Williams znów się ośmieszył

Brytyjczyk Lewis Hamilton z ekipy Mercedesa wygrał w miniona niedzielę na torze w Soczi wyścig o Grand Prix Rosji. To jego 82. zwycięstwo w karierze. Tym razem żaden z kierowców Williamsa nie ukończył wyścigu. George Russell rozbił bolid, a wkrótce potem Robertowi Kubicy szefowie zespołu kazali przerwać wyścig i zjechać do boksu.

Faworytem wyścigu był Charles Leclerc z Ferrari, który w cuglach wygrał sobotnie kwalifikacje. Kierowca z Monako wykręcił w sobotę czas 1.31,628, a drugi Lewis Hamilton z Mercedesa był o 0,402 s gorszy, zaś trzeci Sebastian Vettel z Ferrari miał 0,425 s straty. Kubica jak zwykle w tym sezonie odpadł w pierwszej części kwalifikacji zajmując 18. miejsce, a wraz z nim odpadli też Fin Kimi Raikkonen (Alfa Romeo), Brytyjczyk George Russell (Willams), Tajlandczyk Alexander Albon (Red Bull) oraz Rosjanin Daniił Kwiat (Toro Rosso). Dla Kubicy tym razem porażka w kwalifikacjach nie miała żadnego znaczenia, bo i tak po wymianie jednostki napędowej za karę musiał startować z ostatniego rzędu.

Niedzielny wyścig Polak zaczął nieźle, bo jadąc na miękkich oponach awansował na 15. miejsce. Wtedy jednak dostał polecenie zjechania do boksu i wymieniono mu ogumienie na twardsze, przez co błyskawicznie zaczął tracić do rywali i spadł na ostatnie miejsce, na którym pewnie dojechałby do mety. Nie dane mu było jednak ukończyć zawodów, bo jego partner z zespołu George Russell wpadł na bandę i rozbił swój bolid doszczętnie. Tak na marginesie, to już drugi wyścig z rzędu, w którym Brytyjczyk rozwalił auto. Chwilę po jego kraksie Kubica dostał polecenie przerwania wyścigu i zjechał do boksu. Dlaczego? Bo Williams chciał oszczędzić części z jego auta, które zabierze do rekonstrukcji bolidu Russella. I tak chcąc nie chcą zespół z Grove potwierdził, że Kubica ściga się maszyną rezerwową.