30 rocznica zburzenia muru berlińskiego (1)

Upadek Niemieckiej Republiki Demokratycznej widziany oczami polskiego dyplomaty.

28 października 1988 r.- po ukończeniu Akademii Dyplomatycznej i ponad dwóch lata pracy w centrali MSZ na stanowiskach radcy, a następnie doradcy ministra- nastąpił mój długo oczekiwany wyjazd na placówkę do NRD. Temat obronionej pracy doktorskiej oraz wcześniejsze zainteresowania i kontakty predystynowały mnie raczej do pracy w RFN , ale wszechmogące kadry zdecydowały inaczej, kierując mnie do naszej Ambasady w NRD w Berlinie.

Wyjeżdżając kompletnie nie zdawałem sobie sprawy, że będę świadkiem historii.

Uczestnikiem wydarzeń i działań dotyczących rozwoju i zmian w Niemczech prowadzących do zburzenia muru berlińskiego i zjednoczenia Niemiec. Jednym słowem, ze przeżyję ogromnie ciekawy, pasjonujący okres w moim życiu zawodowym.
Przyjeżdżałem do pracy w Wydziale Politycznym Ambasady. Do moich zadań należały kontakty z partnerami politycznymi NSPJ, CDU, LDPD oraz przygotowywanie analiz i opracowań zarówno w zakresie stosunków dwustronnych , jak i rozwoju sytuacji wewnętrznej w NRD.
Szybko przekonałem się, jak trudne jest pozyskiwanie w specyficznym, ze wszechobecnym Stasi systemie politycznym NRD wiarygodnych informacji. Wszelkie rozmowy w MSZ NRD , poza oficjalnym uzgodnieniami, np. dotyczącymi wizyt czy spotkań to była „sztampa”- sztywny, oficjalny język i zawsze obowiązkowo dwóch partnerów ze strony NRD przy każdej rozmowie ( dlaczego dwóch można się było łatwo domyślić). Dlatego, poza tym co było niezbędne, nie przepadałem za kontaktami z ludźmi z tego resortu, ponieważ niewiele z nich wynikało.
Natomiast w pierwszym okresie mojej działalności w NRD niezmiernie cenne były kontakty z moim partnerem z Wydziału Zagranicznego KC NSPJ, odpowiedzialnym za polskie sprawy , dyplomatą, Olafem Horlacherem, który wcześniej pracował na placówce w Polsce . Jego stosunek do Polski był więcej jak życzliwy, mogę powiedzieć przyjazny . Kiedy przed upadkiem Muru chciałem się czegoś dowiedzieć w zakresie rozwoju sytuacji wewnętrznej czy stanowisku NRD w relacjach dwustronnych, umawiałem się z nim na spotkanie. Rozmawialiśmy wtedy w „cztery oczy’, a o najistotniejszych kwestiach najwięcej dowiadywałem się , kiedy szliśmy do jego pokoju w budynku KC NSPJ lub gdy mnie odprowadzał. Nasze kontakty miały także charakter rodzinny – spotykaliśmy się podczas weekendów z żonami i dziećmi w naszych domach i u Olafa na daczy, gdzie oprócz grillowania, jedną z ulubionych rozrywek było wspólne z żonami i dziećmi rozgrywanie meczów w piłkę nożną.
Należy przy tym podkreślić, że stosunki dwustronne Polska-NRD były wówczas dalekie od charakteru „sielankowego”.
Był to okres, kiedy polskie władze mając do czynienia z niewydolnością systemu, poszukiwały dróg wyjścia z kryzysu, usiłowały wdrażać reformy, co spotykało się z krytyką ówczesnego kierownictwa NRD. Poza tym stosunki Polska-NRD były obciążone narastającymi napięciami związanymi z nierozwiązaną, sporną kwestią dotyczącą rozgraniczenia obszarów morskich w Zatoce Pomorskiej. Pomimo tego, że Niemiecka Republika Demokratyczna i Polska Rzeczpospolita Ludowa były tzw. „bratnimi krajami”, to „przyjazne relacje” nie odzwierciadlały stosunku obu stron do wyżej wspomnianej kwestii.. Sytuacja stanęła na ostrzu noża, gdy NRD chcąc pokazać, że także walczy o sprawy niemieckie, jednostronną decyzją rządu tego kraju z 20 grudnia 1984 r. rozszerzyła od 1 stycznia 1985 roku szerokość wschodnioniemieckiego morza terytorialnego (pasa wód terytorialnych) do 12 mil morskich. W ten sposób portom w Szczecinie i Świnoujściu zagrażało odcięcie od otwartego morza.
Problem rozgraniczenia obszarów morskich był tematem żmudnych, trudnych konsultacji dwustronnych.
Oprócz kontaktów z innymi partiami bloku demokratycznego , w miarę rozwoju sytuacji wewnętrznej w NRD moje kontakty poszerzały się o opozycję demokratyczną , Synod Kościoła Ewangelickiego, środowiska kulturalne. W bardzo dynamicznym rozwoju wydarzeń w sytuacji wewnętrznej w NRD ogromnie ważne były kontakty z dyplomatami: radzieckimi ( mającymi bardzo dobre rozpoznanie, były takie momenty, kiedy ich informacje wyprzedzały wiedzę gospodarzy o jakimś wydarzeniu), czechosłowackimi, węgierskimi, amerykańskimi i angielskimi.

Wizyta Premiera Mieczysława Rakowskiego w Berlinie 5 grudnia 1988 r.

Podczas, gdy Polska zmierzała w kierunku reform systemu społeczno-politycznego, a zwłaszcza gospodarki, czego wyrazem była reforma przygotowana przez ministra M. Wilczka, „podstarzałe” kierownictwo NRD uważało model społeczno-polityczny i gospodarczy realizowany w tym kraju za wzorcowy i jedynie słuszny model socjalizmu. Co więcej, ówczesne zmiany w ZSRR i pierestrojkę M. Gorbaczowa traktowano jako odchylenie rewizjonistyczne. Z tego powodu zaprzestano nawet wysyłać studentów na kształcenie w Związku Radzieckim, z czego wcześniej tak chętnie korzystano.
W tej atmosferze i klimacie politycznym miał złożyć wizytę w Berlinie i spotkać się z I sekretarzem KC NSPJ Erichem Honeckerem polski premier -Mieczysław Rakowski uważany przez kierownictwo partyjne NRD za partyjnego liberała.
Przygotowując wizytę, wiedzieliśmy w Ambasadzie Polskiej, że będzie ona niełatwa i rozmowy będą trudne. Tak się złożyło, że Mieczysław Rakowski przylatywał do Berlina w poniedziałek 5 grudnia, a ja w sobotę poprzedzającą tę wizytę pracowałem nad czymś pilnym w Ambasadzie przy Unter den Linden w swoim pokoju na czwartym piętrze. Nieoczekiwanie zadzwonił do mnie z dołu pracownik ochrony ambasady z informacją , że przyszedł niemiecki obywatel i koniecznie chce ze mną rozmawiać. Kiedy oddał mu słuchawkę okazało się, że był to znany mi z-ca kierownika Wydziału Zagranicznego KC NSPJ – Bruno Mahlow. Powiedział, że przychodzi do mnie w bardzo ważnej i pilnej sprawie. Spotkałem się z nim i okazało się, że chodzi o poniedziałkową wizytę premiera Rakowskiego. Mahlow zwrócił się z prośbą, aby informacja, którą mi za chwilę przekaże, pilnie dotarła , przed wizytą do Warszawy. Informacja dotyczyła tego, że Erich Honecker przywiązuje dużą wagę do spotkania z Mieczysławem Rakowskim, zależy mu na dobrej rozmowie, w tym o naszych doświadczeniach w reformowaniu systemu gospodarki i dobrym przebiegu całej wizyty. Chociaż M. Rakowski przyjeżdżał na zaproszenie ówczesnego premiera NRD Willy Stopha, według Mahlowa to spotkanie z E. Honeckerem miało być głównym punktem tej wizyty. Informację przekazałem bezpośrednio ambasadorowi dr. Januszowi Obodowskiemu i kierownikowi Wydziału Politycznego ministrowi Kazimierzowi Szablewskiemu, który przyjechał do ambasady. Przygotowaliśmy depeszę, którą przekazano do Warszawy.
Informacja dotarła na czas, rozmowa dwóch kompletnie różnych tożsamościowo polityków, zdaniem obu stron, była dobra. Zamiast planowanych 45 minut trwała ponad dwie i pół godziny. Na koniec wizyty obydwaj zaczęli się do siebie zwracać po imieniu. Ponieważ był to ostatni punkt wizyty polskiego premiera, delegacja wyleciała z Berlina zamiast planowanej godziny 17.00 o 19.30.
Oczywiście bieg historii wkrótce zakończył, w różnych okolicznościach, polityczne kariery tych dwóch polityków.

Erich Honecker o NRD w 1989 r.

Kiedy w państwach Europy Środkowo-Wschodniej rozpoczęły się już przemiany, bądź potrzeba radykalnych reform była coraz powszechniej artykułowana Erich Honecker na wiosnę 1989 r. wygłosił ekspresyjne wystąpienie, że” NRD jako pierwsze socjalistyczne państwo na ziemi niemieckiej będzie nadal istnieć przez kolejne 50 czy 100 lat”. Jeszcze w sierpniu tegoż roku reprezentował pogląd, że „system NRD-owski jest socjalizmem o modelu niezwykle atrakcyjnym i nie odpowiada doświadczeniom Związku Radzieckiego” oraz, że „pochodu socjalizmu nie powstrzyma ani wół, ani osioł”. Takie przekonanie – rozbieżne z powszechnymi odczuciami społecznymi co do funkcjonowania NRD w ówczesnym kształcie – panowało także na niższych szczeblach władzy, w kręgach aparatu partyjnego czy resortów siłowych.
We wrześniu 1989 roku, już po naszych wyborach 4 czerwca i powstaniu rządu Tadeusza Mazowieckiego, towarzyszyłem ze strony Ambasady w rozmowach z partnerami niemieckimi delegacji Wydziału Administracyjnego KC PZPR z zastępcą cą kierownika tego Wydziału – Januszem Barczem. Jak bardzo myślenie i przekonanie ówczesnych władz NRD rozmijało się z rzeczywistością i na czym opierał się model funkcjonowania tego państwa, można było zauważyć na spotkaniu z komendantem berlińskiej policji, który powiedział „iż fakt, że na Alexanderplatz w godzinach południowych znajduje się duża liczba osób, absolutnie nie oznacza, że ci ludzie nie pracują. Można być natomiast pewnym, że jeśli w tym miejscu pojawiłyby się jakieś hasło czy transparent antysocjalistyczny, to w przeciągu najdalej pięciu minut zostaną natychmiast usunięte”. Słowa te zostały wypowiedziane w momencie, kiedy w NRD trwały już przygotowania do utworzenia ugrupowań opozycyjnych.
Dnia 26 sierpnia 1989 r. spotkała się grupa założycielska partii socjaldemokratycznej SDP z Ibrahimem Boehme (która później- 13 stycznia 1990 r. – przyjęła nazwę SPD). 9 września powstało „Nowe Forum”, potem kolejno „Demokracja Teraz” i „Demokratyczny Przełom”.

Obchody 40-tej rocznicy powstania NRD

Jubileusz 40-lecia NRD 7 października 1989 r. przypadł w momencie trwającego i dramatycznie zaostrzającego się kryzysu politycznego. Powstanie i protesty opozycji w Berlinie i w Lipsku, wcześniej latem i jesienią „rewolucja trabantów” – masowe ucieczki obywateli NRD najpierw przez Węgry, a później przez Ambasady RFN w Pradze i Warszawie do Republiki Federalnej Niemiec, jeszcze wcześniej długotrwała choroba Ericha Honeckera, która stała się jedną z przyczyn kryzysu władzy, decydowały o atmosferze, w jakiej obchodzony był jubileusz.
Pomimo to przywódca NRD, lekceważąc nastroje społeczne, zorganizował w dniach 6 – 7 października 1989 r. huczne obchody 40-lecia NRD. Uczestniczył w nich Sekretarz Generalny KC KPZR – Michaił Gorbaczow, którego nazwisko „Gorbi, Gorbi” było wielokrotnie skandowane podczas tych uroczystości. Miało to miejsce m. in. podczas zorganizowanych 6 października wieczorem pochodu i manifestacji młodzieży „Fackelzug”. Okrzyki kierowane do przywódcy radzieckiego stanowiły apel o demokratyczne przemiany w NRD. I Michaił Gorbaczow w swoim wystąpieniu w dniu 7 października podczas ceremonii w Izbie Ludowej (Volkskammer) dał do zrozumienia, że konieczne są radykalne reformy.
W uroczystościach brała udział polska delegacja, którą zajmowałem się ze strony ambasady. Przez pewien okres w Warszawie oraz między ambasadą w Berlinie i Warszawą trwały konsultacje odnośnie udziału strony polskiej w tych uroczystościach. Ponieważ nasze władze reprezentowali: ówczesny prezydent RP Wojciech Jaruzelski, I sekretarz KC PZPR Mieczysław Rakowski i minister Spraw Zagranicznych – prof. Krzysztof Skubiszewski reprezentujący rząd Tadeusza Mazowieckiego ustalono , że z Polski będą uczestniczyły trzy osobistości.
W związku z taką formułą udziału każda z tych osobistości miała przygotowany, oprócz udziału w oficjalnych uroczystościach 40-lecia NRD, odrębny program pobytu. Cała polska delegacja mieszkała w Palast Hotel położonym w centrum Berlina, naprzeciw Izby Ludowej – centralnego miejsca głównej uroczystości. Moje zadanie opieki nad realizacją programu pobytu prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego ułatwiała obecność dyrektora Gabinetu Prezydenta RP – Sławomira Cytryckiego i v-ce dyrektora tego Gabinetu – Andrzeja Szeląga, kolegów z okresu działalności w ruchu studenckim.
Niezapomniane było dla mnie przejście z polską delegacją z hotelu do Izby Ludowej na centralną uroczystość 7 października wieczorem. Kiedy zbliżaliśmy się do Volkskammer, przyjechał Erich Honecker ze swoją żoną Margot. Przywitały go gwizdy i okrzyki „Freiheit” (Wolność), odbywającej się obok demonstracji. Innym zapamiętanym obrazem z tej ceremonii był udział w niej po raz ostatni w tym gronie takich przywódców, jak Erich Honecker, Teodor Żiwkow, Nicolai Caucescu, Fidel Castro, Jaser Arafat, którzy odchodzili kolejno ze świata polityki.
Anegdotyczny był pobyt ministra prof. Krzysztofa Skubiszewskiego w naszej ambasadzie. Szefem MSZ podczas pobytu w Berlinie zajmował się osobiście ambasador dr Janusz Obodowski, który prezentując ambasadę powiedział, że nie jest zawodowym dyplomatą i trafił do dyplomacji ze świata polityki. Na co minister kręcąc nosem odpowiedział: „No właśnie, no właśnie”.
Na uroczystości w Izbie Ludowej siedziałem obok Mathiasa Dietricha – ówczesnego ambasadora NRD w Nikaragui, mojego kolegi z roku z Akademii Dyplomatycznej. Obserwowałem, z jaką uwagą i napięciem słuchał wystąpień M. Gorbaczowa i E. Honeckera, widać było, że czegoś się spodziewał, na coś oczekiwał.
Uroczystości jubileuszowe nie stanowiły jednak sukcesu, bezpośrednio po nich rozpoczął się początek końca NRD.

Dokończenie w następnym wydaniu.

dr Adam Zaborowski I sekretarz Ambasady RP w Berlinie w latach 1988-1992;Radca Ambasady RP w Berlinie w latach 2005-2010