Pamięci Grzegorza Ilki – koledzy z OPZZ

Ze smutkiem i głębokim żalem zawiadamiamy, że w ubiegła sobotę (16.03.19) zmarł nasz Kolega, Grzegorz Ilka (56 lat). Działacz lewicy antykomunistycznej, drukarz, redaktor prasy niezależnej do 1989 r. Współtwórca i wieloletni działacz PPS sekretarz Centralnego Komitetu Wykonawczego PPS do 1989 r. i w latach 1990 – 1995. Kandydat na posła Sejmu RP w wyborach 1991 r. Działacz Unii Pracy w latach 1996-2000. Rzecznik prasowy pełnomocnika rządu do spraw rodziny i kobiet 1996-1997. Rzecznik i sekretarz prasowy OPZZ w latach 1997-2014. Współzałożyciel w 1999 r. i do 2014 r. przewodniczący Ogólnopolskiego Pracowniczego Związku Zawodowego „Konfederacja Pracy”. Członek Rady OPZZ w latach 2002 – 2006. Redaktor wydawnictw OPZZ: „Kroniki Związkowej” „Przeglądu Wydarzeń Związkowych”, „Trybuny Związkowej”, „Związkowca OPZZ”, „O czym piszą związkowcy”, „OPZZ w mediach” i „Newslettera OPZZ”. Odznaczony m.in. odznaką „Zasłużony dla Kultury”, odznakami honorowymi „Za zasługi dla OPZZ” i „Za zasługi dla Ochrony Pracy” oraz Krzyżem Wolności Solidarności.
Składamy wyrazy głębokiego współczucia i solidaryzujemy się z pogrążoną w żałobie rodziną.
Jednocześnie informujemy, że pożegnanie Grzegorza odbędzie się w najbliższy piątek, 22.03.2019 roku o godzinie 13:40, w Kościele św. Karola Boromeusza przy cmentarzu powązkowskim w Warszawie.

Pożegnanie Grzegorza Ilki

W dniu 16 marca zmarł w Warszawie
Towarzysz Grzegorz Ilka

Ideowy socjalista.

Przed 1989 r. związany z lewicową opozycją antykomunistyczną; m.in. drukarz i redaktor prasy niezależnej – „Robotnika”, współzałożyciel i działacz „Ruchu Wolność i Pokój”. Zaangażowany w odrodzenie Polskiej Partii Socjalistycznej, aktywny na różnych szczeblach działalności parytyjnej. Od 1996 do 1997 rzecznik prasowy Jolanty Banach, Pełnomocnika Rządu do Spraw Rodziny i Kobiet. Od 1997 do 2014 sekretarz prasowy Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Współzałożyciel, w 1999 i do 2014 przewodniczący, a od 2014 wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Pracowniczego Związku Zawodowego „Konfederacja Pracy”. Członek Stowarzyszenia Wolnego Słowa. Publicysta „Trybuny”

Odznaczony za Zasługi dla Ochrony Pracy i Krzyżem Wolności i Solidarność.

Rodzinie i bliskim składamy szczere kondolencje

członkowie Polskiej Partii Socjalistycznej

Grzegorza Ilkę znałam „pośrednio” – współpracował z moimi znajomymi z OPZZ. Osobiście poznaliśmy się półtora roku temu, kiedy zaczęłam pracę w „Trybunie”. Widywaliśmy się na lewicowych wydarzeniach, debatach w Strefie Wolnego Słowa. Jego zasługi w walce o prawa pracownicze i prawa człowieka są nie do przecenienia. Grzegorz do ostatnich dni swojego życia marzył o odrodzeniu świetności Polskiej Partii Socjalistycznej. Pisał celne, zjadliwe teksty, w których punktował błędy rządzących i nieporadność opozycji. Szukał trzeciej drogi. Był pełen buntu na rzeczywistość, takim go wszyscy zapamiętamy. Na tych łamach będzie brakowało Twoich felietonów, Towarzyszu, nieś czerwony sztandar gdziekolwiek teraz jesteś.

Weronika Ksiażek

PO i inne demencje WYBORY SAMORZĄDOWE

We wtorek w TVP Ino zwyczajowo dochodzi do ostrej polemiki (kiedyś to się nazywało „pyskówka”) pomiędzy działaczka Platformy Obywatelskiej, a działaczem Prawa i Sprawiedliwości.

 

Działacz PiS

twierdzi, że jego partia już przedstawiła swój proogram samorządowy i przedstawia w kolejnych miastach, podczas gdy Platforma ograniczyła się do krytyki działalności PiS i to w sprawach tzw. wielkiej polityki – polityki na szczeblu ogólnopolskim, szczeblu państwa, nie zaś na szczebelku samorządowym, szczeblu „małych ojczyzn”.

 

Wzburzona działaczka PO

odpowiada, że Platforma ma badzo dobry i kompetentny program samorządowy, który wkrótce przedstawi na swojej konwencji.
Jak mówi działaczka Platforma jest za dużymi uprawnieniami samorządu terytorialnego, kosztem władzy centralnej, która jest oczkiem w głowie PIS.
Zdaniem PO w samorządach powinny pozostawać praktycznie wszystkie zbierane przez państwo podatki i powinny pozostawać w gestii władz samorządowych, gdyż to one wiedzą najlepiej jak sensownie wydatkować pieniądze podatników. Zdaniem Platformy – mówiła działaczka PO – samorządy wraz z większymi finansami powinny otrzymać zarówno większe kompetencje, jak i większe obowiązki.
Ale działaczka Platformy Obywatelskiej, opowiadając takie rzeczy, zapewne nie nie zna ani mechanizmów działania państwa, ani konstytucji Polski.

 

Można zapewnić

wspomnianą działaczkę Platformy, jak i całe PO, że nawet gdyby Platforma wygrała wybory do wszystkich samorządów w Polsce i to na wszystkich szczeblach, to i tak nie zmieni tym kompetencji samorządu, ani sposobu podziału podatków na różne struktury państwa.
Tak więc opowiadanie, że Platforma Obywatelska idzie na wybory samorządowe pod hasłami zwiększenia możliwości finansowych samorządów i ich kompetencji jest albo czystą nieznajomością polskiego prawa albo robieniem z wyborców idiotów.

 

I nie wiadomo co jest groźniejsze.

Oczywiście można zwiększyć wpływy podatkowe do samorządów (rzecz jasna kosztem wpływów do skarbu państwa – przecież to się musi sumować) i kompetencje samorządów, tyle tylko, że to jest w gestii parlamentu i pod takimi hasłami można oczywiście iść do wyborów – ale parlamentarnych.

 

Zresztą to nie jeden dowód

na pomieszanie przez Platformę Obywatelską problemów wymagających poruszenia w wyborach samorządowych i parlamentarnych – podobnie rzecz się ma z kilkoma rodzajami bilbordów „PiS wziął miliony i coś tam coś tam”.

 

Wspomniane bilbordy

nie dość, że są głupie, jakby robione przez półinteligentów dla ćwierć mózgów (co chlubnie świadczy o tym jak Platforma Obywatelska ocenia polskich wyborców), to jeszcze nie nie mają nic wspólnego z wyborami samorządowymi.

 

A powiedzmy sobie szczerze

– patrząc na dotychczasowy przebieg wyborczej kampanii samorządowej, to mam wrażenie, że wszyscy ją traktują jako ostatni akord poprzedniej kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu, albo próbę generalną przed następnymi wyborami parlamentarnymi. A przecież nie o to chodzi.
Marzy mi się taka chwila, kiedy do moich drzwi zadzwoni pani czy pan i powie: „Panie Ilka, kandyduję na radnego, bo już dostaję szału jak patrzę na to co robią z komunikacją miejską w naszej dzielnicy.
Jak już będę radnym, to zrobię porządek z przystankami w naszej okolicy, a zielone i czerwone światła na głównych skrzyżowaniach obok nas wreszcie będą działały.

 

No i ten skwerek obok to powinno się zazielenić.

No i z przedszkolem coś trzeba zrobić – jak by dostali większą dotację to przyjęliby więcej dzieci – a wie pan ile trzeba płacić w prywatnych przedszkolach w naszej dzielnicy? Czy nie uważa pan, że dobrze myślę? – Jeśli tak tak to niech pan na mnie zagłosuje”.
Jak taka pani/pan zapuka do moich drzwi to oczywiście na nich zagłosuję.