48 godzin sport

Nie chcą mistrzostw świata
Dania wycofała się z roli gospodarza przyszłorocznych mistrzostw świata w gimnastyce sportowej. Powodem są ekonomiczne skutki pandemii koronawirusa. Jubileuszowa, 50. edycja tej imprezy miała się odbyć w Kopenhadze w dniach 18-24 października 2021 roku, dwa miesiące po przełożonych o rok igrzyskach w Tokio. Międzynarodowa Federacja Gimnastyczna (logo na zdjęciu) poinformowała, że jest rozczarowana decyzją duńskiej federacji i zamierza ogłosić przetarg w celu wyłonienia nowego gospodarza. Dania była już gospodarzem mistrzostw świata w gimnastyce sportowej – w 2006 roku.

Tragiczna śmierć australijskiego snowboardzisty
Dwukrotny mistrz świata w snowboardzie Alex Pullin zginął podczas podwodnego polowania na ryby. Do tragedii doszło w pobliżu plaży Gold Coast w Queensland w Australii. 32-letniego sportowca wyciągnęli z wody przygodni plażowicze, ale mimo natychmiastowej akcji ratowniczej nie udało się przywrócić mu funkcji życiowych. Pullin wcześniej udostępniał w mediach społecznościowych zdjęcia z podwodnego polowania na ryby, nurkowania i surfowania. Na stokach narciarskich specjalizował się w snowcrossie. W tej konkurencji zdobył mistrzostwo świata w 2011 i 2013 roku, startował też na zimowych igrzyskach w 2010, 2014 i 2018 roku. W ZIO w Soczi (2104) był chorążym reprezentacji Australii.

Zawiesili go za doping, chociaż już przestał startować
Dwukrotny mistrz Europy w podnoszeniu ciężarów kategorii 94 kg (2011) i 105 kg (2014) Andriej Diemanow został tymczasowo zawieszony za doping przez światową federację podnoszenia ciężarów (IWF). W organizmie 35-letniego Rosjanina wykryto ślady sterydu anabolicznego o nazwie turinabol. Od 2016 roku sztangista wycofał się ze sportu po tym jak wykryto w jego próbce pobranej podczas igrzysk w Londynie (2012) wspomniany turinabol i anulowano jego wyniki (zajął czwartą lokatę). Kolejna kara IWF ma zatem wymiar wyłącznie symboliczny.

Piłkarz pójdzie na sześć lat do więzienia za gwałt
Argentyński piłkarz Alexis Zarate, występujący m.in. w Independiente Buenos Aires, został aresztowany po odrzuceniu apelacji sądowej z oskarżeniem o wykorzystywanie seksualne młodej kobiety i znęcanie się nad nią. Będzie musiał odsiedzieć wyrok sześciu i pół roku więzienia. Zarate popełnił przestępstwo sześć lat temu, a wyrok w pierwszej instancji usłyszał w 2017 roku. Po wykorzystaniu wszystkich możliwości odwołania się od wyroku trafił za kratki.

Pięć zmian w meczach piłkarskich także w przyszłym sezonie
Zasada pięciu zmian w trakcie meczu piłki nożnej zostanie przedłużona na kolejny sezon. Taką decyzję ma wkrótce oficjalnie ogłosić International Football Association Board, organizacja zajmująca się tworzeniem oraz nowelizacją przepisów gry w piłkę nożną i futsal. Pięć zmian zostało wprowadzonych w bieżącym sezonie po wznowieniu gier przerwanych z powodu pandemii koronawirusa w celu ochrony zdrowia zawodników. IFAB uważa, że będzie ona konieczna także w nowym sezonie, do których piłkarze przystąpią po krótkiej przerwie..

Dostał rekordowy kontrakt mimo pandemii koronawirusa
Gwiazdor ligi futbolu amerykańskiego NFL Patrick Mahomes przedłużył umowę z Kansas City Chiefs o dziesięć lat za 400 mln dolarów. 24-letni futbolista występuje na pozycji rozgrywającego (quarterbacka). Mimo młodego wieku ma już w dorobku tytuł najlepszego zawodnika NFL w 2018 roku oraz najważniejsze trofeum ligi – Super Bowl, wywalczony w lutym bieżącego roku w spotkaniu z San Francisco 49ers (31:20). Wyższy kontrakt podpisał tylko baseballista Mike Trout. W marcu 2019 roku związał się na 12 lat z drużyną Los Angeles Angels, a umowa opiewała na 426,5 mln dolarów.

Nowelizacja przepisów

Od minionego poniedziałku obowiązują zmiany w przepisach gry w piłkę nożną, dokonane przez jedyną upoważnioną do tego agendę FIFA – International Football Association Board (IFAB). Nie są to rewolucyjne modyfikacje.

Jedna ze zmian dotyczy sytuacji, w której potrzebna jest wymiana wadliwej piłki. Dotychczas piłka po wymianie trafiała w to samo miejsce, w którym zgłoszona została jej wada. Teraz po zgłoszeniu uszkodzenia piłki arbiter będzie wznawiał grę rzutem sędziowskim. Kolejna zmiana dotyczy sprzętu, głównie chodzi tu o urządzenia pomiarowe, dzięki którym trenerzy mają więcej danych o zawodnikach. Urządzenia pomiarowe muszą od dziś spełniać normy IMS lub FIFA Quality.
Bardziej istotne zmiany dotyczą zagrania ręką. Jeśli piłkarz dotknie przypadkowo piłkę ręką w akcji ofensywnej, to akcja nie będzie przez sędziego przerywana. Wyjątkami są sytuacje, w których przypadkowe dotknięcie ręką piłki następuje tuż przed golem lub obiecująco rozwijającą się akcją ofensywną. Na przykład – jeśli piłkarz dotknie przypadkowo piłki ręką i potem zagra ją do kolegi z zespołu, a on niezwłocznie strzeli gola, to trafienie nie zostanie uznane, a gra zostanie wznowiona od rzutu wolnego. Lecz jeśli w takie samej sytuacji kolega wymieni z kim podania lub wykona drybling, to wówczas arbiter nie przerwie gry.
Warto wspomnieć o też o karaniu podwójnych dotknięć piłki przy stałych fragmentach gry. Regulamin mówi o obowiązku ukarania bramkarza, który wznowi grę i po raz drugi dotknie piłki (przed tym, jak zrobi to jego kolega z drużyny, lub rywal). Na przykład – bramkarz rozpoczynają akcję ze swojego pola karnego może wykopnąć piłkę za słabo, albo popełnić jakiś błąd i nieumyślnie zagrać ją w kierunku gracza drużyny przeciwnej, wtedy by się ratować może pobiec do piłki i ponownie ją kopnąć. Ale jeśli takie zagranie przeszkodzi rywalom w strzeleniu gola lub choćby tylko przerwie obiecujący atak, wówczas sędzia powinien pokazać bramkarzowi żółtą lub czerwoną kartkę.

Boniek stawia się FIFA

Międzynarodowa Rada Piłkarska (IFAB) zaakceptowała propozycję FIFA tymczasowej zmiany przepisów gry w piłkę nożną umożliwiającej dokonywanie pięciu zmian w oficjalnych meczach. Modyfikacja ma obowiązywać tylko do końca tego roku i, niestety, jest dobrowolna. U nas nie spodobała się prezesowi PZPN Zbigniewowi Bońkowi, więc nie zostanie wprowadzona.

W związku z kryzysem wywołanym koronawirusem oraz spowodowanymi przez obostrzenia wprowadzone przez rządy w celu opanowania pandemii, uległy zburzeniu terminarze tegorocznych rozgrywek. Niektóre ligi, jak francuska, belgijska i holenderska, postanowiły zakończyć przerwany w marcu sezon, ale w Niemczech zamierzają wznowić rozgrywki od 16 maja. Także w Polsce trwają już przygotowania do restartu rozgrywek. Do rozegrania pozostało mnóstwo spotkań, a czasu jest niewiele. Piłkarze nie zakosztują w tym roku wakacji między sezonami i będą musieli zasuwać niemal bez przerwy aż do grudnia. I właśnie obawy o skutki tej eksploatacji skłoniły działaczy FIFA, z jej szefem Giannim Infantino na czele, do wprowadzenia większej liczby zmian w meczach. Zgodę na tymczasową, bo tylko do końca 2020 roku, modyfikację przepisu wydała Międzynarodowa Rada Futbolu (IFAB), która ustala i nadzoruje przepisy gry w piłkę nożną. Na dodatek zastosowano tu zasadę dobrowolności, czyli nowy przepis mogą wykorzystać tylko ci, którzy chcą, a decydować mają o tym organizatorzy rozgrywek w każdym kraju.
Nie jest to złe rozwiązanie i warto zastanowić się nie tylko nad pozostawieniem tego przepisu na stałe, ale może nawet nad zwiększeniem limitu zmian. Pandemia zrujnowała przecież nie tylko terminarz piłkarski, lecz także finanse klubów i federacji. A nikt na dobrą sprawę jeszcze nie wie, jak długo ten kryzys potrwa i czy w ogóle uda się wrócić do realiów panujących przed atakiem koronawirusa. Dlatego warto rozważyć bardziej ekonomiczne warianty wykorzystywania piłkarzy znajdujących się w kadrach zespołów ligowych i reprezentacyjnych. Bo czy naprawdę dla widzów piłkarskich widowisk liczba zmian ma jakieś znaczenie? Jak się tak nad tym głębiej zastanowić, to chyba jedyną przeszkodą w ich zaakceptowaniu jest nasze przyzwyczajenie. Wiadomo, to niby druga natura człowieka, ale jeśli przełamiemy ten wewnętrzny opór, zaczniemy dostrzegać w większej liczbie zmian nowe możliwości uatrakcyjnienia gry w piłkę nożną. Jeśli w kadrze meczowej trenerzy mają do dyspozycji 23 zawodników, a w meczu mogą wykorzystać maksymalnie 14, to dziewięciu pozostałych zalicza co tydzień „pusty przebieg”. Wśród rzeszy rezerwowych są przecież gracze, którzy czasem przez cały sezon ani razu nie pojawiają się na boisku. To nic innego jak marnotrawstwo pieniędzy, bo przecież ci piłkarze pobierają wynagrodzenie, bywa, że nawet całkiem spore, bo wśród grzejących ławy zawodników trafiają się nawet kupieni za dziesiątki milionów euro. A zatem zamiast krytykować FIFA i IFAB za „łamanie tradycji”, lepiej skorzystać z okazji i sprawdzić jakie możliwości w zarządzaniu zespołem daje trenerowi zwiększenie limitu zmian.
Niestety, wygląda na to, że w Polsce szkoleniowcy z tej możliwości nie skorzystają, bo inicjatywa FIFA nie spodobała się prezesowi PZPN. Zbigniew Boniek mógł ją oprotestować w bezpośredniej rozmowie z przewodniczącym światowej federacji Giannim Infantino, z którym się przecież od lat dobrze zna, ale z jakiegoś powodu wolał to zrobić publicznie – najpierw za pośrednictwem Twittera, a potem w wypowiedziach dla polskich i włoskich mediów. „Nie wprowadzimy tego do polskiego futbolu. Osoby, które podjęły decyzję o takiej zmianie, nie wiedzą chyba jak wygląda mecz piłkarski. To presja z zewnątrz spowodowała takie populistyczne ruchy” – stwierdził Boniek na łamach gazety „Tutto Mercato”. I tak wyjaśnił, dlaczego jest przeciwny: „W 1982 roku w mistrzostwach świata w ciągu miesiąca zagraliśmy siedem spotkań. To były mecze w pełnym słońcu, na najwyższym poziomie, co trzy dni. Wtedy mieliśmy do dyspozycji tylko dwie zmiany, a teraz się wiele zmieniło. Treningi są bardziej zaawansowane, są inne możliwości. Musimy pamiętać o tym, że w futbolu wygrywają zawsze ci, co są lepiej przygotowani, sprawniejsi i biegają więcej. A ta decyzja sprawia, że to będzie miało mniejsze znaczenie”. No cóż, byłby to może i miażdżący argument, ale wystarczy obejrzeć powtórki meczów z tamtego mundialu, żeby jednak przyznać rację FIFA i IFAB.

FIFA chce więcej zmian

Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej (FIFA) rozważ wprowadzenie tymczasowo w oficjalnych meczach pięciu zmian w regulaminowym czasie gry, zamiast trzech możliwych obecnie.

Większa liczba zmian to reakcja na ostrzeżenia lekarzy sportowych, którzy obawiają się gwałtownego wzrostu liczby kontuzji po wznowieniu przerwanych przez pandemię Covid-19 rozgrywek. Piłkarze od wielu tygodni trenują jedynie indywidualnie w domach, a jeśli rozgrywki zostaną wznowione, będą mieli bardzo mało czasu na wypracowanie odpowiedniej formy, co może zwiększyć ich podatność na urazy.
Propozycję FIFA musi zaakceptować nadzorująca przepisy piłki nożnej IFAB. Nowy przepis ma obowiązywać we wszystkich rozgrywkach, zarówno w tym sezonie, jak i w turniejach, które zakończą w połowie przyszłego roku, a być może zostanie przedłużony nawet do końca 2021. To oznacza, że jeśli zostanie wprowadzony, to na przełożonych z powodu pandemii przyszłorocznych mistrzostwach Europy oraz w Copa America trenerzy będą mogli dokonywać w meczu pięciu zmian.

IFAB proponuje nowe przywileje dla bramkarzy

Międzynarodowa Rada Piłkarska (IFAB) przygotowała nowy pakiet zmian w przepisach gry w piłkę nożną. Po zatwierdzeniu ich przez FIFA mają zacząć obowiązywać już od nowego sezonu. Najwięcej na tych zmianach skorzystają bramkarze, którym futbolowi mędrcy z International Football Association Board dodali kilka dodatkowych argumentów w ich nierównej rywalizacji z wykonawcami rzutów karnych.

Działająca od 1882 roku International Football Association Board (IFAB) zajmuje się tworzeniem i nowelizacją przepisów gry w piłkę nożną. W jej skład wchodzi czterech przedstawicieli FIFA oraz po jednym piłkarskich federacji Anglii, Szkocji, Walii i Irlandii. Rada zbiera się dwa razy w roku. Po ostatniej naradzie wprowadziła kilka istotnych zmian, które zaczną obowiązywać już od nowego sezonu.
Pierwsza z modyfikacji dotyczy zasad korzystania przez sędziów z systemu wideoweryfikacji VAR. Wedle nowych zasad arbitrzy w przypadku konieczności podjęcia subiektywnej decyzji będą musieli każdą sporną sytuację boiskową obejrzeć na monitorze, ale telewidzowie nie będą już mieli podglądu jak konsultują się z sędziami obsługującymi VAR.
Inna z wprowadzonych zmian dotyczy kontrowersyjnych zagrań piłki ręką w polu karnym. Zdecydowano, że rzuty karne będą dyktowane tylko w przypadku, gdy zawodnik, odbijając piłkę ręką, odbierze rywalom zdobytą już przez nich znaczącą korzyść w ofensywie. Ale od nowego sezonu „jedenastki” nie będą dyktowane za uderzenie piłki w ramię. Piłka musi uderzyć w rękę okolice bliżej łokcia.
Kolejna zmiana dotyczy oceny przez sędziów zachowania bramkarzy na linii pola karnego podczas obrony rzutów karnych. Jeśli golkiper złamie przepisy, a strzał rywala okaże się niecelny, to nie będzie powtórki „jedenastki”. Sędzia może nakazać jej powtórzenie tylko w przypadkach ewidentnego przeszkodzenia przeciwnikowi. Ponadto gdy strzelec i bramkarz równolegle nagną przepisy, to sędzia skutki będzie oceniał na korzyść bramkarza. Kolejny z wprowadzonych przywilejów będzie wręcz prorokował golkiperów do naginania reguł, bowiem w przypadku ich złamania arbitrzy najpierw muszą im udzielić reprymendy słownej, a dopiero w przypadku recydywy sięgnąć po żółtą kartkę. I co istotne, owe żółte kartki w przypadku rozstrzygania wyniku spotkań w konkursie rzutów karnych niczym nie grożą, bo ewentualna druga żółta kartka nie będzie już automatycznie równoznaczna z czerwoną i karą wyrzucenia z boiska. Bramkarz będzie mógł bronić dalej nawet z dwoma „żółtkami” na koncie.
Czy te nowe regulacje okażą się korzystne dla przebiegu piłkarskich widowisk, przekonamy się dopiero jak zaczną obowiązywać.