To już koniec fazy grupowej Ligi Mistrzów

Fot. Brutalny faul Thomasa Muellera na piłkarzu Ajaksu, po którym niemiecki piłkarz został wyrzucony z boiska

 

 

Do 1/8 finału Champions League awansowały wszystkie cztery angielskie zespoły, trzy hiszpańskie i trzy niemieckie, po dwa włoskie i francuskie oraz holenderski i portugalski. Najskuteczniejszym strzelcem fazy grupowej został Robert Lewandowski z 8 golami. Losowanie par kolejnej fazy rozgrywek zaplanowano na 17 grudnia.

 

Z 32 zespołów, które przystąpiły do obecnej edycji Ligi Mistrzów UEFA, ostatnie miejsca równoznaczne z definitywnym odpadnięciem z europejskich pucharów, zajęły zespoły AS Monaco, AEK Ateny, Szachtara Donieck, CSKA Moskwa, PSV Eindhoven, Crvenej Zvezdy Belgrad, Lokomotiwu Moskwa i Hoffenheim. A zatem Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus (Lokomotiw) oraz Kamil Glik wiosną będą uczestniczyć wyłącznie w rozgrywkach krajowych lig. Wśród ośmiu drużyn, które zajęły w swoich grupach Champions League trzecie lokaty, gwarantujące udział w 1/16 finału Ligi Europy, znalazła się ekipa SSC Napoli z Piotrem Zielińskim i Arkadiuszem Milikiem w składzie. Oprócz niej w tych mniej prestiżowych rozgrywkach powalczą jeszcze Benfica Lizbona, Club Brugge, Galatasaray Stambuł, Inter Mediolan, Szachtar Donieck, Valencia CF i Viktoria Pilzno. Do 1/8 finału Ligi Mistrzów awansowały: Ajax Amsterdam, Atletico Madryt, FC Barcelona, Bayern Monachium, Borussia Dortmund, Juventus Turyn, FC Liverpool, Manchester City, Manchester United, Olympique Lyon, Paris Saint-Germain, FC Porto, Real Madryt, AS Roma, Schalke 04 Gelsenkirchen, Tottenham Hotspur.

Z 16 zespołów aż 14 wywodzi się z „wielkiej piątki”, czyli pięciu najsilniejszych lig europejskich. Angielska Premier League nie poniosła w fazie grupowej żadnych strat i wprowadziła do części play-off rozgrywek całą czwórkę swoich zespołów. Po trzy drużyny mają niemiecka Bundesliga i hiszpańska Primera Division, po dwie włoska Serie A i francuska La Liga, a po jednym portugalska Primeira Liga i holenderska Eredivisie. Te zestawienie pokazuje, że w europejskiej hierarchii nic się nie zmienia – mocni są coraz mocniejsi.

Z niezbyt licznej grupki polskich piłkarzy, która w fazie grupowej Ligi Mistrzów reprezentowała polski futbol, na placu boju zostało już tylko trzech – Robert Lewandowski, Łukasz Piszczek i Wojciech Szczęsny. Najlepiej z nich radzi sobie Lewandowski, który zakończył fazę grupową na pozycji lidera klasyfikacji strzelców mając na koncie osiem goli. Za nim z sześcioma trafieniami jest Leo Messi (FC Barcelona), z pięcioma Edin Dżeko (AS Roma), Moussa Marega (FC Porto), Neymar (PSG), Duszan Tadić (Ajax Amsterdam), Andrej Kramarić (Hoffenheim) i Paulo Dybala (Juventus), a z czterema golami Antoine Griezmann (Atletico Madryt), Harry Kane (Tottenham), Raphael Guerreiro (Borussia Dortmund) i Mauro Icardi (Inter Mediolan).

Wypada odnotować, że „Lewy” ma już w dorobku 53 trafienia w Lidze Mistrzów i w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców wszech czasów zajmuje szósta lokatę. Wyprzedzają go Cristiano Ronaldo (121 bramek), Leo Messi (106), Raul Gonzalez (71), Karim Benzema (59) oraz Ruud van Nistelrooy (56).

 

Nikt nie chce zatrudnić farbowanego lisa

Były reprezentant Polski Eugen Polanski od czerwca pozostaje bez klubu. Piłkarz jest skłonny przyjąć ofertę nawet w egzotycznych krajach, tylko w Polsce grać nie chce, bo w Lotto Ekstraklasie za mało płacą. To już woli zakończyć karierę.

 

Eugen Polanski urodził się w Sosnowcu jako Bogusław Eugeniusz Polański. Jego ojciec był również piłkarzem występującym na poziomie polskiej III ligi[24]. W wieku trzech lat wyemigrował z rodzicami do Niemiec. Rodzina zamieszkała w miejscowości Viersen w pobliżu granicy z Holandią. Podczas wyrabiania nowych dokumentów w Niemczech, tamtejsi urzędnicy uznali, że nie ma niemieckiego odpowiednika imienia Bogusław, więc do nowych dokumentów wpisano Eugen jako odpowiednik jego drugiego imienia. Polanski ukończył niemieckie gimnazjum im. Erazma z Rotterdamu w Viersen, a następnie wyższą szkołę zawodową ekonomii i administracji w Moenchengladbach.

Do 2011 roku w publicznych wypowiedziach stanowczo twierdził, że chociaż urodził się w Polsce, to czuje się Niemcem i chciałby reprezentować barwy drugiej ojczyzny. Ale ponieważ jego usługami w kadrze Niemiec nie było zainteresowania, w 2011 roku zmienił zdanie, wystąpił o polski paszport i dostał powołanie od ówczesnego selekcjonera Franciszka Smudy. Nie był jedynym graczem pozyskanym w ten sposób dla reprezentacji, ale to jemu najczęściej przypisywano łatkę „farbowanego lisa”, przypominając jego wcześniejsze zapewnienia o przywiązaniu do Niemiec. Zagrał jednak w Euro 2012, potem znalazł się też w kadrze Waldemara Fornalika, a nawet Adama Nawałki, lecz w maju 2014 roku niespodziewanie ogłosił, że rezygnuje z dalszych występów w biało-czerwonych barwach. Potem tej decyzji żałował, przepraszał za krytyczne wypowiedzi i był gotów wrócić, lecz drzwi do polskiej kadry pozostały dla niego zamknięte.

Latem tego roku Polanskiemu wygasł pięcioletni kontrakt z Hoffenheim, a klub nie wyraził zainteresowania jego przedłużeniem. 32-letni środkowy pomocnik liczył, że szybko znajdzie nowego pracodawcę, lecz minęło kilka miesięcy, a on wciąż jest bezrobotny. Latem chęć jego zatrudnienia wyraziła Pogoń Szczecin, ale 19-krotny reprezentant Polski uznał, że byłaby to dla niego sportowa degradacja, skoro do tej pory w 1. Bundeslidze zaliczył 254 mecze i strzelił czternaście goli. Jeden sezon grał też w hiszpańskiej La Liga w barwach Getafe. Pewnie dlatego oczekuje gaży w wysokości 15 tys. euro tygodniowo netto. To jednak nie tylko dla polskich klubów stanowczo zbyt wygórowane żądanie.