Wymiana trenerów po bawarsku

Hansi-Dieter Flick miał być trenerem Bayernu Monachium co najmniej do końca czerwca 2023 roku, ale wdał się w konflikt z dyrektorem sportowym bawarskiego potentata Hasanem Salihamidziciem i nie dotrwa do końca umowy. Po tym sezonie odejdzie, a jego miejsce zajmie 33-letni Julian Nagelsmann.

Niemieckie media już od kilku miesięcy rozpisywały się o narastającym konflikcie między Salihamidziciem a Flickiem, ale szefowie bawarskiego klubu studzili emocje zapewnieniami, że nie ma to żadnego wpływu na funkcjonowanie zespołu. Nie zmienili tonu nawet wówczas, gdy pojawiły się plotki, że Hansi Flick jest najpoważniejszym kandydatem do objęcia posady selekcjonera reprezentacji Niemiec po Joachimie Loewie, który odejdzie po tegorocznych mistrzostwach Europy bez względu na wynik osiągnięty w turnieju. Ale po 17 kwietnia nie mogli już udawać, że sprawy nie ma. Tego dnia po wygranym przez Bayern 3:2 wyjazdowym meczu z VfL Wolfsburg Flick na pomeczowej konferencji odpalił „medialna bombę” ogłaszając, iż po tym sezonie będzie chciał odejść z Bayernu. Jako przyczynę swojej decyzji podał „brak porozumienia z dyrektorem sportowym Hasanem Salihamidziciem i fakt, że nie miał realnego wpływu na politykę transferową klubu”.
Członkowie zarządu Bayernu Karl-Heinz Rummenigge oraz Oliver Kahn zareagowali oświadczeniem, że Flick ma kontrakt ważny jeszcze przez dwa sezony, ale jednocześnie podkreślili, iż nie maja zamiaru zatrzymywać szkoleniowca na siłę. Obie strony umówiły się na rozmowę w tej sprawie po sobotnim spotkaniu z FC Mainz. Trudno stwierdzić jak na temperaturę tego spotkania wpłynęła niespodziewana porażka bawarskiej jedenastki z Mainz (1:2), ale gdy Flick w poniedziałek o 10 rano stawił się w siedzibie klubu na Saebener Strasse, jego spotkanie z zarządem Bayernu nie trwało nawet godziny. Rummenigge po tym spotkaniu dał mediom do zrozumienia, że wypracowano porozumienie, które zadowoliło obie strony.
Co ciekawe, w tym rozstrzygającym momencie swoje trzy grosze nieoczekiwanie wtrącili działacze niemieckiej federacji piłkarskiej (DFB). Rainer Koch, wiceprezes DFB kategorycznie zaprzeczył w mediach, aby związek zamierzał płacić kwotę odstępnego za jakiegokolwiek trenera, któremu chciałby powierzyć prowadzenie reprezentacji narodowej. A nie było już żadną tajemnicą, że w DFB jeśli chodzi o następców Loewa najwyżej stały akcje Hansiego Flicka i Juliana Nagelsmanna, ale oni obaj mieli ważne kontrakty w klubach – Flick w Bayernie, a Nagelsmann w RB Lipsk. „Niemiecki Związek Piłki Nożnej nie zapłaci za rozwiązanie kontraktu trenera, bo nigdy wcześniej tego nie robiliśmy, a poza tym w naszym budżecie nie ma na to pieniędzy” – stwierdził Koch i zapewnił, że DFB nie zamierza doprowadzać do zrywania obowiązujących kontraktów, aby pozyskać selekcjonera.
Najwyraźniej jednak w zaciszach gabinetów rozmowy prowadzono w bardziej konstruktywnej formie. Najpierw Nagelsmann niespodziewanie poprosił szefów RB Lipsk o wyrażenie zgody na wcześniejsze rozwiązanie z nim kontraktu, a potem gruchnęła wieść, że Bayern porozumiał się z szefami tego klubu w sprawie kwoty odstępnego i zgodził się zapłacić za jego wcześniejsze zwolnienie 25 mln euro. Ale o kwocie odstępnego za wcześniejsze zwolnienie Flicka nie było już ani słowa, poza enigmatyczną informacją, że DFB planuje jeszcze w tym roku rozegranie towarzyskiego meczu reprezentacji Niemiec z Bayernem Monachium, z którego całkowity dochód ma przypaść Bayernowi. Ciekawe czy mecz przy pełnych trybunach na Allianz Arena, z wpływami z reklam i praw telewizyjnych przyniesie zarobek co najmniej 25 mln euro…
Na razie jednak to 33-letni Nagelsmann stał się najdroższym trenerem piłkarskim na świecie. Podpisał z Bayernem pięcioletnią umowę, ale w tej chwili trudno stwierdzić, jak sobie poradzi w naszpikowanym gwiazdami zespołem. Manuel Neuer jest od niego rok starszy, a Robert Lewandowski i Thomas Mueller są tylko o rok młodsi.
Dla Lewandowskiego Nagelsmann w Bayernie Monachium będzie już siódmym trenerem, z którym przyjdzie mu pracować. Odkąd trafił do bawarskiego potentata w lipcu 2014 roku trenował po okiem Pepa Guardioli (2014-2016), Carlo Ancelottiego (lipiec 2016 – wrzesień 2017), Willy’ego Sagnola (wrzesień 2017 – październik 2017), Juppa Heynckesa (październik 2017 – czerwiec 2018), Niko Kovaca (lipiec 2018 – listopad 2019) oraz Hansa-Dietera Flicka (listopad 2019 – czerwiec 2021). Lewandowski nie bawił się w dyplomatyczne gierki. Pytany o Flicka w niemieckich mediach mówił na ogół tak: „Z nim w roli trenera to był mój najlepszy czas w Bayernie. Hansi zawsze jasno przedstawiał nam, czego oczekiwał . On jest nie tylko świetnym trenerem, ale przede wszystkim świetnym człowiekiem” – komplementował Flicka polski napastnik. Faktycznie, „Lewy” pod wodzą tego trenera w 68 meczach zdobył 78 bramek i zaliczył 21 asyst, wygrał też wymarzoną Ligę Mistrzów i zgarnął wszystkie najważniejsze indywidualne wyróżnienia za poprzedni sezon. Flick poprowadzi go jeszcze w trzech ostatnich spotkaniach ligowego tego sezonu i być może zapisze się też w historii jako trener, którego piłkarz pobił legendarny rekord Gerda Muellera 40 goli w jednym sezonie.
Nie wiadomo także jak będzie wyglądała kadra Bayernu przed nowym sezonem i czy nadal będzie w niej Lewandowski, bo ostatnio można odnieść wrażenie, jakby Polakowi znów zaczynało być ciasno w bawarskim grajdołku. Niemieckie media donoszą nawet, że szefowie Bayernu na odczepnego rzucili nawet w świat kwotę odstępnego za Lewandowskiego – ponoć w wysokości 80 mln euro.
Może więc to jest powód, że „Lewy” nie przesadza komplementami pod adresem nowego szkoleniowca. „Nie znam dobrze Juliana Nagelsmanna i mogę o nim powiedzieć tylko tyle, co inni. Zawsze udaje mu się podnieść zespoły do ​​poziomu, którego nikt się nie spodziewał, że osiągnie. Wyniki zespołów Nagelsmanna są najczęściej powyżej oczekiwań i powyżej sumy jakości pojedynczego gracza” – stwierdził „Lewy” na łamach „Sport Bildu”.
Nagelsmann oficjalnie przejmie obowiązki trenera Bayernu 1 lipca tego roku. Jeśli Lewandowski pozostanie w Bayernie, o swoją pozycję w zespole pod rządami nowego szkoleniowca raczej może być spokojny. „On nie musi już niczego trenować. Potrafi wszystko, musi tylko utrzymywać świeżość i formę, by czerpać radość z dobrej gry w każdy weekend” – tak ocenia „Lewego” nowy trener Bayernu Monachium. Prawda, że źle to nie brzmi?