes i dyrektor generalny Światowej Rady Biznesu ds. Zrównoważonego Rozwoju, oświadczył, że chiński rząd odpowiednio zareagował w obliczu kryzysu związanego z koronawirusem.
Oznajmił też, że dzięki tym targom społeczność międzynarodowa spodziewa się zobaczyć, jak Chiny zareagowały na kryzys i podjęły wysiłki na rzecz ożywienia gospodarczego.
Gamal Bayoumi, szef Arabskiej Unii Inwestorów z siedzibą w Kairze, powiedział Xinhua, że w ostatnich latach, pomimo wzrostu protekcjonizmu w światowym handlu, Chiny są zdecydowane w dalszym ciągu promować handel międzynarodowy.
Dodał również, że wraz z epidemią uderzającą w większość gospodarek na świecie, chińskie targi CIFTIS wzmocnią wiarę w globalny rozwój gospodarczy.
Jan Zahradil, przewodniczący Grupy Przyjaźni UE-Chiny w Parlamencie Europejskim, nazwał wydarzenie ambitnym i powiedział, że CIFTIS wyśle światu pozytywny sygnał, że pomimo pewnych negatywnych skutków pandemii koronawirusa kraje takie jak Chiny wciąż mogą szukać drogi regeneracji, poszerzać współpracę międzynarodową i uruchamiać handel zagraniczny.
Jose Luis de la Cruz, dyrektor meksykańskiego Instytutu Rozwoju Przemysłu i Wzrostu Gospodarczego, powiedział, że CIFTIS udogodni handel i wymianę międzynarodową, będzie promować zintegrowany rozwój światowego handlu usługami i zapewni nowe możliwości globalnej wymianie dóbr.
Dodał, że będzie również promować powroty do pracy i produkcji w różnych krajach oraz w odpowiednim czasie złagodzi globalne straty gospodarcze spowodowane epidemią.
Gustavo Girado, profesor Narodowego Uniwersytetu w Lanus w Argentynie, powiedział, że pandemia przyniosła ogromne wyzwania dla światowego handlu, a przy drastycznym ograniczeniu globalnych czynności handel usługami cyfryzacyjnymi i komunikacją jest niezwykle ważny.
Farid Murad, wiceprezes Federacji Związków Zawodowych w Sao Paulo, powiedział, że sukces CIFTIS otworzy nową drogę dla krajów na całym świecie do wznowienia rozwoju gospodarczego w erze po pandemii oraz promowania współpracy gospodarczej i handlowej między krajami na całym świecie.
Nowy motor rozwoju
W ostatnich latach handel usługami stał się zdecydowanie ważniejszy i dynamiczniejszy w wymianie międzynarodowej, a handel usługami w Chinach odnotował szczególnie szybki wzrost.
Według chińskiego Ministerstwa Handlu od 2012 r. chiński handel usługami rósł w średnim rocznym tempie o około 7,8 proc. Ten wynik przewyższa globalne tempo wzrostu.
Ministerstwo wskazuje również, iż handel usługami w Chinach wyniósł w 2019 roku ponad 5,4 biliona juanów (około 775,6 mld dolarów), zajmując drugie miejsce na świecie przez sześć kolejnych lat.
Handel usługami stał się nowym punktem wspierającym stabilność gospodarczą Chin i nowym motorem rozwoju handlu zagranicznego podyktowanego nowymi okolicznościami, powiedział An Yuhua, profesor finansów na Uniwersytecie Sungkyunkwan w Korei Południowej.
Chiny mają ogromny rynek i obfitość produktów importowanych, powiedział profesor An, dodając, że rozwój handlu usługami może pomóc w osiągnięciu komplementarności gospodarczej i wzajemnych korzyści między Chinami a innymi częściami świata.
Wraz z pustoszącą pandemią i chwiejną światową gospodarką popyt międzynarodowy znacznie się zmniejszył, a światowy handel znajduje się teraz
w ponurej sytuacji.
W kwietniu Światowa Organizacja Handlu ostrzegła, że bardzo możliwym jest, iż światowy handel spadnie od 13 do 32 proc. w 2020 r., ponieważ pandemia na całym świecie zakłóca działalność i żywotność gospodarczą.
Douglas McWilliams, wiceprezes Centrum Ekonomii i Badań Biznesowych, powiedział, że zanim pandemia uderzyła w świat, światowy handel usługami rósł szybciej niż handel towarami.
Jednak w erze po pandemii, wraz ze wzrostem udziału sektora usług w gospodarce światowej i energicznym rozwojem cyfrowego handlu usługami napędzanego postępem technologicznym, udział handlu usługami w handlu światowym będzie nadal rósł, powiedział McWilliams.
I dodał także, iż handel towarami został znacznie ograniczony, ponieważ pandemia nie była skutecznie kontrolowana na całym świecie, ale branże handlu usługami, takie jak komunikacja, finanse, rozrywka i kultura, mogą skorzystać z możliwości stworzonych przez pandemię i szybko rosnąć wykorzystując szerokie perspektywy.
Model szerokiego otwarcia
W kontekście trwającej pandemii CIFTIS pokazały odpowiedzialność, jakiej podjęły się Chiny, oraz ich determinację, by niezachwianie promować swoją politykę otwarcia, która z pewnością będzie wspierana przez to wydarzenie.
„Państwa całego świata dotknięte skutkami pandemii powinny współpracować i przyjąć to otwarcie”, powiedział profesor An, który uważa, że CIFTIS pokazały chęć i zaangażowanie Chin w dalsze otwieranie się.
Wydarzenie pomoże jeszcze bardziej ułatwić dostęp do rynku w sektorze usług, promować rozwój światowego handlu usługami i stworzyć dla niego większy rynek – oznajmił profesor.
Prezes Stowarzyszenia Biznesowego Hong Kong Singapur, Philip Chan, uważa, że CIFTIS wykazało zaangażowanie Chin w ich obowiązkach wobec świata, przyczyniając się do otwarcia rynków i wolnego handlu na całym świecie.
CIFTIS zapewniły kolejną platformę dla Chin do obrony wolnego handlu, multilateralizmu i interesów krajów rozwijających się, powiedział Girad, dodając, że wydarzenie to ucieleśnia sprawiedliwy handel, wzajemne korzyści i współpracę korzystną dla wszystkich, a także wizję wspólnoty zjednoczoną myślą o przyszłości społeczeństwa.
Li Jun, badacz z Chińskiej Akademii Handlu Międzynarodowego i Współpracy Ekonomicznej w ramach Ministerstwa Handlu powiedział, że tworząc otwarte platformy, takie jak CIFTIS, Chiny podejmują działania, aby pokazać swoje zaangażowanie w budowanie społeczności zjednoczonej myślą o przyszłości ludzkości, dając tym samym przykład światu.

Zgulaszowane bratanki

Łukaszenka i Kaczyński, od Orbana dowiedzieli się, że takimi bzdurami jak demonstracje, nie ma się co przejmować.

Orban miał szczęście. Po tym jak w 2006 r. socjalistyczny rząd Węgier przyznał, że kraj jest niemal niewypłacalny, przyszedł czas, kiedy władza musiała coś z deficytem zrobić. Przez 4 lata robiła to tak jak wszędzie. Zamrożenie płac w budżetówce, cięcia socjalne i podnoszenie podatków. To jeszcze i tak nic, bo w 2008 roku wybuchł światowy kryzys i wciąż socjalistyczny rząd musiał Węgrów cisnąć jeszcze bardziej.
Idol Kaczyńskiego
Dlatego nie było zaskoczeniem, gdy po wyborach 2010 roku koalicja Orbana uzyskała ponad 2/3 głosów w Parlamencie. Węgierski suweren miał po prostu dość. Orban dawał szansę na wyjście z finansowej kaszany. Ludzi nie interesowało, jakie hasła polityczne miał wypisane na sztandarach. Zwłaszcza, że wcale ich wiele nie było. Partia Fidesz odnosiła się głównie do gospodarki. Przemiaukiwano co prawda, że trzeba zrobić porządek z ustawami, ale miało to służyć wyłącznie usprawnieniu działań ekonomicznych i spowodowaniu – uwaga – żeby było sprawiedliwiej.
Zaczęto od odpraw w firmach należących do państwa. W październiku wprowadzono od nich 98-procentowy podatek i to taki który miał działać wstecznie, bo od stycznia. Nie pasowało to Trybunałowi Konstytucyjnemu. No to Orban wprowadził w konstytucji zmianę uniemożliwiającą Trybunałowi Konstytucyjnemu unieważnianie w przyszłości ustaw okołobudżetowych.
Miłośnicy demokracji się wściekli. Na ulice wyszło ponad 100 tys. osób. Całkiem jak u nas. Co zrobił w związku z tym Fidesz? To co Kaczyński. Nie zwrócił na protesty uwagi. A ponieważ miał większość konstytucyjną, to skoncentrował się na pisaniu nowej ustawy zasadniczej. Takiej zaczynającej się pierwszymi słowami hymnu węgierskiego „Boże, pobłogosław Węgry”.
Idol rynków
Oprócz tego Orban robił coś, co każdego suwerena zabolałoby mocno. Wydłużył wiek emerytalny dla obu płci do 65 lat, zlikwidował 13-te emerytury i 13-te pensje w sektorze publicznym. Żeby tam, ograniczył prawo do strajku, pozwolił na zmniejszenie wynagrodzeń przy wydłużonym czasie pracy, zmniejszył wynagrodzenia za godziny nadliczbowe i ograniczył zasiłki socjalne. Obniżył też podatki PIT i CIT. Dzięki czemu zyskali najwięcej zarabiający i podniósł do 27 proc. VAT, co z kolei powodowało, że po kieszeni dostali najbiedniejsi. Nie odczuli tego jednak, bo równocześnie, w 2011 r. wprowadzono kwotę wolną od podatku uzależnioną od liczby dzieci. I jak ktoś miał jedno lub dwoje dzieci, to miesięcznie zyskiwał ok. 140 zł. Zyski tych, którzy mieli co najmniej trójkę wynosiły zaś ok. 470 zł miesięcznie. A ponieważ z ulgi mogli korzystać, ci co pracowali i płacili podatki, to Węgrzy zamiast kombinować szmalec pod stołem, jak w przypadku naszego 500 plus, do roboty się garnęli. Bo wszak Orban ma szczęście i to większe niż Kaczyński. Nie musiał kupować sobie głosów wsi, która PIT nie płaci i nie był po słowie z zaprzyjaźnionymi związkowcami, którzy chcieli, żeby wiek emerytalny był taki, jak pół wieku wcześniej.
No i oczywiście, żadna z orbanowych reform ekonomicznych ludzi na ulice w akcie protestu nie wyganiała.
Kto by chciał walczyć z podatkami nałożonymi na sektory gospodarki, które były w rękach kapitału zagranicznego? Komu przy zdrowych zmysłach – oprócz neoliberałów – nie spodobałaby się narracja Fideszu, że silna władza państwowa nadzorująca strategiczne działy gospodarki jak banki, sektor energetyczny, czy paliwowy i stwarzająca preferencje dla krajowych przedsiębiorstw, sprzyja szybkiemu wzrostowi gospodarki? A że preferencje były dla niektórych firm krajowych i to tylko tych zaprzyjaźnionych z politykami Fideszu? Znakomitej większości suwerena to latało i powiewało. Tak samo jak zatrważający – zdaniem ekonomistów – spadek ocen jakości instytucji wpływających na konkurencyjność gospodarki, takich jak ochrona prawa własności, zakres konkurencji na rynku krajowym, niezależność wymiaru sprawiedliwości czy faworyzowanie przez władze wybranych podmiotów gospodarczych.
A najśmieszniejsze, że te oceny speców od gospodarki mieli głęboko gdzieś inwestorzy zagraniczni, zaś dla światowych instytucji finansowych, na które Orban się przecież wypiął, jego sukcesy w walce z deficytem finansów publicznych zaczęły budzić zachwyt.
Idol statystycznego obywatela
W latach 2010-2014 uchwalanie 90. ustaw – od wniesienia projektu do przegłosowania – trwało na Węgrzech nie dłużej niż tydzień. W przypadku 13. ustaw, procedowanie parlamentarne kończyło się najpóźniej następnego dnia od wniesienia projektu. Jak choćby węgierską ustawę medialną, dzięki której Fidesz nie musi się borykać z jakąś Agorą, czy TVN-em. Tyle, że ataki na wolności obywatelskie zawsze wyciągały na ulice tysiące demonstrantów. Ale tylko przez 8 miesięcy. Z powodu niezwracanie na nie przez rządowe media i te zaprzyjaźnione z rządem – uwagi, frekwencja w nich spadała.
Ale w 2012 roku wzrosła. W Budapeszcie znowu doliczono się 100 tys protestujących. Tym razem przeciwko uchwalonej przez Fidesz konstytucji. Orban nie tylko to zignorował, ale postanowił z demonstrującymi popogrywać. I dlatego w kolejnych dwóch latach wprowadzał do ustawy zasadniczej kilka poprawek. Każda z nich była przyczynkiem do demonstrowania. Przy ostatniej doliczono się ledwie 3 tysięcy protestantów. Ludziom, nieprzynoszące niczego demonstrowanie, zwyczajnie się znudziło.
Zwłaszcza, że Fidesz tak pokombinował w konstytucji, że zmiana uchwalonego przez obecną władzę prawa, nie będzie prawnie możliwa. Wymagać ma bowiem co najmniej 2/3 głosów w Parlamencie. W wyborach, do którego też zresztą zmieniono zasady gry wyborczej.
Przed wyborami parlamentarnymi w 2014 r. Fidesz zmniejszył liczbę posłów z 386 do 199, zredefiniował okręgi wyborcze, i ograniczył proporcjonalność systemu wyborczego. No i choć uzyskał w 2014 roku 8 proc mniej głosów niż 4 lata wcześniej, to miał tylko o 1,3 proc mniej mandatów. Choć i tak więcej niż konstytucyjne 2/3. Mimo, że na partię Orbana głosowało niecałe 45 proc. Węgrów.
Pół roku po tych wyborach węgierski rząd wpadł na pomysł opodatkowania internetu, konkretnie – transferu danych w sieci. Zaczęła się jazda, jakiej Orban nie przewidział. Setki tysięcy demonstrantów przez parę dni. Więcej niż przy jakiejkolwiek reformie, czy konstytucji. Ale ponieważ, za protestami nie stała żadna partia opozycyjna, to premier Węgier od podatku odstąpił i nadymał się w mediach, że to przecież normalne, bo suwerena trza słuchać. Efekt jest prosty – Fidesz zyskał, opozycja zaś – jak zwykle.
Faworyt Putina
I gdy miesiąc później wezwała Węgrów do protestu przeciwko korumpowaniu przez rząd urzędników i prowadzeniu polityki zbliżenia z Rosją, to tylko organizatorzy doliczyli się 10 tys. uczestników.
W lutym 2016 znów po Budapeszcie przespacerowało się 10 tys osób. Tym razem nie podobała im się reforma szkolnictwa. Ale za to w kwietniu 2017 na okoliczność zamknięcia uczelni Sorosa, suweren zareagował 80 tys. demonstrantów.
Po tegorocznych, kwietniowych wyborach, znowu demonstrowano. I znowu frekwencja sięgnęła dziesiątek tysięcy osób. Tyle, że tydzień wcześniej partia Orbana zdobyła prawie 50 proc. głosów przy prawie 70-procentowej frekwencji, co dało jej po raz kolejny konstytucyjną większość.
Tuptanie i wykrzykiwanie antyorbanowskich haseł węgierski wyborca ma widać gdzieś. Jemu wystarczy świadomość, że od kiedy rządzi Orban bezrobocie spadło z 11,4 do 3,8 proc. W tym czasie dług publiczny spadł o 6 punktów procentowych, a deficyt budżetowy jest niższy o połowę. A przy tym wszystkim PKB wzrosło Węgrom z 0,7 do 4 proc. w 2017 roku. I nawet płace w tym czasie wzrosły o ponad 10 proc.
Madziar wie też, że nad Dunajem Volkswagen produkuje Audi, a Deimler Mercedesa. I że Opel też tam jest. I wcale węgierskiemu suwerenowi nie przeszkadza, że Putin sprzedaje mu korzystnie gaz w zamian za poparcie dla gazociągu South Stream, a rosyjski kapitał zaangażował się w budowę elektrowni atomowej na Węgrzech.
Po plajcie sprzed lat, Węgier naprawdę potrafi docenić swoją małą stabilizację. Oraz jej twórcę i gwaranta – Victora Orbana.

Rozszerzenie wymiany techniki z zagranicą w oparciu o utrzymanie bezpieczeństwa narodowego

Ministerstwo Handlu oraz Ministerstwo Nauki i Techniki Chin opublikowały 28 sierpnia nową wersję „Katalogu technik zabronionych i ograniczonych w eksporcie Chin”. Jakie jest znaczenie tego dostosowania? Jakie są nowe przepisy dotyczące zarządzania? Jaki wpływ będzie to miało na przedsiębiorstwa naukowo-techniczne?

Przedstawiciel Ministerstwa Handlu Chin wspomniał na konferencji prasowej, że ostatnia rewizja katalogu miała miejsce w 2008 roku.
Korekta wprowadzona w 2020 roku objęła 53 techniki, w tym usunięto 9 kategorii zabronionych lub objętych ograniczeniami, dodano 23 kategorie ograniczone, zmieniono 21 punktów kontrolnych i parametrów technicznych.
Cui Fan, profesor Uniwersytetu Międzynarodowego Biznesu i Ekonomii, który od długiego czasu śledzi i studiuje przepisy dotyczące techniki handlu, powiedział, że wdrażanie zarządzania listami negytywnymi w eksporcie techniki stało się międzynarodową praktyką. Chińskie przepisy i regulacje dotyczące handlu zagranicznego są stopniowo ustanawiane oraz udoskonalane w oparciu o własne rzeczywiste warunki i doświadczenia krajów rozwiniętych – oznajmił badacz. Rozwinięte kraje o zaawansowanej techniki często aktualizują swoje listy, aby odzwierciedlić realia rozwoju nowych techniki – ujawnił Cui Fan.
Obecna korekta była przygotowywana od dawna. Cui Fan powiedział, że w 2018 roku odpowiednie departamenty zbierały opinie publiczne na temat korekty katalogu, a po wielokrotnych rozważaniach, w połączeniu z obiektywnymi potrzebami obecnej sytuacji międzynarodowej, dokonano zmian w tekście.
Mówiąc o celu tego dostosowania katalogu, przedstawiciel Ministerstwa Handlu Chin oznajmił, że „ma to związek z regulowaniem zarządzania eksportem techniki, promowaniem postępu nauki i techniki oraz współpracą gospodarczą i technologiczną, także z zabezpieczeniem bezpieczeństwa ekonomii krajowej”.
W opinii profesora Cui Fan, w ciągu ostatnich lat system zarządzania importem i eksportem techniki w Chinach był stale ulepszany. Na przykład, w 2011 i 2019 roku przepisy dotyczące zarządzania importem i eksportem techniki zostały dwukrotnie zmienione, a przymusowy transfer techniki jest surowo zabroniony przez przepisy i regulacje w chińskich ustawach, między innymi w ustawie o inwestycjach zagranicznych i ustawie o zezwoleniach administracyjnych – wymieniał ekspert. Według niego, środki te promują odpowiednie systemy, aby były one bardziej sprzyjające normalizacji i rozszerzeniu importu i eksportu techniki oraz zmierzały do ustanowienia bardziej swobodnego, wygodnego i przejrzystego systemu zarządzania handlem techniki.
Jaki wpływ będzie miało dostosowanie i wydanie nowej wersji katalogu na firmy? Co firmy powinny zrobić po tej korekcie katalogu?
Odpowiadając na te pytania profesor Cui Fan stwierdził, że w ostatnich latach niektóre kraje podjęły środki w celu zaostrzenia kontroli transferu techniki, co poważnie wpłynęło na handel techniki i powiązane działania inwestycyjne. Jego zdaniem, na tym tle podejście rządu chińskiego jest godne pochwały. Wyjaśnił, że w szczególności zmniejszyła się liczba zakazanych technik w eksporcie, a liczba objętych ograniczeniami została dostosowana, czyli niektóre z nich zostały usunięte z listy, a dodano zaledwie kilka. Ponadto w przyszłości rząd będzie nadal usuwał z listy niektóre techniki i dostosował katalog oraz wprowadzał środki ułatwiające handel technikami, co w pełni odzwierciedla ciągłą optymalizację chińskiego otoczenia handlu technologicznego – kontynuował. To dobra wiadomość dla długoterminowego rozwoju przedsiębiorstw – ocenił.
Eksport technologii dzieli się na trzy kategorie: swobodny, ograniczony i zabroniony. Profesor Cui wyjaśnił, że zgodnie z przepisami firmy przygotujące się do eksportu technik objętych ograniczeniami powinny wypełnić „wniosek dotyczący chińskiej technologii objętej ograniczeniami eksportowymi” przed przystąpieniem do merytorycznych negocjacji ze stronami zagranicznymi.
Po podpisaniu kontraktu na eksport techniki należy ubiegać się o pozwolenie na eksport techniki do departamentu handlowego odpowiedniej prowincji – kontynuował Cui Fan. Kontrakt na eksport techniki wejdzie w życie w dniu wydania licencji na eksport techniki – dodał profesor.
Jaki wpływ będzie miało dostosowanie i wydanie katalogu na działanie niektórych firm, które obecnie rozważają eksport techniki?
W przypadku eksporterów techniki, którzy nie sfinanlizowali transakcji przed wejściem w życie nowej wersji katalogu, jeśli planują eksportować technologie objęte ograniczeniami w dostosowanym katalogu, zaleca się zawieszenie negocjacji procedur handlowych oraz wypełnienie i złożenie nowych wniosków dotyczących odpowiednich procedur – informuje profesor Cui w odpowiedzi na pytanie.
Jako przykład podał on możliwą sprzedaż firmy TikTok w Stanach Zjednoczonych przez firmę ByteDance. Według niego, jako dynamicznie rozwijająca się firma innowacyjna ByteDance dysponuje szeregiem najnowocześniejszych technik, z takich dziedzin jak sztuczna inteligencja. Eksport niektórych technik może wiązać się z dostosowanymi spis treści – kontynuował. Na przykład nowo dodany artykuł 21 dotyczący „techniki spersonalizowanych usług informacyjnych w oparciu o analizę danych” – wymienił profesor. W jego opinii, jeśli ByteDance planuje eksportować powiązane technologie, powinno przejść przez procedury licencyjne.   
Zdaniem profesora, międzynarodowy biznes ByteDance może osiągnąć szybki rozwój, polegając na silnym krajowym wsparciu technicznym i stale dostarczając najnowsze podstawowe usługi algorytmiczne firmom zagranicznymo, co jest typowym eksportem usług technologicznych. Przeanalizował on, że jeśli jej międzynarodowa działalność ma nadal działać sprawnie, bez względu na to, kto jest jej nowym właścicielem i operatorem, prawdopodobnie będzie musiała przenieść poza granice Chin kod oprogramowania lub prawa do jego użytkowania, a także może być zmuszona do świadczenia usług technologicznych.

Inwestorzy zagraniczni mają stabilne oczekiwania co do rynku chińskiego

Według danych Ministerstwa Handlu Chiń bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Chinach kontynentalnych, w rzeczywistym wykorzystaniu, wzrosły w lipcu o 15,8 proc w porównaniu z samym okresem ubiegłego roku.

Oczekiwania i zaufanie dotyczące inwestycji zagranicznych ustabilizowały się i poprawiły. Obecnie epidemia covid-19c rozprzestrzenia się na całym świecie, a inwestycje międzynarodowe są nadal powolne. Na tym tle faktyczne wykorzystanie kapitału zagranicznego przez Chiny wzrosło w lipcu o 15,8 proc. , co jest szczególnie cenne.
„Pod wpływem epidemii, przepływ pasażerów w niektórych budynkach biurowych i sklepach widokowych zmniejszył się, ale sprzedaż w sklepach zlokalizowanych w społecznościach nadal szybko rośnie. Tylko 15 lipca sklep ogólnospożywczy Lawson otworzył 3 nowe sklepy w Chongqing.” Lawson Wiceprezes Chin Zhang Sheng powiedział: „Będziemy nadal zwiększać inwestycje w Chinach i stopniowo otwierać nowe sklepy. Do końca tego roku będziemy dążyć do osiągnięcia ponad 3000 sklepów w Chinach”.
Obecnie rozwój gospodarczy Chin wykazuje stabilny zwrot na lepsze. Spadek całkowitej sprzedaży detalicznej dóbr konsumpcyjnych znacznie się zmniejszył, a sprzedaż detaliczna dóbr fizycznych w Internecie szybko wzrosła; Wskaźnik PMI w Chinach wzrósł w lipcu do 51,1, co oznacza wzrost o 0,2 punktu procentowego w porównaniu z poprzednim miesiącem. W oczach zagranicznych inwestorów to jest nadal gorące miejsce do inwestowania.
Od początku tego roku Chiny nieustannie przekazują światu swoją niezachwianą determinację, by otworzyć się na świat poprzez praktyczne działania: promocję budowy Hainan Free Trade Port, organizację targów „Cloud” Canton Fair i przygotowywanie się do 3. China International Import Expo. Bardziej otwarte Chiny stały się dobrym miejscem dla globalnych inwestycji korporacyjnych. Według raportu opublikowanego 10 czerwca przez Izbę Handlową Unii Europejskiej w Chinach, 65 proc. ankietowanych członków uważa Chiny za najważniejsze lub trzy najważniejsze miejsca inwestycyjne.
„Kiedyś byliśmy bardzo zdenerwowani, O dziwo, że proces rejestracji przebiegał łatwo”. Bi Dejun, zastępca dyrektora generalnego nowej firmy technologicznej, był bardzo poruszony. Dotknięci epidemią zagraniczni udziałowcy tej firmy nie mogli wjechać do Chiń w celu rejestracji działalności. Suzhou Industrial Park natychmiast koordynował oddział Banku Chin w Singapurze w celu weryfikacji kwalifikacji akcjonariuszy. Po zakomunikowaniu i potwierdzeniu materiałów aplikacyjnych wydano zezwolenie na prowadzenie działalności. Zrealizuj rejestrację przedsiębiorstw finansowanych z zagranicy „bez konieczności opuszczania kraju” i „zgody offshore”.
W ostatnich latach chiny aktywnie starały się stworzyć zorientowane rynkowo, oparte na prawie i umiędzynarodowione środowisko biznesowe oraz stale ułatwiać inwestowanie w Chinach przedsiębiorstwom finansowanym z zagranicy. W czerwcu tego roku Chiny ogłosiły negatywną listę dostępu do inwestycji zagranicznych na 2020 r. Oraz negatywną listę pilotażowych stref wolnego handlu. W porównaniu z wersją 2019, nowa wersja listy negatywnej dostępu do inwestycji zagranicznych została zmniejszona z 40 do 33, redukcja o 17,5 proc.; lista negatywna pilotażowej strefy wolnego handlu została zmniejszona z 37 do 30, redukcja o 18,9 proc.

Międzynarodowe Targi Handlu Usług w Chinach odbędą się w Pekinie na początku września

„Wrzesień, czekam na Ciebie na Targach Usług!” Przed Pekińskim Narodowym Centrum Kongresowym pracownicy intensywnie przygotowują wystawę i ciepło witają gości w kraju i za granicą.

Wkrótce rozpoczną się 2020 Międzynarodowe Targi Usług w Chinach (zwane dalej „Targami usług”). Do tej pory swój udział w wystawie potwierdziło 141 organizacji międzynarodowych, ambasady w Chinach, stowarzyszenia i instytucje biznesowe. W wydarzeniu weźmie udział ponad 2000 firm krajowych i zagranicznych, podczas których odbędzie się ponad 100 forów i dyskusji.
Wcześniej wystawa odbyła się z powodzeniem przez 6 sesji, przyciągając łącznie 184 kraje i regiony, prawie 300 organizacji międzynarodowych i zagranicznych stowarzyszeń biznesowych oraz ponad 10 000 firm podrzędnych do udziału w wystawie, osiągając zamierzony obrót w wysokości 529,33 mld USD. Jest to jedna z trzech głównych platform wystawienniczych dla otwarcia Chin, a dwie pozostałe to China Import and Export Fair (targi kantońskie) i China International Import Expo (CIIE).
Biorąc pod uwagę globalną pandemię COVID-19, Targi Usług w tym roku będą hostowane zarówno przez kanały online, jak i offline. Zagraniczni goście i wystawcy będą uczestniczyć głównie w wystawach online, podczas gdy podmioty krajowe będą prowadzić działalność offline.
Na targach zostaną utworzone wirtualne stoiska wystawiennicze 3D, aby zapewnić odwiedzającym bardziej inteligentne wrażenia.
Dzięki środkom technicznym, takim jak 5G, transmisja strumieniowa na żywo, wideokonferencje, tłumaczenia online, umożliwi uczestnikom z różnych części świata płynną komunikację podczas konferencji i forów online i offline.
Wykorzystując narzędzia takie jak komunikatory, negocjacje wideo, tłumaczenia online i inteligentną obsługę klienta, zamierza zbudować wirtualne pokoje negocjacyjne dla uczestników. Poza tym targi będą transmitować szczyty i fora za pośrednictwem omnimedii.
Te targi usług ustanowiły nowy model „1 + 8 + N” z bogatszą zawartością. Wśród nich „1” to kompleksowa powierzchnia wystawiennicza, która skupia się na eksponowaniu najnowszych trendów, najnowszych technologii, najnowszych produktów i chińskich rozwiązań w zakresie rozwoju krajowego i zagranicznego handlu usługowego; „8” to 8 branżowych wystaw specjalnych, usług kulturalnych, usług finansowych, sportów zimowych i usług turystycznych, Roboty serwisowe, usługi edukacyjne, usługi sportowe, usługi komunikacyjne 5G i inne specjalne wystawy zostaną zaprezentowane na targach usług, „N” ma stworzyć kilka funkcjonalnych obszarów usługowych zgodnie z lokalnymi warunkami, aby zapewnić klientom wystawienniczym usługi pomocnicze, takie jak negocjacje, doświadczenie i catering. Obecnie wybrana powierzchnia wystawiennicza i osiem prezentowanych wystaw przyspiesza zapraszanie wystawców i produktów.(Portal rejestracji online: https://en.ciftis.org)

Tykająca bomba zegarowa

Na rynek, w trakcie kryzysu, wchodzi duża grupa młodych osób naznaczonych koronawirusem.
Mowa tu o tykającej bombie zegarowej, gdyż pozostawienie młodych ludzi poza rynkiem pracy na długi czas zmniejsza ich szanse znalezienia lepszej pracy w przyszłości.
Dla rządu powolnie rosnące bezrobocie rejestrowane świadczy rzekomo o skuteczności podjętych działań. Tymczasem sytuacja na rynku pracy to nie tylko dane dotyczące bezrobocia rejestrowanego. Stan rynku pracy znajduje odbicie również w liczbie i atrakcyjności ofert pracy, wysokości oferowanych wynagrodzeń i benefitów czy perspektyw inwestycyjnych firm na rynku – wskazuje Towarzystwo Ekonomistów Polskich. Już badanie Diagnoza Plus , przygotowane przez Uniwersytet Warszawski, Ośrodek Badawczy GRAPE i Centrum Analiz Społeczno Ekonomicznych, pokazało jak bardzo nieadekwatne do rzeczywistości jest nasze spojrzenie na samo zjawisko bezrobocia.
Gdy wybuchła pandemia COVID-19, wiele rządów, w tym polski, zdecydowało się, w ramach specjalnych programów (w Polsce: tarcz antykryzysowych), zapobiegać zwolnieniom pracowników zatrudnionych na umowy o pracę. W ten sposób część miejsc pracy jest utrzymywana przy życiu, lecz de facto są one „martwe” – tylko czekają na odłączenie kroplówki. To tak zwane zombie jobs. Mogą w Europie stanowić nawet 6 proc. całkowitego zatrudnienia (czyli 9 mln miejsc pracy; dane na podstawie badania Allianz).
Ocena jak wiele zombie jobs istnieje w Polsce jest trudna, gdyż stan rynku pracy postrzegany jest głównie przez pryzmat bezrobocia rejestrowanego. A ono ulega zmianie powoli, bo pracownicy w firmach korzystających z tarcz antykryzysowych objęci są okresem ochronnym. Gdy on się skończy, bezrobocie będzie rosło szybciej niż dotychczas – przewiduje TEP. Poza tym, przez obniżoną aktywność gospodarczą na świecie zmniejszy się także popyt na pracę.
Polska gospodarka skurczy się w tym roku o 5,4 proc., a pod koniec roku bezrobocie mocno wzrośnie – wynika z lipcowej prognozy Narodowego Banku Polskiego „Raport o inflacji”. Kryzys, jednak nie wszystkich dotknie w równym stopniu. Daje się zauważyć, że w wyniku ograniczeń działalności gospodarczej, osoby pracujące w oparciu o różne formy zatrudnienia, w różny też sposób zostały dotknięte kryzysem. Osoby zatrudnione na umowę o dzieło czy zlecenie znacznie poważniej odczuły skutki kryzysu niż zatrudnieni na umowę o pracę. Z usług osób pracujących w oparciu o umowy cywilno-prawne z dnia na dzień można zrezygnować. Statystyki nie obejmują skali tego zjawiska.
Podobnie, w nieproporcjonalnie dotkliwy sposób dotknięte kryzysem zostały osoby młode, do 25 roku życia, stawiające pierwsze kroki na rynku pracy oraz osoby do 29 roku życia, które często wykonują pracę właśnie w ramach umów cywilno-prawnych (umowa o dzieło, zlecenie). To one są największymi ofiarami kryzysu.
Pandemia COVID-19 ma niszczycielski wpływ na zatrudnienie młodych ludzi na całym świecie. Według raportu Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO) pt. „COVID-19 i świat pracy. Czwarta edycja” pandemia ma nieproporcjonalnie duży wpływ na wzrost bezrobocia wśród młodzieży. W szczególności dotyka młode kobiety. Jedna osoba na sześć wśród osób młodych była zmuszonych do zaprzestania pracy już na początku epidemii. Ponad czterech na dziesięciu młodych pracowników było zatrudnionych w usługach gastronomicznych, hotelarstwie, handlu hurtowym i detalicznym – sektorach najbardziej dotkniętych kryzysem.
W Polsce rocznie niemal 400 tys. osób wchodzi na rynek pracy. Osobom poniżej 25 roku życia doskwierają nie tylko problemy w procesie edukacji (nauka zdalna wiąże się m.in. z wyzwaniami sprawdzania wiedzy, obecności, aktywności), ale również mniejsza liczba szkoleń, w związku z ciosem zadanym branży szkoleniowo-eventowej przez koronawirusa, jak i mniejszą pulą środków na szkolenia, którą dysponują pracodawcy. Młodzi odczuwają także barierę wejścia na rynek pracy w okresie stanu epidemii – nikt nie chce zatrudniać od razu osób młodych do pracy zdalnej.
Istnieje wiele obaw, że wstrząs gospodarczy wywołany pandemią może głęboko odbić się na rocznikach wchodzących na rynek pracy. Niezależnie czy nazwiemy osoby rozpoczynające teraz karierę zawodową „pokoleniem Lockdownu”, „Covidialsami” „Coronialsami”, „Kwarantanialsami” (pojęcia nawiązujące do COVID19 i koronawirusa), czy „generacją Zoom” (sformułowanie pochodzące od aplikacji do wideokonferencji), to faktem jest, że tegoroczni absolwentów szkół wyższych stracili taką szansę na budowanie swojej pozycji na rynku pracy, jaką miały poprzednie generacje.
Statystycznie, na podstawie badań osób rozpoczynających karierę zawodową w trakcie kryzysu 2008-2009, możemy powiedzieć, że wchodzący na rynek pracy w 2020 roku będą dłużej wykonywać gorzej płatne prace i więcej czasu zabierze im uzyskanie awansu – ocenia TEP. Później wezmą kredyt na mieszkanie i później zdecydują się na dzieci. Istnieją również badania na temat wzrostu awersji do ryzyka u osób dorastających w czasie pandemii, rodzące długotrwałe konsekwencje dla wzorców oszczędzania, czy zasad życia społecznego (np. dystansu w relacjach społecznych).
Z powodu swoistej konstrukcji systemu zabezpieczeń społecznych oraz przywilejów socjalnych dla osób wykonujących pracę na etat, rządowe programy utrzymywania zatrudnienia w firmach są jednocześnie kulą u nogi dla osób młodych, które pracy szukają. W ten sposób pandemia oraz działania rządu pogarszają nierówności międzypokoleniowe. Raport „COVID-19 i mobilność społeczna” opublikowany przez London School of Economics wskazuje, że przed kryzysem młodsze pokolenia już zmagały się z niskimi płacami, mniejszymi szansami na zatrudnienie, podejmowaniem pracy „na czarno”.
Co gorsza, według raportu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) „Młodzi i COVID-19” prognozy na najbliższe dwa lata dotyczące sytuacji młodych osób na rynku pracy są fatalne. Pracodawcy mogą preferować przyjmowanie nowych pracowników na krótkie kontrakty, staże, umowy zlecenia czy o dzieło – i niechętnie będą sięgali po rozwiązanie, jakim jest umowa o pracę.

Białoruś, czyli co konkretnie?

To, co się wydarzyło na Białorusi w związku z wyborami, nie było dla nikogo żadnym zaskoczeniem. Zaskoczyło mnie natomiast to, że wśród lewicowych komentatorów nie zabrakło zdań, że Białoruś to ostatni bastion europejskiego socjalizmu.

Politolodzy spierają się dziś głównie, czy Białoruś jest krajem autorytarnym, czy semi-autorytarnym. Jeżeli iść za najnowszym raportem Freedom House, to jest to kraj zdecydowanie i jednogłośnie autorytarny. Wskazuje na to wiele czynników: brak wolnych mediów, oszustwa przy liczeniu głosów, ograniczenie wolności słowa, rządzenie państwem poprzez dekrety prezydenckie, ograniczona możliwość protestowania, etc. Ale czy jest to państwo socjalistyczne?
Zarówno Ci, co myślą, że Białoruś to ostatni bastion europejskiego socjalizmu, i ci co myślą, że z socjalizmem nie ma zupełnie nic wspólnego – obydwie grupy nie mają racji.
Białoruś ma jeden z najniższych w Europie współczynników osób mieszkających w ubóstwie – ponad trzykrotnie niższy niż średnia w Unii Europejskiej. W tym względzie radzi sobie lepiej nawet niż Dania, często wskazywana przez socjaldemokratów jako idealny wzór.
PKB w przeliczeniu na mieszkańca jest dwukrotnie wyższe niż w sąsiedniej ultra-kapitalistycznej Ukrainie. Co ciekawe, około połowa gospodarki Białorusi nadal znajduje się w rękach państwa – model którego pozazdrościłoby zapewne wielu zachodnich socjalistów. Ale, aby w pełni zrozumieć jak dzisiaj funkcjonuje Białoruś, trzeba zrozumieć współczesną historię tego kraju.
W momencie systemowych przemian lat 90-tych Łukaszenka, w przeciwieństwie do swoich sąsiadów, nie zdecydował się na masową prywatyzację i co za tym idzie na Białorusi nie ma klasy oligarchów na taką skalę jak ma to miejsce np. w Rosji czy na Ukrainie. Białorusini utworzyli swój własny hybrydowy system gospodarczy i zdają się być w nim konsekwentni.
Ale na tym kończy się sen o socjalistycznej Białorusi. Przypomnieć tu należy chociażby tzw. “podatek od społecznych pasożytów”. To drakońskie prawo, będące autorskim projektem Łukaszenki, nałożyło zwrot zaległych podatków osobom najmniej uprzywilejowanym, doprowadzając wiele najbiedniejszych rodzin do ruiny,
Władzę w Mińsku do dziś sprawuje dawna elita z czasów Związku Radzieckiego, której daleko do jakiejkolwiek ideologii, a szczególnie tej lewicowej. Są to ludzie, których interesuje przede wszystkim bogacenie się i władza. Stąd też na Białorusi mamy do czynienia z modelem kapitalizmu państwowego – znanym nam między innymi z Chin. Mała grupa osób u steru, kontroluje dobra narodowe i się na tym bogaci, handlując towarami na wolnych rynkach.
Oczywiście, aby utrzymać ten przestępczy system trzeba było nie tylko zlikwidować wolną prasę i spacyfikować opozycję, ale także rozprawić się z prawami pracowniczymi i związkami zawodowymi. I tutaj Łukaszenka był bezwzględny.
Uśmieciowiono rynek pracy, wprowadzając tzw. tymczasowe umowy o pracę, sprawiając, że pracownicy są całkowicie uzależnieni od osób zatrudniających. W poprzednim systemie mieszkańcy Białorusi mieli znacznie lepszą opiekę socjalną i usługi publiczne na wyższym poziomie niż to ma miejsce obecnie. Za czasów ZSRR wybudowano miliony tanich mieszkań, a dzisiaj mamy do czynienia z tragiczną sytuacją mieszkaniową, szczególnie poza stolicą. Dodatkowo, wszelkie protesty pracownicze są tłumione z niesamowitą brutalnością. A jeżeli myślisz o założeniu niezależnego związku zawodowego i walczeniu o swoje prawa, to możesz spodziewać się łagru.
Upadek Związku Radzieckiego pogrzebał nadzieje na równościowe społeczeństwo i dał prawicowcom i liberałom pole do prezentowania swojej alternatywnej wizji, opartej na wolnych rynkach, jako jedynemu właściwemu kierunkowi. Rząd tymczasem dawno odpuścił sobie socjalizm, ale jednocześnie zawłaszczył sobie symbole lewicy oraz jej język i skutecznie gra przeszłością sowiecką i sentymentem za dawnymi czasami.
Łukaszenka od wielu lat pokazuje antypracownicze nastawienie, niechęć do rozbudowywania programów socjalnych i upór w niszczeniu związków zawodowych. Narracja, że Białoruś to ostatni bastion socjalizmu w Europie ma swoje potwierdzenie jedynie w warstwie symbolicznej. Godło państwowe, jak i flaga są jak najbardziej socjalistyczne i nawet dosyć ładne, ale rzeczywistość jest zupełnie inna.

Refleksja pandemiczna

Indie są jednym z krajów najmocniej dotkniętych przez pandemię koronawirusa. W momencie pisania tego tekstu liczba zarejestrowanych w tym kraju przypadków przekroczyła półtora miliona. Statystyki jednak nie oddają jednak rzeczywistości. Są bowiem rejony Indii, które radzą sobie z tym kryzysem zdrowotnym lepiej niż większość krajów Europy, w tym Polska.

Położona na południowym zachodzie Indii Kerala jest stanem niezwykle niewygodnym z perspektywy polskiego neoliberała. Ma porównywalną do Polski populację, podobną średnią życia i zbliżony, bardzo niski wskaźnik dzietności. W odróżnieniu jednak od nadwiślańskiego bastionu wolnego rynku i homofobii, Kerala szczyci się długimi i bogatymi tradycjami lewicowymi. O tym, że wpływa to na politykę regionalnego rządu wobec największego globalnego kryzysu zdrowotnego od dekad nie trzeba chyba nikogo przekonywać.
Zestawmy ze sobą kilka podstawowych faktów. Pierwszy przypadek koronawirusa w Kerali odnotowano 30 stycznia. W Polsce pierwsze zachorowanie potwierdzono 4 marca. W Kerali do 28 lipca zanotowano 20 894 zachorowań, w Polsce 43 904. W Kerali zmarło 67 osób. W Polsce bilans ofiar śmiertelnych obecnie wynosi 1682. Już sam zdrowy rozsądek (ironicznie) każe zapytać, skąd tak wielkie różnice. I czy przypadkiem w tych różnicach nie odbija się, jak w jakimś smutnym lustrze, prawda o współczesnej Polsce.
O reakcji stanowego rządu Kerali na pandemię w mediach światowych pisano obszernie od samego początku kryzysu. Wskazywano na masowe i łatwo dostępne testy, baczny i oryginalny w środkach monitoring osób przybywających do Kerali z innych części kraju, doskonale zorganizowaną kwarantannę i kompleksowe wsparcie finansowe dla dotkniętej skutkami pandemii populacji. K. K. Shailaja, pieszczotliwie obdarzana ksywką nauczycielka, momentalnie stała się medialną gwiazdą, goszcząc wszędzie od BBC po Vogue. Guardian ochrzcił ją mianami gwiazdy rocka i pogromczyni wirusa. Nie był to jedynie zwyczajowy medialny bełkot. Za sławą stały konkretne osiągnięcia: nie tylko mała liczba przypadków, ale też relatywnie niewielkie spowolnienie gospodarcze, przynajmniej w relacji do reszty kraju. No i rekordowo wysokie wskaźniki poparcia dla rządzącej partii komunistycznej.
Co w tym czasie czyniła patriotyczna, żarliwie chrześcijańska czereda miłosiernie rządząca krajem nad Wisłą? Po krótkotrwałym przerażonym początku, w którym przynajmniej częściowo brała zagrożenie na poważnie (może z powodu perspektywy wyborów) – postanowiła być sobą. Zamiast kompleksowego wsparcia ekonomicznego dostaliśmy kolejne edycje kuriozalnie antyspołecznej Tarczy Antykryzysowej. Zamiast masowych i łatwo dostępnych testów dostaliśmy testy, którą jedyną istotnie masową cechą była (rzecz jasna!) ich cena. Zamiast kompetentnego lidera sterującego odpowiedzią państwa na bezprecedensowy kryzys zdrowotny musieliśmy się zadowolić ćwierkompetentnym bufonem, który swoje wskazania, czy w kwestii wyborów, czy noszenia maseczek modeluje wyłącznie podług krótkotrwałych zysków politycznych.
Czy sytuacja w Kerali jest wzorcowa? Oczywiście, że nie. Ostatnich kilkanaście dni przyniosło gwałtowny wzrost zarażeń. Tylko między 16 a 28 lipca liczba potwierdzonych przypadków w stanie podwoiła się. Szczególnie zła sytuacja panuje w stołecznym Trivandrum, gdzie wirus rozprzestrzenia się w przerażającym tempie. Walkę z pandemią przypłacili życiem liczni pracownicy miejscowej służby zdrowia. Keralskie media regularnie donoszą o braku odzieży ochronnej. Niepokój budzi również znaczna liczba keralskich ekspatriantów, którzy zachorowali bądź zmarli w wyniku wirusa w krajach Zatoki Perskiej.
Ale jestem dziwnie spokojny o rozwój sytuacji w Kerali. Nawet jako część skomplikowanego kraju, który obecnie ma u steru faszystę, Kerala jest bezpieczna. Ze swoim proludowym rządem i długą tradycją postępu społecznego, Keralczycy zrobią wszystko, by zagrożenie związane z wirusem zminimalizować. Polskie władze natomiast będą się uganiać za demonami LGBT, nawet jeśli liczba zarażeń sięgnie setek tysięcy. W końcu, by sparafrazować przysłowie, prawdziwych liderów poznaje się w potrzebie.

Autor jest lewicowcem, wikipedystą i poetą, bacznym obserwatorem indyjskiego kina, organizował projekcje filmów południowoindyjskich w Polsce. Wydał dwie książki poetyckie, ślepe okna (2009) i fermę formy (2015).